Oh, those Russians!

"Jak już zauważyliśmy, Rasputin nie jest najbardziej oczywistym tematem na dyskotekową piosenkę (…) Można by o tym dysonansie pisać całe doktoraty, ale podsumujmy to na użytek tego tekstu jako OMGWTFLOL (…) Ale najdziwniejszy moment nadchodzi pośrodku piosenki, kiedy bez uprzedzenia podkład odlatuje w Morricone’a, wyłazi jakiś narąbany facet i oznajmia głosem Waltera Cronkite: But when his drinking and his lusting and his hunger for power became known to more and more people, the demands to do something about this outrageous man became louder and louder!”
Już nie pamiętam, za czym guglałem gdy się dokopałem do eseju jakiegoś dżentelmena na temat dyskotekowej klasyki – „Rasputina” Boney M. Dżentelmen myli się w wielu punktach – to nie był zespół belgijski tylko niemiecki; to co on bierze za bałałajkę jest w rzeczywistości turecką gitarą nazywającą się bodajże saz; Cronkite pisał się przez C.
Generalnie jednak facet ma rację – to jest jeden z najdziwniejszych kawałków dyskotekowych. Gdyby zwrócił uwagę na problem sazu/bałałajki zauważyłby kolejny paraodks – to, co w tym utworze większość słuchaczy bezrefleksyjnie do dzisiaj bierze za wstawki z rosyjskiej muzyki ludowej, jest tak naprawdę turecką muzyką ludową, do której bardziej od kazaczoka pasowałby taniec brzucha.
Speaking of which: dla mnie pijacka imitacja Cronkite’a to i drobiazg wobec fragmentu tekstu tej piosenki, od ćwierćwiecza gwarantującego uśmiech na mojej twarzy: „but the kazatschok he danced really wunderbar”. OMGWTFLOL indeed.
Proszę łaskawie zauważyć, że nie opisałem tej notki jako kolejny odcinek cyklu „Currently Playing” – jeszcze sierpień, a ja takie rzeczy w zasadzie puszczam tylko w sylwestra i to kiedy Nowy Rok liczy sobie już jakieś parę godzin. Z moich skromnych doświadczeń didżeja-amatora wynika, że nic tak nie zapełnia densflora pijanymi trzydziestoparolatkami o trzeciej w nocy jak Boney M. No, może tylko Sex Pistols.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz