Zamach na Trybunał

Podłe kłamstwo, którego dopuścił się podczas rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym poseł Arkadiusz Mularczyk – oraz związane z tym karane z urzędu przekroczenie uprawnień – to moim zdaniem i tak najmniej poważne z zarzutów, jakie można przeciwko niemu wysnuć. Poseł Mularczyk powinien być oskarżony o zamach na życie członków Trybunału Konstytucyjnego.
Wikipedia, bezcenna skarbnica ciekawostek, wymienia różne znane ludzkości przypadki zgonu spowodowanego śmiechem. W trzecim wieku p.n.e. grecki filozof Chryzyp zmarł ze śmiechu obserwując zachowanie upojonego winem osła (Chryzyp był jednym z klasyków stoicyzmu, szkoły filozoficznej promującej sztywniackie nudziarstwo – tak to się proszę państwa kończy, ale nie wchodźmy w tę dygresję). Sir Thomas Urquhart, tłumacz Rabelais, zmarł w roku 1660 rozbawiony wieścią o upadku angielskiej republiki.
W bliższych nam czasach, w 1975 roku pewien murarz zmarł oglądając telewizyjny skecz z cyklu „The Goodies” (ten szkodliwy serial opisywaliśmy tu zresztą), zaś komedia „Rybka zwana Wandą” zabiła w 1989 roku niewinnego duńskiego foniatrę.
Na niniejszym blogu od początku sygnalizowaliśmy, że nowelizacja ustawy lustracyjnej może wzbudzić daleko idące rozbawienie u inteligentnego czytelnika. Owszem, jakiś skończony kretyn mógłby uwierzyć w to, że w demokratycznym kraju uda się przeforsować coś takiego jak dziesięcioletni zakaz pracy w zawodzie dziennikarza. Skończony kretyn mógłby też uwierzyć w konstytucyjność lustrowania naukowców, szefów spółek giełdowych, dyrektorów szkół niepublicznych czy też – jakże ważkich – prezesów stowarzyszeń sportowych. Sama myśl o obligatoryjnym lustrowaniu stanowiska prezesa Polskiego Związku Podwodnych Elektrycznych Szachów Heksagonalnych czy też redakcji pisma „Działkowiec Podhalański” może jednak wzbudzić u inteligentnej osoby rozbawienie o potencjalnie niebezpiecznych skutkach.
Widać tu precyzyjnie nakreślony plan zamachu. Ustawa była nieszkodliwa dopóki czytali ją działacze PiS a potem zaprzyjaźnieni z nimi publicyści pism takich jak „Rzeczpospolita” czy „Fakt”. Poseł Mularczyk musiał się liczyć z tym, że gdy tekst ustawy trafi do Trybunału, przeczyta go tam w końcu ktoś inteligentny – choćby operator kserokopiarki! – nie mówiąc już o samych sędziach.
W związku z tym uważam, że niezależnie od ścigania posła Mularczyka z art 231 KK, należy mu też postawić zarzut usiłowania zabójstwa z art 148 KK. Ten pan już nikogo więcej nie zabije śmiechem (użyłem tego zdania w neosemantycznym znaczeniu lansowanym przez min. Ziobro, czyli w sensie „wprawdzie nikogo nie zabił ale hej, jak to fajnie brzmi!”; minister Ziobro już nigdy więcej nie ukradnie żadnego samochodowego radiodtwarzacza).
This is the way duckism dies – not with a bang but a whimper.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz