Kol mi dżejsi

Jako miłośnik i propagator turystyki odczapistycznej, urządziłem sobie spacer szlakiem „Deus Ex”. Zawsze marzyłem, żeby zobaczyć miejsca występujące w tej grze – no i zobaczyłem.


Nie wrzucam zdjęć z Liberty Island, bo są trywialne. Ale zawsze intrygowały mnie Battery Park i Castle Clinton – jak widać, na żywo wyglądają bardzo podobnie do tych z gry. W jakimś przerażającym akcie prekognicji, twórcy gry zaprojektowali panoramę dolnego Manhattanu już bez Twin Towers, więc nawet ten detal się zgadza.
Nie ma tylko stacji metra takiej jak w grze – w rogu parku jest wprawdzie stacja Bowling Green, ale wygląda zupełnie inaczej, a w dodatku nie można nią dojechać do Hell’s Kitchen. W samym Hell’s Kitchen zresztą w ogóle nie ma stacji metra, trzeba przejść kawałek ze stacji Port Authority Bus Terminal.


W „Deus Ex” i „Max Payne” bardzo lubiłem skakanie po dachach Hell’s Kitchen – jak widać, dzielnica jest do tego stworzona. Przy odrobinie wyobraźni można założyć, że takie skoki po dachach doprowadzą w końcu do jakiegoś sekretnego magazynu, bazy organizacji terrotystycznej (zwłaszcza gdy skaczący jest cyborgiem z wzmocnionymi nogami!).

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz