Now Playing (154)

Na wrocławskim biennale załapałem się na pokaz wizualizacji do „Astronomy Domine” Pink Floyd, wykonanej przez działającą do dziś grupę Single Wing Turquoise Bird. Coś niesamowitego.
W rezultacie odświeżyłem swoje młodzieńcze fascynacje wczesnym Pink Floyd, z czasów Syda Barretta.

Są ludzie, którzy uważają pierwszą (i jedyną w pełni barrettowską) płytę Pink Floyd za najlepszą w ich dorobku. Dla mnie to takie muzyczne hipsterstwo – te utwory były oczywiście ciekawe, ale szczyt formy zespołu wypada pomiędzy „Atom Heart Mother” a „The Wall”. Kropka.

Szczyt formy Barrett osiągnął zresztą już po rozstaniu z zespołem – na solowej płycie „Madcap Laughs”. I przy całym szacunku dla jego talentu, był zwyczajnie stuknięty, a dragi zabiły w nim resztki zdrowego rozsądku.

„Astronomy Domine” jest więc zabawne w swojej anarchicznej strukturze, w której linie melodyczne się pojawiają i znikają, a absurdalny tekst ewokuje wizje ciał niebieskich. Nie słuchałem tego od lat, ale i tak pamiętam każdy dźwięk.

W jutubie znalazłem za to wspaniały zapis pierwszego telewizyjnego wywiadu z Pink Floyd, towarzyszący z kolei rejestracji ich wykonania „Astronomy Domine” podczas przełomowego koncertu w Queen Elizabeth Hall z 12 maja 1967. Wywiad przeprowadził wybitny krytyk i muzykolog Hans Keller, który zrobił z siebie straszliwego kretyna.

Władczo wymachując przed kamerą papierosem, Keller poskarżył się, że muzyka Pink Floyd jest zbyt głośna, a do tego polega na „continuous repetition”. To zarzut, na który z pewnością zasługuje znaczna część muzyki rockowej, ale przecież nie wcześni Floydzi, na litość boską.

W wywiadzie Keller cały czas demonstruje swoją wyższość („I happened to have grown up with the string quartet”) i próbuje przedstawić Watersa i Barretta jak idiotów. Ci jednak spokojnie odbijają piłeczkę („And uh, we didn’t grow up in the string quartet…”) i ogląda się to wspaniale.

Keller nie był chyba głupcem. Zgubiła go arogancja i zamknięcie na nowe doznania. Fascynująca przestroga dla wszystkich krytyków.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz