Licencja na Okragly Stol (TM)

Objęcie przez kolegę redakcyjnego i bloksowego wpływowego stanowiska rzecznika polskiej prezydencji chciałem uczcić osobną notką. Notkę piszę z opóźnieniem, bo pojawiły się pilniejsze tematy – co obawiam się, że można uznać za prognostyk tej prezydencji.
Wśród tematów, które chcieliśmy wprowadzać na europejską agendę, jest bezpieczne sąsiedztwo Unii. Temat się zrobił nagle strasznie aktualny, ale my chcieliśmy gadać z Unią o Białorusi, a oni będą gadać o Afryce – czy tego chcemy czy nie.
Licząc na to, że może nadal czyta mnie Konrad (a Konrad może powtórzy swoim pryncypałom), znów spróbuję ruszyć blogiem z podstaw bryłę świata: może naprawdę pół-żartem pół-serio sprzedajmy Maghrebowi techonogię pokojowego rozmontowywania dyktatur przy pomocy Okrągłego Stołu (TM).
Z powodu historycznych zaszłości z przeszłości mieszkańcy krajów Maghrebu mogą niechętnie spoglądać na Włochów, Niemców, Francuzów czy Anglików. Minęło zaledwie pół wieku od wycofania Francuzów z Algerii, brutalna wojna kolonialna zostawiła niezaleczone rany po obu stronach.
Lek Waleza to dobry brand, rozpoznawany z sympatią w bardzo różnych krajach (raczej poza własnym, ale tak to bywa z politycznymi brandami, nie wszyscy Czesi kochają Vaszka tak bardzo jak my). To może nie być takie całkiem bez sensu, zaproponować Wałęsę (choćby Jarosława) na euromediatora czy eurowysłannika, podczas organizowanych przez naszą prezydencję szczytów poświęconych bezpiecznemu sąsiedztwu.
Owszem, z racji historycznych mniej wiemy o Maghrebie od naszych szacownych starszych kolegów w Unii, ale przecież właśnie dlatego w Algierze czy Trypolisie nie spluwają z pogardą słysząc nazwę „Bolanda”.
Zaszłości z przeszłości sprawiają też, że lepiej od Węgrów nadajemy się na mediatora usuwającego przeszkody na chorwackiej drodze do akcesji. Byłem dotąd w Chorwacji tylko raz – stojąc na granicy węgiersko-chorwackiej postanowiłem, że wrócę tam dopiero gdy Chorwacja wejdzie do Unii.
Miło będzie, jeśli nasz kraj się zapisze w pamięci Chorwatów jako ten, który tę datę przyśpieszył. Oczami wyobraźni widzę te napisy w restauracjach: „dla Polaków – lufka śliwowicy gratis”.
Z całego serca życzę Konradowi powodzenia. Może wreszcie będzie go stać na porządną komórkę :-).
PS. Mały dopisek. Zadanie Konrada wydaje mi się podwójnie trudne, bo raz, że to trudna prezydencja a dwa, że coraz gorzej wyglądają polskie media – do pogorszenia poziomu merytorycznego których zapewne przyczyni się odejście tak znakomitego kolegi.
Dziś nasz ulubiony portal nadał na swojej głównej stronie tytuł „Fuszerka na A2” artykułowi, który traktuje właśnie o BRAKU fuszerki. Chodzi o to, że razem z autostradą buduje się węzły, do których dopiero w ciągu najbliższych paru lat przyłączane będą drogi planowane na najbliższą przyszłość.
To interesujący krok do przodu w porównaniu z nakręcaniem tekstów z cyklu „Fuszerka na S8” – też durnych, ale chociaż polegających na wyolbrzymianiu rzeczywistych problemów. Tym razem „fuszerkę” dopisano już kontrafaktycznie.
Żal mi Konrada, że spotykając takich dziennikarzy będzie musiał teraz robić rzecznikowski uśmiech, cierpliwie tłumaczyć elementarz, a potem patrzeć, co z tym zrobiły portale.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz