Amicus Lipszyc

Nie-sa-mo-wi-te

Jak prawie wszyscy dziennikarze, serdecznie kocham Centrum Cyfrowe Projekt Polska, będące częścią Fundacji Projekt Polska. Trudno ich nie lubić, skoro to bardzo sympatyczni ludzie, od Jarosława Lipszyca po Szymona Gutkowskiego.
Mam jednak nieprzyjemne wrażenie, że żurnalistom z entuzjazmem reagującym na badania i raporty ogłaszane przez CCPP nie chciało się czytać wyjściowych materiałów i po prostu wierzą przedstawicielom CCPP na słowo, gdy ci ogłaszają, że jakieś ich badanie coś potwierdziło albo udowodniło. Ja niestety jestem urodzonym niedowiarkiem.
„Protest w sprawie ACTA to walka młodych o wolność w internecie – potwierdzają wyniki badań” – głosi CCPP. A Jarosław Lipszyc sekunduje na fejsie, że to „nie-sa-mo-wite badanie”. O RLY?
Zacznijmy od najważniejszego: „badanie sondażowe zostało przeprowadzone przez instytut MillwardBrown SMG/KRC w dniach 28 – 29.01 na reprezentatywnej próbie 1003 Polaków”. Tysiąc osób to minimum, schodzenie poniżej którego daje wyniki pozbawione sensu.
Wiadomości typu „dana partia traci/zyskuje poparcie wśród młodzieży” to typowe portalowe śmieciowe newsy. Jeśli populacja tych młodych w próbce to np. 128 osób (a tak mamy w tym przypadku), to podawanie danych procentowych jest zbrodnią na szlachetnej sztuce statystycznej obróbki danych.
Tymczasem w owym „nie-sa-mo-wi-tym badaniu” to zbrodnia popełniana seryjnie. „Takiego zdania jest tylko 12 % młodych ankietowanych”, „Aż 13% młodych Polaków jest osobiście zaangażowanych w protest”, „aż o 15% mniej niż wśród młodych Polaków” to dosłowne przeklejki z badania. 100% autorów bloga „Ekskursje w dyskursie” uważa, że te wyniki są statystycznie nieistotne.
A w jaki sposób „wyniki badań potwierdzają, że protest o ACTA to walka młodych o wolność w internecie”? W taki, że w niewielkiej grupce najmłodszych uczestników badania 43% wybrało opcję „chodzi o wolność”, a 57% inne opcje. Opcje w sumie były cztery.
Nawet gdyby próbka była dość duża, żeby te procenty można było potraktować serio (a nie jest i nie można), to też by nie potwierdzało tytułowej tezy. Szkoda, że szanowne CCPP nie widzi różnicy między „badania pokazują popularność tezy A” a „badania potwierdzają tezę A”.
Dużo zastrzeżeń mam też co do raportu Hofmokl, Filiciaka i Tarkowskiego, rozreklamowanego m.in wywiadem w „Gazecie Wyborczej” zatytułowanym „My, piraci, elita”. Podstawową tezę tego raportu sprowadzoną do „piraci najwięcej wydają na kulturę” musiał już usłyszeć każdy, bo ostatnio strach lodówkę otworzyć.
Szereg zastrzeżeń przedstawiłem w felietonie w „Dużym Formacie”. CCPP deklaruje „to nie jest raport o piractwie”. Autorzy używają określenia „nieformalny obieg kultury” uzasadniając to tym, że „piractwo” stygmatyzuje, a to nie służy budowaniu dialogu.
Mętne pojęcia o niejasnej definicji szkodzą dialogowi jeszcze bardziej. O ile piractwo to pojęcie stosunkowo klarowne (chodzi o naruszanie własności intelektualnej), czym u licha jest „nieformalny obieg kultury”? Czy to dokładnie to samo co piractwo, czy jednak są jakieś różnice i można być pirackim, ale formalnym albo nieformalnym, ale niepirackim?
Autorzy nigdy tego nie definiują wprost. Najbliższe definicji jest zdanie na dole strony piątej – „W sferze nieformalnej, rozumianej jako wymiana książek, muzyki i filmów w postaci cyfrowej za pośrednictwem internetu, bierze udział co trzeci Polak”.
To fajnie, że autorzy na piątej stronie zauważyłi, że już od pewnego czasu używają niezdefiniowanego pojęcia, więc warto by w końcu wyjaśnić, jak je rozumieją. Tylko że oczywiście rozumienie ze strony piątej ma zakres znaczeniowy nieporównanie szerszy od pojęcia „piractwa”.
Legalne kupienie czegoś w iTunes czy Amazonie spełnia definicję ze strony piątej. Ja ją oczywiście także spełniam, ale wtedy wychodzi na to, że autorzy dobrali definicję tak, żeby spełniał ją po prostu każdy internauta. O to chodziło?
Co do tego, ile kto wydaje na kulturę – autorzy raportu wierzą na słowo ankietowanym. To tak, jakby w ramach raportu o polskich kierowcach zamówić w SMG-KRC pytanie „jakim jesteś kierowcą”, a potem ogłosić, że 99% jest powyżej przeciętnej.
O mojej sympatii do CCPP(bczFPP) niech świadczy to, jak mało złośliwie jest napisana ta notka. Wyobraźcie sobie mój komentarz do raportu konserwatywnego think tanku, któremu by wyszło, że homoseksualizm jest szkodliwy dla młodzieży (bo tak uważałoby 43% ze 128 osób…)

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz