Pobojowisko

Spodziewałem się zastać pobojowisko na scenie politycznej wracając w sierpniu z urlopu. Wróciłem tymczasem dużo wcześniej, bo pobojowisko zrobiłem ze swojego kolana. Jakże teraz zazdroszczę wszystkim, którym dostępny jest luksus, dajmy na to, zbiegnięcia schodami! No ale nie chce mi się o tym gadać. Najbardziej rozbawiło mnie to, że po tygodniu trwania sprawy Leppera dalej wiemy tyle samo co gdy wyjeżdżałem. „CBA pokazało, że potrafi” – pisał o bojowym chrzcie nowej czerezwyczajki You Are A Toy i jego słowa po tygodniu nabrały ironicznego wymiaru.
Jedno co na razie jest ewidentne w tej aferze, to amatorszczyzna Centralnego Biura Antylekarskiego. Albo – jak twierdził Wassermann – nie wiedzieli, że Andrzej K. był agentem wywiadu, co oznaczałoby kompromitujące zaniedbanie w przygotowaniu operacji. Albo wiedzieli o tym bardzo dokładnie, bo Andrzej K. był nie tyle podejrzanym w sprawie co jednym z prowokatorów, ale w takim razie okazuje się, że zamiast Leppera służby specjalne złapały same siebie. Either way, żenada.
Łapanie aferzystów ma jedną wspólną cechę z budowaniem autostrad. Obie rzeczy potrzebują nudnej, żmudnej papierkowej roboty. Nie wystarczy żarliwe serce i bezgraniczna wierność Wodzowi – przymioty, których z pewnością nie będę odmawiać Mariuszowi Kamińskiemu. Potrzebny jest do tego sprawny zespół urzędników przegryzających się przez stosy papierów. To tacy ludzie rozpracowują afery Enronu czy mafii sycylijskiej, a nie konferansjerzy typu Ziobro czy Kamiński.
Takimi ludźmi PiS nigdy nie dysponował, o czym warszawiacy mogli się przekonać choćby podczas mrocznych czasów prezydentury Kaczyńskiego i komisariatu Marcinkiewicza. Kaczyści byli mocni tylko w durnych hapeningach politycznych typu liczenie Niemcom strat za Powstanie. Most Północny? Trzeba było pogonić PiS, żeby cokolwiek się zaczęło dziać w tej sprawie.
Z CBA będzie więc taka czerezwyczajka, jak z Polaczka budowniczy autostrad. Do historii minister Polaczek przejdzie jako budowniczy Road To Nowhere, czyli odcinka Sośnica-Bełk oraz dokończyciel niemieckiej nazistowskiej autobany Leipzig-Breslau, której polskim odcinkiem po siedmiu dekadach budowy coś wreszcie przejedzie. Ale będzie robił fajoskie konferencje prasowe, na których będzie nam pokazywał czaderską mapkę planów na przyszły rok (wciąż tę samą, tylko z nowymi datami). Kamiński zaś będzie się prezentował na konferencjach z kolejnymi lekarzami-niby-to-mordercami albo Lepperami, których mu się nie udało przyłapać.
I tak aż do wyborów.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz