Ka’et Mitnagen 72


Pisałem tu już trochę o melancholijności izraelskiej popkultury. Mała próbka: kawałek, który tam jest absolutnym dancefloor fillerem, takim, że ludzie odstawiają niedopite drinki by ruszyć w tan. Oczywiście, biorę poprawkę na to, że skoro na jakieś disco zabrali mnie tamtejsi fandomiści, to będzie tam nietypowa publiczność i nietypowy didżej, but still.
Izraelski floor filler przypadł mi do gustu, ale jak się nie zna języka ani nawet alfabetu, to nie ma letko. Od uprzejmej fandomistki dowiedziałem się, że wykonawca nazywa się Mashina (podobno na cześć rosyjskiej grupy „Maszina Wriemieni”), piosenka zaś nazywa się „Ein makom acher”.
Ponieważ nie wiedziałem, jak to zapisać, podałem fandomistce mego Ajfona, po czym następnego dnia wręczyłem go sprzedawcy w sklepie płytowym. Notatki w dziwnych językach to dla mnie zawsze było jedno z najsympatyczniejszych zastosowań urządzonek tego typu, nie raz już podawałem taksówkarzowi Ajpoda z wyświetlonym „Avedøre Tværvej 10” na wyświetlaczu.
Sprzedawca wręczył mi pudełko CD opisane wyłącznie niezrozumiałymi dla mnie znaczkami, które Ajtjuns na szczęście rozpoznał jako album „Monster of Glory” grupy Mashina.
Ciężko mi się słucha muzyki bez znajomości tekstu, ale na szczęście udało mi się odnaleźć szczątkowy przekład w serwisie, którego nazwa z pewnością jest bliska duszy każdego polskiego prawicowca – jewishjournal.com. Oto ów przekład:
„It’s true that the days
Are so short
And the songs that I love
Are no longer played
But there’s no place else.
Nothing else”
Zaglądającym na mego bloga osobom władającym językiem hebrajskim będę oczywiście wdzięczny za przekład reszty piosenki!

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz