Legenda Angusa Baileya

Angus Bailey był samotnikiem, który nie miał w tym mieście przyjaciół. W wietrzny, zimowy wieczór 1893 stanął nagle w drzwiach miejscowego saloonu i zażądał od barmana najlepszego steka i najlepszej whisky.
Dobrze zapłacił, więc barman bez szemrania zrealizował zamówienie. Nim jednak Bailey zaczął się rozkoszować swoją kolacją, stanął przy jego stole potężny hodowca krów, znany jako Old Man Merriweather. On miał w tym mieście wielu przyjaciół, a jeszcze więcej ludzi, którym bardzo zależało, by się zaliczać do jego przyjaciół.
Merriweather oskarżył Baileya o „rustling”, czyli kradzież krów z pastwiska. Kto go tam wie, czy oskarżył go słusznie. To było słowo lokalnego bossa przeciwko słowu włóczęgi. Niewiele trzeba było czasu, a Bailey zadyndał na głównym placu miasteczka, przecudnej zresztą urody.
Następnej nocy, gdy barman już zamykał lokal, w drzwiach nagle ponownie stanął Bailey. Spokojnym głosem zażądał kolacji, za którą przecież zapłacił. Trzęsącymi się rękami barman uciął najlepszy kawałek polędwicy i odkorkował najlepszą whisky.
Angus Bailey zjadł, wypił i odjechał w wietrzną, zimową noc. Zniknął tak jak się pojawił.
„A ponieważ nie wiemy, kto się może pojawić w drzwiach, staramy się podawać tylko to, co najlepsze” – twierdzą dziś właściciele restauracji Angus Bailey w miasteczku Carlinville, Illinois, z menu której zaczerpnąłem tę uroczą anegdotę.
Anegdota jest bardzo amerykańska, bo nawet nie wnika w to, czy ów Angus Bailey rzeczywiście kradł krowy czy nie. Rustling był przedmiotem ciągłych konfliktów społecznych – to właśnie na tle tego oskarżenia odbyła się słynna strzelanina w OK Corral. I tam też chociaż Wyatt Earp i Doc Holiday stali po stronie prawa, mieszkańcy Tombstone stali po stronie gangu Clantonów.
Amerykanie kochają swoich przestępców. Przejechałem właśnie ze stanu pełnego miejsc pamięci sprowadzających się do „tu żył i tworzył Jesse James” do stanu, w którym z kolei upamiętnia się „Ma” Barker i Pretty Boy Floyda.
To pewnie dlatego, że kochają też swoich biznesmenów. Przecież parafrazując Clausewitza, zbrodnia jest kontynuacją biznesu, prowadzoną za pomocą innych środków…


Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz