Now Playing (173)

Wpadła mi w ucho piosenka Jurija Wizbora (w Polsce szerzej znanego jako Martin Bormann z „Siedemnastu mgnień wiosny”) zatytułowana „Opowieść technologa Pietuchowa o jego spotkaniu z delegatami forum państw Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, które miało miejsce 27 lipca w kawiarnio-lodziarni Gwiazdeczka o godzinie siedemnastej trzydzieści”. Głównie dlatego, że pół wieku temu wpadła też w ucho Stanisławowi Lemowi podczas wizyty w Rosji aż tak bardzo, że podekscytowany streszczał ją w liście do przyjaciela.

To i ja ją streszczę Wam, choć se przecież możecie kliknąć w jutubkę. Technolog Pietuchow styka się w niej z różnymi zarzutami pod adresem Rosji – że klimat tu nie taki i że twista tu nie tańczą.
Technolog Pietuchow ma na to wszystko mniej więcej taką samą odpowiedź: że ale my mamy rakiety, wybudowaliśmy tamę na Jeniseju, a w kwestii baletu, to już jesteśmy najlepsi na planecie wsiej.

Ze zwrotki na zwrotkę odpowiedź jest coraz bardziej bełkotliwa, bo towarzystwo już rozpracowało „po trista” (rym do „twista!”), a potem jeszcze zalało to „szampanskim”. Co oni tam mają za „kawiarnio-lodziarnie”?

Nie wiem, kto powiedział (może też Lem?), że z Rosją jest taki problem, że jej kultura wytwarza fałszywe mniemanie o jej społeczeństwie. A potem człowieka czeka zdziwko, kiedy się dowie, że Łukianienko też popiera Putina.

Z tym zastrzeżeniem zapraszam do autoironicznej piosenki Rosjanina o rosyjskiej mocarstwowości…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz