Polaczek potrafi

Rząd wreszcie doszedł do porozumienia z Autostradą Wielkopolską SA w sprawie budowy brakującego odcinka autostrady A2 do niemieckiej granicy. Budowa będzie kosztowała prawie 10 milionów euro za kilometr. Jak teraz się wszyscy sprężą, budowa ruszy pod koniec roku 2008 a ze Strykowa do Lizbony będziemy mogli śmignąć w roku 2010. To oczywiście ciągle nie oznacza podłączenia Warszawy do sieci światowych autostrad – między Warszawą a Strykowem ciągle mamy drogi rodem z kraju Trzeciego Świata i jeśli nadal będziemy w rękach kaczystów, nie ma szans by coś tu się poprawiło przed 2012, z czego niestety UEFA może wyciągnąc wnioski.
Fajnie, że przynajmniej na zachodnim odcinku coś wreszcie ruszy z miejsca, ale… ale tak naprawdę, to ten odcinek był gotów do rozpoczęcia budowy jeszcze w roku 2005 (na mapce sprzed dwóch lat mamy dwa gotowe odcinki – oba niestety przyblokowane przez Polaczka). Gdyby wyborów nie wygrała Paranoja i Schizofrenia, pojechalibyśmy tą autostradą jeszcze w tym roku (praktyka budowy poprzednich odcinków A2 pokazuje, że spółka AW SA i minister Pol potrafili machnąć sto kilosków w ciągu dwóch lat).
Swoje urzędowanie premier Marcinkiewicz i minister Polaczek zaczęli jednak od wstrzymania budowy tego odcinka, bo AW SA chciała budować za drogo. Aż za zawrotne 6 milionów euro! I w dodatku zarobiłby na tym niedobry oligarcha doktor Kulczyk stojący za AW SA. Niedopuszczalne. Przecież pod rządami Paranoi i Schizofrenii nie wolno zarabiać.
Przez dwa lata minister Polaczek szukał tańszego rozwiązania. Przez rok zapowiadam na swoim blogu (cholera, przegapiłem okrągłą rocznicę!), że to się skończy tym, że Kulczyk zarobi jeszcze więcej, bo tańsze rozwiązania to może i kiedyś były, ale sam wzrost cen w budownictwie spowodował, że te 6 megaeuro to se ne vrati.
No i miałem rację. Dwa lata poszukiwania innych rozwiązań zaowocowały powrotem do ustaleń z czasów rządu Millera. Drogę zbuduje Kulczyk i jego AW SA. Tyle, że teraz będzie to już kosztowało 10 milionów za kilometr. Dwa lata ciężkiej pracy Marcinkiewicza, Kaczyńskiego i Polaczka poszły tylko na to, żeby zmarnować 400 milionów euro z kieszeni podatników – oraz oczywiście żeby więcej ludzi zginęło w wypadkach.
Szczyt egoizmu to zagłosować na PiS i wyjechać do Irlandii. Szczyt głupoty to zagłosować na PiS i jeździć samochodem po kraju.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz