Za uscisk reki prezesa

Wybieram się niebawem w pewną podróż, więc dużo myślę o dzisiejszej rocznicy, bo ja i bez takich zbieżności kalendarzowych boję się latać na trzeźwo. Pocieszam się, że lecę do jednego z państw europejskich dystansujących się od amerykańskiej polityki zagranicznej. A przecież sam Osama celnie odpowiedział na tezę Busha, że Al Kaida zaatakowała Amerykę za to, że Ameryka kocha wolność – „to dlaczego nie zaatakowaliśmy Szwecji?”.
Ponieważ bardzo lubię pewien typ poczucia humoru, nie mogę się powtrzymać przed rzuceniem linka do bloga z odpowiedziami na to pytanie; moje ulubione to „Bo atakujący woleli pójść na zasiłek chorobowy”.
Pytanie jednak jest celne – Al Kaida nie uderza przecież „tak po prostu” w przypadkowe kraje zachodnioeuropejskie. Uderza w kraje kojarzone z popieraniem polityki zagranicznej USA. Udział Polski w okupacji Iraku uważam za największy błąd, jaki zdążyliśmy popełnić w tym stuleciu. Dobrowolnie wpisaliśmy siebie na listę potencjalnych celów nie dostając w zamian literalnie nic. To zawsze tragedia, gdy żołnierze giną w imię bezpieczeństwa swojej ojczyzny, ale polscy żołnierze w Iraku giną po to, by bezpieczeństwo swojej ojczyzny pogorszyć.
Nie można nawet powiedzieć, że giną za bezpieczeństwo Ameryki czy „wolnego świata”. Wylęgarniami terrorystów są upadłe państwa („failed states”), takie jak Sudan, Afganistan czy Somalia. Kosztem wielu ludzkich istnień udało się stworzyć jeszcze jedno upadłe państwo, tym razem w samym sercu roponośnego Bliskiego Wschodu. Dzięki temu wszyscy drożej płacimy za benzynę a pakiet opcji na akcje Dicka Cheneya w Halliburtonie zyskał na wartości o ponad trzy tysiące procent. To zamyka bilans korzyści, chyba że jeszcze doliczymy dwa miesiące radochy, które mieli w Polsce ci, którzy się dali nabrać na tani pijarowy chwyt z rzekomym zniesieniem wiz dla Polaków.
Najgorsze jest to, że ten sam błąd możemy powtórzyć zgadzając się na budowę w Polsce instalacji amerykańskiej tarczy rakietowej – na bezpieczeństwie zyska Ameryka, Polska zaś powędruje od razu w górę na liście następnych celów dla Al-Kaidy, w zamian dostając tradycyjny medal z kartofla. No ale przecież jeśli postkomuniści, którzy wpakowali nas do Iraku, załapali się dzięki temu na uścisk ręki prezesa, to Kaczyński nie może być gorszy.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz