Hipoteza dwóch Fymów

Pisałem dwa miesiące temu o fenomenie ruchu h2m – najskrajniejszym odłamie tropicieli smoleńskich teorii spiskowych, który wyznaje „hipotezę dwóch miejsc”. Zgodnie z tą hipotezą, w Smoleńsku przeprowadzono tylko makabryczną inscenizację, tak naprawdę zaś zamach przeprowadzono gdzie indziej.
Mimo surrealizmu, ta hipoteza znalazła wielu wyznawców. Też zyskała poparcie prawdziwych profesorów. Entuzjazm zwolenników h2m wzbudziło poparcie, jakiego sam Jacek Trznadel udzielił głównemu orędownikowi h2m, śledczemu blogerowi Fymowi. Zwolennicy h2m napisali nawet list do Ojca Dyrektora, by nagłośnił ich odkrycia na swojej antenie.
Najnowsze ustalenia śledczego blogera Fyma (tak to się u nich nazywa – nie „pomysł”, nie „hipoteza” nawet, tylko „ustalenia”) spowodowały jednak spore zamieszanie. Administracja serwisu Salon24 zablokowała jego bloga (wciąż czynny jest mirror na blogspocie), a dla całej prawicowej blogosfery to temat numer jeden przez ostatnie parę dni.
Co takiego „ustalił” Fym? W najnowszej wersji jego „śledztwa” okazało się, że cały ten makabryczny spisek zaaranżowali wspólnie Tusk z Kaczyńskim, żeby uchronić Polskę przed jeszcze gorszym losem, który szykowała jej Rosja. Fym w blogonotce skierowanej do prezydenta Obamy żartobliwie opisał nagrodę, która mu się należy od USA za rozpracowanie tego spisku.
To było trochę za dużo nawet dla prawicowych blogerów. A ci, przypominam, wierzyli już w teorię, zgodnie z którą „Wyleciały zapewne cztery samoloty [z Okęcia] – najpierw dwa jaki-40, potem znowu jak-40 i tupolew” (to słowa Fyma z wywiadu, który popełnił z nim jeden z jego wyznawców).
Co się stało z Fymem? – zastanawiają się prawicowi blogerzy. Przeważa wśród nich na razie h2f, czyli Hipoteza Dwóch Fymów. Zapewne Fyma dopadł Seryjny Samobójca, ten sam, który zamordował Petelickiego, Leppera i Hudefaka, który „wypowiadał się na tematy smoleńskie”, a więc dopisywany jest do listy „tajemniczych samobójstw”, która krąży po serwisach dla #dziecisieci.
Mroczne siły, zapewne WSI, GRU, niewykluczone że także Lesław Maleszka albo przynajmniej Jan Osiecki, przechwyciły blogokonta Fyma, żeby pisząc oczywiste głupoty, kompromitować obywatelskie śledztwa smoleńskie. W tej sytuacji zwolennicy Fyma ogłaszają zamiar prowadzenia bloga Fyma bez Fyma (tzn. bez tego fałszywego, który nadal wrzuca notkę za notką na swojego drugiego bloga).
W takich sytuacjach człowiek taki jak ja, który od początku zagląda na Salon24 wyłącznie w intencji pośmiania się z głupot, jakie tam wypisują, zaczyna mieć wątpliwości etyczne. Fym jest ewidentnie chorym człowiekiem, ale przecież nie on jeden i nie od wczoraj. Ksywka „Psychiatryk24” nie wzięła się z niczego.
Grafomani to łatwe ofiary. To na nich zbudowane są biznesowe plany tych wszystkich idiotycznych konkursów na „blogera roku”. Wygrywa je przecież ten, komu tak bardzo zależy na wygranej, że aż wyśle tysiące płatnych esemesów (albo namówi do tego nieszczęśników takich jak on).
Grafoman pójdzie w ogień za tym, kto go skomplementuje w stylu „ach, jaki z ciebie zdolny analityk”, „jaka z ciebie wybitna blogerka śledcza”, „jesteś najlepszym pisarzem w Polsce, tylko nie masz znajomości w wydawnictwach”.
Od sześciu lat w Salonie24 najbardziej lubię rojenia o potężnych fenomenach społecznych, które w wyobraźni autorów wyrastają z ich blogów. I nie chcę wytykać palcami, ale w nakręcaniu takich „zdolnych analityków” w ich urojeniach mają swój udział zawodowcy, po których można by oczekiwać więcej.
Blogowanie jest jak hazard czy alkohol. Powinni dawać nalepki ostrzegawcze, „enjoy responsibly” albo „gdy to przestaje już być zabawą, dzwoń pod 800-UZALEŻNIENIA” jak w kasynach czy na flaszkach. Gdy człowiek zaczyna wierzyć, że „uczestniczy w blogerskim śledztwie” albo „uprawia dziennikarstwo obywatelskie”, już z nim jest niedobrze, już powinien odstawić.
Igor Janke swój pomysł na biznes zbudował na takich naiwniakach. To jak barman, który dolewa komuś, po kim widać, że to już nie jest dla niego dobra zabawa.
Następnego dnia po zamknięciu bloga Fyma pierwszą stronę Salonu24 otwierał kolejny obywatelski bloger śledczy, swoimi „ustaleniami” w sprawie zabójstwa Petelickiego. Zaraz pewnie wymyślą hipotezę dwóch generałów.
No cóż, będzie klikalność, a więc reklamodawcy zabulą za cepeemy. Ale proszę mi się nie dziwić, że się brzydzę etyką internetowych mediów. Zwłaszcza obywatelskich.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz