Wielki problem małej Emi

Chciałbym zrozumieć oficjalną linię wobec afery hejterskiej. Nie adresuję już tej notki do „drogich pisowców”, bo omijają mojego bloga (#smuteczek), ale gdyby któryś przechodził i potrafił tę linię tutaj wyeksplikować, będzie mile widziany.

Jeśli dobrze rozumiem, oficjalnie wygląda to tak: nieokreślona grupa sędziów związanych z wiceministrem Piebiakiem prowadziła niedozwoloną działalność w mediach społecznościowych. Gdy tylko dowiedział się o tym minister Ziobro, natychmiast go dymisjonował, razem z kilkoma innymi sędziami.

Początkowo bagatelizowano sprawę – podważano wiarygodność hejterki Emilii, sugerowano też, że ujawnione przez nią skriny mogą być sfałszowane. Po kilku dniach jednak prawdziwość tych rewelacji potwierdzili także sędziowie, którzy byli uwikłani z nią w tym przedziwnym trój- (lub więcej?) kącie.

Nawet w oficjalnej, propisowskiej wersji sprawa wygląda grubo. Połamano kilka poważnych paragrafów – to nie był tylko banalny hejt, czyli zniewagi i pomówienia, tutaj widać także podżeganie do przestępstwa, przekroczenie uprawnień i ujawnianie materiałów ze śledztwa.

Ktoś za to w końcu powinien beknąć. Kto? I tutaj wersja oficjalna robi się dziwna.

W tej chwili brzmi tak, że minister Ziobro o niczym nie wiedział, a więc za nic nie odpowiada. Już to jest dziwne, bo zawsze było tak, że szef resortu odpowiada za to co się dzieje w resorcie – a jeśli o niczym nie wiedział, to tym gorzej dla niego.

Zarzuty PiS wobec poprzedniej władzy przecież sprowadzają się do tego samego. Że nie dopilnowali (procedur przy tupolewie, Amber Gold, mafii vatowskich itd.). Nagle porzucili tę zasadę? OK, niech będzie. Ale absurdów i tak tylko przybywa.

Hejterka Emilia od dłuższego już czasu o swoich krzywdach – prawdziwych lub domniemanych – informowała dziennikarzy i polityków. W tym: prezesa Kaczyńskiego i posłankę Pawłowicz.

Propaganda prześciga się w przedstawianiu odpowiedzi Kaczyńskiego i Pawłowicz jako wzoru profesjonalizmu. Proszę bardzo, ale faktem jest, że skoro Kaczyński odpisał Emilii na temat jej konfliktu z Piebiakiem to znaczy, że o nim WIEDZIAŁ. Ditto Pawłowicz.

Ja mam narastające trudności z uwierzeniem, że Kaczyński po tym wszystkim nie zapytał ministra Ziobry „co się tam u was dzieje, dostaję dziwne listy na temat twojego wiceministra”. Szanowny wyborcy PiS: a wy w to wierzycie?

Moje rozumienie sprawy jest proste. Nigdy nie przeczyłem, że trzeba zreformować polski system sprawiedliwości.

Od początku krytykowałem reformy Ziobry przy pomocy metafory motoryzacyjnej. Mamy niesprawny samochód – nie zacznie jeździć lepiej od samej tylko wymiany kierowcy.

Dwa lata temu pisowcy na moim blogu dawali Ziobrze kredyt zaufania. Obiecywali, że ocenią po owocach. Może już czas?

Poprawianie sądów przez wymianę sędziów było od początku głupim pomysłem. Towarzyszyły temu kłamliwe deklaracje, że chodzi o odsunięcie sędziów orzekających w czasach PRL – tymczasem dzisiejsi sędziowie w czasach PRL mogli być najwyżej aplikantami.

Załóżmy nawet, że sędziowie rzeczywiście są skorumpowaną kastą złodziei kiełbas. Co w związku z tym – powołać grupę czyścicieli i dać im nadzwyczajne uprawnienia?

To się nigdy nie udało. Oprycznina Iwana Groźnego, Komitet Ocalenia Publicznego Dantona i Robespierra, CzK: to wszystko różne warianty tego samego pomysłu, żeby się nie patyczkować tylko wprowadzić Dyktaturę Uczciwych.

Ten pomysl często chwytał, no bo w końcu kto się ośmieli skrytykować dyktaturę uczciwych? NIEUCZCIWI! POD ŚCIANĘ!

Historia pokazuje, że takie Nadzwyczajne Komisje błyskawicznie się degenerują. Taka jest po prostu Natura Lucka: bezkarność rodzi amoralność.

Gdyby oni zamiast wycierać sobie gęby Inką i Pileckim naprawdę poczytali coś o AK wiedzieliby, że również w AK obawiano się degeneracji w pospolitą bandyterkę. Władze państwa podziemnego próbowały temu zapobiec proceduralnie – wcale nie uważały, że wystarczy być genetycznym patriotą, a problem zniknie.

Współczesna polska prawica pobiła wszelkie rekordy tempa moralnej degeneracji. Usta mają pełne frazesów o moralności, ale w praktyce dziecko z drugiego małżeństwa mają z trzecim mężem.

No i co teraz z reformą sądownictwa, drodzy pisowcy? To nasz wspólny problem, bo unijne kary uderzą i w nas, i w was (a na dalszą metę: w zdolność do wypłacania 500+).

Dalej macie zaufanie do Ziobry i uważacie, że on ma dobry pomysł? Chętnie usłyszę waszą wersję (ale przypominam: to nie Twitter, zachowujemy się).

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

112 Comments

  1. Przecież na logikę mało z których posunięć PiS da się jakoś spójnie wyjaśnić, dlaczego niby ta sprawa miałaby być wyjątkiem. Emocje i wartości kierują przekazem i dialogiem ze społeczeństwem a nie jakieś racjonalne propozycje rozwiązań. Tu nie ma co rozkminiać.

  2. Ja to widzę tak. PiS chciał zreformować sądy, ale Unia Europejska mu zabroniła. Więc zmiany są tylko kosmetyczne.
    Wymiana sędziów jest czymś dobrym, bo „kadry zdecydują o wszystkim”. Inteligentni ludzie potrafią niwelować błędne procedury systemu, np. przyznawanie kuratora dla 120 letnich właścicieli kamienic.
    Afera Emi to tylko jakaś aferka miedzy sędziami. TVN próbuje do tego PiS przykleić na siłę, ale po prostu się nie da. Wiadomo, że sędziowie to zdegenerowana kasta. Więc to, że robią aferki i są niemoralni nie dziwi ludzi, wzruszają tylko ramionami i idą dalej. W tej aferze nic ciekawego nie było, tylko sprawy obyczajowe. Ktoś się z kims przespał, ktoś komuś zrobił zdjęcie siuraka i to opublikował. Gdyby była tam kradzież kiełbasy to bym się tym zainteresował.
    Jestem zdziwiony ze opowiadasz, że Unia nam ukradnie jakaś kasę, bo nie lubi Ziobry. Myślałem że nikt tego nie traktuje poważnie. Jeśli to zrobi to PiSowi wzrośnie poparcie i spadnie miłość do unii w społeczeństwie. Już miłość bardzo delikatnie spadła, jak bronili kornika który jest pasożytem puszczy.

  3. Mogę? Mogę?

    Jakiż to sędzia piękny i młody?
    Jaka to obok dziewica?
    Na whatsappowym koncie ślą słodycz
    Sobie przy świetle księżyca.

    Ona mu twitty załącza i screeny,
    Ministerialne on akta
    Hurtem wysyła do owej dziewczyny,
    Przedziwne łączą ich pakta.

    Każdą noc prawie, o jednej tej porze,
    Zajmują się hejtu zarzewiem.
    Sędzia w PiSowskim służył naborze,
    Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem.

    Skąd przyszła? – próżno to śledzić któż pragnie,
    Gdzie uszła? – nikt jej nie zbada.
    Jedno wiadomo: kto raz utknął w bagnie,
    Ten w nim na wieki przepada.

  4. @wo

    „Od początku krytykowałem reformy Ziobry przy pomocy metafory motoryzacyjnej. Mamy niesprawny samochód – nie zacznie jeździć lepiej od samej tylko wymiany kierowcy.”

    Dodajmy do tej metafory że nowych kierowców poszukiwano wśród tych którzy najwięcej razy oblali egzaminy na prawo jazdy. Bo „system” ich zwalczał.

    Swoją drogą to majstersztyk: jak udowodnić że sędziowie są skorumpowanym bydłem? Powołać swoich sędziów „z ludu” a wnet okaże się że spełniają te wymagania. Swoja drogą to powtórka z 2007 kiedy pan Zbyszek wraz z CBA szukali układu i znalazł go we własnym rządzie.

    @kamil
    „Inteligentni ludzie potrafią niwelować błędne procedury systemu, np. przyznawanie kuratora dla 120 letnich właścicieli kamienic.”

    Nie do końca czuję czy to sarkazm, ale na wypadek jakby nie. Nie ma nic złego w powoływaniu kuratora nawet dla 500 letnich właścicieli kamienic. W samej procedurze nie ma nic złego. Problemem jest kogo na tego kuratora powołujemy (można każdego to powołujemy pierwszego chętnego – czyli zainteresowanego czyściciela kamienic) i czy ktokolwiek pilnuje tego co on robi (nikt nie pilnuje i żadne przepisy nikogo do tego nie zmuszają). To jest swoją drogą też świetny przykład. Od paru lat wiadomo bardzo dobrze że istnieje taka luka w kodeksach w definicji roli kuratora. Ministerstwo Ziobry mogłoby ja zatkac nowymi przepisami w miesiąc. To byłby rzeczywisty wkład w poprawę systemu. Zrobili to? No jasne że nie.

  5. @embercadero
    „Bo „system” ich zwalczał.”

    System poniekąd rzeczywiście ich zwalczał, czy raczej blokował – owszem, tak mogli to odczuć. Oni mieli niektóre, ale nie wszystkie, cechy potrzebne do sukcesu zawodowego. Na przykład byli pracowici, ale brakowało im kompetencji społecznych. Nie umieli wyczuwać i nadrabiać sygnalizowanych przez otoczenie deficytów. Na wyższych poziomach kariery zawodowej, profesja sędziego przenika się z karierami profesorskimi, wymaga socjalizacji do inteligenckiej elity – tu można sobie podejrzeć ten klimat [1]. Ci panowie z „Kasty” czuli, że ten świat ich nie chce, to wywoływało bunt – a Ziobro, sam społecznie nieprzystosowany i w swoim czasie środowiskowo sekowany, umiał z tych „odrzuconych” stworzyć swoją małą armię, spojoną emocjonalną potrzebą odegrania się. To że dynamika tej grupy prowadzi ją do operacji kompromatowych było jasne jeszcze przed screenami z whatsappa – wystarczyło śledzić doniesienia o „śledztwach trałowych” przeciw opornym sędziom oraz czytać Dziennik Ustaw i Dziennik Urzędowy Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie pojawiały się przepisy konstytuujące specjalne ręcznie sterowane ciała dyscyplinarne: „Zespół do spraw czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych” oraz „Kancelaria Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Dyscyplinarnej”. To jest klasyka systemów autorytarnych i tylko ze względu na zakaz WO powstrzymam się przed przywoływaniem historycznych analogii.

    Tłumaczenie jakie opracowano Ziobrze na aktualny użytek nie trzyma się kupy, lecz jednak nawiązuje do memów już utrwalonych u PiS-owskiego odbiorcy: źli skorumpowani sędziowie, silny szeryf. W istocie tłumaczenie to również jest kopią autorytarnych wzorców: w szeregach partii wykryto zakonspirowane elementy wrogie klasowo. Słabością tej strategii jest to, że wszyscy wierni szeregowi „żołnierze Herszta” (działający na różnych poziomach PiS-owskiej machiny) czują się teraz podwójnie zdradzeni: przez „system” i przez swoich. Z wewnątrz PiS-owskiego aparatu urzędniczego dochodzą pomruki niezadowolenia: elity odpłynęły luksusową szalupą do Brukseli, druga szalupa jest wodowana w NIK – a za nami nikt się nie ujmie jak media wyciągną nam „czynności”, albo jak po wyborach przyjdzie Platforma czy też trzeba będzie robić miejsce koalicyjnym faszystom.

    [1] http://tnpc.pl/sine-ira-et-studio/

  6. @WO
    „Usta mają pełne frazesów o moralności, ale w praktyce dziecko z drugiego małżeństwa mają z trzecim mężem.”

    Ja mam jednak wrażenie, że fakt iż w PiS-ie dają o sobie znać zachowania seksualne typowe dla współczesnych społeczeństw – częste zmiany partnerów, ekspresja seksualna w sieci – wcale im nie odbiera wyborców, lecz raczej przysparza. Ich wyborca starszego pokolenia, oczekujący tradycyjnych kanonów katolickiej moralności, nie ma dostępu do tych wiadomości, zaś wyborca młodszy wyczuwa w nich legitymizację własnych zachowań. Polska prowincja wg moich obserwacji taka właśnie jest: niesformalizowane związki, patchworkowe rodziny na tle emigracyjnym, internetowe łącza wiejskich domostw buchające od erotycznych czatów. Zwróć uwagę, że PiS już od pewnego czasu stonował retorykę „obrońców rodziny” jaka była centralnym motywem prawicy w ostatnich dekadach – oni zwalczają „seksualizację dzieci”, ale już nie wnikają za bardzo kto z kim te dzieci miał. „Swoim” nie zaglądają pod kołdrę. Jest to jakoś pozytywne, gdyż świadczy o tym, że nasze kulturowe związki z Zachodem są na tyle silne by wymusić ewolucję również partii narodowo-konserwatywnej.

    Jako interesujący obrazek, który zawsze przywołuję aby pocieszyć się, że jednak trend europejski przeważy, puszczam sobie czasem ten filmik: [1]. Poza jednym szczegółem, wszystko jest dokładnie tak, jak na każdym innym polskim weselu – młodzi speszeni, babcie rozanielone, kuzynki odstawione, panowie bez marynarek, zespół janczarami trzęsie… Europa i polska kultura ludowa nie są skazane na kolizję…

    [1] https://polskatimes.pl/julia-i-dominika-wziely-slub-od-tej-chwili-jestesmy-zona-i-zona-zdjecia/ar/c11-12228495

  7. @awal
    „Ich wyborca starszego pokolenia, oczekujący tradycyjnych kanonów katolickiej moralności, nie ma dostępu do tych wiadomości, zaś wyborca młodszy wyczuwa w nich legitymizację własnych zachowań.”

    Mi tu nie chodzi o „katolicką moralność”, bo nie jestem katolikiem, tylko o strasznie banalną prawdę życiową. Człowiek, który ma tak bardzo nieuporządkowane życie osobiste, w końcu zacznie zawodzić takze poza sypialnią. Będzie kiepskim (współ)pracownikiem, bo będzie ciągle mówić „no niestety, zostawiłem te papiery w starym mieszkaniu, nie mogę tam teraz wrócić, bo tam nadal mieszka Kaśka”. Zacznie się w końcu ukrywać przed alimentami i komornikiem, więc trzeba będzie mu wystawiać lewe faktury. Zwyczaj wystawiania lewych faktur tak bardzo mu wejdzie w krew, że w końcu rozwali tym całą organizację.

    Wygląda zresztą na to, że rozpad układu ministerialnego miał dokładnie takie podłoże.

  8. IMHO sprawa jest prosta. W aferze Amber Gold straciii (z grubsza) normalni Polacy. Mała Emi natomiast uderzyła w dobre imię sędziów.

    To ludu nie obchodzi, który ma zresztą o sądownictwie niezbyt wysoką opinię. Ludu nie obchodzi, więc i władzy nie interesuje. Politics is downstream from culture.

    Tak jak z wieżowcem Kaczyńskiego. Może nawet coś było, ale co z tego.

  9. @kamilrodziobek
    „Jestem zdziwiony ze opowiadasz, że Unia nam ukradnie jakaś kasę, bo nie lubi Ziobry.”

    Nie wiem, czy kolega zaprezentował symulację rozumowania pisowskiego, czy też jest to prawdziwa wypowiedź pisowca. W każdym razie, to w ogóle nie jest kwestia tego, kto kogo lubi. To kwestia dostosowania do europejskich norm. Ziobro je łamie, to zgodna opinia praktycznie całej Unii, z wyjątkiem paru osób z Polski, które biorą grube pieniądze za to, że się zgadzają z prezesem (ale już nikt tego nie powie bezinteresownie).

  10. @tymczasowekonto
    „IMHO sprawa jest prosta. W aferze Amber Gold straciii (z grubsza) normalni Polacy. Mała Emi natomiast uderzyła w dobre imię sędziów”

    Toteż w tej sprawie nie chodzi o nią, ale o układ złożony z sedziów gotowych łamać prawo dla osobistych korzyści. Taki układ także uderza w normalnych Polaków.

  11. Ale wielu Polaków „wie”, że taki układ istnieje. Mała Emi to tylko potwierdza i uzupełnia o (żenujące) wątki obyczajowe. Niczego innego się nie spodziewali. Odpowiedź Ziobry, że to tylko potwierdza, że trzeba z sędziami zrobić porządek trafia w te oczekiwania i przekonania.

  12. @tymczasowekonto
    „Odpowiedź Ziobry, że to tylko potwierdza, że trzeba z sędziami zrobić porządek trafia w te oczekiwania i przekonania.”

    No jasne, ale jednocześnie przecież z tej odpowiedzi wynika, że metody Ziobry stosowane od 4 lat są nieskuteczne. Więc jestem ciekaw, jak to sobie tłumaczy pisowski wyborca: że trzeba zrobić kolejną próbę, z kolejnym Piebiakiem? Czy jednak raczej zmienić metody?

  13. @ „No jasne, ale jednocześnie przecież z tej odpowiedzi wynika, że metody Ziobry stosowane od 4 lat są nieskuteczne. Więc jestem ciekaw, jak to sobie tłumaczy pisowski wyborca…”

    Zakładasz racjonalne rozumowanie (jeśli coś nie działa, to…)
    Mam jednak wrażenie, że przeciętny pisowski wyborca w ogóle sobie takich kwestii nie tłumaczy. On je całkowicie ignoruje, nawet jeśli jakimś cudem odbierze jakieś prawdziwe informacje na ten temat.

  14. Akurat sądy to jest obszar, w którym PiS-owi w znacznej mierze nie udało się wprowadzić reformy. Częściowo zarzucili je, próbując załagodzić spór z UE.

    Nie wiem, jak tłumaczy to sobie typowy wyborca PiS-u. Nie wiem, czy w ogóle tłumaczy ponad „no, tak, bagno”. Ale większość ludzi jest dość rozsądna. Spodziewają się jakiejś poprawy, nie od razu naprawy wszystkiego.

    Bezrobocie jest niskie, 500+ płynie, zapowiadanej przez wielu zapaści państwa nie ma. PiS jest w podobnej sytuacji do Trump. Obnażył niekompetencję (a przynajmniej brak szczególnych kompetencji) dotychczasowych elit. Nawet jeśli sam nie jest wiele lepszy, to i tak na tym korzysta.

  15. Mnie ciekawi jak po hipotecznym zwycięstwie (inb4 „nigdy nie wygrają”) „demokraci” to odkrecą, bo niestety te pisowskie zmiany/inby przede wszystkim psują obyczaje (heglowską Sittlichkeit!) przez wciągnięcie wymiaru sprawiedliwości w brutalna grę polityczną.

  16. @krzloj
    „Mnie ciekawi jak po hipotecznym zwycięstwie (inb4 „nigdy nie wygrają”) „demokraci” to odkrecą”

    A po co odkręcać, skoro to wygodne dla władzy jest? A społeczeństwo najwyraźniej się nie przejmuje, więc…

  17. Będzie może mało poprawnie politycznie, ale co tam.

    Tak sobie ostatnio myślę, że trzeba przestać się przejmować pisowskim narodkiem. Olać i już. Tak jak ze starych ludzi nie zrobi się młodych, z blondynów brunetów (trwale), tak z pisowców nie zrobi się ludzi, których uda nam się zrozumieć. I trzeba do wyborów podejść jak do kibolskiej ustawki – kto zmobilizuje więcej wyborców ten wygrywa i myśli o swoich, reszta niech spierdala. Innymi słowy przekaz wyborczy nie powinien iść w kierunku łowienia pisowców, a w kierunku gromadzenia głosów po niepisowskiej stronie (podobno bardziej licznej, ale olewającej).

    Uważam, że wszelkie próby uśmiechania się do pisowców, wyciąganie do nich ręki itp., itd. są jak próba oswojenia rekina ludojada – w najlepszym razie tę rękę odgryzą. Trzeba pisowcom powiedzieć „jebał was pies” i robić swoje.

  18. „niepisowskiej stronie (podobno bardziej licznej, ale olewającej).”

    Widzę tego pełno w internetach, że trzeba zmobilizować niegłosujące 60% i wtedy PiS przegra. Nie mogę się temu podejściu nadziwić, ja osobiście w tych niegłosujących 60% widzę potencjalny elektorat pisu.

  19. @bartolpatrol

    „A po co odkręcać, skoro to wygodne dla władzy jest? A społeczeństwo najwyraźniej się nie przejmuje, więc…”

    Za dużo by wymagać. Przynajmniej od PO i przyjaciół. Program wyboczy KO został w moim lewicowo – liberalnym bąbelku obśmiany od stóp do głów. Hitami były: obietnica reaktywacji nieistniejącej dywizji wojska (z czasów Bieruta, już poprawili), obietnice wprowadzenia w służbie zdrowia rozwiązań dawno wprowadzonych i poprawa bytu naukowców przez…stypendia dla studentów od I roku. O „szybkiej ścieżce habilitacji” nie mówiąc (mnie najbardziej ubawiła, biorąc pod uwagę że Gowinowska reforma zniosła ten obowiązek). Więc poza deklaracjami szanse widzę marne.

    niestety obawiam się że czeka nas kolejna kadencja PiS, może i jeszcze kolejna, a społeczeństwo będzie się zmieniać (a wraz z nim stopniowo i politycy i polityka) w sposób opisany przez Awala. Czyli – paradoksalnie – będzie skapywać, tylko że kulturowo.

  20. > Program wyboczy KO

    No właśnie. Ja wróciłem z wakacji, więc o Emi nie wiem nic. I nawet nie chcę wiedzieć bo mnie po prostu klimaty oburzenia PENIS OLABOGA nie kręcą tak jak POKO najwyraźniej; penisa który doprowadził do rozwodu Bezosa nie chciałem oglądać, co mnie jakiśtam sędzia.

    Natomiast już wiem, i się z tego cieszę że wiem albowiem i owszem, interesuje mnie, iż w 2023 roku płaca minimalna ma wynieść 4000 złotych, a 3000 do końca roku 2020. POKO też ma propozycję w sprawie płacy minimalnej: podwiązać ją do średniego wynagrodzenia w gospodarce jako procent, bo… ROŚNIE ZA SZYBKO.W przypadku obu propozycji nie jest jasne czy ktokolwiek cokolwiek policzył, ale jest jasne kto tu jest idiotą.

    I zastanawiam się kto Kaczyńskiemu to ogarnia. Skąd bierze tak sprawnych ludzi i kim oni są? Przecież sam nie opracowuje szczegółów. 500+ wymyśliła Szydło (ukradła od tego ugrupowanka Polska Jest Najważniejsza, zapomniałem lidera i liderki) trochę na pałę (i ktoś to potem ekspresowo ogarnął). Morawiecki potrafi tylko w powerpointa, albo świetnie udaje. Każdy z poprzednich ministrów finansów wygląda na figuranta.

    Podobnie z ustawami sądowymi. Otóż nie wszystkie reformy PiS w wymiarze sprawiedliwości są przeprowadzone niekompetentnie, niektóre sa nawet dobre, choć decydują się propawić bardzo mało i widać, że byliby zdolni zrobić więcej. Dokładnie widać różnice w jakości między fąfnastoma nieudolnymi nowelizacjami spraw kadrowych, a całkiem zgrabnymi nowymi ustawami o komornikach, czy ochronie danych osobowych w resortach siłowych.

    > spadnie miłość do unii w społeczeństwie. Już miłość bardzo delikatnie spadła, jak bronili kornika który jest pasożytem puszczy.

    Przejrzałem badanie CBOS i to nie jest prawda. Owszem siadło do 81% (obecnie 91%) ale w innym terminie. Natomiast na pytanie „czy jesteś za ściślejszą integracją” najmniej chętnych było w 2014 i obcowanie z PiS niesłabnąco rozpala tu miłość do ściślejszej Unii.

    I PiS to nawet podłapuje krową+, jak już dawno zauważył Gospodarz. A już w ogóle, jeśli rzeczywiście Polsce miałaby przypaść teka komisji rolnictwa zawiadującej lwią cześcią budżetu.

  21. Tak jak w bajce o pastuszku: dla żarty wołał, że wilki idą i jak naprawdę przyszły to nikt mu nie uwierzył. Podobnie Kaczyński teraz może dopuszczać się różnych ekscesów i naród otumaniony przez opozycję nie uwierzy w nie. A po drugie to farma trolli: nie ma żadnej farmy troli więc nie ma afery. Jak zauważam przytomnie, że farmy troli nie było to zwolennicy opozycji traktują tą celną uwagę jako zaprzeczenie istnienia afery. Tymczasem jakaś afera jest, tylko nie wiadomo jaka. Co owa Mała Emi pisała do Kaczyńskiego? Nie będę po raz kolejny rozkminiał o co chodzi w aferze skoro opozycja nie umie mi przekazać obrazu pełnego. Jakiś sędzia uciekł ze szpitala, inny wysyłał swoje zdjęcia na goło, inni coś tam owej Emi wysłali. A farmy trolli nie ma więc po co kładli na nią nacisk?
    Po trzecie Andrzej Seweryn i jego Kto zaprotestuje kiedy ciebie zaatakują…. No i mam nadzieję, że po wyborach PiS będzie miał tak dużą przewagę, że wywalą ziobrystów.

  22. @Orbifold

    „I zastanawiam się kto Kaczyńskiemu to ogarnia. Skąd bierze tak sprawnych ludzi i kim oni są?”

    Sądząc po mojej branży (i okolicach) w pewnym stopniu działa najprostszy mechanizm czyli wynagrodzenie. Awansem chociażby. PiS wymiótł i wymiata masę osób – a może jeszcze więcej więc korzystnie się podpiąć. Oznacza to oczywiście awans dla wielu miernot lub ludzi z jakimiś urazami, ale fachowcy też się mogą załapać.

    A tak ogólniej, mam wrażenie – choć może to zbyt daleko idąca teza – że w pewnym momencie za czasów PO pewna grupa ludzi zablokowała się na pozycjach na górze aparatu administracyjnego czy służb mundurowych. Z grubsza można ją opisać jako tych tak którzy zyskali tak w okresie do 2012 na procesach integracyjnych z UE czy NATO – byli tymi którzy znali języki, zdołali pokończyć zagraniczne studia czy kursy i wybili się na ścieżkach awansu. I co ważne, bycie „tym z angielskim” mogło decydować o awansie i to sporym. Potem pojawili się inni, też kompetentni, też z językami, studiami, kursami etc ale stanowiska były już zajęte. Pisowskie ruchy kadrowe w pewnej części mogły otworzyć ścieżki awansu – i to może się przekładać na to że niektóre stanowiska, nawet wysokie zajmują cały czas dobrzy specjaliści.

  23. @duxripae
    „Widzę tego pełno w internetach, że trzeba zmobilizować niegłosujące 60% i wtedy PiS przegra. Nie mogę się temu podejściu nadziwić, ja osobiście w tych niegłosujących 60% widzę potencjalny elektorat pisu.”

    Dlatego napisałem „podobno”. Jeśli ktoś nie głosuje, to jest za tym co wygrywa. Oczywista rzecz. Przekaz należy kierować do tych, co by poszli, gdyby uwierzyli, że coś się zmieni. Podobno są tacy. Ilu ich jest? Cholera wie, nikt tego chyba nie sprawdził.

  24. sfrustrowany…

    „zyskali tak w okresie do 2012 na procesach integracyjnych z UE czy NATO – byli tymi którzy znali języki, zdołali pokończyć zagraniczne studia czy kursy i wybili się na ścieżkach awansu.”

    Mówisz o Morawieckim czy Sławomirze Skrzypku, który
    „W 1997 uzyskał dyplom MBA na University of Wisconsin-La Crosse w La Crosse z rozszerzonym programem w zakresie finansów oraz dyplom Business Management na Uniwersytecie Georgetown. Do Stanów Zjednoczonych wysłał go w 1995 odchodzący z urzędu prezes NIK, Lech Kaczyński. Swój dyplom nostryfikował jako równoważny z magisterskim w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. W trakcie pobytu w USA odbył również praktyki w biurze kongresmena w Kongresie Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie (praca legislacyjna w zakresie bankowości i finansów) oraz w Misji Polskiej przy ONZ w Nowym Jorku.”

    Stypendyści Forda zasili i PiS, nawet RAZ był na jakiś praktykach w USA. Nie róbmy z PiSowców ciemnych prowincjuszy.

  25. @rapyzel
    „Stypendyści Forda zasili i PiS, nawet RAZ był na jakiś praktykach w USA. Nie róbmy z PiSowców ciemnych prowincjuszy.”

    Duda też niby wykształcony, a to przecież klasyczny, prymitywny, prowincjonalny ciemniak jest. W dodatku głupszy niż cwańszy, więc praktycznie nic z tego nie będzie miał (poza pensją, ochroną i samochodem z kierowcą, czego akurat sobie nie załatwi, tylko dostanie z racji stanowiska).

  26. @orbifold
    „I nawet nie chcę wiedzieć bo mnie po prostu klimaty oburzenia PENIS OLABOGA”

    To bardzo interesujące, że tylko tyle kolega zrozumiał z tej afery. Czy mogę nieśmiało zasugerować lekturę mojej notki?

    „niektóre sa nawet dobre,”

    Name one.

    @Eustachy
    „Nie będę po raz kolejny rozkminiał o co chodzi w aferze skoro opozycja nie umie mi przekazać obrazu pełnego.”

    Bardzo pana przepraszam, ale to jest blog dla tych, którym się CHCE rozkminiać. Jeśli więc panu się dalej nie będzie chciało („bo opozycja”, itd.), być może skończy się to usunięciem. Nic osobistego! Prosta zasada – przyłazisz tu : rozmknimiaj. Dotyczy wszystkich.

  27. @rpyzel
    „nawet RAZ był na jakiś praktykach w USA. Nie róbmy z PiSowców ciemnych prowincjuszy.”

    Ale to jednak niesamowite, że mimo tego stypendium w USA, Ziemkiewicz tak słabo sobie radzi z angielskim. Może jednak coś w tym jest, w tych ciemnych prowincjuszach? Może ta partia po prostu przyciąga odpornych na wiedzę?

  28. No dobrze: znana jest treść pisma Kaczyńskiego ale jakoś nie widzę nigdzie treści pism owej Małej Emi. Czy informowała ona Kaczyńskiego, że jest Małą Emi i o co chodzi? Lakoniczne opisy tu są, a jeśli nie ma dostępu do meili w tej sprawie, czy tam pism to może powinni napisać o tym? Może za paywallem jest i w omówieniach jest wycięte? Raczej nie informowała ona o swojej działalności hejterskiej, bo jakby informowała to by napisali i zacytowali.

  29. Apropos „kto to dla nich robi”. To prawda że pisowska miotła w ministerstwach (jak i naturalne odejście sporej grupy ludzi którzy nie chcieli dla pisu pracować za te śmieszne pieniądze) spowodowała że pracę tam znalazła spora grupa ludzi 30+, przeważnie bardzo dobrze wykwalifikowanych i wbrew pozorom niezaangażowanych politycznie. Sam bym w to nie uwierzył ale tak się składa ze trzy takie osoby znam osobiście. Fakt, jeden ma lekkiego prawicowego zajoba ale na tyle lekkiego bym go tolerował, a nie mam zbyt wielkiej tolerancji dla prawicowości w sobie. Pozostałe dwie z całą pewnością nie są wyborcami pisu a raczej lewicy. I to oni robią robotę w ministerstwach. Niestety nieprawdą jest jakoby zarabiali przy tym godziwe pieniądze. To jest praca za 3500 brutto plus pewnie jakieś tam bonusy. Jak na Warszawę i ich kwalifikacje to są żałosne kwoty. Tyle że dochodzą wszystkie zalety państwowej posady plus mnóstwo wycieczek po unii.

  30. @fachowcy z PiS

    Nie rozumiem, jak można w coś takiego wierzyć. PiS 2015-2019 to są już troglodyci z zerowym kapitałem kulturowym i pozbawieni jakichkolwiek zasad, praktycznie bez wyjątków, a jedyni mający cokolwiek pod kopułą to fanatycy typu Zybertowicz. Ludzie o elementarnej fachowości czy zasadach trzymają się od tego środowiska z daleka. Widać to było jasno choćby po PODkomisji Macierewicza (bo nie znalazł się w kraju ani jeden certyfikowany fachowiec, żeby to firmować i pozbyć się tego „POD”), albo po sądownictwie – z 10 tysięcy sędziów znaleźli raptem dwa tuziny do firmowania ich bandyterki, a ostatnia afera pokazała, jaki to jest poziom ludzi.

    Nie da się w 2019 roku miec olej w głowie, umiejętność „rozkminiania” (polegającą choćby na weryfikacji najprościej weryfikowalnych informacji), elementarne zasady moralne, a jednocześnie być kaczystą.

  31. Stare wygi, a chochoł.
    Przecież teza wyjściowa:
    „byli tymi którzy znali języki, zdołali pokończyć zagraniczne studia czy kursy i wybili się na ścieżkach awansu. ”
    Nie wyklucza tego
    „miec olej w głowie, umiejętność „rozkminiania” (polegającą choćby na weryfikacji najprościej weryfikowalnych informacji), elementarne zasady moralne,”

  32. @eustachy
    „Czy informowała ona Kaczyńskiego, że jest Małą Emi i o co chodzi?”

    To przecież nie ma znaczenia. Nie chodzi o to, czy Kaczyński znał jej ksywkę na Twitterze. Chodzi o to, że Kaczyński wiedział o tym, że czuje się pokrzywdzona działaniami wiceministra Piebiaka, bo obiecywał jej w związku z tym pomóc.

  33. @rambler
    „Ludzie o elementarnej fachowości czy zasadach trzymają się od tego środowiska z daleka.”

    Trochę to jednak zależy od resortu. W latach 2005-2007 rząd PiS/LPR/Samoobrony rzeczywiście był galerią osobliwości – ani jednego fachowca od czegokolwiek. Teraz jednak trzeba przyznać, że choćby wprowadzenie 500+ wymagało pewnej minimalnej sprawności technicznej. To jasne więc, że nikt na poziomie nie będzie chciał współpracować z Macierewiczem (czy kilkoma innymi takimi figurami), ale z gangiem tapirów czy frakcją premierów bywa różnie.

  34. @wo

    „W latach 2005-2007 rząd PiS/LPR/Samoobrony rzeczywiście był galerią osobliwości – ani jednego fachowca od czegokolwiek.”

    Ja mam odwrotne wrażenie. W 2005-2007 było kilku niezłych (nie: wybitnych) fachowców: Gilowska (choć może niesłuszna ideologicznie), Gęsicka, Religa (OK, minister bez rewelacji, ale też nie Radziwiłł), Kaczmarek, Sikorski. Poza tym, akurat ministrowie to funkcje polityczne, a obecny rząd jest znacznie bardziej zideologizowany, co na pewno ma wpływ na jakość kadr od vice- w dół.

    „choćby wprowadzenie 500+ wymagało pewnej minimalnej sprawności technicznej”

    Nie znam się, więc się nie wypowiem. Ale sądząc po reklamach, jakie dostawałem od banków, chyba część roboty była przerzucona na nie, no i na samorządy. Natomiast znamienne jest, że jakoś PiSowi wychodzą wyłącznie „programy” polegające na wysłaniu prostego przelewu z konta własnego budżetu, a już cokolwiek wymagającego kompetencji leży (jak mieszkanie+), nawet jeśli wysiłek polega na złożeniu odpowiednich papierów w odpowiednim terminie (krowa+).

  35. Podałem dwa przykłady nowych rozwiązań które są lepsze od tego co było, choć może nie dostatecznie odważne: ustaw komorniczych, czy reżimu ochrony danych osobowcyh, tu sie poprawie, w zwalczaniu przestępczości.

    Notkę pod którą komentuję czytałem, ale nikt inny tak nie akcentuje przekazu na temat „Afery, a pod tym co kieruje cała reszta zwyczajnie nie chcę się podpisywać. Zresztą pod notką toczyła się dalsza dyskusja jak penis / życie prywatne wpływa na ocenę pracownika / urzędnika. Na moją ocenę wpływa tak, że tracę zainteresowanie.

    PT dysutanci o administracji i korpusie służby cywilnej, a ja o gabinecie politycznym i pisaniu ustaw. W wypadku 500+ to było wiele zazębiających się regulacji. Harmonizacja bardzo wielu reżimów, choćby bankowego który sam jest rozrzucony w wielu miejscach, tak żeby w ciągu niewiele ponad pół roku wprowadzic 500+ to nie jest dowód „pewnej minimalnej sprawnosci technicznej” a wirtuozerii.

    Mieszkanie+ niestety nie polegało na wysłaniu prostego przelewu, a wytworzeniu pewnego mechanizmu kwazirynkowego subsydiowania deweloperów. Pomysł dość powszechny na świecie. Podobny program KiwiBuild własnie padł w Nowej Zelandii, tyle że tam o tym otwarcie mówią. Po prostu rozumowanie, że problemy stworzone przez rynek można rozwiązać subsydiując rozwiązania rynkowe wciąż jest widziany jako „rozsądny kompromis” z rzeczywistością. Te pomysły, podobnie jak 500+, PiS kopiuje ze światowego mainstreamu i też jest ktoś to ogarnia co i jak kopiowac i jakie są szczegółowe rozwiązania.

  36. *”Afery Emi”

    Przy czym to powinna być afera Plebiaka i Ziobry. I tu pojawia się zagadnienie, że Ziobro powinien się podać do dymisji z samej przyzwoitości biorąc odpowiedzialność za działanie resortu.

    Oczywiście powinien, a nawet zostać zdymisjonowany.

    Prywatnie jednak, jako osoba od której postawy wobec przyzwoitości nic nie zależy, nie jestem pewien czy umiałbym jej bronić. Musiałbym stawiac za wzór ministra Ćwiąkalskiego który się do takiej dymisji podał, a następnie brał udział w wielu kontrowersyjnych sprawach broniąc rażącej niesprawiedliwości społecznej (myślę, że jednak jest różnica między adwokatem broniącym przestępców, a wybirającym bronienie krzywdzącego systemu), nie mówiąc o córce która ilustruje metodę na kuratora w aferze czyścicieli kamienic (obroniła swoje dobre imię kuratora i posiadacza udziałów w czyszczonej kamienicy pozywając Jana Śpiewaka, zdaje się sprawę wygrała).

  37. @orbifold
    „Harmonizacja bardzo wielu reżimów, choćby bankowego który sam jest rozrzucony w wielu miejscach, tak żeby w ciągu niewiele ponad pół roku wprowadzic 500+ to nie jest dowód „pewnej minimalnej sprawnosci technicznej” a wirtuozerii.”

    Wypłacić 500 zeta każdemu kto złoży wniosek z numerem konta to żadna filozofia. Banki same wiele ogarnęły, bo to dla nich kasa. A samorządy same musiały ogarnąć procesowanie wniosków. O większych wymaganiach można by mówić gdyby wypłata 500+ była uzależniona od dochodu rodziny z paroma niuansami w stylu samotny rodzic. Choć to i tak jest trywialne, bo wystarczy wziąć od skarbówki info o dochodzie rodzica(ów) z poprzedniego roku*. Jedynym problemem mogłaby być skala, ale jak się przerzuca robotę na samorządy i banki, to skala robi się niewielka.

    * Oczywiście w Polsce komunikacja pomiędzy urzędami właściwie nie istnieje, co jest dużym problemem. O tym jak fatalnie działa administracja i jak bardzo nie radzi sobie z prostymi sprawami świadczy chociażby załatwianie spraw związanych z niepełnosprawnością. Początek jest spoko, dajesz papiery i idziesz do orzecznika. A potem dostajesz grubą instrukcję gdzie co i jak załatwić i latasz po urzędach jakbyś był maratończykiem, a nie niepełnosprawnym. A wszystkie te rzeczy, poza zdjęciem, można by spokojnie załatwić za jednym zamachem w jednym okienku, a urząd sam by sobie potrzebne dane pościągał skąd trzeba. Ale po co, przynajmniej obywatel nie utyje biegając jak pies po mieście, a może dodatkowo się zniechęci i przestanie zawracać głowę.

  38. @rambler
    ” Ale sądząc po reklamach, jakie dostawałem od banków, chyba część roboty była przerzucona na nie, no i na samorządy. ”

    Tak samo można powiedzieć, że to nie rząd buduje autostrady, tylko Strabag i Skanska. A jednak nie każdy rząd umie tak załatwić całą papierologię, żeby budowano. Będę się więc upierał (a dalszy denializm być może wycinał), że napisanie pakietu ustaw wymaga pewnej sprawności technicznej. Ja bym nie umiał, kolega też nie.

    Czym się objawia brak tej sprawności, to oczywiście widać choćby w dyplomacji czy reformie sprawiedliwości.

  39. @wo
    „napisanie pakietu ustaw wymaga pewnej sprawności technicznej”

    Oczywiście, że tak i pewnie wiele rzeczy zawdzięczają „pamięci instytucjonalnej”. W końcu zrobili 500+ zanim przeorali urzędy. Ale ponieważ wiele bardziej skomplikowanych rzeczy im nie wyszło, wniosek jest taki, że 500+ nie mogło być jakoś Bardzo trudne do zrobienia i nie wymagało niewiadomojakich umiejętności. I tyle.

    Swoją drogą muszę przyznać, że są wyjątkowo cwani, bo swoje sprawy załatwiają rękami innych. Tak było w przypadku 500+ i reformy szkolnictwa na przykład. Coś sobie wymyślili, uchwalili, zwalili na samorządy i nie dali kasy lub dali za mało. I mogli powiedzieć: my wymyśliliśmy dobrze, to te złe samorządy sabotują dobrą, tfu, zmianę. Niepisowskie samorządy się burzyły i walczyły o swoje, więc były nieudolne i złe. Pisowskie chwaliły lub siedziały cicho, bo podskakiwanie kończyło się skróceniem o głowę. No i pis mógł powiedzieć, głosujcie na naszych, bo potrafią w przeciwieństwie do nie naszych. To oczywiście wyjątkowo parszywe działanie, ale jak widać bardzo skuteczne.

    Opozycja właśnie po raz kolejny została przez pis przelicytowana i idzie prosto w ławy opozycji (ciekawe jak szerokie). No głupia jest, powinna obiecać złote góry. A na pytania skąd kasa powinna bezczelnie odpowiadać: pisowi się udało, a to głupki, nam nam się uda tym bardziej, zaufajcie nam. Voilà, wybory wygrane.

  40. @orbifold

    Nie wiem na czym polega zgrabność ustawy o danych osobowych w resortach siłowych, ale nowelizacja komornicza jest idealnym przykładem jak niekompetencja tworzących prawo powoduje, że nowelizacja, która adresowała realny problem („fabryczne” kancelarie komornicze obrabiające sprawy w dziesiątkach/setkach tysięcy spraw rocznie) wylała dziecko z kąpielą. Limity brania spraw z poza rejonu ustawiono tak nisko, że praktycznie wyłączono tę opcję poza pierwszym rokiem działalności kancelarii.
    W rezultacie komornik może działać tylko przy swoim sądzie rejonowym (czyli w bardzo ograniczonym rewirze, często na terenie jedynie części większego miasta) co biorąc pod uwagę fakt, że często nie wiadomo gdzie mieszka dłużnik – jest absurdem. Do tego bonusowo dano dłużnikowi zachętę do ukrywania się – znaleziony ma miesięczny okres na dobrowolną spłatę ze znacznie zmniejszonymi kosztami egzekucyjnymi.
    O pozostałych „sztandarowych” reformach – sądowej, procedury cywilnej i karnej nie będę się nawet wypowiadał, bo chyba nie ma nikogo kto by ich bronił.

  41. Mnie nawet nie chodzi o to, choć oczywiście wyciskające łzy historie komorników o tym że słowo „rewir” ma odzyskać słownikowe znaczenie nie ruszają mnie zupełnie. Chodzi o szereg skomplikowanych sytuacji w których prawo do tej pory nie było jasne, a nowa ustawa wprowadza tam podstawy do rozumowania. Kwestie parametrów można rozwiązać jedną nowelizacją zmieniającą jedna liczbę na inną, nie mówiąc o rozporzadzeniach które przecież od tego są, żeby regulować na bieżąco i być zmieniane na bieżąco. Podobnie z tą ochroną danych. Teoretycznie ogólna ustawa o ochronie danych osobowych daje podstawy do kontrolowania ich przetwarzania przez organy ścigania, w praktyce jednak równorzedna ustawa o policji umożliwiała pełną dowolność prowadzenia tych baz na podstawie wewnętrznego regulaminu. W efekcie gdy ktoś sie zwrócił do komendanta policji o informację, on jej dość bezprawnie udzielał i guzik można było zrobić. Teraz wprowadzono regulamin i administratorów na pozimie ustawowym, jednoczesnie uregulowano wymianę zagraniczną i zabroniono automatycznego profilowania przez jakiś Palantir. Nadal jest 10-letni termin weryfikacji przydatności dancyh, który nadal prowadzi do bezprawnego przetwarzania ich w praktyce bezterminowo, ale to już jest łatwa zmiana na przyszłość.

    To były problemy obecne z nami ostatnie 30 lat. Teraz wyobraźmy sobie odkręcanie reformy sądownictwa. Na to trzeba mieć jakiś całościowy pomysł. Jak wiele osób wskazuje powrócic do starego złego już nie za bardzo sie da, bo z jednej strony rozwalono tak dalece że nie za bardzo jest do czego, a z drugiej i tak nie działało. I jestem ciekaw czy będą w przyszłych opozycyjnych gabinetach tacy którzy załatwią to w ciągu kadencji.

    Szkolnictwa już się odkręcić nie da. Tutaj też były takie głosy, że ustawa Gowina może i jest taka i siaka ale klucz to rozporzadenie które zmieniają jakieś rewiry dla naukowców na liście czasopism punktowanych. To było stawianie sprawy na głowie, że reformą jest nowe rozporzadzenie a nie ustawa. Ustawa która być może części środowiska pasowała do poglądów wyznając podobne z prof. Salazarem (który doszedł do władzy bo portugalscy wojskowi postanowili utworzyć rząd mądrości i oddac władzę profesorom, wkrótce wybił się na jego czoło, a następnie, jako profesor, stwierdził że naród jest za głupi żeby się uczyć, ograniczył dostęp do szkół i do goździkowej rewolucji stopień analfabetyzmu sięgnął jednej trzeciej).

    Dziś mamy podwójny rocznik w liceach, a za 4 lata będziemy mieli na uczelniach i to jest prawdziwa tragednia, zaprzepaszczenie szans temu rocznikowi, jeśli nie pokoleniu. I nic się już z tym nie da zrobić.

  42. @ „Dziś mamy podwójny rocznik w liceach, a za 4 lata będziemy mieli na uczelniach”

    Ależ z uczelniami to nie jest prawda! Za 4 lata na uczelnie przyjdzie rocznik, który z grubsza będzie tak samo liczny jak obecny. W tym roku naukę zaczynają ostatni absolwenci gimnazjów, którzy licea skończą za TRZY lata, a także pierwsi absolwenci ośmioletnich szkół podstawowych, którzy licea skończą za CZTERY lata. Zatem na uczelniach ci po gimnazjach będą o rok wyżej od tych, którzy jako pierwsi skończyli ośmioklasowe podstawówki.
    Tłok zrobi się kilka lat później, gdy do szkół wyższych dotrą roczniki z „reformy sześciolatkowej” (kiedy szkołę podstawową zaczynali jednocześnie sześcio- i siedmiolatkowie).

  43. @bartol
    „pisowi się udało, a to głupki, nam nam się uda tym bardziej, zaufajcie nam. Voilà, wybory wygrane”

    No nie, PiS swoim pińcet plus i pomniejszymi akcjami w rodzaju niepracujących niedziel pokazał, że platformianie „znanie się na ekonomii” jest niewiele warte, bo przecież żadne kasandryczne wizje się nie spełniły. Mam taką myśl, że jak jest neolib, nastawiony na deregulację, obniżanie podatków i przerzucanie kosztów na najsłabszych, tak pisowski populizm jest tego samym zanegowaniem, bez szczególnej pozytywnej wizji: że a właśnie nie będziemy deregulować tylko centralizować, a zamiast przerzucać koszty to damy ludziom kasę do łapy. Coś jak ten anegdotyczny lekarz z czasów przednaukowych, który zanegował paradygmat upuszczania pacjentom krwi, i co prawda nie miał w zamian żadnej sensownej terapii, ale mniej szkodliwą, więc uchodził za super.

  44. @jgl
    „bo przecież żadne kasandryczne wizje się nie spełniły”

    Mówienie o tym że budżet się zawali po roku czy dwóch było głupotą, ale to przecież nie jest tak że miliardy na socjal się jakoś nie liczą albo że budżet państwa to jest jakaś mistyfikacja liberałów. Teraz pomagają wpływy z VAT, za rok może być coś innego ale koniec końców pieniądze na to trzeba będzie znajdować, w szczególności jak przyjdzie kryzys. Plus takie rzeczy mają z reguły spore opóźnienie, Polska zbankrutowała w połowie lat 80-tych (dosłownie, przestaliśmy spłacać długi zagraniczne) na wydatkach Gierka a reformy Chaveza z pierwszej połowy lat 2000-tych się zaczęły mocno odbijać na kasie dekadę później. Przy czym nie mówię że koniecznie będą z tym problemy, bo tego nie wiem, ale te miliardy co roku są jak najbardziej realne.

  45. @jgl
    „że platformianie „znanie się na ekonomii” jest niewiele warte”

    Dlatego uważam, że PO powinna zacząć na bezczela mówić, że skoro pisowskim głupkom się udało, to myślącej PO uda się tym bardziej, a to że kiedyś mówili, że się nie da, to nieprawda, słowa wyrwane z kontekstu i przekręcone, a tak w ogóle to pis mówił, że się nie da, a nie PO. Więc damy wam więcej i głosujcie na nas. Poza tym nie śmierdzi nam z gęby i w Brukseli nas bardzo lubią. Trzeba ordynarnie kłamać i mówić, że kłamią inni. Tego PO powinna się wreszcie od pisu nauczyć. Niestety.

    „Mam taką myśl, że jak jest neolib, nastawiony na deregulację, obniżanie podatków i przerzucanie kosztów na najsłabszych, tak pisowski populizm jest tego samym zanegowaniem, bez szczególnej pozytywnej wizji”

    Może się nie znam, bo nie oglądam telewizji, ale z tego co czytam wynika, że pis właśnie dereguluje nam państwo, obniża podatki i przerzuca koszty na najbiedniejszych (ceny podstawowych produktów spożywczych jakoś tak rosną nam mocno). To jest czysty neolib podlany narodowym socjalizmem. Nie wiem jak Tobie, ale mi to bardzo śmierdzi.

    Ale, ale, mają zamiar wreszcie zrobić działaczom ZUS proporcjonalny do dochodów, co jest bardzo ok. Ciekawe tylko jak im dobrze będzie szła kontrola tego co działacze wrzucają w koszty. Przypuszczam, że załatwią sprawę po bolszewicku i strach będzie cokolwiek wrzucić w koszty. Czyli będzie zabawnie. Ale krok generalnie w dobrym kierunku, czyli jednolitej umowy o pracę.

  46. Słuszna uwaga o przepolowieniu trybów licealnych, taki ze mnie obrońca praw i znawca, że zapomniałem. Z drugiej strony dzięki reformie Gowina uczelnie regionalne przejdą degradację i mogą nie dożyć, a już teraz w miastach poniżej pół miliona mieszkańców mają nieciekawą ofertę. Problem ograniczenia dostępu jest więc podobny jak z gimnazjami, które zwiększały mobilność na prowincji. Jeszcze większy wpływ będzie miał spadek jakości edukacji w przepełnionych liceach przy jednoczesnym podwyższeniu wymagań do osiągniecia na maturze (która skądinąd już teraz ma rozkład bimodalny na przykład z matematyki pomimo standaryzacji, co wzkazuje zarówno na jej niedomagania jak i rozwarstwienie edukacji do niej).

    To była też niedokończona myśl, która łączy uczelnie z reformą sądownictwa. Konkretnie z tym do czego niestety „reforma” się ograniczyła, czyli awansów sędziowskich. Prof. Ewa Łętowska jeszcze za poprzednich rządów często upatrywała przyczyn niedomagań jednak mimo wszystko równiez w umiejętnościach kierowcy. Konkretnie, z czym się najbardziej zgadzam, że sędziowie zwyczajnie nie umieją pisać. Nie chce im się i boją się tego. Pisanie uzasadnień zatyka sądy, a szukanie łatwizny prowadzi do niesprawiedliwości. W uzasadnieniach też da się bardzo wiele, „system trybunalski” którym tak gardzi Kaczyński, a niektórzy opozycjionisci od „sądzenia wrpost z konstytucji” mają nadzieję jednak nam zupełnie nie grozi. Sedziowie kompletnie nie wiedzą nawet jak używać argumentu doświadczenia życiowego sędzi czyniąc z tego skrót dla przeprowadzania karkołomnych rozumowań zamiast wysilić się na argumenty z nauki prawa. Apelacja rzadko prwadzi do dyscypliny i weryfikacji (jak w przypadku sędzi Przyłębskiej która miała fatalne wyniki uchyleń w apelacji). Pewien wysiłek jest zauważalny tylko żeby uniknąć apelacji prokuratorskich, prokuratorzy z kolei działają na podstawie taryfikatora i żeby wyrobić statystyki, ten problem systemowy wraz z edukacyjnym sedziów wprowadza automatyzm wyrokowania w sprawach karnych, w cywilnych natomiast króluje kopiuj wklej i wodolejstwo. Wchodzenie do zawodu sedziowskiego sprowadza się do wyboru drogi przez absolwenta studiów prawniczych i nie chroni przed nieuctwem w taki sposób w jaki rynek oczyszcza zderegulowane zawody adwokacki czy radcowski. Przyszła reforma awansowa powinna być nastawiona na ustawiczną edukację i to by rozwiązało tak wiele problemów w ogóle jak i z odwracaniem reformy obecnej.

  47. „Może jednak coś w tym jest, w tych ciemnych prowincjuszach? Może ta partia po prostu przyciąga odpornych na wiedzę?” Proponuje też inny trop, zauważyłem, że im ktoś mocniej przesadza z imprezowaniem i używkami tym jest większa szansa, że skończy z Ave Maria na ustach. Często nie zmieniając specjalnie stylu życia.

  48. @orbifold
    Jeżeli chodzi o „zatykanie” sądów nie sądzę by chodziło o uzasadnienia, sądy zatykają kwestie „logistyczne” a nie merytoryczne, tworzy się kolejne zmiany procedur zniechęcające obywateli do kierowania spraw do sądu, a nikt nie przygląda się temu dlaczego wysłanie odpisu pisma zajmuje sądowi trzy miesiące, albo dlaczego sekretariat beztrosko wysyła pisma z adresem szczecińskim z kodem pocztowym Katowic a po ich powrocie orientuje się w swoim błędzie po miesiącu,

  49. @Łukasz Grzegorczyk
    A to już nie dotyczy wyłącznie sądów. Jakoś tak ciężko się w Polsce ludziom przyzwyczaić do tego, że sprawna administracja (i nie tylko administracja) potrzebuje sił i środków, a sprawne administrowanie wymaga jeszcze więcej sił i środków.

  50. @bartolpartol

    „skoro pisowskim głupkom się udało, to myślącej PO uda się tym bardziej”

    No tak, ale czy pozostał ktokolwiek, kto byłby w stanie uwierzyć w tę „myślącą PO”?

  51. @orbifold

    No ale moim zdaniem właśnie przyznałeś, że reforma komornicza była zła z powodu merytorycznych braków. „limity można zmienić” jeśli chodzi o wielkość zaległości/wpływu spraw by komornik mógł przyjąć sprawę z poza rewiru to tak jakby ktoś projektując reformę rolną chcąc rozbić latyfundia powiedział, że maksymalne gospodarstwo rolne ma mieć 1 hektar i skomentował „wielkość zawsze można zmienic”. Po pierwsze – w międzyczasie jakiś czas działamy w dysfunkcyjnym systemie, po drugie właśnie chodzi o to by te wielkości sensownie dobrać.

    Reforma sądownictwa nic nie naprawiła, wiele zepsuła. Do tego jeszcze bardziej obniżyła wiarę w jakość wyroków (bo uruchomiono propagandę by obrzydzić sędziów).
    Z drugiej strony zmieniono przepisy tak by sędziom było łatwiej odrzucać wnioski i pisma stron. Można by o tym długo ale #rapiery. I znowu nawet te pomysły, które miały sens (posiedzenia przygotowawcze) zrobiono z taką gracją i znajomością tematu, że uderzą w strony.
    Pomijam już kwiatki w stylu tego, że osoba prawna by być zwolniona od kosztów sądowych musi (często w bardzo krótkim terminie) wykazać, że jej udziałowcy nie mogą jej wesprzeć (nie mając takiego obowiązku, pomijając już potencjalną sytuację, gdy udziałowiec jest drugą stroną procesu).
    Pisanie prawa jest trudne (dużo łatwiej jest wytykać błędy na tym polu). Ale jak się awansuje facetów, którzy wolą się bawić w rekonstrukcję żołnierzy wyklętych to się ma potem takie buble.

  52. #rapiery (mając nadzieję, że gospodarz nie wytnie)
    Jeszcze jednak przykład deformy. Ponieważ sędziowie się skarżą, że pisanie uzasadnień zajmuje im czas, przez to nie mają czasu sądzić (nie pomyślą, że może należy pisać uzasadnienia bardziej merytoryczne a mniej przeklejane) to wprowadzono opłatę 100 zł od złożenia wniosku o uzasadnienie.

    Dawniej strona miała 7 dni na złożenie tego wniosku. Jak chciała przedłużyć – to mogła go złożyć bez podpisu, wezwana miała tydzień na uzupełnienie + czas obrotu dokumentów (z 2 tyg. awizo). Sędzia wiedział o wniosku w ciągu ca 10 dni, po ca miesiącu wiedział czy wniosek „chwycił”.
    Teraz możemy złożyć nieoplacony niepodpisany wniosek. Po miesiącu złożyć wniosek o zwolnienie od kosztów. Pewnie oddalony (bo to 100 zl w końcu) co zajmie jakieś 3 miesiące. Można się na to żalić (ponownie może się zdarzyć, że strona czegoś nie podpisze) zażalenie rozpozna sąd po jakiś 4-5 miesiącach. Wtedy należy zapłacić 100 zł. Sąd w tym momencie musi uzasadniać wyrok prawie rok po jego wydaniu – co będzie dużo trudniejsze. Znowu bedzie musiał się zapoznać z aktami sprawy (co zajmie mu sporo czasu) albo napisze kiepskie uzasadnienie.
    Oczywiście składając apelacje znowu będziemy mogli składać wniosek o zwolnienie od kosztów (bo to inne, wyższe koszty) i odwoływać się. W ten sposób, nie składając ostatecznie apelacji, strona może odwlec uprawomocnienie się wyroku o jakieś 1,5 roku. Reforma nie tylko nie naprawila sytuacji – wyraźnie ją pogorszyła (dodatkowym cyklem odwołań).

  53. @wo

    „No jasne, ale jednocześnie przecież z tej odpowiedzi wynika, że metody Ziobry stosowane od 4 lat są nieskuteczne. Więc jestem ciekaw, jak to sobie tłumaczy pisowski wyborca: że trzeba zrobić kolejną próbę, z kolejnym Piebiakiem? Czy jednak raczej zmienić metody?”.

    Ten lajtowy – ma to w nosie, bo plusy przeważają nad minusami. Ten hardkorowy – stwierdza, że są trudności, ale idzie ku dobremu, a poza tym wystarczy mu, że kastowcy mają pełne gacie (tak, to dosłowny cytat).

  54. Na użytek tej rozmowy zadałem dzisiaj podobne pytania znajomemu pisowcowi. Czy mu to nie przeszkadza. Nie, bo im się należało. Ale przecież oni (w sensie Ziobro) mogą użyć tych samych metod przeciwko dosłownie każdemu, czy to mu nie przeszkadza. Odpowiedź: no przecież nie przeciwko mnie, ja im nie zawadzam, jestem nikim. Klasyczny Niemoller.

    Czyli jak nie jesteś kimś kto może znaleźć się na celowniku, czyli: np prawnikiem, lekarzem, nauczycielem, działaczem NGO itp to nie masz czego się bać. A tamtym się należy. Póki nie uderzą tą bronią w któregoś ze swoich to takich ludzi się nie przekona. Dobrze mówi któryś przedpiśca, czy naprawdę jest sens ich przekonywać? To trochę jak próby nawracania tygrysa na wegetarianizm.

  55. @wo:
    „Więc jestem ciekaw, jak to sobie tłumaczy pisowski wyborca”
    – Ze słyszenia: 1) układy są szczególnie silne i sabotują wszystko, 2) nie da się od razu posprzątać tylu dekad bałaganu, 3) przecież jeszcze nie wymieniono wszystkich albo nie zrobiono wszystkiego (bo opozycja protestuje, bo układziki, bo UE zabrania, bo jesień i bo lato).

    @orbifold
    ” zastanawiam się kto Kaczyńskiemu to ogarnia. Skąd bierze tak sprawnych ludzi i kim oni są? ”
    Wystarczy, że zostało paru ogarniętych merytorycznie ludzi na mało eksponowanych politycznie stanowiskach. Przecież to nie jest tak, że urzędnik w ministerstwie nagle powie „nie napiszę tego projektu, bo jesteście z PiSu, wyrzućcie mnie z roboty”. To chyba nie jest zaskakujące, że zamordyści wykorzystują profesjonalną apolityczność (apolityczny profesjonalizm?) niektórych trybików maszyny do napędzania swojego reżimu.

    @siadczyk
    A czy w ogóle jakakolwiek logika przemawia za tym, żeby uzasadnienia nie dostawać za każdym razem, od razu, bez dodatkowych wniosków? Jeśli jest osobny termin na ogłoszenie wyroku, to chyba ten wyrok został cokolwiek przemyślany.

  56. @edukacja
    Ministerstwo właśnie wydało zarządzenie, że po odbiór legitymacji szkolnych mają się zgłaszać rodzice.
    W zasadzie przez miesiąc powinno się zatrudniać jedną dodatkową osobę tylko do tego celu.

  57. @WO
    „faktem jest, że skoro Kaczyński odpisał Emilii na temat jej konfliktu z Piebiakiem to znaczy, że o nim WIEDZIAŁ”

    Ani wiedział widział ani nawet nie czytał. To pismo napisało biuro (treść: „tak, przeczytaliśmy”). Pewnie nawet nie podpisał, jakieś faksymile. Skąd ten dziwaczny pomysł, że czyta setki listów przychodzących?

    @Awal Biały
    „Oni mieli niektóre, ale nie wszystkie, cechy potrzebne do sukcesu zawodowego. Na przykład byli pracowici, ale brakowało im kompetencji społecznych. Nie umieli wyczuwać i nadrabiać sygnalizowanych przez otoczenie deficytów [bla, bla]”

    Nie chodzi o żadne kompetencje społeczne. To ludzie, którzy mieli dyscyplinarki, którzy nie awansowali bo byli niekompetentni. Takich specjalnie dobierał sobie Zero.

    @tymczasowekontonagazecie
    „Akurat sądy to jest obszar, w którym PiS-owi w znacznej mierze nie udało się wprowadzić reformy. Częściowo zarzucili je, próbując załagodzić spór z UE”

    Wprowadzili wszystkie „reformy” (dkjp), poza wyrzucaniem sędziów z SN bo UE (co ma małe znaczenie dla całego systemu – w odróżnieniu od gł. dyscyplinarek).

    @rpyzel
    „Mówisz o () Sławomirze Skrzypku, który…”

    …nie jest w stanie sklecić dwóch zadań na wystąpieniu życia – gdy został prezesem NBP, do wglądu na youtube:
    https://www.youtube.com/watch?v=ro_rlphazH4
    https://www.youtube.com/watch?v=wShl6Ac4PqY

  58. @invinoveritas
    „Ani wiedział widział ani nawet nie czytał. To pismo napisało biuro (treść: „tak, przeczytaliśmy”). Pewnie nawet nie podpisał, jakieś faksymile.”

    „Pracownicy za mnie podpisali” to nigdy nie jest dobra linia obrony. Wtedy odpowiadasz za to, że tak sobie zorganizowałeś pracę.

  59. @bartolpartol
    „„Harmonizacja bardzo wielu reżimów, choćby bankowego który sam jest rozrzucony w wielu miejscach, tak żeby w ciągu niewiele ponad pół roku wprowadzic 500+ to nie jest dowód „pewnej minimalnej sprawnosci technicznej” a wirtuozerii.”
    Wypłacić 500 zeta każdemu kto złoży wniosek z numerem konta to żadna filozofia””

    Ta filozofia im się nie udała. Musieli nowelizować ustawę 500+ zanim jeszcze weszła w życie.

    „@wo
    „napisanie pakietu ustaw wymaga pewnej sprawności technicznej”
    Oczywiście, że tak i pewnie wiele rzeczy zawdzięczają „pamięci instytucjonalnej”. W końcu zrobili 500+”

    Zwalili 500+ na gminy, które zajmują się obsługą programu. Gdy sami chcieli wypłacać kasę na poziomie rządowym, to wyszło jak z „programem „Czyste powietrze” – UE odmówiła finansowania:
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/Czyste-powietrze-przejdzie-dobra-zmiane-7698103.html

    To są nieudacznicy. Stępka, przekop Mierzei Wiślanej, CPK im Baranów, samochody elektryczne, ostatnio kicha z PKS… Nic im jeszcze nie wyszło.

  60. @wo
    „„Pracownicy za mnie podpisali” to nigdy nie jest dobra linia obrony. Wtedy odpowiadasz za to, że tak sobie zorganizowałeś pracę.”

    Tak. Chodziło mi o to czy wiedział.

  61. @invinoveritas

    „„Mówisz o () Sławomirze Skrzypku, który…”

    …nie jest w stanie sklecić dwóch zadań na wystąpieniu życia”

    Mówię, że nieprawdą jest teza, że pisowcy nie jeździli na stypendia, staże, wymiany itp. To, że potem ani me, ani be tezy tym gorzej o nich świadczy.

  62. @invinoveritas
    Masz pisowski sposób cytowania. Irytujący, bo cytujesz kawałek wypowiedzi, komentujesz de facto powtarzając niezacytowaną dalszą część wypowiedzi i dodajesz coś od siebie co odwraca sens wypowiedzi, którą zacytowałeś. Powinieneś zatrudnić się na Nowogrodzkiej. Albo robisz to celowo, albo czytasz tylko początki akapitów, jakbyś nie dawał rady ogarnąć dłuższego tekstu. W obu przypadkach Ci współczuję.

    I proszę, żebyś cytował mnie porządnie.

  63. @invinoveritas
    „Tak. Chodziło mi o to czy wiedział.”

    Jeżeli Twój podpis będzie pod kwitem treści „wiedziałem” to znaczy, że wiedziałeś. End of story.

  64. @embercadero

    „Czyli jak nie jesteś kimś kto może znaleźć się na celowniku, czyli: np prawnikiem, lekarzem, nauczycielem, działaczem NGO itp to nie masz czego się bać. A tamtym się należy. Póki nie uderzą tą bronią w któregoś ze swoich to takich ludzi się nie przekona. Dobrze mówi któryś przedpiśca, czy naprawdę jest sens ich przekonywać? To trochę jak próby nawracania tygrysa na wegetarianizm”.

    Teraz już pewnie za późno, ale gdyby cztery lata temu przekaz był nie „atakują sędziów, elitę tego kraju, demokrację, i chcą wprowadzić faszyzm”, a – „i teraz wyobraź sobie, że jedziesz samochodem, wbijasz się w jadącą kolumnę premier Szydło, i trafiasz pod pisowski sąd”, to być może coś by z tego było.

    Przykład Misiewicza, który w areszcie odkrył uroki humanitarnego traktowania więźniów, bezstronnego procesu i czego tam jeszcze jest jednak dość znamienny.

  65. @bardzozły

    A czy w ogóle jakakolwiek logika przemawia za tym, żeby uzasadnienia nie dostawać za każdym razem, od razu, bez dodatkowych wniosków? Jeśli jest osobny termin na ogłoszenie wyroku, to chyba ten wyrok został cokolwiek przemyślany.

    Tyle że uzasadnienie to coś więcej niż „przemyślany wyrok”. To opis stanu faktycznego, wyjaśnienie krok po kroku jakim dowodom sąd dał wiarę, jakim nie, powołanie się na przepisy, w sumie kilka – kilkanaście stron tekstu przy banalnej sprawie. Samo fizyczne napisanie tego to pewnie koło godziny roboty.

  66. @500+ et al
    Tak sobie myślę, że to co robi pis w gospodarce musi się strasznie podobać ekonomistom – mogą na żywo oglądać efekty absolutnie zabronionych przez neolib działań w gospodarce sporego kraju. Gdybym był ekonomistą, to bym się cieszył jak bąk, zacierał ręce, kupił popcorn i obserwował, zbierał dane i badał z każdej strony. 500+, stosunkowo szybkie podnoszenie pensji minimalnej, dowalenie działaczom proporcjonalnego ZUSu, 13- i 14-nastki dla emerytów, itp., itd., tego jeszcze w żadnym cywilizowanym kraju nie grali.

    Będzie się działo, jak pis wygra, więc będzie, bo wygra. Swoją drogą ciekawe ilu wśród działaczy gospodarczych jest wyborców pisu – będą mieli twardy orzech do zgryzienia nad urną. Hahaha, niezłe jajca.

  67. @Grinning_Somnambulist,
    „Tyle że uzasadnienie to coś więcej niż „przemyślany wyrok”. To opis stanu faktycznego, wyjaśnienie krok po kroku (…)”
    – Czyli przelany na papier proces, który powinien w głowie sędziego nastąpić przed zadecydowaniem o wyroku.
    Nawet, gdyby nie pojawiały się uzasadnienia rozbieżne z tym, co przy ogłaszaniu wyroku mówił sędzia (a zdarzają się i takie), to z perspektywy zwykłego zjadacza ziemniaków obecna sytuacja wygląda trochę jak usprawiedliwianie na siłę decyzji podjętej „bo tak”. To uderza w zaufanie ludzi do sądów. (Opozycjo, coś do programu!).

  68. @ bartolpartol

    Nie ma czegoś takiego, jak ekonomista w tym wypadku. Jak operujesz w modelu ekonomii pozytywnej, to widzisz wpływ na popyt wewnętrzny, inwestycje, usztywnianie budżetu, zadłużanie się państwa w walutach i jeszcze kilka innych zmiennych, które w przeszłości przerabiały inne rządy i państwa. Jak operujesz w modelu ekonomii normatywnej, to zaczynasz wchodzić w polemiki, czy to dobrze, źle itd. Pierwsi niespecjalnie szanują drugich, a drudzy mają tendencję do popadania w publicystykę. Pierwszy nie zajmują się ocenami działań polityków, bo ich światem są liczby i porównania, zmienne i zależności między nimi. To zwykle jest dialog jednostronny między tymi, którzy starają się mówić „co jest grane” i tymi, którzy mówią „jak powinno być”.

    Naprawdę takie działania nie są pytaniami dla ekonomistów, bo dla sporej części jest to igranie z ogniem. Nie takie gospodarki, jak polska próbowały chodzić na skróty i zwykle kończyło się tak samo. To jest pytanie do socjologów, historyków i politologów i sprowadza się do jednego – jeśli wcześniej, czy później rachunek ekonomiczny się nie zepnie, to na kogo zaczną głosować oburzeni? Polska jest poza strefą euro i nie będzie w niej przez kolejną dekadę, więc nie będzie ratowana, jak np. Grecja. A właśnie Grecja, Włochy czy kraje Ameryki Południowej nie dają wielkich nadziei, że po zakręcie będą to jakieś radykalnie demokratyczne rozwiązania. Uwzględniając polskie tendencje do oddawania władzy populistom… potencjalny kryzys gospodarczy nie musi być największym problemem.

  69. > Reforma sądownictwa nic nie naprawiła, wiele zepsuła. Do tego jeszcze bardziej obniżyła wiarę w jakość wyroków

    Nie wiem czy jakość wyroków, statystycznie są jednak monotonicznie coraz bardziej cywilizowane. Jakość orzeczeń natomiast… do wszystkiego co powiedziano o uzasadnieniach dodam jeszcze, że jednym ze środków wprowadzonych dopiero co przez najnowszą wersje reformay jest… szablon uzasadnienia, co idznie w odwrotną stronę jeszcze większej bezmyślności.

    > 500+, stosunkowo szybkie podnoszenie pensji minimalnej, dowalenie działaczom proporcjonalnego ZUSu, 13- i 14-nastki dla emerytów, itp., itd., tego jeszcze w żadnym cywilizowanym kraju nie grali.

    Wszystko grali, i jak pisałem, to odgapione. Gwałtowne podnoszenie pensji minimalnej jest polityką bardziej bieżącą niż 500+ i importujemy to szybciej. PiS tu zapowiada wzrost ok. 15% rocznie, tymczasem w Hiszpanii (która również ma nie tylko 13 i 14 emerytury, ale często i pensje) było to w tym roku 22%, a na Litwie aż 39%.

  70. @czy Ziobro wiedział
    Złożenie przez Ziobera skargi nadzwyczajnej do SN by ratować reżimowego dziennikarza pracującego na materiałach z ministerstwa przed wyrokiem jest dosłownie tym dymiącym pistoletem, gdyby ktoś jeszcze takowego szukał.

  71. @ PiS tu zapowiada wzrost ok. 15% rocznie, tymczasem w Hiszpanii […] było to w tym roku 22%

    Nie wchodzę w spór, co powinni robić politycy, ale dane warto jednak cytować z kontekstem. W Hiszpanii podniesienie płacy minimalnej było krokiem jednorazowym, a nie 22 procent rocznie. Propozycja PiS jest inna „ciężarowo”. Zresztą ten krok w Hiszpanii uznaje się jednak za eksperyment gospodarczy i nikt nie wie, jak będzie miał wpływ na rynek pracy. Hiszpania po tym działaniu będzie miała ratio płacy minimalnej do płacy przeciętnej wyższe niż Niemcy, którzy biją produktywnością Hiszpanię. Fajna byłoby dyskusja, jakie na tym etapie rozwoju gospodarczego i przy polskiej produktywności powinniśmy mieć ratio PM/PP, ale to nie jest dyskusja na hasła wyborcze.

  72. Orban systematycznie podnosił płace minimalną na Węgrzech w ostatnich 8 latach łącznie o 60% (u nas ma być 80% w połowę tego czasu) i doprowadziło to do spadku etatów z płacą minimalną o 10%. Można to tłumaczyć zwolnieniami, ale też monopsonem upowszechniającym ułamkowe etaty przy utrzymaniu poprzedniego wynagrodzenia tak jak to dziś u nas ma miejsce w Lidlach i Biedronkach które chwalą się nominalnym wyprzedzaniem wzrostu wynagrodzeń jednocześnie oferując na tych warunkach tylko 3/4 etatu.

    Myślę, że dyskusja w wydumane indeksy typu podziel i pomnóż nie jest racjonalną dyskusją, ratio jest incydentalnym efektem polityki a nie celem. USA ma ratio 0.25, a Francja 0.5, Węgry osiągnęły w/w wzrost bez zmiany tego stosunku. U nas występują wahania w tym momencie identyczne jak w Wielkiej Brytanii (z 0.38 do 0.45). Korelowanie tego z produktywnością zaawansowanymi narzędziami matematycznymi takimi jak mnożenie i dzielenie w Excelu może nadaje się do publikacji opisowych, ale nie jest solidna podstawą wnioskowania. Dziś są takie głosy, jak wspomniałem program POKO do tego nawiązuje, że już teraz mamy spory wzrost płacy minimalnej przy braku takiej dynamiki wzrostu produktywności. Specjaliści to głoszący wygodnie zapominają o dwóch dekadach wzrostu produktywności przy braku wzrostu płac.

  73. @orbifold

    Po pierwsze prosiłbym o lepsze cytowanie (bo część wypowiedzi moja potem innego autora.
    Po drugie nie powiedziałem, że obniżyła się jakość wyroków tylko wiara w nie. Siłą sądownictwa opiera się na tym, że strony zakładają, że oddają sprawę niezawisłemu kompetentnemu organowi – jak się robi propagandę jacy to nieuczciwi i niekompetentni ludzie, to siła orzeczeń spada.

    Co do uzasadnień – zgadza się, zamiast walczyć z automatyzmem, kopiuj-wklejaniem, chodzeniem na skróty, reforma idzie w jeszcze gorszym kierunku (mniej uzasadnien, te które są będą jeszcze bardziej schematyczne).
    Swoja drogą wprowadzono swego czasu potencjalnie sensowne rozwiązanie w którym sąd ustnie uzasadniał wyrok a potem strony dostawały transkrypcje tego ustnego uzasadnienia. Było zazwyczaj krótsze i bardziej treściwe. Ale to się niezbyt przyjęło a teraz jeszcze zmniejszono obowiązek ustnego podawania motywów rozstrzygnięcia.
    Cała ta ostatnia reforma to moim zdaniem sytuacja, w której ministerstwo spytało sędziów „powiedzcie co chcecie by było szybciej” – i łyknęło jak pelikan najbardziej absurdalne pomysły.

  74. @orbifold

    Może jeszcze warto dodać, że średnia dynamika wzrostu płacy minimalnej z lat 2008-2015 to 8,3% rocznie (mimo kryzysu), a z lat 2015-2019 to 6,5% rocznie (mimo super koniunktury), najwyższa od 2000 roku podwyżka minimalnej to 2008 (20,3%), następna to kryzysowy 2009 (13,3%), stosunek min/śr osiągnął minimalną wartość 34,8% pod koniec pierwszego PiSu w 2007 roku i do 2015 wrósł do 44,9%, a dziś wynosi 46,5%.

    To tak na wypadek, bo czasem ktoś coś przy okazji PiSu zażartuje o „wiarygodności” itp.

  75. @WO
    „Może ta partia po prostu przyciąga odpornych na wiedzę?”

    @Sattivasa
    „Jakoś tak ciężko się w Polsce ludziom przyzwyczaić do tego, że sprawna administracja (i nie tylko administracja) potrzebuje sił i środków, a sprawne administrowanie wymaga jeszcze więcej sił i środków.”

    Drodzy, kilka uwag o sytuacji w polskich urzędach za PiS. Uwagi te uśredniają różne sytuacje szczegółowe, są siłą rzeczy do pewnego stopnia ogólne, jednak oparte na empirii. Jako lekturę uzupełniającą polecam książki takie jak „Generałowie” Ćwielucha (o sytuacji w armii), „Sędziowie mówią” Siedleckiej (sądownictwo) i – porównawczo – „The Fifth Risk” Lewisa (sytuacja w administracji amerykańskiej za Trumpa).

    – PiS-owscy szefowie (ministrowie, prezesi) wchodząc do obejmowanych instytucji nie ufali zastanym strukturom, traktowali jako obce i wrogie. Obawiali się, że działania podejmowane przez aparat urzędniczy, choćby obiektywnie racjonalne, mogą im zaszkodzić, gdy okażą się niezgodne z którymś z dogmatów partyjnej ideologii. Dlatego szefowie owi sprowadzali do urzędów na kierownicze stanowiska swoich zaufanych ludzi jako „kolonizatorów” i kontrolerów wierności partyjnej linii. Ludzie ci, wzięci z lokalnego aparatu partyjnego PiS, przeważnie reprezentowali niski poziom wiedzy merytorycznej i urzędniczej sprawności – byli po prostu awansowani za wysoko, nie w swojej „kategorii wagowej”. Czasami, jak w przypadku Misiewicza, prowadziło to do widowiskowych pokazów buty i niekompetencji. Przeważnie jednak skutki były mniej spektakularne, choć równie uciążliwe – na stanowiskach dyrektorskich pojawiały się osoby nie znające materii, nie rozumiejące procedur, nie będące w stanie podjąć decyzji bez rozkazu z góry, nie mające kontaktów nabywanych w czasie normalnej kariery urzędniczej, potrzebnych do sprawnego załatwiania spraw. Takie osoby są we wszystkich obszarach państwa PiS – podlegli im urzędnicy dobrze je znają i wiedzą czego się po nich spodziewać.

    – Z czasem zastany aparat urzędniczy i PiS-owscy kolonizatorzy wypracowywali modus vivendi polegający na nieformalnym określeniu strefy działań „bezpiecznych” z punktu widzenia partii, w których można prowadzić normalną pracę oraz „drażliwych”, gdzie decyzje są odwlekane i zawieszane do czasu, kiedy do instytucji dotrze odpowiedni pomruk „z Nowogrodzkiej”. System ten działa w miarę sprawnie, choć zdarzają się zgrzyty – wiceminister Chorąży stracił pracę bo nieopatrznie streścił na forum publicznym materiały przygotowane przez urzędników, rzetelnie opisujące praktykę imigracyjną państwa (tj. wpuszczamy wielu imigrantów i będziemy wpuszczać jeszcze więcej, pod presją pracodawców), zamiast zaprezentować tam oficjalny dogmat (tj. nikogo nie wpuszczamy, nikoguśko!). Partyjne szczujnie medialne dostały wówczas pozwolenie rozerwania go na strzępy. Właśnie takich katastrof obawia się każdy PiS-owski człowiek władzy. To powoduje ogólny paraliż decyzyjny państwa w zakresie spraw ponadstandardowych, wymagających wykazania inicjatywy i zorganizowania współpracy instytucjonalnej. Ponieważ instytucjami nie zarządza premier, lecz element zewnętrzny (prezes i jego otoczenie), nie mają one normalnego forum koordynacyjnego (rządu), wszystko zależy od nieprzewidywalnej gry sił w partyjnej centrali. W tym miedzy innymi leży źródło marnych wyników projektów takich jak reforma edukacji czy „Mieszkanie +”, bądź polskich katastrof dyplomatycznych na forum UE. Jest to też ukryty motor PiS-owskiego „neoliberalizmu” wyrażającego się w deregulacji i przerzucaniu zadań państwa na podmioty prywatne – PiS po prostu, pomimo retoryki centralizacyjnej, nie ma kompetencji do sterowania machiną państwową.

    Powyższy obraz ogólny należy uzupełnić o pewne szczegóły:

    – Po pierwsze, specjalną kategorią są flagowe projekty partyjne, takie jak „Rodzina 500+”, gdzie pozytywną sprawczość należało wykazać za wszelką cenę, przełamując strukturalny niedowład państwa PiS. Do projektów takich angażowano, na mocy specjalnej dyspensy „Nowogrodzkiej”, autentycznych ekspertów spoza PiS-u, czasami wprost powiązanych w przeszłości z PO i SLD. Tacy ludzie byli albo wydobywani z zasobów instytucji albo zatrudniani z zewnątrz, przy czym co uczciwsi PiS-owscy szefowie jasno mówili im: gdy po skończeniu projektu wyjdzie z centrali pozwolenie, aby „Gazeta Polska” i TVP zaatakowały mnie za „personalne złogi” u nie w ministerstwie, wtedy się pożegnamy. Przeważnie motywacją dla owych ekspertów dla obejmowania stanowisk kierowniczych u PiS-owskiej władzy jest możliwy późniejszy wyjazd do Brukseli – organizowany samodzielnie, bez wsparcia kraju członkowskiego, a więc celujący w stanowiska niższego stopnia zaszeregowania niż stanowiska dyrektorskie w polskiej administracji. Mimo to wyjazd taki, dający szansę na trwałe wyrwanie się z polskiego kontekstu, jest uważany za korzystny – a owi eksperci, podobnie jak dawniej Rumuni i Bułgarzy, już zostali zauważeni w instytucjach UE jako źródło taniej (niewymagającej poświęcania cennych wakatów kierowniczych) eksperckiej siły roboczej.

    – Po drugie, korzystną sytuacją jest również położenie danego urzędu czy agencji na przeciwnym biegunie: wśród spraw dla PiS-u obojętnych, nie przecinających się z aktualnymi ideologicznymi potrzebami partii. Takie szczęśliwe położenie pozwala w niektórych miejscach na rządzenie de facto przez zastępców zachowanych sprzed „dobrej zmiany”, podczas gdy PiS-owscy szefowie ograniczają się do konsumowania synekur. W niektórych małych agencjach porównywalny stan homeostazy osiągnięty został przez pewien czas dzięki ich szczęśliwemu położeniu na styku dwóch PiS-owskich frakcji: frakcje te potrafiły się skrzyknąć dla usunięcia poprzedniego szefa, lecz nie potrafiły uzgodnić nowego – sprawami zatem kierowało „tymczasowo” stare kierownictwo.

    – Wreszcie, pewien poziom kompetencji kadrowej starał się w podległych mu autonomicznie obszarach osiągnąć premier Morawiecki. Niektórzy ludzie, jacy obejmowali stanowiska ministrów i wiceministrów w „jego” ministerstwach mogliby je obejmować i w poprzednich rządach. Rozpoznawalni są oni przez podwładnych jako „PiS-owcy, ale nie hardcorowi” i starają się kapitalizować tę renomę na użytek przyszłych rozdań. Wytworzony system nieformalnym sygnałów (np. egzemplarz „Polityki” na biurku) pozwala tej grupie na samo-identyfikację i współdziałanie. Ograniczenia tego modelu pokazuje jednakże powołana wyżej historia wiceministra Chorążego, czy też historia minister Czerwińskiej, zmuszonej do ustąpienia, gdy w wewnętrznych dyskusjach zgłosiła zastrzeżenia do księgowych trików w budżecie.

    – Brutalna prawda jest bowiem taka, że w państwie PiS bezpieczny jest jedynie taki menadżer jak sam Morawiecki właśnie, wytrawny ekspert w sztuce zmieniania tonu z merytorycznego na partyjno-dogmatyczny w zależności od sytuacji. Oznacza to niestety, że również ludzie kompetentni pojawiający się w ramach państwa PiS prędko internalizują umiejętność zawieszania racjonalności i poddawania się ideologicznej presji. Z każdym rokiem maleją niestety szanse na „odzyskanie” tych ludzi po ewentualnej utracie władzy przez Kaczyńskiego.

    Biorąc powyższe pod uwagę spodziewam się następujących efektów w czasie dalszych PiS-owskich rządów:

    – po pierwsze, sformalizowania uprawnień decyzyjnych „Nowogrodzkiej” – w centrali partii powstanie „nad-rząd” z wydziałami dublującymi ministerstwa (coś na kształt Komitetu Centralnego PZPR) – będzie to próba pokonania aktualnych problemów generowanych przez decyzyjną dekapitację właściwej
    Rady Ministrów

    – po drugie, z czasem będzie się wyostrzać konflikt pomiędzy wymogami racjonalnej pragmatyki działania urzędniczego a oczekiwaniami magicznej ideologii partyjnej. Zaostrzenie takie wywołają czynniki ekonomiczne, ale i polityczne – na przykład inicjatywa prezydencji fińskiej twardego wiązania standardów praworządności i wypłat z funduszy unijnych [1]. W tym konflikcie miedzy racjonalnością a ideologią wygra ideologia – PiS wejdzie na silny kurs polexitowy, a ludzie sprawujący w jego imieniu władzę przejdą proces nieodwracalnego psychicznego zasklepienia w partyjnym dogmacie

    – po trzecie, wzmocni się trend emigracyjny wśród polskich ekspertów wysokiego szczebla – ludzie odkładający decyzję emigracyjną na czas po wyborach, zobaczą dla siebie na tyle marne perspektywy, że podejmą wysiłek przeniesienia się z rodzinami za granicę. Niektórzy z nich może stworzą za granicą coś w rodzaju drugiego „Maisons-Laffitte”

    – po czwarte, reformy w ramach PiS zapoczątkuje dopiero nowe pokolenie – dzieci elity systemu, które zaczną odczuwać peryferyzację kraju jako dotkliwość, a nie jako szansę na rządzenie po swojemu (jak to widzą ich rodzice); powracam do uwag o „przemykającym się pod ścianą” PiS-owiczu, jakie formułowałem pod jednej z poprzednich notek WO („Nie dał nam przykładu Bonaparte”).

    Rozumiem, że to nie jest przyjemna wizja – szansę na jakieś jej miarkowanie dałby dobry wynik lewicy w wyborach. Silny, umocowany politycznie lewicowy ośrodek sprzeciwu wobec oficjalnej ideologii może stać się rodzimym „atraktorem” przyciągającym gremia eksperckie, wspierającym autonomię środowisk akademickich, mediów i niektórych grup zawodowych, a przez to ograniczającym w tym zakresie dynamikę autorytarną. W pewnych granicach oczywiście. Pamiętajmy, w Chinach są dobre uniwersytety, w Turcji opozycja, a w Rosji – Niezawisimaja Gazieta. Tak czy inaczej, „Vote left!” jak zawsze oczywiście.

    [1] https://www.euractiv.com/section/justice-home-affairs/news/finnish-presidency-commits-to-linking-rule-of-law-with-eu-funding/

  76. @awal

    > na przykład inicjatywa prezydencji fińskiej twardego wiązania standardów praworządności i wypłat z funduszy unijnych [1]. W tym konflikcie miedzy racjonalnością a ideologią wygra ideologia – PiS wejdzie na silny kurs polexitowy

    Z komisarzem Wojciechowskim któremu Ursula von der Leyen właśnie oficjalnie przyznała tekę rolnictwa? https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/en/ip_19_5542

    Spośród ostatnich komisarzy problemy z zatwierdzeniem kandydatury w Parlamencie miała była minister rolnictwa Danii Mariann Fisher Boel, która podchodziła dwa razy. Z kolei mimo afer defraudacyjnych w Rumunii bez problemu komisarzem został dr Dacian Cioloș. Z trzeciej strony nie było jeszcze komisarza rolnictwa tak niedoświadczonego jak Wojciechowski więc może się potknąć tak sam z siebie. Ciężko jednak sobie w ogóle wyobrazić tę narrację o inicjatywach w/s wypłat i o kursie na polexit z pisowskim komisarzem rolnictwa.

  77. @awal

    …Ludzie ci, wzięci z lokalnego aparatu partyjnego PiS, przeważnie reprezentowali niski poziom wiedzy merytorycznej i urzędniczej sprawności – byli po prostu awansowani za wysoko, nie w swojej „kategorii wagowej”…

    Ciekawostka. W szczecińskiej stoczni remontowej(państwowa, skolonizowana), tryumfalnie fotografowano się przy kadłubie lodołamacza, tyle że posklejanego taśmą izolacyjną(taka wioska potiomkinowska). Mniej więcej w tym samym czasie, hucznie obchodzono kolejną rocznicę porozumień sierpniowych, co samo w sobie nie jest złe, tyle tylko, że przez dwie, trzy godziny stocznia praktycznie stała.Pracujący tam znajomek opowiadał, jak listonosz z rozdziawioną gębą patrzył na ten apel jak za komuny, a ponieważ nie było nikogo kto by odebrał pocztę, puknął się w czoło, zawinął się i odjechał.

  78. @orbifold
    „Ciężko jednak sobie w ogóle wyobrazić tę narrację o inicjatywach w/s wypłat…”

    Finlandia w każdym razie nie odpuści – tu jest oficjalne stanowisko [1] a tu wypowiedź ministerki [2]. PiS nie rozumie, że dla tego kraju ta sprawa nie jest fanaberią, lecz ma znaczenie egzystencjalne: albo demokratyczna Unii, albo rosyjska strefa wpływów.

    Nie piszę o aktualnych intencjach, lecz o dynamice jaką wywoła druga kadencja PiS. Ziobro, obecnie największy problem w stosunkach z Unią, był za pierwszego PiS-owskiego rządu uważany za konstruktywnego członka unijnej Rady, wnoszącego cenne inicjatywy w zakresie wymiaru sprawiedliwości. Pewnie nie uwierzyłby, gdyby mu wtedy powiedzieć jak daleko się posunie. Aktualny PiS też może nie wierzyć w to czym się stanie, lecz stanie się tym jeżeli pozostanie przy władzy.

    [1] https://eu2019.fi/en/backgrounders/rule-of-law

    [2] https://www.ft.com/content/c3d655fe-cfe7-11e9-99a4-b5ded7a7fe3f

  79. > albo demokratyczna Unii, albo rosyjska strefa wpływów.

    Stąd degradacja portfolio z pierwszego wiceprzewodniczącego na jednego z ostatnich i powierzenie go kandydaturze wysuniętej przez niemającego żadnych związków z Rosją ani problemów z Unią Babisa (Jourova może być w Czechach uniwersalnie popierana, ale z partii Babisa nie wystąpiła).

    Teoria dwóch Ziobrów z których jeden jest konstruktywny i nie wierzy w to co robi drugi nie bierze pod uwagę zerowego prawa ziobrodynamiki, tzn. pierwotnego Ziobro zero.

  80. @orbifold
    „Stąd degradacja portfolio…”
    Przypominam, że propozycja Komisji już została przedstawiona [1], sprawa jest w rękach Parlamentu Europejskiego i Rady (pod prezydencją fińską).

    Twój argument, przy całym szacunku, to właśnie rodzaj analizy, na jakiej mógłby się opierać PiS – nie damy się, bo Ursula nasza! (a to nie Ursula decyduje, czego ktoś nie doczytał, więc z ataku husarii klapa).

    [1] https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX:52018PC0324&from=EN

  81. Wspomniałem o podstawach na jakich można opierać przypszczenia o niezatwierdzeniu przez Parlament kandydatury Wojciechowskiego.

    Jednak Twój rodzaj analizy, to przy całym szacunku rodzaj, jak sam napisałeś, wiary w nieuniknioność swojej racji. Predysctynację, którą swiat osiągnie taką czy inną machinacją (bez podania szczegółów). Ciężko tu mówić o argumencie, tzn. że PE kopnie Jourovą na pierwszecho zastępcę, przydzieli portfolio spowrotem Timmermansowi?

  82. OK. Nie przeczytałem linka. To może się już zakmnę, bo i tak powoli wychodzę na pisowskiego trolla obrońcę. (Niemniej jednak prawo wykonuje konkretna komisja).

  83. Awal z właściwą sobie swadą opisał to, co mnie od dłuższego czasu kojarzy się z PRL-em, którego lata gierkowskie pamiętam bardzo dobrze, a gomułkowskie też trochę. Są więc partyjni nominaci na kierowniczych stanowiskach i bezpartyjni fachowcy, którzy utrzymują maszynerię w jakim takim ruchu.

    Ba, niektórzy z tych partyjnych zdają się być całkiem sensowni. Miewam na przykład kontakty z grupami samorządowców (w tym wójtów, burmistrzów, starostów lub ich zastępców), w których w trakcie dyskusji na tematy merytoryczne nie daje się właściwie odróżnić pisowców od niepisowców (np. dziwnym trafem _nikt_ nie chwali minister Zalewskiej). Z dawnych lat też pamiętam niegłupich, a nawet porządnych ludzi z czerwonymi legitymacjami.

    Oczywiście, gdy w grę zaczyna wchodzić ideologia lub dyrektywy z KC, zaczyna działać dyscyplina partyjna, a czasem także autentyczne poglądy. No i niestety, system ze swej istoty promuje kompletne dzbany (jak z Młynarskiego: „co by tu jeszcze spieprzyć panowie”) i BMW. Więc na wyższych i atrakcyjniejszych stanowiskach takich dzbanów jest więcej.

    Jeśli to potrwa dłużej, to, jak w PRL, coraz więcej bezpartyjnych fachowców, poprosi o legitymacje, bo to będzie warunek konieczny zrobienia kariery, a nie wszyscy będą chcieli lub mogli wyjechać za granicę lub przejść do biznesu (akurat te możliwości w PRL były bardzo ograniczone).

    Te skojarzenia nie są przyjemne, bo, jeśli weźmiemy pod uwagę osobowość I sekretarza, jesteśmy w epoce późnego Gomułki. Po Gomułce wprawdzie nastał Gierek i jego otwarcie na zachód oraz względny (i czasowy) dobrobyt, ale potem mieliśmy krach gospodarczy i lata smuty po stanie wojennym. W końcu weszliśmy do Unii Europejskiej, ale zajęło to prawie 40 lat. Taka perspektywa mnie nie zachwyca, bo za 40 lat mniej już nie będzie.

  84. @korba

    „Jeśli to potrwa dłużej, to, jak w PRL, coraz więcej bezpartyjnych fachowców, poprosi o legitymacje”

    Moje źródła o których wspominałem wyżej mówiły ostatnio o epidemii zapisywania się do Gowina. Więc to już się dzieje. Tyle że pis nadal zbyt bardzo cuchnie, więc per analogiam zapisują się do ZSLu

  85. @awal:
    „Przeważnie motywacją dla owych ekspertów dla obejmowania stanowisk kierowniczych u PiS-owskiej władzy jest możliwy późniejszy wyjazd do Brukseli – organizowany samodzielnie, bez wsparcia kraju członkowskiego, a więc celujący w stanowiska niższego stopnia zaszeregowania niż stanowiska dyrektorskie w polskiej administracji. Mimo to wyjazd taki, dający szansę na trwałe wyrwanie się z polskiego kontekstu, jest uważany za korzystny – a owi eksperci, podobnie jak dawniej Rumuni i Bułgarzy, już zostali zauważeni w instytucjach UE jako źródło taniej (niewymagającej poświęcania cennych wakatów kierowniczych) eksperckiej siły roboczej.”

    Uwaga trochę na marginesie – brzmi to bardzo przekonująco, ale nie zgadza się z moją wiedzą o staraniu się o pracę w unijnej instytucji. Na objęciu stanowiska kierowniczego w pisowskiej administracji nie sposób budować planów przyszłej kariery w UE, to lichy argument w rygorystycznym procesie rekrutacji. Podobnie pomysł, że dzięki narodowości pracownika można oszczędzić cenny wakat kierowniczy i zatrudnić tę osobę niżej, wydaje mi się przedziwny. Nie tak planuje się w UE rekrutacje, ale może są jakieś wyjątki i drogi zatrudnienia „organizowane samodzielnie”, o których nie wiem.

  86. @korba
    „Ba, niektórzy z tych partyjnych zdają się być całkiem sensowni. … w trakcie dyskusji na tematy merytoryczne nie daje się właściwie odróżnić pisowców od niepisowców”

    I dobrze, bo kiedyś w końcu jednak przyjdzie czas odbudowy kraju po PiS-ie i bez części ludzi PiS-u to się nie uda.

    „Jeśli to potrwa dłużej…”

    Choć moje wcześniejsze uwagi zakładają dość bezproblemową wyborczą wygraną PiS, to sam PiS widzi to raczej jako operację „nie oddania władzy” niezależnie od wyniku wyborczego. Przypomnijmy, co już się stało:

    – o ważności wyborów oraz ważności nabycia poszczególnych indywidualnych mandatów wobec których wniesiono protest będzie orzekać w pełnym składzie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, pochodząca z nadania PiS [1] – sierpniowa nowelizacja Kodeksu wyborczego ewidentnie miała na celu wykluczenie wszelkiego udziału prezesów i starych sędziów SN w tej sprawie; zwłaszcza orzeczenie o ważności nabycia indywidualnego mandatu będzie narzędziem kuszącym do cherry-pickingu

    – MSWiA objął „najwierniejszy z wiernych” Mariusz Kamiński, utrzymując jednocześnie kontrolę nad służbami; ministerstwo to, podobnie jak MON, jest obsadzane nowymi wiceministrami na miesiąc przed wyborami [2] [3]

    – Sejm w aktualnym składzie ma się zebrać w dwa dni po wyborach, plan posiedzenia można będzie uzupełnić na bieżąco np. poselskim projektem ustawy o zmianie Kodeksu wyborczego lub ustawy o SN (patrz punkt pierwszy), gdyby było potrzebne dodatkowe zabezpieczenie partyjnego interesu [4]

    Sądzę, że jest już też w kierownictwie PiS gotowy plan działania na wypadek opozycyjnego „majdanu” czyli masowych protestów wobec powyborczych manewrów władzy. Nie jestem pewien czy konkretnie 13/10, czy raczej jeden z późniejszych dni października przejdzie do historii…

    [1] https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1425295,kodeks-wyborczy-nowelizacja-podpisana-waznosc-wyborow.html

    [2] https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/606836,blazej-pobozy-nowy-wiceminister-mswia.html

    [3] https://www.defence24.pl/nowy-wiceminister-w-mon-

    [4] https://www.rmf24.pl/fakty/news-decyzja-bez-precedensu-ostatnie-przed-wyborami-posiedzenie-s,nId,3195937

  87. @tomek_dursa

    „Na objęciu stanowiska kierowniczego w pisowskiej administracji nie sposób budować planów przyszłej kariery w UE, to lichy argument w rygorystycznym procesie rekrutacji. Podobnie pomysł, że dzięki narodowości pracownika można oszczędzić cenny wakat kierowniczy i zatrudnić tę osobę niżej, wydaje mi się przedziwny.”

    Ktoś kto w państwie PiS był zastępcą dyrektora w ministerstwie lub członkiem zarządu publicznej instytucji staje się, po przejściu rekrutacji, doradcą (Advisor) lub szefem sekcji (Head of Unit) w instytucji/ agencji unijnej o pokrewnym zakresie działania (niekoniecznie rekrutującej za pośrednictwem EPSO). W przypadkach jakie znam, osobom takim pomogło to, iż w okresie pracy na stanowisku kierowniczym w polskiej administracji uczestniczyli w obiegu kluczowych dokumentów unijnych (papierów, na które typowy PiSowski nominat nie spogląda) oraz, że reprezentowali kraj w komitetach/ grupach roboczych, zawierając przydatne kontakty (znów: dla typowego bezjęzycznego PiSowca to tylko udręka). Pomogło im też spełnianie formalnego kryterium „senior leadership experience” (lub innego podobnie sformułowanego), co stanowiło uzupełnienie ich wcześniejszych wysokich kwalifikacji np. akademickich lub kierowniczych niższego szczebla.

    Z punktu widzenia unijnej instytucji zatrudniającej otrzymuje się w takim wypadku zmotywowanego pracownika z aktualną wiedzą i okrzepłym doświadczeniem kierowniczym na stanowisko na które z innych krajów aplikują osoby mniej doświadczone albo – przy formalnie wysokim doświadczeniu – w jakiś sposób „felerne” (bowiem ci cieszący się wysoką reputacją i popierani przez swoje krajowe instytucje celują wyżej). Oczywiście rola rodzimej PiSowskiej instytucji polskiego kandydata jest w całym procesie zerowa. Podobnie jak kiedyś Rumuni i Bułgarzy (również Grecy, Węgrzy), alumni polskiej administracji czasów PiS zyskują markę administracyjnych „wołów roboczych” – szczęśliwych, że mogą pracować w normalnych warunkach po wyrwaniu się ze znacznie gorszego matriksa. W jakiś sposób koresponduje to z uwagami tych wszystkich jacy mówią, że PiS otworzył ścieżki kariery.

    Wszystkim drogim kolegom dziękuję za dyskusję, zaś WO za cierpliwość do długich komentarzy (staram się je ograniczać do uzasadnionych wypadków).

  88. Może brak zainteresowania elektoratu działaniami wokół małej Emi wynika z tego, że większość jest zajęta budową bazy a na nadbudowę nie ma czasu ani ochoty i zainteresowania ? Ta myśl naszła mnie jak zobaczyłem info o raporcie na temat tzw klasy średniej w PL (1): „Mediana tego dochodu, czyli dochód przeciętny (nie mylić ze średnim) to 2546 zł. Dla porównania dla tzw. klasy niższej wynosi on 1073 zł, a dla klasy wyższej 5774 zł.” Raport podaje ze tej klasy średniej jest 11-12 mln ludzi czyli właściwie większość z Polaków a z niższą (mająca podobne zapatrywania na rzeczywistość) to wszyscy. Z tego punktu widzenia to raczej 8 lat PO wyglada na anomalię a długie rządy PiS na normę…

    1 https://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1429440,klasa-srednia-w-polsce-nie-maja-hipotek-malo-oszczedzaja-popieraja-socjal-jaka-jest-polska-klasa-srednia-raport-pie.html?fbclid=IwAR1d3aOXipQJwhj5cyNbqJr2hN9oBOTsIxZ2vTzZHELKbcs4D_yDtuXzwoA

  89. @Obywatel: czy „dochód netto do dyspozycji” w rozumieniu forsala toto samo, co dochód rozporządzalny czy inny zwierz?

  90. @Obywatel
    „Dla porównania dla tzw. klasy niższej wynosi on 1073 zł … Z tego punktu widzenia to raczej 8 lat PO wyglada na anomalię a długie rządy PiS na normę…”

    Z tego punktu widzenia 1500 zł na pierwsze dziecko otrzymane we wrześniu (gdyż złożywszy wniosek z opóźnieniem dostaje się kasę za zaległe miesiące) stanowi ekstra pensję wpadającą przed wyborami.

    Zaś 8 lat rządów PO to był okres, w którym już znaczna część klasy niższej wyjechała do UK, obniżając bezrobocie, a przy tym wciąż jej większość pozostawała niezmobilizowana politycznie, nie chodząc na wybory. Co dawało ułudę, że PiS to moherowy skansen. Innymi słowy, ostatni okres dominacji kodów kulturowych post-szlacheckiej inteligencji.

    P.S. Tu jest wywiad Najsztuba z młodym Ziobro u progu jego kariery ministerialnej (2005 r.), tekst obrazuje pokonany dystans, a zarazem potencjał dalszego „rozwoju politycznego”: http://mbc.malopolska.pl/mwg-internal/de5fs23hu73ds/progress?id=MmMVUbiPVuEMGS4HwBQy5UZLhKCa_Tns_2G-CccQ2lk,&dl

  91. Czy ja dobrze rozumiem, iż ostatnia teza jest taka, że „anomalią” jest każda inna władza niż taka, która rozdaje ludziom pieniądze w bezpośrednich transferach i nie dość, że nie zapewnia innego finansowania tych transferów niż obcinanie usług publicznych (ew. rosnący dług strukturalny i inflacja), to jeszcze w innych sferach zachowuje się jak banda barbarzyńców?

    Aha.

    W sumie miło się dowiedzieć, że niektórzy mają o Polakach jeszcze gorsze zdanie niż ja…

  92. @midnight_rambler
    Anomalią (z wolna usuwaną) był brak stabilnej partii lewicowej w polskiej polityce.

  93. @Obywatel

    „Może brak zainteresowania elektoratu działaniami wokół małej Emi wynika z tego, że większość jest zajęta budową bazy a na nadbudowę nie ma czasu ani ochoty i zainteresowania”

    Podejrzewam, że w to w tę stronę. Mnie na przykład afera Emi nie interesuje wcale, natomiast nowe obietnice drugiej fali rozdawnictwa (finasowanego kosztem przedsiębiorczych kitków niejedzących awokado?) interesują bardzo.
    I opozycja pewnie o Emi zapomni bo teraz jest zajęta pielęgnowaniem wewnętrzego Korwina w reakcji na zapowiedzi dyktatora i pana od power pointa.
    A ja się cieszę, że ta kampania może się nie zakręci wokół smoleńsków, ośmiorniczek, Emich czy frazesowego gonienia Europy za pomocą fotoszopa ale wokół takich rzeczy jak transfery i płaca minimalna, oraz ich roli w strategii rozwoju państwa. Jest nadzieja dla kraju.

  94. @Opcja_Marsjanska

    No tak – ośmiorniczki, majtki Dody, czy system sprawiedliwości przejęty przez elementy patologiczne klecące czystkę środowiskową przy pomocy aparatu państwa i metodami niezgodnymi z prawem – też mnie irytują te nieistotne pudelkowe ploteczki. Ważna „strategia państwa”, sklecona przez ekonomicznego analfabetę (za to tęgiego filozoficznego eksperta od „nihilizmu) rzucającego zaokrąglonymi do pełnego tysiąca kwotami. Nadzieja dla kraju jak jasna cholera!

  95. @midnight_rambler

    Na sformułowanie „dług strukturalny” elektorat odbezpiecza werbalny rewolwer i zaczyna strzelać hasłami w stylu klasizm i czy mnie pan nie obraża. A serio to wnioski z tego raportu są takie, że Marks wiecznie żywy i nie ma się co obrażać ze baza najpierw a nadbudowa później. Inaczej to się da jedynie drogą bicia piany w stylu tzw polski intelektualista bez kasy a z etosem. Mój drugi wniosek jest taki, ze partia jak PO ma racje bytu właśnie na poziomie 20 proc. A to i tak dużo. A trzeci, że cała nadzieja w Lewicy razemowo-sldowskiej bo tylko oni mogą odebrać elektorat PiS.

  96. @Opcja_Marsjanska

    Tylko niestety brak zwracania uwag na małą Emi jest błędem z powodów nie estetycznych czy politycznych a czysto praktycznego interesu przeciętnego Kowalskiego. System władzy który jest tak przeżarty korupcją i degeneracją jest skazany na porażkę i wszystkie frukty jakie ktoś z tego dziś ma pójdą nie powiem gdzie. Oczywiście można dziś brać i nie kwitować ale tą postawę rekomenduje ludziom bez dzieci, wnuków, w wieku 70+. Po mojemu widać wyraźnie ze nasz kochany kraj znów musi przeżyć kolejną „przerwaną dekadę”. I nic już na to nie poradzimy.

  97. @Awal Biały

    Mam coraz większe wrażenie, w popisie to PiS jest partią „nowoczesną” a PO jakimś „etosowym” duchem ze szlacheckiej przeszłości. I coraz bardziej widać ze głos na nich to głos zmarnowany taktycznie i strategicznie.

  98. @Opcja Marsjańska,
    „kampania może się nie zakręci wokół smoleńsków”,
    – To akurat omija szerokim zakolem z dosyć prostego powodu: dużo obiecali w tym względzie i się nie wywiązali. Gdzie wrak Tupolewa? Gdzie dowody spisku? Gdzie osądzeni winni spiskowcy? Gdzie głowa Tuska zatknięta na paliku?
    (Się zastanawiam, czy fakt istnienia świr-elektoratu od spisku smoleńskiego jest szansą na pęknięcie w PiSie czy zagrożeniem wyklucia się czegoś bardziej radykalnego).

  99. @Obywatel
    „Może brak zainteresowania elektoratu działaniami wokół małej Emi wynika z tego, że większość jest zajęta budową bazy a na nadbudowę nie ma czasu ani ochoty i zainteresowania ?”
    _____
    W poniedziałek były jakieś nowe rewelacje i nie spowodowały tu żadnego odzewu. O czymś to świadczy. Mówiąc krótko za sposób przedstawienia afery odpowiada przedstawiający a nie ja.
    PiS zaś w 80% wozi się na działaniach opozycji i tu leży przyczyna jego obecnych notowań. Przecież przekroczyli 45% w sondażach i doszły mnie słuchy, że wśród zdecydowanych wyborców przekraczać zaczął 50%. A z niezdecydowanymi to nie wiadomo: ja mniemam, że nie mogą się zdecydować, czy na PO czy na Lewicę. Inni wywodzą, że owi niezdecydowani nie chodzą na wybory. W każdym razie to co się teraz dzieje to jest po prostu sabotaż i nie da się tych notowań inaczej wytłumaczyć. Postulat ignorowania ludu pisoskiego jest więc słaby, tym bardziej że donoszą o rosnącej frekwencji. Nie jest to w żaden sposób moją winą i nie odpowiadam za to: nie rozdawnictwo jest przyczyną, nie to, nie sio.

  100. @Obywatel
    „Mam coraz większe wrażenie, w popisie to PiS jest partią „nowoczesną” a PO jakimś „etosowym” duchem ze szlacheckiej przeszłości.”

    PiS ma sporą grupę ludzi reprezentujących autentyczny „etos” opozycyjny z czasów PRL, jednak nieszczególnie te opozycyjne biografie swoich członków podkreśla. Częściowo zapewne dlatego, aby nie przyćmić Kaczyńskiego, który w PRL był raczej „sympatykiem opozycji” niż opozycjonistą. Częściowo zaś, by nie kłóć w oczy swojego elektoratu, który – jak cały polski elektorat w ogóle – w grupach starszych wiekowo składa się w większości z ludzi, którzy w PRL żyli spokojnie i konformistycznie. Przykładem tej ostatniej postawy jest np. „hardcorowa” posłanka Anna Sobecka, w PRL m.in urzędniczka Powiatowej Rady Narodowej. Przykładem zaś karty opozycyjnej w życiorysie – „liberalna” marszałek Elżbieta Witek: jako młoda osoba zaraz po studiach była współzałożycielką nauczycielskiej Solidarności w dolnośląskim Jaworze, kontynuowała działalność opozycyjną w stanie wojennym, wyrzucano ją z pracy i więziono. To jest opozycyjna biografia budząca szacunek – inaczej niż w przypadku miejskich inteligentów, nie mogła w swoim środowisku liczyć na silną sieć wsparcia, narażała siebie i rodzinę na dotkliwe represje. To że taka osoba, w swoim czasie członkini ROAD, jedna z polskich pionierek unijnego programu Comenius (wymian szkolnych), jest teraz twarzą PiSu – budzi smutek, ale też jest jakimś możliwym punktem zaczepienia do myślenia o pozytywnej ewolucji tej partii. W celu przejścia takiej pozytywnej ewolucji PiS musiałby jednak przegrać wybory – zwycięstwo i postępująca izolacja w Europie zepchnie ich na kurs polexitowy.

    Co do PO: ta formacja zawsze miała rys organizacyjnej dezynwoltury, brakuje w jej rdzeniu ludzi totalnie oddanych projektowi politycznemu (co może jest strukturalną cechą partii liberalnych). W dłuższej perspektywie mogą ją uratować młodsze, prowincjonalne działaczki i działacze, którzy nie wsiąkną w kariery biznesowe. Zapewne pozostanie partią reprezentującą aspiracje sukcesu majątkowego oraz interesy „klasy średniej” i społecznych elit. Jej ideologią będzie socjaliberalizm, szukający jednak dla siebie aury konserwatywno-centrowej, a nie progresywno-reformistycznej, jak w przypadku partii Macrona czy niemieckich Zielonych.

  101. @Eustachy Scrubb

    Pełna zgoda, opozycja nie ma np charyzmatycznego przywódcy, żadna partia. A ich działania są mało zborne. Ale ja nadal nie mogę jednak zrozumieć tego – ze użyje słów Premiera – nihilizmu elektoratu który ignoruje ewidentne przykłady degeneracji na szczytach władzy. To nawet nie jest sytuacja ze ktoś zatyka nos i z ciężkim sercem głosuje. Tu raczej jest oddech pełną piersią i oklaski. Mam wrażenie że np za SLD Millera czy innych z przeszłości tak nie było.

  102. @eustachy
    „Mówiąc krótko za sposób przedstawienia afery odpowiada przedstawiający a nie ja.”

    To jasne, ale za pański brak zainteresowania praworządnością odpowiada pan. To jest blog dla tych, których to interesuje, dla których liczą się pewne wartości, a pan wpisał już trzeci komentarz sprowadzający się do – bardzo rozwlekle ujętego – „mnie to nie interesuje”. Jeśli pana to nie interesuje, proszę się udać w jakieś inne miejsce. Może potrzebuje pan jakiegoś impetu na rozpęd?

  103. @Obywatel

    „Mam wrażenie że np za SLD Millera czy innych z przeszłości tak nie było.”

    To oczywiste. Afera Rywina zrzuciła SLD z 40% na okolice dziesiątki i trwale ustawiła w drugiej, a potem dalszych ligach. Tymczasem niemal identyczna w charakterze afera KNF Chrzanowskiego, tylko znacznie grubsza ilościowo (bliższe i bardziej oczywiste związki łapówkarza z władzą, większe kwoty, twardsze kwity) spowodowała meh. A to tylko jedna z grubych afer obecnej władzy, ciężarem i skandalicznością walcząca o miejsce na podium z innymi.

    No ale żyjemy w czasach Trumpa, Twittera, Cambridge Analityca i Borisa Johnsona…

  104. @midnight_rambler
    „Afera Rywina zrzuciła SLD z 40% na okolice dziesiątki…”

    Nie afera Rywina zmiotła SLD, lecz (1) jej opóźnione o pół roku upublicznienie w Gazecie Wyborczej (wcześniejsze informacje medialne przeszły bez echa) oraz (2) prace komisji śledczej i odsłonięty w ich trakcie zblatowany język elit. Tym samym inteligencja dostała sygnał „Miller passé”, a lud swoje ówczesne „ośmiorniczki”.

    PiS swego czasu zaczął się zbliżać do podobnej sytuacji w związku z „aferą premiową” w rządzie Szydło (która, prawdę mówiąc, była najmniej aferalna ze wszystkich ich sprawek) – zwłaszcza straszliwe „Należało nam się!” rzucone przez premierkę mogło spowodować katastrofę. Stąd szybka ówczesna reakcja partii, która powstrzymała upadek.

    Bowiem tym, co może w Polsce odsunąć lud od władzy jest przekonanie, że – uwaga, dyktuję! – „Ludzie władzy zapomnieli o nas, dbają tylko o siebie, a zwykłemu człowiekowi śmieją się w twarz.” To zdanie to nie zwykła opinia, to wyznanie wiary, zasłyszane na setkach bazarków, uświęcone rytualnym powtórzeniem na tysiącach wesel i styp. To prawdziwa ludowa Ewangelia Szarego Polaka, która jest w stanie zmieść każdy rząd.

    Każdego zachęcam, niech zrobi eksperyment. Na imieninach u PiS-owskiej rodziny, zacznij krytykować rząd. Odpowiedzą ci wrogie spojrzenia i szmery, ktoś będzie cię kopał po kostkach, ktoś słał piorunujące spojrzenia. Jakiś wujek w końcu zakrzyknie „A weź byś przestał, co ci się w PiS-ie nie podoba! To pierwszy taki dobry rząd!” Nie oddaj jednak pola, zrób jedynie teatralną pauzę, westchnij i spójrz wokoło. Wreszcie powiedz z tonem gorzkiej rezygnacji: „A co też tam wujek opowiada… Ci ludzie władzy to zapomnieli o nas! Oni dbają tylko o siebie, a zwykłemu człowiekowi śmieją się w twarz!” Aura wokół stołu zmieni się natychmiast. Łyżki z rosołem zawisną w drodze do ust, ucichnie mlask przeżuwanych schabowych. Goście spojrzą na ciebie życzliwie, pokiwają ze zrozumieniem nad wygłoszoną przez ciebie Prawdą. „Komu kompotu?” zapyta ciocia, przypieczętowując finał dyskusji.

    PiS doskonale rozumie, że jest zawsze o krok od otchłani, że imieninowe panele samoistnie skłaniają się ku Ewangelii Szarego Polaka jako opinii o każdej władzy. Stara się tę opinię zagłuszać na wszelkie sposoby. Dosłownie siada ludziom przy stołach (przez Telewizję Kurskiego, objazdy, pikniki), aby nikomu nie wypadło tam wypowiedzieć tych zabójczych słów. Ludzie jednak wychodzą na papieroska, spotykają się po sumie na placu przed kościołem – nie wszędzie uda się PiS-owi dotrzeć, a gdyby tam jeszcze (marzenia) pojawił się lewicowy agitator z swoim „Ludzie władzy zapomnieli o nas…” wtedy nadejdzie nowy świt!

  105. @rambler
    „Afera Rywina zrzuciła SLD z 40% na okolice dziesiątki…”

    Do tego co napisał Awal dodam jeszcze, że Millera zgubiła samobójcza polityka udawania, że żadnej afery w ogóle nie ma. Kaczyński jest o tyle mądrzejszy, że podejmuje szybkie działania. My je możemy sobie krytykować, że pozorowane/niewystarczające, ale faktem jest, że następuje jakaś błyskawiczna dymisja. Miller mógł uratować swoją partię i zjechać tylko do, dajmy na to, 30%, gdyby szybko odstrzelił np. Jakubowską czy Czarzastego. Ale w swej nieskończonej głupocie wolał wszystko rozwalić niż się przyznać, że czegoś tu nie dopilnował.

  106. @awal

    …Ludzie władzy zapomnieli o nas, dbają tylko o siebie, a zwykłemu człowiekowi śmieją się w twarz…

    Dobre! Muszę wypróbować.
    W sobotę czeka mnie spotkanie w rodzinnym gronie( dość leciwym, ale z prawami wyborczymi). Co prawda nie są to pisowcy radykałowie, raczej beneficjenci gierkowskiej prosperity, zagubieni w meandrach polityki nowej Polski, ale wyraźnie mówią to co ty cytujesz: co ci się w PiS-ie nie podoba! To pierwszy taki dobry rząd!
    Muszę wypróbować. Szczególnie wątek ministerialnych premii, ale i dodałbym wątek kościółkowy. To wielu pisowskich nuworyszy boli.

  107. @nieodpowiedzialne obietnice PiS
    Może się mylę, ale te najnowsze rewelacje z płacami minimalnymi czy zusami to nie jest plan do wdrożenia ale dyskonto kapitału wiarygodności jaki PiS sobie uskładał do tej pory. To tak jak z tym budżetem bez deficytu – doskonale wiadomo, że budżet będzie uchwalany po wyborach (zawsze zostaje też możliwość nowelizacji) i deficyt będzie. Miarą ogarnięcia naszej głównej siły opozycyjnej jest to, że jej delikatna histeria dodatkowo uwiarygadnia te zapowiedzi. A przecież – jak słusznie zauważył Galopujący Major – choćby te anonsowane podwyżki składek to najlepszy prezent dla takiej partii jak PO jaki można sobie wymarzyć. No chyba, że jutro JK rozwiąże PiS, każe aresztować Ziobrę a sam uda się na emeryturę w jakimś ktaju na Oceanie Spokojnym.

  108. …Ludzie władzy zapomnieli o nas, dbają tylko o siebie, a zwykłemu człowiekowi śmieją się w twarz…
    Niech ktoś napisze bota, który będzie tym hasłem odpisywał pisowcom na twitterze

  109. @Eustachy
    „standardy działań opozycji”

    Jak widzę 14 posłów na sprawozdaniu RPO, to się zastanawiam poważnie, czy POKO naprawdę nie woli być Największą Partią Opozycji, a GS Królem Jej, czy tylko są tacy jak zawsze.

    I po lekkim grzebaniu w pamięci przypominam sobie, że oni tacy są. Łachudry, które zapomniały o nas, dbają tylko o siebie, a rzecznikowi zwykłych ludzi nawet nie śmieją się w twarz, bo mają go w dupie jego i obywateli, których reprezentuje.

    Albo do parlamentu wejdzie lewica, albo nadal do wszystkich to będzie pasowało.

Dodaj komentarz