Prawda o Smoleńsku 2

„Wiem, że nic nie wiem oprócz jednego: blogerzy nieporównanie lepiej niż profesjonalne media analizują, co się mogło stać w sobotę rano z prezydenckim samolotem” – napisał kiedyś w Psychiatryku Krzysztof Leski i w tym akurat się zgadzam. Od kiedy moronail skiepścił interfejs, moim głównym źródłem internetowej śmiechawki jest blog Dlaczego Nie Napalm, wybierający co celniejsze blogowe analizy.

Blogerskim analizom poświęcę więc lipcowy ranking od czapy. Moja ulubiona to rozwijana m.in. przez wybitną prawicową dziennikarkę Magdalenę Figurską teoria „dwóch tutków”. Zgodnie z nią pod Smoleńskiem rozbił się duplikat samolotu prezydenckiego, a „Samolot Prezydencki zmuszono ok. godz 8-15-20 do lądowania na tajnym lotnisku wojskowym po wcześniejszym zniszczeniu za pomocą impulsu elektromagnetycznego elektroniki”.
Teoria wyjaśnia dlaczego opóźniano samochód prezesa. Bo Rosjanie „musieli przed nim przewieź ciało prezydenta z Moskwy do Smoleńska”.
Kocham tę teorię, bo odwołuje się do mojego ulubionego motywu popkulturowego, jaką jest Przesadnie Skomplikowana Pułapka Śmierci – że chomik w klatce napędzi dynamko, które uruchomi elektromagnes przyciągający zawór uruchamiający dopływ gazu do palnika podgrzewający kocioł, z którego para napędzie katapultę wystrzeliwującą kowadło.
Gdy Dr. Evil chce kogoś zabić, to nie może go tak po prostu zastrzelić – musi go wrzucić do basenu pełnego rekinów z laserami. Podobnie z „Ruskimi”, nie mogą tak po prostu zastrzelić polskiego prezydenta, muszą zaaranżować rozbicie dwóch samolotów (ostatnio to już nawet są dwa duże i trzeci malutki).

Większość psychiatrycznych teorii smoleńskich pochodzi z „analizowania” słynnego „filmu 1:24”, polegającego na podkręcaniu głośności i wgapianie się w artefakty kompresji, by usłyszeć okrzyki typu „nie zabijajcie nas” (które – oczywiście po polsku – wydaje z siebie ocalona załoga fałszywego Tupolewa) oraz dostrzeganiu w trzęsącej się pikselozie obiektów takich jak „biała postać udająca śmigło”.
Ostatnio w pikselozie zauważono nawet linę, którą na miejsce katastrofy opuszczono zestaw orczykowy z bezgłośnego śmigłowca lub sterowca (co do tego mamy na razie dwie frakcje). Mamy więc już nie tylko dwa samoloty i trzeci malutki, ale także niewidzialny i bezgłośny śmigłowiec, którym spiskowcy ukradli kokpit.
Nie wiadomo po co, skoro kokpit polskiego tupolewa mieli już na wykrytym przez Figurską tajnym lotnisku wojskowym – ale moze po prostu chodziło o konsekwencję w dezinformacji.

Prawicowi blogerzy znają już praprzyczynę smoleńskiego zamachu („tak na 90 procent” to był zamach – precyzyjnie wyliczył wybitny prawicowy publicysta Piotr Lisiewicz). Przyczyną był po prostu tranzyt Plutona przez Urana. Ustalił to wybitny astrolog biznesowy Wojtek Suchomski.
Wróżka Kinga Cichocka przebadała dodatkowo sprawę tarotem. „III Buław mówi że samolot był sprawny, a widoczność dość dobra (…) VIII Mieczy jest ciekawa, ponieważ sugeruje że już w ostatniej fazie lotu piloci byli “oślepieni”, ale nie dosłownie, nie tylko przez złą pogodę. VIII Mieczy jest kartą związaną z falami radiowymi i elektroniką, można ją rozumieć jako poważne kłopoty z nawigacją, chaos informacyjny (…) pasuje pod teorię meaconingu”.
Wróżka oczywiście także jest obecna w Salonie24 i jej wywody Krzysztof Leski może podziwiać w odpowiedniej dyskusji.
Gdy czytam te pasjonujące i przenikliwe analizy, po raz kolejny uświadamiam sobie, jak mądra jest polska prawica. I jak bardzo niesprawiedliwe jest szydercze nazywanie jej głównego miejsca sieciowych spotkań „psychiatrykiem”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz