Tusk dzieciom

Nie głosowałem na Platformę, ale gdybym głosował, to przynajmniej z tej jednej rzeczy byłbym dumny – zapowiedzianego przez Tuska zakazu kar cielesnych. Osobiście jestem zdania, że dorosły człowiek powinien mieć prawo dać klapsa, zlać pasem, spoliczkować, skopać, pokryć analnie oraz poczęstować skrętem z marihuaną innego dorosłego człowieka, wyrażającego świadomą zgodę na uczestniczenie w tego typu zabawach. Dzieci należy z nich jednak wykluczyć.
Tak jak premier Tusk, nie jestem idealnym ojcem bez skazy i też mam za co swoje dzieci przepraszać. Ale z tego, że czasem zdarza mi się zapłacić mandat, nie wynika jeszcze to, że kwestionuję sens istnienia kodeksu drogowego. Kodeks potrzebny jest do jasnego oddzielenia praktyk dozwolonych od niedozwolonych – a nie do tego, by zapewnić stuprocentowe przestrzeganie. Pewnie, że nie spodziewam się, że jeden przepis prawny zlikwiduje w tym kraju „klaps jako metodę wychowawczą”, ale przyda się jasne postawienie sprawy: to nie jest żadna metoda, to jest błąd, wykroczenie, utrata panowania.
Kto pamięta swoje dzieciństwo – albo sam ma dzieci – ten wie, że ból fizyczny jest ostatnią rzeczą, mogącą powstrzymać dziecko przed psoceniem. Uruchomcie oczy wyobraźni – albo się przejdźcie na oddział urazowy szpitala dziecięcego – i zobaczcie tam jakiegoś sześcioletniego urwipołcia, którzy tu przyjechał na zszywanie łepetyny, którą sobie rozciął skacząc ze schodów czy łażąc po drzewach. Bolało go to koszmarnie, stracił mnóstwo krwi, przez całą drogę do szpitala płakał i obiecywał sobie i innym, że już nigdy nie będzie się w ten sposób bawić.
Pytanie: ile czasu upłynie od zdjęcia szwów, zanim złamie tę przysięgę? Ci z was, którzy przewidują czas dłuższy od tygodnia, mają u mnie nagrodę Darwina w postaci dużej paczki kondonów. Do the world a favor, don’t reproduce. Z tych, którzy prognozują coś od zera do siedmiu, może jeszcze wyrosną porządni rodzice. Bo poprawna odpowiedź jest taka, że sześciolatek wróci do brykania jeszcze ZANIM mu zdejmą szwy.
Czy to takie niezwykłe? A ilu z was przed dobrą zabawą powstrzyma perspektywa zakwasów czy kaca? Jaki ból musiałbyś sprawić swojemu dziecku, żeby zadziałać odstraszająco, skoro nie wystarczają sińce, guzy czy rany cięte, nieuchronny produkt uboczny dziecięcych psot?
Do pewnego wieku – gdzieś między przedszkolem a wczesną podstawówką – dziecko po prostu ma skłonność do niekontrolowanego brykania i nie ma tutaj żadnej drogi na skróty, żadnej cudownej metody wychowawczej, trzeba go po prostu cały czas pilnować. Metoda „jak go postraszę klapem, to nie będzie próbował się wspinać na okno” nic nie da, bo dziecko wtedy jeszcze tak nie kojarzy. A gdy już zacznie kojarzyć – stosowanie kar cielesnych tym bardziej nie będzie miało sensu.
Prokuratorzy odmawiają wszczęcia spraw o bicie dzieci, bo doszukują się w tym „kontratypu” – za to sprawę w prokuraturze ma Marcin Sz. za handel filmami przedstawiającymi dobrowolne spankingowe igraszki dorosłych ludzi, choć tu właśnie prosi się o głośny okrzyk KONTRATYP! (lub inne słowa na k). Jeśli to ma być normalny kraj, musi być wreszcie odwrotnie.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz