Currently playing (5)

No chociaż raz w życiu zdarzyło mi się takie coś jak w tekscie piosenki LCD Soundsystem „Losing My Edge” – „I was there in 1968. I was there at the first Can show in Cologne”. Słucham ostatnio dużo Rachida Taha, arabsko-francuskiego muzyka najbardziej znanego z arabskojęzycznego coveru klasycznego przeboju The Clash, „Rock The Casbah”.
I nagle olśniło mnie – I was there! Byłem na jego wczesnym koncercie w roku 1985, jeszcze kiedy występował z grupą „Carte de sejour” („Prawo pobytu”). Grali muzykę rockową ale wzbogaconą o arabskie rytmy i brzmienia.
Moja znajomość języka, szlifowana na czytankach z podręcznika „Le francais? C’est facile!” oraz paru odcinkach Asterixa, nie wystarczała wprawdzie do rozumienia wszystkich ich tekstów, ale chyba tak ogólnie to zakumałem czaczę (j’avais cume la tschatscha). Chodziło z grubsza o to, jak niepewne jest w „la douce France” prawo do pobytu kogoś, kto ma niesłuszny kolor skóry albo po prostu silny obcy akcent.
Jako nastolatek z komunistycznej Bolandy, czułem się rzecz jasna bohaterem tych piosenek – może i kolor skóry miałem w porządku, ale za to miałem na sobie ciuchy wyprodukowane przez Zjednoczone Zakłady Obciachizacji Narodowej imienia towarzysza Wiesława. A przecież white trash ma w kapitalizmie przegwizdane bardziej niż cool nigga.
„Rock The Casbah” opowiada o władcy, który chce zakazać swoim obywatelom słuchania gitarowej muzyki. W tym celu wzywa swoich pilotów odrzutowców i każe im zbombardować minarety, z których dobiega zła muzyka. Piloci jednak namierzają tę muzykę w pokładowym radiu i sami się do niej przyłączają – co, jak się domyślamy, skutkuje upadkiem owego władcy.
Wprawdzie tekst sugeruje choćby samym tytułem to, że akcja rozgrywa się w kraju arabskim, ale zarzuty owego władcy wobec złej muzyki („this is not kosher!”) brzmią jakby bardziej uniwersalnie. Podkreśla to właśnie arabska wersja. A jeszcze bardziej składanka rockowej i elektronicznej muzyki arabskiej firmowana przez Tahę.
Tak jak komiks „Persepolis” Marjane Satrapi, ta piosenka przypomina, że najważniejszy podział naszych czasów nie biegnie między islamem a chrześcijaństwem, między Wschodem a Zachodem czy Azją a Europą – tylko między tymi, którzy chcą tłamsić wolność i tymi, którzy jej bronią.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz