World of Świrs

To były lata 80. Kolega z liceum miał tatę-biznesmena, który świetnie prosperował za późnego PRL, ale nie odnalazł się we wczesnej 3RP (długa i smutna historia).

Jako syn prywaciarza, kolega opływał w symbole dostatku takie jak biała czekolada czy oryginalne gry komputerowe. Wśród nich – legendarne „Kampfgruppe” legendarnej firmy SSI. Rolnicy mogą ją znać z jej późniejszego remake’u na pecety, „Steel Panthers”.

Przedtem niespecjalnie interesowałem się militariami. Grałem już w pierwsze najprostsze gry strategiczne, ale tam się przesuwało prostokąciki, w najlepszym wypadku – heksy, które miały najwyżej jakieś umowne „punkty siły”.

W „Kampfgruppe” dowodzenie było na poziomie taktycznym, a więc nie tylko istotna była różnica między ciężkim oddziałem rozpoznania a lekkim oddziałem pancernym, ale też która jednostka patrzy w jakim kierunku i przede wszystkim: jaki ma sprzęt.

Przedtem wiedziałem o drugiej wojnie światowej z grubsza tyle, co z „Czterech pancernych”. Że były jakieś T-34, jakieś tygrysy i jakieś pantery. Dopiero instrukcja obsługi „Kampfgruppe” otworzyła dla mnie świat tych wszystkich zonderkraftfarcojgów i ich ausfiringów. Zawierała sylwetki tych pojazdów wraz z krótkim, treściwym opisem.

Gdy teraz gram w „World of Tanks”, przypominam sobie tamtą instrukcję. I tamte multiplayery – wielokrotnie z owym kolegą całe noce spędzaliśmy na atakowaniu i bronieniu tych wszystkich Stalingradów.

 

Lipcowy ranking od czapy poświęcę więc pojazdom bojowym z drugiej światówki. Wśród których moim numerem jeden zawsze był StuG III Ausf. G. W grach, w których można sobie coś wybrać, to zwykle mój pierwszy wybór.

Bywalcy bloga mogą zauważyć mój szacunek do wszystkiego, co jest prostym i skromnym rozwiązaniem problemu – i awersję do gwiazdorzenia. Ubocznym skutkiem szaleństwa Hitlera była jego gigantomania.

Strach pomyśleć, co Trzecia Rzesza mogłaby osiągnąć, gdyby jej wojskami dowodził ktoś kompetentny. Hitler ciągle zatwierdzał projekty pojazdów bojowych, które miały być największymi, najcięższymi, najlepiej uzbrojonymi i opancerzonymi na całym froncie. I to zwykle były zmarnowane pieniądze, jak Elefant czy Jagdtiger.

StuG III był tani, bo to nawet nie jest czołg, tylko działo samobieżne. Jednocześnie był zdumiewająco uniwersalny, zaprojektowano go jako broń ofensywną (stąd nazwa – Sturmgeschütz), ale okazał się być świetny w defensywie. Tego drugiego Hitler od 1942 potrzebował bardziej, ale kierował przemysł zbrojeniowy w realizację swoich coraz bardziej oderwanych od frontowej sytuacji fantazji.

Stalin też miał skłonność do gigantomanii, ale w tym też był sprawniejszy. Jak chcę w takich grach pojeździć czymś większym i cięższym, biorę ISU-152.

Jeśli uda się czymś takim zakampić w jakimś zakamarku chroniącym tył pojazdu (w World of Tanks kampienie jest czymś naturalnym, przecież po to się w ogóle robi niszczyciele czołgów), ISU-152 będzie nie do ruszenia. Powiedziałbym, że pojedynek między zakampionym ISU-152 a trzema panterami byłby wyrównany.

 

Z wszystkich fantazji kompensacyjnych o alternatywnej historii, w której „silni, zwarci i gotowi” nie rozsypują się jak domek z kart w kampanii wrześniowej, lubię fantazję o „małej entencie”. Gdyby tak udało się stworzyć sojusz wojskowy obejmujący Mitteleuropę, dalibyśmy radę nawet obu tym świrom razem wziętym!

Oczywiście – wiem, że to nigdy nie było realne. Za dużo było antagonizmów między tymi państwami (z jakim zażenowaniem czyta się dziś propagandowy reportaż Melchiora Wańkowicza z zajętego Zaolzia…), za mało bezpośrednich wspólnych interesów.

Poza tym druga wojna światowa była wojną infrastruktur. Pytanie „ile kto ma dywizji” było równie istotne na „jak szybko te dywizje może przerzucić z jednego końca kraju na drugi”. A dobrego połączenia Warszawa-Dubrownik czy Praga-Konstanca nie ma nawet dzisiaj (a co dopiero wtedy).
Pz-38(t) byłby zapewne głównym czołgiem takiej zjednoczonej armii Mitteleuropy. W każdym razie, gdy z niego strzelam do czołgów niemieckich i radzieckich, lubię fantazjować, że bronię Małej Ententy przed tymi dwoma psychopatami.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz