Promyczek nadziei

Niniejsza notka będzie próbą nadgonienia wydarzeń politycznych z ostatnich tygodni – będzie więc dość chaotyczna, za co z góry przepraszam, no ale działo się! Zacznę więc od tego, że nie jestem już aż takim pesymistą jak w czerwcu. Może jednak tym razem uda się powstrzymać faszyzm?

Kilka dni temu w USA wszyscy kandydaci popierani przez Trumpa dostali imponujący łomot. Nie jakiś „remis ze wskazaniem”, ale pompki na suficie. Kolega Król, który polemizował w czerwcu z moim pesymizmem, domagał się pod poprzednią notką dania mu satysfakcyi. Zrobię to z gigantyczną rozkoszą (przecież wiecie, że dla pesymisty nie ma większej radości!) gdy podobny łomot nadejdzie w midtermsach. Już teraz jednak zgadzam się, że można zrobić pierwsze „uuuufff”.

Parę miesięcy temu bałem się, że w USA wydarzy się coś w stylu pożaru Reichstagu. Jakiś tragiczny iwent da Trumpowi pretekst do zawieszenia resztek pozorów demokracji i praworządności – bałem się, że będzie tym zamach na Kirka. Teraz jednak na to raczej za późno.

Autozamachy w stylu 18 brumaire’a należy robić gdy się jest na wznoszącej fali popularności. Gdy popularność opada, wyjdzie thermidor. Jeśli Trump albo (zwłaszcza) Vance spróbują coś w tym stylu, przyśpieszą swój upadek.

Bardzo mnie to cieszy, bowiem fenomen MAGA uważam za centralne praźródło zła w świecie Zachodu. Wspierane oczywiście przez Rosję – której rubelki przydają się zawsze przy pozyskaniu tych dodatkowych paru procent w głosowaniach typu 51:49. Elon Thiel i Peter Musk potrzebują więc Putina (a Putin ich).

Dekompozycja MAGA i niewykluczony łomot w midtermsach dadzą uboczny skutek w postaci wiatru w żagle sił demokratycznych na całym świecie, w tym w Polsce. Może więc triumf PiS w 2027 nie jest jeszcze przesądzony?

Oczywiście, to wszystko zależy od Wielkiego Czarnego Łabędzia w Donbasie. Ta wojna do 2027 powinna się skończyć, bo po prostu współczesne wojny rzadko trwają tak długo. Mam nadzieję, że nie skończy się kapitulacją Ukrainy, bo do 2027 Rosja nie ma szans na zajęcie reszty Donbasu (nie mówiąc już o powrocie pod Kijów).

Widzę pierwiastki nadziei w tym, że po kilku latach w Rosji znów mamy antywojenne i antyputinowskie demonstracje. I wprawdzie wiem, że mają dość zapasów gotówki i złota, żeby dokładać do wojny przez parę lat nawet gdy sfajczy się ostatni terminal naftowy, ale z drugiej strony, takie palenie pieniędzmi w piecu nie może się podobać oligarchom z Kooperatywy Jezioro, którzy liczyli na zyski z tej wojny, a nie na straty. Nie będzie więc Crimea Beach Party, ale może będzie Swan Lake Cooperative.

Upadek Putina osłabi Thiela z Muskiem, a to osłabi MAGA, a to osłabi PiS. Powinienem to może przeformułować na tryb warunkowy, bo to ciągle nie jest widok na światełko w tunelu, raczej mapa dróg ewakuacyjnych, że jak skręcimy tu, a potem tam, to może dojdziemy do owego światełka. To raczej nadzieja na nadzieję, ale pół roku temu nie miałem nawet tego.

W tej sytuacji łatwiej mi się znosi osobisty polityczny mikrodramat, że znowu nie mam na kogo głosować. Broniąc Ziobry, posłowie Razem ostatecznie pogrzebali „moją partię”.

Te pokrętne wykręty rzecznika, że „przecież 26 razy go nie broniliśmy”, tylko pogarszają sprawę. Bronić Ziobry raz, to o 50 razy za dużo. Żeby to jeszcze była jakaś Szydło czy Kluzik-Rostkowska, ktoś o niejednoznacznym dorobku, komu można przypisać jakieś pozytywy… ale Ziobro to człowiek o dorobku jednoznacznie negatywnym. Nie zrobił w całym swoim życiu dosłownie ani jednej dobrej rzeczy, za to dużo złych.

Tak mi teraz smutno na myśl o tych wszystkich dyskusjach, w których broniłem Razem przed zarzutem o byciu przybudówką PiS. Nie warto było. Szkoda było strzępić ryja. STONOGA.M4A i tyle w temacie, skumbrie w tomacie pstrąg.

I jeszcze to durne „nie głosowaliśmy w obronie, tylko wyjęliśmy karty z czytników”! Matematycznie to przecież dokładnie to samo. Aż widzę tego Franka Zandberwooda jak mówi, że ma plan, kurczę sprytny – będą udawać, że „nie głosowali”, więc przymilą się pisowi, nie tracąc antypisu. A pozostała czwórka woła „wodzu, wódz jest genialny, jak zawsze”.

Od założenia tej partii zawsze deklarowałem, że ma mój głos nawet gdyby sondaże dawały jej poniżej jednego procenta. To już nieaktualne. Teraz najwyżej mogę spojrzeć okiem łaskawem na zjednoczoną listę całej lewicy, o ile sondaże będą jej dawać kilkanaście procent. Jeśli nie, to w 2027 głosuję na najsilniejszą listę antypisowską.

Mnie też wkurza duopol, ale wkurza mnie też brzydka pogoda. Nic na to nie poradzimy, można być albo z MAGA albo przeciw nim. Broniąc Ziobrę, razemici przeszli na złą stronę mocy.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

497 komentarzy

  1. @Razem
    No jednak nie są przybudówką PiS. Fakt, popełnili błąd, co jak wiadomo od dawna jest gorsze od zbrodni, jednak prawdziwym problemem są sondaże, które pokazują, że samodzielnie progu nie przekroczą. Za Ziobrem czy przeciw wygląda, że za 2 lata to i tak będzie „nasz ostatni taniec”. W fuzję Lewic coraz mniej wierzę, już prawie wcale, stawiałbym, że zwycięży pryncypialność.

    @Ukraina
    Jak zwykle niepokoi mnie pewien Przemądrzały Austryjak, który twierdz, że armia ukraińska się sypie, wskazując gwałtowny wzrost liczby dezercji, który przekroczył 20 tys. miesięcznie. Na początku wojny to było kilkaset przypadków miesięcznie. Obwinia za to duet Zełeński/Syrski.

    The Donald, który walczy z całym światem z wyjątkiem Putina, to nieustannie wielki problem.
    A Putin to wszystko widzi i podbija stawkę.

    @USA
    Wycie polskiej MAGI (Lis Tomasz – Mamdani, komunis i dżhad w jednym o la boga) brzmi bosko.

  2. @jugger
    „No jednak nie są przybudówką PiS. Fakt, popełnili błąd,”

    Błąd to niewyrzucenie Matysiak. Błąd to może być za pierwszym czy za drugim razem, ale to już był kolejny taki wybryk z długiej serii. Ja już nie wierzę że to wszystko błędy.

  3. KO „nie ma większej radośći”
    Za dużo diakrytyczności.
    Co do Razem, tam chyba jednak za dużo posłanki Matysiak.

  4. @Razem
    Zabawię się w adwokata diabła (bo przecież jestem członkiem NL). Nie do końca wprawdzie, ale o tym za chwilę.

    Razem puściło strasznego pierda, to fakt. Tyle że taki pierd dla każdej innej partii nazywa się wtorkiem. Kościelak tłumaczy się bardzo głupio z punktu widzenia przekazu (niech mu ktoś wreszcie socjale zabierze, no błagam), ale jest ziarno prawdy w tym, co pisze – od tego głosowania nie upadł przecież wniosek o areszt. Postawa „od swoich wymagamy więcej” jest niestety kontrskuteczna, kiedy wszyscy inni od swoich wymagają mniej, albo i nic, byle tylko lewactwo orali, bo wtedy przeciętny wyborca wchodzi na socjale i widzi krytykę KO od pisoludków, PiS od platformersów, a lewicy od wszystkich włącznie z samą lewicą. Skrytykowaliśmy pierda, bardzo dobrze, ale teraz zajmijmy się wtorkami innych partii.

    Większy problem widzę z Razem widzę w czym innym. Istnieje teraz 10 lat, w 2027 to będzie już 12. To jest naprawdę kawał czasu, to więcej niż Konfa (składowe Konfy są starsze, ale jednak), to już nie jest żadna nowa jakość w Polsce. I przez te 10/12 lat nigdy nie uczestniczyło we władzy (chyba że gdzieś w dzielnicach Wawy są w zarządach? tu proszę o info). Ich jakiekolwiek sukcesy to pojedyncze mandaty w legislatywach. I spoko (Wawa to w ogóle szacunek), tylko że od tego nie zmienią rzeczywistości. W ’27 niby jest matematyczna (niewielka) szansa na bycie języczkiem u wagi, ale takimi akcjami jak z Ziobrą tylko pogłębiają szansę, że KO będzie wolało zrobić rząd mniejszościowy. I wtedy co? 16 lat bycia klubem dyskusyjnym?

    Z tego robi się wręcz operetka, kiedy potem ogłaszają Przełomową Deklarację Programową „Polska z atomu, krzemu i stali”. No ludzie, przecież każdy widzi, że to ma takie znaczenie jak uchwały koła filatelistów.

    Nie twierdzę, że R ma się rozwiązać, ale powinno spróbować innych ścieżek, skoro obecna jakoś nie chce wyjść. Lista z NL, lista z KO, z pieprzonym PSL, cokolwiek, byle ludzie zobaczyli, że od tej partii cokolwiek zależy.

    Tylko że na ile znam Razemowe Koło Dyskusyjne i klimaty tej części lewicy w ogóle, to dla nich szczytem marzeń są legislatywy, bo wtedy Dostaną Mównice, z których zgłoszą Przełomowe Prawa. Rady miast zamiast wiceprezydentów, Sejm zamiast ministerstw, szalenie ważne sejmiki to już chyba wogóle zapomnieli że istnieją. I tak się tworzy błędne koło, ludzie widzą, że Razem nie chce mieć na nic wpływu, no to poparcie jest jakie jest, no to nie ma wpływu.

    Śmiejcie się, ale swojego czasu PSL potrafił mieć swoich członków zarządu województw (czyli w praktyce regionalnych ministrów) nawet tam, gdzie nie miało ANI JEDNEGO RADNEGO – taki se układ z PO zrobili. Razem w takiej sytuacji wolałoby mieć tego jednego Radnego z Mównicą.

  5. @Razem

    Bardzo to smutne. Widać jednak nad polską lewicą nadal ciąży klątwa PRL.

    @cofka MAGA

    Jak zauważył kolega Kikhoste, Demokraci jak zwykle zdołali wyrwać porażkę z rąk zwycięstwa, poddając się wczoraj w Senacie. Co do Mamdaniego, to ogólnie mi się podoba, niepokoją mnie tylko jego związki z DSA i ichnimi tankies. Sam Mamdani do tej pory nie określił się w sprawie Rosji i Ukrainy, mimo że nie powstrzymywał się od deklaracji w sprawie Izraela i Palestyny. (Jak widać, poglądy burmistrza NYC na politykę zagraniczną mają znaczenie.)

    Jest bardzo możliwe, że porażki i nieudolność MAGA spowodują osłabienie skrajnej prawicy w krótkim terminie. W długim terminie, niestety, wiatr im wieje w żagle z dwóch powodów: migracja i polityka klimatyczna. Wyborcy w większości krajów zachodnich postanowili dostać białej gorączki na temat pierwszej, i są pełni obaw co od kosztów drugiej. I niestety skrajna prawica, z Trumpem i Putinem czy bez, świetnie to wykorzystuje.

  6. Zrobiło się nowe słynne 26:1, w miejsce starego 27:1, tylko w odwróconym sensie: wtedy 1 to było żałosnie mało, a 27 dużo, zaś teraz 1 to ohoho. Matematyka kapituluje przed ludzkimi emocjami.

  7. @TL

    „Postawa „od swoich wymagamy więcej” jest niestety kontrskuteczna”

    Wydaje mi się, że jednak w innych partiach wywalają za kolaborację z wrogiem. A Razem Matysiak nie wywaliło.

  8. Zawsze największy oburz budziło Razem nie dlatego, że popełniało błędy, tylko dlatego, że w kontrowersyjnych sprawach podejmowało decyzję inną niż dany oburzonauta by chciał. Z reguły była to decyzja sensowna, jeśli tylko pogodzić się z tym, że Razem zajmuje konkretną pozycję w kontrowersji.

    Tak że się złapałem na tym, że próbuję sobie wyjaśniać głosowanie ziobrystyczne jako „no raz im się noga powinęła, pomylili się”, ale cóż, byłoby to bardzo OOC dla Razemu. Pochodnie na obchodach 7 listopada niby mało istotne; ale już trójca Ziobro + pochodnie + Matysiak sugeruje, że zachodzi zmiana kursu na jakiś dymkizm-okraskizm. Przypał straszny.

  9. Chodziło mi o wymaganie przez aktywnie popierających wyborców. Ale sytuacja z Polą jest rzeczywiście niepojęta i bardzo niedobrze świadczy o nieogarnięciu podstawowych kwestii odbioru i przekazu po tych – przypomnę – 10 latach. To, że Konieczny powie „eee, w sumie to ona chyba niezależna”, to absolutnie nie zmienia faktu, że występując u tych wszystkich „Kaniów i Rachoniów” występuje jako posłanka Razem, no bo kto?

  10. KO: „Broniąc Ziobrę”
    Za moich czasów broniło się Ziobry, a Ziobrę krytykowało. Ale ostatnio widzę zanik dopełniacza dosłownie wszędzie, więc może jakaś nowa norma językowa już jest przyklepana przez radę?

  11. @razem

    Bezkarność polityków i szeroko rozumianych elit jest jednym z głównych powodów, dla których mamy problemy z demokracją. Zwykły człowiek poniesie konsekwencje jeśli ukradnie rower i go złapią. Polityk może praktycznie bez końca migać się od odpowiedzialności za kradzież olbrzymich pieniędzy, za rażące marnotrawstwo, za zawalanie projektów, od których zależy byt obywateli i państwa. Zwykły człowiek poniesie konsekwencje jeśli będzie stalkował kogoś, dręczył, polityk może swoimi działaniami pastwić się nad osobami i całymi grupami, doprowadzać ludzi do rozpaczy i nawet do śmierci i nie czeka go za to nic złego. Ziobro łapie się na obie te kategorie i wiele innych. Dlatego postawa Razem jest niewybaczalna, podobnie jak wybór prawnika z Ordo Iuris przez Matysiak.

    To 27 głosowanie nie było za wsadzeniem Ziobry do więzienia, tylko za postawieniem go w sytuacji zwykłego obywatela, któremu prokurator stawia zarzuty, wnosi o areszt, który sąd może klepnąć lub odrzucić (choćby z powodów medycznych), zasądzić kaucję, dozór, whatever. A stawianie tezy, że sądy są spolegliwe wobec Tuska jest kontrfaktyczne. Gdyby tak było Bodnar siedział by dalej na fotelu MS i spokojnie oganiał się od tej spolegliwości.

    Na parte tego typu jak Razem, uwięzione na granicy progu głosuje się głównie z powodów aksjologicznych. Pragmatycznie można głosować na KO. Odkąd powstali głosowałem na nich, wspierałem czynem, kasą, komciem i agitacją w realu. Ale to było poparcie partii z RiGCzem, z wartościami, bo program, cóż, oczywiście mam z nim zgodność na poziomie 95%, ale przecież jakby poczytać program Nowej Lewicy to też jest spoko.

    Mam wrażenie, że postanowili poświęcić niezbyt liczny elektorat ludzi takich jak ja (i gospodarz) za „prawdziwy lud” głosujący na PiS i dzieciaki z Konfy, które tak naprawdę nie wiedzą na kogo i na co głosują jeśli popatrzeć na wszystkie przekroje i przepływy tego elektoratu. Te grupy są po prostu znacznie większe. Być może to jest nawet pragmatyczne, bo ile można siedzieć na tym progu okrakiem, ale dla mnie to jest „no go”. Po tych wszystkich latach. Zagłosuję teraz pragmatycznie.

  12. @panbolec

    „Mam wrażenie, że postanowili poświęcić niezbyt liczny elektorat ludzi takich jak ja (i gospodarz) za „prawdziwy lud” głosujący na PiS i dzieciaki z Konfy, które tak naprawdę nie wiedzą na kogo i na co głosują jeśli popatrzeć na wszystkie przekroje i przepływy tego elektoratu.”

    Widać im to „Na na na, na na na, głosuję na Adriana” za bardzo do głowy uderzyło. Mi też chyba przyjdzie przeprosić się z pragmatyzmem, i jak większość rodziny głosować na KO.

  13. @Tomasz Larczynski

    „występując u tych wszystkich „Kaniów i Rachoniów””

    To jeszcze można jakoś bronić chęcią dotarcia do wyborców prawicy (można się z tym zgadzac lub nie, ale da się tu dyskutować), ale wybieranie prawnika z Ordo Iuris nie ma już żadnego logicznego uzasadnienia.

  14. @panbolec

    link to wiadomosci.onet.pl

    „— Sprawa Pauliny jest teraz procedowana w sądzie koleżeńskim. Zarząd krajowy nie podejmuje żadnych innych kroków na ten moment — słyszymy w Razem.

    Zarząd partii Razem dopiero złożył wniosek w kwestii zmiany statutu w taki sposób, żeby miał prawo do wykluczenia członków w przypadku wyjątkowych okoliczności.

    — Nie chcę po prostu uprzedzać faktów. Uczciwość też wymaga, żeby nie kreować faktów przed kongresem — mówi Maciej Konieczny.”

    To jest, wydaje mi się, przede wszystkim kryzys przywództwa. Chowają się za procedurami, zamiast podjąć decyzję.

  15. Żadnej wspólnej listy na pewno nie będzie, strony się już zbyt szczerze nienawidzą. A w Razem zbyt kochają Beatę Szydło. Dla mnie również temat tej partii jest absolutnie zamknięty (ale już od jakiegoś czasu, teraz tylko to potwierdziło się).

    Osobiście mam nadzieję że aktualna koalicja jakoś zmusi się do stworzenia jednej listy i na tej liście da się znaleźć kogoś na kogo da się zagłosować bez poczucia wdepnięcia w kał. Bo na listę samej platformy nie zagłosuję w życiu, szybciej zostanę w domu

  16. @TL

    „Z tego robi się wręcz operetka, kiedy potem ogłaszają Przełomową Deklarację Programową „Polska z atomu, krzemu i stali”. No ludzie, przecież każdy widzi, że to ma takie znaczenie jak uchwały koła filatelistów.”

    Za 50 lat następca Okraski, będzie wrzucał te deklaracje programowe, na coś co będzie następcą Lewicowo.pl w celu przypomnienia, że kiedyś w Polsce była prawdziwa patriotyczna lewica, która miała nawet swoich posłów w Sejmie.

  17. @embarcadero

    Zacząłem szukać co ma Razem do Beaty Szydło, no i faktycznie: link to youtube.com

    Ewidentnie Zandberg postawił na łowienie wyborców PiS, co wyklucza stanowczą postawę w sprawie Matysiak czy Ziobry. Widać głosy wyborców takich jak bywalcy tego bloga uważają że mają i tak w kieszeni.

  18. Jeszcze jedno: Razem nie ma szans na wyjście poza 3% i na bycie traktowanym poważnie przez innych polityków póki nie opanuje dołów (a w zasadzie każdego poza Zandbergiem który nawet jeśli tak myśli to gryzie się w język) opowiadających powszechnie głodne kawałki (np o rozkułaczaniu mieszkań-pustostanów) które ich po prostu dyskwalifikują w oczach każdego dorosłego człowieka. To jest tak jak z korwinistami zanim ich Mentzen nie spacyfikował, JKM dokładnie tak samo się ośmieszał opowiadając głodne kawałki tylko z drugiej strony skali i dokładnie to samo otrzymywał w zamian, inni politycy traktowali go wyłącznie jak clowna. A jak inni traktują cię jak nieprzewidywalnego świra to w życiu nie będziesz w żadnej koalicji, zostaje ci zdobyć 50% samemu.

    Warszawa: większość radnych w tym z rady miasta odeszła z R razem z Magdą Biejat. W tej chwili R ma radnych tylko na Pradze Południe (2) i chyba jednego na Zoliborzu. Na Zoliborzu są też chyba nadal w koalicji choć o ile dobrze pamiętam (mogę się mylić, nie moje rejony) to tak naprawdę byli lokalni społecznicy którzy zapisali się do Razem w celu bycia na liście a nie działacze partyjni.

  19. „kiedyś w Polsce była prawdziwa patriotyczna lewica, która miała nawet swoich posłów w Sejmie”

    Masz na myśli zapewne przedwojenny PPS

  20. @Notka

    „Wspierane oczywiście przez Rosję – której rubelki przydają się zawsze przy pozyskaniu tych dodatkowych paru procent w głosowaniach typu 51:49. Elon Thiel i Peter Musk potrzebują więc Putina (a Putin ich).”

    Pierwszy chyba raz w moim czytaniu bloga będę większym pesymistą niż Szanowny Gospodarz. O ile takie kłopoty Rosji, że nie będzie ich stać na mieszania na zachodzie w zupełności wydają mi się prawdopodobne to jednak uważam, że rolę Rosji przejmą Chiny. Być może wynajmując te same zasoby, które są teraz są budowane i wykorzystywane teraz przez Rosję.

  21. „Mam wrażenie, że postanowili poświęcić niezbyt liczny elektorat ludzi takich jak ja (i gospodarz) za „prawdziwy lud” głosujący na PiS i dzieciaki z Konfy, które tak naprawdę nie wiedzą na kogo i na co głosują”

    Ano coś takiego. Nie wiem na ile komentarze na lewicowych grupkach i funpagach są reprezentatywną próbką tego co myśli sobie aktyw Razem, ale pisze się tam ostatnio o uwiarygodnianiu się jako partia spoza duopolu. Emocjonalne reakcje jak w notce (używając tamtejszej siatki pojęciowej: „zesranie libków” tudzież „lewicy kodziarskiej”) mają być pozytywnym zjawiskiem w ramach tego uwiarygodniania, pozycjonując partię jako nielubianą także przez antypis.

    Więc jeśli te komcie oddają jakoś nastroje w partii, to chcą się nastawić na antysystemową grupą docelową kosztem wyalienowania dotychczasowego elektoratu lewicy: miejskiego, klasośredniowego, ideowego, mocno antypisowskiego.

    Albo po prostu nikt już nad tym nie panuje.

  22. Na ile ich znam jako były członek, to była u nich emocja założycielska. Trochę to potem przykryły te kolejne „efekty Zandberga” (z których trwałości sam się tu w komentarzach śmiałem), bo po Czarnych Marszach przyszło sporo radykalnych (jak na Polskę) osób feministycznych, ale te 1) odeszły z Biejat, 2) odeszły tak w ogóle (syndrom wypalenia aktywnością w NGO). No i został zakon MS z ich fiksacją libkowo-analną. Lecz…

    @embercadero
    „Żadnej wspólnej listy na pewno nie będzie, strony się już zbyt szczerze nienawidzą”

    …przypomnę, że w ’19 R wystartowało z listy SLD, ledwie parę lat wcześniej mając na sztandarze zapuszkowanie pana Leszka. Możemy chyba nie doceniać tego, jak Trójca Prowadząca bardzo kocha tę swoją mównicę sejmową.

  23. @TL
    „w ’19 R wystartowało z listy SLD, ledwie parę lat wcześniej mając na sztandarze zapuszkowanie pana Leszka”

    W 2019 w SLD nie było już pana Leszka

  24. @rw:
    > W długim terminie, niestety, wiatr im wieje w żagle z dwóch powodów: migracja i polityka klimatyczna.
    Kogo, tak serio, obchodzi migracja? A co do klimatu, to (w polityce i społeczeństwie) mamy zdania podzielone — nie wszyscy są idiotami.

    Gdybym miał wskazywać, to stwierdziłbym, że i migracja, i klimat, są tak prawiconośne, bo po drugiej stronie dominuje postawa liberalna, czy neoliberalna. Innymi słowy: mamy realne problemy z warunkami i perspektywami życia ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie załapali się na karierę w wielkich miastach; a narracja Picketty’ego, o wysysaniu środków z realnej gospodarki przez kapitał, jest niszowa; gdy narracja, że to przez koszty polityki klimatycznej, łączy prawicę, centrum i wielką część starej lewicy. No i, kolejna rzecz — nadzieja. To zagubiona wartość w polityce, gdzie wszyscy straszą. Ostatni ją chyba reprezentował Obama (ale w sumie trochę nasi obecni rządzący, przed wyborami w 2023).

    Że jednak wybory wygrywa „demokratyczny socjalista”, to może znak zmian (chciałbym być optymistą!) — znak przebijania się narracji, która piętnuje oligarchów, a nie klimat i wiedzę naukową. I która może dać nadzieję, a nie tylko lęk wybrocom.

    @12 lat Razem:
    Potrzebują młodszych, inteligentnych działaczy. Sejmowa czwórka (Matysiak nie liczę) nie jest zła, ale jest „zgrana”. Trudno o świeżość i nowe otwarcie. I jak rozumiem, że „nowa polityka”, w opozycji do starej, to niestety, czasem trzeba się określić, a nie wyjmować karty.

  25. Przez długi czas głosy tych, którzy twierdzili, że Razem jest bliżej do PIS niż anty-PIS, traktowałem jako przejawy antylewicowości u członków i sympatyków platformerskiej prawicy i okolic. Jednak tolerowanie miziania się posłanki Matysiak z Horałą, kazało mi przystąpić do #TeamBiejat.Zatem wieści o głosowaniu w sprawie Ziobry przyjąłem ze smutkiem, choć bez zdziwienia.

    Tak się złożyło, że w tych i poprzednich wyborach parlamentarnych z przekonaniem głosowałem na Marcelinę Zawiszę – jedynkę wspólnej listy lewicy w moim okręgu. W następnych wyborach MZ mojego głosu na pewno nie dostanie, nawet gdyby była jedynką na wspólnej liście całego centrolewu. Po prostu w ogóle jej już nie ufam. Wolę zagłosować na jakiegoś względnie przyzwoitego platformersa, jeśli choć trochę zwiększy to szansę powstrzymania PIS-u i tego wszystkiego, co tam wyłazi na prawo od niego.

  26. @pak4

    „Kogo, tak serio, obchodzi migracja?”

    Niestety, wielu ludzi się nią strasznie podnieca, stąd takie wysokie poparcie dla np. FrP w Norwegii, i przejmowanie ich retoryki przez inne partie. Z ostatniego tygodnia: link to msn.com

    „A co do klimatu, to (w polityce i społeczeństwie) mamy zdania podzielone — nie wszyscy są idiotami.”

    Większość ludzi nie chce obniżenia konsumpcji, chce nadal latać na wakacje do Bali, jeść mięsko, itd. Każde wydanie polityki klimatycznej poza „inwestujemy w OZE żeby były tańsze niż węgiel i ropa” oznacza jakieś wyrzeczenia dla konsumentów, a przeciętny konsument na propozycję wyrzeczeń odpowiada „zielonym parówkozaborcom mówimy stanowcze NIE!”.

    Dywagacje na temat narracji, itd, nic tu nie zmieniają. IMO popularność skrajnej prawicy i inszej ekstremy jest jak choroba wirusowa a nie bakteryjna: można się szczepić, ale jak już złapiesz, to na ogół lekarstwa nie ma, albo przechorujesz, albo padniesz. Nasza cywilizacja do tej pory z każdej takiej choroby wychodziła lepsza niż przedtem. Miejmy nadzieję, że i teraz tak będzie.

  27. @procyon

    „uwiarygodnianiu się jako partia spoza duopolu”

    Zawsze uważałem, że to chorobliwa i bezproduktywna fiksacja. Mam problem z słuchaniem Zandberga od rozłamu, bo o czymkolwiek by nie mówił, czy o energetyce, czy o zbrojeniach, czy o 800+, czy o służbie zdrowia, mniej więcej 30-40% wypowiedzi to pierniczenie o duopolu. To jest w gruncie rzeczy pusta narracja. I postępująco nudna.

  28. @embercadero
    „To jest tak jak z korwinistami zanim ich Mentzen nie spacyfikował, JKM dokładnie tak samo się ośmieszał opowiadając głodne kawałki tylko z drugiej strony skali i dokładnie to samo otrzymywał w zamian, inni politycy traktowali go wyłącznie jak clowna.”

    A ja się zastanawiam czy właśnie z tego powodu istnienie Razem – nawet w takiej formie – może być dobre np. dla NL. Korwin przez długi czas był clownem z którego się śmiano i wypominano protokół 4,ileśtam procent. Ale to jednak jemu zawdzięczamy obecne istnienie Konfederacji, bo to on przez lata normalizował prawicowe podejście i przesuwał dyskurs na prawo. Z niego się śmiano, ale z innych prawicowych polityków już nie, bo zawsze był jeszcze bardziej na prawo Korwin. Tak samo jak teraz Braun sprawia, że Konfederacja nie wydaje się skrajna i przesuwa spektrum poglądów. Może więc potrzebujemy kogoś kto będzie gadał takie rzeczy, żeby przy nich inna lewica wyglądała na bardziej rozsądną?

    Jasne, wolałbym sensowne Razem i jakiś radykalny odłam za nimi, ale prawdę powiedziawszy nie jest to dla mnie dużym zaskoczeniem. Ja się przejechałem na Zandbergu dawno temu (jeszcze przed powrotem Tuska, gdy PO rządził Schetyna) i już wtedy widziałem, że inna polityka nie będzie możliwa, bo ktoś za bardzo kombinuje. Wtedy on sam stracił mnie jako wyborcę, chociaż partii mogłem jeszcze dawać swój głos, bo zawsze znajdą się inne osoby, czasami nawet znajome.

  29. @PK

    „Ale to jednak jemu zawdzięczamy obecne istnienie Konfederacji, bo to on przez lata normalizował prawicowe podejście i przesuwał dyskurs na prawo.”

    Co tam Korwin, prawicowe idee w Polsce normalizowała większość establishmentu i mediów.

  30. @wo
    „Oczywiście, to wszystko zależy od Wielkiego Czarnego Łabędzia w Donbasie”

    Boję się, że nie w Donbasie, tylko na Zaporożu. Właśnie BARDZO źle zaczęło się dziać na skrzydłach Hulajpola.

  31. „Kogo, tak serio, obchodzi migracja?”

    W krajach tak zwanego zachodu uwierz mi że prawie każdego. Polska jest ewenementem że nas to póki co ominęło.

    „Co tam Korwin, prawicowe idee w Polsce normalizowała większość establishmentu i mediów.”

    Oczywiście, ale niektóre brednie szeregowych razemitów typu właśnie specustawa o odbieraniu mieszkań kułakom to nie są „lewicowe idee” tylko świr odpowiadający największym odjazdom JKM (tu mógłbym dać przykłady ale się brzydzę)

  32. @pak4
    „Kogo, tak serio, obchodzi migracja?”

    To jedno z ostatnich autentycznych spoiw społeczeństwa polskiego. Giną wspólne emocje, każdy się stacza po swoch wyświetlaczach albo utyka w swoich netfliksikach, ale ta emocja jest jak jeszcze Polska nie zginęła.
    Widać, że nie rozmawiałeś z żadnym przeciętnym Polakiem, który był latem w Zakopanem. W opowieściach o tym było tyle emocji, że kobiece chusty zakrywały Gubałówkę, a karnacja Krupówek była tak ciemna, że znikał w tym mroku krzyż na Giewoncie. Chyba tylko „budujesz, remontujesz, urządzasz” jest bardziej narodowym hymnem niż ta niechęć do obcych z kierunku południowo-wschodniego.

  33. @wyjście Razem z duopolu
    Z Horałą w pakiecie? Zresztą, jako najbardziej proMatysiakowy komentator na tym blogasku muszę przyznać, że owo matysiakowanie jest nie tylko problematyczne wizerunkowo co wręcz szkodliwe merytorycznie. Najpierw wejście w projekt betonowania CPK w momencie, gdy nowe władze CPK zmieniły podejście w kierunku „w przeciwieństwie do poprzedników może zapytajmy się najpierw mieszkańców Olsztyna czy najbardziej w życiu zależy im na jeżdżeniu do Przemyśla rogalem przez Baranów, czy też może bardziej woleliby mieć fajne połączenie z Trójmiastem”. Od początku trudna naparzanka, która i tak przewidywalnie zakończyła się wyjaśnieniem, że w obronie starego projektu CPK tak w zasadzie chodziło o działkę KOWR. By ledwie tydzień później zostać twarzą projektu pozostawienia FRPA w formule Funduszu Betonowania Przewozów Autobusowych, co znowu z przyczyn obiektywnych będzie od początku trudne do obrony, a znając różne wady obecnego FRPA, niewykluczone że ponownie zakończy się konkluzją, że w tym wszystkim chodziło o zapewnienie pewności funduszy przez dekadę jakiemuś pisowskiemu pociotkowi. I po co to Razemom?

    >”Widać, że nie rozmawiałeś z żadnym przeciętnym Polakiem, który był latem w Zakopanem. W opowieściach o tym było tyle emocji, że kobiece chusty zakrywały Gubałówkę, a karnacja Krupówek była tak ciemna, że znikał w tym mroku krzyż na Giewoncie.”

    Jeśli Zachodowi uda się ogarnąć, to zawartość polskich sociali też się zmieni i na wierzch wrócą stare problemy za drogiej kiełbasy i zbyt długich kolejek do lekarza. Zresztą nawet teraz nie są zbyt głęboko przysypane antymigranckim astroturfingiem.

    >”Większość ludzi nie chce obniżenia konsumpcji, chce nadal latać na wakacje do Bali”
    Większość ludzi nie lata na wakacje do Bali, nawet jeśli ograniczymy się tylko do Europy i USA. To jedna z pierwszych rzeczy, jaką powinien przyjąć do wiadomości każdy, któremu na sercu leży sukces zielonej transformacji.

  34. @pak4
    „Kogo, tak serio, obchodzi migracja?”

    Każdego kto się obawia że imigranci:
    – konkurują o jego miejsce pracy (a więc większość nisko wykwalifikowanych zawodów, „mam imigranta na twoje miejsce za mniej”)
    – konkurują o ograniczony zasób państwowej ochrony zdrowia czy państwowych placówek opiekuńczych i edukacyjnych
    – będą tworzyli getta i popełniali przestępstwa, pozostając bezkarnymi (w Polsce na szczęście się to nie wydarzyło)

    Udawanie że tych lęków nie ma albo, co gorsza, nazywanie ich rasizmem to sprawdzony przepis na wysłanie lękających się w ręce ksenofobicznej prawicy.

  35. @cowboytomash
    „Udawanie że tych lęków nie ma albo, co gorsza, nazywanie ich rasizmem”

    1. W skali tego bloga ani takie udawanie, ani takie nazywanie chyba się nie wydarza. Tym bardziej, jeżeli uznajemy – a tu chyba zgoda – że jest to blog o nachyleniu lewicowym, czyli założony oraz komentowany przez osoby, które z uwagą patrzą na lęki społeczne i na niechęć jednych grup ludzi ku innym grupom ludzi.
    2. W skali całego kraju zachodzi zjawisko wręcz odwrotne: zarówno te lęki, jak i frustracja Polaków, czujących, że ktoś może spojrzeć na nich z pogardą i zwymyślać (np. od rasistów), są ochoczo wykorzystywane przez największe partie polityczne jako paliwo wyborcze (obecny prezydent w dużej mierze dzięki sile tej ponurej frustracji pokonał swego rywala, murowanego faworyta Polski uśmiechniętej). Największe polskie partie nie udają, że tego nie ma, tylko pompują, by było jeszcze większe, i nie nazywają tego rasizmem, tylko legitymują – jako słuszne, właściwe i obywatelskie.

  36. @ergonauta
    „obecny prezydent w dużej mierze dzięki sile tej ponurej frustracji pokonał swego rywala”

    [citation needed]

  37. @cowboytomash
    A to może po kolei, chronologicznie. Daj mi jakieś twarde, niemitologicczne źródło do rzekomo powszechnego: „mam imigranta na twoje miejsce za mniej”.

  38. @ergonauta
    To poproś kogoś kto wysunął tezę o „powszechności” tej frazy. Ja pisałem o lękach. Oraz pierwszy poprosiłem o źródła odważnej tezy że to na ksenofobii wybrano Nawrockiego.

  39. @tl
    „Razem puściło strasznego pierda, to fakt. Tyle że taki pierd dla każdej innej partii nazywa się wtorkiem”

    Twierdzi pan że to błąd? Ja bym chciał w to uwierzyć, ale przecież oni sami się tak nie bronią. Brną w zaparte, że „nie chcieli robić męczennika”.

    „od tego głosowania nie upadł przecież wniosek o areszt”

    Ale to jest rozumowanie typu „największą zaletą Razem jest to że ich tak mało więc nic nie mogą spieprzyć”. Z tego też wynika wniosek że lepiej na nich jednak nie głosować, bo co by było jakby w Sejmie ze trzydziestu meszuge „wyciągnęło karty” – wniosek by upadł.

  40. @procyon
    „Emocjonalne reakcje jak w notce (używając tamtejszej siatki pojęciowej: „zesranie libków” tudzież „lewicy kodziarskiej”) mają być pozytywnym zjawiskiem w ramach tego uwiarygodniania, pozycjonując partię jako nielubianą także przez antypis.”

    No to super – no to w takim razie utrata mojego głosu to dla obu stron win-win.

  41. @cowboy
    „Udawanie że tych lęków nie ma albo, co gorsza, nazywanie ich rasizmem to sprawdzony przepis na wysłanie lękających się w ręce ksenofobicznej prawicy”

    A co jeśli odwrotność jest prawdą i przepisem na wysłanie lękających się w ręce ksenofobicznej prawicy jest udawanie, że te lęki są sensowne, a ograniczenie migracji pomoże je uśmierzyć?

    Ważny data point w sprawie migracji to że ludzie nie uważają jej za istotny problem na poziomie osobistym; odpalają się natomiast, jeśli zapytać ich o problemy Ojczyzny*. Co można interpretować różnorako, ale m.in. tak, że jest to problem wymyślony i napędzany medialnie.

    zob. np. link to ourworldindata.org

  42. @wo
    „brną w zaparte”

    Jak każda partia, nie są tu ani lepsi, ani gorsi. A może nawet trochę lepsi, bo na afery z osobami innymi niż Trójca Święta reagują całkiem szybko, inna sprawa czy sensownie.

    „co by było jakby w Sejmie ze trzydziestu meszuge „wyciągnęło karty””
    I to rzeczywiście byłby duży problem, ale póki co mamy 5 (czy tam 4) osoby, które Ziobry swoją indolencją nie uwolniły. Nauczą się (choć udają że nie). Przy setkach głosowań coś się komuś może nie dodać do czterech.

    Jeśli rozważa Pan głosowanie na Generalnego Antypisa, to przypomnę, że cała reszta (może poza NL, ale tu może też ktoś wyciągnie coś czego nie pamiętam) regularnie doprowadza do przepuszczenia do II czytania najbardziej szurskich projektów PiSu, Dudy, Nawrockiego w imię jakichś wydumanych powodów mających przykryć to, że po prostu po cichu się z nimi zgadza. Już nie mówiąc o akcjach typu liberalizacja aborcji.

  43. @tl
    „Jak każda partia, nie są tu ani lepsi, ani gorsi.”

    No więc kiedyś myślałem że są lepsi. A skoro jednak nie, to czemu nie głosować na najsilniejszego antypisa.

  44. @jgl
    „Ważny data point w sprawie migracji to że ludzie nie uważają jej za istotny problem na poziomie osobistym”

    Oraz też to, że najsilniejsze nastroje antyimigranckie są wcale nie tam, gdzie jest najwięcej imigrantów. Ludzie się boją nie tyle realnych imigrantów, z którymi mieli kontakt, tylko wyobrażonej postaci, wziętej z filmików i zmyślonych statystyk. To jest w całości astroturfowana panika. Receptą na lęki jest natomiast ekspozycja.

  45. No a gettoizacji przeciwdziałają programy integracyjne dla imigrantów, ale prawica z integracją oczywiście też walczy.

  46. @cowboytomash
    „źródła odważnej tezy że to na ksenofobii wybrano Nawrockiego.”

    Jeżeli przeczytasz tamto zdanie uważnie, szczególnie fragment „frustracja Polaków, czujących, że ktoś może spojrzeć na nich z pogardą i zwymyślać (np. od rasistów)”, to zauważysz, że tam nie pada teza, że na ksenofobii go wybrano, tylko że Nawrockiego wybrała ta część społeczeństwa polskiego, która czuje się gorsza, albo sygnalizuje się jej, że jest gorsza: zarobkowo, światopoglądowo, komunikacyjnie, ogólnie życiowo itp. A takie sugestie czy sygnały („ty rasisto” to tylko jeden z pakietu umoralnająco-wyższościowego, równie frustrujące może być: weź kredyt zausz firmę, czy w ogóle mędrkujące: weź za siebie) padają od strony, ogólnie ujmując, protrzaskowskiej.
    Na to, które regiony Polski przesądziły o zwycięstwie Nawrockiego, to akurat jest sporo łatwych do wyklikania badań i map, łącznie z tymi, co były tu, u WO, niedawno dyskutowane: na ile regiony pronawrockie są związane z tradycyjną religijnością i niechęcią do wielu wspołczesnych trendów (LGBT, samodzielne określanie się genderowo-zaimkowe itp), oraz z poczuciem, że ktoś cię skwapliwie moralne karci, kiedy tylko powiesz „Murzyn”, chociaż się wychowałeś na wierszyku Tuwima.
    Krócej: nie na ksenofobii ani żadnej innej pojedynczej fobii wybrano Nawrockiego, ten wybór to była suma różnych spraw, między innymi powodujących – u sporej części społeczeństwa – poczucie gorszości i własnej niskiej wartości (także moralnej) w świecie Trzaskowskiego. Wolałbyś mieć prezydenta, który cię uważa za jakiegoś tam -foba, czy prezydenta równiachę, co to konie z nim kraść i opowiadać dowcipy o Murzynach?

  47. Mnie najbardziej boli, jako członka partii, że głosy krytyczne takie jak pana albo zwierza pop kulturalnego są traktowane z lekkim uśmieszkiem politowania, że nic się nie stało. I jest to kolejny raz.

    Złości mnie też powtarzanie, że odzyskujemy kogokolwiek. Jeżeli już to łapiemy wyborców młodych, którzy inaczej możliwe że wylądowliby na prawicy albo i dalej. Ale to nie jest to samo co odzyskanie kogoś.

    Mam wrażenie że kampania Adriana to było dopuszczenie nowych osób, po wyjściu Magdy. Ale ten okres się skończył, wszystko jest cacy i nie trzeba nikogo słuchać.

    Efekt jest znany.

    Będę działał dalej w Razem, ale chyba nieco słabiej niż dotychczas i skupiając się na budowaniu procesów. A potem się zobaczy.

  48. @rw
    „Ewidentnie Zandberg postawił na łowienie wyborców PiS”

    W sumie szczerze im życzę powodzenia. Byłoby fajnie gdyby PiS był podgryzany nie tylko z prawej strony ale i z lewej. Ale wróżę, że skończy się to podobnie jak wycieczki Trzaskowskiego po wyborcę prawicowego. Wyborca prawicowy posłucha, posłucha, pokiwa głową, pochwali w komentarzach „szacunek dla przedstawicielki czerwonej zarazy za cywilizowaną dyskusję”. Po czym pójdzie sobie spokojnie głosować na PiS albo na inną Konfederację. W dzisiejszej polityce liczy się specyficznie pojmowana socialmediowa autentyczność. Choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, Razem nie będzie dla tego elektoratu autentyczne bo będzie postrzegane jako bananowy mieszczuchowy klub dyskusyjny.

  49. @łowienie wyborców PiS
    W UK właśnie przecież Starmer daje przykład, jak działają próby przejęcia wyborców skrajnej prawicy metodą wdrażania programu skrajnej prawicy przez lewicę. Program skrajnej prawicy jest realizowany, a procencików jej jakoś nie spada.

  50. @wo
    Raz jeszcze mocno doceniam gotowość do modyfikacji zdania.

    @embercadero
    „powszechnie głodne kawałki (np o rozkułaczaniu mieszkań-pustostanów) które ich po prostu dyskwalifikują w oczach każdego dorosłego człowieka. To jest tak jak z korwinistami zanim ich Mentzen nie spacyfikował, JKM dokładnie tak samo się ośmieszał opowiadając głodnee kawałki”

    Eee… Kurcze, jakby nie patrzeć zaraz mi pyknie 42 rok, jestem raczej postrzegany jako dojrzały człowiek poznawczo i emocjonalnie, intelektualnie co najmniej te dwa odchylenia standardowe w prawo, tych minimum kilkadziesiąt książek rocznie czytam, sceptyk naukowy mocno pilnujący weryfikacji i korekty swoich stanowisk… I kurcze ten przykład „głodnych kawałków” jakoś niespecjalnie jest dla mnie przykładem jakkolwiek dyskwalifikującym. Więc co tutaj gubię? Bo owszem, jest dość daleko przesunięty względem bazowego dyskursu, ale daleko mu do nierealnego ekstremizmu, nie wspominając o głupotach Korwina typu „jakby nie było ograniczeń prędkości to by było 2x mniej wypadków, bo by ludzie 2x krócej byli w drodze”. Ba, nawet jeśli ktoś chciałby argumentować, że to argument przekreślający, bo nierealny do wprowadzenia to a)nierealny na chwile obecną i b) przede wszystkim przypomniałbym taktykę MLK/Czarnych Panter, gdzie MLK wychodził na umiarkowanego właśnie dlatego, że w przestrzeni publicznej były dużo bardziej ekstremalne głosy Czarnych Panter.

    Słowem… Nie zapędziłeś się tak o kilka długości?

  51. Podważanie wiary w gwarancję własności prywatnej to pewna droga do bycia uznanym za niebezpiecznego szura przez każdego kto jakąkolwiek własność posiada albo nawet tylko dopuszcza że posiadać będzie. Bo dziś zabiorą temu z takiego powodu a za rok może innemu z innego powodu. A po drugie: nikt po dobroci nie odda więc każdy taki pomysł skończyłby się przemocą. Jak dla mnie są to poglądy bliskie mojej osobistej granicy akceptowalnej wolności słowa, na granice nawoływania do rozboju. Ale wolno im, więc niech się kompromitują, w sprawie tej partii od jakiegoś półtora roku jestem zdania że im z nią gorzej tym lepiej.

  52. @embercadero
    Ok, po raz kolejny Twój model rozjeżdża się z rzeczywistością, rozmawiasz bowiem z osobą, która ma całkiem przyzwoity jak na Polskę majątek prywatny, a jednak nie uznaje takiego stanowiska za stanowisko należące do niebezpiecznych szurów.

    Ba, rozmawiasz z człowiekiem, który absolutnie byłby skłonny po dobroci oddać, jeśli tylko byłoby to systemowe (bo jednostkowe po prostu nie da żadnych efektów) i jeszcze wie (bo zna po prostu dane na ten temat), że byłoby to absolutnie korzystne dla jego szeroko rozumianego dobrostanu. Bo większa równość = większe bezpieczeństwo, lepsze zdrowie psychiczne i fizyczne oraz szereg innych korzyści dla wszystkich. A nawet jeszcze nie wchodzimy w zdroworosądkową perspektywę pt. „lepiej podzielić się po dobroci wcześniej, niż żeby się skończyło na gilotynie później, bo obecny system nie jest w stanie trwać długoterminowo.”

    Ba, żeby było jeszcze wredniej – mam szereg podobnych przyjaciół.

    Więc Twoje kwantyfikatory ogólne typu „każdy”, „nikt” zderzają się z rzeczywistością jak ze ścianą. Pytanie brzmi – czy podejdziesz do sprawy racjonalnie i spróbujesz jednak zrewidować swoje zdanie choć trochę… Czy uznasz, że jestem niedojrzały i kłamię na temat swojego wieku, majątku i/lub postawy, albo rzucisz bzdurne „wyjątek potwierdzi regułę” i w ten sposób będziesz brnął w ignorancję?

  53. Wiem, że Gospodarz nie przepada za podcastami, ale ja słucham czasem i jeszcze przed glosowaniami w sprawie Ziobry z jednej strony Dudek a z drugiej Polityka Insight analizowali możliwe scenariusze po głosowaniach. Opcja tak za odebraniem immunitetu i przeciw aresztowi nie była jakoś bardzo kontrowersyjna. Więc trochę nie rozumiem dlaczego Razem aż tak za to obrywa. Idealny scenariusz dla opozycji to byłoby gdyby Ziobro uciekł za granicę, pozwoliłoby to na spokojny proces bez scen pod aresztami itp. Dodam, że w od Pisu dalej mi chyba tylko do Brauna i konfy, od lat głosuję przeciw.

  54. @nieela

    Ja po prostu jestem radykalnym antyziobrystą, więc od partii, na którą głosuję też skrajnego antyziobryzmu wymagam i z niego ją rozliczam. Czy wśród innych opcja z mniej skrajnym antyziobryzmem jest bardzo czy nie tak bardzo kontrowersyjna mnie nie interesuje.

  55. @nieela
    „analizowali możliwe scenariusze po głosowaniach. Opcja tak za odebraniem immunitetu i przeciw aresztowi nie była jakoś bardzo kontrowersyjna. Więc trochę nie rozumiem dlaczego Razem aż tak za to obrywa.”

    No i za to hejtuję podkasty. Albo pani ulubieni podkasterzy w ogóle nie podali argumentów (dziwnym nie jest), albo pani je zapomniała (też nie), zapamiętała pani tylko że spijali sobie z dziubków (dziwnym nie jest), czyli że nie było kontrowersji.

    Wyjaśnię, czemu Razem aż tak za to obrywa. Przeciętny Jan Kowalski byłby już dawno aresztowany, gdyby nie stawiał się na wezwania, a wręcz publicznie chwalił się zamiarem ucieczki za granicę. Areszt służy właśne unikaniu takich sytuacji. Kto się domaga, żeby Ziobro był traktowany lepiej od Kowalskiego, to jakiś sqrviell broniący przywilejów, a nie lewica.

    To powyżej, to był argument. Bardzo proszę by obrońcy Razem (lub Ziobry) też mieli argumenty, jeśli się chcą wypowiadać – a nie że „Hakiel z Cichopkiem w podkaście Krychowiaka byli za”.

  56. @nieela
    > Więc trochę nie rozumiem dlaczego Razem aż tak za to obrywa.

    No właśnie wcale nie tak bardzo, a poza niszowymi zakątkami to prawie wcale. Ktoś powiedział: a nie mówiłem, ktoś, że Razem znowu osobno, ale nie trwało to nawet pół dnia i w sumie przeszło bez echa.

    Jeśli Zandberg liczył na rozgłos, to się nie udało. Zakładam, że nie o pryncypia, bo nie może być aż tak naiwny.

    > Idealny scenariusz

    Z tzw. wypowiedzi polityków na offie, wynika, że PiS liczył, że Ziobro wróci i powalczy o status męczennika, ale Ziobro po raz pierwszy w życiu naprawdę się wystraszył (3 x sic!) i stchórzył, więc najlepiej byłoby, żeby wszyscy o nim zapomnieli, bo to teraz balast.

    Tusk ma teraz komfortową sytuację. Uroczyste zatrzymanie przed kamerami, a potem proces, długotrwały jak to u nas, i mniejsza czy z aresztu czy z wolnej stopy.

    Teraz naprawdę ważne jest, że Kaczyński wyraził się brzydko o Mentzenie, a ten mu odpowiedział jeszcze brzydziej. W tle: czy Nawrocki wyśle Kaczyńskiego na emeryturę, żeby przygotować grunt pod koalicję z Konfederacją.

    A wieczorami Kaczyński siedzi i wzdycha: trzeba był wystawić Czarnka i przegrać, przynajmniej sytuacja byłaby bardziej klarowna.

  57. @embercadero
    „Podważanie wiary w gwarancję własności prywatnej to pewna droga do bycia uznanym za niebezpiecznego szura przez każdego kto jakąkolwiek własność posiada albo nawet tylko dopuszcza że posiadać będzie. ”

    Proszę się nie rozpędzać, bo wycinane będzie (pan chyba nie kwestionuje mojego prawa własności do domeny?). Nigdzie nie ma stuprocentowej gwarancji dla absolutnie nienaruszalnej własności, nawet w USA. Zawsze są wyjątki. Ja nie posiadam może tak wiele jak kol. Król, ale akceptuję ogólny fakt, że państwo może wywłaszczać np. działki pod budowę autostrady.

  58. @ausir

    „No a gettoizacji przeciwdziałają programy integracyjne dla imigrantów, ale prawica z integracją oczywiście też walczy.”

    Prawica walczy z imigracją jako taką, „legitimate concerns” to ściema (sorry Cowboytomash). Kiedy imigranci mają wysoki wskaźnik zatrudnienia, to „zabierają miejsca pracy”. Kiedy mają niski, to „żerują na socjalu”. Kiedy się asymilują i awansują społecznie, to są „DEI hires”. Kiedy się nie asymilują, to są „parallel societies” (ulubiony zwrot norweskiej skrajnej prawicy).

    Przejmowanie przez lewicę postulatów prawicy pozwala im pozostać dłużej przy władzy za cenę utraty tożsamości ideowej i brania odpowiedzialności za wszystkie negatywne efekty restrykcyjnej polityki imigracyjnej (co widać np. w UK). Idealna sytuacja dla skrajnej prawicy.

    14 lat temu Anders Breivik zamordował kilkadziesiąt członków i członkiń norweskiej Partia Pracy. Dzisiaj ta Partia Pracy stopniowo przejmuje idee Breivika jako swoje.

    @loleklolek

    „Większość ludzi nie lata na wakacje do Bali, nawet jeśli ograniczymy się tylko do Europy i USA. To jedna z pierwszych rzeczy, jaką powinien przyjąć do wiadomości każdy, któremu na sercu leży sukces zielonej transformacji.”

    Ok, to nie na Bali, tylko do Egiptu albo Turcji. Nieistotne. Istotne jest, że przeciętny Europejczyk konsumuje dużo za dużo, żeby osiągnąć to „net zero”, i nikt nie chce ograniczać konsumpcji. Dlatego jestem pesymistą co do zielonej transformacji. Dodatkowo również lewica (zwłaszcza ta zachodnia) strzeliła sobie w stopę łącząc postulaty klimatyczne z socjalnymi (ta cała „climate justice”), co zaprzepaściło jakiekolwiek szanse zbudowania konsensusu wokół klimatu, bo wielu prawicowców podejrzewa, że „zielona transformacja” to próba wprowadzenia socjalizmu tylnymi drzwiami.

    @cowboytomash

    „Udawanie że tych lęków nie ma albo, co gorsza, nazywanie ich rasizmem to sprawdzony przepis na wysłanie lękających się w ręce ksenofobicznej prawicy.”

    To nie nazywaj ich rasizmem, jeżeli chcesz podchodzić do nich w białych rękawiczkach. Nazywaj je „lękiem przed obcymi”, „lękiem przed innością”, „lękiem przed zmianami w otoczeniu” (to pewnie tłumaczy np. opór przeciwko energetyce wiatrowej). Np. charakterystyczne jest, że często nastroje anty-imigracyjne są częstsze wśród osób starszych. Bo ludzie często z wiekiem robią się bardziej lękliwi, nietolerancyjni, itd. Ale kiedy np. gmina Drammen w Norwegii przegłosowała uchwałę, że są gotowi przyjmować uchodźców ale tylko z Ukrainy, to trudno udawać, że chodzi o coś innego niż rasizm.

    Istotne jest to, że – wbrew temu co się części lewicy wydaje – tych nastrojów nie da się usunąć bez adresowania ich wprost. One nie wynikają z jakichś ukrytych przyczyn ekonomicznych. Nie usuniemy ksenofobii zmniejszając nierówności społeczne albo podnosząc podatki bogaczom (gdyby to było możliwe, to kraje skandynawskie nie byłyby tak ksenofobiczne, jak są). Ona jest częścią Natury Luckiej i będziemy z nią walczyć dopóki będzie istniał gatunek homo sapiens. Możemy natomiast wygrywać pojedynczy batalie. Kiedyś w USA była ostra ksenofobia wobec Włochów i Irlandczyków. Teraz nie. Kiedyś była tam wobec Chińczyków. Teraz nie (w każdym razie, Trump nie chce deportować Azjatów). Obecnie głównym problemem w Europie w tej kategorii są 1) antysemityzm i 2) islamofobia. Powinniśmy je adresować wprost, a nie udawać, że ludzie przestaną być antysemitami i islamofobami, jak im czynsze za mieszkania i rachunki za prąd spadną.

  59. Kochani – na blogasku petrolheada domagam się respektowania ogólnej zasady „państwo może wywłaszczać np. działki pod budowę autostrady”. Z obroną świętej nienaruszalnej własności proszę na Twittera.

  60. @ergonauta „frustracja Polaków, czujących, że ktoś może spojrzeć na nich z pogardą”

    Elektorat bojący się, że ktoś na nich noże spojrzeć z pogardą bez wątpienia istnieje i w większości poparł Nawrockiego. Nie jestem przekonany, że masowanie wrażliwego ego takich bojących się prowadzi do czegokolwiek dobrego. Nader często projektują oni swoje własne odczucia na innych. Sami „bojący się” ociekają pogardą wobec żyjących inaczej. Przy czym „żyjący inaczej” to niekoniecznie poliamoryści LGTBQ niewówiący „murzyn”, co po prostu ludzie używający słów, których bojący się nie znają, pracujący w zawodach, których nie rozumieją (jeszcze gorzej gdy popłatnych), jedzących potrawy, których bojący się nie lubią.

    Bratanie się z parobkiem nie rozbroi tych lęków i tej pogardy, co najwyżej narazi Miętusa na śmieszność a tamtych utwierdzi w przekonaniu, że to oni są normalni.

  61. A żeby jeszcze wrzucić kij w szprychy, to przykład transfobii pokazuje, że nowy rodzaj nienawiści może zostać wyprodukowany przez osoby wykształcone, bezpieczne materialnie i o wysokim statusie społecznym.

  62. @wo
    „To powyżej, to był argument. Bardzo proszę by obrońcy Razem (lub Ziobry) też mieli argumenty, jeśli się chcą wypowiadać – a nie że „Hakiel z Cichopkiem w podkaście Krychowiaka byli za””

    Nie jestem do końca obrońcą Razem, bo uważam to głosowanie za błąd, choć nie aż tak kardynalny. Sam nie mam w stu procentach wyrobionego zdania na ten temat, choćby po lekturze znanego i szanowanego tutaj Jakuba Majmurka, który w komentarzu dla „Newsweeka” z 28 października przedstawił takie argumenty:

    „Wątpliwości może budzić sama zasadność zastosowania aresztu w tym wypadku. Prokuratura od dawna prowadzi śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, miała dość czasu, by zabezpieczyć zeznania świadków i dowody. Ziobro wiedział doskonale, że śledczy mogą do niego dotrzeć, miał wcześniej dość czasu, by próbować wpływać na osoby mogące go ewentualnie obciążyć. Czy areszt jest tu naprawdę konieczny? Także argument o ryzyku ucieczki można zbić, bo gdyby Ziobro chciał faktycznie uciec, to będzie miał na to dość czasu między złożeniem przez prokuraturę wniosku do Sejmu a decyzją sądu w sprawie zatrzymania. „

  63. @rw
    ” może zostać wyprodukowany przez osoby wykształcone, bezpieczne materialnie i o wysokim statusie społecznym.”

    Tak naprawdę to przeważnie jest. To anomalia drugiej połowy XX wieku, że ludzie z tej grupy wyciągnęli wnioski z drugiej światówki i rasizm ich przeraził. Ale historycznie to elity zawsze były bastionem (intelektualne, polityczne i finansowe). Pisząc o Baranie, śledziłem przy okazji ówczesny antysemityzm w USA – jego twardym jądrem było środowisko tzw. braminów, czyli uprzywilejowanych rodzin z Nowej Anglii.

  64. @pz
    „Nie jestem do końca obrońcą Razem, bo uważam to głosowanie za błąd, choć nie aż tak kardynalny.”

    Ja też nie za „kardynalny”, gorzej że – in the immortal words of Mieczysław Fogg – „który raz? setny raz”.

  65. @Paweł Ziarko

    „Także argument o ryzyku ucieczki można zbić, bo gdyby Ziobro chciał faktycznie uciec, to będzie miał na to dość czasu między złożeniem przez prokuraturę wniosku do Sejmu a decyzją sądu w sprawie zatrzymania.”

    No ale w międzyczasie rzeczywiście uciekł i dzięki wnioskowi o areszt chociaż tyle dobrze, że nie będzie mógł bez konsekwencji wrócić do kraju jak gdyby nigdy nic i dalej głosować sobie w Sejmie.

  66. @pz
    Dzięki, ale naprawdę pana przekonują te argumenty?

    „Prokuratura od dawna prowadzi śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, miała dość czasu”

    Czyli potraktujmy Ziobrę lepiej od zwykłego Kowalskiego, bo udało mu się skutecznie grać immunitetem i zwolnieniem lekarskim?

    „Także argument o ryzyku ucieczki można zbić, bo gdyby Ziobro chciał faktycznie uciec”

    W sensie że tego jeszcze nie zrobił? Tutaj już Majmurek zaczyna teoretycznie dowodzić, że kamienie nie mogą spadać z nieba.

  67. Mnie to też nie przekonuje. „Nie ma sensu go aresztować, bo pewnie już wszystko zdążył ukryć” to absurdalna teza.

    @wo

    IMO antysemityzm europejski ma też „ludowe” korzenie. Tak samo homofobia.

  68. @wo

    Ja to zwykle tłumaczę tak, że z nienaruszalnością własności jest jak z przemocą. Państwo ma monopol na przemoc i państwo ma monopol na naruszanie prawa właśności – oba po to żeby mogło działać sprawnie i w ramach prawnych (mam namyśli powszechnie obowiązujący stan faktyczny, nie użycie definicyjne u Webera). Czyli nienaruszalność własności (nazwijmy to nawet świętą własnością) obowiązuje w relacjach obywatel – obywatel, ale państwo ma monopol na jego naruszanie. Jest to jakieś uproszczenie ale dość użyteczne w dyskusjach przy grillu.

  69. @rw

    Antysemityzm europejski ma jednak przede wszystkim korzenie kościelne, dopiero wtórnie ludowe.

  70. @WO
    „Przeciętny Jan Kowalski byłby już dawno aresztowany”

    A to nie dlatego do tej pory nie aresztowano Ziobry, że miał immunitet poselski?
    Demokracja jako ustrój ma prawnie wbudowaną tę nierówność (łac. immunitas „uwolnienie od obciążeń”), bo inaczej aktualna władza by wtrącała do kicia kogo tam by chciała z aktualnej opozycji, a po zmianie stron – na odwrót.

    Razem zrobiło głupio wizerunkowo (mogli cokolwiek innego, stanąć se na głowach i zaklaskać butami, nic by to w wyniku głosowania nie zmieniło), co nie zmienia faktu, że była to głupota ideowa (podlizywanie się? to by głosowali 13:13, albo się wstrzymali 27 razy, to było matematycznie bez znaczenia), bo wykorzystanie większości sejmowej do przegłosowania czyjegoś aresztowania jest pójściem drogą Jarosława Kaczyńskego (i jego walki z imposybilizmem). Ja się cieszę, bo jak powiada wieszcz: gwałt niech się gwałtem odciska, jednak sejm to nie jest narzędzie do nakazów aresztowania.

    @amatill
    „Nie jestem przekonany, że masowanie wrażliwego ego takich bojących się prowadzi do czegokolwiek dobrego.”

    Jasne, że prowadzi do złego. Tak samo mocno trzeba unikać obu biegunów: wyższościowej pogardy i braterskiego masowanka. Poza tymi dwoma biegunami jest jeszccze trochę globusa, trochę miejsca na coś innego.
    Rzuć okiem na ten niesamowity artykuł o tłumaczkach Lanzmanna, kiedy przyjechał w 1978 do Polski, kręcąc „Szoah”. Jest tam i o szukaniu ścieżek między pogardą a czymś innym. To była polska wieś w latach 70., the horror, the horror.
    link to dwutygodnik.com

  71. @ergonauta

    „wykorzystanie większości sejmowej do przegłosowania czyjegoś aresztowania”
    „sejm to nie jest narzędzie do nakazów aresztowania”

    Przecież nie przegłosowano niczyjego aresztowania, a jedynie w ogóle umożliwienie prokuraturze wnioskowanie o aresztowanie.

  72. @ausir
    „Antysemityzm europejski ma jednak przede wszystkim korzenie kościelne, dopiero wtórnie ludowe.”

    Ale trurnie ma korzenie w odruchu elit zagrożonych tym, że Żydzi pozajmują katedry, spółki giełdowe i jury nagród literackich. To do nich się odwoływał Dmowski, nie do „parobków”.

  73. @ergonauta
    „wykorzystanie większości sejmowej do przegłosowania czyjegoś aresztowania”

    Wylecą wszystkie następne komentarze z tym idiotycznym błędem. Sejm nie podejmuje decyzji o aresztowaniu tylko o pozwoleniu sądowi by w ogóle mógł zająć stanowisko. Razemici głosowali ZA ZABRONIENIEM SĄDOWI BY TO CHOĆBY ROZPATRZYŁ. Napisałem dużymi literami żeby do pana dotarło.

  74. @korzenie uprzedzeń

    Elity i państwo mają narzędzia do wytwarzania idei, przy czym państwo może dodatkowo decydować, w jakim stopniu na samodzielne wytwarzanie idei będzie pozwalać elitom.

    Media, programy szkolne, kierunki studiów, instytucje badawcze, naukowe i popularyzatorskie, finansowanie NGOsów, domy kultury. Przepisy prawne i sposób ich egzekwowania. Wypowiedzi polityków uznawanych za autorytety.

    To jest coś, o czym mainstreamowi liberałowie wybiórczo zapominają, szczególnie kiedy trzeba zająć stanowisko zbliżone do skrajnej prawicy a to w sprawie wojny domowej po 1945 r., a to aborcji, a to wyrzucania muzułmanów na bagna. „Ojej Polacy są za/przeciw, nic się nie da zrobić”.q¹¹

  75. @Paweł Ziarko
    „Także argument o ryzyku ucieczki można zbić, bo gdyby Ziobro chciał faktycznie uciec, to będzie miał na to dość czasu między złożeniem przez prokuraturę wniosku do Sejmu a decyzją sądu w sprawie zatrzymania.”
    To jest bardzo głupie zbicie argumentu, bo w praktyce oznacza tyle, że proszenie sejmu o zgodę na wniosek o tymczasowe aresztowanie dowolnego polityka nie ma sensu, bowiem cały proces zajmuje tyle czasu, że podejrzany zdąży uciec. Jest to jednocześnie dobry argument by immunitet polityków ograniczyć np. wyłącznie do decyzji doraźnych. Czyli że polityka nie może osadzić w areszcie policja (chyba że przyłapie go na gorącym uczynku i bezzwłocznie powiadomi marszałka sejmu, jak jest obecnie). Ale nie widzę powodu by mandat poselski miał bronić przed stawianiem zarzutów albo decyzjami sądów. Jeżeli jesteśmy w sytuacji w której sądy nie są niezawisłe i pozwalają aresztować posłów na podstawie zmyślonych zarzutów, to mamy dużo poważniejsze problemy (np. nie jesteśmy już w państwie prawa) i ta dodatkowa ochrona niewiele zmieni. Ale zawsze wydłuża cały proces i daje przestępcom więcej czasu na kombinowanie i ucieczkę. Może tym by się zajął Majmurek, zamiast mędrkować, że to konkretne głosowanie było bez sensu, ale nie dostrzegając co z tego wynika?

    „Czy areszt jest tu naprawdę konieczny?”
    To jest taki błąd logiczny (albo chochoł), że aż wstyd z czymś takim wyskakiwać. Sejm nie zgadza się na areszt. To głosowanie nie przesądza, że Ziobro zostanie aresztowany. Prokuratura, żeby w ogóle móc zgłosić taki wniosek do sądu, musi mieć zgodę sejmu, bo takie są przepisy polskiego prawa. Po wydaniu tej zgody prokuratura może wcale takiego wniosku do sądu nie zgłosić (bo akurat teraz nie ma na to potrzeby) albo sąd może się na niego nie zgodzić, uznając go za niewystarczająco uzasadniony. Ale zgoda sejmu daje prokuraturze w ogóle _możliwość_ złożenia wniosku, jeśli będzie to konieczne. Pytanie czy areszt jest konieczny jest niewłaściwe, właściwym jest „czy areszt może okazać się potrzebny?”. Uwalając to głosowanie odpowiada się automatycznie „nie, areszt tymczasowy na pewno nie będzie potrzebny i prokuratura nie powinna mieć możliwości wnioskowania o niego.” Bo bez tego głosowania, gdyby okoliczności się zmieniły, prokuratura musiałaby znowu przechodzić przez sejm i uzyskać jego zgodę zanim mogłaby działać, co uwala cały instrument, jakim jest areszt zapobiegawczy.

    @Tomasz Larczyński
    „Jak każda partia, nie są tu ani lepsi, ani gorsi.”
    Ale Razem od dawna szło ze sloganem „inna polityka jest możliwa” i to był jeden z argumentów, żeby na nich głosować. O ile ja na Zandbergu się przejechałem i wiedziałem, że z nim nie jest, to w samej partii szukałem jeszcze ludzi którzy chcieli to realizować. A teraz okazuje się, że między Razem a np. NL tak naprawdę różnicy nie ma, polityka będzie taka samo, tak samo będą kombinować. Więc czemu mają mi przeszkadzać SLDowskie złogi w NL skoro młodsi od nich ludzie w Razem zachowują się podobnie? W tej sytuacji moje wcześniejsze wahanie się na kogo głosować zmniejsza się, bo Razem już nie może mnie przyciągnąć zapowiedziami innego podejścia, a jeśli mogę głosować na Biejat to nie postawię głosu na Zandbergu i będę z tego bardzo zadowolony.
    Nie żebym wiązał jakieś olbrzymie nadzieje z NL, mam im również różne rzeczy do zarzucenia, ale idealnego wyboru nigdy nie miałem, a teraz Razem spadło oczko niżej na liście „kto najbardziej mi śmierdzi”. Do czego to głosowanie przyczyniło się tylko częściowo, a po części pomogła posłanka Matysiak i jej sięgnięcie po prawnika z Ordo Iuris.

  76. @wo

    „Razemici głosowali ZA ZABRONIENIEM SĄDOWI BY TO CHOĆBY ROZPATRZYŁ”

    Za pozwoleniem i gwoli ścisłości: Razemici nie brali udziału w tym głosowaniu. Wyprzedzająco – równie zasadnie można by na ten temat napisać: „Razemici, dysponując informacjami o rozkładzie głosów we wcześniejszych głosowaniach, poprzez niegłosowanie zagłosowali ZA WSADZENIEM ZIOBRY DO PIERDLA”.

  77. @mbied
    „Za pozwoleniem i gwoli ścisłości: Razemici nie brali udziału w tym głosowaniu.”

    No właśnie nie. Tylko długi falomierz sprawia że nie wyciąłem, ale to znów ten błąd. Matematycznie głos za Ziobrą, głos nieważny lub brak głosu w tym głosowaniu są tożsame.

  78. @Przecietny Europejczyk
    mieszka sobie w budynku EEA pod adresem „Share of GHG emissions from different transport modes”. Czasem przesiaduje sobie też w kawiarni Eurostatu, np. przy stoliku „env_air_gge”. Warto czasami tam zajrzeć, zobaczyć co tam u niego.

    @Areszt nie powinien zastępować więzienia
    To byłby nawet dobry argument pod warunkiem, że nie bronimy akurat dorobku ministra Ziobry.

  79. 1. Skład poselski Razem popełnił błąd przez brak głosowania za zgodą na udzielenie sądowi zgody.
    1a) Błąd ten popełnił w szczególności nie tylko ze względu na aferę Pegasusa i ogół przemocy policyjnej za jego kadencji, ale przede wszystkim ze względu na nielegalne aresztowania na protestach przeciwko wolności kobiet do decydowania o własnym ciele. Do tego działania Ziobry typu „w jedną noc Policja przepiernicza największe organizacje feministyczne w Polsce, zajmuje komputery i bazy kontaktów” plus „na życzenie Ordo Iuris wystrugamy pokazówkę przeciwko kobietom zapewniającym opiekę ginekologiczną”.
    1b) Do tego naprawdę tego oczekuję od lewicy żeby kwestię przepierniczenia kasy z Funduszu Sprawiedliwości i dofinansu na niebieskie karty, hostele awaryjne, asystę socjalną, kadry i specjalistyczne pokoje do przesłuchań tłuc i tłuc każdemu rządowi jako część między polityką socjalną, zdrowotną a polityką wymiaru sprawiedliwości.

    2. Jak Razem nie umie rozegrać kwestii, gdzie postulaty ogólnofeministyczne, specyficznie queerowe i socjalne są praktycznie posplatane w gotowy komunikat, to z czym do ludzi?

    2a) Choć Gospodarz przeoczył, to pamiętam: jeśli Razem nie umie mówić jednoznacznie „500 dla każdego dziecka w Polsce, bo gdy jeden uczeń w klasie jest głodny, to reszta klasy ma doła i pałę z matmy”, to z czym do ludzi?

    2b) Analogicznie dla ochrony zdrowia: Tusk zjada żabę z dziurą finansową w NFZ i procedurą deficytu budżetowego, rozdętego również przez festiwal wydatków obronnych. A Razem nie umiało na kongresie żadnego szybkiego i konkretnego komunikatu do medyków ani do kadr nauczycielskich puścić, choć obie grupy albo już protestują albo są na granicy protestu. Nawet na zasadzie „tu są sprawozdania od naszych osób poselskich z komisji, tu jest plik wniosków o informację poselską in blanco, tu są rezerwacje mównicy, mówcie o co mamy dociskać, pytać i upubliczniać info z ministerstw”

    Ani kryzys świadczeń w IV kwartale w NFZ, ani „500+ dla uczniów z Ukrainy” (modulo: jakieś inne cięcie świadczeń w edukacji) to nie są tematy niszowe, skomplikowane ani wymagające nie wiadomo jakiej wiedzy prawnej. To jest normalna, cykliczna „kampania jesień-zima”, prawie z każdego roku budżetowego.

  80. @Piotr Kapis
    „Prokuratura, żeby w ogóle móc zgłosić taki wniosek do sądu, musi mieć zgodę sejmu, bo takie są przepisy polskiego prawa.”

    O, może ty mi wyjaśnisz tę wielowarstwowość immunitetu. Co właściwie – w świetle prawa -oznacza fraza „zgoda na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej”? I czy to jest słabość polskiego prawa, że to „pociągnięcie do” wyklucza aresztowanie w celu wnikliwego przesłuchania/uniemożliwienia mataczenia?

  81. @błąd

    Jeśli błąd, to są jeszcze dwa lata na jego naprostowanie. Ale obstawiam, że to nie błąd, tylko przejaw celowej zmiany kursu na wosizm-okraskizm

  82. @Tomasz Larczyński
    „Razem puściło strasznego pierda, to fakt. Tyle że taki pierd dla każdej innej partii nazywa się wtorkiem.”

    Dokładnie tak. Była to decyzja idiotyczna, ale to nic w porównaniu do dokonań innych partii. Może inna, idealnie sferyczna polityka jest możliwa, ale raczej nie w tym wszechświecie. Jeśli wymagamy od swojej partii świętości, to możemy liczyć tylko na jej szybki zgon, bo tylko tak można zachować totalną czystość.

    Ja większy problem widzę w posłance Matysiak, a w zasadzie w jej partyjnym zapleczu i poplecznikach. Taka grupa ewidentnie tam funkcjonuje, co okazjonalnie obserwuję na razemkowym forum. Przejawiają oni niedorzeczne fantazje na temat pozyskania Prostego Ludu, czego nie uważam oczywiście za niepożądane, bo pewnie wszyscy tutaj byśmy sobie tego życzyli, ale postulowane przez nich metody wydają mi się skrajnie naiwne. Nadzieję widzę w tym, że fani Matysiak są zdecydowanie w mniejszości, a cała reszta już chyba ostatecznie straciła do nich cierpliwość, bo akcja z Ordo Iuris to już n-ty raz.

    @USA
    MAGA w ostatnim czasie faktycznie jakoś dostała zadyszki, a nawet została lekko obita w lokalnych wyborach, ale dla mnie to jeszcze o wiele za mało na optymizm. Większą nadzieję widzę w ich uogólnionej niekompetencji lub zbliżającym się krachu gospodarczym.

    Dla równowagi demokraci w senacie właśnie koncertowo się zbłaźnili zupełnie kapitulując w obliczu shutdownu. Bez uzyskania niczego. Po co więc było to wszystko i jaka logika stała za tą rejteradą? Czyżby znów chodziło o wygaszenie przez partyjny establishment paliwa dla bardziej postępowej frakcji, która właśnie wykazała się we wspomnianych wyborach? Ktoś tutaj widzi jakieś bardziej racjonalne wytłumaczenie?

  83. @Luca

    „Dla równowagi demokraci w senacie właśnie koncertowo się zbłaźnili zupełnie kapitulując w obliczu shutdownu. Bez uzyskania niczego. Po co więc było to wszystko i jaka logika stała za tą rejteradą? Czyżby znów chodziło o wygaszenie przez partyjny establishment paliwa dla bardziej postępowej frakcji, która właśnie wykazała się we wspomnianych wyborach? Ktoś tutaj widzi jakieś bardziej racjonalne wytłumaczenie?”

    Kryzys przywództwa. Nie mają liderów z wolą walki. Boją się iść na noże z Trumpem, bo może jeszcze naśle na nich DoJ?

  84. @ergonauta
    ” I czy to jest słabość polskiego prawa, że to „pociągnięcie do” wyklucza aresztowanie w celu wnikliwego przesłuchania/uniemożliwienia mataczenia?”

    Czy to jest naprawdę takie trudne? Po prostu to są dwie osobne zgody – jedna na postępowanie, druga na środek zapobiegawczy. Razem głosowało za tą pierwszą, przeciw tej drugiej (osobom w kryzysie dyskalkulii wyjaśnijmy, że przy większości bezwzględnej dowolny głos niebędący głosem za jest głosem przeciw, wliczając w to brak głosu). CZEGO TU MOŻNA NIE ROZUMIEĆ, JAK PRAGNĘ USPOŁECZNIENIA ŚRODKÓW PRODUKCJI?

  85. @ergonauta
    „Krócej: nie na ksenofobii ani żadnej innej pojedynczej fobii wybrano Nawrockiego, ten wybór to była suma różnych spraw, między innymi powodujących – u sporej części społeczeństwa – poczucie gorszości i własnej niskiej wartości (także moralnej) w świecie Trzaskowskiego.”

    Pełna zgoda. Jeśli się w czymś różnimy to w detalach.

  86. @ergonauta

    IMO Trzaskowski przegrał również dlatego, że jest niesympatycznym facetem. Nawrocki też jest niesympatyczny, ale w inny sposób, który do części elektoratu nie docierał równie mocno, jak niesympatyczność Trzaskowskiego.

  87. @WO
    „Po prostu to są dwie osobne zgody – jedna na postępowanie, druga na środek zapobiegawczy.”

    Okej, jakoś mi się to wciska do mojej ciasnej mózgownicy.
    Wolałbym proste: chroni cię immunitet >> sejm go zdejmuje >> nie chroni cię immunitet.
    A nie, że jakieś striptizy z teatralnym zrzucaniem kolejnych warstw bycia posłem.

    @rw
    „Trzaskowski przegrał również dlatego, że jest niesympatycznym facetem. Nawrocki też jest niesympatyczny, ale w inny sposób.”

    Właśnie o to chodzi: z kim byś sobie poopowiadał kawały, poczuł się na luzie, porechotał przy piwku. No i o to oczko więcej rodaków z dwojga złego – bo wszyscy są niesympatyczni, politycy w szczególności – wolałoby z N. niż z T.
    Przerabiałem to na gruncie rodzinnym, z moim bratem: głosował na Dudę, bo go w miarę lubił, natomiast w ostatnich wyborach zagłosował na nielubianego do tej pory Trzaska, bo Nawrocki to był dla niego ktoś nie do przełknięcia.

  88. @ergonauta
    „A nie, że jakieś striptizy z teatralnym zrzucaniem kolejnych warstw bycia posłem.”

    Sory, taką mamy konstytucję. To są po prostu dwa osobne punkty, jeden o odpowiedzialności karnej, drugi o aresztowaniu. Formalnie to dwa różne immunitety.

    „Właśnie o to chodzi: z kim byś sobie poopowiadał kawały, poczuł się na luzie, porechotał przy piwku.”

    Ja zdecydowanie z Trzaskowskim. Z Nowogrodzkim nawet bym nie wiedział o czym można rozmawiać – o futbolu? O wyciskaniu na siłce? O boksie? Z Trzaskiem jednak prędzej znalazłbym wspólny temat, choćby muzykę. Prawdopodobnie łatwo znaleźlibyśmy płytę, której z przyjemnością wysłuchalibyśmy obaj. Nawrocki pewnie nawet nie wie co to płyta, jeśli nie słucha radia eska to słucha spotifaja.

  89. Tak jak jeszcze tydzien temu odczuwałem satysfakcję z bycia wyborcą Razem (u mnie w okolicy jeszcze wisi billboard „Na Na Na Na”) tak teraz jestem strasznie rozczarowany. Nie zagłosuje na liście na nikogo z głosujących (co nie jest takie niemożliwe bo ostatnio miałem na listach p. ADB i p. Ikonowicza a gdzie Małkinia a gdzie Gdynia) a że lokalsi podpadli mi już wcześniej to pozostaje mi najsilnijeszy i zbliżony poglądowo anty-PiS.

  90. @ergonauta
    „O, może ty mi wyjaśnisz tę wielowarstwowość immunitetu. Co właściwie – w świetle prawa -oznacza fraza „zgoda na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej”? I czy to jest słabość polskiego prawa, że to „pociągnięcie do” wyklucza aresztowanie w celu wnikliwego przesłuchania/uniemożliwienia mataczenia?”
    Nie jestem prawnikiem, więc szczegółowo to nie wyjaśnię. Ale szybkie zerknięcie w przepisy
    link to sip.lex.pl

    „Art. 2 (…)
    4.  Pociągnięcie do odpowiedzialności karnej może nastąpić tylko za czyn wskazany we wniosku, który był podstawą wyrażenia zgody przez Sejm lub Senat. Pociągnięcie posła lub senatora do odpowiedzialności za inny czyn wymaga odrębnej zgody Sejmu lub Senatu.”

    Czyli jak najbardziej prawo przewiduje, że o każdą jedną pierdołę prokuratura musi wnioskować do sejmu/senatu osobno.
    Artykuł 8. pozwala posłowi/senatorowi na dobrowolne oświadczenie o wyrażeniu zgody. I ponownie, zgoda jest na konkretny wniosek, na wszystko inne nie.

    A co do samego aresztowania, to reguluje to artykuł 10.
    „1.  Poseł lub senator nie może być zatrzymany lub aresztowany bez zgody Sejmu lub Senatu, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.
    2.  Zakaz zatrzymania, o którym mowa w ust. 1, obejmuje wszelkie formy pozbawienia lub ograniczenia wolności osobistej posła lub senatora przez organy stosujące przymus.
    3.  O zatrzymaniu posła lub senatora, o którym mowa w ust. 1, należy niezwłocznie powiadomić Marszałka Sejmu lub Marszałka Senatu. Na żądanie Marszałka Sejmu lub Marszałka Senatu poseł lub senator musi być natychmiast zwolniony.
    4.  Wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie lub aresztowanie posła lub senatora składa się za pośrednictwem Prokuratora Generalnego.”

    Co w skrócie oznacza tyle: dowolny poseł lub senator po prostu nie może być aresztowany ani zatrzymany o ile nie wyrazi na to zgody sejm/senat albo nie ujmą go na gorącym uczynku (a i wtedy są dodatkowe warunki i marszałek może go zawsze kazać wypuścić). Ten wniosek który złożyła prokuratura, a przy którym Razem postanowiło pokazać jak bardzo są niezależni (od rozumu i godności człowieka) był niezbędny żeby w ogóle można było myśleć o zatrzymaniu Ziobry.
    Jak tak teraz myślę o tej znanej sytuacji kiedy Ziobro nie chciał się stawić przed komisją, to policja nie miała wtedy podstaw żeby go doprowadzić o ile nie otrzymała wyraźnej zgody sejmu wyrażonej w głosowaniu (a nie pamiętam czy tak mieli). Bo posła po prostu nie wolno zatrzymać i policja próbując to zrobić złamie prawo.

  91. @nudnykotlet Mógłbym prosić o przybliżenie, o co chodziło ze Zwierzem? Ta afera musiała mi umknąć.

  92. @ergonauta

    „Właśnie o to chodzi: z kim byś sobie poopowiadał kawały, poczuł się na luzie, porechotał przy piwku. No i o to oczko więcej rodaków z dwojga złego – bo wszyscy są niesympatyczni, politycy w szczególności – wolałoby z N. niż z T.”

    Nie chodzi o większość Polaków, bo większość jest albo twardym elektoratem PiS albo anty-PiS. Z góry wiadomo było, na kogo zagłosują *jeżeli pójdą zagłosować*. Chodziło o trzy kategorie:

    1. zdemotywowanych wyborców anty-PiS: czy pójdą głosować? Trzaskowski IMO był zbyt antypatycznych (na tych jego plakatach wyglądał arogancko jak amant z telenoweli), żeby ich zmotywować.
    2. zdemotywowanych wyborców PiS: czy pójdą głosować? Nawrocki jest raczej w ich typie, ma buźkę jak typowy Kowalski, a historie z jego przeszłości które nas od niego odrzucają, elektorat PiS zanegował jako wrażą propagandę (sprawdzone na dalszej rodzinie, niestety) albo „dawno temu było”. Więc pewnie nie demotywował grupy nr 2 tak mocno, jak Trzaskowski grupę nr 1.
    3. słabo poinformowanych wyborców (tzw. „low-information voters” w USA) którzy mogliby zagłosować na jednego albo drugiego: tak samo, Trzaskowski wygląda z 1szy rzut oka mniej „swojsko” niż Nawrocki, więc pewnie przyciągał ich mniej niż Nawrocki.

    Następnym razem, obóz anty-PiS powinien nominować kogoś, kto będzie wyglądał mniej jak Hrabia z „Pana Tadeusza”. Może być i zamożny, ale nie tak przystojny, mniej amancki, itd. To się IMO źle sprzedaje w polskiej polityce.

    Takie moje spekulacje.

  93. @ergonauta
    „Ci posłowie to niezła arystokracja w tej niby demokracji. Każdy ustrój ma swoje święte krowy.”
    Ja nawet rozumiem czemu immunitet zdejmuje się tak, a nie całkowicie. Żeby po zdjęciu poseł nie dostał „każdego możemy zatrzymać na 24h do wyjaśnienia” i nie zniknął na ważne głosowanie. Nie mam problemu z tym, że prokuratura musi składać wnioski o uchylenie w konkretnych sprawach.
    To z czym mam problem to zakres działania immunitetu. Poseł/senator powinni jak najbardziej normalnie otrzymywać mandaty oraz podlegać pod orzeczenia sądów. Immunitet powinien ich chronić tylko przed doraźnymi działaniami władzy wykonawczej, czyli rzeczywiście policja nie powinna móc zatrzymać ich bez zgody sejmu (aczkolwiek na tymczasowe aresztowanie może powinna wystarczyć zgoda marszałka). Ale nie widzę powodu by sąd nie mógł podejmować decyzji bo tak.

    Szczególnie, że ten cały trójpodział władzy jest nieco iluzyjny – i nie tylko w Polsce, w wielu krajach demokratycznych też. Gdybyśmy się go trzymali to mielibyśmy zakaz łączenia mandatu poselskiego ze stanowiskiem w rządzie, bo to są dwie różne gałęzie władzy. Niech posłowie skupią się na stanowieniu prawa i jemu poświęcają czas, niech rząd się skupi na rządzeniu i wdrażaniu prawa w życie. Tak, wiem, marzę sobie.

  94. @Piotr Kapis
    „Razem od dawna szło ze sloganem „inna polityka jest możliwa””

    „Inna”, nie „lepsza” 😉 U nich stopień wewnętrznego rozdyskutowania jest jednak absolutnie niespotykany w stosunku do innych partii, ma to też spory (choć nie 1:1) wpływ na decyzje kierownictwa.

    Tylko że, no właśnie, ja nie jestem taki pewien, czy to lepsza polityka. Bo na ile ich znam ich bańkę to po tym głosowaniu nastąpiło w przewadze zadowolone klepanie się po narządach rodnych, ew. głosy „czemu nie ostrzej” (względem LIBÓW). Osobiście jestem zdania, że – paradoksalnie – partia realizująca demokratyczną, inkluzywną politykę, wewnętrznie nie powinna być przesadnie demokratyczna.

    @embercadero
    „Podważanie wiary w gwarancję własności prywatnej to pewna droga do bycia uznanym za niebezpiecznego szura”

    Przypomnę, że własnością prywatną są także pieniądze, a jednak przyjęło się, że część z nich zabiera Ci państwo. Nawet dziś, po przesunięciu dyskursu w absurdalnie skrajnie liberalne gospodarczo rejony, prawie nikt nie postuluje całkowitej likwidacji podatków. To tylko inny rodzaj renty, w średniowieczu rzeczowa vs pieniężna.

    Choć fakt, że z rozwojem kapitalizmu szło to w kierunku czysto pieniężnej, Krzyżacy po 1400 r. machali ręką nawet na czysto symboliczne 2 kury z łana, godząc się na ekwiwalent w kasce. Więc może zabieranie pieniążków (nawet bardzo wielu) jest faktycznie łatwiejsze do przełknięcia.

    @ausir
    „prawica z integracją oczywiście też walczy”

    Jeśli mówimy o neofaszystach, to walczą nie tyle z ideą integracji migrantów, co z ideą silnego, sprawnego państwa, z rozwiniętą opieką socjalną, bo to jest konkurent techbrosów. Integracja to funkcja takiego państwa.

    @ergonauta
    „inaczej aktualna władza by wtrącała do kicia kogo tam by chciała z aktualnej opozycji”

    Eeeee… tego przypadkiem to sąd nie robi? Jasne, w jakichś bananowych republikach typu Węgry wsadza władza, ale w takiej sytuacji z definicji immunitet też nie pomoże.

    @m.bied
    „Razemici nie brali udziału w tym głosowaniu”

    Już pomijam specyfikę tego głosowania, o której pisał @wo, ale pryncypialnie: brak decyzji również jest decyzją.

    @Luca
    „Ja większy problem widzę w posłance Matysiak, a w zasadzie w jej partyjnym zapleczu i poplecznikach”

    Jakkolwiek nie jestem wysokiego zdania o taktycznych zdolnościach Trójcy Świętej, to aż tak głupi w to nie są. Wg mnie oni trzymają ją jako półoficjalną ekspozycję na mitycznego PiSowskiego Prostego Człowieka, na zasadzie że Razemków to on nie posłucha bo pfuj lewactwo, ale posłanki Prześladowanej Za Przekonania to już tak. I zobaczy, że Razem jednak nie ma rogów i kopyt. I wtedy odkryje swój prawdziwy instynkt klasowy. Tak, to jest idiotyzm.

  95. @Tomasz Larczyński

    „brak decyzji również jest decyzją”

    Zgoda, z tym się w ogóle nie spieram.

  96. @TL

    „Jeśli mówimy o neofaszystach, to walczą nie tyle z ideą integracji migrantów”

    Walczą z ich istnieniem. Stąd coraz powszechniejsze propozycje (w Europie) albo implementacje (w USA) masowych deportacji.

  97. @Piotr Kapis
    „Szczególnie, że ten cały trójpodział władzy jest nieco iluzyjny – i nie tylko w Polsce, w wielu krajach demokratycznych też. Gdybyśmy się go trzymali to mielibyśmy zakaz łączenia mandatu poselskiego ze stanowiskiem w rządzie, bo to są dwie różne gałęzie władzy.”
    I tu akurat Ziobro był w trójcy jedyny prawdziwy, pełniąc funkcję posła, ministra i prokuratora generalnego. Taka trójlistna koniczynka; niby jeden, a ucieleśniał władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, a każdej z tych odsłon dawał swoją twarz.

  98. @wo
    „Nigdzie nie ma stuprocentowej gwarancji dla absolutnie nienaruszalnej własności, nawet w USA. Zawsze są wyjątki.”

    Szerzej wręcz – żadne z naszych praw jest absolutne, zawsze są one elementem dynamicznie negocjowanego układu, ograniczonego tak przez nie same (np. problem dóbr wspólnych i externalities w prawie własności) jak i przez inne wartości/prawa. Jakiekolwiek tezy, że jakieś prawo/wartość jest czymś absolutnym, niepodważalne itp. są albo uproszczeniami, albo demonstrują brak przemyślenia porządnego tematu. Ludzie mylą wektory z punktami.

    Inaczej etyka byłaby zamkniętą dziedziną, rozwiązaliśmy ją, w razie wątpliwości zawsze wygrywa życie/wolność/prawo własności. I o ile są pojedyncze nurty, które tak postulują, to nie bez powodu nie zamknęły one dyskusji.

  99. @Jakebut ZPOP

    Nie było żadnej afery, tak jak nie ma afery tu. Po prostu decyzja o niegłosowaniu za możliwością aresztu Ziobry (będę to powtarzał do znudzenia, to nie jest zgoda na aresztowanie natychmiastowe zgody, a zgoda na możliwość aresztowania zgodnie z obowiązująca procedurą gdzie występuję o to prokuratura do sądu i to sąd podejmuje decyzję, tak jak w przypadku dowolnego innego obywatela), co wprost wynika wszak z ustawy o mandatach poselskich, nie została przez nią odebrana dobrze. Wcześniej miała pretensje, że zniknęło właściwie bronienie mniejszości i LGBT+.

    Generalnie nie wiem kogo chce łowić Razem, bo wszystkie badania sondażowe pokazywały, że niechęć wobec Ziobry jest w elektoracie partii jednym z najwyższych spośród wszystkich. I trudno się dziwić, ja ciągle pamiętam gazowanie demonstrantów (w tym Magdy Biejat przy próbie okazania legitymacji poselskiej) czy kotły na Wilczej z którego ma luba uciekała przeskakując przez płot, po drabinie podstawionej [sic!] przez mieszkańców.

    Dla mnie to głosowanie i tłumaczenie jest tym dziwniejsze, że takich wątpliwości – poza bestią z Kutna – nie było przy głosowaniu np. pozwolenia na aresztowanie Mateckiego. No ale czasy się zmieniają.

    @głosy że z Razem odeszły wraz z Magdą Biejat wszystkie osoby które brały udział w Czarnych Protestach

    Ale to jest zwyczajna nieprawda. W ogóle Biexit to było znacznie mniej osób niż sama Magda zakładała. Nie wiem co robi Wspólne Jutro, czyli stowarzyszenie które ex-razemki założyły, ale chyba nic wielkiego, bo ich nie widać. Nie wiem jaki tam był plan, ale chyba nie wyszedł i momentum zostało zmarnowane.

    Owszem w Warszawie te straty były prestiżowe, bo odeszły osoby radne – zarówno na poziomie miejskim, jak i dzielnicowym. Czy jednak coś te osoby zbudowały i zbudują, mam wątpliwości.

    @wo

    Przepraszam, ale muszę zadać pytanie, choć obaj wiemy że partia ich nie spełni, jak można by gospodarza odzyskać?

  100. @rw
    „Walczą z ich istnieniem”

    To są dwa nieco różne Kämpfe, jeden to wynikający z prymitywnej, organicznej ksenofobii (sam pisałeś, że wrodzonej) bój z Obcym, a drugi to wg mnie w dużej mierze indukowany przez amerykański górny 1% bój z państwem ze swej natury ograniczającym nieskończoną akumulację bogactwa i władzy techbrosów. One się tu częściowo splatają, ale ten drugi będzie taki sam przy podwyżkach dla budżetówki czy mieszkaniach komunalnych.

  101. @flotsam2000
    „I tu akurat Ziobro był w trójcy jedyny prawdziwy, pełniąc funkcję posła, ministra i prokuratora generalnego.”

    I dlatego po trzykroć trzeba go teraz dojechać. Potraktować nie po chrześcijańsku. I nie po buddyjsku – jak zrobiło Razem, kierując sie zasadą: nie wiesz, co masz zrobić, nie rób nic (robienie nic nie przestaje być robieniem, a czasem jeszcze bardziej jest). No i przecież są jeszcze stare sprawy, z czasów śmierci Barbary Blidy, chyba prawnie już się do tego nie wróci, ale mentalnie – owszem. Dojechać Ziobrę to jest wielki zbiorowy obowiązek, moralny i patriotyczny. Co mówię świadom, że dziś 11.11.

  102. @Tomasz Larczyński
    „Bo na ile ich znam ich bańkę to po tym głosowaniu nastąpiło w przewadze zadowolone klepanie się po narządach rodnych, ew. głosy „czemu nie ostrzej” (względem LIBÓW)”

    Ja to poniekąd rozumiem, bo ze strony LIBÓW od powstania partii leciały jak nie wprost ataki oparte przeważnie na głupocie i zmyśleniu, to w złej wierze dawane porady, sprowadzające się do „nie bądźcie jak wy, bądźcie jak my”. Potem rozłam biejatowców spowodował, że na listę LIBÓW łatwo wciągać też fellow lewicę. No i teraz bęc, każda krytyka z automatu wpada w przegródkę LIBKI LIBKUJĄ

  103. @nudnykotlet
    „Przepraszam, ale muszę zadać pytanie, choć obaj wiemy że partia ich nie spełni, jak można by gospodarza odzyskać?”

    Chciałbym mieć jakiś cien pozoru iluzji nadziei na to, że to była pomyłka. Że nie chodziło o wspieranie PiS. Ot, jakiś głupek nie rozumiał że przy większości bezwzględnej wyjęcie karty jest matematycznie tożsame z głosem przeciw. A reszta go posłuchała bo nie wiem, wykończona była (jak te osoby autorskie co teraz się bronią przed zarzutami o wygenerowanie fikcyjnych przypisów przez LLM). Chciałbym móc myśleć, że nie chodziło o popieranie PiS. Albo nawet że to był jakiś makiaweliczny deal, bronimy Ziobry w zamian za wasze poparcie dla ustawy antyfliperskiej. Nie wiem, cokolwiek. Jakiś promyczek nadziei. Oczywiście wiem że nie ma i nie będzie, odpowiadam po prostu na prompta.

  104. Dziękuję za wyjaśnienie kwestii immunitetu, wstyd przyznać myślałam że sejm głosuje nad obligatoryjnym aresztem dla Ziobry. Zgadzam się, że Razem zrobiło błąd przy tym głosowaniu.
    A jeśli chodzi o podcasty – nie uważam ich za ulubione, często nie zgadzam się z poglądami komentujących ale jakoś dają mi lepszy obraz tego jak inni myślą o polityce. Pisząc „niekontrowersyjne” miałam na myśli to, że rozpatrywane były różne grupy posłów, które mogły głosować za poszczegolnymi zarzutami ale przeciw aresztowaniu – z PSL, Pol2050, Konfederacja itp.

  105. @nieela
    „wstyd przyznać myślałam że sejm głosuje nad obligatoryjnym aresztem dla Ziobry”

    Absolutnie pani o to nie obwiniam, ale proszę zwrócić uwagę skąd moja niechęć do podkastów. Wysłuchała pani wielu godzin materiałów, w których paru kolesi zachwyconych brzmieniem swego głosu tak pieprzyli i pieprzyli, ale żaden tego nie wyjaśnił. Po wyjaśnienie musiała pani zajrzeć na literkowego bloga.

    Raz jeszcze, to nie pani wina, ale z podkastów niebywale rzadko można się można czegoś DOWIEDZIEĆ. Zazwyczaj poznajemy tam opinie. Co kogo obchodzi jaką opinię ma koleś prowadzący podkast, to dla mnie niepojęte. Oczywiście szanuję ludzi, którzy mają gdzieś moje opinie – piąteczka, żółwik i hi5, ja wasze też! – ale na blogasku z literkami przynajmniej mozemy rozmawiać o FAKTACH. Fakty istnieją niezależnie od tego co prof. Dudek uważa za „kontrowersyjne”.

  106. Ja jeszcze w tym wszystkim nie kupuję jednej rzeczy. Posłowie Razem nie wzięli udziału w głosowaniu. Jednak wyjaśnienia podane przez partię (standardy państwa prawa, nierobienie z ziobro męczennika) są raczej wyjaśnieniami głosu na nie, a nie nieobecności (tym by było np. „miałem wtedy dentystę”). Czyli nawet oni nie udają, że jest jakaś istotna różnica między wyjęciem karty a głosem przeciw.

  107. Z tymi standardami to śmiesznawo, bo można zrobić pewnie sensowny wywód, że sądy nie spełniają standardów niezależności, jakie byśmy chcieli, żeby spełniały – ale zgadnijcie, kto w dużej mierze za tę sytuację odpowiada!

  108. Pod pamiętną notką Team Biejat vs Team Zandberg zadeklarowałem się jako Team Biejat. Nie miałem żadnych insajderskich źródeł, więc zachowałem wtedy dla siebie moje obawy, że Razem grawituje w stronę Pisu, których nie umiałbym udokumentować. ALe skoro i Gospodarz i kilka osób komentujących już to napisało to ośmielę sie jeszcze napisać o innej rzeczy, która mnie zaczęła jakiś czas temu odrzucać od Razem. Ktoś wspomniał o ich haśle „inna polityka jest możliwa”, i co? Od 10 lat ciągle te same nazwiska? Gdy pojawił się ktoś inny wartościowy, z własną historią i osiągnięciami (ADB, Biejat) to wylatywał z partii. Dla mnie to intensywnie śmierdzi partią wodzowską.

    Ale odlurkowałem się właściwie z innego powodu. Polecam Gospodarzowi najlepszy podkast na świecie 'Mindscape’ autorstwa Sean’ona Caroll’a, który jest uznanym fizykiem teoretycznym, z dorobkiem godnym pozazdroszczenia. Jego gośćmi byli i Penrose (przed Noblem), i Wilczek, i Dennet i wielu innych świetnych, mądrych i przede wszytkim ciekawych ludzi.

  109. @kurt
    „Ale odlurkowałem się właściwie z innego powodu.”

    Bardzo dla mnie dziwnego. Powylatywało już trochę komciów z serii „polecam podkast”, no bo ludzie, naprawdę robić z mojego bloga jakieś linkowisko podkastów? Co następne, dyskusja o Krychowiaku i Lewandowskim?

    „Polecam Gospodarzowi najlepszy podkast na świecie 'Mindscape’ autorstwa Sean’ona Caroll’a, który jest uznanym fizykiem teoretycznym, z dorobkiem godnym pozazdroszczenia. Jego gośćmi byli i Penrose (przed Noblem), i Wilczek, i Dennet i wielu innych”

    Czytałem tylko dwie książki tego typu – „Duch w atomie” i „Zagubione w matematyce”. Ale już te dwie sprawiają że po prostu nie wierzę, że mógłbym się dowiedzieć czegoś nowego z maderfakingowego podkastu. Przecież gdyby naprawdę znaleźli nową interpretację od czasu „Ducha w atomie”, to byśmy już wszyscy o tym wiedzieli skądinąd. Na poziom nauki „prawdziwej” podkasty i tak mnie nie wzniosą, a na poziomie „popularnej” chyba i tak nadal niezmiennie w roku 2025 lepsze są książki.

    Z Penrosem skądinąd własnoręcznie kiedyś miałem przyjemność robić wywiad, mam takie rozkoszne wspomnienie słuchania na cały regulator „Supermassive Black Hole” Muse w drodze powrotnej do Łomianek. Ach, jaki tam jest bas.

  110. @jgl

    Z tymi standardami to śmiesznawo, bo można zrobić pewnie sensowny wywód, że sądy nie spełniają standardów niezależności, jakie byśmy chcieli, żeby spełniały – ale zgadnijcie, kto w dużej mierze za tę sytuację odpowiada!

    No właśnie

    @wo

    Chciałbym móc myśleć, że nie chodziło o popieranie PiS.

    O to nie chodziło. Co do reszty, mam geis.

  111. @nachasz
    ” Co do reszty, mam geis.”

    Gratuluję, czymkolwiek to jest, ale czy ma pan coś ciekawego do napisania na temat?

  112. Oj, już widzę, że byłem nie precyzyjny. 'Midscape’ to są rozmowy (naprawdę przygotowanego i znającego temat Sean’a Carolla’) z wybranymi, ciekawymi ludźmi. Więc właściwie coś doskonale znane Gospodarzowi – wywiad.
    Caroll to Sabina, ani jakiś duch w atomie (nie wiem co to i chyba nie chę wiedzieć), to inna klasa, to jest rzetelny naukowiec. Polecam serię jego autostwa The Biggest Ideas in the Universe (trochę podobne do The Theoritical Minimun Susscind’a).
    BTW, jego podkast ma pełną, darmową transkrypcję, czyli Gospodarz może tak jak lubi przeczytać, a nie słuchać:

    link to preposterousuniverse.com

  113. @kurt
    „jakiś duch w atomie (nie wiem co to i chyba nie chę wiedzieć)”

    To bardzo źle. W tej książce jest wywiad na temat nierówności Bella z samym Bellem. Ciężko to przebić, a nawet temu dorównać.

  114. @wo
    „Na poziom nauki „prawdziwej” podkasty i tak mnie nie wzniosą, a na poziomie „popularnej” chyba i tak nadal niezmiennie w roku 2025 lepsze są książki.”

    Co zabawniejsze, większość naukowców chodzi do podcastów właśnie po to, by wypromować swoje książki…

  115. Ok. Tytuł jest mało zachęcający. Pamiętam jakąs dyskusję, w której Gospodarz (byc może na blogu Barta) ostro zj..ł, kogoś kto napisał, że dla tego kogoś, argumentem za istnieniem Boga, byłby napis na atomie „Tu byłem. Bóg (moja parafraza tego co wtedy zostało napisane)”. Tytuł mi sie jakoś z tym skojarzył. Pewnie ta książka jest ciekawa.
    Tak, czy siak 'Mindscape’ to jest podkast prowadzony przez głównonurtowego fizyka i filozofa z Caltechu, Santa Fe i John Hopkins.

  116. @wo

    „Powylatywało już trochę komciów z serii „polecam podkast”

    Cóż, poleciłem kilka podcatsów, dzięki którym przez lata nauczyłem się bardzo wiele i to nawet w dziedzinach, w których naprawde sporo wiem. Intencją było promowanie wysokojakościowego contentu w czasach kiedy jest go coraz mniej, w miejscu do tego (jak mi się zdawało) adekwatnym. Do nieczgo nie linkowałem.

    No ale OK, Krychowiak, Lewandowski, itd.

  117. @panbolec
    ” Intencją było promowanie wysokojakościowego contentu w czasach kiedy jest go coraz mniej, w miejscu do tego (jak mi się zdawało) adekwatnym.”

    Ja nadal jestem sceptyczny co do tej jakości. Oczywiście nie mam zdrowia do odsłuchiwania godzin tego całego „witam wszystkich, kha kha, eee teeggoo to gdzie to ja byłem”, ale jak już podkastom towarzyszą te transkrypty – jak w przypadku tego linkowanego przez innego fana tej formy – no to z kolei mamy tysiące znaków niosących treści beztreściowe. Po prostu chodzi mi o stosunek szumu do informacji. Zawsze lepiej przeczytać książkę „Historia Francji” niż słuchać podkastu o historii Francji.

  118. @kurt
    „Tak, czy siak 'Mindscape’ to jest podkast prowadzony przez głównonurtowego fizyka i filozofa z Caltechu, Santa Fe i John Hopkins.”

    Rozumiem, wierzę na słowo. Ale kliknąłem w te transkrypty. Proszę zobaczyć jeden z nich – odpadłem dość szybko, nie dam szansy następnym. Z tego po prostu NIE DA SIĘ NIC NOWEGO DOWIEDZIEĆ:

    0:00:00.8 Sean Carroll: Hello everyone, and welcome to the Mindscape podcast. I’m your host, Sean Carroll. You probably know just if you’re a human being, much less if you listen to Mindscape, that the status of democracy in the world today is troubled. We have threats against democracy. We have arguments being made quite explicitly that democracy is falling short in one way or another. It’s an important thing to talk about. But here in the United States and in many of the places in the Western world that we recognize as democracies, we’re not simply democracies, we are liberal democracy. And that adjective liberal stands for something. It means something. It means that it’s not just that people vote and then whoever they vote for gets to do whatever they want. In a liberal democracy, there are protections for the rights of individuals, for individuals in minorities as well as majorities. There are institutional safeguards against people’s rights being overturned, things like that. It’s part of a bigger philosophy of liberalism, and I need to sort of work my way into it, of course, because the word liberalism means a lot of things in different contexts to US listeners especially. There’s a very common context of liberal versus conservative.

    0:01:13.7 SC: Democrats are liberal, Republicans are conservative, something like that. If you’re a little bit more familiar with online discourse and, or political science and philosophy, there’s a different version of liberal that kind of means libertarian. It means the night watchman state. All that the government is supposed to do is, make sure people don’t harm each other. And everything else, according to this version of liberalism is okay. But there’s a broader umbrella that we can talk about that includes both sort of New Deal FDR style democratic liberalism as understood here in the US and also the kind of Ronald Reagan style libertarian liberalism. The core precepts of liberalism in this view come down to that individual rights, diversity, pluralism, institutional respect, rule of law kind of way of arranging society, whether or not you tax the rich and give money to the poor, that’s okay. You can discuss that within the broader umbrella of liberalism. And this conception of liberalism is also under attack, or at least critique, maybe even more so than democracy in the sense that on both the left and the right, there is a temptation to say, „You know what, these individuals don’t always know what’s good for them, or they don’t always deserve the protections of the government and the institutions and the rule of law. There are some people to whom the nation belongs, and there’s other people who don’t deserve as much.”

    (wszyscy już śpią, a koleś dalej coś nawija! niepojęte…)

  119. Chciałbym na tej blasze nudnego tekstu zakończyć rozmowę o podkastach. To był smokingowy gun.

  120. @USA, Reichstag
    Wydaje mi się, że pożar Reichstagu dopiero nadchodzi. Może będzie to konfrontacja pomiędzy tech-overlordami, a literalnymi faszystami pokroju Fuentesa? Konfliktów w MAGA jest oczywiście więcej i wymagają one rozwiązania pewnie jeszcze przed midtermami, a na pewno w obliczu ewentualnego odejścia Trumpa. Kirk mógł być pierwszą salwą, ale raczej nie będzie ostatni.

    Możliwe, że rozbije się to o kwestię antysemityzmu, który został podbity przez masakrę w Palestynie, a zarazem jest oczywistą sprzecznością dla MAGA. Znormalizowano rasizm, ogólną nienawiść i wszelkie uprzedzenia, ale Żydów obrażać nie wolno? Nawet kiedy masakrują Palestyńczyków? A przecież odwieczne antysemickie klisze zawsze pod ręką, podobnie jak rzekome zarządzanie Ameryką przez Żydów…

  121. @wo
    Dobrych potcastów jest kilka na dosłownie tysiące. Te które zaproponowałem może gospodarz testowac niemal w ciemno.

    BTW: Moja praca polega na gapieniu sie w ekran cały dzień i wieczorami czasem zwyczajnie nie mam siły czytac literek. Gdyby nie audiobooki pewnie nie przeczytałbym kilkuset książek w ostatnich latach bo przefurałbym ten czas na cokolwiek co mi pozwoli odpocząć. Z podcastami jest podobnie plus dochodzi osobowaść prowadzącego. Nikomu nie polecam mądrych podcastów na rower, ale usiąśc wieczorem z lampką wina po całym dniu i posłuchać czegoś niegłpiego, tak jakbym czytał, nie robiąc w tym czasie 10 innych rzeczym, polecam gorąco.

  122. Ja w zasadzie nie lubię podcastów jako medium i ciężko mi się na nich skupić (na audiobokach też), więc zwykle to co wlatuje jednym uchem wylatuje drugim, ale paradoksalnie odtwarzam ich całe mnóstwo, bo słucham nie po to, żeby się czegoś nowego z nich dowiedzieć w sensie treści, tylko żeby mieć stały kontakt z językiem (bo nawet jak nie wsłuchuję się w treść to samo osłuchiwanie się z brzmieniem języka pomaga), stąd słucham podcastów po hiszpańsku, katalońsku, portugalsku, jidysz, ladino, ale praktycznie nie po angielsku ani polsku, bo z tymi językami nie muszę się osłuchiwać.

  123. @panbolec
    ” Z podcastami jest podobnie plus dochodzi osobowaść prowadzącego.”

    Zapewne przesuper, ale fakt pozostaje faktem, rzadko się można z nich czegoś DOWIEDZIEĆ. Kolesie potrafią pierdzielić godzinami o immunitecie Ziobry, ale i tak potem słuchacz nie rozumie że są dwa różne albo jak działa większość bezwzględna.

  124. @wo

    „Kolesie potrafią pierdzielić godzinami o immunitecie Ziobry…”

    W ogóle takich rzeczy nie miałem na myśli. Nie słucham (ani po prawdzie prawie nie czytam) nic z tej kategorii.

  125. @imigracja
    Z tego co widzę, główny lęk to bezpieczeństwo. Że strefy szariatu, że gangi, że przyjdzie jakiś Wenezuelczyk i wydłubie oczy śrubokrętem.

    @Trzaskowski
    Z nim jest ten problem, że to gość, który do polityki wszedł nosząc teczkę za Geremkiem. Zero charyzmy, zero osobowości, człowiek koło, cegła w murze. PRowy balonik.

    @Razem
    Niby człowiek wiedział, ale się łudził. No nic, szeroko otwarte ramiona pewnego urynoterapeuty czekają. W sumie niechże ktoś wyjaśni, po co to było właściwie? Liczą na urywanie wyborców PiSowi? Na koalicję z Kaczyńskim? Uwierzyli Wosiowi, że PiS to reinkarnowany PZPR, czyli esencja socjalizmu? Każda z tych opcji oznacza, że towarzystwu peron odjechał i to z prędkością nadświetlną.

    @fiksacja libkowa
    Za każdym razem jak widzę te wywody o „zesraniu libków” to mam wrażenie, że już to gdzieś widziałem. Tylko wtedy tam było „masakrowanie lewaków”. Ale tak poza tym, to te teksty najprawdziwszej lewicy niczym się nie różnią od tekstów kuców sprzed dwudziestu lat. Jak wtedy nie wiedziałem, co to jest ten lewak czy socjalista, tak teraz nie wiem co to jest ten libek. Niby wszystko inne, a tak naprawdę takie same.
    Hm, pamiętam ze szkoły, że jak przerabialiśmy Młodą Polskę, to też nie wiedziałem, kto to właściwie jest ten filister. Ale unosił się nad tym ten sam swądek narcystycznego ego-tripu.

  126. @USA, Reichstag

    Może warto trzymać kciuki za United States Secret Service. Bo Trump powoli przestaje być potrzebny, albo w swej kapryśności staje się zawalidrogą – i dla konsekwentnych oszołomów z MAGA, i dla prących do władzy nad światem Thielo-Musków. Czyż nie byłoby fajniej, gdyby teraz porządził J.D. Vance? Faszystowsko-religijny turbokapitalizm wymaga ofiar, a Trump jako święty trup mógłby się bardziej przydać niż jako żywy idiota, któremu lecą w dół sondaże, bo ludzie się zorientowali.

  127. @ergonauta
    „Czyż nie byłoby fajniej, gdyby teraz porządził J.D. Vance”

    Na pewno Musk z Thielem myślą, że tak się da. Ale to chyba jednak nie jest takie proste. MAGA jest bardzo niespójna ideologicznie. Bez Trumpa tam nastąpi niezła walka frakcyjna. Raczej obstawiałbym, że ewentualna prezydentura Vance’a skończyłaby się szybko i z hukiem. Nie sądzę, by Vance był na tyle sprawnym politykiem żeby na przykład przepchnąć cokolwiek przez kongres. A po midterms to już w szczególności. Na razie fringe scenariuszy o zamachu stanu nie rozważam.

    A Trump zawsze był zawalidrogą, począwszy od pierwszego dnia swojej kampanii prezydenckiej.

  128. @podcasty
    Są jak seriale, przede wszystkim są rozrywkowe, w niektórych jest funkcja informacyjna, jak na Diskowery Channel, ale zawsze wtórna. Polskie są kiepskie technicznie: o ile się orientuję, wywalenie powtórzeń, „yyyy” i zapultań skraca czas emisji o ok. połowę w stosunku do czasu nagrania. Polskie nawet te niby najlepsze, jak ten cały Podkastex, wrzucają (chyba, tak to wyglądało w dwóch odcinkach, które próbowałem odsłuchać) całe nagranie i niech sobie słuchacz słucha.

  129. @wo „Pisząc o Baranie, śledziłem przy okazji ówczesny antysemityzm w USA – jego twardym jądrem było środowisko tzw. braminów, czyli uprzywilejowanych rodzin z Nowej Anglii.”
    Wierzę na słowo, bo nie robiłem researchu pod biografię Barana, choć pozostaje wątpliwość, czy to nie bias wynikający z selektywności źródeł pisanych. Głos warstw uprzywilejowanych jest zwykle bardziej słyszalny niż górników z Kentucky.
    Niezależnie od tego, kto jest źródłem uprzedzeń, czy rosną z trawą czy robią trickle down, faktem jest, że lud je ma. A jednocześnie ten prawicowy lud jest strasznie wrażliwy na punkcie domniemanej pogardy i spragniony pochlebstw. #respectus, pamiętamy? Moja hipoteza jest taka, że tę pogardę sobie tamta strona projektuje. W rzeczywistości sami ją odczuwają wobec libków, lewaków i reszty MWzWM.

    Zaryzykuję o podcastach „Po prostu chodzi mi o stosunek szumu do informacji. Zawsze lepiej przeczytać książkę „Historia Francji” niż słuchać podkastu o historii Francji.
    Pan Gospodarz jest nauczycielem i okazjonalnie wykładowcą. Czym w zasadzie różni się wykład od podcastów? Forma jest podobna, tak samo gadane, z „yyy” i „khm”, „gdzie jak to byłem”, albo i nie, w zależności od sprawności wykładowcy. Tyle, że podcast można poprawić w postprodukcji.
    Kiedy moim priorytetem faktycznie było się DOWIEDZIEĆ, czyli na studiach, podcasty jeszcze nie istniały a wykłady uważałem za stratę czasu – lepiej przeczytać skrypt albo notatki pilnej koleżanki. Tutaj zgoda, pismo ma większość gęstość informacji.
    Tylko, że podcastów słucham dla infotainment, ze szczególnym uwzględnieniem tej rozrywkowej części. Zwykle prowadząc samochód, więc książka w ogóle nie jest konkurencją.

  130. Podkasty mają jedną przewagę nad książkami – da się ich słuchać jadąc samochodem. Albo robiąc obiad. Albo na wycieczce do lasu (czytać też się da, ale odbija się to jednak albo na tempie marszu, albo na absorpcji treści). W innych sytuacjach przewag nie widzę.

    Przy czym jak dla mnie sprawdza się podkast na zasadzie „rozmowy z ciekawym gościem”. Podkasty prowadzone przez jedną osobę są w 95% przegadane i powinny być skrócone tak o połowę. (Tak, wiem, niektórzy polecają słuchanie w szybszym tempie, dla mnie to jest przerzucanie na słuchacza tego, co powinien zrobić autor).

  131. @rw & ergonauta:
    >> „Kogo, tak serio, obchodzi migracja?”
    Pytanie było retoryczne. Bo wiem, że to popularny temat. Tyle, że ludzie go podnoszący zwykle nie widzieli migranta na oczy. Dla mnie to straszenie, zwłaszcza w kwestii bezpieczeństwa, to chyba największy rozjazd między tym, co jest w mediach (zwłaszcza socialach), a tym co jest na ulicach. Bo na ulicach mi się trafiało bać. Tyle, że ci, których się bałem mieli kominiarki, mówili czystą polszczyzną i nosili szaliki. Ewentualnie kije baseballowe… Żadni imigranci, tylko kibole, co nie przeszkadza normalizacji kibolstwa i np. wybraniu kibola na prezydenta. Aż chce mi się wołać: wyłączcie internet, otwórzcie oczy.

    @rw:
    > Większość ludzi nie chce obniżenia konsumpcji, chce nadal latać na wakacje do Bali, jeść mięsko, itd.
    Nigdy nie byłem na Bali, choć mijałem czasem domy z bali. Ale też nie mam.
    Tak, rozumiem, że ludzie nie chcą obniżenia poziomu życia, który czasami (szansa na zakup nowego samochodu?) już odczuwają; choć duża część spodziewanych ograniczeń i tak jest powyżej poziomu konsumpcji przeciętnego Polaka.
    Tyle, że jak wyżej, to jest w znacznej mierze kwestia narracja, a nie polityki klimatycznej. To obrona neoliberalizmu, który nauczył ludzi, że koszty będą przerzucone na najbiedniejszych. Tego się ludzie spodziewają. I tu, a nie w OZE jest problem.
    (No dobrze, z mięsem może większy. Ale znowu, gdyby nie narracje obecne w mediach, to przynajmniej można by wezwać do ograniczenia jego konsumpcji. Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu, katolicy przestrzegali piątkowych postów…)

    @cowboytomash:
    Częściowo odpowiedziałem wyżej rw i ergonaucie. Ale:
    – konkurencja o miejsca pracy — to jeszcze w sumie rzadkość, która dotyczy nie tak licznych zawodów; no i nie uwzględnia tego, jak bardzo w starzejącym się społeczeństwie rośnie liczba emerytów, którym imigranci nic nie zabierają, a na nich pracują;
    – zasoby – jak wyżej, bo imigranci zatrudniają się w szpitalach; w lokalnej przychodni parę razy „obsługiwała” mnie lekarka z Ukrainy, o salowych stamtąd w szpitalu nie ma co przypominać — znowu, sociale i media jedno, życie drugie;
    – getta – taaak… tu mamy dyskusję obecną na lewicy i nigdzie więcej — że bez programów integracji, bez otwarcia się na awans migrantów, z głośnym, ksenofobicznym nacjonalizmem na ulicach, doczekamy się gett i przestępczości. Zwłaszcza, jeśli zmniejszy się zapotrzebowanie na siłę roboczą… Czym wracamy do polityki gospodarczej państwa.
    PS.
    Ja muszę doczytać, bo mam na czytniku, ale się nie zabrałem, książkę o konfrontacji mitów o migracji z analizą danych rzeczywistych. Ze streszczeń: nic ma się nie zgadzać. Zarówno negatywy migracji mają być zmyślone, jak i pozytywy (odpowiedź na starzenie się społeczeństw zachodnich, itp.).

  132. @obniżenie konsumpcji
    Model komsumpcji „intensywnie zapierdalać/intensywnie konsumować” opylałoby się zastąpić czymś bardziej zbliżonym do tego całego slow life i hygge, tylko oczywiście nie tak jak to teraz jest: coś, co można sobie kupić, pozapierdalawszy, ale popychając strukturalne zmiany. Opodatkowanie, bezpieczeństwo socjalne, bezpieczeństwo pracy, skracanie czasu pracy, prawo do naprawy i propsowanie wieloletniej niezawodności sprzętów, takie tam klimaty.

    Marzenie o wakacjach na Bali to marzenie o ucieczce od szarej i wykańczającej codzienności; potrzeba więcej kolorków i mniej wykańczania, a nie tygodniowej fikcyjnej wolności.

  133. @airborell
    „Podkasty mają jedną przewagę nad książkami”

    Więcej, są za darmo, nie zajmują cennego miejsca na półkach, a przyjemny głos prowadzącej relaksuje.

  134. Z przykrością przyjmuję deklarację Gospodarza dotyczącą faktycznego wycofania poparcia na partię Razem i przyznam, że zupełnie jej nie rozumiem. Deklaracja głosowania na największy antypis jest (i prawdopodobnie będzie za te dwa lata) równoznaczna z głosowaniem na szeroką platformę, czyli bezideową partię, która nawet nie udaje starania się o potrzeby swoich wyborców, która przymilała się ostatnio ustami swojego kandydata na prezydenta do elektoratu konfederacji (ograniczenia świadczeń dla Ukraińców), i która mimo szumnych zapowiedzi nie potrafi nawet o jotę zmienić prawa dotyczącego praw reprodukcyjnych. Jestem w stanie zrozumieć, że nastroje rozliczeniowe są ważne dla części elektoratu, ale nie spodziewałem się, że mogą być aż tak ważne dla kogoś innego niż platformerski beton. Fakt, to głosowanie było dziwne, tłumaczenia są średnie, żadne lub w ogóle ich nie ma, ale nie przekonuje mnie to do głosowania na partię Sikorskiego, Kosiniaka czy Wujka Włodka, nawet drogą eliminacji. Proszę Gospodarza, żeby pamiętał jak wesoła ferajna wchodzi w pakiecie do parlamentu wraz z krzyżykiem na inną listę. Nawet ta Matysiak może nie być ostatecznie aż tak cuchnąca jak co poniektórzy, wcale nie aż tak bakbenczerowi, parlamentarzyści aktualnej koalicji.

  135. @Kmat
    „Trzaskowski
    Z nim jest ten problem, że to gość, który do polityki wszedł nosząc teczkę za Geremkiem. Zero charyzmy, zero osobowości, człowiek koło, cegła w murze. PRowy balonik.”

    Na chwilę się odlurkuję, aby naprawić błąd. Trochę off-topic.
    Trzaskowski zaczynał swoja karierę jako przydupas Jacka Saryusz-Wolskie (26:1). Postać, której mam nadzieję nie trzeba przedstawiać na tym blog. Rafałek najpierw doradzał JSW w UKIE, potem był w Centrum Europejskie w Natolinie, gdzie sami sobie przyznali dotacje z budżetu państwa. A potem do 2009 dalej był przydupasem JSW w Parlamencie Europejskie. Dopiero później został posłem PE (gdzie nic ważnego nie zrobił przez 4 lata). JSW jako oślizły bucowaty ponurak w pracy jest uosobieniem zarządcy folwarcznego. Wytrzymać w jego pobliżu tyle lat może tylko osoba bez właściwości. JSW i Geremek to są inne galaktyki. Konkluzja tam sam, ale inne wzorce.

    Przy okazji dziękuje za ciekawe dyskusje.

  136. @pak4
    „książkę o konfrontacji mitów o migracji z analizą danych rzeczywistych”

    Podziel się tytułem, brzmi ciekawie.

  137. @olo
    „Z przykrością przyjmuję deklarację Gospodarza dotyczącą faktycznego wycofania poparcia na partię Razem i przyznam, że zupełnie jej nie rozumiem.”

    Wyjaśnienie jest proste. PiS uważam za Bardzo Wielkie Zło (kategorii Cthulhu). Mój głos musi być na jednoznaczny Antypis. Nie na jakieś takie DNVP, co to głosuje w Reichstagu z bratnią partią i dostatnie w nagrodę ambasadora w Turcji. W wielu dyskusjach, także na tym blogu, broniłem Razem przed zarzutem o „przybudówkę PiS”, ale już nie mam siły. Ta obrona Ziobry to dla mnie jakby notarialne oświadczenie, „tak, zawsze byłem przybudówką PiS, a o co chodzi? – Adrian Zandberg”.

    Planem B mogłaby dla mnie być jakaś silna antypisowska lewica, ale jej pewnie nie będzie, więc zostaje plan Ziet. Czy raczej, anty-Ziet. Antyziobro.

    „równoznaczna z głosowaniem na szeroką platformę, czyli bezideową partię,”

    Trudno. Lepszy brak idei od idei MAGA.

    „Fakt, to głosowanie było dziwne,”

    I nie po raz pierwszy, dodajmy. Ja już mam za dużo tego typu nieprzyjemnych zdziwień ze strony Razem. Oczywiście, gdyby to było tym pierwszym, jeszcze nadal byłbym skłonny uznać to za jakiś wypadek przy pracy i rozstrzygać wątpliwości na korzyść. Ale przecież nie jest, mielismy na przykład absolutnie idiotyczne oburzenie „to skandal że wypożyczalnia łódek dostała dofinansowanie na zakup łódki”.

    „Nawet ta Matysiak może nie być ostatecznie aż tak cuchnąca jak co poniektórzy,”

    Horała jest jak merkaptan metylowy. Zadawanie się z nim sprawia że się tego nie da prosto wymyć ani wyprać.

  138. @amatil
    ” Głos warstw uprzywilejowanych jest zwykle bardziej słyszalny niż górników z Kentucky.”

    Z kolei jako wielbiciel popkultury dużo czytałem o tym, że rasizm się właśnie zacierał na tym najniższym poziomie, gdzie po prostu człowiek nawet nie bardzo ma prawo grymasić, bo śpi pod tym samym mostem co inny hobo. Dlatego np. mieliśmy pełną segregację na etapie od klasy średniej wzwyż, ale już przy taśmie produkcyjnej w Detroit pracowali czarni i biali. A do tego Detroit jechali drogą numer 61 z głębokiego południa, nawzajem ucząc siebie swoich piosenek. Rokendrol to przecież nie tylko „muzyka którą biali ukradli czarnym”, bo np. instytucja „solówki rockowej” pochodzi z tradycji klezmersko-cygańskich. Oni tam sobie wszyscy pobrzdąkiwali przy tym ognisku opodal Jakcson, Missisipi.

  139. @amatil
    „Czym w zasadzie różni się wykład od podcastów?”

    Wiadomo że istnieją „podkasty będące de facto serią wykładów”, ale kiedy mowa o podkastach, zazwyczaj chodi o coś typowego w rodzaju „Stano z Dymkiem” albo „Rogan z Tuckerem”. Wiem że Snyder ma jakiś podkast o Ukrainie, domyślam się że jest na wysokim poziomie, ale nie chce mi się słuchać bo czytałem jego książki (i publikacje ulotne), nie wierzę żebym się czegoś nowego dowiedział akurat z podkastu. Więc nie chodzi mi o jakieś nietypowe podkasty w rodzaju „wykłady o Heglu w kominiarkach”.

  140. Pomijając po co to zrobili i jaki był tego cel. Podejrzewam osobiście po prostu źle rozumiany dogmatyzm. No to damage control na fatalnym poziomie. Jak już szambo wybiło Mogli przynajmniej wykręcić się argumentem pragmatycznym. No ściemniać, że jesteśmy za ukaraniem Ziobry i głosowaliśmy fafnaście razy za zniesieniem immunitetu, ale wniosek o areszt bez sensu, bo nie wróci z Węgier. Przynajmniej byłaby dupokryjka dla debilnej decyzji. No my chcemy go ukarać, ale jak jest wybór, że będzie odpowiadał z wolnej stopy, a w ogóle nie wróci z emigracji, to wybieramy mniejsze zło. Argumenty z niezawisłości sądów itp. bowiem, akurat w przypadku Ziobry brzmią wyjątkowo źle, patrząc na jego dorobek. Natomiast i tak będę głosował na Razem dopóki są zwośiowani w 20%, a nie 80%. Prawie ćwierć wieku władzy naprzemiennej władzy PO i PiS sprawiło, że prędzej podłożę głowę po Pendolino niż zagłosuję na PiS. No, a na PO głosuję tylko jak nie ma innego wyboru. Czyli w praktyce w II turze prezydenckich. Na tej zasadzie głosowałem na Wąsatego czy Prezydenta Warszawy robiącego dobrze z połykiem Mentzenowi.

  141. @olo421

    Teraz to po stronie Razem jest kolej na przekonanie do siebie zawiedzionych dotychczasowych wyborców. Jeśli Matysiak w końcu wyleci, to może ewentualnie będzie o czym w ogóle rozmawiać.

    Swoją drogą to na wczorajszej wrocławskiej kontrdemonstracji wobec nazistowskiego (w tym roku nawet po prostu używającego grafiki z plakatu z czasów III Rzeszy) marszu, w którym maszerują ci zbyt radykalni na marsz w Warszawie nie widziałem nikogo z wrocławskiego Razem, za to był KOD, Obywatele RP i anarchiści.

    Dawniej jednak reprezentacja Razem na takich wydarzeniach bywała, ale to nie pierwszy raz, kiedy odpuszczają ostatnio wydarzenia antyfaszystowskie. Na kontrdemonstracjach dla antyimigranckich demonstracji skrajnej prawicy wcześniej w tym roku nawet, z tego co wiem od insajderów, był nawet zakaz przychodzenia z partyjnymi flagami (od biedy tylko prywatnie) i trochę żenujące, że zamiast razemitów prominentnie widoczni byli jacyś trockiści w kaszkietach.

  142. @olo421: „Jestem w stanie zrozumieć, że nastroje rozliczeniowe są ważne dla części elektoratu, ale nie spodziewałem się, że mogą być aż tak ważne dla kogoś innego niż platformerski beton.”

    Nie wiem jak dla WO, ale dla mnie nastroje rozliczeniowe mają trzeciorzędne znaczenie, chociaż wcale nie zmartwiłoby mnie, gdyby swojego lekarstwa spróbował facet, który zrobił wszystko, żeby życie tymczasowo aresztowanych (czyli formalnie i nierzadko rzeczywiście niewinnych) stało się maksymalnie trudne. Mnie jednak przede wszystkim chodzi o stopniowanie zła i ryzyko nastania PIS-u w wersji 3.0 (jeszcze gorszego niż poprzedni) w koalicji z brunatnymi i pod patronatem Nawrockiego. Co w efekcie może zabetonować rządy ksenofobicznej i antyunijnej prawicy na tak długo, że innych już za mojego żywota nie zobaczę. Z tej perspektywy przedłużenie wkurzających rządów platformy i Tuska jest zdecydowanie mniejszym złem.

    Partia Razem zrobiła wiele, żebym przestał jej ufać – coraz więcej wskazuje, że nie będzie przyczyniać się do powstrzymywania PIS-u, a może nawet go wspierać. Pretensje do Razem, że w 2015 r. przyczyniła się do wyeliminowania z parlamentu SLD i przez to pomogła przejąć władzę PIS-owi nadal uważam za idiotyczne, jednak teraz sytuacja jest zupełnie inna.

  143. @wo
    No fakt, Razem nigdy nie wygra w antypisizm i anty-Ziobryzm z Koalicją. No ale to jest może właśnie próba wyjścia poza wielkomiejski elektorat i szukanie gdzie indziej? Jakąś połowę głosującego elektoratu Ziobro jednak aż tak wyraźnie nie odrzuca, cokolwiek by o nim nie mówić.

    No nic, dziękuję za ojaśnienie, będziemy się tutaj pięknie różnić w hierarchii potrzeb. Mam jakąś cichą nadzieję, że Razemki przez te dwa lata spróbują jeszcze odzyskać Gospodarskie zaufanie, bo w swoim czasie ten blogasek przysporzył im na pewno spore grono co najmniej lurkerów, a może nawet sympatyków. Łączę pozdrowienia!

  144. @Waszka
    Dziękuję za sprostowanie. Tak to jest jak się siedzi dekadę za granicą.

    @PiSoLewica
    Problem jest u samych korzeni. W kraju, gdzie trup Dmowskiego dobrze nie ostygł i jeszcze puka w wieko trumny, to towarzystwo zbudowało całą swoją tożsamość w opozycji do Balcerowicza. No i potem mamy cały ten wosizm-okraskizm, symetryzm, czy czerwono-brunatny sojusz antylibkowy. Razem też to w jakimś stopniu dotyczy, więc dryfowanie w tym kierunku nie powinno dziwić.

  145. @olo
    „Razem nigdy nie wygra w antypisizm”
    Nie wygra? No ciekawe, może gimby nie znają, ale jeszcze nie tak dawno ważnym punktem razemickiej retoryki było „PiS-PO jedno zło” i wytykanie jednym i drugim zbieżności programowych oraz wymiany kadrowej

  146. @olo421

    „No fakt, Razem nigdy nie wygra w antypisizm i anty-Ziobryzm z Koalicją.”

    Ale czemu właściwie Razem ma nie być *przynajmniej* tak samo antyziobrystowskie jak koalicja, zważywszy na nagonki na lewicowe aktywistki, osoby LGBT, finansowanie z Fundusz Sprawiedliwości gmin uchwalających uchwały anty-LGBT itd.? Jako lewak mam przynajmniej tyle samo, jak nie więcej powodów, by być antyziobrystą niż platformersi.

    Gadanie, że antyziobryzm jest platformerski, więc libkowy, więc krindżowy, więc powinniśmy być mniej antyziobrystowscy to jakiś skrajny idiotyzm.

  147. @podcasty raz jeszcze. „ale kiedy mowa o podkastach, zazwyczaj chodi o coś typowego w rodzaju”
    Ja najwyraźniej słucham nietypowych. Czyli wykład, wygładzony w postprodukcji, co kilka odcinków ewentualnie rozmowa z gościem, który na temat wie więcej niż podcaster. Jeden z tych których czasem słucham zaczął nagrywać wczesne odcinki jeszcze raz, bo teraz lepiej potrafi w obróbkę dźwięku, poza tym wyszedł nowy research.

  148. @jgl
    Patrzę na Razem jak na niewielki związek zawodowy wciśnięty między silny menadżment (Koalicja) a pracowników, w większości niezrzeszonych, (opozycja), który dostaje razy tak z jednej, jak i z drugiej strony. Nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia, ale chyba widać, że muszą znaleźć sobie jakąś ścieżkę poza wchodzeniem w cztery litery zarządu, który ewidentnie ma już wyrobione zdanie (#razemaleosobno). Na szczęście w zarządzie są dawni członkowie związku, tacy bardzo sprawczy, więc ufff. Uśmiechamy się i do przodu! To głosowanie nie zmienia mojego ogólnego pozytywnego zdania o Razem, ale najwyraźniej inaczej hierarchizuję sobie marzenia dotyczące polityki. Tylko tyle i aż tyle.

  149. @olo

    „Jestem w stanie zrozumieć, że nastroje rozliczeniowe są ważne dla części elektoratu, ale nie spodziewałem się, że mogą być aż tak ważne dla kogoś innego niż platformerski beton.”

    Napisałem gdzies wyżej, że wszechobecną bezkarnośc polityków uważam za jeden z najważniejszych problemów dzisiejszej demokracji. Więc w d* mam odczucia platformerskiego betonu (z którym nie mam nic wspólnego), którzy cieszy się lub nie z rozliczeń, dla mnie są one ważne z fundamentalnych powodów. Z jednejs trony po prostu etycznych ale też pragmatycznych, bo jeśli będzie tak że politycy będa mogli bezkarnie łamac konstytucję, demolowac państwo, dręczyć ludzi, kraść bez opamiętania to żadna demokracja nie ma sensu i będzie gniła, aż stanie się tożsama z tą w Rosji.

    I ja mogę zrozumiec że polski atom czy służba zdrowia są ważniejsze od rozliczeń, i jak Zandberg takie rzeczy mówił to mógłbym sobie podyskutowac z tym, ale OK, niech będzie. Ale to wyjęcie kart nie spowodowało, że atom bedzie szybciej, ani że na służbę zdrowia będzie więcej kasy.

  150. @wo

    „To bardzo źle. W tej książce jest wywiad na temat nierówności Bella z samym Bellem. Ciężko to przebić, a nawet temu dorównać.”

    Offtopicznie: jeżeli kogoś interesują tematy wokół nierówności Bella, to polecam książkę „The Infamous Boundary” Davida Wicka. Bardzo rzetelne omówienie kontrowersji wokół interpretacji mechaniki kwantowej.

  151. Jakiekolwiek wstawianie się za Ziobrą jest kompletną głupotą ze strony Razem, antypisizm to nie jest opcja tylko absolutne minimum. Jeżeli tak prostej rzeczy jak pociągnięcie go do opowiedzialności nie potrafią zrobić dobrze to z czystym sumieniem mogę na nich przestać głosować i przestać płacić składki.

  152. @wo

    „Dlatego np. mieliśmy pełną segregację na etapie od klasy średniej wzwyż, ale już przy taśmie produkcyjnej w Detroit pracowali czarni i biali.”

    Kiedy rozmawiałem o rasizmie brytyjskim z potomkami imigrantów z Bangladeszu / Indii, to słyszałem dużo o rasizmie który ich przodkowie z klasy pracującej doświadczyli od białej klasy pracującej. Która to biała klasa pracująca tak bardzo nie mogła znieść osiedlających się brązowoskórych towarzyszy pracy w East End, że wyniosła się do Essex. Taka dobrowolna segregacja na poziomie właśnie taśmy produkcyjnej.

  153. @jgl
    Symetryzm to zawsze była postawa w stylu: „no może syn tego tam, wiecie który, gwałcił dziewięciolatkę a zaprzyjaźniona prokuratura ukręciła łeb sprawie, ale za to tamta, wiecie która, jadła ośmiorniczki, i to w sosie kokosowym, więc tak w sumie jest po równo i oni są siebie warci”.

  154. @ausir

    Patrząc na feralne głosowania, Razem jest o jeden krok mniej antyziobrowe niż koalicja. To po pierwsze! Osobiście nie widzę potrzeby robienia aż tak wielkiego szumu, ale widzę przecież, choćby po tej dyskusji, że tutaj będę w mniejszości.

    Po drugie może rzeczywiście w Razem podjęli decyzję o zmianie priorytetu polityki wewnętrznej. Nie możesz wybrać dowolnie wiele kluczowych, węzłowych kwestii. Może antyziobro w wersji narracyjnej ustąpi(ł) wykluczeniu komunikacyjnemu albo katastrowi i w taki oto sposób dali temu wyraz. Mnie to nie razi, bo najważniejszą rzeczą nie jest dla mnie Ziobro w więzieniu. Szkoda mi życia na czekanie na Godota.

  155. @olo421

    „Patrząc na feralne głosowania, Razem jest o jeden krok mniej antyziobrowe niż koalicja.”

    No i właśnie w tym problem, bo powinno być *przynajmniej* tak samo antyziobrowe, jak nie bardziej. No i jeszcze bardziej boli mnie wspomniane przeze mnie odpuszczenie antyfaszyzmu. Coraz bardziej czuję, że nie warto było tej partii 10 lat temu zakładać.

  156. @olo421

    „Może antyziobro w wersji narracyjnej ustąpi(ł) wykluczeniu komunikacyjnemu albo katastrowi i w taki oto sposób dali temu wyraz.”

    Litości. Wystarczyło zagłosować. Nie musieli robić na ten temat oddzielnej konferencji prasowej.

    „Mnie to nie razi, bo najważniejszą rzeczą nie jest dla mnie Ziobro w więzieniu.”

    Demokraci w USA też sobie odpuścili rozliczanie Trumpa 1.0, czego skutek obserwujemy teraz (Trump 2.0). Jeżeli politycy nadużywający władzy pozostają bezkarni, to będą jej nadużywać coraz bardziej, i te nadużycia będą dotykać najboleśniej ludzi biednych i bezbronnych. Bogaci i ustosunkowani sobie poradzą.

  157. @rw
    Bogaci i ustosunkowani będą sobie znacznie lepiej radzić, często kosztem tych innych, za rządów partii, na którą w wyniku tego rozczarowania, wielu z Państwa będzie głosować. Gratuluję czystości doktrynalnej i wewnętrznego poczucia sprawczości, ale na bezpośredni komfort życia w #tymkraju mas ludzi, jakoś się to raczej, moim zdaniem, nie przełoży.

  158. @kmat
    „Dziękuję za sprostowanie. Tak to jest jak się siedzi dekadę za granicą.”

    To nie tylko to, to świadoma autokreacja Trzaskowskiego (nigdy nie wspomina Sarigrekiusza, za to Geremka na okrągło). Ja niby wiedziałem, ale zapomniałem (więc nie sprostowałem). Dziękujemy, osoba Waszka.

    @korba
    „Nie wiem jak dla WO, ale dla mnie nastroje rozliczeniowe mają trzeciorzędne znaczenie,”

    Dla mnie też, pisałem przed wyborami na tym blogu (i w innych miejscach) że rozliczeń nie będzie, bo w najbardziej optymistycznym scenariuszu Duduś i tak ułaskawi. Dla mnie po prostu ważne jest to, żeby nigdy nie bronić Ziobry, niezależnie od okoliczności. Nawet gdyby się zesmarkał, uważałbym za niewłaściwe poratowanie go chusteczką. Albo pożyczenie mu dwóch złotych gdy się szarpie z wózkami na parkingu pod Auchan. Albo udzielenie mu poprawnej odpowiedzi na pytanie czy 175 odjeżdża z tego przystanku (niepoprawne oczywiście na propsie).

    @olo
    „No fakt, Razem nigdy nie wygra w antypisizm i anty-Ziobryzm z Koalicją. ”

    W zupełności wystarcza mi remis.

    „No ale to jest może właśnie próba wyjścia poza wielkomiejski elektorat”

    Z tym się zgadzam. To takie wyjście z jebnięciem drzwiami i okrzykiem „nie dzwoń do mnie więcej, usuwam cię ze znajomych, Barbara!”.

    „szukanie gdzie indziej? Jakąś połowę głosującego elektoratu Ziobro jednak aż tak wyraźnie nie odrzuca,”

    Żeby ich pozyskać, trzeba być jak MAGA. Trzeba otwarcie walić w ciapatych, asfaltów, „Chazarów”, pedałów i babochłopy. Nie istnieje taki elektorat, który z jednej strony ceni sobie Ziobrę, z drugiej zaakceptowałby małżeństwa jednopłciowe. Tych ludzi nie da się pozyskać bez zdradzenia wszelkiej lewicowości (socjalnej też, bo przecież MAGA to także „blokujemy awans edukacyjny, osłabiamy związki zawodowe, kto nie pracuje ten nie je”). A oni i tak zagłosują na PiS, bo po prostu oni z kolei zagłosują na najsilniejsze pro-MAGA (tak jak ja na najsilniejsze anty-MAGA).

  159. @olo421

    Powiedz to kobietom, które będą umierać na oddziałach położniczych, kiedy następny minister sprawiedliwości z PiS zastraszy lekarzy ginekologów prokuraturą.

  160. @wo
    Przepraszam, ale tworzy Pan sobie chochoła, że 25 procent elektoratu (PiS) to krypomagowcy. Rozumiem, że jest kilku głośnych pisowskich frontmenów smalących cholewki do hamerykańskiej alt-prawicy, ale na litość boską, to już częściej autentycznych magowców spotykam u nas wśród otwartych braunistów. Są możliwe przepływy zewsząd, nawet z Razem do konfederacji i z powrotem. Nawet z Razem do Platformy (dzień dobry). Dowiemy się najpóźniej za dwa lata.

  161. @olo
    „Patrzę na Razem jak na niewielki związek zawodowy wciśnięty między silny menadżment (Koalicja) a pracowników, w większości niezrzeszonych, (opozycja), który dostaje razy tak z jednej, jak i z drugiej strony”

    To jest bezsensowna analogia. Czasami fantazjuję o założeniu fundacji, która by po prostu wspierała elementarne rozumienie, co to jest związek i do czego służy (a do czego nie). Czyli nie „kolejnego związku”, tylko jakby na poziomie meta (hmmmmm… a gdyby pójść z duchem czasu i zrobić crowdfunding na podkast?).

    Partie polityczne są mniejsze i większe, ale podlegają tym samym ustawom. Związek podlega innym ustawom niż zarząd. W pewnym sensie wszystkich łączy kodeks pracy, ale wyznacza wszystkim różne role (a poza tym istnieją już ustawy wiążące tylko związek albo tylko zarząd). Rolą związku nie jest współzarządzanie firmą, nie w tym ustroju w każdym razie. Związkowcy nie startują w „wyborach do zarządu” (najwyżej do rady pracowników).

    „Na szczęście w zarządzie są dawni członkowie związku”

    No i widzi pan, tutaj cała pańska analogia idzie w drobiazgi. W żadnym korpo tak nie ma. To byłaby jakaś anomalia.

  162. @olo
    „Przepraszam, ale tworzy Pan sobie chochoła, że 25 procent elektoratu (PiS) to krypomagowcy.”

    Być może, ale jestem sceptykiem. Uwierzę w istnienie „wyborcy PiS który akceptuje małżeństwa jednopłciowe i nie przeszkadzają mu ciapaci, a nawet oburza się na używanie takiego słowa”, jak takowego spotkam.

  163. @rw

    Dlatego zamierzam głosować na Razem, a nie na partię która żywotnie przyczynia się do zamrożenia i łże-statusu quo (Platforma), albo może znacząco pogorszyć sytuację (Pis/Konfa).

    @jgl

    Tak realnie, to Ziobro prędzej zemrze niż doczeka wyroku w tej sprawie. Będziemy za to raczej mieli powrót szopki z czasów Smoleńska.

    @wo

    Clou tej analogii były napięcia jakie przyjmuje ta partia z obu stron. Pan czepił się kwestii formalnych, ja tu mówię o obustronnych naciskach i krytyce, a przynajmniej tego, jak sobie ją wyobrażam.

    Polecam poszukać już nie wyborcę, ale polityka Platformy, który „akceptuje małżeństwa jednopłciowe i nie przeszkadzają mu ciapaci”, ale nie tak w warstwie słownej, ale w czynach.

  164. @olo
    „Osobiście nie widzę potrzeby robienia aż tak wielkiego szumu”

    Gdyby to był ich pierwszy propisowski wybryk w historii, też bym go nie robił. To raczej kropla ktora przechyliła.

    „Może antyziobro w wersji narracyjnej ustąpi(ł) wykluczeniu komunikacyjnemu albo katastrowi i w taki oto sposób dali temu wyraz.”

    Tutaj przemawia przeze mnie Mądrość Życiowa. Jeśli jesteś mały, to żeby coś zdzialać, musisz szukac sojuszników. Wspomniany Geremek był tutaj na przykład zręcznym negocjatorem kompromisów, choć jego partia traciła na znaczeniu, boksował powyżej swojej kategorii wagowej właśnie dzięki temu.

    Żeby przeforsować ustawę o katastrze albo ustawę przeciwdziałającą wykluczeniu komunikacyjnemu, Razem musi pozyskać sojuszników. Raczej w koalicji, bo opozycja z definicji nie ma większości. Tym głosowaniem właśnie to sobie utrudnili. Wie pan równie dobrze jak ja, że Razem zmierza na własną prośbę do izolacji w Sejmie – do 2027 i tak nie przeprowadzi żadnej z tych sensownych ustaw o których wszyscy marzymy. A po 2027 tym bardziej, bo spadną poniżej 3%. Do tego czasu będą sobie nagrywać podkasty i od czasu do czasu „zaorywać” kogoś z mównicy, jak takie mini-Memceny, bo jeszcze bardziej bez znaczenia. Mark my words.

  165. @olo
    „Clou tej analogii były napięcia jakie przyjmuje ta partia z obu stron.”

    Ale związek ma po prostu inne napięcia.

    „Polecam poszukać już nie wyborcę, ale polityka Platformy, który „akceptuje małżeństwa jednopłciowe i nie przeszkadzają mu ciapaci”, ale nie tak w warstwie słownej, ale w czynach.”

    Jak to w czynach, w sensie że sam zawrze takie małżeństwo z ciapatym?

  166. @olo

    „Dlatego zamierzam głosować na Razem, a nie na partię która żywotnie przyczynia się do zamrożenia i łże-statusu quo (Platforma)”

    Rząd Tuska więcej zrobił dla kobiet w tej sprawie niż Razem, bo Tusk może dać wytyczne prokuraturze link to gov.pl a Razem może sobie nagwizdać, bo jest poza rządem i nie ma sojuszników (patrz argument WO o budowaniu koalicji).

    Po prostu powtarzasz na poziomie krajowym myślenie Kaczyńskiego o „wstawaniu z kolan” w UE.

  167. @amatil
    „Jeden z tych których czasem słucham zaczął nagrywać wczesne odcinki jeszcze raz, bo teraz lepiej potrafi w obróbkę dźwięku, poza tym wyszedł nowy research.”

    To jaki to konkretnie? Niniejszym udzielam jednorazowej nieprzechodniej dyspensy na polecajkę.

  168. Pozwolę sobie na miniranta, może Pan Wojciech nie wytnie.

    Otóż przez chwilę po rosyjskiej inwazji na Ukrainę pojawiły się zalążki myślenia, że zachodnie demokracje rozumiane jako dobrowolne wspólnoty polityczne, zapewniające swoim obywatelom bardzo szeroki zakres praw i wysoki poziom życia, są zagrożone i jeśli mają przetrwać, to musimy ich bronić. Zaraz to myślenie znikło i mainstream wrócił do bazowego myślenia o liberalnym państwie prawa jako difolcie, a o sporach politycznych jako przepychanek oddzielonych od codzienności, mających nikły wpływ na życie.

    Tak że teraz pojawiają się w prasie niusy typu „rosyjscy sabotażyści odpowiadają za podpalenia w Europie” i nie ma przy tym myśli, że może kurde opylałoby się przed nimi bronić. Albo że rosyjskie drony latają nad natowską infrastrukturą, ale nie ma co z nimi zrobić, bo jeszcze by spadły i zniszczyły chłopu stodołę. Albo że farmy botów rozsiewają dezinformację destabilizującą ustrój państwa i nic się na to nie poradzi, bo yyyyy cośtam cośtam, wolność słowa, ludzie gupie się nabierają, zróbmy warsztaty z media literacy i powieśmy plakat „nie zostawiaj dziecka samego w internecie”.

    Albo właśnie jak z Ziobrą, że świeżutka jak pączuś z piekarni rzemieślniczej próba odebrania obywatelom suwerenności nad Rzeczpospolitą to meh, jakieś tam przepychaneczki polityków, co mnie to obchodzi.

  169. @wo

    Proszę o odrobinę dobrej woli przy analogii, którą podałem. Pokazuję coś Panu – okej, może być, że brudnym palcem – a Pan zamiast patrzeć na to, co chcę pokazać, komentuje mój brudny palec. Czy analogia z mężem, który mieszka u matki ze swoją żoną i jest między młotem a kowadłem i musi wysłuchiwać krytyki i narzekań obu stron będzie lepsza? Czy już wiadomo, co chcę pokazać?

    Mądrość Życiowa może również wskazywać na długie trwanie. Może robią to mniej udolnie niż konfederacja, ale przecież prędzej czy później zarówno Tusk jak i Kaczyński zejdą ze sceny i może otworzy się okno możliwości i nie ma co tracić cnoty na kopanie się z koniem teraz. Rozumiem, że dla Pana to cnota już została utracona tym głosowaniem. Rozumiem! Konsekwencje co do przełożenia tego na decyzje wyborcze są już dla mnie mniej zrozumiałe.

    W czynach, czyli w decyzjach politycznych, składanych i uzgodnionych koalicyjnie ustawach, słowem (a dokładnie dwoma) – inicjatywami ustawodawczymi. Od razu zastrzegam, że argument z veta Nawrockiego na mnie nie działa. Swoją część roboty koalicja powinna już za Dudy zrobić i przerzucim odium ewentualnego fiaska legislacyjnego na niego. Nie zrobiła, więc jak dla mnie ich deklaracje to pustosłowie.

    @rw
    Tusk dowiózł, dziękuję, możemy się rozejść. Głos na Razem głosem straconym! Te zalecenia prokuratorskie w zupełności nam wystarczają, kobiety są już bezpieczne. Uff! Czy mogę oczekiwać więcej? Czy mogę twierdzić, że z Tuskiem jedyne na co możemy liczyć to reanimację tego trupa w postaci kompromisu? Czy naprawdę głos na kogoś takiego jest warty tego głosu, jeżeli jest partia, która podchodzi do tego dość pryncypialnie i może choćby tylko poszerzać to okno w stronę europejskich rozwiązań?

  170. @olo421
    Z tą decyzją Razem – a jak pisał już WO, to nie jest tylko ta jedna decyzja, tylko kropla która przeważa – jest parę różnych problemów.
    Po pierwsze jeśli Razem chce się pokazywać jaki antyestablishmentowe, to powinno krytykować Żurka czy Tuska i ich nadużycia, a nie udawać jakąś pryncypialną neutralność w sprawie Ziobry. A głos nieoddany/wstrzymany w tej konkretnej sytuacji to głos przeciw, z powodów których już tu padały. Tak, Razem ma różne powody by nie lubić PO i ja już dawno twierdziłem, że pójście w otwartą koalicję z nimi było błędem lewicy – trzeba było się ustawiać w pozycji trzeciej drogi (nie mylić z Trzecią Drogą Hołowni) tak jak Konfederacja. Teraz Razem próbuje na szybko odzyskiwać ten elektorat i, cóż, popełnia błędy. Srogie.
    Po drugie rozliczenia PiS to jedno, są tam pewnie ludzie którym będzie ciężko coś udowodnić, więc można się nie spinać. Ale tu chodzio Ziobrę, największego szkodnika ostatnich lat (a konkurencja nie była lekka, że tylko wspomnę Czarnka). Jeśli ktoś chce go postawić przed sądem to nie ma co patrzeć czy to libki czy nie, tylko im na to pozwolić!
    Po trzecie – nie wiem jak inni ale ja uważam, że jeśli prokuratura zwraca się z wnioskami o tzw. uchylenie immunitetu i ma poważne zarzuty, to – excusez le mot – zasranym obowiązkiem posłów jest głosować za, żeby prokuratura i sądy mogły robić swoje. Razem się teraz tłumaczy, że oni nie chcą brać udziału w wojence PiS z PO i „niech sądzą sądy”, jakby albo nie rozumieli, że żeby sądy mogły sądzić to w przypadku posła zgodę musi wydać sejm, albo uważają, że my tego nie rozumiemy. Nie wiem co gorsze, czy sami nie ogarniają dość prostych przepisów prawa czy uważają swoich wyborców za takich idiotów. Ale tak czy inaczej dla mnie to jest bardzo mocny sygnał, że drogi ich i moja się rozjechały. Owszem, głosowali za postawieniem zarzutów, tyle że bez zgody na zatrzymanie Ziobro może się z sądu śmiać i nie stawiać. I nikt go nie zatrzyma bez zgody sejmu!

    Co do tego na kogo można głosować – ja osobiście nie będę głosował na PO, ale już na NL jak najbardziej mogę. Argument, że oni są obecnie przybudówką PO skontruję tym, że moim zdaniem po następnych wyborach nie będą. Przewiduję, że – o ile nic się dramatycznie nie zmieni – następne wybory przyniosą nam klejenie się zarówno PiS jak i PO do Konfederacji, a ponieważ koalicja z Konfederacją wystarczy i jednej i drugiej partii do rządzenia (oraz będzie niezbędna, bo nikt inny nie da większości) to innych koalicjantów nikt nie będzie chciał. Zwłaszcza lewicowych. Skończymy więc z rządem PiS-Kondederacja albo PO-Konfederacja (chociaż może powinienem pisać Konfederacja na początku, bo to oni będą dyktować warunki, doskonale wiedząc, że bez nich nic się nie uda).
    Więc moim najmniej złym wyborem będzie pewnie Biejat czy ktoś z jej okolicy, kto i tak będzie mógł niewiele, ale przynajmniej będzie w sejmie. Po prostu zagłosuję na najbardziej lewicowych reprezentantów mających faktyczny wpływ, nawet jeśli nie są tak lewicowi jak bym chciał.

  171. @olo
    „Proszę o odrobinę dobrej woli przy analogii, którą podałem.”

    A ja proszę o niebrnięcie w alegoryczność i patrzenie na realny lajf jakim on jest. A tu mamy dwa problemy: (1) tracąc wielkomiejski antypisowski elektorat, Razem ryzykuje spadnięcie poniżej 3% w 2027 i po balu panno Lalu (2) żeby przeprowadzić te wszystkie katastry musi umieć pozyskiwać sojuszników w koalicji, a tym głosowaniem sobie tylko to utrudniają (nie żeby dotąd szło im jakoś super). Wszystko więc wskazuje że do 2027 będą po prostu partią memiczno-podkastową, jako mini-Memceny. I ja już nie mam siły tego bronić. Panu też przejdzie bo ile można.

    „Mądrość Życiowa może również wskazywać na długie trwanie.”

    Nope. To się skończy w 2027. Nie da się realnych strat w elektoracie antypisowskim zrekompensować mitycznymi „wyborcami PiS którzy mogą akceptować cokolwiek lewicowego”.

  172. @długie trwanie

    Model lewicowości, ku któremu się teraz kieruje Razem, to nie jest jakaś nowość, istnieje co najmniej od wczesnych 00s, wcześniej to nie wiem, bo za młody byłem.
    Nie odniósł ten model żadnych sukcesów, chyba żeby troszkę poszerzyć definicję i zapisać do niego Andrzeja „Balcerowicz musi zostać” Leppera

  173. @jgl

    „Otóż przez chwilę po rosyjskiej inwazji na Ukrainę pojawiły się zalążki myślenia, że zachodnie demokracje rozumiane jako dobrowolne wspólnoty polityczne, zapewniające swoim obywatelom bardzo szeroki zakres praw i wysoki poziom życia, są zagrożone i jeśli mają przetrwać, to musimy ich bronić. ”

    Ta idea została IMO skompromitowana, kiedy Zachód w imię „obrony demokracji” zaczął pomagać Izraelowi w ludobójstwie. Tak więc niestety.

    @olo

    „Tusk dowiózł, dziękuję, możemy się rozejść.”

    Dowiózł więcej niż Razem. Takie są fakty.

    „Te zalecenia prokuratorskie w zupełności nam wystarczają, kobiety są już bezpieczne. Uff!”

    A kto powiedział, że wystarczają? Ale są lepsze niż to, co kobietom zgotowałby facet, z którym Razem nie ma ochoty walczyć.

    „Czy mogę oczekiwać więcej? Czy mogę twierdzić, że z Tuskiem jedyne na co możemy liczyć to reanimację tego trupa w postaci kompromisu? Czy naprawdę głos na kogoś takiego jest warty tego głosu, jeżeli jest partia, która podchodzi do tego dość pryncypialnie i może choćby tylko poszerzać to okno w stronę europejskich rozwiązań?”

    Możesz oczekiwać i kucyka z tęczą pod ogonem, ale kogo to obchodzi? Jeżeli nie potrafisz zbudować wokół tego koalicji, to nikogo twoje oczekiwania nie będą obchodzić. Zabawne, że kiedy ci to pasuje, to bronisz pryncypialności. To gdzie była ta pryncypialność, kiedy chodziło o karanie nadużyć władzy?

    Dorośnij, człowieku.

  174. @pk
    Głos na Biejat jak najbardziej rozumiem, powtórzę, że występuję przede wszystkim przeciwko głosowaniu na największy antypis, czyli realnie Platformę.

    Mnie przed głosem na Biejat powstrzymują względy estetyczne w postaci aktualnych głównych figur tej partii. Biejat jest w Senacie (trochę jednak zmarginalizowanym) w Sejmie prym wiodą Wujek Włodek i Żukowska, którzy u mnie plasują się na jednej półce z (cóż to za szok!) prawicowym emerytowanym politykiem Leszkiem Millerem, z tą różnicą, że wzięli sobie kilka haseł na sztandary, ale coś nie mają zbyt wiele pary, żeby się zakręcić wokół ich realizacji, bo przecież Kosiniak z Hołownią się nie zgodzą. Kilku innych prominentych – co widać w posadach i uposażeniach – choć nie tak frontalnie eksponowanych politykach przemilczę.

    @wo
    Deal! (1)Jeżeli Razem nie pójdzie z NL, w aktualnej sytuacji szanse ma minimalne. Nie widzę tego, żeby poszli razem, więc być może w taki właśnie sposób próbują się jakoś odróżnić. Jak pisałem, za dwa lata zobaczymy, czy takie ruchy w tę stronę się opłaciły. Co do katastru zapewne już się pogodzili, że w tym sejmie są bez szans. Nie są potrzebni do większości, więc zapewne wybrali drogę wątpliwej niezależności. Może pis rzeczywiście całą nawą skręci w stronę magi po odejściu Kaczyńskiego i wtedy coś się zadzieje.

    Być może mi przejdzie, ale nie zapomnę tego uczucia braku zażenowania przy wyjściu z obwodowej komisji, które towarzyszy mi już od ładnych kilku lat. Dziękuję za dyskusję!

    @jgl
    A jeśli potraktować już za sukces tematy, które do polityki zostały przez tę partię wprowadzone albo chociaż jakoś podtrzymane przy życiu? Nie jestem członkiem partii, nie będę za nią umierał, chcę po prostu żyć w lepiej urządzonym kraju, a ich poglądy mi w dużej mierze pasują.

  175. @olo
    Nie rozumiesz problemu. Razem daje sygnały, że idzie w stronę pisolewu. Coś jak alt-left. Z wierzchu czerwoni, w środku brunatni. Że za jakieś rozkułaczanie flippersów mogą poświęcić prawa kobiet i LGBT itp.

  176. @olo421

    „Polecam poszukać już nie wyborcę, ale polityka Platformy, który „akceptuje małżeństwa jednopłciowe i nie przeszkadzają mu ciapaci”, ale nie tak w warstwie słownej, ale w czynach.”

    Franek Sterczewski, może i nie w samej PO ale w klubie KO. A teraz poszukaj choćby jednego takiego Sterczewskiego w całym klubie Zjednoczonej Prawicy.

  177. @olo
    „Głos na Biejat jak najbardziej rozumiem, powtórzę, że występuję przede wszystkim przeciwko głosowaniu na największy antypis, czyli realnie Platformę”

    Ja przypominam ze to nie jest dla mnie plan B, tylko Ziet. WOLAŁBYM głos na silną lewicę. Ale już nie taki „żeby chociaż dotację dostali”, tylko gdy będzie dwucyfrowo w sondażach. Po prostu w wielu okręgach tzw. realny próg jest powyżej 10%, więc sześcioprocentowy antypis to za słaby antypis.

  178. @olo
    Ale którą partię, Razem czy Samoobronę?
    Dorobek Razemu uważam za jednoznacznie pozytywny do niedawna, no i mam cichą nadzieję, że do 2027 jednak Matysiak wyleci, partia odzyska rozum i godność człowieka

  179. @jgl
    „no i mam cichą nadzieję, że do 2027 jednak Matysiak wyleci, partia odzyska rozum i godność człowieka”

    No ja ją właśnie straciłem. Wszystko to co dotąd się nam wydawało „dziwne” ma mnóstwo sensu jeśli się założy, że Matysiak nie jest jakimś odchyleniem, tylko właśnie głównym nurtem twardego jądra i Zandberg po prostu też lubi Horałę.

  180. @wo
    „a gdyby pójść z duchem czasu i zrobić crowdfunding na podkast?”

    Ja się dołożę.

    @wo
    „ Uwierzę w istnienie wyborcy PiS, który akceptuje małżeństwa jednopłciowe i nie przeszkadzają mu ciapaci (…), jak takowego spotkam.”

    Jak wspominano wyżej, część tych zaczadzonych nienawiścią ludzi pewnie byłaby skłonna zmienić zdanie, gdyby faktycznie skonfrontowała swoje lęki z rzeczywistością. Tak więc teoretycznie to jest możliwe, ale oddolne zorganizowanie tego na masową skalę bez posiadania władzy… to by chyba wymagało leninowskich metod albo jakiegoś Mamdaniego 3.0.
    W każdym razie Matysiak czy wstrzymanie się w sprawie Ziobry nie ma z tym nic wspólnego.

  181. @olo
    „Może antyziobro w wersji narracyjnej ustąpi(ł) wykluczeniu komunikacyjnemu albo katastrowi i w taki oto sposób dali temu wyraz.”

    W świecie ciągłego przebodźcowania i medialnego szumu polityk może tylko wysyłać sygnały. Wyborca je sobie odbiera, ale niekoniecznie już ma czas na słuchanie tłumaczeń co to był za gest i co miał symbolizować. Głosowałem na Razem we wszystkich wyborach w których brali udział, łącznie z tym, że w ostatniej chwili zdecydowałem się głosować na Adriananana, chociaż z latarnika wychodziło mi 91% zgodności z Biejat (shame on me), nawet pomimo posłanki PM tulącej się do Horały, bo pomyślałem że trzeba się dołożyć do tego odbicia Razemów od dna. Niestety uważam też Ziobrę za symbol całego pisowskiego kleptokracyjno-opresyjnego modus operandi i szczerzę go nienawidzę za butę i bezczelność z jaką robił wszystkie swoje świństwa. Jestem jednak w stanie racjonalnie spojrzeć na wszystko ponad moimi emocjami i na tej racjonalnej, logicznej płaszczyźnie ten fikoł z wyjęciem kart nie miał kompletnie i absolutnie żadnego sensu. Jak Gospodarz wyżej napisal już kilka razy: matematycznie brak głosu = głos przeciw, to raz, a dwa: to nie był głos za aresztowaniem a możliwością zastosowania aresztu. Raz i dwa to trzy, a trzy oznacza że Razemki wysłały w świat sygnał że nie chcą pociągania Ziobry do odpowiedzialności, chociaż nie wiadomo czy jakiekolwiek arosztowanie się odbędzie. I niezależnie od tego czy są wieksze od 0 szanse na wsadzenie Zbynia do paki ważny dla mnie jest właśnie ten symboliczny wymiar gestu, który bardzo wielu ludzi odczyta po prostu jako przybicie piątki pisowi. To są imho takie same szachy 5D jak wtedy kiedy PO się wściekło na Razem, że głosując za KPO uniemożliwiło sytuację że Kaczyński się wścieknie, wejdzie na mównicę i cośtam cośtam. Wtedy uważałem że Razem zagrało przytomnie a PO żyło w świecie fantazji, łatka pisowskiej przybudówki była wtedy tego warta i dawała plusy do RiGCZa, niestety dzisiaj zadziałało to dokładnie odwrotnie. A przecież to właśnie Ziobro był głównym fanem uwalenia środków z KPO, więc: Razem, wtf? Dlatego też z przykrością dołączam do grona byłych wyborców, bo taka ślepota na zasady gry politycznego teatru nie wróży dobrze na przyszłość.

  182. @teatr polityczny
    To jest mz suboptymalny sposób patrzenia na politykę, bo zakłada, że zamiast być po prostu podmiotem polityki obywatel zapośredniczy się w jakimś wyobrażeniu „przeciętnego wyborcy” i będzie swoje polityczne preferencje wyrażać nie jako swoje własne, ale jako należące do tej projekcji. Po co, na co? Nie wiem! Mnie wystarczy być sobą i jako ja nie mieć bardzo dużo czasu i chęci na analizowanie motywów i motywacji, a mieć chęć, żeby Rzeczpospolita była stabilnym, demokratycznym państwem prawa (co czasem wymaga zgodnego z prawem ukarania osób chcących przeciwnie).

  183. @kmat
    Zaryzykuję stwierdzenie, że za obecnej władzy, która uzyskuje właśnie Państwa teoretyczny głos prawdopodobnie nie będzie ani rozkułaczania flippersów, ani poprawy praw kobiet i LGBT.

    @ausir
    Dlatego właśnie nie zamierzam głosować na Zjednoczoną Prawicę. Proszę sobie teraz zadać pytanie, jak blisko core’u Platformy jest Sterczewski. Odpowiem, to margines bardzo często sekowany publicznie przez współparterów partyjnych, którzy trzymają go chyba tylko dlatego, że „on to taki z NGO-sów, nie rozumie do końca polityki”. Po drugiej stronie spektrum, ale wciąż w ramach koalicji jest zresztą podobnie marginalizowana i podobnie głośna medialnie Jachira.

    @wo
    Dobrze rozumiem, że planem B jest Koalicja czy raczej nie ma planów A-Ż i zostaje już tylko Ziet?

    @Cpt/Havermeyer
    Nie wiem, dlaczego tak głosowali, ale gdyby chcieli się robić na pisowską przybudówkę, to we wcześniejszych głosowaniach też by wyjęli kartę. Może po prostu podjęli głupią decyzję i nie potrafią teraz zarządzać kryzysem. Może odpinają tym wrotki i za dwa lata będą Nowacką Pisu. Zobaczymy.

  184. @jgl

    Ponoć to nie jest do końca tak. Wyborcy adoptują politykę partii, z którymi się utożsamiają.

    link to cambridgeblog.org

    „Citizens tend to adopt the policy preferences of their anchors because it minimizes cognitive dissonance. Voting for a candidate or party means voting for a bundle of issues, and individuals will feel better about themselves if they can think, “I support these issues, so I feel good about voting for this candidate or party,” rather than feeling they are voting for some policies they support, but also some policies they don’t. Besides, their one vote will not determine any policies anyway, so they feel better about themselves by adopting the policy preferences of their anchors rather than feeling they support some of the policies they voted for, but not others.”

  185. @olo
    „Dobrze rozumiem, że planem B jest Koalicja czy raczej nie ma planów A-Ż i zostaje już tylko Ziet?”

    Przecież pisałem, że najbardziej chciałbym na Hipotetyczną Silną Lewicę Z Kilkunastoprocentowymi Sondażami.

    „Nie wiem, dlaczego tak głosowali, ale gdyby chcieli się robić na pisowską przybudówkę, to we wcześniejszych głosowaniach też by wyjęli kartę.”

    Jak już też pisalem, wygląda na to, że jakiś głupek wymyślił że to będzie taki sposób na pozyskanie jednych i drugich. Ten głupek powinien co najmniej przeprosić, bo EWIDENTNIE się nie udało. Przecież gdyby stracili tylko nieistotnego Mua, to byłby drobiazg, ale stracili chyba właśnie swoje dotychczasowe bastiony inteligencko-wielkomiejskie. A zyskali egzatkli nikogo.

  186. @olo

    „Zaryzykuję stwierdzenie, że za obecnej władzy, która uzyskuje właśnie Państwa teoretyczny głos prawdopodobnie nie będzie ani rozkułaczania flippersów, ani poprawy praw kobiet i LGBT.”

    No przecież poprawa sytuacji kobiet już była, patrz link do wytycznych obecnego rządu dla prokuratury w/s aborcji. Możesz narzekać, że to za mało (bo jest za mało!), ale nie kłam, że poprawy nie było.

    Związków partnerskich nie będzie, bo Nawrocki je zawetuje. Trzaskowski by nie zawetował. Może trzeba było poprzeć w drugiej turze Trzaskowskiego, zamiast kłamać, że „oni są wszyscy tacy sami”.

    (Dlaczego polska alt-lewica jest taką 1:1 kopią amerykańskiej? nie stać nas na jakaś oryginalność, kurcze?)

  187. @jgl
    „mieć chęć, żeby Rzeczpospolita była stabilnym, demokratycznym państwem prawa (co czasem wymaga zgodnego z prawem ukarania osób chcących przeciwnie).”

    But of course! Ja też tak mam i chciałbym żeby w tak podstawowych sprawach partia na którą głosuję nie robiła jakichś dziwnych wykrętów. Wydaje mi się natomiast że w naszych postpolitycznych czasach wiecznego show można czasem wykonać efektowny fikoł dla przyciągnięcia uwagi ziewających widzów. Są różne grupy wyborców, więc trzeba też coś dać tym, którzy właśnie żyją w jakiejś projekcji i im z tym dobrze. Niestety szybko się to nie zmieni, więcchoćbyśmy nie wiem jak chcieli normalnej, merytorycznej dyskusji politycznej zamiast wiecznej awantury o grabki i łopatkę dzieci w piaskownicy, uczestnicy politcznej gry muszą też mieć to na uwadze.

  188. @”To jaki to konkretnie? Niniejszym udzielam jednorazowej nieprzechodniej dyspensy na polecajkę.”
    Nawet jeśli silnie off-topic i raczej odległe od gatunków porno promowanych na tym blogasku? Miałem na myśli tego typa, link to egyptianhistorypodcast.com, słucham na Spotify.
    Ewentualnie tu bym widział wywiad z jakimś rozmówcą na temat renesansowego astronoma z Prus, to był dla mnie crossover episode: link to wondery.com (ale to by musiałoby być chyba poprzedzone anglojęzycznym przykładem, serdecznie życzę).

  189. @amatil
    ” to by musiałoby być chyba poprzedzone anglojęzycznym przykładem, serdecznie życzę”

    Prędzej Razem przekroczy 10%, ale dziękuję za życzenia i za odpowiedź (choć faktycznie nie moje porno).

  190. @olo
    Rozkułaczania flipperów nie zrobi nikt, ani PiS, ani PO, bo za dużo interesów się krzyżuje. Zresztą, czy to rozkułaczanie nie przyniosłoby więcej szkód niż pożytku to sprawa na odrębną dyskusję. Natomiast prawa kobiet i podobne – jest poprawa. Natomiast PiS może przynieść tylko pogorszenie. I takie cyrki, jak ten sugerują, że dziewczyny umierające na porodówkach na sepsę to poświęcenie, na które są gotowi.

  191. @CptH
    „uczestnicy politcznej gry muszą też mieć to na uwadze”

    Jacha, niech każdego kręci co go kręci, ja natomiast uczestnikiem politycznej gry jestem tylko jako szeregowy obywatel i komcionauta, i z tej perspektywy zamierzam oceniać wydarzenia polityczne, i do tego zachęcam. Więc jak mój kandydat zrobi coś, co mi się nie spodoba, ale być może spodoba się innym wyborcom, to nie będę kandydata tłumaczyć, że no okej, to było głupie i wbrew moim interesom, ale za to kandydatowi urośnie gdzie indziej, wśród innych obywateli; tylko zatrzymam się na swoim osobistym niepodobaniu

  192. @poprawa sytuacji kobiet
    Przyznaję, że traktuje obecne szacher-macher w sprawie aborcji jako punkt wyjścia, a nie jako zaszczytne osiągnięcie koalicji, za które trzeba dziękować waszmośćpanu, który do zgniłej zupy zaczął dodawać teraz kromkę zgniłego chleba. Dziękuję, ja poproszę pełnowartościowe danie. In vitro nijak się ma z prawami kobiet, bo to program dla par i prawdopodobnie tylko dlatego przeszedł przez konserwatywne sito. PiS najprawdopodobniej przyniesie pogorszenie, ale, na litość boską, głos na Razem to wciąż nie jest głos na PiS.

  193. @olo
    ” Dziękuję, ja poproszę pełnowartościowe danie. ”

    A ja poproszę o angielski przekład, no ale niestety życie to nie je bajka. Faktem jest, że PiS byłby tutaj większym złem – niech by nawet tylko nieznacznie większym, ale bezsprzecznie większym. Bardzo proszę tego więcej nie negować, bo to już będę wycinać (mogę tolerować inne opinie, ale nie uporczywą kontrafaktyczność).

  194. Ja w ogóle byłem patriotą koalicji Lewica dlatego, że nie tylko pozwalała chronić się przed toporem progu i D’Hondta, ale dlatego że dodawała RiGCz-u OBU stronom. Powodowała, że Nowa Lewica choćby dla przyzwoitości bardziej się interesowała sprawami pracowniczymi czy innymi aspektami lewicowości gospodarczej, ale powodowała też, że Razem chcąc nie chcąc dystansowało się od alt-leftu i stawało jednoznacznie po stronie demokracji liberalnej. No i uczyła sztuki kompromisu.

    Niestety, to było za dużo dla GTW w Razem, zwłaszcza gdy pojawiła się opcja wejścia do rządu (co skutkowałoby koniecznością jeszcze trudniejszych kompromisów). Postawiono zaporowe żądania, a w praktyce na samym początku podjęto decyzję o niewchodzeniu do rządu i – w praktyce – wyjściu z koalicji (nie wierzę w to, że ktoś mógł wierzyć że wspólny klub jest do utrzymania).

    Z mojego punktu widzenia to Wspólne Jutro reprezentuje to, za czym głosowałem 15.10, a Razem mnie zdradziło. Tyle że nie będę miał opcji głosu na listę Wspólnego Jutra.

  195. @olo421

    „Proszę sobie teraz zadać pytanie, jak blisko core’u Platformy jest Sterczewski.”

    Ale to ty sam wyjechałeś z pytaniem o PO w odpowiedzi na uwagę, że nie ma takich osób w PiS. Nie ma ich też w całym klubie Zjednoczonej Prawicy nawet daleko od „core’u”, a i wśród jej wyborców raczej nie znajdziesz pisowskiego Sterczewskiego (pod wymienionymi względami).

  196. @airborell
    „Tyle że nie będę miał opcji głosu na listę Wspólnego Jutra.”

    Ale może na kandydatów rekomendowanych przez – na wspólnej liście obozu demokratycznego?

  197. @olo

    „In vitro nijak się ma z prawami kobiet, bo to program dla par”

    Sorry, ale to jest nieprawdopodobnie durna opinia. Może porozmawiaj z jakąś dorosłą kobietą kiedyś o tym?

    „PiS najprawdopodobniej przyniesie pogorszenie, ale, na litość boską, głos na Razem to wciąż nie jest głos na PiS.”

    Jak się okazuje, jest to głos na bezkarność przestępców z PiS.

  198. @rw

    „Dlaczego polska alt-lewica jest taką 1:1 kopią amerykańskiej?”

    Jednak przynajmniej nie jest chyba na tyle prorosyjska (poza już całkiem niszowymi okolicami).

  199. @wo
    Jednego mogę być pewnym bardziej niż podatków. Nie będą Państwo głosować na PiS. Nie muszę więc marnować literek na tę flankę. Odczytuję jednak Pana alfabetyczne plany jako realną wizję oddania głosu na Platformę (Koalicję). Proszę pozwolić mi nie zaczynać każdego komentarza od rządy PiS = realne pogorszenie praw kobiet.

    @ausir
    Nie zachęcam do głosowania na PiS! Próbuję zniechęcić do patrzenia na Koalicję jako na realną lepszą alternatywę wobec lewicy (jednej lub drugiej).

    @rw
    Jeśli ten atak miał mnie przekonać, to się nie udało.

    ad bezkarność
    Gdyby tak było, Razem nie głosowałoby w ogóle za wnioskami o odebranie immunitetu. Czort jeden wie, o co w tym jednym głosowaniu poszło.

    Przepraszam, zaczynam się powtarzać, ja już chyba swoje powiedziałem. Jeszcze raz dziękuję. Jeśli nie Zandberg, proszę naprawdę rozważyć Biejat albo nawet Wujka Włodka (może nie skończy jak Miller). Opcje jeszcze są. Ten Wasz jeden głos i tak wiele nie zmieni, a jest jedyny jaki macie. Głupio go roztrwaniać na totalnych bezideowców.

    Gospodarzowi dziękuję za cierpliwość!

  200. @olo

    „Jeśli ten atak miał mnie przekonać, to się nie udało.”

    To nie atak. Po prostu napisałeś coś bez sensu. Kobieta w związku nie traci praw (i potrzeb) rozrodczych, więc in vitro dla par oznacza poprawę praw kobiet.

  201. @rw o Nawrockim

    Z wszystkich badań które widziałem wynikało, że wyborcy Adriana Zaneberga głosowali na Trzaskowskiego koniec-końców i że w zdecydowanej większości poszli na 2 turę wyborów. Odsetek głosujących na Nawrockiego był mniejszy niż w PL2050, PSL, porównywalny z NL.

    Natomiast rozumiem, ze mówienie jak ma głosować elektorat, szczególnie jak ów elektorat ma 20 lat, to nie jest najlepszy pomysł.

    Trzaskowski przegrał bo miał okropną kampanię robiona przez speców hrabiego Bora-Komorowskiego i ignorujących wszystkie sygnały typu „pull up”.

    No i co z tego że Nawrocki zawetuje, niech będzie tym złym. Spokojnie mogli sprawdzić Dudsia tym ustawami i mówić „widzicie? Trzeba odsunąć, bo prezydent z PiS będzie blokował wszystko”. Nawet tego nie zrobili.

    @ausir marsze antyfaszystów

    W Warszawie byli wczoraj z flagami partyjnymi. Wcześniej też byliśmy (piszę tak, bo byłem tam osobiście).

    @wo schemat na współpracę z PiS

    Według mnie żadnego nie ma a koleżanka Matysiak poleci w najbliższych dniach. Natomiast jest jakieś niezdrowe przekonanie, że wyborcy to worek kartofli i że skoro przez 10 lat narracja X nie działała to nie wolno jej używać.

    Dla mnie o sprawach LGBT+, kobiet i obyczajowych można mówić równocześnie z Polską atomową czy upadającej służbie zdrowia. Natomiast widać że narracyjnie zniechęcamy realny elektorat, nie zdobywając nowego i potykając się o coś, co albo było nieprzemyślane, albo jest brane za jakąś próbę dogadania się z PIS (którego nie ma, bo jak ktoś słusznie zauważył to następne rządy będą z Konfederacją).

    @NL i realizacja programu

    Mam mieszane uczucia, bo to na czym mi zależało jest blokowane przez PSL/Holowanie, a pojedyncze sukcesy okazują się opłacone ustępstwami.

    Co do Magdy Biejat to z wiadomych względów jestem jej bardzo niechętny, a dodatkowo gdyby tylko wykonała nieco pracy wewnętrznej na pewnym etapie to nie musiałby zakładać swojego stowarzyszenia. Przypominam że formalnie ciągle nie jest w NL. Chętnie posłucham jaki, według komtonauciow, ma plan.

    Heh, pewnie znów za dużo napisałem. Oh well. Gdyby nie gospodarz nigdy bym się nie przesunął na lewą stronę i nie wstąpił w szeregi partyjne.

  202. @nudnykotlet
    „Trzaskowski przegrał bo miał okropną kampanię robiona przez speców hrabiego Bora-Komorowskiego i ignorujących wszystkie sygnały typu „pull up”.”

    Trzaskowski wykręcił najwyższy możliwy wynik swojej dla swojej formacji. Dwa razy. Przegrał, bo połowa Polski kocha Kaczyńskiego i nienawidzi Tuska.

  203. @janekr
    „Czy Batyr ma charyzmę?”

    Dla swojego typu elektoratu ma, jak Trump, który dla wszystkich osób czytających tę jedną książkę rocznie jest jakimś naćpanym tumanem, ale dla „swoich” jest budzącym autentyczne uczucia wodzem.

    No i problem w tym, że Trzasku nie budził ich na takiej zasadzie u nas. Powiedzmy sobie szczerze, kto z nas chciał głosować na niego z Potrzeby Serca?

  204. @nudnykotlet:
    W Oko.Press była analiza — wyborcy „demokratyczni” (Biejat, Hołownia, Zandberg) zmobilizowali się nawet bardziej niż antydemokratyczni, by poprzeć „swojego” kandydata w II turze (tj. Trzaskowskiego). Takie wnioski wynikały z porównania wyników I i II tury.

    > Natomiast rozumiem, ze mówienie jak ma głosować elektorat
    Problemem Trzaskowskiego była wiarygodność i jeśli Zandberg miał go poprzeć, to też musiałoby wypaść wiarygodnie. I propozycja, którą złożył, akurat w tym była dobra. Że Trzaskowskiego nie interesowała? Cóż, miał rację (patrz wyżej).

    > Trzaskowski przegrał…
    Ja bym powiedział, że przegrał, bo Tusk postawił na złego konia w 2024; tj. na naśladowanie modelu operatorów komórkowych, którzy gardzą dotychczasowymi klientami i walczą tylko o klientów konkurencji. Brak wyrazistości w kampanii, która jest dla każdego i dla nikogo, to efekt uboczny. (Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, czy Nawrocki miał lepszą kampanię?)

  205. @nudnykotlet

    „Natomiast rozumiem, ze mówienie jak ma głosować elektorat, szczególnie jak ów elektorat ma 20 lat, to nie jest najlepszy pomysł.”

    Bez przesady, Zandberg mógł powiedzieć, że „Trzaskowski jest kiepski, ale Nawrocki będzie jeszcze gorszy, więc rekomendujemy głosowanie na Trzaskowkiego, nawet z zatkanym nosem”. Ale nie powiedział.

  206. Ale w ogóle nikt, a przynajmniej ja, nie oczekiwał od Zandberga poparcia Trzaskowskiego. W grze było Mélenchonowska deklaracja „ani głosu na Front Narodowy”. I nawet tego zabrakło, mimo że dokładnie było wiadomo jakim kandydatem jest Nawrocki.

  207. @olo
    „Próbuję zniechęcić do patrzenia na Koalicję jako na realną lepszą alternatywę wobec lewicy (jednej lub drugiej).”

    Niestety, są tu dwa niebezpieczne scenariusze. Pierwszy, Razem jednak w 2027 ma 5,1% (yaaaay!) i do sejmu wchodzi pani Matysiak. PiS ma większość, ale ona i tak głosuje za antykobiecym rządem, bo ona przecież po prostu jest już de facto w PiS, jak Kukiz, który do końca udawał że nie jest (pana przekonał? Matysiak mnie też nie). I wychodzi na to, że swoim głosem pośrednio zagłosowałem na rząd PiS.

    Drugi, bardziej realistyczny – głosuję na jakąś lewicę, która dostaje 2%. Albo nawet i te 6%, które się przełoży na kilka mandatów. PiS dostaje 231 głosów, tworzy rząd, a ja zostaję z gorzką myślą, że gdyby te 6% poszło na Platformę, to ona by ugrała większość sejmową.

    Po prostu głos na lewicę podprogową to teraz jak głos na KPD w ostatnich wielopartyjnych wyborach do Reichstagu, gdy i tak wiadomo było, że posłowie KPD nie będą wpuszczeni do budynku. Ale przynajmniej libków dupy zabolały (czasem nawet dosłownie).

    „Jeśli ten atak miał mnie przekonać, to się nie udało.”

    Napisał pan nieprawdę i dostał pan sprostowanie. To nieładnie, nazywać sprostowanie atakiem i jeszcze chwalić się tkwieniem w nieprawdzie.

    „Gdyby tak było, Razem nie głosowałoby w ogóle za wnioskami o odebranie immunitetu.”

    Wyjaśnię jeszcze raz. Żeby oskarżyć Ziobrę, trzeba go doprowadzić do prokuratury i postawić mu tam zarzuty. Zarzutów nie można wysłać mu do paczkomatu, to nie Ameryka z ich „you have been served”. Zatem sens głosowania Razem był taki, że w pewnym sensie zgadzają się na postępowanie w sprawie Ziobry, ale tylko pod warunkiem, że Ziobro sam wpadnie do budynku prokuratury i powie, że przechodził właśnie z tragarzami i tak go jakoś naszło żeby zajrzeć i spytać, czy ktoś może tu nie ma dla niego jakichś zarzutów.

    Zachowując się w ten sposób, Zandberg pokazuje że ma swoich wyborców za idiotów. Nie przeszkadza to panu? Nie czuje się pan urażony? Ja tak. Już bym wolał gdyby od razu głosowali za Ziobrą, niż robić to w tak pokrętny sposób. Przynajmniej nie byłoby „adding insult to injury”.

  208. @nudnykotlet
    „Według mnie żadnego nie ma a koleżanka Matysiak poleci w najbliższych dniach.”

    Ja już w to nie wierzę. To jak ten koniec świata u Jehowych, zawsze bliski. Teraz raczej będzie tam przecież odpływ frakcji antypisowskiej.

    „pojedyncze sukcesy okazują się opłacone ustępstwami”

    Nazywamy to „życiem”, młody człowieku. There ain’t such thing, jak sukces bez ustępstw tu i tam (na przykład ja do odniesienia mitycznego sukcesu powinienem prawdopodobnie robić podkasty o Lewandowskim, już wolę być człowiekiem porażki).

    „Chętnie posłucham jaki, według komtonauciow, ma plan.”

    Ja odradzam, bo przecież nikt nie ma wiedzy insiderskiej, a kto ją ma, musi milczeć. Więc wyszedłby z tego jakiś podkast o geopolityce, mgr Bartosiak mówi co mu się wydaje że planuje Xi Jinping.

  209. @rw:
    Powiem to jasno: Trzaskowski nie przegrał przez brak rekomendacji ze strony Zandberga (zresztą, jeśli słuchałeś wtedy przekazy Razem, to dawali wyborcom dwie możliwość: głosować na Trzaskowskiego, lub nie iść na wybory). Trzaskowski przegrał, bo wyborców Brauna i Mentzena było zbyt wielu; i wraz z wyborami Nawrockiego mieli większość.
    Moja pretensja do Tuska, to że narracja rządu uwiarygodniła narrację Konfy i Korony, uderzając w ich tematy i przedstawiając ich punkt widzenia (klimat, migranci). Trzaskowski z takim przekazem był niewiarygodny, a otaczający go zaś entuzjazm, zwłaszcza po rezygnacji z walki o liberalizację w sprawie aborcji, był sztuczny.

  210. @gfedorynski
    Trzaskowski wykręcił najwyższy możliwy wynik swojej dla swojej formacji. Dwa razy.

    Dzięki owym specom, czy pomimo nich?

    Przegrał, bo (…)

    Tzn. on osobiście i jego sztab zrobili wszystko nienagannie, bezbłędnie i po mistrzowsku, po prostu ta gra była przegrana od samego początku?

    połowa Polski kocha Kaczyńskiego

    Jeżeli faktycznie tak jest, to ich miłość najwyraźniej nie przekłada się na wyniki wyborów.

  211. @jgl
    „>rosyjscy sabotażyści odpowiadają za podpalenia w Europie< i nie ma przy tym myśli, że może kurde opylałoby się przed nimi bronić. Albo że rosyjskie drony latają nad natowską infrastrukturą, ale nie ma co z nimi zrobić, bo jeszcze by spadły i zniszczyły chłopu stodołę."

    Już od dawna Europa powinna odpowiadać realnymi kontrdziałaniami na terenie Rosji. Choćby poprzez hakowanie ich infrastruktury, próby docieranie do populacji czy pozyskiwanie informacji przydatnych dla Ukrainy albo i dla nas samych. Może takie rzeczy dzieją się po cichu, ale jakoś nie podejrzewam.

    Nieudzielanie Ukrainie bezpośredniej pomocy w obronie podczas nalotów dronowo-rakietowych też wydaje mi się średnio zrozumiałe, bo znaczna część z nich kwalifikuje się przecież do zbrodni wojennych. Ja rozumiem, że zachodni versteherzy i panikarze mogli się początkowo obawiać, ale po kolejnych latach?

    "Albo że farmy botów rozsiewają dezinformację destabilizującą ustrój państwa i nic się na to nie poradzi, bo yyyyy cośtam cośtam"

    Ja bym sobie życzył wymuszenia systemowej zmiany sposobu funkcjonowania sosziali w Europie, a najlepiej całego modelu atencyjnego i nałogowego gromadzenia danych. Ale to znów fantazje na czasy, gdy Europa otrząśnie się w końcu z neoliberalnej inercji i generalnej bezideowości.

    Na tym blogu to ja chyba wychodzę na jakiegoś czubka bujającego w obłokach…
    Proszę Gospodarza o sprowadzenie mnie do porządku, jeśli przesadzam z oderwaniem od realiów.

  212. Oczywiście że Trzaskowski nie przegrał przez brak rekomendacji Zandberga, natomiast ja sobie nie przypominam _jakiegokolwiek_ przekazu Razem po pierwszej turze wyborów. Poza radością z tych 4,86% i szóstego punktowanego miejsca.

  213. @nudnykotlet
    „a koleżanka Matysiak poleci w najbliższych dniach”

    Tak jak Putin umrze w najbliższych tygodniach, góra miesiącach – już od trzech lat.
    Afera z głosowaniami 26:1, czyli o jeden most za blisko, to nie jest nic szczególnego, może błąd, może głupota, może jakaś durna ideowość kontra rzeczywistość, nieważne, to było raptem kilkanaście minut, zwykła kropla przechylająca czarę (np. u WO). Natomiast koleżanka Matysiak nie poleciała od znacznie dłuższego czasu, od dni – patrząc wstecz – wcale nie najbliższych. Nawet jak ma się daleko, to można pójść po rozum do głowy.

  214. @Gammon No.82
    „Dzięki owym specom, czy pomimo nich?”

    W pewnym sensie pomimo, bo naprawdę wielu ludzi musiało zacisnąć zęby lub zatkać nos, żeby zagłosować na RT. Z drugiej strony zawsze można powiedzieć, że oni to przewidzieli i uwzględnili. Ale i tak mam ich za patałachów.

  215. @gfedorynski
    W pewnym sensie pomimo (…)

    Też mi się tak wydaje. A także podejrzewam, że elektoratu labilnego jest całkiem sporo, i że ten elektorat był dla RT „do wygrania” (i w efekcie całe wybory też).

  216. @airborell
    „sobie nie przypominam _jakiegokolwiek_ przekazu Razem po pierwszej turze wyborów” – może nie ze strony partii, ani ze strony kandydata Zandberga, ale był jakiś przekaz posłanki zgadnijcie-no-której, żeby odpieprzyć się od pana Nawrockiego.

  217. @Tomasz Larczyński
    „[czy Batyr ma charyzmę] Dla swojego typu elektoratu ma, jak Trump, który dla wszystkich osób czytających tę jedną książkę rocznie jest jakimś naćpanym tumanem, ale dla „swoich” jest budzącym autentyczne uczucia wodzem.”

    Nope. Trump charyzmę ma. Przecież od tej krynicy debilizmu i parodii amerykańskości nie sposób było oczu oderwać. Clown na prezydenta! A Batyr potrafi głównie donośnie wydzierać się do żołnierzy.

  218. @olo
    Może po prostu podjęli głupią decyzję i nie potrafią teraz zarządzać kryzysem.

    Jako fan brzytwy Hanlona też podejrzewam że był to po prostu głupi pomysł a nie tulenie się do pisu w ramach potężnego spisku, natomiast jak się walczy o samodzielne przekroczenie progu to zawsze trzeba brać pod uwagę ryzyko zniechęcenia swojego stałego elektoratu i wliczyć w koszta. Dlatego to mi się nijak nie spina, ale może my po prostu gremialnie nie kumamy i za chwilę zobaczymy jak Razem przeskakuje Konfiarzy w sondażach.

  219. @pak4

    „Powiem to jasno: Trzaskowski nie przegrał przez brak rekomendacji ze strony Zandberga (zresztą, jeśli słuchałeś wtedy przekazy Razem, to dawali wyborcom dwie możliwość: głosować na Trzaskowskiego, lub nie iść na wybory).”

    Nie iść do wybory, to pozwolić wygrać Nawrockiemu przecież.

  220. @nudnykotlet
    (schemat na współpracę z PiS)
    „Według mnie żadnego nie ma a koleżanka Matysiak poleci w najbliższych dniach. Natomiast jest jakieś niezdrowe przekonanie, że wyborcy to worek kartofli i że skoro przez 10 lat narracja X nie działała to nie wolno jej używać.”

    Ja nie jestem aż takim pesymistą co WO i nie uważam, żeby Razem było świadomie przybudówką PiS czy chciało iść na współpracę z nimi (sprawdzić, czy nie Matysiak). Uważam, że oni się sami zaplątali we własnej retoryce i padli ofiarą swojego podejścia. Od początku powstania krytykowali PiS i byli na protestach, więc uznali że to jest oczywiste, nie trzeba tłumaczyć. Ale jednocześnie mieli też „PiS-PO jedno zło”, te próby dogadania się z resztą antypis, które wtedy PO torpedowała i ciągle im robiła jakieś wały. Jak np. umówienie się, że protesty są „no logo”, żeby nikogo nie traktować specjalnie, po czym wychodzi na scenę Frasyniuk, zaprasza Schetynę i bodajże Budkę, a ci ani słowem się nie zająkną, że na proteście są sojusznicy z innych partii. Ja się nie dziwię, że Razem uznało, że z PO się wychodzi jak przystawki z Kaczyńskim. Potem jeszcze była wspólna lista i wchodzenie do rządu, kiedy nie dostali jednego złamanego postulatu, postanowili nie brać stanowisk ale głosować za wotum zaufania i popierać projekty rządowe o ile nie będą wyraźnie przeciwko ich agendzie a i tak zostali skrytykowani ostro.
    No a potem zauważyli, że Konfederacja ustawiająca się przez ostatnich parę lat jako jedyny anty-POPiS zwyżkuje i wrócili do tej narracji, czyli nastawili się bardziej krytycznie wobec rządu i – zwłaszcza PO.
    I pewnie im wyszło, że nie mogą teraz zagłosować we wszystkich punktach identycznie co koalicja rządowa, bo przecież oni są krytyczni i jednocześnie przeciwko PiS ale i przeciwko PO. Musieli się odróżnić, a ten jeden punkt o areszcie był taki inny, wydawał się nieistotny, przecież na postawienie zarzutów się zgadzają. Tylko nie pomyśleli co to faktycznie oznacza i że część ich elektoratu uważa, że kogo jak kogo, ale Ziobrę trzeba rozliczyć i ukarać. I że nie da sobie wciskać kitu, że „nie głosujemy bo niech sądzeniem zajmą się sądy, nie parlament”.

    Co dla mnie oznacza, że pomimo tych kilkunastu lat w polityce niczego się nie nauczyli. Jak Kukiz, tak bardzo chcą wywrócić stolik, że nie zastanawiają się nad skutkami swoich decyzji, ważniejsze jest by zaznaczyć odmienność i że nie stoją razem z PO. Co w innych sytuacjach nie byłoby złe, ale w przypadku głosowania nad immunitetem Ziobry jest po prostu głupie. Trzeba było się zamknąć, zagłosować za a potem wrócić do krytykowania Tuska czy nawet Żurka za ich uchybienia. Ale nie kombinować przy czymś co jest próbą rozliczenia jednego z największych szkodników (jeśli nie największego) ostatnich paru dekad. Przy wcale niemałej konkurencji.

  221. @Piotr Kapis

    „Co dla mnie oznacza, że pomimo tych kilkunastu lat w polityce niczego się nie nauczyli.”

    Dla mnie poważnym ostrzeżeniem były orlenowskie parówki, które Gospodarz kompletnie lekceważył.

  222. Zarząd Krajowy Razem zdecydował dziś jednogłośnie o skreśleniu Pauliny Matysiak z listy członkiń Razem. Paulina Matysiak od dłuższego czasu nie uzgadniała swoich działań i nie współpracowała z partią. Liczne próby włączenia jej w prace Razem i koła poselskiego okazały się nieskuteczne. W takiej sytuacji dalsza polityczna współpraca w ramach jednego ugrupowania jest niemożliwa.

    Przez lata współpracowaliśmy i za to dziękujemy. Pozostajemy oczywiście gotowi do wspólnych działań w Sejmie w sprawach transportu i w innych kwestiach ważnych z perspektywy rozwoju Polski. W Razem umówiliśmy się jednak na budowę alternatywy dla PO-PiSu. W wielu przypadkach działania Pauliny Matysiak nie uwzględniały tej strategii i stojących za nią wartości Razem. Rok temu grupa polityczek próbowała swoimi indywidualnymi decyzjami zapisać Razem do bloku Tuska. Nie pozwoliliśmy na to. Razem nie zapisze się też do drugiego z tych szkodliwych dla Polski obozów.

  223. @Ergonauta
    „a koleżanka Matysiak poleci w najbliższych dniach”
    Tak jak Putin umrze w najbliższych tygodniach, góra miesiącach – już od trzech lat.

    No teraz to trzymam za słowo z nadzieją!

  224. @wojtekr
    No bo przez jakiś czas (właściwie do bardzo niedawna) wszystko bylem gotowy rozstrzygać na korzyść. Odbierałem to po prostu jako zdjęcie z trasy, sam przecież tankowałem na Orlenie (a i nierzadko coś przekąszałem). Takie „od ludzi drogi dla ludzi drogi”. Oczywiście, teraz Przyznaję Ci Rację, to było już wtedy matysiakowanie.

    Kiedy mówię, że już nie mam siły ich bronić to przecież nie dlatego że ich nie broniłem. Ale za dużo tych błędów, tych źle zrozumianych gestów, tych nieprzemyślanych decyzji.

  225. @nudnykotlet

    Ale ten akapit w stylu „Matysiak zła, ale pamiętajcie, że Biejat jeszcze gorsza” to już mogli sobie darować.

  226. Hura, też sie cieszę. Oczywiście już nie wytnę tych wszystkich swoich komciów, w których wyrażałem powątpiewanie. Ale nadal szkoda że tak późno, ta obrona Ziobry nie wyglądłaby tak źle, gdyby dematysiakizacja nastąpiła kilka dni wcześniej.

  227. @rw:
    Tyle, że z wyników wyborów wynika, że wyborcy Zandberga (zresztą Biejat, czy Hołownii też) częściej mobilizowali tych, którzy nie poszli na I turę, niż rezygnowali z II (mobilizacja większa niż 100% względem I tury). Serio, biadanie nad brakiem jawnego poparcia to dyskusja o elegancji strategii, a nie wpływie na wyniki.

  228. @wo

    Głosowanie nad Ziobrą było akurat tuż przed kongresem partii, gdzie przyznano zarządowi krajowemu statutową możliwość wywalenia kogoś łatwiejszą niż dotychczasowa droga przez sąd koleżeński, który ją wcześniej tylko zawiesił (a potem odwiesił).

  229. Swoją drogą, obstawiam że w kolejnych sondażach Razem dostanie srogie baty, bo skopali rzyć obu grupom elektoratu, jednej wyciągając karty, drugiej wywalając Matrysiak. Naprawdę majstersztyk.

  230. @Matysiak
    Z tego, co widziałem, żeby wywalić Matysiak, musieli zmienić statut, co nastąpiło na ostatnim kongresie (nie wiem, kiedy był poprzedni).

  231. @panbolec
    „skopali rzyć obu grupom elektoratu, jednej wyciągając karty, drugiej wywalając Matrysiak”

    Nie istnieje żaden elektorat lewicowy propisowski. To jest uszyty z uprzedzeń wobec proletariatu, głupoty i prawicowej propagandy fantom.

  232. @”ta obrona Ziobry nie wyglądałaby tak źle, gdyby dematysiakizacja nastąpiła kilka dni wcześniej”

    Ale też być może bez obrony Ziobry (i zimnego prysznica/moralnego kaca po niej) nie byłoby dematysiakizacji.
    O 13:48 padły słowa o najbliższych dniach, a tymczasem to były najbliższe kwadranse. No i niech ktoś teraz powie, że bloga WO nie czytają politycy z parlamentów i inni wielcy tego świata.

  233. @jgl

    „Nie istnieje żaden elektorat lewicowy propisowski”

    Gdzies o takim napisałem?
    Miałem na myśli elektorat który pochwala to co robi Matysiak bo nie bedziemy sie angażowac w wojny POPiSowe tylko bedziemy budować koleje (i podobne narracje w kwestii Ziobry). To jest znaczna część elektoratu Razem wystarczy poscrolować bluesky i facebooka.

  234. @jgl

    Niektórzy tam mają nadal złudzenia, że senpai Okraska czy inny Woś w końcu jednak doceni „patriotyczny zwrot” Razem i przestanie nawoływać do głosowania na PiS jako „jedyną prawdziwą lewicę”.

  235. @panbolec
    „To jest znaczna część elektoratu Razem wystarczy poscrolować bluesky i facebooka.”

    Ja mam niemal idealnie rozłączne banieczki. Nie widuję tych ludzi. W moim bąbelku albo właśnie rzucają legitimacjami, albo bronią tak jak pan Olo, że „sam nie wie o co chodzi”. Ale „budujemy pociągi z Matysiak”? Czy ktokolwiek w to wierzy poza Matysiak?

  236. @wo

    Niestety wosiookraskowa frakcja alt-leftowa Razem istnieje, ale mam wrażenie że zdecydowanie bardziej w aktywie niż w realnym elektoracie i mam nadzieję, że pójdzie sobie razem z posłanką gdzieś indziej.

  237. @ausir
    Możesz rzucić jakimś nazwiskiem albo chociaż profilem w soszialach do podlgądania? Ja często słyszę legendy o jakiejś tajemniczej „leftawce”, ale nawet nie wiem co to.

  238. Znam takie osoby, są to imteligenci z doktoratami z filozofii, autorzy książek eseistycznych, programiści, wykładowcy akademiccy. Kosplejują proletariat, jest ich pewnie z 50 w Polsce, z czego 49 w Razem (od dzisiaj 48).

    Zresztą, Panie Wojciechu, z pewnością zna Pan co najmniej jednego poza Matysiak reprezentanta środowiska, słynnego pirata z Karaibów Łukasza Molla.

  239. @promyczek nadziei, nawałnica boleści

    To ja jeszcze dopiszę dla porządku, że jestem jedną z tych osób, które w odróżnieniu od znakomitej większości zabierających głos powyżej przyjęły decyzję Razem w sprawie sławetnego głosowania nr 156 z obojętnością z nieznaczną domieszką aprobaty (głównie jednak z obojętnością). Być może złagodzi to poczucie osamotnienia u ewentualnych czytelników tego bloga, którzy mają podobnie; a jeżeli wyjdzie na to, że – jak kiedyś mawiała młodzież – nikogo, to też nic nie szkodzi.

  240. @mbied
    ” z nieznaczną domieszką aprobaty”

    Bo Ziobro to święty człowiek, jak można go tak krzywdzić?

  241. @ausir @wo

    „Niestety wosiookraskowa frakcja alt-leftowa Razem istnieje”

    Ale mnie też (a nawet głównie) chodzi o tę część, która uległa narracji, którą przeciez też Zandberg wrzuca permanentnie od rozłamu: „Nie emieszajmy się w te ich wojenki i rozliczenia, to Po PiS, oni wszyscy są siebie warci, budujmy atom, koleje, zajmijmy się tym co ważne, itd.”. Rasowy alt left to mam poblokowany albo co najmniej odsubowany. Też mało się do mnie przebija.

  242. @jgl
    „Zresztą, Panie Wojciechu, z pewnością zna Pan co najmniej jednego poza Matysiak reprezentanta środowiska, słynnego pirata z Karaibów Łukasza Molla.”

    Jak przez mgłę, czy to on miał ksywkę Molo? Ale chyba go wywalili?

  243. Nie wiem nic o ksywie! Gdzieś w mejnstrimie rzucił, że jest komunistą i takich jak on jest w Razem mnóstwo, potem się głupio tłumaczył, że komunistą nie w takim sensie, w jakim komunistami byli bolszewicy, tylko takim jak karaibscy piraci (streszczam odrobinę złośliwie).

    Nie został wywalony, bo zanim go procedury zdążyły przemielić, to sam się wypisał.

  244. Zawiesić może wyłącznie zarząd krajowy i mógł to zrobić wcześniej. PSK był jedynym organem który mógł wyrzucić z partii. To zmieniono na kongresie.

    Co do parówki na Orlenie to jednak warto przypomnieć kontekst tej sprawy – było to gdy NL i Razem pracowały nad przyjęciem KPO i było atakowane za sojusz z PiS. Jedną z osób jedzących była Magda Biejat.

  245. Ziobro to raz, ale to co mnie zraziło ostatecznie do Razem to projekt ich ustawy „antyspekulacyjnej” I nie dlatego abym nie uważał, że coś takiego jest niepotrzebne bo potrzebne jest, ale dlatego, że ta ustawa to jest po prostu niesamowity bubel. W skrócie korporacja mająca setki mieszkań spokojnie przez tą ustawę się prześlizgnie – np zakładając jedną księgę wieczystą dla całego bloku a jakiś przeciętny Jan Kowalski, który nie zdążył się zrzec w terminie spadku po dalekiej ciotce w postaci 1/64 udziału w siedlisku pod lasem może zostać potraktowany jako „czynszojad” Dwa lata mieli na to aby to dopracować, składają wreszcie szumnie zapowiadany projekt a on wygląda tak jakby pisał go student pierwszego roku na jakieś zaliczenie. To jest całkowita amatorszczyzna. Więc jeżeli reszta stanowionego przez nich prawa ma wyglądać tak samo to ja jednak podziękuję bo już nawet Henning-Kloska przy nich wygląda na wybitną profesjonalistkę.

  246. Parówki były słabe _właśnie_ ze względu na ten kontekst. Tu się przekonuje, całkiem skutecznie, że w głosowaniu o KPO chodziło wyłącznie o Dobro Polski i Rację Stanu, a chwilę później urządza się gówniarską prowokację, akurat w momencie gdy Dorota Kania robiła czystki w gazetach przez Orlen kupionych.

    Oraz Matysiak nie jest żadną „reprezentantką środowiska”. Łukasz Moll był ideowcem, Paulina była koniunkturalistką, która sobie wymyśliła że na współpracy z PiS w sprawie CPK zbuduje sobie pozycję polityczną. No zobaczymy. Będę się śmiał jak dostanie tę czwórkę w Sieradzu i okaże się ona jednak niebiorąca, bo PiS straci mandaty na rzecz Konfy i Brauna.

  247. Osobiście spotkałem na jakiejś razemowej imprezie panią, która ze śmiertelną (na oko) powagą deklarowała się jako marksowsko-leninowska komunistka. Ale to ze dwa lata temu było.
    No i był Matebo ode dźwigu, ale to dawno temu (niemniej jakoby też ze śmiertelną powagą).

  248. @Gammon

    No gdzie, przecie dla Mefedronowego Matebo Razem to byli faszyści (tzn. dopóty, dopóki sam nie stwierdził, że faszyzm jest spoko), @wo chciał członkx.

    @airborell
    „Paulina była koniunkturalistką”

    Ej, powiem to wreszcie głośno, a czy Paulina przypadkiem nie jest po prostu gdzieś w spektrum czegoś? Od dawna mi to chodziło po głowie, gdy obserwowałem jej socjale – takie uporczywe i wąskie trzymanie się jakiegoś tematu bez dostrzegania kontekstu. Jej <3 z Horałą to jedno, ale ona miała takie akcje, jak np. robienie inby, bo PKP Intercity nie trzymało jej miejsca poselskiego w długi weekend, gdy ludzie wisieli na świetlówkach na korytarzu, albo że kierowca w PKSie nie dał jej darmowego poselskiego biletu. Teoretycznie – prawnie – miała rację, ale wizerunkowo to był jakiś odjazd.

  249. @tl
    „Ej, powiem to wreszcie głośno, a czy Paulina przypadkiem nie jest po prostu gdzieś w spektrum czegoś?”

    Zadawanie takiego pytania na blogu nauczyciela jest wysoce niestosowne (a ku mojemu zdumieniu pan to jeszcze robi pod nazwiskiem, mam nadzieję że chociaż nieprawdziwym).

    „robienie inby, bo PKP Intercity nie trzymało jej miejsca poselskiego w długi weekend, gdy ludzie wisieli na świetlówkach na korytarzu”

    A to jakoś przegapiłem, nie śledzę jej jakoś bardzo obsesyjnie.

  250. Żeby nie było, że tylko Razem jest specyficzne

    PSL – idzie kongres, murem za Władkiem, jeden koma cztery, nikt nie miał takich sukcesów
    Hołownia – nie kopie się leżącego choć bardzo się chce
    Bosak – lepsze dziecko niż psiecko, z ostatniej chwili
    Kaczyński – zdobędziemy 40% i młodzież, w la, la landzie
    Tusk – nie dało się wygrać (prezydenckich). Polacy, nic się nie stało. Futbolista krajowy. 370 tys, głosów różnicy przy 21 mln oddanych, no nie dało się tych 200 tys. wyborców pozyskać (1%). Panie Kierowniku, a dlaczego Kolicja wystawiła 3 kandydatów? W tym Szymka Brutusowicza? Nie dało się powstrzymać? Prośbą, grożbą i przekupstwem, w końcu Polska jest najważniejsza.

    Ta interesująca dyskusja utwierdziła mnie w przekonaniu, że najlepiej zrobię, jak poczekam te 2 lata i popatrzę. Co się wydarzy w Nowej Lewicy, czy NL dogada się Razem. Jak się rozwinie sytuacja po prawicy. Jeśli Razem będzie szło na 2%, to good bye, fajnie było, ale to dopiero za 2 lata.

  251. @airborell
    „Łukasz Moll był ideowcem, Paulina była koniunkturalistką”

    Moll pod względem politycznego sprytu jest skrajnie i komicznie nieudolny, Matysiak chyba jednak sprawniejsza, ale przecież koniec końców, niezależnie od sprytu i motywacji, usiłują w podobny sposób reprezentować biedę (Molla przez chwilę z masochizmu i upodobania krindżu podczytywałem w socjalach no i były tam wszystkie evergreeny wosizmu-okraskizmu i Zamek Wampirów; Matysiak czy ma osobiście jakąś produkcję ideologicznych podkładek to nie wiem, ale jej obrońcy czasem mi wyskakują gdzieś w banieczce, ostatnio — programista, krytyk literacki i ubogi proletariusz Dawid Kujawa, znowu nic nowego, te same evergreeny).

  252. @głosowanie

    Pozwolę sobie odtworzyć tutaj sposób myślenia szefostwa „Razem” – na tyle, na ile go rozumiem (co nie znaczy że się z nim zgadzam, ja tu tylko referuję *prawdopodobny* tok ich rozumowania). Otóż Zandberg, jak mniemam, za Nadchodzący Faszyzm uważa Konfederację (do której przymila się powoli przejmująca jej program „uśmiechnięta” Platforma), lub też to, co kiedyś na Konfederacji wyrośnie. Nie PiS, który jest – że tak powiem – swojskim populizmem wąsatego wujka na weselu, wygłaszającego pijackie tyrady polityczne, zrzucającego talerze ze stołów, obrażającego gości i próbującego dyrygować orkiestrą; wujek jest śmieszno-straszny, ale to jednak zagrożenie innej kategorii niż czające się w krzakach uzbrojone komando, które planuje całą tę remizę podpalić. Zandberg poza wszystkim zdał sobie też sprawę z tego, że cokolwiek byśmy (jako szeroka koalicja lewicy i liberałów) nie robili, to i tak mamy przerąbane, bo Polską albo będzie rządzić koalicja Kaczyński-Bosak, albo Giertych-Mentzen, co wynika z przyczyn czysto biologicznych, ponieważ ludzie młodzi od lat konsekwentnie skręcają w prawo (każdy kolejny opuszczający szkoły rocznik jest bardziej prawicowy od poprzedniego). Ten proces jest jak globalne ocieplenie – nie da się go odwrócić, można jedynie próbować go spowolnić (wielkim nakładem sił), ale to syzyfowa praca. Choć zamiast do Syzyfa może lepiej przyrównać to do człowieka siedzącego po uszy w bagnie, który im bardziej będzie się szarpać, tym szybciej utonie. Dlatego „Razem” w desperacji postanowił postawić na anty-libkizm, próbując pozycjonować się jako partia anty-duopolowa, co im pomoże pozyskać tę antysystemową młodzież. Czy im się to uda – nie sądzę (choć Melenchonowi we Francji to się w pewnym stopniu udaje), ale teź cokolwiek byśmy zrobili, to i tak jesteśmy na przegranej pozycji. Prawica ma bogatą ofertę (PiS, KO, Konfederacja, PSL), lewica nie ma żadnej, bo też w Polsce nie ma lewicowców. „Oni” mają po prostu więcej zasobów, to jak walka bokserska Stephen Hawking vs Mike Tyson, na ringu ostatecznie liczą się mięśnie a nie mózg. Zandberg zdał sobie z tego sprawę i stąd ta desperacka ucieczka do przodu (która jest w istocie skokiem na główkę do basenu – ale też dlaczego miałby nie skakać, skoro i tak jutro w ziemię jebnie meteoryt?). No i tu dochodzimy do punktu drugiego: skoro liberałowie (zdaniem Zandberga) zerwali koalicję z lewicą, przymilając się do Konfederacji, to i lewica nie ma obowiązku stać po stronie „libków”.

    Przynajmniej ja tak to rozumiem. Oczywiście mogę bredzić i za tym zwrotem stoi coś innego, być może jakieś obiecane przez Kaczyńskiego srebrniki (niech tu się wypowie ktoś z zarządu „Razem”), ale… ostatecznie jakie to ma znaczenie wobec nadchodzącego Armageddonu?

  253. @tl

    „Ej, powiem to wreszcie głośno, a czy Paulina przypadkiem nie jest po prostu gdzieś w spektrum czegoś?”

    A nawet jeśli, to co?

    @panbolec

    „Miałem na myśli elektorat który pochwala to co robi Matysiak bo nie bedziemy sie angażowac w wojny POPiSowe tylko bedziemy budować koleje (i podobne narracje w kwestii Ziobry).”

    Sęk w tym, że infrastruktura tego rodzaju ma pewną cechę – jest na bardzo długo, do tego często definiuje rozwój danego obszaru na dekady lub wręcz stulecia. Albo okazuje się koszmarnym niewypałem i staje obok metra głębokiego w Warszawie czy tych mniej udanych inwestycji PRL-u.

  254. @wo
    Bo lepiej jest zakładać, że to koniunkturalistka, w domyśle – że chodzi jej tylko o kasę/władzę, niezależnie skąd? A nie, że po prostu strasznie się pogubiła, być może nie ze swojej winy?

  255. @tl
    Trochę nie mam siły tłumaczyć czemu ocenianie kogoś, że jest koniunkturalistą jest etyczne, a stawianie diagnoz nie jest. Proszę po prostu tego nie robić. W każdym razie, nie u mnie.

  256. @mnf
    „Pozwolę sobie odtworzyć tutaj sposób myślenia szefostwa „Razem” – na tyle, na ile go rozumiem (co nie znaczy że się z nim zgadzam, ja tu tylko referuję *prawdopodobny* tok ich rozumowania).”

    Czytam to jak mgr Bartosiaka o prawdziwych intencjach Indii. Przecież wie pan tyle co ja.

  257. @monday.night.fever
    „Dlatego „Razem” w desperacji postanowił postawić na anty-libkizm, próbując pozycjonować się jako partia anty-duopolowa, co im pomoże pozyskać tę antysystemową młodzież.”
    Nawet nie tyle postawić co wrócić do tego, oni przecież z takich pozycji zaczynali, potem sobie je odpuścili żeby dogadywać się z SLD (i Wiosną) i mieć jakiekolwiek szanse na wejście do sejmu, a w międzyczasie podchwyciła to Konfederacja.
    I nawet miałem przez chwilę taką myśl, że w dłuższej perspektywie to ma jakieś szanse przynieść profity. Po Konfederacji widać, że istnieje elektorat, który nie chce ani PO ani PiS. Oczywiście to nie są wszyscy wyborcy Konfy, ale to są ludzie dzięki którym tej partii rośnie. Co więcej czytałem o tym, że to są również ludzie którzy w ostatnich wyborach głosowali na Brauna, właśnie po to żeby obu głównym partiom pokazać wielki środkowy palec.
    Póki co sytuacja jest taka, że za te dwa lata będziemy mieć i PO i PiS bez samodzielnej większości, obecnych koalicjantów PO na wymarciu i Konfederację jako tych gości, którzy będą mogli sobie wybierać z kim stworzą rząd. A więc i kto da im więcej. Tyle że wejście Konfederacji do rządu – nieważne czy z PiS czy z PO – będzie odejściem od ich narracji wywracania stolika i zrazi ludzi antypopisowych. A wtedy Razem może spróbować ich przejąć bo będzie tą partią wiarygodnie anty (i nawet utrzymać, bo wiarygodni anty będą długo, mając zerową zdolność koalicyjną z kimkolwiek, może jakąś tylko iluzoryczną z resztą lewicy).
    Jeśli to jest ich plan – a nie mam pojęcia czy jest, ani czy oni w ogóle mają jakiś plan – to jest w nim kilka słabych punktów. Po pierwsze przyniesie owoce dopiero za jakieś siedem lat (dwa do najbliższych wyborów po których Konfederacja „zdradzi” i kolejne pięć do następnych). Po drugie w międzyczasie mogą zajść wydarzenia, które konkretnie zmienią scenę polityczną (np. Kaczyński ma swoje lata a gdy mu się zejdzie to PiS będzie inną partią). A po trzecie tych niezadowolonych wyborców może równie dobrze przejąć Braun, do którego będzie im z Konfederacji bliżej. Chociaż różnica między „może przejmie ich Braun” a „na pewno przejmie ich Braun” jest też niepomijalna.

    Ale osobiście nie zamierzam przypisywać im tak dalekosiężnych planów. Sądzę, że raczej stali się zakładnikami własnej narracji, że PiS-PO jedno zło i trzeba się zawsze odróżniać od obu. Nawet jeśli to oznacza głupie decyzje i głosowania w których nie liczy się wynik tylko żeby pokazać swoją odmienność od pozostałych.

  258. @wo
    Moll vs Molo

    Nieee, cpt. Molo to ksywa gościa imieniem Marek. To mój znajomy z czasów warhammerowych, konfiarz który robi z siebie błazna na moim (i nie tylko) fejsowym wallu.
    Łukasz Moll to typ od słynnego tekstu „Jestem komunistą z Razem. I jest nas niezliczona ilość” którego nie linkuję bo strajputnik i za który to tekst podobno z Razem wyleciał. W czasie o wiele krótszym niż dwa lata jakie partia potrzebowała żeby pozbyć się Matysiak.

  259. @cowboy
    „za który to tekst podobno z Razem wyleciał.”

    Chyba sam odszedł? To wiele ułatwia.

  260. @obniżenie konsumpcji, Model komsumpcji „intensywnie zapierdalać/intensywnie konsumować”
    Konsumpcji, srumpcji. Odwiedziny u przeciętnego Europejczyka sugerują, że emisje biorą się głównie z codziennego stania w korkach. Jeśli odrzucimy założenie, że te wszystkie samochody stoją codziennie w korku, bo każdy właśnie spieszy się na samolot na Bali czy tam Egiptu, to wyjdzie nam, że za wiele nie uzyskamy kombinując jakby tu uprzykrzyć życie przeciętnemu Kowalskiemu przez uniemożliwienie mu wypoczynku tylko po to, by jakiś tech bros mógł sobie polatać na Bali odrobinę taniej. Tzn. uzyskamy zapewne mniej niż chociażby stosując dość radykalne „rozkułaczanie” czy tam dbając o sieć szkół rejonowych na tyle dobrze, że dla przeciętnego Kowalskiego dowożenie dzieciaka na drugi koniec miasta ze względów „prestiżowych” będzie wydawać się głupim pomysłem.

    @Krzysztof i „Dwa lata mieli na to aby to dopracować”
    No więc partie opozycyjne mają to do siebie, że nie dysponują tym całym zapleczem w postaci ministerstw i innych urzędów (czyt. pieniędzmi na mnóstwo etatów), więc pewnego rodzaju „amatorszczyzna” jest tu stanem domyślnym.

    @panbolec i „Miałem na myśli elektorat który pochwala to co robi Matysiak bo nie bedziemy sie angażowac w wojny POPiSowe tylko bedziemy budować koleje (i podobne narracje w kwestii Ziobry).”

    Razemy mają całkiem spore szanse pozyskać ten elektorat, jeśli uwzględnić tempo zużywania Matysiak przez PiS, które jest tak duże, że ta może nie zdążyć się do niego zapisać przed ostateczną kompromitacją.

  261. Dobry wieczór! Odlurkowuję się (przynajmniej na chwilę) po ładnych paru latach śledzenia bloga.

    @wo
    > osobom w kryzysie dyskalkulii wyjaśnijmy, że przy większości bezwzględnej dowolny głos niebędący głosem za jest głosem przeciw, wliczając w to brak głosu

    Niestety, ale właśnie *nie wliczając* braku głosu. Bowiem większość *bezwzględna* jest określana (wbrew temu, co zdaje się sugerować samo słowo) wyłącznie *względem* liczby osób biorących udział w głosowaniu – jako przewaga głosów *za* nad głosami *przeciw* i *wstrzymującymi się* (w odróżnieniu od większości *względnej*, równoznacznej przewadze głosów *za* nad głosami *przeciw* bez względu na liczbę *wstrzymujących się*).

    A więc, na przykład, jeżeli głosuje 10 osób i 5 z nich jest *za*, 4 *przeciw*, zaś 1 *wstrzymuje się*, to wniosek *nie* przechodzi (tak samo, gdyby było 5 *za* i 5 *przeciw* czy też 5 *za*, 1 *przeciw* i 4 *wstrzymujących się*, czy też 5 *za* i 5 *wstrzymujących się*); ale jeżeli głosuje 9 osób i 5 z nich jest *za*, a 4 *przeciw* (czyli gdy ta dziesiąta „wyjęła kartę”), to wniosek *przechodzi*.

  262. @Zu

    Nie nie, tutaj siłą rzeczy muszę poprzeć pewną osobę w kryzysie pisania wersalikami (mam nadzieję, że ten paroksyzm już minął… wspieram <3) i wycinania cudzych wypowiedzi: w takim głosowaniu, jak to, o którym mowa, większość bezwzględna ustawowa, wymagana do przyjęcia wniosku przez Sejm, wynosi 231 osób, choćby sk* sr*.

  263. Tutaj konkretnie to się nazywa „większość bezwzględna ustawowej liczby posłów” (art. 10 ustawy). Wiem, bo sam sprawdzałem, usiłując jakoś rozszyfrować intencje Razem i co to w ogóle miało być, bo wyjaśnienia partii dalej mi się nie kleją.

    @m.bied
    „jestem jedną z tych osób, które w odróżnieniu od znakomitej większości zabierających głos powyżej przyjęły decyzję Razem w sprawie sławetnego głosowania nr 156 z obojętnością z nieznaczną domieszką aprobaty”

    A możesz dać jakieś uzasadnienie dla tej aprobaty? Po co to mogło być? Bo ja po prostu dalej nie rozumiem, co się stało i czemu tak. A po wywaleniu Matysiak rozumiem jeszcze mniej, bo w takim razie jednak nie mogło chodzić o żaden skręt propisowski. Czyli naprawdę tylko o kwik libków chodziło?

  264. @WO, @m.bied @procyon
    Przepraszam, przeoczyłem że w tym wypadku zastosowanie miała *większość bezwzględna ustawowa*, a nie standardowa *większość bezwzględna*, o której napisałem wyżej. W przypadku *większość bezwzględnej ustawowej* jest tak, jak napisał Gospodarz. Moja pomyłka.

  265. @procyon

    „A możesz dać jakieś uzasadnienie dla tej aprobaty?”

    Wiesz co, nawet byłem gotów bardziej szczegółowo to objaśniać, ale po tym, jak pewne osoby w kryzysie itd. zaczęły wycinać moje komentarze, to jako dysponentowi prawa własności do swojego czasu mi się po prostu odechciało. Sapienti sat.

  266. @loleklolek_pl

    „Konsumpcji, srumpcji. Odwiedziny u przeciętnego Europejczyka sugerują, że emisje biorą się głównie z codziennego stania w korkach. ”

    Pandemia i związany z nią lockdown pokazuje, że niekoniecznie, nawet bardzo niekoniecznie. Codzienne podróże indywidualne, loty itp itd spadły dramatycznie a emisje ledwie drgnęły. Oczywiście warto ogrniczać emisje w miastach z wielu różnych wzgledów, ale akurat na zmiany klimatui będzie to miało znikomy wpływ.

  267. @mbied
    „Wiesz co, nawet byłem gotów bardziej szczegółowo to objaśniać, ale po tym, jak pewne osoby w kryzysie itd. zaczęły wycinać moje komentarze,”

    Ale ja wyciąłem tylko taki, w którym wykręcałeś się od odpowiedzi! (w dodatku psując formatowanie).

  268. …nie ma sprawy, ale nie zasłaniaj się teraz mną przy odmowie uzasadnienia. To jednak dziwne, odczuwać jakąkolwiek aprobatę dla obrony Ziobry. No ale, jak mawiano u mnie w liceum, jeden lubi pomarańcze a drugi jak mu nogi śmierdzą.

  269. @wo

    Akurat do zasady „jak ktoś do mnie grzecznie, to ja też grzecznie” poczuwam się niezależnie od różnic w ukończonych zakładach edukacyjnych, więc w ten sposób zachęcony, spróbuję. Fakty są takie: w ciągu dwudziestu sześciu kolejnych głosowań w sprawie wyrażenia przez Sejm zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Ziobry (którego uważam, żeby nie było, za chuja złamanego par ekselans i sans asterisk, powtórzę: Zbigniewie Ziobro, dla mnie jesteś chujem złamanym, nieodmiennie od kiedy podpierdalałeś kolegów z roku do dziekana za przewinienia wyssane z twojego brudnego chuja, chuju złamany Zbigniewie Ziobro) o czym ja tu… aha, skoro w głosowaniach w sprawie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej (popularnie: „zdjęcie immunitetu”) występowała stabilna większość za przyjęciem wniosków w liczbie gdzieś tak 248-256 głosów (zatem minus pięć głosów by tej większości nie naruszyło), piątka z Razem mogła uznać, że w sytuacji braku realnego wpływu na wynik kolejnego, dwudziestego siódmego głosowania może sobie pozwolić na przypomnienie, że we własnym mniemaniu nie są nakręcanymi małpkami liberałów oraz że udział w rytualnych pląsach i pohukiwaniach dwóch rzekomo pokłóconych ze sobą odnóg POPiS-u nie stanowi ich priorytetu. Stąd cień aprobaty za tę intencję (o ile taka była). A że wyszło, jak wyszło? Cóż, bananowy habitus jest bezlitosny, a bunt kwiatów przeciw korzeniom nigdy nie był łatwy.

  270. @m.bied
    „o ile taka była”

    Jeśli była – to partii nie bardzo zależało, żebym jako wyborca o tym wiedział i to rozumiał. Zupełnie inne (bezsensowne i wzajemnie sprzeczne) wyjaśnienia do mnie docierały, a tego to akurat, o ile mi wiadomo, nikt nie powiedział.

  271. Można było wybrać wiele innych okazji do pokazania tej niezależności a nie głosowanie nad Zbigniewem Ziobro, polityku naprawdę obrzydliwym. Wystarczyło zapytać się dołów partyjnych, ale kogoś życzliwego jak gospodarz.

  272. @kot immunologa
    Nie wiem, na jakie badania się powołujesz. Te, które wskazałem w jednym z poprzednich komci jednak pokazują tąpniecie w Europie, z informacją, że lotnictwo w ogóle dopiero wraca do poziomów przedpandemicznych. Masz tu jakiegoś przykładowego linka: link to eea.europa.eu

    A że nie spadło tyle, ile niektórzy by chcieli, to cóż. Samochód w covidzie bywał wręcz zalecany względem transportu zbiorowego. Część podróży samochodowych zamieniła się w inne podróże samochodowe (np. wycieczka do sklepu zamieniła się w zamówienie kuriera). A bardziej szczegółowe obszarowo dane pokazywały, że praca zdalna to był przywilej lepiej usytuowanych (mniejszości). W przypadku większości komunikat był taki, że wycieczka do lasu czy w inne odludzie stanowi śmiertelne zagrożenie, ale w przypadku łażenia do roboty jest ono w pełni mitygowane dezynfekcją rąk przy wejściu. Być może właśnie dlatego plandemiści od Brauna mają dziś większe poparcie od różnych partii mądrych głów.

    A przecież nawet jeszcze nie dotknęliśmy istoty kapitalizmu, który każe poszukiwać najlepszych metod zwrotu z kapitału. I dziś nawet nie wiadomo czy konsumpcja zwykłych ludzi jest w ogóle współczesnemu kapitalizmowi do czegokolwiek potrzebna. Więc o ile rozumiem i szanuję np. rezygnację z mięsa z powodów etycznych, to kompletnie nie rozumiem nawoływania do rezygnacji z konsumpcji na jakiś niszowych lewackich blogaskach. Po co? Żeby jakiś techbros mógł łatwiej zrepurposować jakąś farmę na farmę botów lajkujących socialmediowe produkcje uprzednio zrepurposowanej farmy AI za „wykopany” dużym nakładem energii kryptokruszec? W USA właśnie testują takie modele równoważenia gospodarki, w których wyborcy zrezygnowali z jedzenia na rzecz ułatwienia „inwestowania” techbrosom.

    Przepraszam Gospodarza za off-top.

  273. @procyon

    „(bezsensowne i wzajemnie sprzeczne) wyjaśnienia”

    Tak, też nad tym ubolewam, te tłumaczenia były wybitnie niepotrzebne. (Ale znowu: na moje w ten sposób dał o sobie znać automatyzm bananowo-kujońsko-prymusowy, to nie ja, psze pana psora, to on zaczął). Ja popatrzyłem na liczby, liczby kręcą i kłamią rzadziej niż ludzie (choć też nie jest tak, żeby nie kręciły i nie kłamały w ogóle).

  274. @nudnykotlet

    „Można było wybrać wiele innych okazji do pokazania tej niezależności”

    Pełna zgoda. Ale jak ktoś przez większość czasu działa jak nakręcana małpka (niezależnie od deklarowanych intencji, czy wręcz wbrew nim), to mu się może sprężynka zwichrować, trudna rada.

  275. @konsumowanie wycieczek na Bali
    Ale nie chodzi tylko o to, że jak Janusz z Grażynką lecą na Bali, to samolot spala dużo paliwa! Tylko bardziej o to, że żeby na to Bali polecieć, to muszą ostro zapierdalać i wziąć kredyt, i potem zapierdalać na spłatę tego kredytu. Co jest racjonalnym podejściem w sytuacji, gdzie i tak poziom zamożności dający bezpieczeństwo jest poza ich zasięgiem: utrata pracy albo nogi zawsze będzie oznaczać, ze kredytu hipotecznego nie da się spłacać, bo te 3 tysiące skitrane na czarną godzinę zaraz się skończą.

    Więc zamiast tego opylałoby się przemodelować system tak, żeby zapierdalać, dajmy na to, 5 godzin dziennie w ludzkich warunkach, ale mieć przy tym siatkę bezpieczeństwa, dzięki której losowy wypadek nie prowadzi od razu do pauperyzacji.

    Lub też, mówiąc ogólniej, zamiast sytuacji, gdzie jednostki zasuwają w nadziei, że uda im się kupić możliwość wypisania się z systemu ogólnospołecznego (i np. żyć przez tydzień jako rentier na Bali lub posłać bombelka do prywatnego LO, lub dojeżdżać do pracki samochodem zamiast gnieść się z plebsem w autobusie), stworzyć sytuację, gdzie system ogólnospołeczny jest na tyle dobry, że nie ma po co się z niego wypisywać (w przykładzie z dojazdami do pracki wstawiłem autobus zamiast metra, bo metro to na moje oko już przykład systemu, z którego nie ma większego sensu się wypisywać)

  276. @m.bied
    Czyli, krótko mówiąc, uważasz że jednak chodziło o to, żeby libków dupka zapiekła.

  277. @loleklolek_pl

    „Nie wiem, na jakie badania się powołujesz. Te, które wskazałem w jednym z poprzednich komci jednak pokazują tąpniecie w Europie…”

    I które to tąpnięcie miało niewielki wpływ na globalne emisje CO2.

    „Odwiedziny u przeciętnego Europejczyka sugerują, że emisje biorą się głównie z codziennego stania w korkach.”

    Odnosiłem się do powyższej tezy, która jest nieprawdziwa. Emisje wynikające z transprtu indwidualnego mają niewielki udział w globalnej produkcji CO2. Z zaliknowanego przez ciebie wykresu wynika, że transport indywidualny w EU odpowiada za jakieś 400 Mto CO2 rocznie. To są fistaszki wobec 38 Gt wyemitowanych globalnie.

  278. @jgl
    „Czyli, krótko mówiąc, uważasz że jednak chodziło o to, żeby libków dupka zapiekła.”

    To jak z tym CPK, na koniec zawsze i tak uzasadnienie sprowadza się do „żeby warszawiakom pogorszyć”.

  279. @jgl

    No niestety, jeżeli przez większość czasu wali się w czynele do wtóru melodii libków, to zostają tylko rozpaczliwe sposoby odreagowania. Można wyjąć chłopaka z objęć wujaszka z Unii Wolności, objęcia wujaszka z chłopaka wyjąć trudniej.

  280. Pod tą notką pojawiło się sporo dość gorzkich słów o posłance Matysiak, Wosiu, Okrasce, Dymku, Giełzaku i ogólnie okolicach alt-leftu. Spytam ze swojej pozycji outsidera – konserwatywnego katolika głosującego na PiS. Dlaczego właściwie tak ich nienawidzicie? Za zdradę w kwestii obyczajówki czy generalnie propagowanie wizji lewicy innej niż klasośredniowo-inteligencka przybudówka dla liberałów?

  281. @M W

    A mógłbyś tę nienawiśc jakoś zacytować. Bo fakt, że się z kimśnie zgadzasz i nie cenisz jego i jego poglądów, a nawet z nich pokpiwasz jest fucking far od nienawiści. Stawiasz chochoła. Jak zwykle biedna skrzywdzona prawica.

    Jedyna osoba, która w tym watku cieszy się powszechną nienawiścią to Ziobro. I choć w życiu przez 57 lat dorobiłem się raptem kilku (na pewno < 10) osób o których moge powiedzieć że je nienawidzę (i w polityce i w życiu) to Ziobro jest na podium. Ale Woś? Wypisuje tak horrendalne bzdury np. o Trumpie, że to jest zwyczajne płaskoziemstwo. Okraska? Przestałem go obserowaqc bo pluł jadem i obrażał wszystkich naokoło bardzo ostrymi słowy. Matysiak? Skrajnie nielojalna wobec własnej partii mierząc standardami jakiejkolwiek partii. Kogo tu nienawidzieć? Po prostu nie lubię takich ludzi. Bo ja wiem, szklankę cukru bym pożyczył jakby mieszkali drzwi w drzwi, ale gadać bym nie chciał. I tyle.

  282. @m.bied
    „rozpaczliwe sposoby odreagowania”

    Też mam wrażenie, że po dwóch tuzinach głosowań ciurkiem mogli mieć dosyć. I w tym „dosyciu” przegapić – tak jak ja przegapiłem na początku niniejszego wątku – że mimo ściągnięcia 26 wartw immunitetu, Ziobro wciąż nie jest nagi jak człowiek, tylko dalej w poselskich kalesonach ubezpieczających.

    @M W
    „Dlaczego właściwie tak ich nienawidzicie?”

    Chyba za bardzo się nad nimi rozczulasz. Spójrz chłodnym okiem: mowa nienawiści bywa kierowana jedynie w stronę Ziobry. Reszta wyrazów braku sympatii w tym wątku to tylko takie przytyki i przygadywania, jak na katolickie standardy – naskórkowe.

  283. Co do Ziobry – co innego odebranie immunitetu, a co innego zgoda na areszt (bo nie ma co kryć, ludzie Tuska w sądach na pewno ten areszt by przyklepali). Areszt nie, bo:
    1. sprawa opiera się głównie na dokumentach = nie ma obawy matactwa.
    2. skazywanie na areszt człowieka chorego na raka, to de facto zabicie go. Wy jesteście tak opętani nienawiścią, że właśnie tego chcecie…

  284. @Paweł Mi
    W nakazie aresztowania chodzi m.in. o, że Ziobro jest chodzącą definicją flight risk. Bez tego żadnych zarzutów nie usłyszy, bo po prostu przeczeka wszystko na Węgrzech.

  285. Paweł Mi
    „skazywanie na areszt człowieka chorego na raka, to de facto zabicie go. Wy jesteście tak opętani nienawiścią, że właśnie tego chcecie…”

    Jeżeli FAKTYCZNIE ma raka, co potwierdzi lekarz więzienny i dokumentacja medyczny to będzie leczony w więzieniu. To jest koleś, którego przydupas przesłuchiwał kobietę podczas porodu!

    No i dlaczego Ziobro ma by wyjątkiem?

    „10 lipca 2007 prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował do Sejmu wniosek o uchylenie Stanisławowi Łyżwińskiemu immunitetu.”

    „W trakcie przebywania Stanisława Łyżwińskiego w areszcie jego żona, adwokaci oraz niektórzy dziennikarze i politycy (m.in. eurodeputowany Janusz Wojciechowski[22]) wskazywali na drastyczne pogorszenie jego stanu zdrowia (skutkujące m.in. koniecznością poruszania się na wózku inwalidzkim[23]) oraz poddawali krytyce prowadzenie procesu w tych okolicznościach (m.in. część rozpraw odbywała się w areszcie z uwagi na brak możliwości transportu oskarżonego do budynku sądu”

    ETPCz ma takie stanowisko
    Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 17 stycznia 2017 roku uznał, że odmowa zwolnienia tymczasowo aresztowanego, który chorował na chorobę nowotworową, nie stanowiła naruszenia prawa do życia ani zakazu nieludzkiego i poniżającego traktowania.

    Czytaj więcej na Prawo.pl:
    link to prawo.pl

  286. Wspominając o podcastach obudziłam potwora, a przecież nie jest to dla mnie źródło wiedzy, a coś co zajmuje myśli podczas sprzątania i innej prozy życia. Próbuję zrozumieć skąd w ludziach poparcie dla pis, więc słuchanie opinii daje jakieś pojęcie. Mam wrażenie że problem w tym, że to środowisko zamyka oczy na fakty i ignoruje to, że partyjnej górze nie przeszkadzają ludzie bardzo nieuczciwi (jak Kurski i Ziobro). Dla mnie to jest główny powód do nie głosowania na nich. Może to odpowiedź skąd tutaj taka niechęć do ZZ? A informacja o PM to rzeczywiście promyczek nadziei.

  287. @loleklolek:

    „No więc partie opozycyjne mają to do siebie, że nie dysponują tym całym zapleczem w postaci ministerstw i innych urzędów (czyt. pieniędzmi na mnóstwo etatów), więc pewnego rodzaju „amatorszczyzna” jest tu stanem domyślnym.”

    No nie, dopracowanie dosyć kluczowego przepisu nie wymaga wagonu prawników co skoszą wagon trawników komputerem kwantowym, tylko kilku osób, co siądą i pomyślą co piszą.

    Czyli wezmą jakieś „[p]odatkowi od nadwyżki nieruchomości mieszkalnych podlega posiadanie trzech lub więcej różnych nieruchomości mieszkalnych przez jeden podmiot”, zastanowią się co się dzieje jak Tomek lat 17 ma 1/2 udziału w mieszkaniu po babci, 1/64 w zapomnianym domku na prerii i 1/4 udziału w mieszkaniu po tacie i zrobią zwrotkę „trzeba uzupełnić katalog wyjątków, bo wychodzą kretynizmy”.

    Albo się zastanowią, czemu liczenie „po sztuce” nie ma sensu tak jakby we w ogóle, i zamiast tego powinno iść to „po metrażu”. No wybaczcie, ale jakby bardziej landlordem będzie ktoś mający dom 120 metrów (w którym mieszka) i budynek o funkcji mieszanej o pow. 260 metrów (który fizycznie ma wiele pokoi/lokali) niż ktoś mający cztery kawalerki o średniej powierzchni 20 metrów.

  288. @Michał Maleski
    „dopracowanie dosyć kluczowego przepisu nie wymaga wagonu prawników”
    Ja bym jeszcze dodał, jako osoba która w ministerstwie naprawdę pracowała, że te ministerstwa i urzędy którymi dysponuje władza, to nie są nawet wagony prawników. To są ludzie o różnych kompetencjach, czasami jak najbardziej prawniczych, ale nierzadko po prostu administracyjnych z jakąś tam trochę lepszą od przeciętnej wiedzą o prawie. I ci ludzie podzieleni są na dziesiątki departamentów, z których każdy zajmuje się swoją działeczką, a w większości pracuje po parę osób. Owszem, są kluczowe kwestie z większymi i mocniej obsadzonymi departamentami, ale potrafią być i takie, gdzie departament to dwa pokoje po 2-3 osoby + gabinet dyrektorski.
    Jeśli partia potrafi stworzyć i uchwalić własny statut, to powinna potrafić stworzyć pojedyncze projekty ustaw, które nie będą wyglądać jak kompletna amatorka. Bo ma już do tego zasoby.

    Tu ciekawostka. Gdy zaczynałem pracę w ministerstwie (tak na przełomie wieków) było to jeszcze częścią czegoś takiego jak służba cywilna. I nawet jako prosty informatyk od roznoszenia monitorów i drukarek po pokojach byłem częścią korpusu służby cywilnej, co oznaczało, że musiałem przejść trzydniowy kurs głównie prawa administracyjnego, aczkolwiek z odrobiną konstytucyjnego, pracy i szczyptą przepisów dotyczących ochrony informacji elektronicznej (w tym ostatnim to ja pomagałem koleżankom i kolegom, a oni mi przy administracyjnym, które było nudne jak diabli. Konstytucyjnego nawet słuchałem z zaciekawieniem). Nie było mi to potrzebne w pracy nijak – drukarka nie pyta na podstawie jakiej prerogatywy konstytucyjnej wciskam jej kable – ale byłem urzędnikiem i członkiem korpusu służby cywilnej i musiałem mieć pewien minimalny poziom wiedzy.

    „No wybaczcie, ale jakby bardziej landlordem będzie ktoś mający dom 120 metrów (w którym mieszka) i budynek o funkcji mieszanej o pow. 260 metrów (który fizycznie ma wiele pokoi/lokali) niż ktoś mający cztery kawalerki o średniej powierzchni 20 metrów.”

    Tak, ale jednocześnie przy liczeniu po metrażu wychodzi, że bardziej landlordem jest ktoś mający dom 120 metrów w którym mieszka i nic więcej niż ktoś mający cztery kawalerki po 20 metrów (w obu przypadkach chodzi o metry kwadratowe, chociaż mieszkania są trójwymiarowe, tak dla uściślenia).
    I w ogóle te mieszkania po 20 metrów i całe pójście w „mikroapartamenty” to też patologia którą należałoby uregulować.

    Może „po metrażu” należałoby liczyć po odjęciu miejsca zamieszkania?

    Zgadzam się co do meritum, sam się zresztą o to pokłóciłem z paroma lewicującymi osobami, które stały na stanowisku „kataster za wszystko po wyżej pierwszego mieszkania” nie przyjmując nawet takich argumentów, że ktoś może być właścicielem mieszkania z kredytem hipotecznym na głowie i dostać w spadku niewielki udział w drugim i to nie czyni z niego jeszcze landlorda. No ale dla niektórych świat jest prosty i czarno-biały.

  289. @mbied
    „piątka z Razem mogła uznać, że w sytuacji braku realnego wpływu na wynik kolejnego, dwudziestego siódmego głosowania może sobie pozwolić na przypomnienie”

    To jest ładne literacko, ale naciągane jak niektóre wątki w serialu „Heweliusz”. Przecież nie mieli czasu na przedyskutowanie i podjęcie nagle takiej decyzji, na salę sejmową musieli już wchodzić dogadani w tej kwestii. Zdecydowali o tym z premedytacją, jakiś głupek musiał to uznać za genijalny plan godzien Makiawela samego. Ależ bym chciał poznać nazwisko (no bo to ktoś z tej piątki).

    @nieela
    „Próbuję zrozumieć skąd w ludziach poparcie dla pis, więc słuchanie opinii daje jakieś pojęcie.”

    Nie ma pani żadnego typowego „pisowskiego wujka”? Myślałem że każdy ma. Ja oczywiście mam, więc wiem skąd w ludziach poparcie dla pis. Z marzenia o bezwstydzie. PiS oraz MAGA dają swoim wyborcom rozkoszne prawo niewstydzenia się za rasizm, antysemityzm, homofobię albo po prostu zwykłą głupotę. To dlatego „lewica pisowska” jest niemożliwa, bo albo będziesz razem z nimi „dojeżdżać pedałów”, albo nie będziesz z nimi, będziesz woke, a więc wrogiem.

    Proszę, wyjaśniłem to pani lepiej od 100 godzin podkastów.

  290. @wo
    „jakiś głupek musiał to uznać za genijalny plan godzien Makiawela samego.”

    IMO Zandbergowi po wyborach które mu wypadły powyżej oczekiwań palma trochę odbiła i postanowił zagrać w szachy 5D. On tak ostatnio trochę brzmi.

  291. @m.n.f.

    „Nie PiS, który jest – że tak powiem – swojskim populizmem wąsatego wujka na weselu, wygłaszającego pijackie tyrady polityczne, zrzucającego talerze ze stołów, obrażającego gości i próbującego dyrygować orkiestrą; wujek jest śmieszno-straszny, ale to jednak zagrożenie innej kategorii niż czające się w krzakach uzbrojone komando, które planuje całą tę remizę podpalić.”

    Yyy, przecież widzieliśmy PiS w akcji przez 8 lat, i wiemy, że jak najbardziej by podpalili, bo już raz próbowali. Kaczyński w czapeczce MAGA nie jest wystarczająco wymownym ostrzeżeniem? Kupowanie Pegasusa do inwigilacji opozycji? Demontaż TK?

    Jeżeli – zastrzegam, jeżeli – PiS to demontaż państwa prawa + wysokie podatki, a Konfederacja to respektowanie państwa prawa + cięcia budżetowe, to IMO jednak mniej Polsce zaszkodzi Konfa. Bo budżet państwa się zmienia co rok, a raz rozwalony system sądowniczy naprawia się latami.

    „piątka z Razem mogła uznać, że w sytuacji braku realnego wpływu na wynik kolejnego, dwudziestego siódmego głosowania może sobie pozwolić na przypomnienie, że we własnym mniemaniu nie są nakręcanymi małpkami liberałów oraz że udział w rytualnych pląsach i pohukiwaniach dwóch rzekomo pokłóconych ze sobą odnóg POPiS-u nie stanowi ich priorytetu.”

    Ja bym zrozumiał, gdyby Razem brak udziału w głosowaniu uzasadniło „wiedzieliśmy że i tak przejdzie, a kolega miał imieniny i spieszyliśmy się do restauracji”. No po ludzku bym zrozumiał. Ale powyższe, jeżeli prawdziwe, to ideowa kompromitacja. Jeżeli Razem naprawdę nie rozumie, że egzekwowanie norm i wymiar sprawiedliwości to nie są „rytualne pląsy i pohukiwania”, to bardzo źle to o nich świadczy i budzi niepokój, czy w ich rękach Polska nie kontynuowałaby odjazdu od praworządności.

    Aha, no i używanie terminu „POPiS” w 2025 to jest kompletny anachronizm. PO i PiS nie są parą kochanków którzy udają, że się kłócą. Budowanie swojej strategii politycznej przez Razem na tak odczapistej diagnozie jest oderwaniem od rzeczywistości.

    @loleklolek

    „Konsumpcji, srumpcji. Odwiedziny u przeciętnego Europejczyka sugerują, że emisje biorą się głównie z codziennego stania w korkach. ”

    Otóż nie, zerknij na link to statista.com Nie ma jednego sektora który by dominował, musisz ciąć emisje wszędzie. A te loty na Bali to było retoryczne, podstaw sobie tańszą okolicę jak Ciebie razi Bali. (Sam na Bali nigdy nie byłem, stąd nawet nie wiem, czy jest tam drogo czy tanio :D)

    „Tzn. uzyskamy zapewne mniej niż chociażby stosując dość radykalne „rozkułaczanie””

    W jaki sposób „rozkułaczanie” miałoby obniżyć emisje CO2? Starsze domy są mniej energooszczędne, więc ich ogrzewanie kosztuje więcej CO2. Tak więc dla klimatu jest lepiej budować nowe mieszkania (socjalne bądź nie), niż wywłaszczać stare pustostany.

    @jgl

    „Tylko bardziej o to, że żeby na to Bali polecieć, to muszą ostro zapierdalać i wziąć kredyt, i potem zapierdalać na spłatę tego kredytu.”

    To niech nie lecą. Podróże samolotowe powinny być droższe, żeby zmniejszyć emisje CO2. Teraz są za tanie.

  292. @rw „niech nie lecą”

    No owszem, przecież to mówię, że ambicja wakacji na Bali to patologia patologicznego systemu

  293. @rw

    „To niech nie lecą. Podróże samolotowe powinny być droższe, żeby zmniejszyć emisje CO2. Teraz są za tanie.”

    Zauważ z tylko, że dla wielu krajów turystyka do ważne źródło dochodów. W takiej np. Namibii, ochrona przyrody i turystyka są nierozerwalnie ze sobą powiązane. A mówimy o kraju, który chroni 18 % swojego terytorium, nie licząć prywatnych parków. Polska chroni 1% i własnie Batyr zawetował powstanie nowego parku narodowego.

    Więc może jakieś progreswne opodatkowanie lotów byłoby własiwsze niż podnoszenie cen wszystkim równo? Jak globalna korporacja wysyła swoich pracowników co i rusz na drugi kontynent, to niech grubo za to płaci. Jak Kowalski chce sobie raz w życiu palmy na plaży czy zebrę na sawannie zobaczyć to może mu tego prawa nie zabieraj?

  294. > No owszem, przecież to mówię, że ambicja wakacji na Bali to patologia patologicznego systemu

    A tak z ciekawości, jaki kierunek wakacyjny uważasz, że patologią nie jest? Kanary? Grecja? Bałtyk? Sąsiednie województwo? Sąsiednia gmina?

    > że ktoś może być właścicielem mieszkania z kredytem hipotecznym na głowie i dostać w spadku niewielki udział w drugim i to nie czyni z niego jeszcze landlorda

    Ale to chyba nie ma być podatek od „landlordów”. Poza tym nie rozumiem problemu: zapłaci troszkę podatku, bo to przecież nie miały być jakieś karne stawki, od tego fragmentu drugiego mieszkania. Przecież i tak stratny na tym nie będzie, a będzie większa motywacja, żeby spadkobiercy się dogadali i coś użytecznego z tym mieszkaniem zrobili.

  295. @kosmaty
    „Poza tym nie rozumiem problemu: ”

    Trudno. Proszę nie brnąć, bo to byłoby tłumaczenie rzeczy zbyt oczywistych.

    „żeby spadkobiercy się dogadali”

    Przydałaby mi się jakaś weryfikacja wieku, żeby komciać mogli tylko ludzie powiedzmy po trzydziestce.

  296. @loleklolek_pl
    „Odwiedziny u przeciętnego Europejczyka sugerują, że emisje biorą się głównie z codziennego stania w korkach.”

    Emisje z transportu to ogółem 15%, a w Europie jakieś 20% (mniejszy udział energetyki i przemysłu). Sam transport drogowy to 14,5% a same samochody osobowe to jakieś 8,5%. Nie twierdzę, że to jest nic. Ale przestawienie się na bardziej eko transport publiczny urwie z tych 8% ile, połowę? A rezygnacja z produkcji motoryzacyjnej, zwłaszcza spalinówek, to dla Europy katastrofa gospodarcza, niestety. Nawet tylko przestawienie fabryk na elektryki jest bardzo poważnym problemem, ponieważ w spalinówkach mamy ogromne tradycje, doświadczenie i nadal pewne przewagi technologiczne, a w elektrykach – nie. Chiny wciągną nas nosem na raz. Nie mam na to twardych liczb, ale mam podejrzenie, że ogromne środki, jakie pochłonie elektryfikacja transportu indywidualnego byłyby wydane efektywniej z puntu widzenia redukcji emisji CO2, gdyby poszły na przykład na energetykę – atom, sieci, magazyny, wiatraki, PV. I nie spowodowałyby wielkich perturbacji gospodarczych w tak trudnym okresie („wielu z Was, drodzy pracownicy Volkswagena, zostanie zwolnionych, ale jest to cena, na którą odklejona Komisja Europejska jest gotowa w imię ekololo! Jeśli tego nie chcecie, głosujcie na nas!”).

  297. @panbolec
    „IMO Zandbergowi po wyborach które mu wypadły powyżej oczekiwań palma trochę odbiła i postanowił zagrać w szachy 5D. On tak ostatnio trochę brzmi.”

    Mam wrażenie, że po raz pierwszy w historii polskiej polityki, syndrom Kukiza-Hołowni dopadł kogoś, kto jeszcze nawet nie dopełznął do trzeciego miejsca, a już snuje sny o drugiej turze, którą na pewno wygra, bo cała Polska marzy o kimś takim jak on, kto w ogóle nie ma nic wspólnego z Tuskiem ani Kaczyńskim.

  298. @kosmaty „A tak z ciekawości, jaki kierunek wakacyjny uważasz, że patologią nie jest? Kanary? Grecja? Bałtyk? Sąsiednie województwo? Sąsiednia gmina?”

    IMO wystarczy przestac podążąć za średnioklasowymi modami i nabierać sie na rożne lotnicze city-breaki a jak już naprawdę trzeba bo statusy scojalne zaczynają lecieć a nie każdy może sobie pozwolic na bycie tym czterdziestoletnim dziwakiem co woli jezdzic rowerem po lasach zamiast leciec na Malte to można zacząć się nabierać na pociągowe city-breaki. U nas w korpo i okolicach z kolei zaczęła rozkwitać tuyrystyka piesza do stopnia, ze ludzie ustawiaja sie na zaliczanie szlakow PTTK.

  299. @kosmaty
    „jaki kierunek wakacyjny uważasz, że patologią nie jest?”

    Nie chodzi ściśle o kierunek, a tydzień na Bali to metonimia. Chodzi ogólniej o system nastawiony na to, żeby nastukać jak najwięcej cyferek, a potem je efektownie skonsumować; o zapierdalanie po to, żeby kupić sobie prawo do bycia poza społeczeństwem.

    @kuba wu
    „rezygnacja z produkcji motoryzacyjnej, zwłaszcza spalinówek, to dla Europy katastrofa gospodarcza”

    Trudno o bardziej dobitną krytykę systemu gospodarczego. Okej samochody sprowadzają na nas nieszczęście, ale musimy je produkować, bo bez nich zbiedniejemy!

  300. @tcp
    „IMO wystarczy przestac podążąć za średnioklasowymi modami”

    Ja kibicuję nowej średnioklasowej modzie na mikrowyprawy, typu „zdobywanie korony Warszawy zimą bez tlenu”. Trochę też to lansuję, na przykład opisując na blogasku Wyprawę W Poszukiwaniu Źródeł Potoku Służewieckiego.

  301. @kosmaty
    „A tak z ciekawości, jaki kierunek wakacyjny uważasz, że patologią nie jest? Kanary? Grecja? Bałtyk? Sąsiednie województwo? Sąsiednia gmina?”

    Ja często jeżdżę w wakacje do sąsiedniej gminy. Na rowerze. Czasem z plecakiem i namiotem, zostając tam na wakacyjnym dwudniowym wywczasie nad Wisłą. Zapewne jakieś sznurki/rurki z tego namiotu są patologicznie wyprodukowane, a dętki z roweru zapewne noszą w sobie jakąś kulturową pamięć Konga pod belgijskim panowaniem. Jednak ten wyjazd jest mniej patologiczny niz lot odrzutowcem do hotelu z basenem na dachu gdzieś na Bali czy na Kanarach. Człowiek nie stanie się dobry, ale może się stawać mniej zły.

  302. @kosmaty
    „Poza tym nie rozumiem problemu: zapłaci troszkę podatku, bo to przecież nie miały być jakieś karne stawki, od tego fragmentu drugiego mieszkania.”

    Przepraszam, przechodziłeś ostatnio jakieś odwiedziny w urzędzie skarbowym? Bo ja w ostatnich paru latach tak, urzędniczki są nawet miłe, ale system potrafi być mocno niewygodny. Dam ci przykład – ze dwa lata temu kupiłem używany samochód. Po kupieniu samochodu trzeba opłacić podatek PCC i ma się na to pół roku. Więc wszedłem na portal podatkowy, zgłosiłem deklarację zakupu, dostałem szczegóły, wysłałem przelew. Sprawa załatwiona, co nie?
    No więc nie, bo po paru miesiącach dzwoni do mnie pani z urzędu, że oni dostali pieniądze, ale nie wiedzą za co. Ja mówię, że zgłaszałem przecież, ale okazuje się że ta deklaracja wysyłana przez internet gdzieś się zagubiła, system jej w ogóle nie widzi. To może ja zgłoszę jeszcze raz? Będzie ok? No, będzie ok. Zgłosiłem PCC ponownie. Parę miesięcy później polecony z urzędu, wzywają mnie do uiszczenia opłaty za zadeklarowane PCC i stawienia się w urzędzie celem wymierzenia kary za niezrealizowanie ustawowych obowiązków. W urzędzie wyjaśniam z panią co i jak. I słyszę, że moje PCC było zgłoszone ponad pół roku po zakupie, więc ustawa naruszona. A to że należne pieniądze mieli od razu nie jest dowodem na nic. Przy okazji wyjaśniło się dlaczego wezwali mnie znowu do opłacenia – bo gdy nie wiedzieli za co to są pieniądze, to sobie je wewnętrznie przeksięgowali. A wpłaty za PCC rejestrują na koncie głównym, gdzie już tych pieniędzy nie było.
    Skończyło się na tym, że dostałem mandat – dzięki stosunkowo miłej pani najniższy możliwy – który przekroczył wartość tego PCC tak jeszcze o połowę. I dostałem poradę, że trzeba było od razu wyrazić „czynny żal” zanim mnie wezwali, to wtedy by mogli umorzyć.
    Zaufanie do państwa mi trochę spadło. Nawet nie dlatego, że mnie ścigali – to akurat dobrze, że urzędnicy sprawdzają czy ktoś nie unika podatków – tylko że deklaracja złożona przez państwowy portal podatkowy mogła po prostu zniknąć i ja nie udowodnię, że dopełniłem obowiązków a oni w takiej sytuacji muszą mnie ukarać, chociaż państwo swoje pieniądze dostało od razu.

    „Przecież i tak stratny na tym nie będzie, a będzie większa motywacja, żeby spadkobiercy się dogadali i coś użytecznego z tym mieszkaniem zrobili.”
    Przechodziłeś ostatnio jakieś postępowanie spadkowe? Ja tak, w tym roku. Otóż nie da się zrobić tak, żeby spadkiem się po prostu podzielić jak się chce. Dostajesz ustawowo, po części wszystkiego co ci się należy. Nie wiem skąd założenie, że spadkobiercy nie chcą się dogadać, albo że z mieszkaniem nie dzieje się nic użytecznego.
    Moja sytuacja i tak jest prosta i dość typowa – zmarła moja mama, ale tata nadal żyje. Oboje mieli mieszkanie na spółkę, więc tata, ja i siostra dziedziczymy (ustawowo) po 1/3 spadku po mamie, czyli po 1/6 udziału w mieszkaniu. I nie da się powiedzieć, że ja osobiście to bym dobrowolnie zrezygnował z udziałów w mieszkaniu, ale dzielił się resztą. Jedno co można zrobić to odrzucić spadek. I nawet mieliśmy taki plan, że ja i siostra nie weźmiemy części mieszkania bo to jest potem robota z rejestracją w księgach wieczystych. Ale odrzucenie spadku przez dzieci sprawia, że do spadku – ustawowo – dostają prawa inni, np. rodzeństwo zmarłego. Mieszkanie jest nadal użytkowane tak samo, pod tym względem nic się nie zmieniło. Zmieniło się to, że tata ma teraz 2/3 udziałów, ja i siostra po 1/6 (mimo że ja mam własne mieszkanie i ta 1/6 jest mi niepotrzebna, spokojnie mógłbym z niej zrezygnować na ich rzecz). Oraz nie mogliśmy tylko odrzucić mieszkania a dostać inne rzeczy, odrzuca się cały spadek albo go bierze.
    Więc musieliśmy przyjąć, dostać protokół spadkowy, udać się do urzędu skarbowego (radość!), złożyć odpowiednie formularze, potem trzeba załatwiać formalności dotyczące zmiany właścicieli i wpisów do KW. Możemy ewentualnie już jako właściciele dokonać darowizny, która jest zwolniona z podatku (bo wobec najbliższych osób). Ale tylko do jakiejś kwoty i nadal oznacza to kolejne deklaracje w US. No i po moich wcześniejszych perypetiach byłem nieco zestresowany czy na pewno wpisałem dobry numer KW nieruchomości, bo korespondencji z urzędów jest nieco więcej, tam były jakieś wyłączenia, przewija się kilka różnych rejestrów.

    Przy okazji: Jeśli zmarła osoba posiadała jakieś pieniądze na koncie – nawet współdzielonym – to trzeba US też zadeklarować spadek w odpowiedniej wysokości i jest to udział w stanie konta na dzień zgonu. Co trzeba ustalić i masz szczęście jeśli masz do tego konta dostęp, bo inaczej z papierami trzeba najpierw iść do banku. Na szczęście deklaracje do US mogą być orientacyjne, czyli nie trzeba robić wyceny mieszkania tylko określić ile ono może być warte. Ważne żeby rzędy wielkości się zgadzały i żeby deklaracja była złożona.

    A jeśli ktoś chce mniej typowe rzeczy, to miła pani w US powiedziała mi, że ten mój wniosek z trzema pozycjami i orientacyjną wyceną wartości to drobiazg. Bo miała kobietę która otrzymała spadek po bracie, w który wchodziło jakoś ponad 200 obrazów. I musiała te obrazy powpisywać do wniosków a określenie nawet ich wartości na oko jest po prostu czasochłonne. Jej wniosek to było już konkretne kilkanaście stron.

    Z mojego punktu widzenia: byłoby fajnie gdybyśmy najpierw ogarnęli prawo spadkowe na nieco wygodniejsze zanim zaczniemy rozważać pomysły typu „niech ktoś płaci kataster od ułamka udziału, bo dostał spadek” gdy cała procedura i tak wymaga sporo formalności, dotyczy ludzi przeżywających niemały stres a walnięcie się może grozić konkretnymi mandatami.

  303. @Paweł Mi
    „skazywanie na areszt człowieka chorego na raka, to de facto zabicie go. Wy jesteście tak opętani nienawiścią, że właśnie tego chcecie…”

    Przecież to totalna bzdura. To nie putinowska rosja, w której chorych więźniów się celowo nie leczy. Wręcz przeciwnie, myślę że miałby każdą terapię, i to prędzej niż statystyczny Kowalski, byle nie zrobić z Ziobry męczennika. A nawiasem mówiąc Ziobro był już dawno jakoby umierający, ale jak widać, może odbywać zagraniczne podróże.

    @jgl
    „Trudno o bardziej dobitną krytykę systemu gospodarczego. Okej samochody sprowadzają na nas nieszczęście, ale musimy je produkować, bo bez nich zbiedniejemy!”

    System jest jaki jest, zgodzę się, że tkwimy w bagnie, ale wydobywać się z niego należy ostrożnie, wykonując najefektywniejsze w danym momencie ruchy, niegrożące zatopieniem wraz z głową.

    @MW
    „Spytam ze swojej pozycji outsidera – konserwatywnego katolika głosującego na PiS”

    Rzadko zdarza się możliwość wymiany zdań z kimś takim, więc skorzystam z okazji. Skąd się bierze w konserwatywnym katoliku głosującym na PiS tak wielka niechęć do osób nieheteronormatywnych? Serio, nie jestem w stanie pojąć, czemu miałbym odmawiać komuś praw, którymi sam się cieszę, tylko dlatego, że ma on inne preferencje seksualne? W imię czego miałbym uprzykrzać i utrudniać im życie? I to w sytuacji, gdy mnie samemu niczego by przecież od tego nie ubyło, gdyby np. geje mieli wspólność majątkową, prawa do dziedziczenia itd. Czemu mam odmawiać im nie tylko małżeństwa, czy związku partnerskiego, ale nawet skromnego statusu osoby najbliższej? Jakim sposobem mieliby oni „zagrażać pozycji małżeństwa”? Tak jak leworęczni zagrażają praworęcznym? Taka postawa to jest dla mnie synonim doskonałej, bezinteresownej nienawiści. Jak to się w ogóle ma rzekomej miłości bliźniego, pojąć kompletnie nie mogę.

  304. @kw
    „Skąd się bierze w konserwatywnym katoliku głosującym na PiS tak wielka niechęć do osób nieheteronormatywnych?”

    Wydaje mi się że kolejność jest odwrotna – najpierw jest pewien zestaw fobii, potem jest głosowanie na PiS jako na partię która te fobie nie tylko usprawiedliwia, ale wręcz podsyca.

  305. Ludzie mówią,że Zandberg był pegasusowany i Kaczyński ma na niego haki. Ci bardziej paranoiczni twierdzą, że Kaczyński pomógł powstać partii Razem żeby wykończyć politycznie Millera.

  306. @„Skąd się bierze w konserwatywnym katoliku…”

    Całe tysiąlecia kulturowej pracy. I budowy wielkiego przemysłu, który produkuje różne chęci i niechęci. Od ojców kościoła po lokalną parafię i rodzinę.

  307. @”skąd się bierze…”
    Redystrybucja prestiżu. Ktoś swoje poczucie wartości opiera na tym, że jest w heteroseksualnym małżeństwie, co niedziela chodzi do kościoła, dorobił się samochodu i jada schabowego, krótko mówiąc jest normalny. A ty mu mówisz, że to super, ale ta bezdzietna lambardziara, i ta para gejów wegetarian też są normalni. To tak jakbyś mu coś zabrał.

  308. @wc
    „Ci bardziej paranoiczni twierdzą, że Kaczyński pomógł powstać partii Razem żeby wykończyć politycznie Millera.”

    Proponuję się jednak powstrzymywać przed „ludzie mówią” (zazwyczaj oznaczającym „jakiś głupek na twitterze”). Millera nie trzeba było wykańczać, sam szedł drogą samozagłady. To on wymyślił panią Ogórkową oraz start w formule koalicji z podwyższonym progiem, nie Kaczyński (ani Zandberg).

  309. @amatil
    „Ktoś swoje poczucie wartości opiera na tym, że jest w heteroseksualnym małżeństwie, co niedziela chodzi do kościoła, dorobił się samochodu i jada schabowego, krótko mówiąc jest normalny.”

    Albo i nawet nie to, bo to często są przecież rozwodnicy, więc i w kościele niechętnie na nich proboszcz spogląda. Z całego zestawu zostaje tylko ten schabowy. Tym bardziej oczywiście będą się trzymać tej „normalności”. Na koniec zresztą logiczną konsekwencją wchodzenia w ich system wartości jest także potępienie małżeństwa (Andrew Tate już dawno im wyjaśnił że monogamia jest gejowska).

  310. @kot immunologa
    „dla wielu krajów turystyka do ważne źródło dochodów. W takiej np. Namibii, ochrona przyrody i turystyka są nierozerwalnie ze sobą powiązane.”

    Przemysł turystyczny jest jak Imperium Rzymskie. Nie tylko zabiera i niszczy podbite terytoria [tu skecz Monty Pythona: co nam dali ci Rzymianie?]. Podbój turystyczny jest mniej krwawy niż militarny, ale też jest polityczny. Wleczemy te swoje tabory, w których non stop napieprza klimatyzacja i poczuce wyższości. Jako cywilizacja zaborczo realizujemy zasadę: po nas choćby potop.

    Wisława Szymborska
    Głosy

    Ledwie ruszysz nogą, zaraz jak spod ziemi
    Aboryginowie, Marku Emiliuszu.
    W sam środek Rutułów już ci grzęźnie pięta.
    W Sabinów, Latynów wpadasz po kolana.
    Już po pas, po szyję, już po dziurki w nosie
    Ekwów masz i Wolsków, Lucjuszu Fabiuszu.
    Do uprzykrzenia pełno tych małych narodów,
    do przesytu i mdłości, Kwintusie Decjuszu.
    Jedno miasto, drugie, sto siedemdziesiąte.
    Upór Fidenatów. Zła wola Felisków.
    ślepota Ecetran. Chwiejność Antemnatów.
    Obraźliwa niechęć Labikan, Pelignów.
    Oto co nas, łagodnych, zmusza do surowości
    za każdym nowym wzgórzem, Gajuszu Kleliuszu.
    Gdybyż nie zawadzali, ale zawadzają
    Aurunkowie, Marsowie, Spuriuszu Manliuszu.
    Tarkwinowie stąd zowąd, Etruskowie zewsząd.
    Wolsyńczycy ponadto. Na domiar Wejenci.
    Ponad sens Aulerkowie. Item Sappianaci
    ponad ludzką cierpliwość, Sekstusie Oppiuszu.
    Narody małe rozumieją mało.
    Otacza nas tępota coraz szerszym kręgiem.
    Naganne obyczaje. Zacofane prawa.
    Nieskuteczni bogowie, Tytusie Wiliuszu.
    Kopce Herników. Roje Murrycynów.
    Owadzia mnogość Westynów, Samnitów.
    Im dalej, tym ich wiecęj, Serwiuszu Foliuszu.
    Godne ubolewania są małe narody.
    Ich lekkomyślność wymaga nadzoru
    za każdą nową rzeką, Aulusie Juniuszu.
    Czuję się zagrożony wszelkim horyzontem.
    Tak bym ujął te kwestie, Hostiuszu Meliuszu.
    Na to ja, Hostiusz Meliusz, Appiuszu Papiuszu,
    powiadam tobie: Naprzód. Gdzieś wreszcie jest koniec świata.

  311. @ergonauta

    Jak każdy inny przemysł, przemysł turystyczny może być toksyczny, szczególnie serwowany w nadmiarze. Stąd mój przykład Namibii, gdzie na samym początku niepodległego państwa postawiono na zrównoważoną turystykę. Jest wiele krajów na świecie, gdzie jak wyjmiesz turystykę, to nie zostanie nic. Można oczywiscie w ramach wyższości moralnej białego Europejczyka z rozwniętego kraju powiedzieć, że turystyka to zło wcielone, ale co byś takim Namibijczykom proponwał w zamian?

  312. @kot immunologa

    „Zauważ z tylko, że dla wielu krajów turystyka do ważne źródło dochodów. W takiej np. Namibii, ochrona przyrody i turystyka są nierozerwalnie ze sobą powiązane. A mówimy o kraju, który chroni 18 % swojego terytorium, nie licząć prywatnych parków. Polska chroni 1% i własnie Batyr zawetował powstanie nowego parku narodowego.”

    Zafundowałem sobie raz taką wycieczkę, na ptaki do Ugandy. Koszt biletów lotniczych to było mniej niż 20% całego wydatku. Taką wyprawę robi się raz na parę lat najwyżej, albo i rzadziej (ja pewnie następnym razem będę mógł sobie pozwolić za jakieś 10+ lat, i to jeżeli uda mi się córkę namówić, żeby też się wybrała). Jeżeli stać mnie było żeby zapłacić X, to stać by mnie było żeby zapłacić 1.2 x X za wymarzoną wycieczkę (goryle, szympansy, lwy, shoebill, waruga, itd… :D)

    Natomiast:

    1) super niskie ceny biletów zachęcają do wygłupów w stylu „a może na weekend do Londynu”? To loty krótkozasięgowe emitują najwięcej na kilometroosobę.
    2) już teraz ograniczają podróże biznesowe, żeby ciąć koszty. Podniesiesz ceny biletów, to ograniczą jeszcze bardziej.

    @PK

    „Przechodziłeś ostatnio jakieś postępowanie spadkowe?”

    Współczuję. To rzadko kiedy jest proste i bezstresowe. Też miałem z tym trochę korowodów po śmierci ojca.

    @ergonauta

    „Przemysł turystyczny jest jak Imperium Rzymskie. Nie tylko zabiera i niszczy podbite terytoria [tu skecz Monty Pythona: co nam dali ci Rzymianie?]. ”

    Weź może porozmawiaj o tym z kimkolwiek kto mieszka w takiej Namibii albo Ugandzie.

    @jgl
    „Trudno o bardziej dobitną krytykę systemu gospodarczego. Okej samochody sprowadzają na nas nieszczęście, ale musimy je produkować, bo bez nich zbiedniejemy!”

    No przecież Związek Radziecki miał takich absurdów jeszcze więcej. To nie jest specyficzne dla kapitalizmu.

  313. @wo
    „Na koniec zresztą logiczną konsekwencją wchodzenia w ich system wartości jest także potępienie małżeństwa (Andrew Tate już dawno im wyjaśnił że monogamia jest gejowska).”

    Jednak wolałbym się dowiedzieć, co o tym myśli autentyczny, polski, konserwatywny katolik, a nie ofiara Tate czy jakaś nasza lewacka projekcja. Ale chyba się już nie dowiem. Tak to już jest, że gdy zadaję podobne pytania komuś, kto wydaje się mieć trzycyfrowe IQ, to zwykle następuje jakiś unik, albo agresywna reakcja obronna – logicznych wytłumaczeń nie otrzymałem nigdy.

  314. @razem & głosowanie
    Ale co to w ogóle za tłumaczenie: „Pokażmy, że nie jesteśmy na smyczy libków i zagłosujmy za Ziobrą”? To mało jest głosowań, w których można by zademonstrować antylibkizm?

  315. @kuba_wu

    „Jednak wolałbym się dowiedzieć, co o tym myśli autentyczny, polski, konserwatywny katolik, a nie ofiara Tate czy jakaś nasza lewacka projekcja.”

    Z moich obserwacji z takimi ludźmi wśród znajomych albo (na szczęście już byłej) rodziny, mechanizmy są takie:

    1. Uważają gejów za osoby chore i zaburzone, które powinny, jeżeli nie leczyć się, to przynajmniej „nie obnosić się” ze swoim „zaburzeniem”. A na pewno nie powinny mieć prawa do adopcji dzieci (to często odpala wśród takich homofobów niezły odlot). Taki pogląd (że homoseksualizm to zaburzenie) jest wprost wzięty z nauki Kościoła Katolickiego.

    2. Idealizują tradycyjne małżeństwo (nieważne, czy sami są w takowym, czy po trzech rozwodach, liczy się ideał a nie jak blisko jego sami się znajdują [1]) i propozycje małżeństw gejów i lesbijek traktują jako atak na „wyjątkowość” instytucji małżeństwa.

    3. Nie znają osobiście żadnych osób homoseksualnych, więc widzą je wyłącznie jako karykaturę z prawicowej retoryki albo żartów wąsatego wujka. Znałem faceta który miał taką postawę dopóki nie obejrzał OIDP „Brokeback Mountain” w telewizji i nie dotarło do niego, że to jest tak samo prawdziwa miłość jak jego do żony.

  316. @rw

    „Natomiast:

    1) super niskie ceny biletów zachęcają do wygłupów w stylu „a może na weekend do Londynu”? To loty krótkozasięgowe emitują najwięcej na kilometroosobę.
    2) już teraz ograniczają podróże biznesowe, żeby ciąć koszty. Podniesiesz ceny biletów, to ograniczą jeszcze bardziej.„

    Ja się z tym zgadzam, stąd mój postulat powiązania cen biletów z liczbą czy długością podróży. Co ma miejsce również teraz, tyle że zależność jest taka, że im więcej podróżujesz, tym jest taniej. Powinno być odwrotnie; jak korporacja wysyła kogoś 10 razy w roku w podróż dookoła świata to niech płaci jak za zboże. Ale jak aspirujacy Kowalski chce sobie raz w czas egzotyczny wyjazd zafundować, to w sumie czemu go za to karać?

  317. @kuba_wu „System jest jaki jest, zgodzę się, że tkwimy w bagnie, ale wydobywać się z niego należy ostrożnie, wykonując najefektywniejsze w danym momencie ruchy, niegrożące zatopieniem wraz z głową.”

    Jasne, ale na razie to wszyscy są w jakims amoku – zwlaszcza, ze to nie jest tak, ze jak nie wymienisz auta co 3 lata to gospodarka upadnie.

  318. @rw

    „Nie znają osobiście żadnych osób homoseksualnych, więc widzą je wyłącznie jako karykaturę z prawicowej retoryki albo żartów wąsatego wujka.”

    Homoseksualizm jest na tyle częsty, że znając te +100 osób zna kilka z taką orientacją. Więc albo wypierają że znają, albo te osoby przed nimi to ukrywają, co dziwnym nie jest.

  319. @jgl

    „Ziomeczku, Związek Radziecki nie istnieje od 30+ lat”

    Chłopcze, ty też pewnie nie istniałeś 30 lat temu, dlatego dla ciebie to abstrakcja. Ale to jest ostatni poważny kontrprzykład dla kapitalizmu, więc zbywanie go machnięciem ręki jest głupie.

    @kot

    „Ale jak aspirujacy Kowalski chce sobie raz w czas egzotyczny wyjazd zafundować, to w sumie czemu go za to karać?”

    Bo łatwiej nałożyć podatek który nie wymaga śledzenia ile każdy Kowalski podróżuje w ciągu roku, niż taki który wymaga. Privacy, etc.

  320. @kot

    „Homoseksualizm jest na tyle częsty, że znając te +100 osób zna kilka z taką orientacją. Więc albo wypierają że znają, albo te osoby przed nimi to ukrywają, co dziwnym nie jest.”

    No właśnie to jest takie beznadziejne ekwilibrium prowincjonalnego miasteczka, w którym osoby homoseksualne są niewidoczne przez homofobię, a homofobia się utrzymuje bo osoby homoseksualne są niewidoczne i, w konsekwencji, zdehumanizowane. Sposobem na przełamanie tego klinczu jest REPREZENTACJA: pokazywać postacie homoseksualne w filmach, teatrze, puszczać w TV w prime time filmy o homoseksualiźmie i konsekwencjach homofobii (np. ten film o Turingu). Żeby homoseksualiści z Innych stali się Ludźmi.

    No to teraz już wiecie, czemu prawicy tak zależało na tym, żeby przejąć media i TV.

  321. @rw

    „Bo łatwiej nałożyć podatek który nie wymaga śledzenia ile każdy Kowalski podróżuje w ciągu roku, niż taki który wymaga. Privacy, etc.”

    Ale te informacje i tak się zbiera, służby graniczne mają dostęp do danych gdzie kto w ostanim czasie latał. Serdecznie nie polecam podrózy do Iranu po uprzedniej wizycie w Izraelu (i odwrotnie), nawet duplikat paszportu nie zawsze pomaga.

    To jest utopijny pomysł z wielu innych względów, choćby takiego, że podróże biznesowe są bardzo opłacalne dla linii lotniczych. Ceny w klasie business są minimum 3 razy wyższe od economy, często więcej. Po pandemii wiel lini lotniczych wciąż liże rany, ograniczanie liczby lotów czy pasażerów pewnie by je dobiło.

  322. @kot

    „Ale te informacje i tak się zbiera, służby graniczne mają dostęp do danych gdzie kto w ostanim czasie latał.”

    Służby graniczne tak, ale Twoja propozycja oznacza danie dostępu do tych danych również urzędowi podatkowemu, by default. Mi się to tak średnio podoba.

    „To jest utopijny pomysł z wielu innych względów, choćby takiego, że podróże biznesowe są bardzo opłacalne dla linii lotniczych.”

    Generalnie emisje CO2 są opłacalne dla linii lotniczych, to jest ich biznes model w końcu. Czy to oznacza, że jakiekolwiek próby ograniczenia emisji z transportu lotniczego są utopijne?

    Koledze JGL nie będę odpisywał, bo poziom żeny rośnie za wysoko.

  323. @kw
    „Tak to już jest, że gdy zadaję podobne pytania komuś, kto wydaje się mieć trzycyfrowe IQ, to zwykle następuje jakiś unik, albo agresywna reakcja obronna – logicznych wytłumaczeń nie otrzymałem nigdy.”

    Bo w centrum tego wszystkiego jest jednak wstyd. PiS tworzy dla nich safespace, w którym można być homo- (kseno-, trans- itd) fobami bezwstydnie. Tam się otworzą, tu nie. I w sumie słusznie.

  324. @kot
    „Homoseksualizm jest na tyle częsty, że znając te +100 osób zna kilka z taką orientacją. Więc albo wypierają że znają, albo te osoby przed nimi to ukrywają, co dziwnym nie jest”

    Banał. Tak jak rasista z Ku Klux Klanu może tolerować czarnucha ktory „zna swoje miejsce”, tak w ich świecie może istnieć nie zaraz tam jakiś wyoutowany gej, ale „zwyczajny pedał”, który się „nie obnosi”. Zauważ, że gdy ktoś się ukrywa ze swoją odmiennością, tym samym składa hołd „normie”, a im chodzi przede wszystkim właśnie hołd normie – a nie o to, żeby wszyscy byli normalni, bo to przecież by normalność dewaluowało.

  325. @rw
    „Koledze JGL nie będę odpisywał, bo ”

    …i tak było oczywiste że wytnę komcia na takim poziomie.

  326. @wo

    „Tak jak rasista z Ku Klux Klanu może tolerować czarnucha ktory „zna swoje miejsce””

    Zastanawiam się, czy to jest aktualne. Bo w USA obecnie prawica chce po prostu robić czystkę etniczną, niezależnie od tego czy ci Latynosi „znali swoje miejsce” czy nie – mają zniknąć.

  327. @wo
    >Bo w centrum tego wszystkiego jest jednak wstyd.
    Hochschild to ciekawie próbuje opisać, ale rozumiem że się z nia Pan fundamentalnie nie zgadza.

  328. @rw

    „Generalnie emisje CO2 są opłacalne dla linii lotniczych, to jest ich biznes model w końcu. Czy to oznacza, że jakiekolwiek próby ograniczenia emisji z transportu lotniczego są utopijne?”

    Myślę że tak. Duzi gracze traktują linie lotnicze i infrastrukturę lotniczą jako towar strategiczny. Przykład Jesionki i wojny w Ukrainie pokazuje, że nie bez powodu. Nawet w Polsce, gdzie narodowy przewoźnik światowym gigantem nie jest, panuje obecnie obsesja budowy wielkiego lotniska w środku niczego. Przecież nie po to, żeby ograniczać liczbę lotów. Razem zdaje się jest mocno za. Więc jak to się musi kręcić, to niech chociaż wielkie korporacje za to bulą. Urząd skarbowy mógłby mieć te informacje ograniczone do przybliżonej liczby kilometrów, niekoniecznie musiałby wiedzieć dokąd i kiedy.

  329. @kot immunolog:
    „Ja się z tym zgadzam, stąd mój postulat powiązania cen biletów z liczbą czy długością podróży. Co ma miejsce również teraz, tyle że zależność jest taka, że im więcej podróżujesz, tym jest taniej. Powinno być odwrotnie; jak korporacja wysyła kogoś 10 razy w roku w podróż dookoła świata to niech płaci jak za zboże. Ale jak aspirujacy Kowalski chce sobie raz w czas egzotyczny wyjazd zafundować, to w sumie czemu go za to karać?”

    Ale można na to spojrzeć też na odwrót 😉 Jak firma tego kogoś wozi 10x wkoło świata to widać ma powody, przynosi wartość firmie/światu. Więc z punktu widzenia nas wszystkich można powiedzieć, że te jego CO2 ma większą użyteczność. Coś w tym stylu, że Taylor Swift swoimi lotami na 100% wygenerowała wielokrotnie więcej CO2 niż ja moimi lotami na Gran Canarię, do Wenecji i do Paryża, ale w przeliczeniu na ludzi, których „dotknął efekt” podróży to ona wyemitowała tego CO2 dużo mniej niż ja 😉 Stąd eliminacja jej jednej czy nawet nakaz jej płacenia dużo więcej za emisję nie zmieni wiele, ucięcie „aspirującego” miliarda da wiele 😉

    I nie, nie postukuję ucinania czegokolwiek, po prostu przedstawiam, że można też inaczej to „policzyć” i dojść do odwrotnych wniosków.

  330. Można też próbować odwrotnie: promować turystykę lokalną, podróże pociągami po Europie. Chciałbym móc dojechać do Warszawy z Oslo pociągiem, ale >24h na podróż w jedną stronę to jednak za dużo.

  331. A tymczasem na podcastach
    Posłuchajcie tłumaczeń z pierwszej ręki: Zandberg u Grochal. Dobra wiadomość, to nie zdrada. Zła, Zandberg idzie w ślady Kaczyńskiego. Pamiętacie przed laty? Genialny strateg, co wybiega 5, 25, 125 ruchów do przodu. Sprawa Ziobry ok 7:50. Kiedyś się mówiło nawiązując do futbolistyki: zakiwać się na śmierć
    link to trojka.polskieradio.pl

  332. @mistrz
    „Hochschild to ciekawie próbuje opisać, ale rozumiem że się z nia Pan fundamentalnie nie zgadza.”

    Nie znam. A w skrótowym skrócie, jak?

  333. @rw
    „Weź może porozmawiaj o tym z kimkolwiek kto mieszka w takiej Namibii albo Ugandzie.”

    Czy możesz rozwinąć to zdanie? Bo nie załapuję, czy sugerujesz, że ktoś z Namibii i Ugandy powie, że tylko zabiera i niszczy, czy powie, że nie tylko zabiera i niszczy?

    @kot immunologa
    „Jest wiele krajów na świecie, gdzie jak wyjmiesz turystykę, to nie zostanie nic.”

    Właśnie to „nie zostanie nic” sytuuje cię na pozycji wyższościowego turysty z misją cywilizacyjną. Bywałem w krajach, gdzie mozna było odnieść takie pierwsze wrażenie. Jednak nie wolno na takim wrażeniu poprzestać, budować na nim światopoglądu.

  334. @P. Rumik „Stąd eliminacja jej jednej”
    Taylor Swift strasznie nudną muzykę tworzy, ale jej eliminacja wydaje się przesadą. Uśmieszek.

    @Ergonauta, Szymborska.
    Rammstein, Ausländer.

    @wo „Andrew Tate już dawno im wyjaśnił że monogamia jest gejowska”
    Kwaśne winogrona.

  335. @PK:

    „Ale odrzucenie spadku przez dzieci sprawia, że do spadku – ustawowo – dostają prawa inni, np. rodzeństwo zmarłego. Mieszkanie jest nadal użytkowane tak samo, pod tym względem nic się nie zmieniło. Zmieniło się to, że tata ma teraz 2/3 udziałów, ja i siostra po 1/6 (mimo że ja mam własne mieszkanie i ta 1/6 jest mi niepotrzebna, spokojnie mógłbym z niej zrezygnować na ich rzecz). Oraz nie mogliśmy tylko odrzucić mieszkania a dostać inne rzeczy, odrzuca się cały spadek albo go bierze.”

    Ale… to ja nie rozumiem.

    Jest opcja, by przy dziale spadku dosłownie powiedzieć „to tata bierze mój udział w mieszkaniu, ja biorę jego udziały w innych składowych spadku”. Art. 1035-1046 kodeksu cywilnego.

  336. @MM:
    Pamiętam, gdy ja przejmowałem spadek, i chciałem zrzec się spadku i część mieszkania przekazać ojcu, to zostałem pouczony przez sąd, że tak nie można i jeśli nie przejmę spadku, to dalsi krewni zostaną włączeni. W efekcie przejąłem spadek, a następnie dokonałem darowizny na rzecz ojca.

    Rozumiem, że „zrzec” było tu słowem kluczem… Niemniej, sąd nie zaproponował „zamieńcie się”.

  337. @wo
    „Nie ma pani żadnego typowego „pisowskiego wujka”? Myślałem że każdy ma. Ja oczywiście mam, więc wiem skąd w ludziach poparcie dla pis. Z marzenia o bezwstydzie. PiS oraz MAGA dają swoim wyborcom rozkoszne prawo niewstydzenia się za rasizm, antysemityzm, homofobię albo po prostu zwykłą głupotę”

    Ja mam takiego 'Wujka Z Ameryki’ i to jest dramat. Nie zauważyłem co prawda żeby nosił czerwoną czapeczkę MAGA, ale to jest dokładnie Jan Peszek z „Warszawianki” (swoją drogą, dość udana karykatura). Z polskich polityków naturalnie popiera PiS. Nie wiem czy za to odpowiadają 'marzenia o bezwstydzie’, w jego przypadku triggerem rasizmu (homofobii nie zauwaźyłem) było „włączenie myślenia” i zanurzenie się w świecie odjechanych teorii spiskowych, gdzie rasizm funkcjonuje raczej jako dodatek do ogólnego pakietu. Jego szurstwo nie wzięło się znikąd – kula śnieżna narastała stopniowo, w latach ’90 oglądał Fox News na zmianę z „Z Archiwum X”, dekadę później mocno przedawkował internety skąd zaciągnął konserwatyzm, rasizm, QAnon, altmed, uwielbienie dla Trumpa i rozmaite teorie spiskowe (szczególnie UFO i Deep State). Kiedy po przyjeździe do Polski zaczął mi referować twórczość Davida Icke’a to już nawet mi się nie chciało z nim dyskutować, bo w takich sytuacjach zawsze wychodzę z założenia, że „pan doktor kazał przytakiwać”. Unikam go. Ostatnio z nim rozmawiałem jakoś po rozpoczęciu „plandemii”, dziś boję się nawet zgadywać jakie są jego poglądy na temat wojny na Ukrainie. W sumie szkoda chłopa, kiedyś to był nawet sympatyczny gość. Po prostu wpadł w króliczą norę i coraz bardziej zaczął odjeżdżać mu peron, włącznie z tym że w pewnym momencie wydawał spore pieniądze na jakieś dziwne „odmładzające” mazidła altmedowe, które zapewne polecił mu jakiś jutuber i które zniszczyły mu cerę (dziś wygląda jak Juszczenko po otruciu dioksynami). Dodam tylko, że nie jest to żaden żul ani „pozasystemowy” odklejeniec (w takim wypadku gadanie o starożytnych kosmitach nie dziwi), tylko gość z dużą forsą który odniósł sukces w small biznesie, dlatego jest to dla mnie tak ciężki szok. Światełkiem w tunelu jest za to jego potomstwo, głosujące – ku jego oburzeniu – na Partią Demokratyczną; jeden z jego synów był swego czasu osobiście zaangażowany w kampanię wyborczą Obamy. Ale ok, nie jest to może zbyt reprezentatywny przykład dla polskiego podwórka.

  338. @ergonauta

    „Właśnie to „nie zostanie nic” sytuuje cię na pozycji wyższościowego turysty z misją cywilizacyjną.„

    Że co proszę? Przecież pisałem wyżej, że pod ścisłą ochroną mają 18% terytorium i świadomie stawiają na zrównoważoną turystykę. Pod tym względem to raczej oni mogą nas cywilizować a nie my ich.

    Ty jak rozumiem, z pozycji moralnej wyższości, suregujesz że turystyka tam to zło wcielone, a turysta z Europy to nowy kolonizator. Jakoś nie potrafisz tej myśli rozwinąć i wyjść poza slogany. Jaką inną niż turystyka perspektywę rozwoju widzisz w kraju, który jest terytorialnie ogromny, mało ludny, bardzo suchy i zachował walory przyrodnicze, o jakich w Europie możemy tylko pomarzyć?

    Za Wiki ”Tourism is a major contributor (14.5%) to Namibia’s GDP, creating tens of thousands of jobs (18.2% of all employment) directly or indirectly and servicing over a million tourists per annum.„

    Tam są olbrzymie połacie kraju, gdzie masz do wyboru albo mało opłacalne rolnictwo (susze), turystykę lub komercyjne polowania. Nie potrafię pojąć co jest złego (z perspektywy Namibijczyków) w jeżdżeniu do takich miejsc i zostawiania tam swoich pieniędzy. Oświeć mnie proszę, najlepiej proponując alternatywną ścieżke rozwoju.

  339. @kot immunologa (i inni)
    „Ale jak aspirujacy Kowalski chce sobie raz w czas egzotyczny wyjazd zafundować, to w sumie czemu go za to karać?”

    Warto zaznaczyć, że to jest jeden ze sposobów na jakie prawica też podbija swoje poparcie. Może nie jeśli chodzi o loty, ale właśnie o takie drobiazgi trafiające w zwykłego człowieka. Bo ktoś inny generuje tony CO2, ale to ty, zwykły człowieku, masz pić napoje przez papierowe słomki i kupować butelki z przymocowanymi nakrętkami (które są nieco niewygodne, chyba że się jest polskim prawicowcem, to można sobie oko wykłuć).
    Oczywiście prawica nie wskaże bogaczy i korporacji jako tych generatorów CO2 tylko albo będzie wskazywać na Chiny (niezależnie od tego ile Chiny akurat inwestują w czystą energię albo nie) albo od razu przejdzie do „Zła Unia zajmuje się pierdołami utruniającymi życie ludziom”.
    I owszem, jest w tym jakaś część prawdy, to znaczy znowu skapywanie w dół oznacza tyle, że to zwykły człowiek będzie ponosił koszty. A im to na rękę bo można złość takiego człowieka przekierować. Bo rzeczywiście człowiek nie rozumie czemu on nie może sobie ten raz w życiu polecieć na wymarzone wakacje, ma pić napój przez przemakającą słomkę albo wydać spore pieniądze na nowy, „czysty” samochód, gdy jakiś CEO lata prywatnym samolotem między kontynentami, spotyka się z ministrami i nikt mu słowem nie piśnie o spalaniu CO2. Przy czym tylko część prawdy, bo odpowiedzialność jest zrzucana na UE, jakby te rzeczy były robione bo tak sobie urzędnik wymyślił, a nie dlatego że wielki biznes spala planetę. Tylko wielkiego biznesu nikt nie ruszy, szczególnie jeśli akurat siedzi w USA rządzonych przez Trumpa.
    Alternatywą byłaby porządna edukacja, żeby człowiek wiedział, że koszty są przerzucane na niego, bo szefowie korporacji dogadują się z politykami i sobie nawzajem robią dobrze. A słomki papierowe nie muszą przemakać w ciągu paru sekund, ale jeśli to robią to dlatego, że kapitalista postanowił przyciąć koszty. Przepraszam, zoptymalizować.

    @rw
    „Współczuję. To rzadko kiedy jest proste i bezstresowe. ”
    Dziękuję. Normalnie bym o tym nie pisał, bo w końcu coś co przytrafia się każdemu. Ale tutaj kontekst wydawał mi się istotny, że to nie jest wydumany przykład, tylko coś przez co każdego roku przechodzą tysiące ludzie w Polsce.
    Przy czym ja i tak oceniam nasze urzędy za dużo przyjaźniejsze niż te dwie-trzy dekady temu, w każdym razie urzędniczki i urzędnicy często są. Ale jeśli planujemy kataster to warto sobie zdawać sprawę jak wygląda prawo spadkowe i proces dziedziczenia obecnie i nie dorzucać ludziom, którzy na skutek tego prawa są właścicielami np. 1.25 mieszkania, tylko albo popracować nad zmianą prawa, albo wprowadzić okres ulgowy dla dziedziczących, albo kataster wprowadzać od 2.0 mieszkania (czy w ogóle od trzeciego). Bo przecież nie chodzi nam o ludzi którzy uzyskali niewielki udział i to drogą inną niż kupno, tylko o spekulantów kupujących kolejne mieszkania pod inwestycje.
    I gdy rozmawiałem z takimi zradykalizowanymi lewicowcami to miałem refleksję, że się nie dziwię, że ludzie uciekają do Konfederacji. Bo tam powiedzą „twoja własność to twoje święte prawo, państwo niech się odczepi” i człowiek nie myśli, że dotyczy to tak samo jego kolejnego niewielkiego udziału jak i kogoś kto kupił dziesięć mieszkań i psuje rynek. Tam powiedzą „my cię rozumiemy” zamiast wrzeszczeć „Nie! Masz prawo do jednego mieszkania a od wszystkiego innego płać, bo jesteś kapitalistą i wyzyskiwaczem!”
    Dokładnie to o czym pisałem wyżej – prawica umie wykorzystywać frustracje zwykłych ludzi i przerzucanie na nich kosztów. Powinna się tym zajmować lewica, ale na lewicy niektórym dogmatyczne myślenie i pryncypialność potrafią się tak odpalić, że nie pamiętają już, że przecież mają stać po stronie ludu. Jeśli ktoś nie potrafi postawić się na miejscu przeciętnego obywatela i zrozumieć, że to nie jego trzeba dociskać, to nie powinien nigdy stanowić prawa.

  340. @ergonauta

    „Czy możesz rozwinąć to zdanie? Bo nie załapuję, czy sugerujesz, że ktoś z Namibii i Ugandy powie, że tylko zabiera i niszczy, czy powie, że nie tylko zabiera i niszczy?”

    To drugie. Jeżeli jesteś *lokalnym* miłośnikiem przyrody w takiej Ugandzie (znam jednego kolesia, świetny znawca ptaków), to jakich argumentów możesz użyć, żeby przekonać społeczność lokalną / urzędnika z ministerstwa, żeby nie karczować wszystkiego w cholerę? „Zostawcie ten las, zarobimy na turystyce”.

  341. @wo
    skrótowym skrócie,
    Disclaimer to jest ofc kontekst amerykański więc się nie wprost przekłada, trzeba by zmutatisować mutandisa.
    1. Że trzeba próbować zrozumiueć jak oni faktycznie myślą a nie .
    2. Może spróbuje cytatem z wywiadu z nią:
    „Mówił, tak z grubsza: jestem głupim bidokiem, a ty będziesz patrzeć na mnie z góry, co nie? A potem dodał: wiesz, bo są takie dwie narracje. Zaskoczyło mnie to, jak używa tego pojęcia, bo nie jest przecież wykształconym człowiekiem. Ale powiedział bardzo mądrze według mnie, że jedna narracja pasuje do białej klasy średniej: pracujesz ciężko, radzisz sobie, wchodzisz do klasy średniej, możesz być z tego dumny, no i jest ok.
    A druga narracja jest do czarnych. OK, jak jesteś czarny, to jesteś biedny. A skoro tak, to winny temu jest rasizm. Może nie będziesz z tego dumny, ale nikt z ciebie nie robi pośmiewiska. No ale co z takim gościem jak ja? Co jest biedny, jest biały, jest facetem. Mam niby być uprzywilejowany, jako facet i jako biały. Ale co, jeśli sobie nie radzę? No to przecież nie przez rasizm, nie? Powód musi być we mnie: jestem leniwy, jestem głupi, nie wykorzystałem szans, które dostałem. No to co taki człowiek ma zrobić?
    On nie jest fanem Donalda Trumpa, nie wierzy w niego specjalnie, ale czuje, że Partia Demokratyczna to taka zbieranina różnych środowisk i organizacji zbudowanych na polityce tożsamości: kobiety, wiadomo, czarni, wiadomo, trans, lesbijki i geje – a o klasie ani słowa. I dlatego myślę, że powinniśmy jakoś się przegrupować i chyba jest parę sposobów, jak to zrobić.”

    Po zmutandisowaniu -jedno z przykładowych wytłumaczeń jest takie że Ci ludzie czują że „elity”/„libki” nimi gardzą cokolwiek by nie zrobili i że problemy są przez tychże elitarnych libków bardziej dostrzegane i adresowane niż ich własne.
    Od razu przychodzi kontra „przecież Trump czy inny Obajtek jeszcze bardziej wami gardzi.”, ale mowa nie o FAKTACH tylko o ODCZUCIACH tychże ludzi.

  342. #podcasty

    @Ausir
    > osłuchiwanie się z brzmieniem języka

    @nieela
    > Wspominając o podcastach obudziłam potwora,
    > a przecież nie jest to dla mnie źródło wiedzy,
    > a coś co zajmuje myśli podczas sprzątania
    > i innej prozy życia.

    Poznałem kilka młodych (<40) osób, które z mojej perspektywy kompulsywnie słuchają podcastów. W każdym przypadku odnosiłem wrażenie, że te to słuchanie jest dla nich tym samym, czym dla mnie jest słuchanie radia podczas jazdy samochodem. Takim relaksującym dodatkiem do szumów z tła. Czyli nie chodzi tutaj o faktografię ale o brzmienie/melodię. Sam czasami puszczam sobie do snu Astrofazę bo pomaga zasnąć.

    #Paulina Matysiak

    Mając wybór pomiędzy Matysiak a Zajączkowską-Hernik, nie zastanawiałbym się dłużej niż 0,5 sek. Piszę o tym bo uważam, że polityków zawsze należy oceniać w odniesieniu do innych polityków. Póki co staram się nie emocjonować. Zobaczę nazwiska na liście wyborczej, to wtedy będę się zastanawiał.

  343. @mistrz
    „Po zmutandisowaniu -jedno z przykładowych wytłumaczeń jest takie że Ci ludzie czują że „elity”/„libki” nimi gardzą cokolwiek by nie zrobili i że problemy są przez tychże elitarnych libków bardziej dostrzegane i adresowane niż ich własne.”

    Miało być zwięźle, a wkleił pan coś rozgadanego jak podkast. No i to jest zgodne z tym co napisałem, że chodzi o wstyd. Bo przecież nie o ” cokolwiek by nie zrobili”, tylko właśnie prisajzli bikoz o to co robią/mówią, a co my opisujemy żartobliwie jako „pisowskiego wujka na imprezie”.

  344. > I owszem, jest w tym jakaś część prawdy, to znaczy znowu skapywanie w dół oznacza tyle, że to zwykły człowiek będzie ponosił koszty. A im to na rękę bo można złość takiego człowieka przekierować. Bo rzeczywiście człowiek nie rozumie czemu on nie może sobie ten raz w życiu polecieć na wymarzone wakacje, ma pić napój przez przemakającą słomkę albo wydać spore pieniądze na nowy, „czysty” samochód, gdy jakiś CEO lata prywatnym samolotem między kontynentami

    Ale nie da się redukować emisji CO2 (w tym wypadku z lotnictwa) bez redukowania lotów „zwykłego człowieka” i zakupów „zwykłego człowieka” (bo cargo też emituje). Przy czym „zwykły człowiek” to jest tutaj światowa topka: 5-10%, czyli klasa średnia w krajach „global north”. CEO emitują dużo per capita, ale całościowo to tak sobie – warto ograniczyć, dla dobrego przykładu, ale efekt redukcji będzie nijaki. Gadanie o tym, że ludzie nie emitują bo przecież wszystko emitują korporacje, to mydlenie oczu, bo chodzi o konsumpcję „zwykłego człowieka”. I wiadomo, że presja na korporacje, żeby ograniczyły „fast fashion” i ogólne generowanie popytu ma sens. Ale ostatecznie to „zwykły człowiek” będzie latał mniej (bo wbrew temu co piszesz nie chodzi o „raz w życiu”) i miał mniej szmat z Shein. Pewnie, że da się robić „kolejowe citi-breaki” zamiast grzać się w Egipcie, albo zwiedzać Route 66 – ale trzeba ten pomysł jakoś sprzedać masom, albo wywrzeć presję ekonomiczną, żeby sami do tego doszli.

    > Bo przecież nie chodzi nam o ludzi którzy uzyskali niewielki udział i to drogą inną niż kupno, tylko o spekulantów kupujących kolejne mieszkania pod inwestycje.

    Wiadomo, że nie chcemy utrudniać życia i okresy przejściowe jak najbardziej. Ale też ludzie którzy uzyskali niewielki udział, zapłącą niewielki podatek, więc może nie warto nadmiernie tego komplikować wieloma progami, wyjątkami czy podnoszeniem limitu do 4 mieszkań. To ma być podatek, nie kara administracyjna.

  345. @rw

    „Zastanawiam się, czy to jest aktualne. Bo w USA obecnie prawica chce po prostu robić czystkę etniczną, niezależnie od tego czy ci Latynosi „znali swoje miejsce” czy nie – mają zniknąć.”

    Tu też zależy przecież, bo np. prawicowi Kubańczycy jak Marco Rubio to są ci Latynosi, co znają swoje miejsce.

  346. @Piotr Kapis, pak4
    Co innego zrzeczenie się spadku („odrzucenie”), a co innego podział spadku między spadkobierców. Żeby móc się podzielić spadkiem, trzeba być spadkobiercą. A sposób podziału spadkobiercy ustalają samodzielnie i dobrowolnie, a jak się nie dogadają to może to za nich zrobić sąd. Skutkiem może być jednak jakiś podatek (typu PIT od sprzedaży nieruchomości).

  347. @Michał Maleski
    „Ale… to ja nie rozumiem.

    Jest opcja, by przy dziale spadku dosłownie powiedzieć „to tata bierze mój udział w mieszkaniu, ja biorę jego udziały w innych składowych spadku”. Art. 1035-1046 kodeksu cywilnego.”
    Wiesz co? Być może. Z mojego punktu widzenia praktyka wygląda tak: ktoś ci umiera, nie zostawia testamentu. W ciągu pół roku musisz się udać do notariusza, który sporządzi akt spadkowy (czy jak to się tam nazywa) a w nim będzie, że „osoba X otrzymuje spadek w wysokości 1/n wartości, osoba Y otrzymuje spadek w wysokości 1/n wartości, osoba z otrzymuje spadek w wysokości 1/n wartości, etc.” Jak go masz to znowu masz pół roku na to, żeby złożyć odpowiednie deklaracje w urzędzie skarbowym.

    Próbowałem czytać te przepisy które zacytowałeś i części z nich nie rozumiem! Co to w ogóle znaczy „Jeżeli spadek przypada kilku spadkobiercom, do wspólności majątku spadkowego oraz do działu spadku stosuje się odpowiednio przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych z zachowaniem przepisów niniejszego tytułu.”?

    Jest oczywiście możliwe, że notariuszowi sporządzającemu dla nas akt nie chciało się siedzieć i dłubać dodatkowych zapisów o dziale – a nieruchomość musi być dzielona notarialnie, to akurat widzę w przepisie 1037. Może za mało się na takim kliencie zarabia. W każdym razie zwykły człowiek staje w obliczu przepisów z którymi potrzebuje pomocy i musi trafić na prawników którym się będzie chciało mu pomóc.
    Ale dziękuję za podpowiedź. Dobrze wiedzieć, że to jest prawnie dopuszczalne.

    @pak4
    „Rozumiem, że „zrzec” było tu słowem kluczem… Niemniej, sąd nie zaproponował „zamieńcie się”.”
    Dokładnie tak. I też dostałem to „rozwiązanie” u notariusza, z tym samym zastrzeżeniem. Zrzec się można całości spadku, po prostu nie chcesz dziedziczyć. Ale wtedy mają zastosowanie przepisy o kolejnych stopniach dziedziczenia.
    Nikt mi nie powiedział – a w końcu po to poszliśmy do notariusza i mówiliśmy, że dokładnie tak chcielibyśmy zrobić – że udziały w konkretnych częściach spadku możemy sobie modyfikować.

    @wo
    „Nie ma pani żadnego typowego „pisowskiego wujka”? Myślałem że każdy ma. Ja oczywiście mam, więc wiem skąd w ludziach poparcie dla pis. Z marzenia o bezwstydzie. PiS oraz MAGA dają swoim wyborcom rozkoszne prawo niewstydzenia się za rasizm, antysemityzm, homofobię albo po prostu zwykłą głupotę”
    To ważny czynnik, ale jest jeszcze jedna rzecz, która daje poparcie PiS, Konfederacji i podobnym. Prawica oferuje proste rozwiązania i wskazywanie wrogów. Oczywiście wskazuje ich źle, ale wskazuje i obiecuje, że coś z tym. To będą zazdrośni niemcy, kradnący pracę imigranci, zła Unia, głupie lewaki, etc.
    I teraz kluczowa sprawa – żeby się na to nie dać łapać trzeba mieć pewne umiejętności krytycznego myślenia i zadawania niewygodnych pytań. Chodzi o porządną edukację, ale nie w sensie „mam wyższe wykształcenie” tylko „każdy poziom mojej edukacji pokazywał mi jak się nie dać oszukać i wyłapywać manipulacje.” Właśnie dlatego prawica nie chce edukacji zdrowotnej i generalnie gdy tylko dochodzi do władzy to zabiera się do manipulowania systemem edukacji, żeby go przestawić na bogoojczyźnianą propagandę. In the immortal words of Jacek Kurski „ciemny lud to kupi”, im lud ciemniejszy tym dla nich lepiej, więc dbają o to, żeby ludzi łatwiej było oszukać. Do tego klasyczne zagrywki szarlatanów – przekierowanie uwagi i wciskanie kitu a część osób się złapie. Szczególnie gdy z taką dezinformacją nawet nie da się walczyć, bo zanim zdebunkujesz jedno kłamstwo, wyrośnie sto kolejnych.

  348. @PK

    Jedną rzeczą jest edukacja, a drugą – gender. Nie bez powodu prawicowi politycy tradycyjnie mają wyższe poparcie wśród mężczyzn niż wśród kobiet, bo prawicowa ideologia stawia mężczyzn na pozycji uprzywilejowanej (zwłaszcza w USA: niektórzy prorocy MAGA wprost namawiają do odebrania kobietom prawa do głosowania). Więc mężczyzn to kusi.

    @M.A.

    MAGA to ruch obrony przed utratą uprzywilejowanej pozycji. Biały facet z coal belt nie porównuje się tylko z czarnym sąsiadem. Porównuje się również ze swoją białą kuzynką, która skończyła college i ma normalną pracę w mieście. No jak tak może być, że on – facet – ma gorzej niż jakaś kobieta?

  349. @kosmaty
    „Wiadomo, że nie chcemy utrudniać życia i okresy przejściowe jak najbardziej. Ale też ludzie którzy uzyskali niewielki udział, zapłącą niewielki podatek, więc może nie warto nadmiernie tego komplikować wieloma progami, wyjątkami czy podnoszeniem limitu do 4 mieszkań. To ma być podatek, nie kara administracyjna.”
    Nadmiernie komplikować – wiadomo. Ale sytuacja, że ktoś kto już ma mieszkanie może dostać udział w kolejnym w spadku to nie jest jakiś wyjątek tylko raczej norma, bo ludzie umierają i zostawiają spadki regularnie. Co więcej są jak najbardziej takie pomysły na kataster, że podatek płacisz ale dopiero powyżej drugiego mieszkania. Dla mnie to sensowna granica, ciężko dostać w spadku więcej niż jedno mieszkanie, więc nawet model jedno już posiadane + jedno w spadku jest tutaj pokryty.
    Natomiast są na lewicy ludzie dla których cokolwiek powyżej jednego mieszkania to już kapitalistyczny wyzysk, nawet ten niewielki udział w drugim wynikający ze spadku czy tymczasowy i nie przyjmują do wiadomości, że życie milionów ludzi jest trochę bardziej skomplikowane niż im się wydaje w ich wspaniałych planach rozkułaczenia krwiożerczych landlordów.

    Wolałbym jednak żeby takie rzeczy załatwić bez wrzucania ludzi w podatki. Niech istnieje pewien poziom własności prywatnej, który uznajemy za normalny i się go nie czepiamy, a kataster wchodzi dopiero gdy go przekroczymy. Istnieją powody by ten poziom był nieco (ale tylko nieco, nie znacznie) powyżej „własność jednego mieszkania”.
    Dlaczego „najwyżej zapłacisz niewielki podatek, czym się przejmujesz?” to nie jest dobra rada już pisałem. To po prostu nie jest „niewielki podatek” a raczej „niewielki podatek + sporo formalności + niekoniecznie jasne przepisy + systemy które mogą nie działać i udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem”. Za samochód oddałem państwu 2,5x tyle ile mu się należało bo deklaracja gdzieś zniknęła (i mowa tylko o pieniądzach, a jeszcze mój czas i nerwy). Jako petent nie dostaję potwierdzenia złożenia deklaracji ani własnej kopii, to urząd zabiera wniosek. Oni mogą zgubić wszystko i nie udowodnisz że im dałeś.

  350. @Piotr Kapis

    „Warto zaznaczyć, że to jest jeden ze sposobów na jakie prawica też podbija swoje poparcie. Może nie jeśli chodzi o loty, ale właśnie o takie drobiazgi trafiające w zwykłego człowieka. Bo ktoś inny generuje tony CO2, ale to ty, zwykły człowieku, masz pić napoje przez papierowe słomki i kupować butelki z przymocowanymi nakrętkami (które są nieco niewygodne, chyba że się jest polskim prawicowcem, to można sobie oko wykłuć).”

    Strach pisać, ale w tym jest sporo racji. W sensie, indywidualne drobne poświęcenia zdają się na nic, jeśli system jest źle ustawiony. Locdown i bardzo mocne ograniczenie transportu spowodowały marginalny spadek emisji CO2. W tym samym czasie zamykano w Niemczech ostatnie zeroemisyjne elektorwnie jądrowe i zastępowano je gazowymi i opalanymi węglem brunatnym. W imię ekologii oczywiście.

    Nasz tryb życia ma zerowy wpływ na klimat. Żebyśmy się nie wiem jak indywidualnie i zbiorowo nie napinali, i wszyscy jak jeden przesiedli na rowery to planety nie uratujemy. Polityka państwa ma, ale zamiast robić rzeczy fundamentalne, to państwa czy UE wolą przykładać plasterki na ropiejącą ranę albo wręcz posypywać solą (zamykanie elektrowni jądrowych czy biopaliwa produkowane w tropikach kosztem lasów deszczowych). To się nie dziw, że prawica to obśmiewa. Sami są za głupi, żeby wymyślić jak to zmienić, ale nie da się ukryć, że rodzaj słomek do napój game changerem nie jest.

  351. @PK

    Albo zrobić to tak jak w Norwegii, gdzie podatek od majątku płaci się razem z dochodowym w tym samym zeznaniu, zgodnie ze stanem majątku na 31. grudnia. Jeżeli masz udział 1/8 mieszkania, to bierzesz jakąkolwiek sensowną wycenę tegoż, dzielisz przez 8 i dodajesz do podstawy opodatkowania po pomnożeniu przez odpowiedni współczynnik (mieszkanie w którym mieszkasz mnożysz przez 1/4 o ile pamiętam). Jeżeli całkowita podstawa nie przekracza pewnej kwoty, to nie płacisz nic.

    To się komplikuje kiedy masz jakieś akcje poza funduszami emerytalnymi albo udziały w spółkach, ale dla typowego przeciętniaka jak ja nie jest stresujące. Typowo wypełniam całe zeznanie w jedno popołudnie bez pomocy fachowej, a najwięcej roboty mam z podatkiem od premii którą pracodawca wypłaca mi w postaci akcji notowanych na giełdzie w USA.

    Natomiast jeżeli deklaracja złożona w urzędzie może sobie tak po prostu zniknąć, to jest to problem sam w sobie. To nie powinna być normalna sytuacja.

  352. @”Natomiast jeżeli deklaracja złożona w urzędzie może sobie tak po prostu zniknąć, to jest to problem sam w sobie.”

    No ja właśnie nie rozumiem tego punktu, przecież zawsze dostaje się potwierdzenie złożenia dokumentu?

  353. @kot

    „W sensie, indywidualne drobne poświęcenia zdają się na nic, jeśli system jest źle ustawiony.”

    Indywidualne drobne DOBROWOLNE poświęcenia nie przynoszą globalnego efektu, bo są dobrowolne. Ale tak jak zauważył już ktoś inny, ostatecznie emisje CO2 są generowane przez konsumpcję indywidualną. „Korporacje emituje CO2” bo klienci korporacji płacą za to. Dlatego odgórnie wprowadzone ograniczenia konsumpcji w teorii byłyby rozwiązaniem problemu, tylko nie są politycznie wykonywalne (ani w demokracji, ani w krajach autorytarnych).

    „Sami są za głupi, żeby wymyślić jak to zmienić, ale nie da się ukryć, że rodzaj słomek do napój game changerem nie jest.”

    Żadna pojedyncza zmiana nie jest „game changer”. Liczy się suma zmian. BTW, słomki to nie było w imię ograniczenia emisji OIDP, ale w imię ograniczenia generacji odpadów.

  354. @kot immunologa
    „Nasz tryb życia ma zerowy wpływ na klimat. Żebyśmy się nie wiem jak indywidualnie i zbiorowo nie napinali, i wszyscy jak jeden przesiedli na rowery to planety nie uratujemy.”
    Ja bym powiedział, że wpływ ma, tylko nie aż tak duży jak się nam mówi. Przerzucenie się na rowery może nie, ale już rezygnacja z mięsa/ograniczenie powinny mieć pewien wpływ bo hodowle krów się zmniejszą.
    Tylko właśnie powinna. Tak by było gdyby to był samodzielny czynnik. Ale kapitalizm nie chce tracić zysków, więc zaraz nam zaproponuje coś w zamian. Jeśli przesiadamy się na rowery to dostaniemy rowery elektryczne, na których łatwiej się jeździ, co oznacza więcej baterii. Jeśli rezygnujemy z mięsa to zaraz zastępniki wyprodukowane w taki a taki sposób, być może równie emisyjny. A nawet jeśli nie to transportowane z daleka, więc CO2 transportu rośnie. Jeśli rzucamy papierosy to dostaniemy e-papierosy, liquidy i inne badziewia, albo napoje energetyczne, żeby się lepiej poczuć podczas rzucania nałogu. Czy chociażby gumy do żucia. Kapitalizm znajdzie sposób, żeby nam coś zaoferować.

    „…ale nie da się ukryć, że rodzaj słomek do napój game changerem nie jest.”
    To jest przerzucanie kosztów oraz – nie mniej istotne – poczucia winy na nas. Szczególnie że tym firmom zależy na tym, żeby to było niewygodne, bo wtedy ludzie się będą buntować nie przeciwko nim tylko regulatorom.
    Przypomina się historia z za gorącą kawą w McDonald’s. Ta, po której cały świat powtarza „ale głupi ci Amerykanie, nie wiedzą że kawę się robi z wrzątku i można się nią poparzyć i o wszystko się będą procesować”. Ale jeśli ktoś zna szczegóły to wie jak dużo korporacja zrobiła żeby wizerunkowo przerzucić odpowiedzialność na poparzoną kobietę. Nie chodziło nawet o pieniądze, tylko o to, żeby nie ponosić odpowiedzialności w oczach konsumentów. Podobnie widzę słomki czy nakrętki: „My to robimy bo musimy, to ktoś inny jest winny!”

    „Sami są za głupi, żeby wymyślić jak to zmienić,”
    Moim zdaniem prawica nie chce tego zmieniać. Dla nich to świetne paliwo do zwiększania swoich wpływów. Po nich choćby potop, ale ile się uda tu i teraz dorobić to ich. Oni na tych problemach zyskują na różne sposoby, rozwiązanie ich to tylko kłopot.

    @rw
    „Natomiast jeżeli deklaracja złożona w urzędzie może sobie tak po prostu zniknąć, to jest to problem sam w sobie. To nie powinna być normalna sytuacja.”
    Istnieje jakaś niezerowa szansa, że była w tym moja wina i zamiast złożyć deklarację w e-podatkach to zrobiłem to przez jakiś inny moduł. Nie pamiętam, nie mam dowodów ani historii, tej deklaracji po prostu nigdzie nie ma a ja po ładnych paru miesiącach nie byłem w stanie odtworzyć na 100% swojego działania. Jedno co miałem to dowód wpłaty tytułem PCC-3 od kupna samochodu, złożony terminowo, którego sobie przecież nie wymyśliłem.
    Natomiast gdy później składałem inne deklaracje (już papierowo) to miałem taką refleksję, że urząd mi niczego nie potwierdza. Daję im wypełniony wniosek, podpis na nim jest mój, urzędnik go bierze i coś z nim robi. W teorii powinno to zostać wprowadzone do systemu obiegu dokumentów, ale ktoś musi to zrobić. No i nadzór nad tym systemem ma sam urząd, który w razie konfliktu byłby stroną. To jest miejsce do potencjalnych nadużyć i nawet jeśli nie sądzę by zdarzały się one specjalnie, to mogą się przydarzyć przypadkowo. Tysiące wniosków miesięcznie, jeden się wsunie pod drugi albo sklei zanim zostaną wprowadzone do systemu elektronicznego i wystarczy. Petent niczego nie udowodni jeśli nie robi zdjęć. Ale to też się mogło już zmienić, moja rodzina składając te same wnioski ze dwa tygodnie później mówiła, że proces wyglądał trochę inaczej.
    Mój pech polegał na tym, że to był mój pierwszy taki wniosek i nie wiedziałem jak to wygląda. Gdybym to robił teraz to bym sobie zrobił screenshoty. Chociaż nie wiem czy potem chciałoby mi się procesować z US dla kilku stówek. Czasami lepiej machnąć ręką i nie tracić czasu.

    Generalnie cyfryzacja urzędów w Polsce raczej mi się podoba. To, że podatki teraz przychodzą pre-rozliczone przez urząd a ja muszę tylko to sprawdzić i ewentualnie zastosować ulgi po czym potwierdzić sprawia, że mogę się rozliczyć w kilka minut.

  355. @PK

    „Istnieje jakaś niezerowa szansa, że była w tym moja wina”

    No widzisz 🙂 Mi się też zdarzyła sytuacja przy składaniu wniosku o rejestrację małżeństwa zawartego w Norwegii w polskim USC, że zamiast tłumaczenia przysięgłego dostarczyłem certyfikowane (serio, myślałem że to to samo) i musiałem bulić jeszcze raz 590 kr w konsulacie, żeby zrobili to przysięgłe sami. No ale uznałem to za „lesson learned”, jak będę rejestrował narodziny dziecka to sprawdzę dokładniej, które tłumaczenie jest OK. Generalnie wszędzie na świecie urzędy zakładają, że petenci są dorośli i sprawdzają wszystkie instrukcje samodzielnie, co czasami działa, czasami nie.

  356. @rw

    „Dlatego odgórnie wprowadzone ograniczenia konsumpcji w teorii byłyby rozwiązaniem problemu, tylko nie są politycznie wykonywalne (ani w demokracji, ani w krajach autorytarnych).”

    Wielgachny słoń w pokoju to 8 miliardów ludzi żyjacych na planecie. Co stanowi dwukotny przyrost w ciągu półwiecza. Jest nas po prostu zbyt wiele. We are doomed.

    „Żadna pojedyncza zmiana nie jest „game changer”. Liczy się suma zmian. BTW, słomki to nie było w imię ograniczenia emisji OIDP, ale w imię ograniczenia generacji odpadów.„

    Ale to jest groteskowo mało, nawet biorąc za punkt wyjścia generację plastikowych odpadów. Mam wystarczająco wiele lat, żeby pamiętać świat, w którym żywność nie była masowo pakowana w plastikowoe opakowania. Teraz dosłownie wszystko jest. Oczywiście lepsze słomki papierowe (a najlepiej to żadne), ale co to zmienia wobec tej masy plastiku, którą wyrzucamy każdego dnia?

  357. @kot

    „Wielgachny słoń w pokoju to 8 miliardów ludzi żyjacych na planecie. Co stanowi dwukotny przyrost w ciągu półwiecza. Jest nas po prostu zbyt wiele. We are doomed.”

    Chyba już nikt nie obiecuje, że unikniemy masowego wymierania zwierząt i roślin. Chodzi o to, żeby zminimalizować katastrofę. Populacja ludzka się w końcu sama ustabilizuje, i jak wiemy, najlepszym sposobem na obniżenie przyrostu naturalnego jest wyższy poziom życia, edukacja, prawa kobiet.

    „Ale to jest groteskowo mało, nawet biorąc za punkt wyjścia generację plastikowych odpadów. Mam wystarczająco wiele lat, żeby pamiętać świat, w którym żywność nie była masowo pakowana w plastikowoe opakowania. Teraz dosłownie wszystko jest.”

    Zobacz jak to wygląda w Azji bez naszych przepisów. Plastiku w sklepach jest dużo więcej. Co do np. pakowania warzyw w plastik to częściowo jest to skutkiem przepisów (klient ma widzieć, jak wygląda marchewka) a częściowo – żywność zapakowana w plastik dłużej zachowuje świeżość.

  358. @kot immunologa
    > Nasz tryb życia ma zerowy wpływ na klimat. Żebyśmy się nie wiem jak indywidualnie i zbiorowo nie napinali, i wszyscy jak jeden przesiedli na rowery to planety nie uratujemy. Polityka państwa ma (…)

    Trochę nie rozumiem. Chodzi o indywidualne decyzje i poświęcenia? No tak, nie mają znaczenia. Ale od tego jest właśnie polityka państwa, żeby te „wyrzeczenia” i zmiany były masowe i systemowe. Ale to wciąż zmiany dotyczące życia zwykłych ludzi. Największy wpływ na ekologię mamy przy urnie wyborczej.

    > Polityka państwa ma, ale zamiast robić rzeczy fundamentalne, to państwa czy UE wolą przykładać plasterki na ropiejącą ranę albo wręcz posypywać solą

    Bo ciężko wygrać wybory z innym programem… EU i tak już jedzie na granicy tego co możliwe i każda nawet najbardziej słuszna proekologiczna zmiana napędza wyborców prawicy. To bardzo trudna gra.

    @Piotr Kapis
    > Wolałbym jednak żeby takie rzeczy załatwić bez wrzucania ludzi w podatki. Niech istnieje pewien poziom własności prywatnej, który uznajemy za normalny i się go nie czepiamy, a kataster wchodzi dopiero gdy go przekroczymy

    A istnieje poziom dochodu którego się czepiamy? Wraz z dochodem dokręcamy śrubę, ale nie określamy że od poziomu X tysięcy to jest już nie podatek tylko kara (a tak trochę opisujesz kataster). Nie widzę powodu, żeby ktoś mający (długoterminowo) dwa mieszkania, płacił tyle samo co ktoś posiadający jedno. Tak samo, jak ktoś zarabiający dwie średnie krajowe, płąci więcej niż ktoś posiadający jedną (i to więcej niż 2x).

    > niekoniecznie jasne przepisy + systemy które mogą nie działać i udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem

    To brzmi jak problem sam w sobie. Silne państwo to takie, gdzie takie rzeczy jednak działają. Niedziałające systemy jako kara za nadmiar mieszkań, to nie jest jakiś bardzo lewicowy postulat. To trochę jak katastrofizm, że JDG nie powinna płacić w zasadzie żadnych podatków czy składki zdrowotnej, bo jak będą płacić to „przedsiembiorcy” uciekną na Cypr.

  359. > Jeśli przesiadamy się na rowery to dostaniemy rowery elektryczne, na których łatwiej się jeździ, co oznacza więcej baterii.

    Teraz to już wchodzimy w obszary „Ja nie chcę uratować planety, ja chcę obalić kapitalizm”. Na miłość Cthulhu, co jest tak złego w rowerach elektrycznych, że stało się to dla ciebie znaczącym oskarżeniem kapitalizmu? I dlaczego w socjaliźmie nie będzie rowerów elektrycznych?

  360. @kosmaty
    ” Na miłość Cthulhu, co jest tak złego w rowerach elektrycznych, że stało się to dla ciebie znaczącym oskarżeniem kapitalizmu?”

    Widziałem takiego memeska, że typowy kapitalista pokazuje na zwyczajny rower i mówi „musimy się zastanowić, jak to przerobić tak, żeby był cięższy, droższy, bardziej niebezpieczny dla pieszych i zależny od rzadkich surowców”.

    „I dlaczego w socjaliźmie nie będzie rowerów elektrycznych?”

    Jeśli będę dyktatorem, będę rozstrzeliwać za elektromobilność (zacznę jednak od hulajnóg, potem rowery, samochody na końcu).

  361. @Tomasz Larczyński

    „Jeśli mówimy o neofaszystach, to walczą nie tyle z ideą integracji migrantów, co z ideą silnego, sprawnego państwa, z rozwiniętą opieką socjalną, bo to jest konkurent techbrosów. Integracja to funkcja takiego państwa.”

    A mnie nawet nie chodzi tylko o neofaszystów, ale i o paleoludowców, czyli choćby PSL domagające się zamknięcia centr integracji cudzoziemców i zastąpienia ich ośrodkami kultury polskiej.

  362. @ słomki plastikowe
    W tym zakazie raczej nie chodziło o CO2 ani o istotne zmniejszenie masy odpadów. Jeśli się nie mylę, główną przyczyną były szkody dla zwierząt morskich, często ginących po ich połknięciu.

  363. @rw
    „Mi się też zdarzyła sytuacja przy składaniu wniosku o rejestrację małżeństwa zawartego w Norwegii w polskim USC, że zamiast tłumaczenia przysięgłego dostarczyłem certyfikowane (serio, myślałem że to to samo) i musiałem bulić jeszcze raz 590 kr w konsulacie, żeby zrobili to przysięgłe sami.”
    Dlatego ja się nawet nie kłóciłem tylko zapytałem grzecznie czy dowód wpłaty nie wystarcza żeby pokazać, że nie zrobiłem tego celowo, pani wyjaśniła że czynny żal by pomógł ale gdybym go złożył przed wezwaniem, pogadaliśmy sobie chwilę miło (biorąc pod uwagę okoliczności), dostałem mandat, zapłaciłem i wiem już na co uważać.
    Niemniej pewien lekki uraz do państwa polskiego mam ponieważ:
    – Gdyby urząd mnie od razu zaczepił „panie, wpłacił pan pieniądze ale nie wiemy za co, niech pan to poprawi” to bym to zrobił. Tymczasem procesowanie było tak wolne, że takie powiadomienie dostałem za późno. Na złożenie deklaracji jest pół roku, jak sądziłem że złożyłem (oraz zapłaciłem) w ciągu pierwszego miesiąca. Urząd skontaktował się ze mną, że coś się nie zgadza gdy pół roku już minęło i nie miałem możliwości korekty.
    Ale nie chodziło mi o to, żeby się skarżyć. Zdarzyło się, nie jestem osobą która od tego nie zapłaci czynszu albo będzie głodować. Chciałem tylko pokazać, że podejście „najwyżej zapłacisz podatek, no i co?” czasami oznacza więcej stresu i kłopotów.
    I o ile nie mam problemu żeby to dotknęło kogoś kto ma dziesięć mieszkań, bo kogoś takiego stać na opłacenie kancelarii prawnej która mu to ogarnie, to przeciętny człowiek, który spadek dostaje te 2-3 razy w życiu, niech ma trochę spokoju. Jeśli nie ma, to jest to tylko woda na młyn Konfederacji i wszystkich tych Mentzenów od „mniej regulacji i wciskania przez państwo nosa w prywatne sprawy!”

    @kosmaty
    „A istnieje poziom dochodu którego się czepiamy? Wraz z dochodem dokręcamy śrubę, ale nie określamy że od poziomu X tysięcy to jest już nie podatek tylko kara (a tak trochę opisujesz kataster). Nie widzę powodu, żeby ktoś mający (długoterminowo) dwa mieszkania, płacił tyle samo co ktoś posiadający jedno.”
    Nie mam z tym problemu, jeśli będzie to opisane w jakiś spójny sposób. To czego osobiście nie lubię to kiedy ludzie nie myślą o konsekwencjach, w przypadku aktów prawa szczególnie istotne. Wpiszesz coś do ustawy i nagle okazuje się, że szary człowiek z ulicy, który raz w życiu dostał spadek, użera się z urzędem i musi płacić więcej bo np. nikt nie pomyślał, żeby dać okres w trakcie którego można coś zrobić z mieszkaniem (np. sprzedać albo darować krewnym) tylko od razu przywalił katastrem.
    Progi dochodowe, ilościowe, metrażowe – mogę to wszystko zaakceptować, jeśli to będzie przemyślane. Uważam za ważne, żeby nie było to robione tak, że potem różni przeciętni ludzie żyjący normalnie oberwą rykoszetem i będą musieli biegać po urzędach. Nie dawajmy więcej paliwa skrajnej prawicy. Lewica w Polsce i tak ma trudno a ich projekty są widziane niechętnie. Ludzie muszą widzieć, że taki projekt wali w spekulantów i flipperów, nie w nich samych.

  364. @kosmaty
    „Na miłość Cthulhu, co jest tak złego w rowerach elektrycznych, że stało się to dla ciebie znaczącym oskarżeniem kapitalizmu? I dlaczego w socjaliźmie nie będzie rowerów elektrycznych?”
    To był tylko przykład jak kapitalizm natychmiast wypełnia pustkę gdy my postanowimy coś zrobić własnymi wyrzeczeniami. Czasami nawet podpowiadając, że pomaga nam dbać o planetę, bo tacy jesteśmy szlachetni.
    Do samych rowerów elektrycznych nic nie mam (aczkolwiek mam oczywiście dużo do pojazdów udających rowery, nie posiadających – i nie mogących posiadać – homologacji, które nie powinny do Polski w ogóle być sprowadzane jako nielegalne). Nie chcę twierdzić, że wszystko co kapitalizm nam proponuje jest złe – ja też jeżdżę samochodem, jem dania w restauracjach i gram w gierki. Może faktycznie powinienem napisać o hulajnogach, ale akurat rower->rower elektryczny było najprostszym skojarzeniem i tak mi LLM mózgowy przeskoczył po skojarzeniach.
    Mój punkt będący był taki, że nasze osobiste wyrzeczenia nie przynoszą rezultatów, bo kapitalizm nam zaproponuje coś w zamian. Czasami coś fajnego, ale często coś równie nieekologicznego, a czasami jeszcze gorszego. Np. zamiast pakowania towaru w plastik pakują go w papier (yay!). A w papierowym opakowaniu każda sztuka towaru zawinięta w plastik, bo papier nie chroni wystarczająco żeby dać gwarancję że wytrzyma to do daty przydatności. W rezultacie dostajemy więcej plastiku, tylko w papierowym opakowaniu.

    Przy czym ja uważam, że czasami warto ponosić te osobiste wyrzeczenia. One mogą nie wpłynąć na spalanie CO2, ale czasami jakaś co gorsza firma się wywali i sobie swój głupi ryj rozwali. Osobiście mam taką zasadę, że nie kupuję rzeczy od firm rosyjskich i nieważne, że niektóre z nich robią całkiem fajne gry w które zagrywają się inni. Albo że formalnie to firma na Cyprze, tylko przypadkiem przeprowadzająca rekrutacje w Moskwie. Czy taka firma jest lepsza jeśli chodzi o kapitalizm od amerykańskich albo szwedzkich? Nie. Ale moje pieniądze nie pójdą do Rosji i nie będą wykorzystane do atakowania Ukrainy, a to już coś. Jeśli odpowiednio dużo osób podejmie podobne decyzje, to ta konkretna firma będzie stratna. Ktoś inny pewnie zyska, balans końcowy się nie zmieni, ale akcenty się przesuną. Jako mały żuczek tyle mogę.
    Widzę to podobnie jak głosowanie – nie ma idealnej partii dla mnie, ale jeśli nie zagłosuję na jedną z nich, to te gorsze zyskają. A odpowiednio dużo głosów może nawet przynieść konkretny wynik.

  365. @kotimmunologa
    „Wielgachny słoń w pokoju to 8 miliardów ludzi żyjacych na planecie. Co stanowi dwukotny przyrost w ciągu półwiecza. Jest nas po prostu zbyt wiele. We are doomed.”
    Oczywiście. Ale lewica razem z prawicą martwi się „katastrofą demograficzną”, czyli zbyt małym przyrostem naturalnym.

    @rw
    „Populacja ludzka się w końcu sama ustabilizuje, i jak wiemy, najlepszym sposobem na obniżenie przyrostu naturalnego jest wyższy poziom życia, edukacja, prawa kobiet.”
    Prawica to najwyraźniej wie, a ponieważ „wymieranie Polski” jest ich zmartwieniem, to niszczą edukację i prawa kobiet.

    Inna sprawa, ze obniżenie przyrostu naturalnego spowoduje liczne problemu gospodarcze, którymi martwi się lewica.
    Oczywiście można ograniczyć populację Planety nie zmniejszając przyrostu naturalnego, ale to zły pomysł. Bardzo zły.

  366. @janekr

    „Inna sprawa, ze obniżenie przyrostu naturalnego spowoduje liczne problemu gospodarcze, którymi martwi się lewica.”

    Niekoniecznie, bo wystarczy sensowna polityka migracyjna (i integracyjna!), żeby rąk do pracy w wieku produkcyjnym nie zabrakło. W skali globalnej przecież wciąż mamy przyrost populacji.

  367. @kot immunologa
    „pod ścisłą ochroną mają 18% terytorium i świadomie stawiają na zrównoważoną turystykę.”

    I tu się całkowicie zgadzam. W szczególności ze „zrównoważoną turystyką”.
    Kwestionowałem twoje „nic nie zostanie” (bo przecież żadne nic, skoro mają 18%, na których nie można ani drzewa wyciąć pod betony i asfalty).

    „Ty jak rozumiem, z pozycji moralnej wyższości, suregujesz że turystyka tam to zło wcielone, a turysta z Europy to nowy kolonizator.”

    Wcale tego nie sugeruję (a skecz Monthy Pythona „Co zawdzęczmy Rzymianom?” traktuję bardzo poważnie). Raczej sugeruję, że turysta z Europy to – nolens volens – potomek kolonizatora, więc powinien pracować nad swoimi nawykami turystycznymi (przede wszystkim: nie szukać luksusu, nie sunąć w lektyce wycieczkowca na barkach mórz i oceanów).

    Czy możemy podpisać taki protokół zbieżności: „Inna turystyka jest możliwa”?
    (*inna niż wielopiętrowe hoteliska z basenem na dachu, etc.)

    @rw
    „Zostawcie ten las, zarobimy na turystyce”.

    Zdecydowanie tak. I w dodatku tego samego argumentu „zostawcie las” można użyć obosiecznie: 1. by przekonać lokalsów – że warto, bo przyjadą go zobaczyć turyści i zostawią pieniądze; 2. by przekonać turystyczne korporacje – że warto wylać mniej asfaltu pod mniejszy parking i mniej betonu pod mniejszy hotel; owszem, to oznacza trochę mniej pieniędzy, ale za to turystów pragnących zobaczyć las (a nie tylko wydać pieniądze i posączyć drinka w SPA) nie zabraknie nigdy.

  368. WO
    „Jeśli będę dyktatorem, będę rozstrzeliwać za elektromobilność”

    Zgłaszam się na kaprala plutonu (słaby wzrok, więc lepszy będę jako wydawca komend).
    Przecież hasło „elektromobilność wszędzie i dla wszystkich” to było przed chwilką dokładnie to samo, co teraz „AI wszędzie i do wszystkiego” – chodziło tylko o zysk. Żeby się inwestycje zwróciły odpowiednio sowicie.

  369. @kot: `Serdecznie nie polecam podrózy do Iranu po uprzedniej wizycie w Izraelu (i odwrotnie) (…)’

    Albowiem? To jakieś miejskie legendy, podnoszące co jakiś czas głowę z otchłani. Swojego czasu (jakieś 8-10 lat temu) jeździłem na tym samym paszporcie kolejno USA- Iran – Izrael – USA – Iran i nikt się nawet szczególnie o nic nie pytał. Koledzy z Tel Awiwu nie stemplują paszportów już od dawien dawna, koledzy z Teheranu od kilku lat (a szkoda, mieli jedne z najładniejszych graficznie wiz, jakie widziałem).

  370. @ergonauta

    „Czy możemy podpisać taki protokół zbieżności: „Inna turystyka jest możliwa”?
    (*inna niż wielopiętrowe hoteliska z basenem na dachu, etc.)„

    Ba, z przyjemnością. Tam w zasadzie nie ma innej turystyki niż na małą skalę.

    Jestem pełen podziwu dla ich konsekwencji w chronieniu pustynnych, a więc delikatnach i wrażliwych na zmiany ekosystemów. Po sąsiedzku, w RPA są miejsca chronione w stopniu u nas nie do pomyślenia. Ekosystem jaki dominuje w Western Cape to Fynbos, unikalny na skalę świata, jedno z globalnych centrów bioróżnorodności. Otóż bywają miejsca o bajkowej wręcz urodzie zamknięte niemal całkowicie dla turystów. Otwarte są np. przez dwa miesiące w roku, w porze kwitnienia łąk, dla maksymalnie dwudziestu osób dziennie. Miejsca trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Szlak ma 15 km długości, łazikując tam dzień cały spotkaliśmy z żoną dwie osoby. Po sąsiedzku jest teren zupełnie zamknięty dla postronnych, wstęp tylko dla naukowców badających ten ekosystem. Pomysleć tylko co by się działo, gdyby zamknąć tatrzańskie doliny w porze kwietniena krokusów…

    „Kwestionowałem twoje „nic nie zostanie” (bo przecież żadne nic, skoro mają 18%, na których nie można ani drzewa wyciąć pod betony i asfalty).„

    To ”nic nie zostanie„ wynkia z tego, że tam dosłownie nie ma innego zródła utrzymania. Bez turystów lokalne społeczności nie mają żadnego innego źródła zarobku i trudno ich przekonać, żeby np. w parku nie zacząc ponownie wypasać bydła, nie kłusować lwów itd. To jest krucha równowaga. W pandemii, gdy napływ turystów spadł do zera, było bardzo ciężko.

    „2. by przekonać turystyczne korporacje – że warto wylać mniej asfaltu pod mniejszy parking i mniej betonu pod mniejszy hotel; owszem, to oznacza trochę mniej pieniędzy, ale za to turystów pragnących zobaczyć las (a nie tylko wydać pieniądze i posączyć drinka w SPA) nie zabraknie nigdy.”

    Mało tego, w Namibii, Botstwanie, Kenii, Zimbabwe i pewnie jeszcze paru innych krajach wymyślili sobie tak: zrobimy miejsca luksusowe, w głuszy najdzikszej, przyrodniczo najciekawszej. Dla maksymalnie kilkunastu osób. Znajomy Anglik był menagerem takiej koncesji przez dwa lata. Dłuższy pobyt dla kilkuosobowej rodziny potrafił kosztować równowartośc małego domu w UK.

    W Namibii są oczywiście miejsca bardziej przystępne cenowo, dla nieco bardziej masowego turysty, ale to nigdy nie przypomina kolejek na Giewont. Nie potrafię znaleźć nic nagannego w takiej turystyce i nie znam lepszego modelu chronienia megafauny.

  371. „turysta z Europy to – nolens volens – potomek kolonizatora, więc powinien pracować nad swoimi nawykami turystycznymi”
    Dla poratowania psychiki muszę trochę podróżować.
    Postanowiłem jednak nigdy nie jeździć do krajów biednych, takich w których miejscowi słusznie patrzą na przybyszy z Europy jak na samobieżne portfele.
    Oczywiście zawęża to możliwości, ale bez przesady.

  372. @nienietoperz

    „Albowiem? To jakieś miejskie legendy, podnoszące co jakiś czas głowę z otchłani.”

    Nie. Mojego szefa cofnięto na granicy z Iranem bo wcześniej był w Tel Avivie. Jest lekarzem, dyrektorem szpitala i podróżował w celach służbowych, rzecz się działa ~10 lat temu. Przyjemnie nie było.

  373. @nienietoperz

    Sorry za double post, ale jeszcze w tym temacie, W DE można oficjalnie wystąpić o duplikat paszportu, dokładnie po to aby uniknąc kłopotów w podróżach typu USA-Afagnistan, Iran-Izrael itp.

  374. @kot immunologa
    Dzięki za te krzepiące opowieści. Ja preferuję wakacje raczej w klimatach umiarkowańszych, słabo się czuję w wysokich temperaturach. Natomiast regularnie oglądam na Planete+ cykl „Świat z góry”, rzecz jest zacna, opatrzona wnikliwym, zniuansowanym komentarzem, no i fajnie uczy pełnego szacunku dystansu do egzotycznych miejsc: niby tam jesteśmy, ale łapy przy sobie, patrzymy z helikoptera. Jednak jest pewna skaza na tym programie. Czasem trafiamy w jakieś zadziwiające, mało znane miejsce, komentarz zza kadru podziwia jego wyjątkowość, magiczność, tajemniczość, po czym puetuje: aż szkoda, że trafia tu tak mało turystów. No, Jezus Maria – albo, albo.

  375. @ kot: na granicy = na lotnisku?
    To brzmi dla mnie autentycznie zadziwiająco. Na granicy = na lotnisku? Jeśli chodzi o jakąś granicę lądową, może faktycznie zdarzały się problemy. A może faktycznie to jeszcze był czas, kiedy w Izraelu stempelkowano paszporty (w 2015 już na pewno nie).

    O Afganistanie nie wiem (ale się dopytam:); z Iranem tego problemu już z pewnością nie ma, z uwagi na elektronizację procesu wizowego. To znaczy smutni panowie w obu krajach i tak pewnie wiedzą, gdzie się bywało, ale zmiana paszportu tu wiele nie zmieni.

    Obiecuję off-top zakończyć.

  376. @elektromobilność
    Ja jak na stacji veturilo w wawie mam szczęście i akurat jest rower elektryczny, to biorę z pocałowaniem bogustópek, bo na trasie mam dwa wiadukty, które ten ebajk (?) pozwala zrobić bez nadmiernego wyplucia płucek.

  377. @bobeut
    bo na trasie mam dwa wiadukty

    Jak byłem parę lat temu w Zurychu to doceniłem ebajki właśnie za możliwość wtoczenia się bezboleśnie na Dolder albo Uetliberg przy prawie 30 st upału, ale poczułem się malutki jak parę dni później i parę stopni chłodniej minąłem pod górę starszą panią jadącą na zwykłym góralu ciągnąc za sobą przyczepkę (!). Kwestia odpowiedniego pojazdu i odrobiny treningu. Sam jeżdżę na rowerku na tyle dużo żeby dać sobie radę nawet z dłuższymi i ostrzejszymi podjazdami, ale rozumiem doskonale że dla okazjonalnego użytkownika rowerów miejskich to trochę inna perspektywa.
    Za to irytuje mnie jak ostatnio na pieszych szlakach w górach mijają mnie całe grupki wielkich e-sportowców na tych klocach ważących coś 30+ kg. Ostatnio taki as prawie we mnie wjechał na Słowacji w Tatrach, jak go pociągnęło z góry po lodzie. Na szczęście jechał powoli i się minęliśmy, ale mógłbym sobie zrobić niezłe kuku jakby mi tym żelastwem podciął nogi. Dla mnie to jest rowerowy synonim e-suviarstwa i taka elektromobilność motywuje mnie do wstąpienia do plutonu Gospodarza. Jak z każdym zjawiskiem są plusy dodatnie i ujemne.

  378. @„Jeżeli spadek przypada kilku spadkobiercom, do wspólności majątku spadkowego oraz do działu spadku stosuje się odpowiednio przepisy o współwłasności w częściach ułamkowych z zachowaniem przepisów niniejszego tytułu.”

    no chodzi o to, że nie będzie to z automatu współwłasność łączna

  379. @kot

    Żeby nie było tak różowo o turystyce przyrodniczej w Afryce, to parę mniej przyjemnych obserwacji z mojej podróży do Ugandy:

    1. Szympansy w Kibale. IMO wpuszczają za dużo turystów na raz, i nie panują nad tłumem. Leży sobie taki szympans na ziemi i chce się zdrzemnąć, a tu nad nim wisi paru kolesi i wciska mu teleobiektywy w twarz. No podziwiam tego szympansa, że nie podniósł się i nie złamał jakiejś kończyny jednemu z natrętów, pour encourager les autres.

    2. Czasami przewodnicy trochę za bardzo upierają się, żeby pomóc znaleźć turystom jakiegoś rzadkiego ptaka, i ścigają biedactwo po krzakach jak opętani. Ja bym sobie odpuścił. Ale klient nasz pan.

    3. Biedota w wioskach bije w oczy. Domy bez drzwi i kominów. Dzieci ewidentnie przyzwyczajone do podarków od zachodnich turystów, mimo że generalnie cię pouczają, żeby im nic nie dawać, bo rodzicom może się to nie spodobać.

  380. @Cpt. Havermeyer
    „Za to irytuje mnie jak ostatnio na pieszych szlakach w górach mijają mnie całe grupki wielkich e-sportowców na tych klocach ważących coś 30+ kg.”

    Same. Choć i tak nie są tak szkodliwi jak kładowcy. Jednego kiedyś całkiem dosłownie pobiłem. Potrącił starszą kobietę, która dreptała sobie szlakiem.

  381. Pozytywnym aspektem e-rowerów jest, że otwierają szlaki rowerowe dla osób starszych / o ograniczonej sprawności fizycznej.

  382. @hatefire
    Choć i tak nie są tak szkodliwi jak kładowcy. 

    True, kładowcy i crossowcy to już kategoria do uśmiercenia na miejscu bez sądu. Do tej pory wspominam smród mixolu unoszący się za taką pierdziawką dobre 15 minut 2 tyg temu pod Maciejową po tym jak nerwowo wyłapywałem dzieciaki żeby je odciągnąć na bok. Na plus zaś mają tyle że przynajmniej ich słychać z daleka, a taki ebajk potrafi z zaskoczenia wylecieć zza zakrętu na wąskiej ścieżce co dla dziecka albo osoby starszej może się bardzo źle skończyć. Tak czy inaczej banowałbym, mandatowałbym i zabierał prawa jazdy. Jest masa innych miejsc gdzie można się wyżyć na tych zabawkach jak już ktoś bardzo potrzebuje.

  383. @rw

    Idealnie i całkiem różowo nie jest, ale i tak ochrona przyrody tam a u nas to dwa światy. No i alternatywa jest słaba, jak zabraknie turystów to te ekosystemy znikną.

    „3. Biedota w wioskach bije w oczy. Domy bez drzwi i kominów. Dzieci ewidentnie przyzwyczajone do podarków od zachodnich turystów, mimo że generalnie cię pouczają, żeby im nic nie dawać, bo rodzicom może się to nie spodobać.”

    W Namibii wciąż żyją ludzie z grupy San w tradycyjnych społecznościach łowiecko-zbierackich. To jest epoka kamienia łupanego przeniesiona do naszych czasów. Są okolice gdzie do dziśiejszego dnia można bez większego trudu znaleźć kamienne groty strzał. Nie chcę gloryfikować czy uszlachetniać biedy, ale nasze kategorie zamożności zupełnie do nich nie przystają. Czytałem reportaż gdzie rodzeństwo wywodzące się z takich społeczności wybrały dwie ścieżki – jedno żyje w tradycyjnej społeczności, drugie pracuje „w cywilizacj” jako przewodnik. Obie siostry wydawały się spełniać w swoich rolach, ale to tylko jeden przykład. Masajowie w Kenii migrujący do miast mają mocno pod górę, ale znajdz przykład na świecie gdzie taka migracja przebiega harmonijnie i bezboleśnie.

    W Nambii w roku 1990 (rok uzyskania niepodległości), szacowano że 60% społeczeństwa żyje poniżej granicy ubóstwa. W 2003 to było 45%, w 2015 20%. Wciaż bardzo dużo, ale postęp jest ogromny. Gini index jest zaś koszmarnie wysoki, ponad 60 punktów.

    Turystyka o jakiej mówimy jest o tyle lepsza od np. górnictwa diamentów, że daje lżejszą prace szerszej grupie osób, oraz wymaga od pracodawcy inwestycji w pracowników. Plus pomaga czy wręcz umożliwia chronę przyrody. Więc mowienie o nowej kolonizacji, najeździe Rzymian na nowe terytoria to lekka przesada mimo wszystko.

    link to pip.worldbank.org

  384. @rw „Pozytywnym aspektem e-rowerów jest, że otwierają szlaki rowerowe dla osób starszych / o ograniczonej sprawności fizycznej.”

    W tym roku jak sam jechałem na wyjazd rowerowy miałem okazję jechać w pociągu z przysłowiową niemiecką emerytką, wracała właśnie z wyjazdu e-bikiem wzdłuż Baltyku od Flensburga do Gdańska.

    @Cpt. Havermeyer „Tak czy inaczej banowałbym, mandatowałbym i zabierał prawa jazdy. Jest masa innych miejsc gdzie można się wyżyć na tych zabawkach jak już ktoś bardzo potrzebuje.”

    Kolarstwo grawitacyjne (bo zazwyczaj mają te maszynki by móc wjechać by móc zjechać) powinno się odbywać tylko na zamkniętych dla pieszych szlakach, jak ktoś sobie robi z turystycznej ścieżki singetracka to zwykły cymbał do omandatowania do oporu.

    Jednakowż, jeśli elektryczne rowery mają przesadzić kogoś ze spalinowego sztrucla to jestem jak najbardziej za. Dzisiaj pojechałem trochę inną drogę niż zwykle i smród spalin był nie do zniesienia, spaliniaki emitujace coś więcej niż samo CO2 są nie do obrony i szkoda, że nie am zadnej presji by wymarły szybciej.

  385. @WO

    „Kochani, ale skończmy może już ten klub globtrotuara.”

    Soraski, już zmykam. Chciałem tylko dać odpór tezie, że turystyka to zło wcielone.

  386. @Tomasz
    jeśli elektryczne rowery mają przesadzić kogoś ze spalinowego sztrucla to jestem jak najbardziej za.

    Yep, dlatego pisałem że ta e-mobilność ma swoje zady i walety. Umożliwienie osobom starszym jakiejś dawki zdrowego ruchu to raz, zachęta dla ludzi mniej fit do przeturlania się przez miasto na rowerze zamiast stania w smrodliwym korku to dwa, natomiast w pakiecie idzie, jak to w kapitalizmie, sprzedawanie drogich zabawek egotycznym szpanerom. W mojej okolicy jeżdżą elektryczne auta, ale nie znajdziesz wśród nich jakichś smartów, czy tanich chińskich wozidełek. Prawie wyłącznie są to tesle, e-porszawki, e-beemki a nawet jeden e-bentley, i nawet jak zdarzy się elektryczny fiat 500, którym jeździ jakaś młoda dama, to na masce ma znaczek abartha (i duże napisy po bokach, jakby ktoś nie zauważył). W takich warunkach możliwość jazdy buspasem dla elektryków brzmi jak ponury żart, bo zaczyna mocno śmierdzieć klasowym przywilejem. Pewien mój znajomy emeryt w dwudziestokilkuletnim matizie dwa razy już załapał mandat za przejechanie kawałkiem buspasa do prawoskrętu zamiast dusić się w korku. Dlatego czniać taką emobilność, tak samo jak programy antysmogowe bez osłon dla ludzi wykluczonych energetycznie. Jedyne efekty takich projektów to zasilanie szeregów ludzi głosujących na różnych braunów, korwinów i innych ekosceptyków. Masowa elektryfikacja transportu prawdopodobnie nigdy nie nastąpi bez jakiegoś spektakularnego przełomu technologicznego i gwałtownego spadku cen a do tego czasu i tak się wszyscy ugotujemy.

  387. odpór tezie, że turystyka to zło wcielone

    No o.k., może raz na eon trafia się turysta, który nie podnosi entropii powyżej tego, co by było, gdyby nie turyścił.

  388. @Gammon No.82
    > No o.k., może raz na eon trafia się turysta, który nie podnosi entropii powyżej tego, co by było, gdyby nie turyścił.

    Zażywanie jakiejkolwiek przyjemności podnosi entropię. Ja rozumiem, że trzeba trochę umiaru, ale bez przesady…
    W ogóle całe narzekanie na masową turystykę, przez koneserów butikowych wycieczek do Namibii, to mi trąci narzekaniem na „plebs nad Bałtykiem” z czasów bonu turystycznego. Panowie zachowują się trochę, jakby im przeszkadzało, że za dużo normików pcha się do zabawy. A byłoby tak ekskluzywnie i niszowo gdyby zostali w domu! Przecież i tak się nie znają i źle, barbarzyńsko konsumują tę rozrywkę!

    @Cpt. Havermeyer
    > Masowa elektryfikacja transportu prawdopodobnie nigdy nie nastąpi (…)

    Ja nie wiem jak można pisać takie rzeczy w 2025… Rozumiem, że można się sprzeczać na temat dat, ale nigdy??? I nie będzie żadnego wielkiego przełomu, tylko stopniowe ulepszanie technologii.

    > W mojej okolicy jeżdżą elektryczne auta, ale nie znajdziesz wśród nich jakichś smartów, czy tanich chińskich wozidełek.

    Bo jak każda nowa technologia, była droga, więc zaczynała się od drogich zabawek dla szpanerów. Ale akurat w przeciwieństwie do ekonomii, tutaj skapywanie w dół działa i wchodzi sporo mniejszych i tańszych zabawek. Wystarczy popatrzeć na to co zaprezentowało Renault. Albo na małe chińskie wozidełka.
    A małe miejskie samochody to akurat zabiły regulacje, promujące SUVy… Nad czym bardzo ubolewam.

  389. @kosmaty

    Z zalinkowanego poniżej zestawienia widać że póki co % kupowanych elektrycznych aut raczej się zatrzymał na pewnym poziomie w EU i US, rośnie jeszcze powoli w UK i ostrzej w Chinach, jednocześnie na innym wykresie widać jak ostatnio spada ilość „full battery electric” w stosunku do PHEV. Dane mamy tu tylko z pierwszego świata i Chin. Pytanie jak się to rozwija w reszcie najbardziej zaludnionych krajów świata.
    Drugim problemem jaki widzę to te masy litu i innych surowców które trzeba pozyskać żeby można było mówić o masowości w stylu Forda T, czy garbusa i dlatego też mówię że bez jakiegoś przełomu w technologii baterii stopniowe ulepszanie to będzie za wolno żeby to się mogło wydarzyć za naszego życia. Do tego kwestia całej energii, którą trzeba będzie z czegoś pozyskać żeby te pojazdy mogły w ogóle się poruszać – trzeba to dodać do obecnej konsumpcji prądu i zobaczyć na ile to się skaluję bez potężnych nakładów na infrastrukturę, a jeśli już o niej mowa to musimy też mieć sieć ładowarek równie gęstą co obecnie stacji benzynowych. Przy obecnym kursie big oil, który pokazuje big fakju celom klimatycznym mi się to wszystko zwyczajnie nie spina pod czachą w coś co się czai tuż za rogiem. Ale chętnie zobaczę jakieś twarde dane mówiące co innego. A, i jeszcze pytanie o recykling całego tego e-szmelcu, który ta masowa elektryfikacja wygeneruje. Z tego co czytałem jakiś czas temu jedynymi ogniwami które da się łatwo recyklingować są manganowe, które jednak mają dużo mniejszą gęstość energetyczną niż te litowe, więc nie są szczególnie popularne. Lit zaś zapakowany jest w taką ilość warstw i różnych lepiszczy że recykling jest kosztowny i generujący śmieci. Ale też mogę mieć przestarzałe info.

    link to ourworldindata.org

  390. @Cpt. Havermeyer

    W Europie w tym roku jest duży wzrost udziału elektryków. I zresztą na całym świecie. To jest tylko kwestią czasu.

    Co do litu – jakoś pomimo ogromnego wzrostu produkcji samochodów elektrycznych na świecie i przy tym ogromnego wzrostu pojemności baterii (głównie przez stosowanie po prostu większych baterii), ceny baterii ciągle lecą w dół. Gdzie dokładnie widać te problemy z litem?

  391. @Froz

    Ja mam takie pytanie, powiedziałbym, cybernetyczne.

    Samochód elektryczny „tankuje” się jak długo, 10x dłużej niż spalinowy? Chyba więcej. To oznacza, że przy całkowitym zastąpieniu spalinówek elektrykami infrastruktura stacji ładowania musiałaby być co najmniej 10x większa niż obecna. Oczywiście, wyzwanie nieco kompensuje możliwość ładowania przy domu, no ale nie każdy ma dom. Potrafię sobie tez wyobrazić nieco większe zagęszczenie stanowisk ładowania niż obecnych tankowania, na jednej stacji. Z następnej strony, zasięg wciąż jest znacznie mniejszy, zwłaszcza zimą, a póki co nie widać technologii, która zagęsciłaby energię elektryczną w baterii, więc ładować trzeba z grubsza 2-3x częściej niż tankować.

    Wychodzi mi, że koniec końców będzie to wciąż kilkukrotnie, a raczej kilkunastokrotnie większe zapotrzebowanie na stanowiska ładowania vs. dystrybutory paliwa. Nie wiem, czy to realne, ale oczywiście wchodzi wiele innych zmiennych – zmiana nawyków, carpooling, inne takie pomysły.

    Jak dla mnie, pełna elektryfikacja motoryzacji miałaby szanse, gdyby stosować zestandaryzowane wymienne baterie, ale chyba nic do tego póki co nie zmierza. Ale może mam słabą wyobraźnię i coś istotnego w tym całym rozumowaniu przeaczam.

  392. @rambler
    Flejmy o elektromobilności mieliśmy, mieć będziemy, opisany przez pana problem jest poważną przeszkodą – ale na tym zakończmy. Kiedyś-tam kiedyś-tam może to jakoś rozwiążą, ale cholera wie kiedy.

  393. Nie wiem, czy mogę odpowiedzieć, ale najwyżej gospodarz wytnie. Może nie wytnie, bo chyba to, co napiszę, nie jest mu znane.

    Otóż w kwestii szybkości ładowania sytuacja się dosyć dynamicznie zmienia. Pojawiły się już pierwsze samochody osobowe zdolne osiągać ponad 1 MW maksymalnej mocy ładowania. Co prawda to są jakieś tam flagowe chińskie egzemplarze pod reklamę, ale zarówno zasięg i szybkość ładowania w normalnych autach cały czas rośnie. Tak, żeby może uzmysłowić, jaka to jest moc – 1 MW to 16,6 kWh na minutę. Przeciętny elektryk średnio „spala” mniej więcej tyle na 100 km.

    Ale w praktyce to w ogóle jest zupełnie inaczej. Ładowanie na stacji szybkiego ładowania to dla elektryka jest coś wyjątkowego, a nie normalny sposób uzupełniania energii. Kto może, ładuje w domu, bo to dużo wygodniejsze i tańsze, a jak nie może, to na stacjach wolniejszego ładowania (to, co jest np. pod lidlami). Szybkość nie ma wtedy większego znaczenia. Oczywiście takich wolnych ładowarek musi być nieporównywalnie więcej niż stacji benzynowych, ale to nieporównywalny koszt inwestycji.

  394. @Froz
    Gdzie dokładnie widać te problemy z litem?

    Póki co produkcja rośnie, owszem, ale na pewno ma gdzieś swój peak, chociażby dlatego że ekstrakcja z roztworów solankowych, czy spodumenu nie jest obojętna dla środowiska, więc nie bedzie się skalować w nieskończoność bo gdzieś dojdziemy do konfliktów o zasoby wody, czy rosnące składowiska toksycznych odpadów. Ofc możemy też mieć w dupie takie koszty bo póki co dotyczą jakichśtam Indian etc. Już Niby Tesla opracowała jakąś pirometalurgiczną wersję obróbki spodumenu która jest dużo czystsza od obecnyh metod, ale dopiero startuje jedna fabryka w Teksasie, więc skalowanie tego procesu też chwilę potrwa. Drugą stroną medalu jest też to że przy spadających cenach baterii i nieoptymalnej konstrukcji ogniw zatapianych w jakichś żywicach itp. będziemy mieli rosnącą stertę elektrośmieci których nie opłaca się recyklingować. Więc nawet jeśli będziemy w stanie wyprodukować odpowiednią ilość litu żeby wymienić każdą spalinowkę na elektryka wygenerujemy sobie tym zupełnie inne problemy, które też należy wliczyć w koszty.

  395. @Cpt.
    „Z tego co czytałem jakiś czas temu jedynymi ogniwami które da się łatwo recyklingować są manganowe”

    A to nie chodzi po prostu o to, że ogniwo, które jest droższe bardziej *opłaca* się recyklingować. I że bardziej opłaca się recyklingować ogniwa, które zawierają rzadsze pierwiastki takie jak kobalt. W tym sensie im łańcuch dostaw ogniwa lepszy tym ogniwo mniej recyklingowalne?

  396. @Cpt. Havermeyer

    Przyznam, że aż tak się tym nie interesuję, ale wydaje mi się, że robisz fundamentalny błąd zakładając, że status quo to brak szkód środowiskowych, jakby wydobycie, transport i przerabianie ropy naftowej i benzyny nie powodowały gigantycznych szkód dla środowiska, poza samą emisją CO2. Poza tym zawartość litu w baterii samochodowej jest stosunkowo nieduża, rzędu kilku kilogramów na samochód. Czy to będzie wymagało aż tak strasznych szkód na środowisku, przy założeniu że te baterie spokojnie wytrzymają 20 lat użytkowania w aucie, a i potem można je wykorzystać w stacjonarnym magazynie energii albo zrecyklingować.

    Problemem jest raczej to, że oczywiście jak to w kapitalizmie, nie wystarczy zastąpić obecnej liczby produkowanych samochodów elektrycznymi, tylko będzie musiało ich być więcej i trzeba będzie znaleźć milion innych zastosowań wymagających tych baterii. Mnie najbardziej zdumiało, jak się dowiedziałem, że istnieją (może już tylko w czasie przeszłym) jednorazowe e-papierosy z bateriami litowymi (takimi 18650 czy coś podobnego), które po prostu w ogóle nie miały możliwości ich ponownego naładowania, tylko były sprzedawane właśnie jako jednorazowe.

  397. Moi wujkowie, którzy pasują stereotypem, akurat głosują na KO, PiS zauroczył za to moich rodziców i siostrę, o których nie mogę źle myśleć, bo nie pamiętam żadnej zaciekłości z dzieciństwa, żadnych draństw i chociaż mało było w moim wychowaniu religii to dużo zasad… Popieranie PiS kompletnie mi się z tym nie spina. Dla mnie pierwszym przekroczeniem granicy ze strony tej partii była sprawa dziadka z Wermachtu. Jestem z górnego śląska i też miałam dziadka w Wermachcie. I w kampanii wrześniowej. Tym bardziej nie mogę zrozumieć.
    Na ten temat nie rozmawiamy od lat, kiedy jeszcze próbowałam powoływać się na jakieś fakty, wartości, zasady to usłyszałam „nie próbuj mnie przekonywać”. Także może coś w tym jest, że gdzieś na dnie jest wstyd, że popiera się takich ludzi.

  398. @USA
    Mam wrażenie, że to może być koniec Trumpa.

    Wyszło 20k+ maili Epsteina, Trump szaleje, republikanie w kongresie się buntują, prawicowi dziennikarze zmieniają pozycje i – co najważniejsze – baza MAGA zdaje się tracić iluzje. A Trump bez bazy jest nikim.

    Maili jest taka lawina, że od kilku dni są one sukcesywnie przetwarzane przez media, a docelowo będzie ich duuużo więcej, bo to tylko pierwsza salwa. Cała amerykańska plutokracja wychodzi w nich fatalnie, zarówno demokraci jak i republikanie, ale Trump jest obsmarowany wyjątkowo kompleksowo.

    Sprawa Epsteina od początku była _jedyną_ kwestią, która naprawdę separowała bazę MAGA od Trumpa i wpływała na jego poparcie. Pogorszenie warunków życiowych znosili dotychczas z niezłomną cierpliwością, ale pedofilska kabała elit to od początku był ich konik. A okazuje się, że mieli rację, tylko wektor oskarżeń był źle zwrócony, bo powinien wskazywać cały establishment polityczno-finansowy. Maile to nie dowody, ale opinii publicznej w zupełności wystarczą.

    Ujawnione materiały pochodzą z komisji kongresowej i tylko z ostatnich lat, bo to udało się jej uzyskać z dobytku Epsteina. Wcześniejsze kwity znajdują się w departamencie sprawiedliwości i kongres ma nad nimi głosować w przyszłym tygodniu. Większość dla wniosku już jest i będzie się pewnie tylko powiększać. Potem głosowanie w senacie, a na końcu musi to zatwierdzić Trump. Manewrowanie prawno-regulaminowe już się zaczęło, ale kuli śniegowej raczej nie da się już zatrzymać.

    Epstein niemal na 100% był na usługach Mossadu:
    link to dropsitenews.com
    …i pomagał opychać ich oprogramowanie szpiegowskie innym krajom. Przypominam, że jego żona – osadzona teraz w wyjątkowo komfortowym więzieniu – sama była córką izraelskiego szpiega. Do tego Epstein najpewniej briefował Ławrowa, a w latach wcześniejszych rosyjskiego ambasadora, jak podchodzić do Trumpa. Określał też Donalda jako najgorszego człowieka, jakiego w życiu spotkał, ale to w zasadzie wiedza powszechna.

  399. @nieela
    „gdzieś na dnie jest wstyd”

    A orientujesz się, co się dzieje wokół wystawy „Nasi chłopcy” w Muzeum Gdańska? Chociaż rozumiem, jeżeli się nie orientujesz, bo to dla ciebie przykre osobiście.
    Jest i wstyd jako milczący fundament, i budowanie na tym wstydzie, wznoszenie elektoratów, notowań, wstawań z kolan. Nie tylko PiS na tym wznosi, co jest na dnie (obok Wehrmachtu sporo innych rzeczy, traum dziedzicznych, przepracowanych naskórkowo), a kiedy PiS przeminie, ktoś będzie musiał przejąć to coś, by na tym budować, bo to jest za duże.
    W tym kontekście Karol Nawrocki, jako ex-szef IPN, czyli firmy politycznie zarządzającej wspólną pamięcią, to idealny prezydent tego kraju.

  400. @Froz
    wydaje mi się, że robisz fundamentalny błąd zakładając, że status quo to brak szkód środowiskowych, jakby wydobycie, transport i przerabianie ropy naftowej i benzyny nie powodowały gigantycznych szkód dla środowiska

    Właśnie o to mi mniej więcej chodzi że nie znikniemy przemysłu opartego o paliwa kopalne, tylko dołożymy kolejne gałęzie eksploatujące zasoby i produkujące w zamian śmieci. Jeśli wydobycie tego litu będzie się ładnie skalować ze wzrostem zapotrzebowania a ogniwa będą tanieć to tym bardziej nikomu nie będzie się opłacało ich recyklingować ani projektować z myślą o recyklingowaniu. Część pewnie pójdzie na jakieś magazyny energii, ale znając nasz wspaniały kapitalizm to po prostu biedniejsza część świata będzie miała obok syfiących kopalni hałdy elektrośmieci jako bonus. A my będziemy się klepać po pleckach że zaraz zbawimy świat technologią, patrząc jednocześnie jak topią się lodowce i giną po kolei kolejne gatunki roślin i zwierząt.

    W teorii UE recyklinguje coś chyba 20% plastiku, co jest wynikiem dużo lepszym niż jednocyfrowa światowa średnia, ale jak przyjżysz się tym statystykom to napisane tam jest że w te 20% wlicza się eksport śmieci do krajów „posiadających infrastrukturę do przetwarzania” tych odpadów. Obawiam się więc że jakaś część tej infrastruktury to te same hałdy na których w ogniskach płoną płyty główne kapiące metalami szlachetnymi do podstawionych garnków. Dlatego jestem mocno sceptyczny i myślę że jeżeli ta elektromobilność miałaby cokolwiek zmienić to musiałaby się zacząć 50 lat temu w czasach kryzysu paliwowego, kiedy populacja to było 50% stanu obecnego a samochód spokojnie mógł być blaszaną puszką z silniczkiem i bateryjką a nie tak jak teraz że ma być szpikowany wiadomo czym i wyglądać prestiżowo bo inaczej nikt tego nie kupi. Tak to widzę i już się zamykam bo zdaje się że Gospodarz też ma już powoli dość rantów o elektrodebilności.

  401. @Froz
    “W Europie w tym roku jest duży wzrost udziału elektryków. I zresztą na całym świecie. To jest tylko kwestią czasu.”

    Mi tam elektryfikacja nie przeszkadza. Choć wolałbym dobry transport publiczny zamiast zamiany spalinowych korków na ekorki.

    Z tą kwestią czasu to mam wątpliwości. O jakim bowiem czasie mówimy? Weźmy utopijny scenariusz ze w UE będzie faktycznie zakaz ICE od 2035 bez wyjątków i będzie respektowany. Sprzedaż nowych samochodów nie spadnie nic a nic. Wtedy wymiana ICE na elektryki zakończy się w latach 60tych.

    Mało to prawdopodobne a mówimy tylko o UE i tylko o samochodach osobowych. Globalnie to perspektywa całego XXI wieku a może i dalej.

    Z drugiej strony przeżywanie że dzisiaj nie mamy technologii i infrastruktury na drugą połowę wieku nie spędza mi snu z powiek. O ile neofaszyzm nie zresetuje świata do ustawień fabrycznych to się opracuje i zbuduje.

  402. @Cpt. Havermeyer
    „Właśnie o to mi mniej więcej chodzi że nie znikniemy przemysłu opartego o paliwa kopalne, tylko dołożymy kolejne gałęzie eksploatujące zasoby i produkujące w zamian śmieci. (…) Część pewnie pójdzie na jakieś magazyny energii, ale znając nasz wspaniały kapitalizm to po prostu biedniejsza część świata będzie miała obok syfiących kopalni hałdy elektrośmieci jako bonus. A my będziemy się klepać po pleckach że zaraz zbawimy świat technologią, patrząc jednocześnie jak topią się lodowce i giną po kolei kolejne gatunki roślin i zwierząt.”

    Właśnie to miałem na myśli gdy pisałem, że nasze osobiste wyrzeczenia nie przynoszą efektów – nawet jeśli staną się trendem i wiele osób zacznie je stosować – bo kapitalizm zaraz zaproponuje coś nowego. Czasami może zaproponować coś co nawet jest fajniejsze albo przynajmniej wydaje się bardziej ekologiczne, ale jest to tak naprawdę monetyzacja _nowych potrzeb_. I nawet jeśli akurat przynosi również zyski ekologicznie, to jest to przypadek a nie norma. Tymczasem przy innym wyrzeczeniu kapitalizm zaproponuje rzeczy które są tak samo szkodliwe co stare, albo i bardziej, tylko ludzie nie będą wiedzieli, że koszty są gdzieś indziej. A w międzyczasie dążąc ku nieograniczonemu wzrostowi będzie nam wpychał jeszcze inne szkodliwe rzeczy jak bańkę AI napędzaną pierdyliardami podzespołów zużywających masę prądu.
    Czy przejście z samochodów na rowery elektryczne jest korzystne pod względem emisji CO2? Pewnie jest. Ale nie tak bardzo co począkowe przejście na zwykłe rowery, oraz nie tak korzystne jak przejście na de facto motorowery bez homologacji, które z ideą e-bike mają tyle wspólnego, że podobnie wyglądają. Tu nie chodzi o fajność, bo spokojnie rozumiem że dla kogoś taki e-bike jest dobry, tylko o to, że nasze wyrzeczenia są trwonione w imię większych zysków.
    Nie chcesz jeść mięsa (albo chcesz jeść mniej)? Mamy dla ciebie zastępniki (yay!). Tyle że stejki były z krówek hodowanych lokalnie, a zastępniki są produkowane w jednej fabryce w Teksasie (albo w Chinach) i muszą zostać rozwiezione po świecie. Ich ślad węglowy jest lepszy od stejków argentyńskich, ale już niekoniecznie od lokalnych.

    Pod tym względem pomysły Trumpa żeby zmusić przemysł do powrotu do USA i produkowania różnych rzeczy lokalnie ma pewien sens. Rzeczywiście doszliśmy do sytuacji w której korporacjom bardziej opłaca się wyprodukować coś po drugiej stronie globu i potem wieźć to kontenerowcami niż mieć fabryki tam, gdzie są rynki zbytu. Tylko to, cóż, Trump, więc jak zwykle zabrał się za to w sposób debilny. Zresztą zapewne tak naprawdę nigdy tego nie chciał naprawić, bo wielki biznes lepiej mieć po swojej stronie i to był tylko pretekst. Wygodny argument żeby pociągnąć tłumy.
    Ale to, że te wszystkie przenoszenie produkcji i wydłużanie łańcuchów dostaw czy podejście JIT, żeby zaoszczędzić na magazynowaniu jest szkodliwe dla większości to pokazała już pandemia. Ludzie to wiedzą albo przynajmniej czują i chcą, żeby ktoś z tym zrobił porządek. Szkoda tylko, że wybierają w tym celu populistę-bufona a nie osoby, które naprawdę chciałyby to zrobić porządnie.

  403. @luca
    „Wyszło 20k+ maili Epsteina, Trump szaleje, republikanie w kongresie się buntują, prawicowi dziennikarze zmieniają pozycje i – co najważniejsze – baza MAGA zdaje się tracić iluzje. A Trump bez bazy jest nikim.”

    Też się cieszę! A pomyśl pan, że w takiej chwili niektórych bardziej interesuje elektromobilność.

  404. @wo
    „A pomyśl pan, że w takiej chwili niektórych bardziej interesuje elektromobilność.”
    Chyba nadal lepiej niż co się działo na meczu i dlaczego (albo że w ogóle jakiś był). Zajrzałem na Gazetę, ani słowa o Epsteinie, za to kopacze zajmują eksponowane miejsca. Dopiero komentarze na blogu oraz jeden youtuber (Legal Eagle, prawnik) przybliżają ten temat. Gdybym liczył na tradycyjne media to bym wiedział najwyżej czemu kibole są niezadowoleni…

  405. @pk
    „Zajrzałem na Gazetę, ani słowa o Epsteinie, za to kopacze zajmują eksponowane miejsca.”

    To już od dawna całe jest w rękach futbolistów.

  406. @wo
    pomyśl pan, że w takiej chwili niektórych bardziej interesuje elektromobilność.

    Why not both? Ja od dłuższego czasu trzymałem kciuki za to że Epstein utopi Trumpa i bardzo mi się robi cieplutko na sercu jak widzę na Guardianie nagłówki w stylu: „Trump ends support for Marjorie Taylor Greene amid growing Epstein feud”, albo: „Steve Bannon advised Jeffrey Epstein for years on how to rehab his reputation, texts show”. Ciągle się obawiam że różne Iljony Muskoviche będą rozwadniać i topić te rewelacje w zalewie fejkniusów na Twatterze or compatible na tyle skutecznie że większość ludożerki po prostu wzruszy ramionami, natomoast jest realna szansa że MAGA się rozpadnie od środka a Repsom zostanie już tylko rozpaczliwe damage control do midtermów. Fingers crossed.

  407. @rambler

    „Samochód elektryczny „tankuje” się jak długo, 10x dłużej niż spalinowy?”

    Z mojego osobistego doświadczenia to jest raczej max. 5-6x dłużej, wliczając wszystko inne (parkowanie, płatność, pójście na siku).

  408. @wo
    pomyśl pan, że w takiej chwili niektórych bardziej interesuje elektromobilność.

    No bo na temat elektryków mogę coś powiedzieć (mam cztery lata doświadczenia z jazdy moim), a w sprawie MAGA… na dwoje babka wróżyła. Przydupasy Trumpa już kombinują, jak to odkręcić żeby wyszło, że Epstein był Demokratą i podsuwał nieletnie Clintonowi i innym. A ponieważ Bill Clinton to też predator seksualny, to pewnie coś tam znajdą. Więc może się rozmydlić w stylu „wszyscy coś mają za uszami, nothingburger”, a przy okazji w USA prawica znormalizuje sobie pedofilię.

    Przecież niedaleko szukając, w Polsce mieliśmy rewelacje na temat pedofilii w KK i krycia jej przez Jana Pawła II. I co, zmieniło to coś w poglądach twardych katolików? Nic nie zmieniło.

  409. @Cpt. Havermeyer
    „Ciągle się obawiam że różne Iljony Muskoviche będą rozwadniać i topić te rewelacje w zalewie fejkniusów na Twatterze or compatible na tyle skutecznie że większość ludożerki po prostu wzruszy ramionami”

    Moim zdaniem to jest _jedyny_ temat, którego nie da się zagłuszyć w konwencjonalny sposób. Tutaj potrzebny byłby chyba udział wojska, zmasowany atak terrorystyczny albo litania egzekucji. To zresztą też wystarczyłoby tylko na jakiś czas. A umoczeni są po równo republikanie, jak i demokraci. Skompromitowany jest cały establishment, a w zapasie jest jeszcze obszerna historia. Biden też teoretycznie mógł to już wszystko ujawnić (ponoć były przeszkody prawne, ale co to za wymówka w _takim_ przypadku).

    Przypominam: to jest niemalże „smoking gun”, że w Ameryce – ale i nie tylko tam – funkcjonowała zupełnie bezkarnie pedofilska kabała możnych tego świata. To są cudawianki, które nie przeszłyby w filmie czy serialu, bo każdy by stwierdził, że to zbyt grubymi nićmi szyte. Poszkodowanych zostało ponad tysiąc dziewczyn, a w mailach Epsteina przewijają się takie postaci jak: Thiel, Acosta (ex-sektretarz pracy i ), Bill Burr (ex-sektretarz sprawiedl.), Ehud Barak (premier Izraela), brat Muska, książe Andrew, ambasador UK, Bill Clinton, Steve Bannon, Larry Summers, Howard Lutnick, William Burns, były premier Norwegii, doradczyni Obamy, dziennikarz NYT, aktualny ambasador w Turcji, etc. Oczywiście nie wszyscy brali udział w zbrodniczym procederze, ale Epstein miał w kontaktach całą litanię innych postaci ze świecznika.

  410. @Luca

    Moja prywatna teoria spiskowa to podejrzenie, że Epstein i jego proceder to klucz do zrozumienia kryzysu liberalnej demokracji na Zachodzie. Kluczowy dla tego kryzysu jest brak pociągania odpowiedzialności możnych za nadużycia władzy, nawet kiedy do władzy dochodzi strona przeciwna. Łatwiej to zrozumieć, kiedy się pomyśli że oni wszyscy mogą siebie szachować „nie ruszaj mnie, bo opowiem, co robiłeś na wyspie Epsteina”.

    Może np. w Korei Południowej Epstein nie miał klientów, i dlatego tam system potrafił rozliczyć prezydenta za zamach stanu.

  411. @rw
    Epstein to tylko symptom, nie przyczyna. Przecież wszyscy tu chyba wiemy, że Ameryka to plutokracja, a kapitał rządzi niemal calutkim światem zachodnim. Neoliberalizm.

    Szokiem może być tylko zagęszczenie powiązań w połączeniu z bezczelnością i totalną bezkarnością. Wiedzieć musiały przecież tysiące ludzi…

  412. Co do emaili Epsteina, to z naszej perspektywy może być niestety najistotniejsze, że Wołodia, jak można wywnioskować z tego wiralowego, ma takie kompromaty na amerykańską elitkę, że trzyma ich wszystkich za jaja.

  413. Aż tak źle to nie jest. Gdyby było, to te maile nigdy by nie wypłynęły. Ludzie, na których są tam haki, po większej części zeszli już ze sceny.

  414. Ale widzimy tylko częściowe przecieki, nie opublikowano hurtem wszystkich.

    Skończy się na tym, że USA będzie potrzebowało ilustracji 🙂

  415. @rw
    „Przecież niedaleko szukając, w Polsce mieliśmy rewelacje na temat pedofilii w KK i krycia jej przez Jana Pawła II. I co, zmieniło to coś w poglądach twardych katolików?”

    Zmieniło ich liczebność. Kościoły pustoszeją. A w Ameryce oczywiście wierni wyznawcy MAGA pójdą z wodzem na dno, ale te kilkanaście mandatów razem z nimi. Republikańska Masakra Piłą Midtermsową będzie tym bardziej masakryczna (jak słusznie prorokował kol. Król, wbrew kpinom niedowiarków).

  416. @kmat
    „Ludzie, na których są tam haki, po większej części zeszli już ze sceny.”

    Być może. Niemniej prawie na pewno są tam też dowody, że Epstein był agentem Mossadu i assetem CIA. Dalsze szczegóły obnażyłyby imperialistyczne funkcjonowanie Ameryki przez ostatnich x dekad. O syjonizmie nie wspominając. Tak naprawdę te informacje są już dostępne od jakiegoś czasu, ale póki co do zrozumienia konieczne było wyciąganie wniosków, łączenie kropek i kompilowanie informacji z rozproszonych źródeł. Plus konfrontacja ze zorganizowaną kontrpropagandą i pogodzenie się z łatką „conspiracy lunatic”.

    Co więcej, w tym momencie Ameryka jest potencjalnie gotowa do przejrzenia na oczy, bo połowa populacji widzi, że zostali zrobieni w bambuko. Zarówno przez establishment republikański (wraz z MAGA), jak i demokratyczny. Obiecywano im cuda (Obama&Trump), a koszty życia ciągle tylko rosną, a polepsza się wyłącznie elitom. Do tego USA właśnie uczestniczyły w regularnym i kosztownym ludobójstwie, co ludzie mogli oglądać na żywo na TikToku.
    Wniosek jest jeden: republikanie i demokraci, to tak naprawdę jedna partia sterowana przez kapitał (duh!).

    Reakcją na to jest bunt wśród młodzieży. W wyborach zaczynają wygrywać socjaliści (NY, Seattle, etc.), co wywołuje panikę wśród tradycyjnych demokratów. Na prawicy w siłę rośnie z kolei faszyzm albo wręcz nazizm, reprezentowany w moim imaginarium przez Stephena Millera i Fuentesa. Ponoć przynajmniej 1/3 służbistów ICE i staffersów republikańskich śledzi tego ostatniego. Polecam zapoznać się z jego poglądami i ostatnimi deklaracjami („MAGA is dead”).
    Bunt republikanów w kongresie to nie przypadek.

  417. @rw
    „Przecież niedaleko szukając, w Polsce mieliśmy rewelacje na temat pedofilii w KK i krycia jej przez Jana Pawła II. I co, zmieniło to coś w poglądach twardych katolików?”

    Mam w rodzinie kilkoro twardych katolików, np. moją mamę – 80 lat katolickiego wychowania, kard. Wyszyński jako szczyt szczytów autorytetów, itp.. Kiedy mama zdała sobie sprawę, jak powszechne (καθολική, katholiké) było w Koścciele krycie pedofilii, to wywróciło jej życie do góry nogami. W sensie pozytywnym: przestała wierzyć w kościelne i radiomaryjne farmazony (np. dotyczące bieżącej polityki), i w sensie negatywnym: popadła w smutek, że zmarnowała dużą część życia na tę mitologię. Zmiana w jej poglądach jest – jak na jej 85 lat – nawet zbyt duża (trochę jak z rzucaniem papierosów, wielu lekarzy odradza to robić ludziom po 80-tce) i zapewne powinna się zakończyć jakąś terapią. Nikt nigdy nie jest gotowy przejrzeć na oczy, a co dopiero ktoś u progu śmierci jak moja mama.

    Nie ma co smuć zbyt łatwych analogii DT=JPII, ale sprawa Epsteina w tym momencie trochę skręca w schemat „wiedział/nie wiedział o pedofilii na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych”. Jasne, że wiedział, tyle że był przekonany o – ówczesnej – znikomej szkodliwości moralnej i społecznej. 200 lat temu podobnie myślano o niewolnictwie. Wyobraźmy sobie, że oskarżonym jest dziś pan Calvin Candie. Pierwsza linia obrony: siedział z drinkiem w salonie (zobacznie memy) i nie wiedział, co wyprawia Stephen. A w ogóle to Stephen jest Afroamerykaminem, więc to jest afera afroamerykańska.

  418. @ergonauta
    > Zmiana w jej poglądach jest – jak na jej 85
    > lat – nawet zbyt duża

    Bardzo ciekawe. Tutaj pytanie do @Artura Króla, czy poprawne jest twierdzenie, że to jednostkowi ludzie mają poglądy i mogą je dowolnie zmieniać? Czy też powinno się na to patrzeć odwrotnie, że to poglądy mają ludzi a te poglądy zmieniają się zgodnie z trendami w roju kulturowym, który tworzą społeczności ludzkie?

  419. @ergonauta
    „Zmiana w jej poglądach jest – jak na jej 85 lat – nawet zbyt duża”

    Dla kontrastu – moja babcia w tym samym wieku, nawet jej to nie ruszyło. Jeśli już to od tego czasu tylko się dodatkowo zradykalizowała.

    @Luca
    „W wyborach zaczynają wygrywać socjaliści (NY, Seattle, etc.)”

    W dużych, bogatych, progresywnych miastach.

  420. IMO różnica pomiędzy kościołem katolickim a MAGA jest taka, że do KK można należeć z przyczyn pozytywnych (wiara w Boga, ideały miłości chrześcijańskiej, kult Matki Boskiej i Jezusa, itd) jak i negatywnych (na przekór tym lewakom/Żydom, itd). KK to coś więcej niż ruch protestu przeciwko postępowi. MAGA zaś nie ma żadnego pozytywnego aspektu to wyłącznie reakcja i nienawiść do Innego. Może to być silniejsze niż uraz do pedofilii.

  421. @procyon
    „W dużych, bogatych, progresywnych miastach.”

    Zgadza się, ale gdzie indziej miałoby się zacząć? Demokraci zostali też gubernatorami w New Jersey i w Virginii. To nie są co prawda otwarci socjaliści, ale Mikie Sherrill (NJ) już ogłosiła choćby zamrożenie czynszów i wydaje się przejmować retorykę Mamdaniego. Warto też pamiętać, że demokratyczny establishment dopiero co dał maksymalnie ciała podczas shutdownu, co było tylko dopełnieniem całego roku żenady z ich strony. Jakąś godność zachowały tam już chyba tylko takie postaci jak AOC, Newsom, Bernie, Shapiro, etc.

    Tak, mogę być nieobiektywny, bo jestem nadmiernie pobudzony wydarzeniami. Spodziewałem się raczej uszczelniania autokracji z najgorszymi tendencjami i pozorowanych midtermów. Teraz czekam w napięciu czy Trump przypadkiem nie zaatakuje Wenezueli.

  422. @luca
    „Teraz czekam w napięciu czy Trump przypadkiem nie zaatakuje Wenezueli.”

    To by spowodowało utratę kolejnego segmentu elektoratu, który mu uwierzył, że będzie „kończyć wojny”.

  423. @izbkp
    „jednostkowi ludzie mają poglądy i mogą je dowolnie zmieniać”

    Z tym „dowolnie” to może przesada. Moja mama nie utraciła więzi z modlitwą „Ojcze nasz” czy „Święta Mario, Matko Boża”, utraciła więź w instytucją i niektórymi rytuałami (np. nie jest zainteresowała bywaniem na mszy w niedzielę, choc ma możliwość samochodowej podwózki). Mam wrażenie, że wiara w całą magiczno-guślarską stronę katolicyzmu w niej została, albo odłączyła się od Kościoła rozumianego jako adminstracja Pana Boga. O Papieżu Polaku już nie czyta, ale o cudzie w Fatimie owszem. Sytuacja jest delikatna, bo zdrowie mamy jest kruche, dlatego nie wchodzę w rozmowy i ograniczam się do wyrażania aprobaty dla jej utraty zaufania w prymasa, episkopat, Watykan. Mając tak nietypowy przypadek obok siebie, trudno jest mi wyrokować, co zrobią konserwatywni Amerykanie, kiedy MAGA tąpnie, a ich religijne autorytety okażą się rozpustnikami, kłamcami, złodziejami itp.

  424. @ergonauta
    (…) co zrobią konserwatywni Polacy, kiedy PiS tąpnie, a ich religijne autorytety okażą się rozpustnikami, kłamcami, złodziejami itp…

    Niestety, pozostaję pesymistą. Wybiorą sobie innego prezydenta.

  425. @ergonauta
    „(…) co zrobią konserwatywni Amerykanie, kiedy MAGA tąpnie, a ich religijne autorytety okażą się rozpustnikami, kłamcami, złodziejami itp.”

    To akurat ludzie już od dawna wiedzą i wcale się tym nie przejmują. Trump to w końcu niedoskonały posłaniec Boga, co ich miał z państwowej niewoli wyprowadzić. Problem w tym, że w ogóle niczego nie dowozi, angażuje się nie dam gdzie trzeba, przymila się do elit i bardzo nieładnie kręci w sprawie Epsteina. Ludzie, kto wie, może nawet i pedofilię by przełknęli – w końcu jest bogaty i jurny. Ale miał ujawnić materiały ze sprawy i im to obiecał! Żeby było śmiesznie, to głównymi tego orędownikami byli aktualny szef FBI i jego zastępca, co oczywiście nie jest żadnym przypadkiem.
    Co więcej, Trump wcale sobie nie pomaga mówiąc choćby takie rzeczy: link to youtube.com
    Co ma sobie na to pomyśleć baza? Trump sobie może kraść, kłamać i gwałcić, ale miał być ich rzecznikiem, a ty wychodzi na to, że nimi gardzi. Zwróćcie też uwagę, jak do niego podchodzi „reporterka” Fox News. Jakby już niezupełnie na kolanach..?

  426. @flotsam2000
    „Niestety, pozostaję pesymistą. Wybiorą sobie innego prezydenta.”

    Ja też. Ile to myśmy mieli afer, co już teraz na pewno absolutnie zatopią pis. A potem realne poparcie ledwo drgnęło. Konserwatywnych wyborców nie rusza odkrycie, że ich politycy to źli ludzie, bo oni to już wiedzą, to żaden sekret przecież.

  427. @ poparcie PiS

    „realne poparcie ledwo drgnęło”

    No niezupełnie. W tym momencie średnia sondażowa PiS na Politico jest 29%, w ostatnich wyborach do parlamentu PiS miał wynik 35,38 a w 2019 43,59. To się dzieje powoli i stąd wrażenie, że poparcie jest stabilne ale w ciągu sześciu lat zgubili prawie 15 pp czyli gdzieś ponad jedną trzecią poparcia. Oczywiście dużą część z tego zgarnia teraz Brunatny Grzegorz więc może nie ma się z czego cieszyć, ale apropos optymizmu to nie zakładałbym się na pieniądze, że PiS będzie w rządzie w 2027 bo ten proces erozji zdaje się nabierać tempa i jakiś czarny łabędź dwa miesiące przed wyborami w stylu Kukiza w prezydenckich w 2015 może pogrążyć ich szanse na powrót całkowicie.

  428. @KrasnowKrasnow
    „To się dzieje powoli i stąd wrażenie, że poparcie jest stabilne”

    Ich poparcie jest w miarę stabilne pomiędzy okresami nagłych spadków. Takie mieli dwa: w październiku 2020 po decyzji aborcyjnej spadli z 40% w okolice 35%, oraz po utracie władzy w październiku 2023 spadli w kilka miesięcy z 35% w okolice 30%. Póki byli u władzy to afery nic im nie robiły.

  429. @procyon

    „Póki byli u władzy to afery nic im nie robiły.”

    To jest trochę bardziej skomplikowane, ale na potrzeby dyskusji uznajmy, że tak było. A było tak bo mieli pozwolenie na wiele dopóki dochody realne ich wyborców rosły, a jak wzrost zjadła pocovidowa inflacja to się skończyło rumakowanie. Dlatego ta analogia nie pasuje do Trumpa, bo on nie rozwiązuje kluczowego problemu tych, którzy go wybrali.

  430. @wo

    „To by spowodowało utratę kolejnego segmentu elektoratu, który mu uwierzył, że będzie „kończyć wojny”.”

    Niestety ten elektorat się tak nie zachowuje. Sprawdziliśmy to w czerwcu, kiedy Trump bombardował Iran. Elektorat GOP zmienił zdanie o atakach na Iran (ze sceptycznego na pozytywne), dostosowując się do działań swojego lidera: „In a YouGov poll conducted within 24 hours of the June 22 bombing raid, 69% of Republicans said they supported the strikes, with only 13% opposed. Before the attack, GOP voters told YouGov the opposite, with 53% opposed to military action, while just 19% wanted Trump to bomb the Islamic Republic.” link to libertarianinstitute.org (sorry za źródło, ale widziałem tę samą informację wcześniej gdzie indziej, tylko nie mogę odkopać linka)

    Zmiana opinii wyborców GOP zaszła w ciągu kilku dni. Nie widzę powodu, dla którego z Wenezuelą nie miałoby być podobnie. MAGA to kult jednostki, a nie ruch ideologiczny.

  431. @rw
    To już było wiele razy w historii. Lech Wałęsa miał swój kult jednostki (szczątkowo nadal ma). Oni też mu początkowo wszystko wybaczali, na wszystko wymyślali pokrętne usprawiedliwienie – a potem się odwrócili od niego.

  432. @wo

    „To już było wiele razy w historii. Lech Wałęsa miał swój kult jednostki (szczątkowo nadal ma). Oni też mu początkowo wszystko wybaczali, na wszystko wymyślali pokrętne usprawiedliwienie – a potem się odwrócili od niego.”

    Ok, ale jeżeli parę miesięcy temu szli za Trumpem jak lemingi, to trochę za wcześnie, żeby teraz w podobnej sytuacji (nadal polityka zagraniczna, która generalnie wyborców mniej obchodzi niż krajowa) zachowali się odwrotnie.

  433. @rw
    „Niestety ten elektorat się tak nie zachowuje.”

    Śledząc rozwój wydarzeń zaczynam się skłaniać ku opinii wo. Teraz mamy trochę inną sytuację, bo wewnątrz bazy MAGA wytworzyły się konsekwentnie antywojenne nurty, które pozycjonują się w kontrze do Trumpa (np. Tucker Carlson i Fuentes). Pomarańczowy lider zaczął się do nich wczoraj przymilać, a ponadto zmienił front i teraz popiera wypuszczenie materiałów dt. Epsteina. Czyli chyba panicznie próbuje na powrót scalić swój ruch, a akta zostały już zapewne odpowiednio zdezynfekowane lub przesiane za pomocą kruczków prawnych (?). Fuentesa już się „nawrócić” nie uda, ale generalni wyborcy Trumpa są zbyt zindoktrynowani, żeby zorientować się, że Trump może te papiery wypuścić od ręki własną decyzją. Napięcie rośnie…
    Czy to już twitteroza z mojej strony?

  434. @rw
    „Ok, ale jeżeli parę miesięcy temu szli za Trumpem jak lemingi, to trochę za wcześnie,”

    Mija rok. To właśnie wystarcza na odpadnięcie pierwszych rozczarowanych (oczywiście nie od razu odpadnie większość, ale już ci odpadający stanowią problem wyborczy w okręgach bitewno-swingujących).

  435. @wo

    Mam nadzieję, że masz rację, ale IMO USA jest głęboko chore i nawet jeżeli MAGA straci trochę mandatów, to nie zmieni to dużo. Np. co z tego, że gdzieś zamiast Republikanina senatorem zostanie Demokrata, jeżeli ten Demokrata to jakiś Fetterman albo Minchin.

  436. @luca
    „Śledząc rozwój wydarzeń zaczynam się skłaniać ku opinii wo.”

    Zaznaczę na wszelki wypadek ponownie (robię to w notce!), że jeszcze nie mam opinii, mam raczej nadzieję na nadzieję. To postęp, bo rok temu nie miałem nawet nadziei.

  437. @procyon
    > „Konserwatywnych wyborców nie rusza odkrycie, że ich politycy to źli ludzie, bo oni to już wiedzą, to żaden sekret przecież.”
    Niektórzy może tak, ale bardzo popularne jest, przynajmniej wśród naszych pisowców, zaufanie, że to wspaniali, genialni i arcyzacni ludzie, wszelkie oskarżenia są więc wredną potwarzą, która jedynie potwierdza jak amoralni i chamscy są ich przeciwnicy, których z tego powodu należy zadeptać. To jeden z mechanizmów zwycięstwa Nawrockiego w ostatnich wyborach, a obstawiałbym, że i Trumpa za oceanem — każde oskarżenie uderzało bardziej w oskarżających, niż oskarżanego.

  438. @pak4

    „Niektórzy może tak, ale bardzo popularne jest, przynajmniej wśród naszych pisowców, zaufanie, że to wspaniali, genialni i arcyzacni ludzie, wszelkie oskarżenia są więc wredną potwarzą, która jedynie potwierdza jak amoralni i chamscy są ich przeciwnicy, których z tego powodu należy zadeptać.”

    Wypisz-wymaluj reakcja zwolenników PiS w mojej rodzinie. A to nie są jacyś niewykształceni ludzie. Mam nawet krewnego artystę i znawcę sztuki, który był gorącym zwolennikiem Nawrockiego 🙁

  439. @poparcie dla PiS

    To nie tak. PiS od czasu wchłonięcia LPR reprezentował całość, nazywając to w uproszczeniu, wsteczniaków i faszystów. Środowisko obecnej Konferencji zbyt było skażone Korwinem, żeby się na poważnie liczyć. Tymczasem jedyny prawdziwy bastion PiSu jako PiSu, to osoby głęboko religijne, katolicko-narodowe, z potrzebą kultu jednostki (jak JP2), idące ślepo za „Zbawcą Narodu”, a je stopniowo kurczy demografia. W międzyczasie sprofesjonalizowała się frakcja faszyzmu dla młodych (FFDM). I poparcie sumaryczne PiSu i FFDM raczej dość systematycznie rośnie.

  440. „z potrzebą kultu jednostki”

    To ciekawe, bo pisowcy jakoś uporczywie w sindażach nie ufają swoim politykom i samemu Kaczyńskiemu jakoś średnio bardziej niż uśmiechnięci Polacy – zdaniem CBOS Komorowski miał w 2014 95% zaufania wśród elektoratu PO, jakby był jakimś Stalinem.

  441. @bokononowicz

    Ale to raczej Komorowski był unikatowy. No i w jego przypadku zapewnie zaufanie != posłuch. Tzn. ludzie ufali mu, bo to taki niegroźny misio, który niczego w sumie nie chce.

  442. @pak4
    „Konserwatywnych wyborców nie rusza”

    Można wykonać eksperyment myślowy, jaki wpływ na typowego wyborcę lib / lewicy miałby artykuł na temat „skandalu” opisany w niezależnej albo innej republice. No żaden, o ile nie opisałyby tego samego tvn, wyborcze, onety. To dokładnie tak samo działa na przeciwnym biegunie. Oczywiście w istocie nie ma mowy o żadnym symetryzmie, bo jedna strona przynajmniej kierunkowo jakoś tam stara się pisać prawdę a druga jest przedłużką jednej partii politycznej. Ale to jak z ruską propagandą, na koniec ekosystem medialny jest tak napompowany slopem, że medianowy wyborca dochodzi do wniosku, że „prawda leży gdzieś po środku” (czyli w połowie drogi do ekstremum).

    Skandale typu Epstein w USA, a na polskim rynku skandale korupcyjne PiS circa 2023 mają to do siebie, że były słyszalne również wewnątrz bańki. Epstein dlatego, że duża część amerykańskiej ultra prawicy podpięła się all-in pod ten skandal i teraz nie mogą tak po prostu zrobić wycofki 180 stopni. Skandale PiS z kolei przypadają na okres, gdy katalizatorem reakcji informacyjnej była Konfederacja. Konfederacja ma naturalnie zazębienie elektoratu i ekosystemu medialnego. W realiach 2023 bardziej się liczyło dla niej odróżnienie od PiSu u władzy niż pozycjonowanie się pod układ w nowym parlamencie. Myślę więc, że spory % ówczesnego niebetonowego elektoratu PiS usłyszał o skandalach PiS poprzez obieg medialny konfederacki, a nie z lib / lew.

    W przypadku Nawrockiego było odwrotnie. Cała afera z kawalerką odbiła się od bańki. Niby Memcen coś tam ponarzekał, ale za to Bosak udawał, że to deszcz pada. Nawrocki dobrze wiedział, któremu segmentowi elektoratu musi się szczególnie przypodobać. Ci sami ludzie, którzy ewentualnie o tej kawalerce się dowiedzieli to ci sami, którym Nawrocki od początku się szczególnie podlizywał.

    Przypomina się skandal SKOK z 2015. Afera PiSowska do szpiku kości, ale w mediach pisowskich opisywana jako afera… PO. Pamiętam jak dziś, jak mój propisowski kolega wysyłał mi linki do niezależnej opisującej „rządowy skandal SKOK” tuż przed wyborami. Odwracanie kota prezesa ogonem poziom New Game Plus.

    Ostatnia kategoria to problemy, gdzie każdy wyborca ma oczy i widzi jak jest. Widzi, że rosną ceny (czy to w USA czy to w Polsce), widzi, że nie stać go na mieszkanie itd. I kija go wtedy obchodzi, czy inflacja jest przejściowa, globalna czy trawiasto-jętykowata. Jak mu gadająca głowa tłumaczy, że tak musi być to prędzej anuluje subskrypcję / zablokuje kanał niż uwierzy. Ale poziom do przełamania dysonansu poznawczego jest wysoki

  443. @bokononowicz

    Powoływanie się w temacie kultu jednostki na sondaże zaufania do polityka to nie wiem, czy jakiś żart, czy dość rozpaczliwa demonstracja kaczyzmu/symetryzmu/bóldupolibkizmu, czy po prostu zupełnie nie rozumiesz pojęcia „kult jednostki”.

    Jak napisał rw, Komorowski to mógł mieć wysokie zaufanie jako sympatyczny wąsaty misio, dokładne przeciwieństwo Stalina/Putina – ufano mu, bo nie miał władzy. Tak w ogóle to największe zaufanie sondażowe w III RP to miał pewnie Kuroń. Po stronie liberalnej jedyny, który nadaje się na obiekt kultu jednostki, to Tusk – i zakładam, że ma swoich wyznawców na poziomie babć całujących Kaczyńskiego po rękach (ja nie spotkałem, w przeciwieństwie do tych drugich), ale po 1. jest to zapewne co najmniej rząd wielkości mniej niż Kaczyński, a po 2. jak to by śmiesznie nie brzmiało to Tusk ma znacznie lepsze kwity na bycie obiektem kultu niż Kaczyński, porównywalne bardziej do JP2 (minus, oczywiście, niebanalny kultotwórczy z definicji faktor religijny).

  444. @Artur Król
    „Jakiekolwiek tezy, że jakieś prawo/wartość jest czymś absolutnym, niepodważalne itp. są albo uproszczeniami, albo demonstrują brak przemyślenia porządnego tematu.”

    A jednak zasadniczo dominuje podejście odwrotne, że żadnych dylematów moralnych nie ma, a jeśli są, to demonstrują brak porządnego przemyślenia tematu. Tak powiedziałby każdy kantysta, Singer (i każdy konsekwentny utylitarysta), każdy platonik, tak powiedziałaby szkoła lwowsko-warszawska, tak powiedziałby Hare, tak powiedziałby też każdy zwolennik tezy, że moralność ma umocowanie w boskim prawodawstwie.
    Musiałbym się mocno nnapracować, żeby przypomnieć sobie zdanie odrębne.

    Trwała obecność dyskursu etycznego nie wynika z tego, że coś się negocjuje (no, konsekwencjonaliści się mogą kłócić o jakiś trud obliczeniowy), tylko z tego, że teorie metaetyczne są względem siebie jawnie wrogie.

  445. Nie znam *żadnych* bezkrytycznych wyborców PiS, natomiast po nieskończone pokłady kultu jednostki mogę się udać na sok z buraka albo włączyć sobie na żywo Tuska w Piotrkowie Trybunalskim. Jezu ufam Tobie.

  446. @bokononowicz
    „Musiałbym się mocno nnapracować, żeby przypomnieć sobie zdanie odrębne.”

    Sartre? Jak nie wystarczy pierwszy z brzegu to mam jeszcze w głowie z 10 nazwisk.

  447. No ja bym w sumie prosił, jestem ciekawy kto broni stanowiska, które jest moim zdaniem nie do obrony.

  448. @bokononowicz
    Z głowy to:
    – cały nonkognitywizm w metaetyce począwszy od pozytywistów logicznych a tak naprawdę to od Hume’a,
    – Blackburnowski kwazi-realizm,
    – Nietzsche negujący istnienie faktów moralnych,
    – teoria błędu Mackiego oraz fikcjonalizm,
    – etyka troski Gilligan, czyli feministyczna krytyka stawiania problemów etycznych jako zadań do rozwiązania z pojedynczą poprawną odpowiedzią.

    Zresztą jedno ze stanowisk które sam przytoczyłeś (woluntaryzm teologiczny) jest często widziane jako sprzeczna z tezą o rozumowym umocowaniu etyki, czego ślad jest nawet w Biblii (sprawa złożenia Izaaka w ofierze), dlatego mi do głowy przyszedł akurat Sartre. A w sumie Żiżek też dużo o tym gadał jak istnienie Boga zawiesza etykę.

  449. Nonkognitywizm na pewno nie cały, bo przecież wspomniany wyżej Hare wypowiadał się o dylematach explicite krytycznie, tutaj kryterium jest koherencja. Nie wiem czy o teoriach, które zachowują się wobec moralności deflacjonistycznie można mówić, że dopuszczają dylematy moralne.

  450. Może 55pln to mało, ale było to zdecydowanie więcej niż 0pln, którymi teraz wpieram Razem.

  451. Jak widzę obecny poziom prorosyjskiej dezinformacji choćby w sprawie wysadzenia tych torów, to u mnie z tą nadzieją na cokolwiek coraz gorzej…

  452. A już nie zaczęło się na prawicy w USA twierdzenia że Epstein to nie pedofil bo gwałcił 15 latki a nie 5 latki, i że nie było żadnej zorganizowanej grupy pedofilii bo Epstein przekazywał „kolegom” kobiety które osiągnęły pełnoletność?
    (Oczywiście oba stwierdzenia nawzajem się wykluczają)
    Poglądy takie wygłasza np. Megyn Kelly, i na razie nie widziałem żeby dosięgły ją za to jakieś konsekwencje.
    I mam nadzieje, że dosięgną, bo ich brak tylko zachęca innych do takich wypowiedzi.

  453. Dlatego właśnie jestem sceptyczny co do wpływu takich afer. Racjonalizacja się zawsze znajdzie jak ktoś bardzo chce – a jak ktoś w listopadzie 2025 dalej jest za MAGA, to przecież musi bardzo chcieć.

  454. @procyon
    „Dlatego właśnie jestem sceptyczny co do wpływu takich afer.”

    Warstwa afery pedo/efebo pewnie nie zadziała, poziom społecznej hipokryzji w USA (np. łatwodostępność broni vs masowe odstrzeliwanie dzieci w szkołach) jest zbyt wysoki. Natomiast może zadziałać inna jej warstwa, którą w Polsce określamy jako „PiS PO – jedno zło”. Masa 23 tysięcy dokumentów jest zbyt ogromniasta, by precyzyjnie razić, ale pasuje na symbol degeneracji rzekomych odnowicieli Ameryki. Trochę jak u na taśmy z „Sowy”. Niby nikt tam nic szczególnego nie mówi, ale jako całość podziałały z mocą maksisingla albo dwupłytowego konceptalbumu.
    Jednak czy aż promyczek nadziei można mieć? Kliknąłem parę razy, by się dowiedzieć, co tam w MAGA, np. jak tam między Trumpem i Fuentesem, no i niestety wyświetliły mi się nie tylko cytaty, ale także fragmenty internetowych kazań Fuentesa. Jest to typ tak patologicznie pochrzaniony (mój komć o wpływach niemoralnej branży w USA usunięty przez WO to jest mały pikuś, przy tym jak należałoby zdiagnozować tysiące wielbicieli Fuentesa), że jeżeli istnieje jakiś proces historyczny czy heglowski duch dziejów, to można zaprorokować, że za 10 lat Nick Fuentes będzie Prezydentem Stanów Zjednoczonych.

  455. @ergonauta

    No ale polityczne elity USA rzeczywiście są do wymiany. Biden, Schumer itd zbankrutowali moralnie popierając izraelskie ludobójstwo w Gazie. Trump to wsparcie kontynuował. Wymiana pokoleniowa jest jedyną nadzieją na ozdrowienie USA, bo dopiero w młodszym pokoleniu pojawia się jakaś pozytywna różnica pomiędzy Republikanami a Demokratami (Vance vs AOC, symbolicznie mówiąc).

  456. Krzysztof Sobiecki
    „Poglądy takie wygłasza np. Megyn Kelly, i na razie nie widziałem żeby dosięgły ją za to jakieś konsekwencje.”

    Która jednocześnie jest matką czternastolatki, „moralność” MAGA – 🙁

  457. @rw
    „Wymiana pokoleniowa jest jedyną nadzieją na ozdrowienie USA, bo dopiero w młodszym pokoleniu pojawia się jakaś pozytywna różnica pomiędzy Republikanami a Demokratami”

    W Polsce też można było mieć taką nadzieję, ale trochę już nie można. Prawda o młodszym pokoleniu polityków wychodzi, kiedy zajmują miejsca tych starszych, czyli kiedy osiągają ten stopień bezkarności (-czelności), jaki daje liderowanie partiom, żelazne elektoraty czy wysokie sondaże. Dlatego, chociaż Nowy Jork to jest kropla w morzu Ameryki, ten nowy burmistrz – oprócz tego, że cieszy jak cholera – może się okazać dobrym testem na jakość nowego pokolenia demokratów. Religijno-narodowy koktail „Mamdani” jest idealny, by wychylić nim toast za nadzieję, wolność i demokrację, no ale zobaczymy jak sobie poradzi jako człowiek administrujący 10-milionowym miastem.

  458. @ergonauta

    „no ale zobaczymy jak sobie poradzi jako człowiek administrujący 10-milionowym miastem”

    Nie musi być super, żeby być lepszy od poprzedniego burmistrza.

  459. Ja mam tylko nadzieję, że tak jak AOC, jak już wygrał to Mamdani odetnie się od balastu tankies i innych dziwnych onuc z DSA, zwłaszcza jeśli planuje potem karierę polityczną na poziomie krajowym (ale i na poziomie miejskim miewa to znaczenie).

    Ale dobrze świadczy to, że blisko współpracuje z Landerem, który wcześniej jako nowojorski rewident księgowy był inicjatorem pozbycia się miejskich funduszy inwestycyjnych inwestycji w rosyjskie firmy (to przykład tego znaczenia na poziomie miejskim).

  460. Mamdani jak ojciec patrzy z perspektywy afrykańskiej, więc różnie może to być. Ojca do marksizmu przekonało więzienie i FBI: link to warscapes.com

    “Do you like Marx?”

    I said, “I haven’t met him.”

    Guy said, “No, no, he’s dead.”

    “Wow, what happened?”

    “No, no, he died long ago.”

    I thought the guy Marx had just died. So then, “Why are you asking me if he died long ago?”

    “No, he wrote a lot. He wrote that poor people should not be poor.”

    I said, “Sounds amazing.”

    Ja jako jedyny tu beneficjent aresztu śledczego wywieziony na drugi koniec Polski przez ziobrowskiego prokuratora muszę powiedzieć wasze rozkminy są dla mnie jako pokrzywdzonego maŁo wartościowe. Ziobro atakował klasę profesjonalną i funkcjonuje w jej wyobraźni. Tak sobie tłumaczę to co tu czytam, a napisaliście z tej symbologii książkę. Wyceniam na 55PLN czy 5000 głosów na Dehnela.

  461. @Unikod

    Marksistą można być jednak nie będąc putinistą (ani nawet leninistą), wbrew temu co twierdzą różnego rodzaju czołgiści, których w DSA nie brakuje.

  462. @rpyzel:
    „Która jednocześnie jest matką czternastolatki, „moralność” MAGA – ”

    Ale to jest standard, dopóki jej samej lub kogoś jej naprawdę bliskiego to nie dotknie to nie będzie tym sobie głowy zawracać.
    I jest konserwatystką która wychowała córkę w tym samym duchu, więc nic jej nie grozi. Nie jak te puszczalskie od Epsteina co prawie same się prosiły o to co je spotkało… I na pewno ich rodzice byli demokratami.

  463. Chwilę mnie nie było w sieci, ale doczytałem sprawę i jak rozumiem, że można Ziobry nie lubić, tak nie widzę powodu, by ktokolwiek rozsądny miał obowiązek uczestniczyć w politycznym linczu, jakim było to głosowanie. No ale jak widać po raz kolejny rozgrywanie społeczeństwa przez polaryzację wychodzi KO i PiS świetnie.

  464. @wwr
    A możesz wyjaśnić w jaki dokładnie sposób jest to lincz? Przecież to po prostu normalne głosowanie nad uchyleniem immunitetu posła podejrzewanego o przestępstwa, wszystko zgodnie z ustawą. Lincz to byłby gdyby mu coś próbowano zrobić pozasądowo.

  465. @procyon
    Polityczny lincz, nie lincz. Wiadome było, że to człowiek chory, dla którego areszt jest znacznie bardziej dotkliwy. Zgoda na areszt też była przedmiotem głosowania. Czy areszt był konieczny na tym etapie? Ktoś z członków rzekomej grupy przestępczej przebywa w areszcie?
    Dlatego praktycznie pewne było, że nie wróci do kraju. Więc jak dla mnie jest to polityczny lincz, wyrokiem jest wygnanie, a sam wyrok zapadł na sali sejmowej, nie sądowej.
    Oczywiście, można tłumaczyć, że wyjazd to jego wybór, że wszystko zgodnie z procedurami, z ustawą. Ale skala użytych środków i okoliczności mają znaczenie.

  466. @wwr:
    Skala użytych środków jest adekwatna do przestępstw i uchylania się od odpowiedzialności za nie. Mam jakieś wrażenie, że piszesz z Marsa, nie znając Polski czasów, gdy Ziobro był ministrem, i gdy ukrywał przestępstwa politycznych przyjaciół. Oczywiście nie odpowiem tu, czy wszystkie 28 zarzutów jest słuszne, bo moja wiedza jest węższa, ale tam, gdzie mogłem skonfrontować działania Ziobry z tą wiedzą, tam wspierał on przestępców.

    Mogę się jedynie zgodzić, że prawdopodobnie Ziobro uniknie odpowiedzialności za swoje przestępstwa — bądź to uciekając za granicę, bądź to uzyskując szybki akt łaski ze strony prezydenta. Cóż, polityka pomaga dużym przestępcom.

  467. @wwr
    „Więc jak dla mnie jest to polityczny lincz, ”

    A dla mnie nie, a to nie pan tu opłaca hosting, więc proszę się pogodzić z tym, że uważam to za niesmaczną hiperbolę. Nie żaden lincz tylko humanitarne traktowanie według takich reguł, jakie sam Ziobro wprowadził. To mu się należy jak miska karmy.

  468. @wwr
    „Czy areszt był konieczny na tym etapie?”

    To już sąd powinien rozpatrzyć. Ziobro jako poseł ma immunitet, czyli sądowi nie wolno tego rozpatrzyć bez zgody Sejmu. Głosowanie było nad tym, czy sądowi dać taką opcję czy nie dawać.

  469. @pak4
    O tym, czy zostało popełnione przestępstwo i kto je popełnił decyduje sąd, czy coś się zmieniło? Czy Ziobro się uchylał od tych zarzutów? Jeśli tak, w jaki sposób? Nie, komisja d.s. Pegasusa się nie liczy, to trochę inna bajka. Zresztą w tamtym przypadku raczej grał na nosie i bardziej wyglądało, że to komisja chciała, żeby wyglądało, że się uchyla i wnioskowała o aresztowanie, a sąd uchylił ten wniosek.

    Skoro wiadomo, że uniknie odpowiedzialności, to tym bardziej nie rozumiem sensu uczestnictwa w tym teatrze.

    @wo
    W tym, że jest to odejście od cywilizowanych zasad i norm, i że zdziczenie w tym zakresie zawdzięczamy w znacznej mierze PiSowi, to jak najbardziej mogę się zgodzić. Choć nadal nie widzę powodu by tego typu zachowania popierać czy powielać.

    @procyon
    Powtórzę może pytanie, które zadałem poprzednio, a które jakoś wszyscy pominęli: Czy ktoś z członków rzekomej grupy przestępczej przebywa w areszcie? Jeśli nie, to wniosek o areszt wygląda na tym etapie na nadmiarowy.

  470. @wwr
    „a które jakoś wszyscy pominęli: Czy ktoś z członków rzekomej grupy przestępczej przebywa w areszcie?”

    We wniosku są wymienione trzy osoby należące do grupy: Dariusz M., Marcin R. i Michał W. Ten pierwszy był aresztowany i wyszedł za kaucją, a drugi ma na głowie nakaz aresztowania ale ukrywa się na Węgrzech.

    „Jeśli nie, to wniosek o areszt wygląda na tym etapie na nadmiarowy.”

    Ja myślę, że to sąd powinien ocenić.

  471. @wwr
    „Choć nadal nie widzę powodu by tego typu zachowania popierać czy powielać.”

    Powód jest bardzo prosty i wyjaśnię go po raz ostatni (dalsze pańskie komcie kwestionujące go wylecą). Ziobro jest człowiekiem tak podłym, że nie należy go bronić w ogóle, wcale, nigdy, przed niczym. Jeśli go zaatakuje lew, śpiewamy „ałimałej, ałimałej”, klaszcząc królowi dżungli do rytmu. Nie należy mu też nigdy wierzyć. W jego chorobę uwierzę tylko gdy więzienny lekarz go zbada i orzecze, że należy areszt kontynuować w szpitalu. Domyślnie należy zakładać, że gdy Ziobro otwiera usta i wydaje z siebie jakieś odgłosy to znaczy że kłamie.

  472. @wwr

    „O tym, czy zostało popełnione przestępstwo i kto je popełnił decyduje sąd, czy coś się zmieniło?”

    No i sąd zdecyduje o nakazie aresztowania lub nie; dzięki głosowaniu w ogóle będzie w stanie to rozpatrzyć.

  473. W temacie notki: wybory uzupełniające w Georgii demokrata Eric Gisler wygrał w zgerrymanderowanym okręgu, który był uważany za pewny dla republikanów. A we Florydzie po raz pierwszy od 30 lat demokraci zajmą stanowisko burmistrza miasta. Zwycięstwo jest wyraźne – Eileen Higgins dostała 60%, a popierany bezpośrednio przez Trumpa Emilio González tylko 40%. Do Midterms jeszcze trochę czasu, ale można mieć jakąś dozę optymizmu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.