Sobecka i seks

Jednym z powodów, dla których nie chce mi się komentować rożnych poważnych wydarzeń politycznych na moim blogu jest to, że przytłacza mnie świadomość, że wszystko już kiedyś skomentowało amerykańskie satyryczne pismo The Onion – tak dobrze, że ja już nie mam po co wyważać otwartych drzwi. Dzisiaj na bezczela skomentuję więc onionowymi słowami wypowiedź posłanki Sobeckiej o seksie (dzięki dla Piotrka za cynk) w „Dzienniku”.
Przewodnicząca sejmowej Komisji Rodziny i Praw Kobiet powiedziała na łamach tego poczytnego pisma, że seks jest zły. „Jest zły, bo nie rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością”.
Coś bym powiedział, ale zamiast tego splagiatuję (BTW: wczoraj był odcinek Simpsonów z „Plagiarismo di plagiarismo”, o którym tu niedawno była mowa!) The Oniona. Specjalnością Oniona są niusy (ich podtytuł to „America’s Finest News Source”) podawane z kamienną twarzą, aczkolwiek pisane z intencjami jawnie jajcarskimi. W 2003 roku na jubileusz papieża sporządzili na przykład  artykuł, w którym w zasadzie zgadzały się fakty i daty, ale był to artykuł o najwybitniejszym komiku świata – „Pope John Paul II: 25 Years Of Laughs”, fragment którego zamieszczam poniżej w swym skromnym przekładzie:
„Wśród utworów, które dały papieżowi przedsmak sławy był jego traktat o miłości z 1960 roku, w którym zdefiniował ‘nowoczesną katolicką etykę seksualną’. To tam rozwinął swój późniejszy gwóźdź numeru o tym, że jedynym dopuszczalnym aktem seksualnym jest taki, w którym chodzi o spłodzenie dziecka.
– Papież zawsze chętnie sięgał do swojego seksualnym materiału – powiedział nam reżyser Woody Allen – Miał ten swój szalony, specjalny sposób patrzenia na świat. Zdecydowanie zaliczam go do swoich inspiracji.
Po latach pracy w pomniejszych katedrach, ciężka praca papieża przyniosła efekty. W 1978 stanął na czele czołowej instytucji rzymskiej komedii – Watykanu.
– Nikt już dzisiaj nie żartuje tak jak to robią w Watykanie – powiedział komik Don Rickles – Może już nie są tak popularni jak kiedyś, ale ciągle potrafią zaskoczyć, jak choćby tym kawałkiem sprzed paru tygodni o tym, że prezerwatywy nie chronią przed AIDS. Czy to było improwizowane?”
Od siebie dodam, że łojeja, to prawda, oni ciągle potrafią zaskoczyć – żart posłanki Sobeckiej w zasadzie już wiele razy słyszeliśmy od różnych katolickich instytucji, a ciągle śmieszy. Aż szkoda pomyśleć, że w końcu prędzej czy później jakieś Vaticanum III będzie musiało ten kościół doprowadzić do normalności. Świat zrobi się od razu mniej śmieszny, więc chichrajmy z nich póki czas!

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz