Obwodnice po kaczyńsku


Co za hucpa – PiS zgłaszając swojego kandydata na prezydenta Warszawy użył słowa „obwodnica”. Jeśli PO tego nie rozegra propagandowo, to mają polskich piłkarzy za spindoktorów.
Powyższa mapa to przeskalowanie dokładnej mapy na stronie siskomu. Grubą czarną krechą pociągnąłem na niej te trasy, o których można mówić w kontekście „obwodnicy Warszawy”, których budowę rozpoczęły rządy PO (centralne i lokalne, bo to leci z różnych budżetów). Grubą czerwoną zaś te, które zawdzięczamy PiS.
„Gdzie jest ta czerwona krecha?” – spyta ktoś. „No proszę się bardziej postarać” – odpowiem. No naprawdę nie widać? A gdzie mamy w Warszawie galerię Mokotów? Ciepło, ciepło…
Tak! Ten mały pipsztyczek to właśnie wkład PiS w warszawskie obwodnice! To legendarny węzeł Marynarska, którego budowę koncertowo spartolił Andrzej Urbański, odpowiedzialny w ekipie Lecha Kaczyńskiego za inwestycje. Z powodu jego fatalnych decyzji budowa się przeciągnęła, a po ukończeniu korki zrobiły się jeszcze gorsze, bo ten węzeł sam w sobie nie ma sensu. Ruch powinna z niego przejmować ekspresowa S79. Zaczęła ją budować dopiero Platforma.
Poza tym węzłem działalność Urbańskiego ograniczała się już tylko do corocznego obiecywania, że zaraz ruszy budowa Trasy Mostu Północnego. Nie udało mu się posunąć tej sprawy nawet na milimetr, Gronkiewicz musiała zaczynać od zera – a już teraz jadę do pracy nową jezdnią pod gotowym wiaduktem.
Gdy PiS rządził Warszawą, ważniejsze od mostów i obwodnic było wybudowanie muzeum powstania warszawskiego, żeby Kaczyński miał więcej etatów do porozdawania partyjnym kolegom. Gdyby warszawiacy nie wybrali w 2002 Kaczyńskiego, mielibyśmy dużo wcześniej ukończoną Trasę Siekierkowską – nie byłoby przerwania prac tylko dlatego, że jeden koleś z jednego autokomisu nie chce się wyprowadzić.
Do skutecznego wyeksmitowania właścicieli nieruchomości blokujących rozwój Warszawy potrzebny był chłop z jajami. A więc nie Kaczyński i nie Marcinkiewicz. Gronkiewicz potrafiła rozwiązać problem autokomisu przy Marsa, rodziny Gmurków i kupców z KDT, za co ma u mnie gigantycznego plusa.
Gdyby nie jeden Kaczyński w ratuszu, a potem drugi w urzędzie rady ministrów, dziś ta mapa wyglądałaby inaczej – zamiast zachodniego odcinka obwodnicy w budowie, mielibyśmy zachodni gotowy, a w budowie S17 i S2 na wschód od Puławskiej. Mam nadzieję, że warszawscy wyborcy wyciągną wnioski z tamtych błędów.
Prezentując Bieleckiego, Elżbieta Jakubiak powiedziała, że „zaprojektował system ringów, czyli obwodnic Warszawy”. Znaczy, co to znaczy? Zaprojektował obwocnicę śródmiejską, miejską, ekspresową czy autostradową, która kiedyś tam-kiedyś tam, jak już Białoruś wejdzie od Unii, zacznie być budowana koło Góry Kalwarii?
Chciałbym wiedzieć, bo wolałbym unikać dróg projektowanych przez twórcę straszydła przy Woronicza.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz