Bolszewicka nawała

Straszenie przez prezydenta Kaczyńskiego skutkami traktatu wynegocjowanego przez prezydenta Kaczyńskiego – być może mianowicie osłabnie nawet ranga Konstytycji RP! – przypomniało mi, jak 11 lat temu środowisko prezydenta Kaczyńskiego w bardzo podobny sposób straszyło. Ale właśnie Konstytucją RP.
Pobawiłem się trochę elektronicznym archiwum „GW”. Rzecz jasna, nie cytuję tu źródłowych wypowiedzi, tylko ich nierzetelną i stronniczą prezentację
„Gazety”, która – jak to trafnie wykazał Rafał Ziemkiewicz – w ogóle nie pozwala się prawicy wypowiedzieć, a poza tym pozwala jej się wypowiadać, bo ją w ten sposób ośmiesza. Ale coś mi mówi, że gdybym poszedł do biblioteki gmerać w „Tysolach”, znalazłbym źródłowe wypowiedzi nie mniej psychotyczne.
Jak choćby Apel członków Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" do społeczeństwa polskiego. Konstytucja przedstawiona Narodowi Polskiemu przez obecny Parlament w roku 1997 stanowi dla Polski zagrożenie nie mniejsze, niż bolszewicka nawałnica w 1920 roku. W tamtym czasie (…) Episkopat Polski na Jasnej Górze dokonał w imieniu Narodu Polskiego Intronizacji Chrystusa Króla. Przekonani, że ludzkimi siłami będzie nam bardzo trudno odrzucić przedstawioną w referendum Konstytucję, postanawiamy ponownie dokonać Intronizacji Chrystusa Króla AD 1997 i wezwać wszystkich patriotycznie myślących Polaków, aby do tego aktu przyłączyli się. Zwracamy się do naszych Biskupów o przewodzenie nam w tej uroczystości.
Biskupi spuścili solidarnościowych polityków na drzewo, ale sami też wtedy dawali czadu. Biskup Michalik kazał odczytać w rzeszowskich kościołach list objaśniający antykatolickość konstytucji.
Zdaniem
arcybiskupa podział w preambule na ludzi wierzących i na opierających
się na wartościach nie pochodzących od Boga jest kontynuacją podziału
na wierzących i niewierzących, jaki obowiązywał w minionej epoce
politycznej
(ciekawe, jak biskup sobie wyobrażał ostateczne rozwiązanie problemu istnienia w Polsce niewierzących, tego spadku po minionej epoce politycznej?).
Najbardziej szaleli jednak politycy: W piątek w Bielsku spotkał się ze swomi zwolennikami Antoni
Maciarewicz, były minister spraw wewnętrznych i wiceprzewodniczący ROP.
Spotkanie poświęcone było głównie ocenie parlamentarnego projektu konstytucji. – W projekcie zapisana jest możliwość zrzeczenia się państwowości na
rzecz organizacji międzynarodowych. Tego nie było nawet w
porozumieniach targowickich – stwierdził Macierewicz. Potem odniósł się
do zapisu o ochronie życia. – To kpina w żywe oczy i powrót to praktyk
hitlerowskich i stalinowskich – mówił były minister.

Macierewiczowi sekundował mecenas Jan Olszewski: Zaangażowanie się prezydenta Kwaśniewskiego po stronie projektu parlamentu Olszewski nazwał nadużyciem prawa i "dobrego politycznego obyczaju". Słusznie, bo to przecież niedopuszczalne, żeby prezydent angażował się po jakiejś stronie politycznego sporu – prawda, panie mecenasie?
Jak to to ujął ówczesny słuchacz radia Maryja, Kiedy się słucha wszystkich tych referatów, pani doktor Czuby, pana Łopuszańskiego czy Jaroszyńskiego, Jackowskiego, to jest przerażające, co może się stać, jeżeli mimo wszystko ta konstytucja w referendum by przeszła.
Jak wiadomo, przeszła. I rzeczywiście, kurna, stało się Coś Bardzo Strasznego. A mianowicie ślad zaginął po politykach „Solidarności”, którzy wygłupili się wtedy apelem o Intronizację Chrystusa Króla Broniącego Polski Przed Konstytucją Gorszą Od Bolszewickiej Nawałnicy. Czego i panu, panie prezydencie, z całego serca życzę.
Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz