Mizeria

Jak wiadomo, prognozy są rzeczą ryzykowną, zwłaszcza gdy dotyczą przyszłości, ale nie mogę się powstrzymać przed jedną przepowiednią: dewastującej klęski pani Magdaleny Ogórek w wyborach prezydenckich. Wróćmy do tej notki po wyborach, serdecznie zapraszam do nabijania się z mojej prognozy, jeśli okaże się nietrafna.

Pesymista to człowiek, który się cieszy, kiedy nie miał racji. Gdyby pani Ogórek udało się ustrzelić dwucyfrowy wynik i zagrozić duopolowi PO-PiS, taką będę miał z tego radochę, że wstyd za nietrafioną przepowiednię tego mi nie zepsuje.

Doprecyzuję ją, żeby łatwiej było szydzić: nie chodzi mi o to, że kandydatka SLD po prostu nie przejdzie do drugiej tury. Pod świetlanym kierownictwem Napieralskiego i Millera przywyczailiśmy się, że SLD to partia drugiej kategorii.

„Also ran”. „Guest starring”. Kiepski sportowiec, który jednak może liczyć na brązowy medal.

Otóż tym razem przewiduję, że wynik pani Ogórek będzie tak dewastujący, że pod znakiem zapytania stanie przetrwanie jesienią w wyborach parlamentarnych. Zdecydowanie bliższy 5% niż 13,6%, które 5 lat temu zgarnął Napieralski.

Wynik zbliżony do wyborczego progu wywoła w terenowych strukturach SLD, już rozczarowanych spadkiem z podium w wyborach samorządowych, syndrom „tonącego statku”. Lokalni liderzy będą podkupywani przez ugrupowania dające większe szanse na przetrwanie, co uruchomi błędne koło, im gorsze szanse, tym gorsze szanse.

Nie wiem, może to wszystko jest historycznie nieuchronne. Platforma Obywatelska narodziła się w końcu w 2001 roku w reakcji na kolejne samobójcze posunięcia przedostatniego szefa Unii Wolności, Leszka Balcerowicza.

Balcerowicz wytyczył szlak Millerowi. W połowie lat 90. Unia Wolności grała w pierwszej lidze. Uczestniczyła w koalicjach rządowych, kształtowała polską politykę.

Pod kierownictwem Balcerowicza spadła do drugiej ligi, a potem do okręgowej, a potem do „sztandar wyprowadzić”. W 2001 dostała 3,1% głosów i nie weszła do Sejmu.

Z ruin Unii wyrosła jednak Platforma, która szybko stała się najpierw najważniejszą partią opozycyjną, a potem najbardziej udanym projektem politycznym III RP. Może Miller musi najpierw sprowadzić SLD poniżej 5%, żeby coś wreszcie poszło do przodu?

Dlaczego nie wierzę w powodzenie Magdaleny Ogórek? Nawet nie chodzi mi o to, że się „nie nadaje na prezydenta”. Od kandydata SLD na prezydenta wymagamy dziś już tylko tyle, żeby przegrał elegancko, z dwucyfrowym wynikiem, jak Napieralski.

Po prostu wysunięcie kandydatury osoby, która jeszcze nigdy nie wygrała w żadnych wyborach i nie ma dorobku politycznego, o którym warto wspomnieć, kompromituje SLD. To dalszy ciąg pomysłów typu „ładnie się prezentuje przed kamerą, ciemny lud to kupi”.

Takich spinfelczerskich pomysłów, że może koleś z Big Brothera, a może jurorka z „Gwiazd tańczących pod lodem”, a może Miss Polonia, a może przypadkowy człowiek przećwiczony przez Tymochowicza w fachowym majtaniu łapskami, było już sporo. To nigdy nie zadziałało, najwyżej czasem taka osoba wchodziła na chwilę do Sejmu (ale nie wiadomo, czy była raczej lokomotywą wyborczą, czy wagonem hamulcowym).

Polscy wyborcy są jacy są, ale na takie numery się nie dają złapać. Raczej odwrotnie, przypisałbym im przesadne fetyszyzowanie politycznego doświadczenia (prowadzące np. do samorządowej patologii „wiecznych wójtów” i „niezatapialnych prezydentów”).

Polscy wyborcy chcą wiedzieć, co kandydat potrafi zdziałać w polityce – i tutaj zawsze incumbent ma łatwiej, bo może pokazać dorobek poprzedniej kadencji i jeśli jej kompletnie nie zawalił, to daje mu przewagę. Chcą też wiedzieć, jakie kandydat ma poglądy.

Co zdziałała pani Ogórek? Jakie ma poglądy? Cholera jedna wie. Na razie usłyszeliśmy tylko ogolniki pozbawione treści o „wizji prezydentury czynnej, a nie biernej”.

No fantastiko. Zgaduję, że kandydatka jest też za prezydenturą fajną, a nie niefajną. A nawet zdrową, a nie chorą. Pewnikiem też ładną, a nie brzydką. Ale co poza tym, panie Wacku?

Mamy gorzki strajk na Śląsku. Mamy kolejną kompromitację Arłukowicza. Mamy zamach w Paryżu i pomysły Tuska z serii „więcej uprawnień dla służb specjalnych” (o tak, to się świetnie sprawdziło poprzednim razem).

To wszystko okazja dla opozycyjnego kandydata, żeby zaprezentował swoje kontrpropozycje. Zgłosił się na mediatora. Zabłysnął jakimś działaniem.

Ogórek milczy. Widocznie z woli nieba.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz