Smutny dowcip o opozycji

Jest taki dowcip teologiczny z długą, siwą brodą. Przepraszam PT komcionautów, którzy go z pewnością znają.

Oto pewien głęboko wierzący człowiek staje w obliczu powodzi. Jego sąsiedzi usłuchali wezwań do ewakuacji, ale on zostaje w domu, bo ufa Bogu.

Już mu zalało ogród, woda się wlewa do parteru. Ale on trwa. Gdy przez opustoszałą okolicę przejeżdża ostatni oddział wojska- odmawia ewakuacji, bo ufa Bogu.

Woda mu już zalewa piętro, a obok przepływają jacyś ludzie w motorówce. „Skacz do nas” – wołają. Ale on im odkrzykuje z dachu, że nie zamierza uciekać, bo ufa Bogu.

Woda się dalej podnosi. Już zalewa dach. A tu nagle helikopter! Ratownicy opuszczają się na linach. Facet ich odpędza. Zostaje, bo ufa Bogu.

Zalało cały dach. Facet klęczy w wodzie i woła ku niebiosom – „panie, ufam ci, że nie pozwolisz mi tu zginąć”.

I nagle staje się cud. Rozstępują się chmury, rozbłyskuje nieziemska światłość, słychać chóry anielskie. I rozlega się gromkie: „Ty kretynie, wysłałem ci wojsko, motorówkę i nawet pieprzony helikopter. Mam cię dosyć, radź sobie sam”.

Babum-pss! Raz jeszcze przepraszam za suchara, który – tak poza tym – wyraża mój światopogląd.

Jestem jak wiadomo agnostykiem (ateistą według definicji Dawkinsa). Tak naprawdę uważam, że wszystkim rządzi przypadek.

Gdybym jakimś cudem się nawrócił, to bym po prostu zaczął ten przypadek nazywać Bogiem czy Opatrznością. Wychodziłoby na to samo.

Bez względu na etykietkę uważam, że odpowiedzialność za to, jak reagujemy na życiowe wyzwania i okazje, które zsyła nam Los slash Bóg, spoczywa na nas. Nie wolno siedzieć biernie i czekać na cud.

Otóż uważam, że opozycja od dłuższego czasu zachowuje się jak bohater tego dowcipu. Wierzy, że kiedyś kiedyś PiS-owi zacznie spadać – i biernie czeka na tę chwilę. A wspierający ją publicyści zachowują się jak Świadkowie Jehowy, zapowiadający rychły koniec świata (co roku przekładany na później).

I ciągle to samo zdumienie, że PiSowi jeszcze nie spada. A jak ma im spadać, jak za opozycję ma Schetynę i Petru?

Zwolennicy PiS czują, że PiS reprezentuje ich interesy. Przeciwnicy PiS czują, że są przeciwnikami PiS. Platformy i Nowoczesnej nie lubią, bo i za co ich lubić.

Kompletnie mnie załamali w ten piątek. Los/Bóg/Opatrzność/Spaghetti Monster zesłali im dwie cudowne okazje, żeby przyciągnąć do siebie nas – lemingów o poglądach między lewicą a centrum. Obie koncertowo zmarnowali.

Narodowe Siły Zbrojne nie zasługują na gloryfikowanie przez demokratyczny Sejm. Znam argument „nie wszyscy narodowcy to faszyści” i akurat tutaj mamy proste kryterium.

Ruch narodowy był głęboko podzielony już w latach 30. Utworzenie konspiracyjnego państwa podziemnego zmusiło ich do zajęcia jednoznacznego stanowiska – za albo przeciw. Podobnie zresztą było na lewicy.

Większość przedwojennej PPS uczestniczyła w ramach państwa podziemnego pod kryptonimem Koło (mniejszość wybrała Moskwę lub poszukiwanie „trzeciej drogi”). Podobny podział mieli narodowcy – część działała w ramach tych samych organizacji pod kryptonimem Kwadrat. Reszta.. reszta założyła NSZ.

NSZ było przeciw demokracji. Byli jawnymi antysemitami. Po wojnie chcieli totalitarny ustrój, w którym legalna byłaby tylko jedna partia, decydująca o wszystkim.

Że posłom PiS się takie coś podoba – nie dziwota. Hańba jednak posłom Platformy i Nowoczesnej, że się do tego przyłączyli. Nie ułatwi im to, oj nie ułatwi, dalszego udawania „obrońców demokracji”.

Prawdziwym obrońcą demokracji jest Adam Bodnar, najlepszy rzecznik praw obywatelskich, jakiego dotąd mieliśmy. Nie czeka, aż ludzie zgłoszą do niego problemy – proaktywnie jeździ po Polsce i sam o te problemy pyta.

PiS nieprzypadkowo zaczął likwidowanie sądownictwa od ataków na Rzeplińskiego i Gersdorf, bo to łatwe cele. Nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby ich przedstawić jako wyalienowane elity, sami się kilkakrotnie pięknie podłożyli.

Bodnara trudniej atakować i łatwiej bronić, dlatego PiS na razie unikał tej bitwy. I w kluczowym momencie robi opozycja? Przyłącza się do pisowskiego bojkotu wystąpienia rzecznika.

Los zesłał im dwie okazje do podjęcia walki na łatwym terenie. Mogli się sprzeciwić gloryfikowaniu faszyzmu, mogli wystąpić w obronie demokraty. Jedno i drugie zrobili na odwrót.

Jeśli o mnie chodzi, mam ich dosyć. Niech wreszcie zatoną.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz