Kto nas wpuścił w kanał

Przewody wentylacyjne – stereotypowy element gry komputerowej tak dziś banalny i oczywisty, że wręcz rozczarowuje nas, gdy jakaś kratka wentylacyjna jest nieaktywna. „Co za skopana gra” – myślimy – „czy beczki w niej też nie będą wybuchały?”.
Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ten element się pojawił po raz pierwszy. To było chyba pierwsze „Duke Nukem”? A może „Dark Forces”? Koledzy z serwisu jawnesny, powinniście to poddać profesjonalnemu śledztwu dziennikarskiemu!
A ja, amatorsko i subiektywnie, poświęcę temu czerwcowy ranking od czapy.

Starego psa trudno uczyć nowych sztuczek. Skoro to ranking o grach na moim blogu, pierwszy będzie oczywiście oryginalny „Deus Ex”. Niedoskonałość AI sprawiała, że kanały wentylacyjne były tam niemalże równoważne cheatowi – najpotężniejsi wojownicy z MJ12 Commando głupieli jak dzieci, gdy JC Denton wyłaniał się to z tej kratki, to z tamtej, lutując celnie z wyciszonej snajperki.
Kanały też zaplanowano z fantazją. Nigdy nie zapomnę, jak nagle w ciemnościach napotkałem greasela. Za drugim razem szedłem tym kanałem z miotaczem ognia, naszykowanym tylko na niego.
Wentylacje w drugim i trzecim „Deus Eksie” rozczarowały mnie. Zwłaszcza w „Human Revolution” ta głupia (nagroda 200 XP za sprawność „pathfindera”, itd) zabija mi przyjemność z eksploracji. Yo dawg, I heard you like gaming, so we put a game into your game, so you can score while you score. Gry już robią dla #dziecisieci, pora umierać.

Raz tylko, jak dotąd, grauem w greu, w której przeciwnicy mają dość inteligencji, żeby zauważyć, że jestem w wentylacji. To wprawdzie nie jest sukces AI, tylko przewidziany w scenariuszu i uprzednio nagrany okrzyk „HE’S IN THE VENTILATION SYSTEM!”, ale zawsze coś. Stąd drugie miejsce dla „Red Faction”, gry skądinąd w ogóle bardzo zacnej.
Czy drodzy czytelnicy kojarzą inne takie przypadki? Jam każual, nawet nie zamierzam udawać, że trzymam ręce na wszystkich pulsach.

Trzecie miejsce przyznaję wentylacji z gry XIII. Bardzo lubię komiks, bardzo lubię grę. Przeszła jakby bez echa, o czym smutno świadczy to, że próby wyguglania prowadzą zwykle do tekstów o „Final Fantasy XIII”. Oh well.
Gameplay wentylacyjnego poziomu będzie więc z rosyjskim dubbingiem. Dodaje to perwersyjnego uroku. A gra ze względu na swój komiksowy charakter dawała coś, co bardzo byśmy chcieli mieć zaczajeni w szybach wentylacyjnych innych gier – kroki przeciwnika sygnalizowane przez „TAP, TAP, TAP” pojawiające się na ekranie tam, skąd dobiegają.
W innych grach potrzeba do tego jakichś neurowszczepek, w XIII wystarczały komiksowe dymki. I komu to przeszkadzało?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz