Gdzie serwisować iPoda


Niniejsza notka skierowana jest tylko do tych czytelników, którzy mają iPoda i zdarza im się od czasu do czasu podróżować do Los Angeles (albo mają znajomego, któremu się zdarza). Na mojego bloga zagląda chyba całkiem sporo osób spełniających oba warunki, polecam im więc znakomity adres w Mieście Aniołów (tak naprawdę chodzi o Miasto Naszej Pani Królowej Aniołów, ale nie wnikajmy). Ten adres to: iPod Repair Clinic, 1520 Reeves Street.
Joe Kempe, właściciel i zarazem chyba jedyny pracownik tej firmy reperuje iPody od ręki, w siedzibie firmy będącej po prostu garażem przy jego własnym domu w mieszkalnej części Westwood, żydowskiej dzielnicy Los Angeles. Jak większość mieszkańców nosi jarmułkę (którą wykadrowałem z tego zdjęcia, żeby nie jątrzyć i nie prowokować).
Naprawę Joe wykonuje z rzetelnością, jakiej można oczekiwać od kogoś z takim nakryciem głowy. Jak widać na załączonym obrazku, przyzdobiłem swego wiekowego iPoda 4G skórką marki Gelaskins. Zamiast po prostu otworzyć obudowę na rympał, niszcząc przy tym skórkę – jak zapewne zrobiłby pracownik typowego serwisu – Joe z pietyzmem ją odkleił a potem przykleił tak, żeby sprzęt wyglądał tak samo ślicznie jak przed naprawą.
Ze small talku, którym Joe umilał mi czas czekania na naprawę okazało się, że jego przodkowie pochodzą z dzisiejszej Polski. Jego ojciec opuścił Breslau tuż po Nocy Kryształowej. Joe znał obie nazwy, polską i niemiecką, aczkolwiek upierał się, by na Wrocław mówić „Roklau”.
Niebawem do Polski właśnie wybiera się spora grupa rodziny Joego, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. „Mnie jakoś w ogóle tam nie ciągnie” – powiedział Joe, a ja wolałem nie rozwijać tematu. Nie chciałem w końcu, żeby potraktował mojego otwartego iPoda tak, jak w Polsce się traktuje ludzi w jarmułkach.
Na koniec poprosiłem o pozwolenie zrobienia zdjęcia Ajfonem oraz opisanie iPod Repair Clinic na swoim blogu. Joe, jak widać, wyraził na to zgodę i powiedział, że wprawdzie jestem jego pierwszym klientem z Polski, ale niedawno ktoś go opisał na blogu hiszpańskojęzycznym i teraz przychodzą do niego iPody z całej Ameryki Łacińskiej.
Może ktoś prowadzi podobny interes w Polsce – tego nie wiem. Jeśli prowadzi, to kiepsko dba o marketing, skoro gugiel na zapytanie o „naprawę iPoda” wyrzuca głównie pytania o naprawę iPoda na różnych forach dyskusyjnych. To się aż prosi o jakieś Krzywdzące Uogólnienia na temat tego, jaki biznes najchętniej zakłada facet w jarmułce a jaki najchętniej facet z portretem JP2, ale się heroicznie powstrzymam.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz