Złoty ćwiek

Z okazji świąt wypadałoby napisać coś optymistycznego (dla tych, co zajrzeli tu po raz pierwszy: czy ateiści obchodzą święta? no jasne, przecież to, że chrześcijaństwo sobie zawłaszczyło pogańskie solarne święta przesilenia i równonocy, to jeszcze nie powód do ich bojkotu).

Dobre wiadomości płyną z frontu infrastruktury drogowej. PiS wprawdzie buduje wolniej i drożej od Platformy, ale jednak nie doszło tym razem to całkowitej zapaści, jak za Kazza Marcinkiewicza.

Kiedyś fantazjowałem na blogu o symbolicznym „wbiciu złotego ćwieka” w polski system autostrad i ekspresówek. Chyba już można o tym mówić – bo pamiętajmy, że w USA podczas budowy transkontynentalnej linii Union Pacific ceremonię „złotego ćwieka” urządzono, gdy jeszcze pierwsi pasażerowie musieli się przeprawiać promem przez Missisipi, bo most był jeszcze w budowie.

Dziś otwarto autostradową obwodnicę Częstochowy. To znaczy, że jadący z północy kierowca musi wprawdzie się przebiedować przez kilkadziesiąt kilometrów gierkówki upgradowanej do autostrady, ale na węźle Częstochowa-Północ (do niedawna zwanym węzłem Rząsawa, szczęśliwie przemianowali zawczasu) jest już w europejskiej sieci autostrad. Hen, do Lizbony!

Ten upgradowany fragment kiedyś był najlepszym odcinkiem na tej trasie, bo w odróżnieniu od odcinka Piotrków-Warszawa, był zbudowano od początku nowym śladem. To już za Gierka mogła być autostrada, ale z przyczyn oszczędnościowych obcięto węzły i wiadukty, więc zostało kilkanaście kolizyjnych skrzyżowań.

Gdy jedziemy przez kraje, które swoją sieć autostradową zasadniczo ukończyły kilkadziesiąt lat temu, jak USA czy Niemcy, też natrafiamy na odcinki z wykopkami. Potraktowałbym to więc jak ten tymczasowy prom przez Missisipi – na tym odcinku zresztą sytuacja będzie się stopniowo poprawiać, w miarę oddawania kolejnych elementów.

Tydzień wcześniej czekała nas też inna sensacja, o której z kolei pisałem pół roku temu w „Wyborczej”. Pojawiła się już możliwość jazdy w kółko bez opuszczania autostrad i ekspresówek.

W trójkącie Poznań – Łódź – Wrocław można się teraz kręcić po kombinacji S8-A8-S5-A2-A1. Zważywszy, że na A2 mija się wtedy ze dwa motele, można to robić w nieskończoność – bawiąc się w tokarczukowego „bieguna”.

Wkrótce zaś, gdy dokończą S3 i wspomniany fragment gierkówki, pojawią się kolejne potencjalne kółka. Otwarcie S5 już teraz pozwala zaś na przejechanie najdłuższej teoretycznie możliwej trasy wyłącznie po nowych drogach, Szczecin-Rzeszów (858 km – choć oczywiście gugiel sugeruje raczej 812 km po S3, bo ten niedokończony fragment to już naprawdę drobiażdżek).

To są oczywiście wszystko wycieczki dla maniaków infrastruktury – ewentualnie zawodowych transportowców. Ale samo pojawienie się możliwości kręcenia w kółko dowodzi, że mamy już konkretną sieć.

Na zachód od gierkówki mamy już właściwie zachodnioeuropejskie nasycenie autostrad i ekspresówek. A i na wschód tragedii nie ma. Po Polsce jeździ się już nie gorzej niż po „starej unii”, a na pewno lepiej niż po naszej ukochanej Skandynawii.

A przecież gdy zaczynałem blogować w roku 2006, autostrady sprowadzały się do kilku niepowiązanych ze sobą kresek na mapie, a ekspresówki do kilku obwodnic. Jedynym ich skrzyżowaniem był węzeł S1/A4 w Mysłowicach.

O prawdziwym skrzyżowaniu dwóch autostrad, albo o możliwości przejechania kilkuset kilometrów bez opuszczania sieci, mogliśmy wtedy tylko marzyć. Gdy Komorowski w 2010 zapowiedział budowę 1000 km nowoczesnych dróg, prawica dostała histerii, że to niemożliwe, że to wykluczone, że nic nie zbudują, a co zbudują, to trzeba będzie potem zamykać.

Tymczasem na początku 2010 mieliśmy 636 km autostrad i ekspresówek. W 2015, gdy Komorowski potrącił zakonnicę na pasach, mieliśmy 3115 km.

Obecnie mamy ok. 4000 km. Przez te 4 lata rządów PiS trochę nam ich przybyło, nie zaprzeczam – choć były to głównie kontrakty podpisywane jeszcze za PO, których ubywa, więc w roku 2020 niewiele się wydarzy.

Oby w drugiej połowie roku na ceremoniach przecinania wstęgi pojawiał się już nowy prezydent. A choćby i Hołownia. Czego sobie i państwu życzę z okazji przesilenia solarnego.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

36 Comments

  1. @wo

    „Zważywszy, że na A2 mija się wtedy ze dwa motele, można to robić w nieskończoność – bawiąc się w tokarczukowego ‚bieguna'”

    Tokarczukowy biegun jest progresywny w swoich peregrynacjach, on nie jest wcale jednak taki buddyjsko zapętlony w bezczasowej pętli, jak to co Gospodarz proponuje – infrastrukturalną nirwanę w domkniętej i powtarzanej pętli polskich dróg ekspresowych i autostrad. Odpowiednikiem tokarczukowego bieguna byłby raczej ktoś kto zmierza do wciąż przez Gospodarza w tekstach o autostradach przywoływanej symbolicznej (w sensie „koniec Europy”) Lizbony, w sensie – gdzieś hen do kresu, ale bez świadomości gdzie ten kres jest, jaką droga tam prowadzi i jak się nazywa na mapie to miejsce.

  2. KO: „Czego sobie i państwa życzę”

    Co do tematu zaś: życzyłoby się tylko, by wygoda i szybkość podróżowania koleją po kraju tak masowo i gwałtownie wzrosła, jak przez ostatnich paręnaście lat – drogami. A jakoś kurde nie chce.

  3. @borsuk
    „Tokarczukowy biegun jest progresywny w swoich peregrynacjach, on nie jest wcale jednak taki buddyjsko zapętlony w bezczasowej pętli, jak to co Gospodarz proponuje”

    Może mi nie wyszła metafora, ale zakładałem progresję w pętli. Wszak niedługo dojdą kolejne ogniwa – w notce piszę o S3 i A1. A więc pętla będzie się progresywnie rozrastać do mandali. Będzie można robić duże kółeczka i małe wewnątrz nich (bo Łódź, Szczecin, Warszawa i Kraków mają mieć stosunkowo niebawem pełne ringi). Finałem byłoby dotarcie do zjazdu Prawiek z jakiejś przyszłej S73, której nie ma jeszcze nawet w planach.

    Ale możliwe, że ja po prostu nie czuję tych metafor buddyjsko -astrologiczno – mandalowych, bom przyziemny materialista.

  4. Faktycznie drogi i ogólnie jazda samochodem w Polsce to kolejny z wielu tematów, w których nie doceniamy jak bardzo nam się poprawiło bo zmiany są stopniowe a nie natychmiastowe, stąd tak bardzo nie widać kontrastu. Szkoda tylko że tak wiele człowiek się najeździł i nastresował po tych piekielnych drogach w latach 90 jak jeszcze nie było autostrad a samochodów już całkiem sporo.

  5. @wo
    „bo Łódź, Szczecin, Warszawa i Kraków mają mieć stosunkowo niebawem pełne ringi”

    Śląska metropolia jako całość to już chyba też ma (A4+S1+A1), nawet nie wiem, kiedy to dokończyli.

  6. @Froz

    „Śląska metropolia jako całość to już chyba też ma (A4+S1+A1)”

    S1 jest niedomknięta, jeden krótki odcinek w budowie, drugi nieco dłuższy dopiero w przetargu.
    Opisana przez Gospodarza pętla jest na razie jednak naprawdę jedyną istniejącą pełną pętlą.

  7. „w roku 2020 niewiele się wydarzy”
    Zdaje się, że akurat warszawiacy będą mieli trochę powodów do radości… Ale faktycznie, jeśli chodzi o długość, to pisoskie kontrakty zaczną finiszować w znaczniejszej ilości w 2021.

    „pogańskie solarne święta”
    Trudno mi dociec, dlaczego akurat politeistyczne pogańskie tradycje poruszają ateistów, ale poprzestanę na zdziwieniu – wesołych Świąt!

  8. @dude yamaha
    „Szkoda tylko że tak wiele człowiek się najeździł i nastresował po tych piekielnych drogach w latach 90 jak jeszcze nie było autostrad a samochodów już całkiem sporo.”

    Tak, we mnie jest gigantyczna złość, że akurat teraz, gdy jeździ się fajnie – to już należy się wstydzić podróżowania, bo klimat.

    @sj2
    „Trudno mi dociec, dlaczego akurat politeistyczne pogańskie tradycje poruszają ateistów, ale poprzestanę na zdziwieniu – wesołych Świąt!”

    Bo z wszystkich religii świata, najwięcej prawdy o wszechświecie, życiu i całej reszcie, ma kult solarny. Słońce nam dało życie i słońce je nam może odebrać.

  9. „Zdaje się, że akurat warszawiacy będą mieli trochę powodów do radości…”

    PS. Proszę nie wstrzymywać oddechu, obwodnica jest spóźniona o jakiś rok. A oddawanie fragmentami może nie być możliwe..

  10. @SJ2

    „dlaczego akurat politeistyczne pogańskie tradycje poruszają ateistów”

    Jako ateista i meteopata pe’em tak: bo wpływ długości dnia na przyrodę, w tym: na organizm człowieka, a pór roku – np. na możliwości zdobycia pożywienia są starsze niż czyikolwiek niewidzialni przyjaciele, poli- czy mono-.

    „wesołych Świąt!”

    Wzajemnie!

  11. „A i na wschód tragedii nie ma.”

    To niestety bardzo skromne wspomnienie i imo jednak nadużycie. S17 łączy z jednej strony Kolbiel (i dalej do Warszawy najszybciej jest opłotkami typu dk50 i Piaseczno) a z drugiej strony kończy się w Piaskach (a kto by chciał jechać do Piask?!)
    Trasa Rzeszów-Białystok, natomiast, pomijając krótkie odcinki, to droga przez mękę.

  12. @jawron

    „kto by chciał jechać do Piask”

    Być może Marcin Świetlicki, jak jeszcze trochę podrośnie, zechce powtórzyć pamiętny gest Adama Zagajewskiego i wyda tom pt. „Jechać do Piask”.

  13. „przecież to, że chrześcijaństwo sobie zawłaszczyło pogańskie solarne święta przesilenia i równonocy” Najzabawniejsze, że bardziej konsekwentni purytanie z tego powodu bojkotowali święta. Do dzisiaj niektóre protestanckie kościoły krzywo na nie patrzą.

  14. „a na pewno lepiej niż po naszej ukochanej Skandynawii.”
    Tutaj entuzjastyczna ale też robiąca wrażenie (fiordy! tunele! megamosty!) wizja zautostradowienia Norwegii. W ogóle polecam kanał miłośnikom infrastruktury. Kanał z tego co zrozumiałem stworzony przez firmę od softu do projektowania dużych rzeczy (na to się mówi „typu CAD”?), więc wszystko jest piękne i możliwe, ale generalnie bardzo ładnie. Z innych ciekawych polecam np. o negahubie lotniczym pod Pekinem.

    https://youtu.be/HCT-FurFVLQ

  15. Choć w otwarciu blogaska w 2006 r. nie uczestniczyłem, to pamiętam, jak wtedy na brak infrastruktury zrzucano winę za niebezpieczeństwo na polskich drogach. Dziś infrastruktury wyraźnie przybyło a bezpieczeństwa niespecjalnie.

  16. @steelman
    „Dziś infrastruktury wyraźnie przybyło a bezpieczeństwa niespecjalnie.”

    Och, szybkie wiki:

    W 2018 roku w Polsce wydarzyło się 31 674 wypadków drogowych w wyniku których śmierć poniosło 2862 osób a rannych zostało 37 359 osób. Oznacza to spadek liczby wypadków o 3,3%, wzrost liczby ofiar śmiertelnych o 1,1% i spadek liczby rannych o ponad 5,3% względem roku poprzedniego[6]. Jeszcze w 2009 liczba zabitych w wypadkach drogowych przekraczała 5 tys. osób, a w 2010 – 4 tys.[7].

  17. @wo

    Autostrady i drogi ekspresowe w powszechnym odczuciu postrzegane są jako bezpieczne. Policyjne statystyki jednak temu przeczą. Liczba wypadków i ich ofiar na autostradach i drogach ekspresowych, w przeliczeniu na 1 000 km długości, jest znacznie (w 2016 r. nawet pięciokrotnie ) większa niż ogólnie na drogach publicznych. Tak duża różnica jest zaskakująca, nawet przy uwzględnieniu dysproporcji w długości dróg i autostrad.

    https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dzialaniach-ratowniczych-na-autostradach-i-drogach-ekspresowych.html

  18. @W trójkącie Poznań – Łódź – Wrocław
    Już od kilku tygodni można się kręcić na „obwodnicy Skierniewic” – A2/S2/S8/A1
    (odcinki Łódź Północ – Konotopa, Konotopa – Opacz, Opacz – Piotrków Zachód, Piotrków Zachód – Piotrków Południe, Piotrków Południe – Łódź Północ). Jedyna niedogodność i odstępstwo od ideału to konieczność zawrotki na węźle Piotrków Zachód.
    A generalnie to już za niedługie dwa/trzy lata narzekanie na polskie drogi będzie można nieodwołalnie odłożyć do lamusa. Według nieocenionej mapy autostrad na stronie SISKOMu, większość najważniejszych dróg ekspresowych będzie domknięta do połowy roku 2022. W szczególności będzie można spokojnie dojechać z Rzeszowa do Białegostoku wyłącznie ekspresówkami, przez Warszawę oczywiście. Co oczywiście ma większy sens niż droga bezpośrednia, zważywszy na potoki ruchu między tymi metropoliami.
    To gigantyczny skok cywilizacyjny, infrastrukturalne dołączenie do średniego poziomu europejskiego, dokonuje się w ciągu zaledwie 15 lat (2007-2022).
    Jestem dość wiekowy, by pamiętać propagandowe zachłyśnięcie się Trasą Łazienkowską w Warszawie. Ile na ten temat było wiadomości w w TVP, jakie to było wtedy osiągnięcie. Raptem kilka kilometrów drogi bezkolizyjnej w Warszawie. Niedawno w Białymstoku oddano kilka kilometrów podobnej drogi (zachodnia obwodnica), i nawet w lokalnych mediach nie jest to jakaś wielka sprawa – ot kolejny oddcinek jednej z wielu dróg.

  19. „Jestem dość wiekowy, by pamiętać propagandowe zachłyśnięcie się Trasą Łazienkowską w Warszawie.”

    Jestem dość wiekowy i brałem w tym udział. Teraz to budują, odbiory i wpuszczają samochody, ja pamiętam jakiś weekend, że trasa Ł. jeszcze nie była otwarta, ale była oficjalnie udostępniona do spaceru i tłumy warszawiaków przechodziły przez Wisłę.

  20. @Tasa Łazienkowska we wspomnieniach

    Czyli piosenka o młodym junaku z „Misia” nie była aż tak wielką karykaturą, jak sądziłem 😀

  21. @steelman
    Skoro ofiar ubywa to znaczy, że bezpieczeństwo się poprawia, ergo teza kolegi („infrastruktury wyraźnie przybyło a bezpieczeństwa niespecjalnie”) jest fałszywa. Co do Banasia, ufam w jego umiejętności do negocjowania stawek za wynajem kamienicy od akowca, ale niespecjalnie w rozumienie statystyki. Kluczowy jest parametr globalny (spadek liczby ofiar).

  22. @robert osowiecki
    „Czyli piosenka o młodym junaku z „Misia” nie była aż tak wielką karykaturą, jak sądziłem”

    Teraz też CZASEM tak bywa – zdarza się np. rajd rowerowy w przeddzień otwarcia, albo po prostu otwarcie pieszo-rowerowe (np. A8 koło Wrocławia). Z dzieciństwa pamiętam, jak jeździłem dziecinnym rowerkiem po świeżo otwartej Wisłostradzie…

  23. @rpyzel

    „trasa Ł. jeszcze nie była otwarta, ale była oficjalnie udostępniona do spaceru”

    A nie było takiej sceny w jednym z odcinków „Czterdziestolatka”? Inż. Karwowski zresztą chyba coś robił przy trasie Ł. jako budowlaniec, o ile dobrze pamiętam. (Oraz występował w talent show w TVP, in-universe, jako brzuchomówca z kukiełką i z tekstem: „Jeżeli dwie ekipy budują drogę jednocześnie z dwóch stron i nie spotkają się połowie, to powstaje trasa dwupasmowa!”).

    @wo

    „jeździłem dziecinnym rowerkiem po świeżo otwartej Wisłostradzie”

    Ja miło wspominam z dzieciństwa rodzinną wycieczkę rowerową po gładkim asfalcie późniejszej A4 w okolicach Morawicy, kiedy odcinek leżał odłogiem w oczekiwaniu na lepsze czasy (koniec lat 70./początek 80.).

  24. @wo
    „Skoro ofiar ubywa to znaczy, że bezpieczeństwo się poprawia, ergo teza kolegi („infrastruktury wyraźnie przybyło a bezpieczeństwa niespecjalnie”) jest fałszywa.”

    Hmmm, zabitych przybyło, rannych ubyło, więc albo wypadki są poważniejsze niż wcześniej, albo więcej ginie pieszych, albo jedno i drugie. W tym roku jest jeszcze gorzej. Przy spadającej liczbie wypadków wzrosła poważnie liczba ofiar śmiertelnych (http://www.brd24.pl/technologie/raport-brd24-pl-w-2019-r-rosnie-liczba-polakow-ginacych-w-wypadkach-choc-tych-wydarza-sie-najmniej-w-historii/). Wygląda na to, że lepsza infrastruktura = większe prędkości = więcej trupów. Zdaje się, że dziurawe drogi są jednak bezpieczniejsze, bo wymuszają mniejsze prędkości.

    Oczywiście do ograniczania prędkości świetnie nadają się gminne fotoradary i Policja. Niestety fotoradary zostały ubite z powodu populistycznych krzyków, że GMINY ZARABIAJOM, KIEROWCĄ DZIEJEM SIEM KRZYWDA!!!11!!1 (swoją drogą zwolennicy tego argumentu to niezłe przygłupy). A Policja ma w dupie. Zresztą cała władza ma w dupie, bo takie np. odcinkowe pomiary prędkości rodzą się w bólach, a jak się już urodzą, to kontrola jest dziurawa jak sito i mandaty dostaje, jeśli w ogóle, tylko garstka bandytów.

    @steelman
    No właśnie. Infrastruktura owszem lepsza, ale jazda autostradami i ekspresówkami z debilami, którzy uważają, że są bardziej i więcej, to udręka, więc jak nie muszę, to w Polsce nie korzystam.

  25. @wo

    teza kolegi („infrastruktury wyraźnie przybyło a bezpieczeństwa niespecjalnie”) jest fałszywa

    Doprecyzuję ją zatem. Infrastruktury autostradowo-ekspresowej wyraźnie przybyło, a bezpieczeństwa na niej niespecjalnie. Podlinkowany tekst zawiera wykres obrazujący zmianę liczby ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na 1000 km dróg. Liczba ofiar na autostradach i drogach ekspresowych systematycznie rośnie.

    Banaś-sranaś. Tekst oraz raport „zrobił” K.Kwiatkowski w 2017 roku. Proszę kliknij link i sprawdź choćby datę zanim zaczniesz argumenty odbijać tępym Banasiem.

    [1] https://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/kontrole,17000.html

  26. Drobna korekta obywatelska:
    „ceremonię „złotego ćwieka” urządzono, gdy jeszcze pierwsi pasażerowie musieli się przeprawiać promem przez Missisipi, bo most był jeszcze w budowie.”
    dwa razy powtórzone „jeszcze”. Technicznie można, ale styl na tym cierpi.

  27. @steelman
    „Doprecyzuję ją zatem. Infrastruktury autostradowo-ekspresowej wyraźnie przybyło, a bezpieczeństwa na niej niespecjalnie.”

    Im więcej ludzi zapina pasy bezpieczeństwa, tym więcej ludzi ulega wypadkom z zapiętymi pasami bezpieczeństwa, ergo pasy bezpieczeństwa są szkodliwe. Tak kolega właśnie rozumuje. Będę to wycinać, więc niech się kolega nie fatyguje (i radzę sobie odpuścić fancy formatowanie, tylko wkurza spamołap, a jak widać, nie wyszło).

  28. Zabitych zmalało i to znacząco od 2006, coś o 50%.

    https://info-car.pl/infocar/artykuly/bezpieczenstwo-na-drogach-1975-2012.html

    Aby porównywać ruch na autostradach i zwykłych drogach trzeba jakoś uwzględnić rozmiar ruchu, bo po autostradach ogólnie ruch jest znacznie większy, stąd miary per 1000km nie mają sensu. Są takie miary oparte na wskaźnikach typu pasażero-km albo tono-km które mają większy sens.

    Skądinąd organoleptycznie wydaje się że owszem niektórym na nowych drogach mocno odwaliło i odbijają sobie lata posuchy, ale ciekaw byłbym takich zestandaryzowanych miar jw. przed wyciąganiem dalej idących wniosków.

  29. @wo

    Dane policji za 2017 i 2018 faktycznie wyglądają nieco lepiej, ale to na razie powrót do stanu z 2012. W styczniu będą dane za 2019.

    @Dude

    Nie wiem czy pogoń za obiektywną metryką ma sens. Zwłaszcza, że ja podkreślałem brak poprawy na autostradach i ekspresówkach pomimo ich rozbudowy. Jasne, że ruch na bocznej w Myciskach jest żaden, ale do tych tysięcy kilometrów publicznych nieautostradowych dróg wliczają się też miasta, gdzie są non-stop korki.

    W Polsce w latach 2013-2015 ginęło 14.6 osoby na miliard pojazdokilometrów[1] (dane niestety bez rozbicia na rodzaje dróg). W Niemczech 4.3, we Francji 5.8. Długa droga przed nami. (Dla porównania na milion mieszkańców w 2018: PL 74, DE 39, FR 50)

    [1] https://etsc.eu/euroadsafetydata/ na dole wybrać zakładkę „Road deaths per billion vehicle km”

  30. @steelman
    „Zwłaszcza, że ja podkreślałem brak poprawy na autostradach i ekspresówkach pomimo ich rozbudowy”

    Ale to nie jest argument przeciw rozbudowie, ani nawet za tezą, że rozbudowa nie przynosi wzrostu bezpieczeństwa ogólnego. To dobrze, że dalekosiężny ruch już nie odbywa się tak strasznymi drogami jak kiedyś – czego miarą jest ogólny spadek liczby ofiar. Niniejszym ogłaszam koniec tej dyskusji.

  31. Myciska
    Szukam te Myciska na mapie i szukam, a tu lipa. Nie ma. Może i dobrze, przynajmniej nikt się nie obrazi.
    U Wiecha za te nieszczęsne Myciska robił Grójec. Ba, u niego nawet Sopot to był taki Grójec z widokiem na morze.

  32. @mw
    „Szukam te Myciska na mapie i szukam, a tu lipa. Nie ma. Może i dobrze, przynajmniej nikt się nie obrazi.”

    Miejscowość, opodal której ląduje na Ziemi tytułowa „Inwazja z Aldebarana”. Najeźcy odnajdują drogowskaz, wskazujący na niebo, z napisem „MYCISKA NIŻNE – 5 KM”. Jeden uważa, że to nazwa ich (naszego) sztucznego satelity. „Nonsens”, strofuje go drugi, „jak mają mieć sztuczne satelity, jak nie potrafią równo zestrugać deski”? Nim najeźdźcy zdążą nas pojąć w niewolę, zatłukuje ich na śmierć w pijanym widzie mieszkaniec Mycisk, bo ich omyłkowo wziął za szwagra, z którym ma spór.

  33. @wo
    „Dziś otwarto autostradową obwodnicę Częstochowy. To znaczy, że jadący z północy kierowca musi wprawdzie się przebiedować przez kilkadziesiąt kilometrów gierkówki upgradowanej do autostrady, ale na węźle Częstochowa-Północ (do niedawna zwanym węzłem Rząsawa, szczęśliwie przemianowali zawczasu) jest już w europejskiej sieci autostrad. Hen, do Lizbony!”

    Przebywszy świeżo ten odcinek muszę przyznać że na dobre w europejskiej sieci autostrad to się poczułem jednak już za granicą Polski, choć stan infrastruktury miał nic do tego. Wyróżnikiem był wyraźny spadek zachowań psychopatycznych na drodze. A na samej obwodnicy jeszcze ograniczenie do 80 jakby ktoś planował przejazd.

  34. @dude
    „Wyróżnikiem był wyraźny spadek zachowań psychopatycznych na drodze.”

    No właśnie, człek mija zachodnią granicę i nagle wszystko jest odwrotnie. U nas mniejszością są kierowcy jadący przepisowo, za granicą zdecydowaną mniejszością są ci jadący nieprzepisowo.

Dodaj komentarz