Ziemkiewicz niczym saharyjski piasek

Prostowanie nieprawdy w felietonach Ziemkiewicza jest jak fotografowanie piasku na Saharze. Mało odkrywcze, ale trudno się oprzeć pokusie.
Ziemkiewicz napisał felieton „Zasady współżycia”, który – gdyby opisywał faktyczne wydarzenia – napawałby przerażeniem co do stanu wolności słowa w Polsce. Na szczęście to tylko tekst Ziemkiewicza, nie ma więc powodu do obaw.
Kilka przykładów: „jeśli prezydent nazywa się Kwaśniewski i jest przedstawicielem opcji słusznej, to nazwanie go ‘tłustym pulpeciarzem’ jest karalne. Ale jeżeli się nazywa Kaczyński i reprezentuje siły niesłuszne, nazywać go ‘chamem’ wolno, bo to tylko opinia”.
Otóż niezależnie od tego, że w ogóle jestem przeciwnikiem karania za obrażanie, widzę dość oczywistą różnicę między poziomem wulgarności wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego o „pulpeciarzu nie zawsze stojacym równo na nogach”, który „swoim tłustym dupskiem bezcześci urząd prezydenta” a uwagą, że ktoś jest „chamem”.
Ziemkiewicz pewnie też widzi tę różnicę, dlatego właśnie kłamliwie z dwóch zdań Cejrowskiego zrobił jeden epitet „tłusty pulpeciarz”. Pomijając akurat to, co było sednem sprawy.
Ten sam manewr Ziemkiewicz wykonuje pisząc, że „zabrania się nazywać Grzegorza Schetynę ‘ciemną postacią rządu’”. W rzeczywistości Schetyna wygrał proces z Ziobro, który nazwał go „ciemną postacią rządu, człowiekiem, o którym się mówi, że odpowiada za wszystkie takie ciemne sprawki, które są związane m.in. z nadużywaniem służb specjalnych przeciwko opozycji”.
I znów, to właśnie ta pominięta przez Ziemkiewicza część wypowiedzi – oskarżenie o nadużywanie władzy i wykorzystywania służb specjalnych przeciwko opozycji – była przedmiotem sprawy. Nie wolno rzucać takich oskarżeń, jeśli się nie umie ich uzasadnić. I to chyba dobrze.
„Czy oznacza to również, że penalizowane będą określenia typu ‘zły duch tego rządu’, czy ‘szara eminencja’?” – ironizuje Ziemkiewicz. Owszem, będzie można przegrać proces cywilny o nazwanie kogoś bezpodstawnie „szarą eminencją, która gwałci małe dziewczynki”. To źle?
„Wyrażanie jakichkolwiek opinii o Adamie Michniku ścigane jest z całą surowością prawa, albowiem, ‘negatywne opinie o Adamie Michniku godzą w zasady współżycia społecznego’, co Stanisławowi Remuszce sąd raczył był expressis verbis wyłożyć w pisemnym uzasadnieniu wyroku” – pisze dalej Ziemkiewicz.
Można sobie wyobrazić z tego zdania, że to Remuszko był przez kogoś ścigany. Tymczasem odwrotnie, to Remuszko przy pomocy pozwów próbował ograniczyć wolność słowa różnych redakcji odmawiających przyjmowania jego płatnych reklam.
Dlatego zresztą prawica przeklejając ciągle ten fragment zdania nie podaje tego, kto tu komu o co wytoczył proces (ani nawet nie przytacza zdania w całości). Chodzi zaś z grubsza o to, że gazeta ma prawo wyznaczać swoje granice „zasad współżycia”. Jeśli uważa, że reklamowanie prezerwatyw jest niezgodne z zasadami współżycia, powinna mieć prawo odmowy druku takiego płatnego ogłoszenia.
Proszę zwrócić uwagę, że z powyższego da się wyciąć metodą Ziemkiewicza zdanie „reklamowanie prezerwatyw jest niezgodne z zasadami współżycia”. Cenna porada dla młodych Ziemkiewiczów lewicy, szkolonych pod doświadczonym okiem Cezarego Michalskiego – zróbcie z tego tekst o tym, jak „Wyborcza” zwalcza antykoncepcję!
Punktem wyjścia dla jeremiady Ziemkiewicza jest odmowa kolportażu „Wprost Przeciwnie” przez Ruch. Ruch rzeczywiscie czasem występuje w roli cenzora, przypomnę choćby los zabitego przez odmowę kolportażu czasopisma „Zły”. Jerzy Urban rzeczywiście w PRL i w 3RP padał ofiarą ograniczeń wolności słowa i jakoś sobie nie przypominam, żeby Ziemkiewicz go bronił.
Tutaj jednak wynik procesu wytoczonego przez wydawcę tygodnika „Wprost” jest tak oczywisty, że nie mieszałbym do tego wolności słowa. Nie można czerpać korzyści na reputacji cudzego znaku towarowego, tak jak np. nie można wprowadzić na rynek butów sportowych „Adidas Przeciwnie”. Ktoś, kto chciałby takie buty sprzedawać w galerii handlowej, też zapewne zostanie wyproszony, bo właściciel obiektu nie chciałby być uczestnikiem procesu o łatwym do odgadnięcia rezultacie.
Czytanie Ziemkiewicza uspokaja. Jeśli on kiedyś napisze felieton, że jest dobrze – to dopiero będzie znaczyło, że dzieje sie coś złego. Póki musi zmyślać urojone problemy jak powyżej, nie jest jeszcze najgorzej.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz