Kolacja z Myszka Miki


Z nowych serwisów portalu Agory nie czepiałem się jeszcze turystycznego serwisu „bermudy”, ale nadrobię to czepiając się ich wpisu o Disneylandzie. Nikt nie jest pod nim podpisany (poza agencją, która dostarczyła zdjęcia), co sugeruje, że materiały agencyjne przetłumaczył na kolanie ktoś, kto w Disneylandzie w życiu nie był.
Co u licha ma oznaczać „Art Deco z miniaturową wersją centrum Rockefellera”? Domyślam się, że chodzi o New York Hotel, który rzeczywiście zimą oferuje lodowisko przypominające to na Rockefeller Plaza, ale gdybym nie wiedział, to bym nie zgadł. A co to jest „The Twilight Zone Tower of Terror, roller coaster pełen grozy i rosnącego napięcia”? Pomijając już, że „Strefa Zmroku” była nadawana w polskiej telewizji, to w ogóle nie jest to rollercoaster, to po prostu symulator windy zlatującej z trzynastego piętra.
Ale najbardziej wkurzył mnie sformułowany na oślep zarzut: „Najwięcej krytyki i zasłużonych cięgów zbiera… gastronomia. Zdrowe jedzenie, oszczędność i przyjemność to trzy rzeczy, o których można tu zapomnieć”, po którym idzie jakieś pitu-pitu o fastfoodzie.
Kogo obchodzi fastfood? Pomijając restauracje w disneyowskich hotelach, to na terenie samego parku można wspaniale ucztować w baśniowych knajpach takich jak Silver Spur Steakhouse w Frontierlandzie czy „sekretnej pirackiej tawernie” Blue Lagoon wplecionej w Piratów z Karaibów.
O „oszczędności” oczywiście w Disneylandzie można zapomnieć (ale dotyczy to także ichniego fastfoodu!), ale zarzut o braku „przyjemności” i „zdrowego jedzenia” anonimowy portalowy tłumacz sobie z czegoś wyssał. Proszę zresztą spojrzeć na zdjęcie mojego lekkiego i zdrowego posiłku – i wyobrazić sobie, że spożywany był przy świetle świecy w pirackiej jaskini!
Inna sprawa, że ja w ogóle lubię ze swoimi dziećmi snuć fantazje w stylu „oto jesteśmy dżentelmenami na Dzikim Zachodzie, idącymi na najlepszy stek na zachód od Pecos”. W Disneylandzie to wszystko przynajmniej jest solidne – np. gdy atrakcja polega na przeżyciu odcinka „Strefy Zmroku” o spadaniu w windzie z 13 piętra, to wszystko dzieje się w prawdziwym hotelu jak z tego odcinka wybudowanym w skali 1:1. Gdy pomacać dekorację, to wszystko jest autentycznie wykonane ze stali czy betonu. A 13 piętro naprawdę jest na wysokości 13 piętra…
Zdjęcie w czołówce mojego bloga wykonał mi parę lat temu mój najstarszy syn – właśnie podczas wyjazdu do Disneylandu. Spoglądam z niego na swych drogich blogowiczów z mojego ulubionego punktu widzenia, czyli lekko z góry, z pobłażliwym uśmiechem. Dziś młody człowiek, który je wtedy zrobił, jest ode mnie wyższy o 15 centymetrów (and counting).
Jak to trafnie zauważyli Benny Anderson i Bjorn Ulvaeus, rodzicielstwo ucieka człowiekowi między palcami. Dzisiaj zarwiesz noc przez ząbkowanie niemowlaka, jutro zarwiesz noc na jego weselu. Disneyland to fajne miejsce, żeby dokladnie sobie zapamiętać jak to było, kiedy człowiek jeszcze bawił się ze swoim dzieckiem jak dziecko.
Garść porad praktycznych, bo te z agorowego serwisu są od czapy. Z lotniska CDG najlepszy środek transportu to autobus. Pociąg TGV rzeczywiście jedzie kwadrans, ale odjeżdża z innego terminala (autobus obsługuje wszystkie). Jechaliśmy TGV specjalnie dla mojego średniego, wielkiego miłośnika wynalazków i technologii, więc nie trzeba mi tłumaczyć, że jazda tym pociągiem może być atrakcją per se, ale nie polecam tego jako rozwiązania praktycznego.
Ponadto radzę zastanowić się nad hotelami w Disneylandzie – ich ceny przestają być tak szokujące, gdy się uwzględni, że wliczone są w nie bilety do parku dla całej rodziny (dwa noclegi to trzy całodniowe wejściówki, czyli paręset euro). Po całym dniu łażenia człowiek naprawdę najchętniej by już wlazł do basenu, sauny czy jacuzzi, zamiast tłuc się godzinę RERem do Paryża. Poza sezonem ceny są już rozsądniejsze, więc ogólnie polecam polowanie na okazje, atrakcje w Disneylandzie są odporne na pogodę. No i z moich doświadczeń wynika, że pierwsze dwie całodniowe wizyty w parku to dopiero jego zwiedzanie – dopiero trzeci dzień to szansa na świadomy powrót do najfajniejszych atrakcji.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz