List do Macieja Damieckiego

Szanowny panie Macieju Damięcki. W odróżnieniu od Krzysztofa Leskiego, nie mogę niestety uważać siebie za Pańskiego bliskiego przyjaciela, ale jak wielu moich rówieśników, od dobrych trzydziestu lat traktuję Pana niemalże jak członka rodziny. Podobnie jak Zygmunta Kęstowicza zresztą. Chociaż, muszę to szczerze wyznać, prawdziwą gwiazdą tych programów był dla nas jednak przede wszystkim Telesfor.
Odczuwam osobistą przykrość z powodu tego, co pan musi teraz przeżywać. Ach, jacy nasi drodzy koledzy z „Dziennika” muszą być teraz z siebie dumni. Nie potrafili przyciągnąć czytelników wartością swoich tekstów, to będą przyciągać brudami wyciąganymi z biografii osób znanych i lubianych. Wzór odważnego, bezkompromisowego dziennikarstwa Michał Karnowski przypierniczył Panu z wyżyn swego autorytetu moralnego.
Wiem, że takie porady na niewiele się zdają, ale mimo to proszę, żeby się pan nie przejmował tą nagonką. Wiadomo, usłyszymy teraz chór wujów, którzy do niczego znaczącego w życiu nie doszli, ale za to – och co za osiągnięcie – nigdy nie prowadzili po pijanemu, więc dawaj teraz się napawać swoją wyższością nad popularnym aktorem. Proszę im nie dawać tej satysfakcji, nie wycofywać się z życia publicznego.
Mam nadzieję, że pański dramat nie pójdzie na marne w takim sensie, że uświadomi choć niektórym bezsens lustracji. Nawet taki beton jak Leski zaczyna chyba wreszcie coś jarzyć. Czy świat stał się lepszym miejscem dzięki artykułowi „Dziennika”? Czy „prawda” nas „wyzwoliła”? Czy coś się w Polsce poprawi dzięki temu, że będziemy się dowiadywali, jakie znany piosenkarz pisał donosy na znaną modelkę, a znany lekarz na znanego pisarza? Zmaleje od tego korupcja? Ruszy wreszcie budowa dalszego ciągu autostrady A2? Poprawi się bezpieczeństwo na ulicach? Przestaniemy być izolowani w Unii Europejskiej? Poprawi się pogoda?
Jeśli o mnie chodzi, to ja chrzanię taką prawdę. Nie obchodzą mnie drobne grzeszki z życia sławnych osob. Normalnych ludzi w teatrze interesuje to, jak aktor gra, a nie czy pije, bije czy donosi. Normalni panu nie mają nic do zarzucenia, a nienormalnych proszę mochrolić, jak by to ujął Telesfor.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz