Ustąp, ojciec, ustąp

Szukając pomysłu na notkę na 1 maja, kartkowałem tomy „PPS. Wspomnienia z lat 1918-1939” wydane w 1987. Nagle zauważyłem pojęcie „związek chemiczny” we wspomnieniu towarzysza Przetacznika. Bingo…

Kiedy objąłem związek chemiczny [w 1928 – WO] to była ruina. Wszystkie związki chemików na terenie fabryk zostały rozbite. Zostały mi dwie lub trzy małe fabryki w Warszawie, w Hajnówce i w Grodzisku Mazowieckim (…) w Hajnówce, gdzie posłem był Stanisław Dubois, toczyła się ciężka walka, bo policja atakowała strajkujących robotników i było sporo pobitych i rannych. Na zakończenie strajku przyjechałem do Hajnówki i byłem zdumiony – na dworcu stoi orkiestra, stoi także ze stu robotników ze sztandarem i orkiestra gra marsza. Ponieważ pociąg był relacji Paryż-Moskwa, więc wszyscy pasażerowie podeszli do okna (było to bardzo rano) i patrzą, co to za dygnitarz przyjechał, a tu biedny, skromny młody człowiek wysiada z pociągu i to jego witają. Byłem tym bardzo zażenowany i prosiłem, aby później mi więcej takich parad nie robili. Odpowiedzieli, że przyszli specjalnie, aby mnie policja w drodze nie zgarnęła.
(…)
Prowadziliśmy dwutygodniowy strajk okupacyjny w fabryce mydła Majdego na ul. Okopowej. Pracowało tam około 300 ludzi, a fabrykant się tłumaczył, że nie może dać podwyżki, bo zbankrutuje. Majde miał młodego syna, inżyniera, który też siedział z nami przy stole podczas konferencji. Kiedy stary tłumaczył, że nie może, bo zbankrutuje, to syn jego mrugał do nas: nie dajcie się! Po dwu tygodniach ciężkiej walki (…) zawarliśmy umowę zbiorową, wybraliśmy delegatów. Po tym strajku, w dwa tygodnie później, fabrykant Majde kupił dwa piękne samochody ciężarowe, a więc był to dowód, że nie zbankrutował.
Podobną akcję mieliśmy w fabryce Franaszka, gdzie pracowało ok. 800 ludzi. Na czele fabryki stał senior Franaszek, starszy pan, wówczas ok. 70-letni, a zastępował go syn – Kazimierz Franaszek, który został rozstrzelany wraz z robotnikami w czasie okupacji niemieckiej.
Mieliśmy tam ciężką akcję. Stary się rękami i nogami bronił, walił pięścią w stół, że nie może dać podwyżki, a p. Kazimierz mówił do niego po cichutku: ustąp, ojciec, ustąp. To świadczy o nim jako o dobrym człowieku.
(…)
Była fabryka farb anilinowych do tkanin – Winnica. Było to konsorcjum francuskie (…) Dyrektor fabryki, który był jednocześnie profesorem Politechniki Warszawskiej powiedział, że nie będzie z komunistami rozmawiał. I w Inspekcji Pracy podczas rozmów on siedział w innym pokoju, my w innym (…) Przyjechał przedstawiciel tego konsorcjum z Paryża (…) Spojrzałem na dyrektora, a ten zrobił się blady. Nie chciał rozmawiać z „komunistami”, a przedstawiciel z Paryża, który był przyzwyczajony do twardości francuskich związków, podpisał bez dyskusji. Bo co dla niego znaczyło w Polsce te parę groszy? Z tych paru groszy doszło do tego, że po paru latach robotnicy zarabiali tam po 400-500 zł miesięcznie, co było bardzo dużo”.
(…)
Dyrektorem naczelnym u Spiessa był profesor Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, p. inż. Holtorf. Ciekawa postać. Bardzo miły, bardzo sympatyczny i w duchu sprzyjający nam. I kiedy występowaliśmy z żądaniami, to tak wszytko robił, aby nam pójść na rękę.
Kiedyś powiedział mi prywatnie: proszę pana, niech pan pamięta, że w przemyśle metalowym koszta robocizny wynoszą ok. 20%, a w fabrykach takich, jak Spiess, Klawe, Wende – farmaceutycznych – koszta robocizny wynoszą ułamek promila (…) przyszli z dyrekcji naczelnej prowadzić rozmowy, w czasie których narzekali, że ciężko itd. – to wtedy powiedziałem, co ile kosztuje i niech nie argumentują kosztami robocizny, bo my mamy w naszej partii i organizacji fachowców i wiemy, co to kosztuje. I akcję wtedy wygraliśmy.

No proszę. Szukałem hasła na 1 maja, znalazłem hasło o wyższości chemii na uniwerku nad chemią na polibudzie. Ale pierwszomajowe hasło też się znalazło. „Ustąp, ojciec, ustąp”, jak mawiają dobrzy ludzie.
Wszystkim blogobywalcom z okazji święta pracy życzę sukcesów w wyszarpywanie ka$iory od pracodawców.


Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz