Regulamin zabijania

O aberracyjnych wypowiedziach prawicowych publicystów pisałem, zanim to się zrobiło mainstreamowe. Panikę moralną wokół wypowiedzi Brauna i Nicponia obserwuję bez entuzjazmu – miło, że ktoś to wreszcie zauważył, ale jak zwykle z panikami moralnymi, nie wyjdzie z tego nic sensownego.

Media trochę się poekscytują, politycy uchwalą ustawę, która przyniesie więcej szkody niż pożytku – a potem sensacją będzie coś innego. A w zasadniczej sprawie nic się nie zmieni.

Jak już wielokrotnie pisałem, jestem przeciwnikiem prawnych zakazów „mowy nienawiści”. Podoba mi się amerykańska wykładnia wolności słowa, zgodnie z którą dozwolona jest każda wypowiedź, która nie grozi „imminent lawless action”, czyli bezprawnym działaniem, któremu odpowiednie organy nie będą w stanie zapobiec.

Nie wolno więc zawołać „wieszajmy czarnuchów” w uzbrojonym tłumie pełnym rasistów. Wolno jednak wznieść taki apel na przykład w telewizji – i tę wykładnię Sąd Najwyższy przyjął właśnie uniewinniając działaczy Ku-Klux-Klanu od zarzutów postawionych im za podobne wypowiedzi przed kamerami.

Ta wykładnia pierwszej poprawki zakłada, że wolność słowa jest tak ważną wartością, że dla jej zachowania społeczeństwo musi się pogodzić z tym, że od czasu do czasu ktoś chlapnie publicznie coś głupiego czy plugawego. A odpowiednie organa powinny działać tak, żeby w tym uzbrojonym tłumie rasistów co drugi okazał się agentem w cywilu.

Zamiast tego mądrego podejścia, będziemy mieć kolejną głupią ustawę. Gdy trwa panika moralna, nie da się pisać mądrych ustaw – pośpiech to fatalny legislator, zwłaszcza gdy rzetelną dyskusję zagłusza chór oburzonych.

Zwalczaniem mowy nienawiści powinni się zajmować ci, którzy mają wpływ na medialny dyskurs. Na selekcję materiałów dopuszczanych do publikacji. Na wybór gości zapraszanych do studia. A choćby i na komentarze na blogu.

Mój blog to jedyny zakątek dyskursu, nad którym sprawuję kontrolę. Komentarze i komentatorzy, którzy nawołują do przemocy z jakichkolwiek pobudek, prawicowych czy lewicowych, wylatują u mnie szybkim i zamaszystym kopenwdupenem.

Tak powinno być wszędzie. Ale nie jest. To, że Braun nie tylko nie wycofuje się ze swoich słów, ale prawica masowo bierze go w obronę, nie dziwi mnie. Widziałem już wielokrotnie, od lat obserwując Salon24 i blogowiska odpryskowe.

W czerwcu 2008 kpiłem u siebie z notki współwłaściela Salonu24 Radosława Krawczyka, który ogłosił: „Dwa konta zostały czasowo zablokowane za nawoływanie do zabicia [Bartosza] Węglarczyka. Po przesłaniu deklaracji o przestrzeganiu regulaminu konta zostaną odblokowane”.

Ponieważ oni ciągle coś tam przerabiają, a przy tej okazji stare wpisy lecą w kosmos, nie da się już dotrzeć do oryginalnej notki). Da się znaleźć ślady protestów, jakie wywołała ta decyzja wśród innych prawicowych blogerów.

Proszę zwrócić uwagę na idiotyczność zdania „po przesłaniu deklaracji o przestrzeganiu regulaminu konta zostaną odblokowane”. Za nawoływanie do zabicia kogokolwiek powinno się wylecieć na zawsze.

Na prawicy niestety nigdy nie było (i nadal nie ma) powszechnej świadomości, że takie wypowiedzi należy tępić. Niezależnie od tego, kto kogo chce zabijać z jakich pobudek. Rzadkie i nieśmiałe głosy potępienia kontrowane są typowymi teoriami spiskowymi, że zacytuję kolejną blogerkę Salonu24, która pyta: „Kto sprowokował te krwiożercze wypowiedzi w internecie ? Po co ?” #prawicowainterpunkcja.

Urojona symetria, którą teraz zasłania się prawica („a wy chwalicie Palikota i Niesiołowskiego”) to brednia. Ja na pewno nigdy nie chwaliłem Niesiołowskiego, o Palikocie też wypowiadam się bez entuzjazmu. Nie kojarzę też pochwalnych tekstów na cześć wyżej wymienionych w „Gazecie Wyborczej” (dawajcie kontrprzykłady).

Za to cytatów, w których prawicowi publicyści – ci udający wyważonych i umiarkowanych – miziają się z nawołującymi do zabijania (o ile będą zabijać zgodnie z regulaminem), znajdziemy mnóstwo. Moje ulubione to nawet nie ten Krawczyk powyżej, tylko Igor Janke proszący słynnego Nicponia o złagodzenie wypowiedzi o mordowaniu lewaków.

„Nicek – pliz, nie klnij, bo musze stosowac równe standardy”. „NICPOŃŃ!!! Wyrzuć te k…., bo nie moge tego dać na sg [stronę główną serwisu – przyp. WO]”.

Miejmy zatem nadzieję, że Braun dalsze apele o zabijanie dziennikarzy wygłaszać będzie bez „tych k…”, bo w przeciwnym wypadku Igor Janke poczułby dyskomfort. Przecież musi stosować prawicowe standardy – jak już zabijać Węglarczyka, to zgodnie z regulaminem.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz