Antykomunistyczna szajba pod choinke


Fajny x-mas special na boingboingu – wyciągnęli sprawę doszukiwania się przez FBI komunistycznej propagandy w filmie Franka Capry „It’s a Wonderful Life”. Sprawa jest stara, bo wyszła na jaw po 50 latach – czyli w roku 1997. Ale film często powtarzany jest w Święta, więc temat jak znalazł na teraz.
Film opowiada o uczciwym biznesmenie, którego szlachetna postawa doprowadziła do katastrofy. Grozi mu bankructwo i więzienie. Bohater (James Stewart) staje na moście chcąc cisnąć się w lodowate odmęty rzeki. No ale na szczęście anioł pokazuje mu, jak okropny byłby świat, gdyby głównego bohatera na nim zabrakło, tym samym przekazując jemu (i widzom) budujący przekaz – że życie każdego człowieka jest wyrąbiście ważne.
W 1947 roku FBI pomagało swoim fumflom z Komisji ds Działalności Antyamerykańskiej gromadzić dossier na temat komunistycznej infiltracji w Hollywood i jakiś amerykański Lesiak wypocił wtedy memorandum na temat komunistycznej propagandy w „It’s a Wonderful Life”.
„Ten film to oczywista próba podważenia zaufania do bankierów poprzed obsadzenie Lionela Barrymore’a jako bezlitośnie chciwego kutwy, aby stał się najbardziej znienawidzoną postacią w filmie. Zgodnie z naszymi źródłami, to typowa komunistyczna sztuczka”.
Oczywiście, dzisiaj możemy się śmiać z takich tekstów – tak jak choćby z bełkotu produkowanego przez Lesiaka właśnie. Ale wtedy w USA ludziom niszczono życie na podstawie takich właśnie wypocin. Po tej stronie Żelaznej Kurtyny na podstawie takich wypocin ludzi zabijano, ale same wypociny wyglądały z grubsza tak samo. Jak by to ujął pewien słynący z sarkastycznego poczucia humoru niemiecki filozof, Lesiaker aller Laender, vereinigt Euch!
Prywatnie zaś jako postmodernsitycznie postsarkastyczny postkrytyk najbardziej lubię parodię rzeczonego filmu, czyli „It’s A Miserable Life” z Beavisem i Butt-Headem, w którym anioł zaczepia Butt-Heada na moście namawiając go do popełnienia samobójstwa przez pokazanie mu, jak piękny byłby świat bez niego. Ciekawe, jakiej propagandy doszukałby się w tym jakiś Lesiak naszych czasów?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz