Dieta Lovecrafta

Niniejsza notka jest luźno zainspirowana jednym z najbardziej odczapisycznych requestów w mej krótkiej karierze na Fejsie. Ktoś chciał ze mną „pogadać o Lovecrafcie”.
No dobrze, ale jednak nie na Fejsie. W Lovecrafcie zawsze najbardziej fascynowała mnie jego śmierć. Umierający z zimna i głodu stuknięty ojciec nowyżytnego horroru – jak to działa na wyobraźnię!
S.T. Joshi analizując ostatni okres życia Lovecrafta podkreśla, że nie było aż tak źle – wprawdzie Lovecraft był ciągle zawieszony tak dobrze znanym nam wszystkim stanie #czekamnaprzelew, ale w ostatnim roku życia przyszło jednak trochę honorariów, m.in. 315 dolarów (prawie 5000 na dzisiejsze) od F. Orline Tremaine’a z „Astounding”.
Bieda jednocześnie sprawiała jednak, że Lovecraft w 1936 zaczął się żywić przedatowanymi konserwami, których nie zdążył wyrzucić w czasach prosperity – a teraz były jak znalazł. 10 kwietnia otworzył puszkę z dziesięcioletnim kakao. Stwierdził, że „nabrało ziemistego smaku”, ale mimo to w ciągu trzech dni spożył całość z mlekiem skondensowanym.
Co jadł, to można odtworzyć na podstawie jego notatek i korespondencji – i S.T. Joshi to robi w swojej książce. Którą zresztą niezmiennie gorąco polecam. Niewątpliwie dużo tam było rzeczy spleśniałych, zepsutych lub po prostu ciężkostrawnych („obiad 30 marca składał się z zimnych hot dogów, ciastek i majonezu”).
Lovecraft zmarł na raka jelita. Czy to był skutek fatalnej diety? Nie da się tego do końca wykluczyć, choć z drugiej strony dieta bogacza, pełna czerwonego mięsa i dobrych alkoholi, też przed rakiem jelita nie chroni.
W liście do żony Fritza Leibera Lovecraft tak opisywał swoją dietę:

Śniadanie
Pączek z Weybosset Pure Food Market – $0,015
Średni ser York State – $0,06
Kawa + skondensowane mleko Challenge + cukier – $0,025
Razem – $0,10

Obiad
1 puszka chili con carne marki Rath – $0,10
2 kromki chleba Bond – $0,025
Kawa (jak wyżej) – $0,025
Kawałek ciasta – $0,05
Razem za obiad – $0,2

Razem za cały dzień – $0,3

Zakładając, że opis w tym liście jest prawdziwy (pisarz ma mnóstwo powodów, żeby wciskać kit żonie innego pisarza), Lovecraft żył za mniej niż 10 dolarów miesięcznie, czyli 156 dolarów na dzisiejsze.
Jeśli ktoś nie ma na głowie kredytu hipotecznego i od czasu do czasu dostaje zaliczkę lub honorarium na 100-200 dolarów (na dzisiejsze po kilka tysięcy), to do zrobienia. Nawet bez świrowania z dziesięcioletnimi puszkami.
Ostatnią szczęśliwą chwilą w życiu pisarza było prawdopodobnie Boże Narodzenie 1936. Spędził je, jak większość ostatnich chwil, ze swoją ciotką Annie. Dali sobie symboliczne prezenty i zjedli obiad w pobliskim pensjonacie.
Lovecraft dostał pod choinkę niespodziewany prezent, który go ucieszył (jak twierdzi Joshi, bez powołania się na źródło, co dla niego nietypowe). Willis Conover, przyszła legenda dziennikarstwa jazzowego, a wówczas nastoletni fan fantastyki, przysłał swojemu ulubionemu pisarzowi autentyczną ludzką czaszkę, wykopaną na indiańskim cmentarzu.
W styczniu 1937 zaczęły go męczyć nawroty choroby. 16 lutego po raz pierwszy porządnie przebadał go lekarz i stwierdził ostatnie stadium raka. 13 marca 1937 Lovecraft zmarł. Ta czaszka od Conovera wydaje mi się w tym wszystkim jedynym optymistycznym akcentem, więc zakończę ponownie ją przywołując.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz