Now Playing (38)

Nową komórkę żem dostał, marki Nokia. Obcując z nią przestałem już uważać interfejs użytkownika w moim Ericssonie za najgorszy z możliwych syfów – interfejs Nokii musiał pisać jakiś die hard Windows fan, niczego tu się nie da zrobić jednym guzikiem, zawsze jeszcze wyskoczy requester „ale czy na pewno nacisnąłeś ten guzik” (kasowanie smsa? trzy klawisze: opcje/usuń/ale czy na pewno chcesz usunąć? ale czy na pewno potwierdziłeś? ale czy potwierdzasz to potwierdzenie?). Klasyczna windowsowa „śmierć od tysiąca szpilek”. No ale mniejsza. Skoro nowa komórka to i nowy dzwonek. Co tu zapuścić z moich ajtjunsów? W Eryku stałym dzwonkiem był temat „Ghost In The Shell” Briana Eno (chociaż okazjonalnie zdarzało mi się wrzucać Kaczyńskiego śpiewającego hymn albo zapewniającego, że go nie przekonają, że białe jest białe).
Na Nokię przebluetoothowałem zaś najstarszy utwór jaki mam w swojej bibliotece – „Pink Elephants On Parade” z filmu „Dumbo”, z 1941 roku (pamiętacie tego szlochającego generała w komedii Spielberga?). Jejku, jakie to jest fajne. Jak to się stało, że animatorzy Disneya przepowiedzieli o dobre ćwierć wieku nadejście sztuki psychodelicznej? Oczywiście, tak teoretycznie to wiem, że było odwrotnie, to sztuka psychodeliczna inspirowała się kreskówkami („with supreme visions of loony tunes”), ale wrażenie jest piorunujące.
Dziś takiego filmu nie można by zrobić – dzisiaj potępiłyby go ciotki przyzwoitki z prawicy (propaganda alkoholu a może i narkotyków!) i z lewicy (niesympatyczne wrony śpiewają z murzyńskim akcentem!). Zabawnie to działa z tą wolnością, jak jakąś zyskamy to od razu kosztem stracenia innej, w filmach dla dorosłych wtedy nie można było pokazać namiętnego pocałunku, za to w filmach dla dzieci można było pokazać paradę różowych słoni.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz