Tragedii nie ma

Serial „Czarnobyl” ubogacił język potoczny cytatem „not great – not terrible”. Wybaczcie mi banał, ale to mi się wydaje najlepszym komentarzem powyborczym.

Szału nie ma, ale tragedii też nie. PiS wprawdzie wygrał, ale drugiego takiego zwycięstwa ta partia może już nie przetrwać.

W Sejmie ledwo-ledwo utrzymali kruchą większość, którą mogą stracić po najdrobniejszym rozłamiku. A przecież partia rządząca ze swojej natury zawsze ma ten problem, że część posłów musi oddelegować do władzy wykonawczej.

Poseł-minister czasem zwyczajnie nie może być w Sejmie, bo jest na szczycie w Brukseli. Dotąd sobie z tym radzili dzięki kontroli nad Senatem i Pałacem Namiestnikowskim. Tę pierwszą już stracili, tę drugą mogą stracić w przyszłym roku.

Senackie zwycięstwo opozycji ma wymiar raczej symboliczny niż praktyczny, ale to jednak oznacza, że PiS w tej kadencji będzie słabszy niż w poprzedniej. Nieznacznie, ale słabszy.

Tak się nie da zbudować autorytaryzmu. Ten wymaga triumfalnego marszu od zwycięstwa do zwycięstwa, za sprawą którego rozproszona i przerażona opozycja nie będzie stawiać oporu.

Niemcy w latach 30. wymyślili na to ironiczne słowo Selbstgleichschaltung. Za jego sprawą nawet ci, którzy nie głosowali na Hitlera (czyli, przypomnę, większość społeczeństwa), woleli to ukrywać, bo po co mieć kłopoty.

W poprzedniej kadencji PiS znalazł trochę Selbstgleichschalterów np. w środowisku sędziowskim, rozumujących na zasadzie „skoro i tak sprawa jest przesądzona, to skorzystam z okazji do awansu”. Okazało się to równie nierozsądne, jak wysyłanie nagich fotek żonie kolegi.

W tej kadencji w imieniu Instytutu Wróżenia z Fusów przepowiadam, że środowiska, które stawiały opór PiS-owi w poprzedniej kadencji – teraz będą go stawiać jeszcze silniej. Bo widzą, że nie ma się czego bać, a klasyczne pytanie „gdzie siebie widzisz za pięć lat” sugeruje trzymanie się od chwiejącego się reżimu na bezpieczny dystans, żeby jak to się w końcu zawali, nie wylądować pod gruzem.

Senat przy Okrągłym Stole został obmyślany jako instytucja, która nie może przejąć władzy (tę komuniści chcieli utrzymać do 1993), ale może zapobiegać łamaniu praw obywatelskich. Do dzisiaj więc decyzuje o obsadzie instytucji kontrolno-hamulcowych takich, jak RPO, NIK, UODO, IPN i UKE (a kto ma UKE, ten ma przychylność prezesa Solorza).

To utrudni PiSowi zapowiadane na tę kadencję przykręcanie śruby różnym środowiskom (w tym: mojemu). Załóżmy bowiem, że Sejm wymyśli sposób na zabronienie wykonywania komuś zawodu dziennikarza – to go przecież zatrudni Biuro Prasowe Senatu.

Jeśli więc nawet PiS kogoś wyrzuci z pracy za poglądy, to przybywa miejsc, w których będzie można przeczekać, by wrócić po zmianie władzy. Z mołojecką sławą w bonusie.

W trzecią kadencję PiS już nie wierzę, bo sam się wpakował w pułapkę: został ze swoimi hojnymi obietnicami, a nadchodzi gospodarcze spowolnienie. Jeśli Morawiecki z tego wybrnie, uznam go za geniusza.

Na mój relatywnie dobry humor wpływa też zapewne to, że po raz pierwszy od niepamiętnych czasów głosowałem na „większe dobro” z nadzieją, że mój głos rzeczywiście kogoś wprowadzi do Sejmu. I wprowadził! O rety!

Lewicę też czeka teraz ciężkie zadanie, ale przynajmniej nie wydaje mi się to niemożliwe. Pierwszym krokiem jest pozyskanie tych panów Jourdainów, którzy ze zdziwieniem odkryli, że im Latarnik Wyborczy pokazuje lewicę – że powinni opuścić pokład tonącego statku MS „Liberalizm” i zaakceptować swojego wewnętrznego lewaka.

W moim środowisku to się już dzieje. Cztery lata temu moi znajomi zupełnie serio mówili „Zandberg to komunista” i straszyli „dokwaterowywaniem lokatorów”.

Ryszard Holzer, którego pamiętam z „Gazety Wyborczej”, ogłosił tuż przed ciszą wyborczą, że Zandberg ma komunistyczne powiązania, które ukrył poprzez… edytowanie historii (!) swojego hasła w Wikipedii. Cóż, neoliberalizm na starość bardziej niszczy szare komórki od alkoholu.

Wieczór wyborczy spędziłem w swojej redakcji. O Zandbergu mówiono już zdecydowanie z sympatią, jako obiecującym nowym liderze. Że takie herezje mówią młodzi dziennikarze, to już przywykłem, ale że Aleksander Smolar? Że Michał Boni?

To ma jeden negatywny skutek uboczny. Jak ktoś z Razem jeszcze teraz mi powie coś o blokadzie medialnej, osobiście go palnę gumowym kurczakiem.

Kiedyś, owszem, była taka niechęć, zwłaszcza wśród redaktorów starszych nawet ode mnie. Ale im już przechodzi, obserwuję to z bliska.

Drogie razemitki, razemici i razemy niebinarne: skończyła się epoka łatwych usprawiedliwień. Już możecie, a więc także musicie.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

208 Comments

  1. Przecież PiS uzyskał o wiele lepszy wynik przy o wiele wyższej frekwencji. Dołożyli 2,3 miliona głosów. Liczba mandatów nie świadczy tutaj o żadnej słabości, bo wynika z tego, że wtedy mieli szczęście wokół progu, a teraz wszyscy powchodzili.

    I to jest najbardziej zaskakujące. Bardzo wysoka frekwencja wcale nie zmiotła mniejszych list.

  2. @WO

    „W tej kadencji w imieniu Instytutu Wróżenia z Fusów przepowiadam, że środowiska, które stawiały opór PiS-owi w poprzedniej kadencji – teraz będą go stawiać jeszcze silniej.”

    Pozwolę sobie uznać ten pogląd za radykalnie optymistyczny. Podobnie jak uwagę o „chwiejącym się reżimie”. Myślę, że wciąż nie doceniasz kaczystów, którym może reżim się w głowach zachwiał po 27:1, ale obecnie raczej się utwierdzają w przekonaniu, że nie mają z kim przegrać, mimo pewnych niedogodności typu Senat.

    Wg mnie spektakularne 8 megawyborców, o 1,3MW więcej niż dotychczasowy rekord, ich raczej rozzuchwali. W poprzedniej kadencji uzasadnianie każdej decyzji „bo suweren tak chciał”, odwołując się do fartownego psikusa ordynacji przy 37%, chyba nawet każdy z nich traktował jako kurskizm, dziś zapewne zaczynają w to autentycznie wierzyć. A już poprzednim razem nie wahali się z bandyterką wobec TK czy KRS, przez co przy okazji spalili sporo mostów. Teraz mają i większe poczucie akceptacji, i znacznie więcej do stracenia.

    Naprawdę, bardzo chciałbym widzieć powody do optymizmu, ale nie widzę żadnych.

  3. „Not great – not terrible” to tak serio, czy w nawiązaniu? W serialu wypowiadają go osoby nieodpowiedzialnie bagatelizujące. W tym wypadku mamy 2+ mln głosów, na jak to w mediach mówią, „SLD”, oraz 1+ mln na takich ludzi jak Winnicki czy Braun. Niektórzy mówią, że faszole byli już w odchodzącym Sejmie, ale to chyba jednak z definicji rozszerzającej a nie takiej wprost deklaratywnej. Razem z 2+ mln głosów więcej na PiS, yeah „3.6 – not great, not terrible”.

  4. 1) Przede wszystkim wszyscy żyją w cieniu zbliżającej się kampanii prezydenckiej. PiS prawdopodobnie wykona znowu manewr w stronę centrum, by łapać jak najwięcej wyborców. Oznacza to również, że najbliższe miesiące upłyną w klimacie dość spokojnym (jak na rządy PiS-u). Więcej szarpaniny spodziewam się ze strony Konfederacji/Kościoła Katolickiego.
    2) Myślę, że 45% przy tak dużej frekwencji, to maksimum, które PiS może osiągnąć. I myślę, że to również najlepszy wynik, jaki osiągną w przewidywalnej przyszłości. Jeżeli taki nakład środków i tak nieuczciwa kampania zagwarantowała ledwo-ledwo większość sejmową, to oznacza, że więcej już raczej nie będzie. Wycisnęli co się dało.
    Druga kadencja jest zawsze tą gorszą – znika wymówka o „ośmiu ostatnich latach Platformy”. PiS zaś wyjątkowo słabo radzi sobie z częścią administracyjną swojej władzy. Na transfery pieniądze się kończą, szkoły leżą, szpitale leżą, sądy leżą. Spowolnienie gospodarcze oznacza również, że ludzie mogą naprawdę się wkurzyć. A ciężko mi sobie wyobrazić, że PiS organizuje inwestycje rządowe.
    3) Myślę również, że te wybory to koniec PO. Wariant optymistyczny (dla nich, ale też trochę dla nas) wygląda tak, że młodzi wyrzucają w styczniu Schetynę i starają się określić na nowo. Co znowu wcale nie musi skończyć się aż tak dobrze, vide Grzegorz, co lubił surfować. Wariant pesymistyczny to gnicie pod twardą ręką Schetyny, brak jakiejkolwiek wizji, „partia środka”, której wszyscy coraz bardziej mają dość, poza najbardziej pancernymi dziennikarzami GW. Tak czy inaczej – Schetyna to nie jest przywódca, który jest w stanie dać Platformie zwycięstwo.
    W powrót Tuska nie wierzę. Mick Jagger może zagrać koncert w jakiejś spelunie w ramach sentymentalnego revivalu, ale nie odda tras koncertowych dookoła ziemi, by trząść się vanem po opłotkach.
    4) Wejście Konfederacji smuci mnie najbardziej. Korwin jako marszałek senior to najlepsze – i najsmutniejsze – podsumowanie 30 lat 3 RP. Dreszcz obrzydzenia mnie przebiega, gdy pomyślę sobie, że taki Grzegorz Braun będzie lał z mównicy sejmowej faszystowski ściek.
    5) Największym zagrożeniem dla razemków jest zepchnięcie ich przez media do roli sejmowego folkloru, wiecznego oponenta dla faszystów z konfederacji w wieczornych naparzankach polityków. Równocześnie mam nadzieję (głupią, vide Ruch Palikota), że nowe twarze i przede wszystkim zupełnie inna narracja od tej, która wychodziła z telewizora przez ostatnie 20 lat, pozwoli razemkom łapać nowych wyborców. I rzeczywiście stać się ruchem, który da w końcu Polsce normalną, europejską socjaldemokrację.

  5. > Tak się nie da zbudować autorytaryzmu.

    A ktoś w ogóle serio zaczynął budować, czy ciągle opowiadamy straszne historie przy ognisku? Na Haloween jak znalazł, ale warto by już znaleźć inną melodię. Straszny, autorytarny, łamiący demokrację rząd, który niemoalże oddał opozycji izbę w parlamencie; tego już chyba nawet do zagranicznych mediów się nie da wyeksportować.

  6. @Robert Osowiecki

    Twój komć to ma być jakaś lokalna wersja tej sceny z „Nagiej Broni”, kiedy Leslie Nielsen mówi do tłumu, że ma się rozejść, bo nie ma tu nic ciekawego do oglądania?

  7. Krótko o kilku sprawach, starając się nie powielać cudzych obserwacji:

    1) Konfederacji nie można niestety postrzegać jako niezbornej ekspozytury prawicowych fantastów i prymitywnego ulicznego nazizmu. Sam ulegałem tej iluzji, widząc w ich szeregach zgranych aktorów w starym repertuarze. Trzeba też jednak dostrzec profesjonalizację oraz – wkrótce zapewne, jeśli nie już – nowe źródła finansowania, jakichś europejskich „Koch Brothers” jacy ujawnili się m.in. jako sponsorzy niemieckiego AfD [1]. To ugrupowanie będzie miało wkrótce twarze kobiece i UMC-klasowe (takie jak Alice Weidel), choć ich nieprzystawalność do ludowej bazy może powodować napięcia. Do czasu jednak. Ta tykająca bomba czeka na kryzys i skok bezrobocia – jeżeli zabraknie silnej lewicy socjalnej, staną się głosem społecznej frustracji.

    2) Życie frakcyjne PiS osiągnie niebawem dużą różnorodność, która da nam wiele radości. Teraz jednak wspomną tylko o archetypicznych postaciach tła, z jakimi będziemy się stykać w czasie PiSowskiej małej stabilizacji, niektórzy z nas bezpośrednio. „Rzutki PiSowczyk” będzie dzieckiem partyjnego notabla sprawdzającym się w biznesie: kulturalny, nie słuchający Radia Maryja, nie wymieniający swoich związków z partią (będą one ujawniane szeptem przez innych), dysponujący nieograniczoną rządową kasą na „innowacyjne projekty” całkowicie pozbawione realnych szans powodzenia, jednak do czasu dające zarobić kooperantom: uśmiechajcie się do niego i fakturujcie w rytmie tygodniowym (z ostatnią fakturą zniknie jak kamfora). „Dysydent-gowinista”: uczelniany ambicjoner, który zgodzi się „pracować dla kraju” w którymś z PiSowskich „umiarkowanych” resortów; gdy przegrana w starciu z partyjnym hard corem usunie go na bocznicę, stanie się ostrym krytykiem reżimu, częstym gościem w programach publicystycznych. Takich charakterystycznych postaci będzie więcej, lecz na razie na tym poprzestańmy.

    3) W niedzielę nie było niestety „Budapesztu w Warszawie” (węgierska opozycja nauczyła się wreszcie wygrywać z Orbanem), lecz mamy za to zaczątek Helsinek, choć inny niż wyczekiwany przez WO. PSL wyraźnie zmierza drogą wyznaczoną przez fińską Partię Centrum (Suomen Keskusta) – agrarystów przepoczwarzonych w centrystów. Ambitnie, planowo, wbrew niedowiarkom. Są tu nauki też dla razemitów.

    4) Grzegorz Schetyna to łatwy cel, lecz przyznajmy mu: lepił z kiepskiego materiału jaki pokazały taśmy Neumanna, z „wkrótce wróci” Tuskiem sabotującym działania. W tych trudnych warunkach wyciągnął partię z grobu w jakim już leżała po powstaniu Nowoczesnej i osiągnął spowolnienie ofensywy PiS, opisane w notce WO. Tak, musi odejść, jednak nie jako przegrany: to bardziej case Arciszewski niż case Mikołajczyk. Jego partia również nie zejdzie ze sceny w stylu AWS-u – czeka nas raczej re-brandig akcentujący te elementy, który najłatwiej zaakceptuje polski „łagodny konserwatysta środka” (na przyjęciu komunijnym pozwalający sobie na antyklerykalne żarty): europejskość, umiarkowany feminizm, ekologię. Czyli ostatnie człony koalicji wymienionej na niedzielnej karcie wyborczej.

    O lewicy innym razem. Pozdrowienia i ukłony!

    [1] https://www.dw.com/en/german-prosecutors-to-investigate-far-right-afds-alice-weidel-over-donations/a-46297686

  8. >ogłosił tuż przed ciszą wyborczą, że Zandberg ma komunistyczne powiązania, które ukrył poprzez… edytowanie historii (!) swojego hasła w Wikipedii

    W całej historii pl.wikipedia jedynie 5 osób miało takie uprawnienia
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Rewizorzy#Lista_rewizor%C3%B3w
    z trzema osobami piłem – więc mogę mieć pewność że nie są Zandbergiem. Do tych dwóch innych mam jedynie tylko podejrzenie.

    Zostać administratorem na pl.wiki jest ciężko: to przynajmniej kilka miesięcy (ale raczej 2 lata) ciężkiej pracy i dużo edycji plus przejście głosowania (które jest raczej chłostą niż rozmową rekrutacyjną). W całej historii pl.wiki miało takie uprawnienia 255 osób (obecnie ma je 99 kont). Więc rewizorzy to śmietanka śmietanki userów.

    Gdyby Zandberg był jednym z tych dwóch mniej znanych dla mnie adminów, to mój podziw nie miałby granic.

  9. Jeden scenariusz do rozważenia, który kiedyś opisał Z. Szczerek (chyba) na blogu (chyba) w Polityce. Relacja Fidesz-Jobbik na Węgrzech, która może powtórzyć się nad Wisłą. Orban w pewnym momencie mógł przedstawiać się jako jedyna alternatywa dla Jobbik rysując ich jako niebezpiecznych radykałów, których tylko Fidesz może zatrzymać. PiS zawsze grał na to, żeby absolutnie nikt nie zbudował im się po prawej stronie, bo to wymusza koalicje z radykalniejszymi, których trzeba przelicytować w temacie (dziś) UE, emigrantów, LGBT i czego tam jeszcze, a wówczas nie można licytować w stronę centrum. Ta kadencja PiS będzie bardzo trudna również z tego powodu. Będą musieli kanibalizować Korwina i PSL i PO. Kwadratura koła troszkę. Naprawdę zostało mało czasu na wymyślenie, jak nie przegrać wyborów prezydenckich. Zostało im realnie kilka miesięcy na wymyślenie tego na nowo. Jak przegrają prezydenturę mają trzy lata w sejmie władzy, która musi liczyć się z mechanizmem checks&balances stabilizujących system. Prezydentura to pytanie na kolejne kilka miesięcy. Pytanie na kolejne kilka tygodni – jak kupić kogoś w senacie i odzyskać chociaż cień kontroli nad dwoma izbami.

  10. @Awal Biały:

    „[Grzegorz Schetyna] W tych trudnych warunkach wyciągnął partię z grobu w jakim już leżała po powstaniu Nowoczesnej i osiągnął spowolnienie ofensywy PiS, opisane w notce WO.”

    Nikt mu tego nie odbiera. Schetyna świetnie się sprawdzał i sprawdza właśnie jako partyjny aparatczyk, dyscyplinujący aktyw, zawiązujący koalicje, idący na daleko posunięte kompromisy (Koalicja Europejska!) i tak dalej. Ale przecież wystarczy, że padnie jakiekolwiek pytanie światopoglądowe, by rozległ się znajomy, nerwowy śmiech, postękiwanie i nieśmiertelne „najważniejsze to odsunąć PiS od władzy”. Nie wyobrażam sobie, by Schetyna nagle zaczął powoływać się na Piketty’ego, porównywać modele gospodarcze, rzucać z głowy fragmenty wierszy, czy też snuć jakieś ogólniejsze wizje rozwoju Europy i świata. I właśnie dlatego nigdy PiS-u nie obali.

    „Jego partia również nie zejdzie ze sceny w stylu AWS-u”

    Myślę, że najbardziej realny scenariusz to rozkład w stylu SLD.

  11. Odnośnie Schetyny przypomina mi się rok 2011 i to co wtedy pisano o Jarosławie Kaczyńskim: że przegrał kolejne (6,7,8 ?) wybory z rzędu, że ciągnie w dół swoją partię, że przez niego PO nie ma z kim przegrać. Oczywiście GS to inny polityk, a PO/KO to inna partia, ale w naszej polityce możliwe jest, że przez 4 lata „wymyśli się” na nowo.
    Natomiast tradycją PiS jest to, że bardziej przegrywa samo ze sobą. Co i teraz może się zdarzyć.

  12. @astanczak
    „Pytanie na kolejne kilka tygodni – jak kupić kogoś w senacie…”

    Fun fact: PO, SLD i PSL konsekwentnie chciały likwidacji Senatu [1] [2]. Bronił go PiS: „Pełni ważną funkcję kontrolną w procesie legislacyjnym” – grzmiał poseł Błaszczak [3].

    [1] [wyborcza.pl/1,76842,159208.html]
    [2] [polskatimes.pl/psl-chce-likwidacji-senatu-i-prawa-prezydenta-do-zglaszania-poprawek/ar/321410]
    [3] [www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,12516560,Czy_zlikwiduja_Senat__Jest_wiekszosc_do_zmiany_Konstytucji.html]

  13. @Piotrek Markowicz

    „Nie wyobrażam sobie, by Schetyna nagle zaczął powoływać się na Piketty’ego, porównywać modele gospodarcze, rzucać z głowy fragmenty wierszy, czy też snuć jakieś ogólniejsze wizje rozwoju Europy i świata. I właśnie dlatego nigdy PiS-u nie obali.”

    Z wiadomym skutkiem robił to Palikot.

    Schetyna gdy mu powiedziano, że powinien, to owszem powoływał się na „Zeszyty Historyczne” i książki (Singera, Sołżenicyna, Vonneguta) i rzucał fragmentami piosenek Republiki [1]. W tej konkurencji wcale nie jest taki słaby, może jedynie – wbrew pozorom – brak mu pewnego rodzaju tupetu. A przede wszystkim to prostu nie jest czas na tryumfy partii postinteligenckich elit.

    [1] http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,24797241,grzegorz-schetyna-jestem-grzeczny-bardzo.html

  14. @Awal
    „[Schetyna] w tych trudnych warunkach wyciągnął partię z grobu w jakim już leżała po powstaniu Nowoczesnej”

    Czyżby? Mam wrażenie, że to .N sama się zaorała (w czym – biorąc pod uwagę jeszcze gorsze przywództwo niż w Platformie – nie ma nic dziwnego). Po upadku konkurencyjnego projektu do PO w naturalny sposób powrócił elektorat liberalny (nawet mimo późniejszego przejęcia go przez takie efemerydy jak partia Gwiazdowskiego, ale to było już too little, too late). Schetyna miał po prostu szczęście, że trafił na tak nieudolnego konkurenta jak Petru, który od pewnego momentu stał się politycznym pośmiewiskiem. Gdyby trafił na przeciwnika wagi ciężkiej, byłoby pozamiatane.

    @astanczak
    „Jeden scenariusz do rozważenia (…) Relacja Fidesz-Jobbik na Węgrzech, która może powtórzyć się nad Wisłą”

    Też się tego obawiam. III RP stworzyła tzw. ‚Sebixa’ – nacjonalistyczne, konserwatywno-liberalne monstrum, wychowane przez wykop, YouTuba, teorie spiskowe i nakarmione patostreamem, które w najbliższych latach będzie rosnąć w siłę. Już obecnie wielka część młodych wyborców (prawie wyłącznie płci męskiej) popiera „pana Korwina” i narodowców. Tę brunatną falę będzie zatrzymać będzie równie trudno jak globalne ocieplenie.

  15. @ monday

    „Też się tego obawiam. III RP stworzyła tzw. ‚Sebixa’ – nacjonalistyczne, konserwatywno-liberalne monstrum, wychowane przez wykop, YouTuba, teorie spiskowe i nakarmione patostreamem, które w najbliższych latach będzie rosnąć w siłę. Już obecnie wielka część młodych wyborców (prawie wyłącznie płci męskiej) popiera „pana Korwina” i narodowców. Tę brunatną falę będzie zatrzymać będzie równie trudno jak globalne ocieplenie.”

    Aż tak bym nie demonizował tej nieszczęsnej młodzieży. Kuce są emanacją neolibu, w naturalny sposób zradykalizowaną (bo młodzi) – i na pewno dobrozmianowe wciskanie wszędzie żołnierzy wyklętych, straszenie strasznym LGBT i chmarami uchodźców niosących bakterie i pierwotniaki ten trend podsyciły (nie mówiąc już o tym, że narodowcy to są praktycznie jawnie pro-kremlowskie środowiska). Ale czy w takich barwach można malować całą młodzież? Nie sądzę. Korwinopojeby od zawsze miały kilka punkcików, przy tak silnej brunatnej ofensywie w całej Europie mają 6% w wyborach… to jest, imo, ściana.

    Większość młodzieży, co było tu nie raz podnoszone, nie głosuje wcale.
    Strajki klimatyczne i czarne protesty to też jednak młodzież. Prawicowcy na swoich prawicowych blogaskach też pewnie straszą potworną młodzieżą, ale dla odmiany lewacką. Jak by się nie kręcić, jest to jakiś odprysk szlachetnej tradycji „ach, ta dzisiejsza młodzież”.

  16. @monday.night.fever

    „Mam wrażenie, że to .N sama się zaorała… Schetyna miał po prostu szczęście, że trafił na tak nieudolnego konkurenta jak Petru”

    Czym właściwie się zaorała Nowoczesna? Fejkowym zdjęciem z nieodbytego wylotu na Maderę? Nie, zaorała się brakiem upadku PO (porównaj to z dynamiką SDPL – SLD, gdzie oba projekty położyły się wzajemnie). Schetyna w chwili kryzysu pokazał swoim, że go przetrzyma i kalkulujący młodsi politycy PO uznali, że jednak lepiej zostać z nim. A potem ci od Petru uznali, że lepiej do niego przejść.

  17. @Piotr Gackowski
    „W całej historii pl.wikipedia jedynie 5 osób miało takie uprawnienia”

    Nie musisz mi tego tłumaczyć. Ja to próbowałem wytłumaczyć Holzerowi (na fejsie). Zareagował z typową dla jego formacji mieszanką totalnej niekumatości internetowej i przekonania, że jeśli ktoś mu coś tłumaczy, to na pewno robi to w złej wierze. Strzelił focha i mnie zabanował – myślę, że nadal wierzy w nadludzkie moce Zandberga.

  18. @astanczak
    „Jeden scenariusz do rozważenia, który kiedyś opisał Z. Szczerek (chyba) na blogu (chyba) w Polityce. Relacja Fidesz-Jobbik na Węgrzech, która może powtórzyć się nad Wisłą. ”

    Chyba już za późno. Fidesz zdobył większość konstytucyjną ze względu na samozaoranie opozycji. PiS nigdy się nie zbliżył i już raczej nie zbliży. Nie będzie Budapesztu w Warszawie, zresztą w Budapeszcie też już się kończy.

  19. @Awal Biały

    Zastąpienie PO przez .N raczej nie było możliwe, ale wykres trendów sondażowych [1] mówi wszystko – upadek rzeczywiście zaczął się od akcji z Madera, po której natychmiast zlecieli na 3-ie miejsce, a po tym były jeszcze przejścia posłów do PO i w końcu 27:1, który skonsolidował anty-PiS wokół Platformy. Dzieła zagłady dopełniła chyba fiasko z ‚Ratujmy Kobiety’

    [1]https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8d/Polish_Opinion_Polling_for_the_2019_Election.png

  20. „Też się tego obawiam. III RP stworzyła tzw. ‚Sebixa’ – nacjonalistyczne, konserwatywno-liberalne monstrum, wychowane przez wykop, YouTuba, teorie spiskowe i nakarmione patostreamem, które w najbliższych latach będzie rosnąć w siłę. Już obecnie wielka część młodych wyborców (prawie wyłącznie płci męskiej) popiera „pana Korwina” i narodowców. Tę brunatną falę będzie zatrzymać będzie równie trudno jak globalne ocieplenie.”

    Nie zapominajmy o lekcjach przedsiębiorczości w kombinacji z dwoma lekcjami religii. To w sumie ładnie uzupełniające powyższe „formalna” strona edukacji.

    Dla mnie jedyna nadzieja w tym, że obowiązkowe akademie ku czci Żołnierzy Wyklętych, w połączeniu z nachalną religią, popchną młodzież na lewo. Zresztą prawica się tego już boi (Karnowski płakał w którymś numerze swojej gazety, że jak nie odzyskają akademii, to lewactwo wygra).

  21. @not great not terrible
    To była moja pierwsza myśl gdy zbaczyłem wyniki wyborów.A potem przyszedł czas na refleksję czy abybnie jestem tym Diatłowem. Dużo tych niewiadomych.

    4 lata temu byłem poważnie przekonany, że PiSowi wystarczą dwa lata na autodestrukcję. Myliłem się fundamentalnie – frakcje się podgryzają ale mają świadomość, że najważniejszy jest ich wspólny interes. Teraz nowym czynnikiem jest obecność nowego PSl i Brunatnych, co oznacza, że zarówno Gowin jak i Ziobro czy Macierwicz mają gdzie pójść (potencjalnie). Zwłaszcza ten drugi czeka na okazję do zemsty. Oznacza to dalsze utuczenie zarówno szkarady Kosiniaka jak i szurii. Wydaje się, że prędzej czy później prezes będzie musiał wybrać, którą frakcję zatrzymać kosztem drugiej ale to wcale nie jest pewne.
    Co do kłopotów z większością „bo ministrowie” – może Piotrowicz wie, że ma nową robotę i dlatego taki wesolutki? A poważniej – opizycja musiałaby się jakoś nadzwyczajnie skoordynować, karty do głosowania musiałyby przestać wypadać itd. Ale owszem, to byłaby bardzo skutecxna presja na partię rządzącą.

  22. @zefir
    Jako rocznik 93 znam to z własnego doświadczenia i mogę przedstawić jak to wyglądało z mojej perspektywy. Generalnie te lekcje przedsiębiorczości były czymś w stylu wychowawczej, czyli gadało się o pierdołach i jadło kanapki. Dosłownie nic z tego nie pamiętam, religia była mocno wkurzająca. Trzeba było marnować czas i wkuwać tajemnice różańca, do tego jakby prowadzili to ludzie z łapanki. W pierwszych klasach podstawówki uczył nas organista, który uwielbiał walić naszymi głowami o ławkę, co prawda nie jakoś mocno, ale wciąż to była chora sytuacja. Jak byłem w III klasie podstawówki musiałem pójść do łazienki, facet nie pozwalał mi na to przez dłuższy czas, ale w końcu się ugiął. Oczywiście nie dałem rady i zesikałem się, nie dość, że pacan kazał mi siedzieć w tych obszczanych spodniach do końca lekcji to jeszcze mnie przedrzeźniał jak płakałem. Później już było bardziej sensownie, ale wciąż nienawidziłem tego gówna.
    Nie zapominajmy jeszcze o wychowaniu do życia w rodzinie, z tym też było bardzo różnie. W gimnazjum uczyła mnie dosłownie matka tytułowej bohaterki z filmu carrie. Wygadywała mnóstwo paranaukowych bzdur o tym, że z gwałtu nie ma ciąży itp. W liceum miałem szczęście do bardzo fajnej nauczycielki, która prowadziła to jak na zachodzie.
    Generalnie te religie i wychowania były zazwyczaj koszmarem dla większości z nas i ludzie mieli to w dupie, ale jak nie masz kapitału kulturowego , a twoi rodzice myślą podobnie to mimo wszystko w pewnym stopniu to przyjmujesz. Nadzieja jest w obecnych nastolatkach, widać, że są dużo mądrzejsi od nas.
    Co do fenomenu tych korwinów i konfederacji wydaje mi się, że to jeszcze kilka lat temu było typowo miejskie zjawisko, na dodatek popularne wśród dzieciaków z klasy średniej. W mojej wiejskiej szkole jakbyś zaczął pitolić o prawicach i lewicach to znajomi nie wiedzieliby o czym gadasz. Tak samo nie miałem większej styczności z homofobią, to było takie ekstremalne tabu. Za to już w mieście w liceum ci wszyscy powstańcy i walka z poprawnością polityczną cieszyły się sporą popularnością. Przepraszam za długi post i posługiwanie się anegdotami, ale może w ten sposób trochę wytłumaczę popularność pewnych zjawisk wśród młodych.

  23. @„ Generalnie te lekcje przedsiębiorczości były czymś w stylu wychowawczej, czyli gadało się o pierdołach i jadło kanapki.”

    Dlatego właśnie jest takie poparcie dla konfederacji. Brak przedstawiania zupełnie podstawowych terminów jak chociażby koszt alternatywny, który można ładnie tłumaczyć na przykładach usług publicznych (drogi, wojsko, etc.).

    @„ W liceum miałem szczęście do bardzo fajnej nauczycielki, która prowadziła to jak na zachodzie.”

    Nie zapomnij o wysyłaniu jej paczek żywnościowych do więzienia.

  24. @Nie zapomnij o wysyłaniu jej paczek żywnościowych do więzienia.
    Podejrzewam, że jeśli zapanuje autorytaryzm to za udział w wiecach kodu i marszach równości sam będę ich potrzebował. Na szczęście na to się nie zapowiada, chyba, że dojdzie do jakiegoś potężnego kryzysu i konfederacja stanie się politycznym mainstreamem.
    Jeszcze w temacie konfederacji to ta partia jest groźna, widać, że szybko się uczą np. mocno otworzyli się na kobiety. Niedługo nie będzie można pisać optymistycznych artykułów o tym jak polskie kobiety są bardziej liberalne i postępowe od mężczyzn. W końcu miały identyczną, czytaj kijową edukację nieprzystosowaną do współczesnego świata.

  25. @Kobiety i konfederacja

    Konfederaci się uczą, ale poza kilkoma eksponowanymi postaciami (a’la Godek) i może jakąś grupką sytych przedstawicielek klasy średniej i wyższej obecnie głosujących na PiS raczej szerokiego poparcia wśród kobiet nie zyskają. Ich narracje są kompletnie odporne na problemy dnia codziennego, z którymi mierzą się kobiety. Kuce, którym wydaje się, że lepszą opcją będzie pozostawienie w kieszeniach ich podatków, których nie płacą, bo nie przekraczają pierwszego progu, niż usługi publiczne, to jednak inna klientela.

  26. @edukacja

    Jako rocznik ’89 dorzuciłbym brak jakichkolwiek elementów historii praw socjalnych i pracowniczych na Zachodzie. Znam mnóstwo ludzi z mojego pokolenia myślących że podział komunizm-neoliberalizm jest binarny, albo przekonanych, że Niemcy to jest taki gospodarczy klon Ameryki. W mojej edukacji licealnej bodaj tylko przy Wielkim Kryzysie i New Dealu zająknięto o się o jakimś interwencjonizmie państwowym.

  27. Na sytuację polityczną w Polsce w najbliższych latach największy wpływ będą miały dwie rzeczy:
    1. Stan zdrowia prezesa. To prezes jest centralnym zwornikiem partii, a pozycja wszystkich innych zależy od stopnia przychylności prezesa. Nie jest to układ, który promuje współpracę, więc kiedy prezesa zabraknie, wszyscy się rzucą sobie do gardeł.
    2. Wynik wyborów prezydenckich 2020 – to będzie game changer jak w 2015.

  28. „Nie zapominajmy o lekcjach przedsiębiorczości w kombinacji z dwoma lekcjami religii. To w sumie ładnie uzupełniające powyższe „formalna” strona edukacji.”
    Mało mitów ma równie słabe poparcie faktów jak to o tym, że religia w szkole tworzy konserwatystów. Wystarczy spojrzeć na wyniki głosowań w kohortach 18-29 i 30-39 ( dzisiejsi 40latkowie mieli religie w szkole jakoś od 4ej klasy podstawówki!) i porównać je z tymi rocznikami, które religie miały na plebaniach. No jakoś poparcie dla PiSu i Konfederacji spada (46% i 44% vs 53% i 56% w grupach najstarszych), a nie rośnie. Dodajmy badania o spadkach religijności młodzieży na świecie (w Polsce najszybsze) i zacznijmy krzyczeć „Więcej Religii W Szkole!”.
    Jedyne co jest charakterystyczne dla to wybór Konfederacji, a nie PiSu. No straszne, ale pamiętam prawybory w swoim inteligenckim liceum w latach 90tych i to, że UPR (czy jak tam się nazywał) przegrywał tylko (minimalnie) z Unią Wolności. Z tego się wyrasta. Fajnie by było zobaczyć dokładniejsze wyniki, ale tak na oko, gdzieś koło 26-7 roku życia.
    Można sobie też porównać wynik z 2015 – Korwin+Kukiz w 18-29 mieli 37.4%, teraz Konfederacja 17.5%. Poparcie dla (prawicowych) radykałów w najmłodszych rocznikach spada, nie rośnie. I wygląda na to, że przeniosło się na poparcie dla Razemków (SLD+Razem 8.6% w 2015 i 24.3% w 2019).

  29. @PAK

    Jako rocznik ’89 dorzuciłbym brak jakichkolwiek elementów historii praw socjalnych i pracowniczych na Zachodzie.

    To już prędzej na WOSie można było znaleźć.

  30. @Nachasz

    Z WOS-u to pamiętam np. tłuczenie hierarchii sądownictwa, kompetencji urzędów, czy podziału administracyjnego. Typowa pamięciówka. Na maturze rozszerzonej było pytanie o miejsca stacjonowania polskich żołnierzy poza granicami. (Serio!) Były, i owszem, charakterystyki ideologii politycznych, ale bez refleksji, że hej, w Europie obywatel i pracownik ma w najbardziej rozwiniętych krajach trochę więcej praw, niż samo bycie peonem szefa i dostęp do *jakiejkolwiek* publicznej edukacji oraz leczenia. Zamiast tego lepiej poznać założenia monarchizmu czy komunizmu, czemu nie.

  31. @PAK

    Na maturze rozszerzonej było pytanie o miejsca stacjonowania polskich żołnierzy poza granicami./blockquote>
    W sumie dziwnym nie jest. Jeśli pisałeś w 2008, to akurat wtedy zbliżał się koniec polskiej strefy okupacyjnej w Iraku.

    @Eustachy
    Nie rozumiem kto ma być podmiotem tej drugiej legitymizacji.

  32. @Nowoczesna
    Były dwa bardzo różne ugrupowania które miały niezły wynik wyborczy i w trakcie kadencji uległy rozpadowi/asymilacji. Nowoczesna i Kukiz. Wspólną ich cechą był brak pieniędzy [subwencji]. To może brzmi trywialnie, ale chyba bardziej tłumaczy upadek niż cokolwiek innego.
    Niestety, dla bardziej postępowej lewicy jest to niezwykle zły prognostyk.

  33. Dobry wieczór.
    „Tragedii nie ma”
    To zależy od definicji „tragedii”. Wg mnie kolejne 4 lata rządow PiS to jednak jest „tragedia”, z której skutków (na polu instytucjonalnym, np. sądownictwa) będziemy wychodzić przez dekady.
    „W Sejmie ledwo-ledwo utrzymali kruchą większość, którą mogą stracić po najdrobniejszym rozłamiku.”
    Jakoś przez poprzednie cztery lata równie kruchej większości nie stracili. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?
    „W trzecią kadencję PiS już nie wierzę (…)”
    Może i tak, ale w takim razie kadencja 2023-2027 to będzie słaby rząd (b. krucha koalicja w rodzaju PO – Lewica), z wrogim sobie prezydentem (Duda 2020-2025), obsadzonym przez PiSowskich nominatów TK blokującym wszystkie niewygodne dla PiS ustawy, etc. PiS nawet w przypadku pewnych niepowodzeń na polu ekonomii w 2023 raczej poniżej poparcia 30-35% nie zejdzie i nadal będzie najsilniejszym graczem. Słabo to widzę.
    „To [Senat] utrudni PiSowi zapowiadane na tę kadencję przykręcanie śruby (…)”
    Nope. Jedyne, co może utrudnić, to utrata prezydentury – a na to nie można liczyć, bo po prostu opozycja nie ma dobrego (as in: „mogącego wygrać”) kandydata.

  34. „środowiska, które stawiały opór PiS-owi w poprzedniej kadencji”
    Hm, o kim konkretnie mowa? Po sądownictwie przejdzie ziobrowy walec, b. możliwe jest spełnione zapowiedzi prezesa o wykorzystaniu art. 180 ust. 5 konstytucji do wysłania w stan spoczynku dużej liczby sędziów przy okazji „zmiany ustroju sądów (np. likwidacja sądów apelacyjnych) + dalsze przejmowanie SN. Nauczyciele już po nauczce z maja strajkować nie będą.
    „zaakceptować swojego wewnętrznego lewaka”
    W praktyce wyborczej oznacza to przejęcie kilku % wyborców z puli PO/KO.

  35. Z jakiej puli? Są jakieś rozdawane z góry pule? Czy to taka aluzja do syndyka w PO/KO, że już nic tylko pule na wydaniu? W wyborach przede wszystkim trzeba być przekonującym. Dopiero potem można narzekac na rozdobnienie, ordynacje, układ planet. Jak się ma dwadzieściakilka procent bo się za Woodym Allenem myślało, ze sama obecnośc to 80% sukcesu, to nie można.

    Dla PiS sytuacja jest teraz wyodna do pozycjonowania się jako partia centrowa między szurami z Konfederacji a normlana europejską socjaldemokracją przedstawianą jako podobna skrajność plus pogrobowcy („i z Dydchem twoim”). To PiS będzie przede wszystkim podgryzał PO w centrum. W tym celu prezes udostępnił Gowinowi aż tyle biorących miejsc (poprzednio miał bodajże 6, teraz coś 18 posłów).

    Nota bene jak wygladają wahania i stawianie oporu przez gowinowców pokazał wyrzucony wiceminister Bobko w niedawnym wywiadzie, gdzie podkreślił, ze nie miał rozterek broniąc sądów, bo i tak by sam odszedł po tym jak Kaczyński kazał zwracac premie, które się po prostu należały.

  36. @ Dla PiS sytuacja jest teraz wyodna do pozycjonowania się jako partia centrowa

    This. Wydaje mi się, że argumenty o tym, że teraz PiS jest zagrożone, bo Konfederacja będzie ich objeżdzać z prawej, to myślenie życzeniowe. Dzięki obecności Konfederacji po prawej PiS zyskuje konkretny argument umacniający ich centrową narrację – „zobaczcie, nie jesteśmy tacy prawicowo radykalni jak nas maluje opozycja, no popatrzcie na to, co proponuje Konfederacja, nasze rozwiązania przy tym nie są wcale radykalne”. Obawiam się, że to sprawi, że PiS zyskał właśnie jeszcze większą odporność na zarzuty o radykalizm i przegięcia. Będą się one ześlizgiwać z nich jak niemieckie pociski z pochyłych pancerzy czołgu T-34, nie robiąc im krzywdy, a u strzelających budząc zdziwko/jakto/niefair.

  37. Sytuacja PiS jest o tyle trudniejsza, że w poprzednim sejmie od Kukiza brali praktycznie tyle, ile potrzebowali. Teraz nie ma żadnego takiego klubu, w którym są ludzie „urwani z choinki”. Jak Gowin albo Ziobro fikną, to nie ma kim załatać dziury. Nawet Konfederaci to będzie mało (tym bardziej że wszystkich na raz nie wezmą, to widać od razu).

    W dodatku obecność JKM etc. będzie ich kosztowała mnóstwo energii na neutralizowanie tej małej ale niebezpiecznej grupy. W poprzedniej kadencji propaganda PiS była wymierzona w „lewactwo” (tak to sobie zdefiniowali, etykietując w ten sposób PO+PSL). Kukiz to była niegroźna „konstruktywna opozycja” (w przekazie PiS), z którą specjalnie nie walczyli. Teraz nie da się objąć jedną etykietą lewicy, ko, konfederacji i psl-u. Na pewno będą próbować, ale to będzie słabe. Powyborcze wypowiedzi JKM przebiją się do ludzi bardziej niż PiS-owska propaganda.

    Więc to może być tak, że jak PiS będzie atakować Lewicę i KO z pozycji „wy jesteście przeciw tradycyjnym wartościom”, to dostanie prawy prosty od Konfederacji „wy też”. I w drugą stronę atak na Konfederację w stylu „jesteście agenturą Putina” narazi PiS na kontrę z lewej „przecież robicie w zasadzie to samo”.

  38. g i z będą fikać, ale nie aż tak, żeby wylecieć z układanki, bo wiedzą, że nie tylko skończy się kasa, ale dodatkowo zaczną się spore problemy, bo k to mściwy s jest. No i k nie ma ich kim zastąpić, poza PSLem, który swoją drogą pewnie bardzo chętnie, szczególnie gdy d dalej będzie prezydentem. No, ale to już by była koalicja, więc k nie za bardzo się w takie coś właduje, raczej użyje jako straszaka do dyscyplinowania dwóch gamoni.

  39. @Ellen Asp
    Nie wiem, czy w ogóle można liczyć na jakiekolwiek ataki ze strony brunatnych, skoro są oni opozycją oswojoną, karmioną i prowadzoną na smyczy przez partię rządzącą. A jeśli ta opozycja zrobi kupę na środku chodnika, to będzie to sprzedane tak, że przecież nie PiS zrobił, tylko opozycja. „Opozycja” to już wystarczająca etykieta dla tych, którzy nie wnikają na tyle, żeby widzieć smycz i dokarmianie.

  40. @Borys
    „Zastąpienie PO przez .N raczej nie było możliwe, ale wykres trendów sondażowych [1] mówi wszystko – upadek rzeczywiście zaczął się od akcji z Madera…”

    W czasie owej zimowej blokady sejmu młodzi posłowie Platformy również wyprodukowali bogaty kontent, który mógł być dla ich partii zabójczy (np. śpiewająca posłanka Mucha). PiS robił wszystko, by tak właśnie się stało (mem „Ciamajdanu”). Precedensy historyczne (AWS, SLD/ SDPL, PiS sprzed „religii smoleńskiej” rozłamywany przez ziobrystów i PJN…) zapowiadały piękną katastrofę w obrębie całego liberalnego spektrum: rozłamy, chaotyczne przegrupowania, cichą ewakuację części posłów z aktywnej polityki… Taka katastrofa nastąpiła jednak tylko po stronie Nowoczesnej, PO się jej oparła dzięki Schetynie właśnie. Potrafił on zmobilizować partię, czyli wszystkich nie znanych nam lokalnych Neumannów i Gawłowskich, utrzymać w ryzach buntowniczych młodych, zdefiniować kierunki działania. Wbrew chórowi krytyków i pomimo dezintegracyjnej aktywności Tuska, doprowadził Platformę do stanu, w którym jest ona wciąż główną siłą opozycyjną, nieodzownym składnikiem wszelkich anty-PiSowskich koalicji. Owszem, teraz czas Schetyny się już kończy, lecz w owych ostatnich latach był więcej niż aparatczykiem, był przywódcą. Gdybym dziś był szefem rady nadzorczej jakiegoś polskiego Siemensa, tj. koncernu stojącego przed wyzwaniem konsolidacji i obrony udziałów w rynku, szedł bym do Schetyny jak w dym z ofertą stanowiska prezesa (takie polityczne emerytury miewają politycy na Zachodzie). W Polsce, cóż… Skoro kolega Markowicz domaga się wierszy, może choć niech wybrzmi to epitafium:

    Grześ rozkładu zgniótł zarzewia,
    tchnął otuchę w tczewskie trzewia!

    @loleklolek_pl

    „Konfederaci się uczą, ale poza kilkoma eksponowanymi postaciami (a’la Godek) i może jakąś grupką sytych przedstawicielek klasy średniej i wyższej obecnie głosujących na PiS raczej szerokiego poparcia wśród kobiet nie zyskają.”

    System partyjny jaki się wyłania w tym Sejmie i jaki będzie podlegał w nim dalszej ewolucji dąży ku precyzyjniejszemu odzwierciedleniu aktualnych podziałów klasowych (a nie tych z początków transformacji). Konserwatywna wyższa klasa średnia (która jest czym innym niż sklepikarze, rekrutuje się w dużej mierze z profesjonalistów) polityczną emanację swojego światopoglądu znajduje jak dotąd w Ordo Iuris, lecz teraz z ofertą dla niej wyjdą „nowi” eleganccy narodowcy (po wyłamaniu się z Konfederacji). PiS nie będzie dla tej klasy ani wiarygodny (mimo werbalnego wsparcia, nie raz wkładał do zamrażarki ich projekty) ani odpowiedni socjo-estetycznie. Prowincjonalny PiS-owski działacz bezładnie gardłujący przeciw „lesbijkom, gejom, bio coś tam” to słaby erzac Bosaka wykładającego te same treści pełnymi zdaniami z dobrą dykcją. Ci ulepszeni narodowcy (mężczyźni i kobiety) to będzie prawa strona Sejmu, która z czasem zastąpi Brauna i Korwina.

  41. @bartolpartol
    Panie Bartolu drogi, zedytowałem panu komentarz, bo NIE ŻYCZĘ TU SOBIE TAKIEGO JĘZYKA. Potem wytnę.

    @dr nikt
    „Nauczyciele już po nauczce z maja strajkować nie będą.”

    Natomiast spełniają już to, o co do nich apelowali prawicowi publicyści – jak wam się nie podoba, to odejdźcie z zawodu. Chaos w szkolnictwie będzie się pogłębiał i bez strajku. Nie da się o to obwiniać opozycji.

    „Jedyne, co może utrudnić, to utrata prezydentury – a na to nie można liczyć, bo po prostu opozycja nie ma dobrego (as in: „mogącego wygrać”) kandydata.”

    To samo mówiono o Komorowskim na dwa miesiące przed wyborami. A teraz mamy więcej niż 2 miesiące. Przypomnę, że Dudę wysunięto jako kandydata, który ma tylko ładnie przegrać (bo PiS też nie bardzo wierzył w wygraną).

  42. @dr nikt
    „„Jedyne, co może utrudnić, to utrata prezydentury – a na to nie można liczyć, bo po prostu opozycja nie ma dobrego (as in: „mogącego wygrać”) kandydata.”

    Kandydatką Platformy będzie Kidawa-Błońska. Końcówka kampanii KO była właściwie jej kampanią prezydencką, która już wystartowała i się toczy. Czy to będzie wspólna kandydatka opozycji zależy od współpracy w parlamencie np. komu przypadnie stanowisko marszałka Senatu.
    Czy może wygrać z Dudą? Może.

  43. @wo
    „Chaos w szkolnictwie będzie się pogłębiał i bez strajku. Nie da się o to obwiniać opozycji.”

    Ależ da się. Niedawno byłem na dzielnicowym spotkaniu w składzie: przedstawiciele szkół, lokalni radni, burmistrz dzielnicy, jacyś tam ludzie z ratusza. Spotkanie sprowadzało się do tego że radni pisu przekrzykiwali się jeden przez drugiego że Trzaskowski to, Trzaskowski tamto – nie dał pieniędzy na podwyżki, w szkole za dużo dzieci, nie ma komu pracować, szkorbut koklusz i cholera. Na co platformersi głównie robili „eeee, beee, ale to przecież wina ministerstwa, co my biedne misie możemy”. No i ok, ja to wiem że oni naprawdę g mogą i robią co się da w tych warunkach. Ale to ja, bo się orientuję. W społeczeństwo (o oddźwięk był duży bo relacja na fejsie była bardzo popularna) poszedł mesydż że pis robi co może by poprawić to co zły Trzaskowski ze złej swej wilczej woli spieprzył. Platforma niesłychanie nie umie w komunikację społeczną, to jest niepojęte jak bardzo.

  44. W szkolnictwie nie będzie chaosu tylko degradacja. „Strajk włoski” nauczyciela matmy u mojego najstarszego syna (1 klasa LO): „na jutro zrobicie zadania 10 do 20” i na kolejnej lekcji 30 minut sprawdzamy zadanie domowe. Tak co lekcję. Albo u drugiego (7 klasa) lekcja geografii polegająca głównie na dyktowaniu fragmentów podręcznika. Młody się już skapnął, nie marnuje papieru, chroniąc w ten sposób przyrodę.

  45. @PiS jako partia centrowa
    Rzecz w tym, że Jarosław w ogóle nie potrafi prowadzić polityki w ten sposób. Kaczyński to działa jak troll – wyciąga zupełnie skrajny, absurdalny pomysł (Zakaz aborcji! Zakaz edukacji seksualnej! Trzecie pokolenie SB!) i rzuca jak kość w liberalne media i elektorat. Cały pomysł opiera się na ciągłej inicjatywie w temacie kolejnych tematów politycznych. Teraz PiS będzie mógł być przelicytowany przy każdej okazji, i to zarówno od strony obyczajówki (Konfederacja) jak i socjału (Lewica). A dodatkowo stracą inicjatywę właśnie, gdy będą musieli jakoś odbijać kolejne pomysły brunatnych. Również sojusz z ołtarzem robi się coraz bardziej chwiejny, skoro KK nagle ma drugie ugrupowanie, które może przytulać. I z którym może dzielić się swoimi łaskami.
    Zresztą – koalicja z 2005 roku jasno pokazała, że PiS jako środkowy grać nie umie. Średnio dawał sobie radę z odbijaniem kolejnych pomysłów LPR-u (mundurki, lista lektur szkolnych, becikowe, religia na świadectwie).
    Myślę, że PiS rzeczywiście faszystów pompował, zapewne z dalekosiężnym planem na układ w stylu Fidesz-Jobbik. Ale układ ten zupełnie przestaje funkcjonować w sejmie z dość silną, zróżnicowaną opozycją, straconą drugą izbą i niepewnym wynikiem wyborów prezydenckich.
    Oczywiście – to jest katedra wróżenia z fusów. Równie dobrze Konfederacja może rozpaść się na 58 kół poselskich, z których każdy będzie tą najbardziej prawicową prawicą i de facto straci jakiekolwiek znaczenie. Lewica zmieni się w kolejną teflonową, wielkomiejską partię, dwóch zagubionych senatorów przejdzie na stronę PiS i wracamy na pole „start”.
    To, co jeszcze Jarosławowi może spędzać sen z powiek, to wzrost sił poszczególnych koterii wewnątrz PiS-u. Każda z nich może zażądać tyle, co zewnętrzy, potencjalny koalicjant i w przypadku odmowy odejść ze wzruszeniem ramion.
    Także przychylam się do opinii, że „not bad, not terrible”.

  46. @awal
    „Kandydatką Platformy będzie Kidawa-Błońska.”

    Tak sobie właśnie myślałem ostatnio. Byłaby strawna dla reszty. Ale warunek jest jeden – musiałaby być jedyną nieegzotyczną kandydatką opozycji. Inaczej będzie jak z wyborem senatora z Pomorza, gdzie Drelich przegrał, bo wystartował Bonkowski i zabrał Drelichowi część głosów. Chwała mu za to swoją drogą.

  47. @awal
    „Kandydatką Platformy będzie Kidawa-Błońska. Końcówka kampanii KO była właściwie jej kampanią prezydencką, która już wystartowała i się toczy. Czy to będzie wspólna kandydatka opozycji zależy od współpracy w parlamencie np. komu przypadnie stanowisko marszałka Senatu.Czy może wygrać z Dudą? Może.”

    Tak, mnie się też to wydaje pewne. Niestety albo stety pewne jest również to że Biedroń nie odpusci kandydowania za żadne skarby, więc długopis ma na dzieńdobry murowaną drugą turę bo w pierwszej opozycja skupi się na wycinaniu się nawzajem

  48. Nie będzie tak jak na Pomorzu. W wyborach do senatu jest 1 tura – zwycięzca bierze wszystko. Prezydenta możemy wybrać w 2 turze. Jak będzie tak jak we wczorajszym badaniu 1 tura: AD 41%, MKB 24%, RB 15%, WKK 9% i JKM 4%, to w 2 turze każdy może wygrać. Kampania i ewentualne debaty przed 1 turą muszą tylko być na zasadzie Duda kontra reszta świata.

  49. A RB, MKB i WKK nie muszą się nawzajem gryźć – to może być konkurs „kto skuteczniej przywali władzy”.

  50. „wystartował Bonkowski…”

    Co pokazuje jak ułomne są wszystkie komentarze polityczne. Antysemita zrobił więcej dla opozycji niż jej politycy, PR-owcy i publicyści. Gdyby nie wystartował, zamiast „wasz Sejm, nasz Senat” byłoby „Drelich w Senacie, Rulewski w drelichu”…

  51. @Awal

    Aż dziw, że przy tym stopniu zaciętości walki o Senat, żadna ze stron nie próbowała na dużą skalę wykorzystać słabości jednoturowego systemu JOW, tzn. po cichu wspierać kandydatów, którzy mogliby podzielić głos przeciwników.

  52. P.S. Kto zgadnie, do którego poety nawiązuję w ostatnim cytacie – czeka nagroda specjalna Laur Komcionauty (za pozwoleniem WO)

  53. @Michal Kosek:
    No… nie wiem.
    „U mnie” senat wygral PiS mimo slabego wyniku. Przyczyna? „Zbuntowany dzialacz PO”, ktory wbrew wladzom partii wystartowal jako „Koalicja Obywatelska” (co prawda dalej byl inny dopisek, ale wystarczylo by zdezorientowac i podzielic wyborcow*; zwlaszcza, ze w alfabecie byl przed prawdziwym kandydatem KO).Gdyby nie podzieli, KO miala by o jakies 10 punktow procentowych lepszy wynik niz PiS. A tak… PiS wygral.
    *) Ja przyznaje, ze sam nie wgladalem w lokalny senat, uwazajac ze trzeba zaglosowac przeciwko PiS, kogokolwiek by wystawili. Zakreslilem wlasciwego kandydata, ale… wiem ze malo brakowalo, wlasnie ze wzgledu na zerojedynkowosc wyboru.

    @Piotrek Markowicz:
    Pozyjemy, zobaczymy. To wszystko to mozliwe scenariusze. Wybory i podzial mandatow daly „karty do gry” PiSowi i partiom opozycyjnym. Karty dla opozycji lepsze niz 4 lata temu (lewica w sejmie, Konfederacja jako konkurencja z prawa, troche jednak odnowiona PO…), ale pytanie nie tylko o karty, ale tez i o to, jak kto nimi zagra.

    @WOS w szkole:
    Ja chodzilem do szkoly na przelomie PRL i IIIRP. Uczyla nas WOSu nauczycielka historii, nie ukrywajaca przywiazania i przynaleznosci do PZPR. Ale… jak pamietam tego, co uczyla o wyborach, o sprawdzaniu i wypytywaniu kandydatow, trybie kampanii wyborczej (jeszcze w PRL!), jak nas brala do sadu, bysmy poznali jego prace… Troche dobrych lekcji od niej dostalismy. (Mloda gwardia w szkole byla bardzo prosolidarnosciowa, ale w sprawach spoleczno-polityczno-prawnych malo wyrobiona. Pamietam nauczycielke z tego pokolenia i pogladow, jak wyjasniala ze wybory wiekszosciowe to tyle co proporcjonalne 😀 ) Co tylko znaczy, ze wszystko zalezy od nauczyciela.

  54. @pak4
    Tak, słyszałem o tej sytuacji, i jeszcze paru innych, ale dlatego napisałem „na dużą skalę”, bo w większości okręgów jednak było tylko dwóch kandydatów. Zresztą nadal nie mogę zrozumieć, że jakaś niszowa partyjka mogła zablokować użycie przez SLD skrótu „Lewica”, a wielka KO nie była w stanie nic zrobić z tym, że były działacz się pod nich podszywa.

  55. „a wielka KO nie była w stanie nic zrobić z tym”

    To tak jak praktycznie ze wszystkim innym. Oni już tak mają. Masa upadłościowa.

  56. @awal

    …Drelich w senacie…

    Drelich w senacie-skumbrie w tomacie.
    Rytm ten sam, ale brakuje drugiego członu.
    Nie, to nie to, choć coś mi świta.
    Rany, miało być o wyborach, a tu takie zdrapywanie sklerotycznych zakrzepów w zwojach!
    No cóż, przeszukuję szare komórki dalej.

  57. No nie wierzę, stary sejm w ekspresowym tempie, zaraz będzie karał za edukacje seksualną. Myślałem, że to jakieś wygłupy, a to jednak prawda. Mam nadzieję, że Unia jakoś zareaguje i nałoży kary bo to co się odwala to putinowska Rosja.

  58. @WO
    „Tak się nie da zbudować autorytaryzmu. Ten wymaga triumfalnego marszu od zwycięstwa do zwycięstwa, za sprawą którego rozproszona i przerażona opozycja nie będzie stawiać oporu.
    Niemcy w latach 30. wymyślili na to ironiczne słowo Selbstgleichschaltung. Za jego sprawą nawet ci, którzy nie głosowali na Hitlera (czyli, przypomnę, większość społeczeństwa), woleli to ukrywać, bo po co mieć kłopoty”

    W nas to gł. PIS-owcy nadal boją się ujawniać.
    [oko.press/ipsos-trafil-w-exit-poll-odmawiali-nam-glownie-wyborcy-pis-ale-nauczylismy-sie-korygowac-ten-unik]

    @Piotrek Markowicz
    „5) Największym zagrożeniem dla razemków jest zepchnięcie ich przez media do roli sejmowego folkloru, wiecznego oponenta dla faszystów z konfederacji w wieczornych naparzankach polityków”

    Największym zagrożeniem dla Razem jest samo Razem: że zrobią własne koło (jak zapowiedział Zandberg) i swoim LGBT będą się przekrzywiwać z Konfederacją, pozostając folklorem (zamiast robić lewicę z Lewicą).

    „@Awal Biały:
    „[Grzegorz Schetyna] W tych trudnych warunkach wyciągnął partię z grobu w jakim już leżała po powstaniu Nowoczesnej i osiągnął spowolnienie ofensywy PiS, opisane w notce WO.”
    (…) Nie wyobrażam sobie, by Schetyna nagle zaczął powoływać się na Piketty’ego, porównywać modele gospodarcze, rzucać z głowy fragmenty wierszy, czy też snuć jakieś ogólniejsze wizje rozwoju Europy i świata”

    To dokładnie jak Tusk (ten od ciepłej wody w kranie a nie wizji).

    @monday.night.fever
    „@Awal
    „[Schetyna] w tych trudnych warunkach wyciągnął partię z grobu w jakim już leżała po powstaniu Nowoczesnej”
    (…) Po upadku konkurencyjnego projektu do PO w naturalny sposób powrócił elektorat liberalny”

    PO przejęło tylko 50% wyborców Nowoczesnej, a Wiosna/SLD 30% (o jednoprocentowych Razem nie ma sensu pisać, nie liczyli, nie liczą się i nic nie wskazuje, że mieli by się zacząć liczyć). Przepływy:
    [www.tvn24.pl/wybory-parlamentarne-2019/wiadomosci-wyborcze,474/wybory-parlamentarne-2019-sondazowe-wyniki-wyborow-poparcie-ze-wzgledu-na-wyksztalcenie,977129.html]

    @s.trabalski
    „Teraz nowym czynnikiem jest obecność nowego PSl i Brunatnych, co oznacza, że zarówno Gowin jak i Ziobro czy Macierwicz mają gdzie pójść (potencjalnie)”

    Z ministerstw na bruk bez subwencji amją mają pójść? No, i nadal jest możliwość całkowitego zastąpienia SP albo Porozumienia (a i razem), więc będą się bardziej pilnowali.

    @embercadero
    „To tak jak praktycznie ze wszystkim innym. Oni już tak mają. ”

    To już AwalBiały prostował, więc ja tylko…

    „Masa upadłościowa”

    Napisała jednoprocentowa masa upadłościowa (z prawie 4% przez 4 lata – PO odwrotnie, ma więcej), która by jakoś przetrwać zaparła się sama siebie i na plecach „komuchów-liberałów” (taka narracja do 2018) wdrapała się do sejmu. A to tylko dlatego się udałom bo PO olała koalicję z SLD i Wiosnę #lol

    @ALL
    Jobbik od dawna nie jest już partią skrajnie prawicową (ci skrajni wypchnięci, mają inną partię). Raczej PSL niż Konfederacja.

  59. „Kandydatką Platformy będzie Kidawa-Błońska.”
    Na 99% tak – ale to tylko pokazuje słabość tej partii. MKB jest kiepską mówczynią, nawet czytanie z promptera słabo jej wychodzi, o sensownym mówieniu „z głowy” raczej zapomnijmy. Merytorycznie też bardzo słabo. Coś jak Komorowski.

    Ale to wszystko ma w sumie drugorzędne znaczenie. Większe ma to, że PiSowi brakuje ledwie kilka % do tego, aby Duda został prezydentem. Kandydatce PO/KO brakuje tych % grubo ponad 20. I tutaj kluczowy będzie elektorat PSL/Kukiz – słabo widzę ich masowe głosowanie za przedstawicielką (pod)warszawskich elit. Dlatego uważam, że nie pójdzie jej lepiej przeciwko Dudzie niż Komorowskiemu.

    To będzie kolejne starcie pod hasłem Polska ludowo-narodowa vs. Polska postępowo-liberalna. Po której stronie widzicie elektorat PSL czy niedobitki Kukizowców, że o skrajnej prawicy nie wspomnę? Wynik z góry wiadomy. To już lepiej żeby przeciwnikiem Dudy w II turze był Kosiniak (myślę, że mógłby wygrać), ale raczej go tam nie będzie.

  60. Cholerka, obstawiałem Gałczyńskiego i Słonimskiego z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Tak daleko, tak blisko.

  61. To było na sporą skalę. Przynajmniej sześć okręgów PiS wziął dzięki różnym „Bezpartyjnym Samorządowcom”, „Polskiej Lewicy” z logo podszywającym się pod logo KW SLD, czy wreszcie „Koalicji Obywatelskiej Dawida Kostempskiego”. Biorąc pod uwagę że okręgów realnie bitewnych było z 20, to jest znacząca część. W Pile nie udała się sztuczka z wystawieniem kandydata o takim samym nazwisku jak były senator, żeby ludzie się pomylili.

    A i tak nie starczyło.

  62. @doctor nikt
    „MKB jest kiepską mówczynią…”

    Owszem, w samej Platformie można znaleźć lepsze retorycznie polityczki np. Izabelę Leszczynę. Cóż, Kidawa ma po swojej stronie klasowy mechanizm replikacji statusu. Jednak i Duda nie Cycero, w konfrontacji z którymś z młodych narodowców będzie mu ciężko utrzymać niekwestionowaną pozycję na prawicy… Zaś dla szans Kidawy kluczowe będą: podtrzymywanie wrażenia koncyliacyjności, unikanie wpadek oraz techniczna jakość kampanii (a ta akurat już jest: jej faktycznie prezydenckie klipy były lepsze niż pozostałe materiały KO).

    @TerryPratchettsTerriblePosterchild
    Jeżeli WO nie zabroni to może za jakiś czas (z umiarem) powtórka…

  63. @wybory prezydenckie 2020

    Też bym już wolał jako mniejsze zło Kosiniaka albo (już lepsza opcja Biedronia). Mając do wyboru Dudę i MKB pewnie poważnie rozważyłbym pozostanie w domu. Pierwszy raz od dawna.
    Podobnie jak przedpiśca uważam że MKB ucieleśnia po prostu to co najgorsze w PO/KO – bezideowość, konserwatyzm skrywany pod maską centryzmu. W tej sferze w której rola prezydenta (polityka zagraniczna i armia) będziemy mieli dalszy ciąg tego co było za Komorowskiego (nie żeby obecnie było lepiej) może nawet z tym samym szefem BBN.
    To wszystko skończy się więc pewnie tak samo jak poprzednio – ciekawe czy w pakiecie będzie też orzeł z czekolady.

    Albo raczej nie skończy – bo w takim scenariuszu Duda wygra wybory. To może jednak lepiej zostać w domu (przynajmniej jak będzie II tura…)?

  64. @airborell
    Nawiązując do „A i tak nie starczyło”.

    Co się stało? Przecież piszesz o tym na oko.press, jesteś tematycznie związany zawodowo(?), na TT zawsze ścisły/racjonalny. Co się stało, że dostałeś najmniej głosów nawet na swojej liście Razem?

  65. Właśnie dlatego.

    Nie głosowałem na siebie, tylko na Darię Gosek-Popiołek w Krakowie.
    A swoich wyborców z OW29 namawiałem, żeby głosowali nie na mnie, tylko na Basię Słanię, bo miała teoretyczne szanse na drugi mandat.

  66. Swoją drogą Razem zyskało drugi mandat w Warszawie właśnie dzięki temu, że ma ogarniętych wyborców, którzy rozumieją ordynację wyborczą i zasady głosowania strategicznego. Usiłuję sobie przypomnieć taki przypadek w histoii polskich wyborów i za bardzo żaden nie przychodzi mi do głowy (inna sprawa że takich wyborów też nie było).

  67. @bgsh
    Dzięki obecności Konfederacji po prawej PiS zyskuje konkretny argument umacniający ich centrową narrację – „zobaczcie, nie jesteśmy tacy prawicowo radykalni jak nas maluje opozycja, no popatrzcie na to, co proponuje Konfederacja, nasze rozwiązania przy tym nie są wcale radykalne”.

    To jest możliwe, jednak w środowisku PiS znajdziemy sporo ludzi o konfederackiej postawie i poglądach. Powodzenie tego scenariusza zależy od tego, czy kierownictwu uda się zmusić ich by siedzieli cicho i nie psuli narracji.

  68. @doctor nikt @airborell
    Faktycznie, do tego jeszcze jakiś gość w Pile startował z komitetu „JA OBYWATEL”, co wygląda na kolejne podszywanie się pod logo KO. Czyli wszystko wskazuje, że środowiska bliskie PiSowi chwytały się każdego sposobu, by opozycji utrudnić życie, a opozycja nawet nie podejmowała walki tam, gdzie podzielonych wyborców PiSu mieli na tacy (Nowy Sącz).

  69. @Nachasz
    „To jest możliwe, jednak w środowisku PiS znajdziemy sporo ludzi o konfederackiej postawie i poglądach. Powodzenie tego scenariusza zależy od tego, czy kierownictwu uda się zmusić ich by siedzieli cicho i nie psuli narracji.”

    Strategia będzie (w założeniu) bardziej finezyjna: celowo wprowadzeni do Sejmu z list PiSu narodowcy (np. ten pan [1]) będą uruchamiani w kontekstach przydatnych partii (np. żeby skrytykować LGBT lub Izrael i nie dać zmonopolizować tematu Boskowi), a potem wygaszani. Pawłowicz 2.0.

    [1] https://natemat.pl/287603,kim-jest-przemyslaw-czarnek-wsrod-nowych-poslow-pis-mocni-przeciwnicy-lgbt

  70. @sfrustrowany adiunkt
    „Też bym już wolał jako mniejsze zło Kosiniaka”
    Z mojej strony to były prognozy (kto ma szanse z Dudą) a nie wyrażanie osobistych preferencji.
    „jak przedpiśca uważam że MKB ucieleśnia po prostu to co najgorsze w PO/KO – bezideowość, konserwatyzm”
    Ja z kolei nie twierdzę, że MKB „ucieleśnia to, co najgorsze” w PO, po prostu uważam, że jest słabą kandydatką w sensie technologii polityki (retoryka, inne social skille też chyba bez rewelacji) oraz – co znacznie gorsze – w sensie wiedzy o tym, po co jest w polityce i co chce w niej zrobić. Czy ktoś z was może mi wymieniać jej dotychczasowe osiągnięcia w polityce (czyli co jakikolwiek wyborca uzyskał dzięki jej obecności w polityce; Kosiniak może się powołać np. na „kosiniakowe”, jakie analogiczne osiągnięcie ma na koncie MKB?).

    „bezideowość, konserwatyzm”
    Albo jedno albo drugie, chyba nie można spójnie zarzucać MKB obu tych rzeczy. Zresztą oba te zarzuty zasługują na odrębną dyskusję, chyba nie warto jej tutaj rozwijać.

    W sensie wiedzy i umiejętności retorycznych w PO/KO wyróżniają się moim zdaniem Sienkiewicz i Budka, ten pierwszy byłby b. dobrym (znów piszę o szansach na zwycięstwo a nie swoich preferencjach) kandydatem na prezydenta, gdyby nie to, że jest zbyt „inteligencko-salonowy” dla „ludowego” wyborcy. Budce z kolei brakuje czegoś, co anglosasi nazywają „gravitas” (ale tego akurat Dudzie też brakuje).

    @awal
    „Kidawa ma po swojej stronie klasowy mechanizm replikacji statusu.”
    No właśnie, dla większości wyborców to chyba nie jest dobra rekomendacja.

    „Duda nie Cycero”
    Wiadomo, że polskim Cyceronem jest Kaczyński. Ale Duda też potrafi mówić bez kartki – MKB chyba nie. w ewentualnej debacie z D. MKB nie ma najmniejszych szans przekonać do siebie kogokolwiek.

    „koncyliacylność, unikanie wpadek oraz techniczna jakość kampanii”
    Obawiam się, że to będzie zbyt mało. Duda też będzie koncyliacylny.

  71. „koncyliacyjność” miała być

    „opozycja nawet nie podejmowała walki tam, gdzie podzielonych wyborców PiSu mieli na tacy”
    Jest casus okręgu, w którym wygrał Gawłowski, ale nie mam pojęcia jacy wyborcy głosowali na trzeciego z trójki, czyli Berezowskiego.

  72. @Awal
    Strategia będzie (w założeniu) bardziej finezyjna:…

    Miałem bardziej na myśli niższe szeregi niż posłów. W to, że Czarnek będzie mieć wiele okazji by się wykazać, nie wątpię. Ciekawe kogo posadzą na jego stanowisku.

  73. @dr nikt
    „jakie analogiczne osiągnięcie ma na koncie MKB?).”

    Andrzej Duda też nie miał wielkich osiągnięć (nadal zresztą nie ma).

  74. „„opozycja nawet nie podejmowała walki tam, gdzie podzielonych wyborców PiSu mieli na tacy”

    Ależ oczywiście że podejmowała, w Kościerzynie choćby. Tyle że wyborców PiS oszukać dużo trudniej, bo oni kierują się głownie szyldem partyjnym.

  75. @ reeleckcja Dudy

    Po pierwsze jeśli porównać sondaże z analogicznego okresu kampanii prezydenckiej 2015 roku to poparcie Dudy jest dużo słabsze niż Komorowskiego, który zdaje się jeszcze na początku 2015 miał 60% i pewne zwycięstwo w pierwszej turze. Duda ma 45%. Sondaże „przymiarkowe” do ew. startu Tuska czy teraz MKB pokazują, że jest w zasięgu.

    Po drugie historia III RP pokazuje, że domyślnym wariantem jest klęska incumbenta. Tylko Kwaśniewskiemu udało się wygrać drugą kadencję. Oczywiście próba jest mała, ale widać wyraźnie, że inaczej niż w USA urzędujący prezydent nie ma automatycznie przewagi.

    Po trzecie Duda z dzisiaj, to nie jest Duda z maja 2015 tylko długopis AKA Adrian. Człowiek przeczołgany tyle razy przez Kaczyńskiego, że nawet hardkorowi wyborcy PiS go nie szanują. W debatach w 2015 wypadł tak sobie a wielkiego retora zrobił z niego odpowiedni montaż spotów. Cały jego retoryczny skill obecnie to wrzaski, dziwne wzruszenia i żarty, wszystko w nieodpowiednich momentach. W sieci są dziesiątki filmów i memów z jego dziwnymi wypowiedziami i minami. Młodych raczej już nie porwie. Nie widzę powodu dla którego wyborcy konfederacji mieliby na niego głosować. Memicznie jest przez nich prezentowany jako sługus amerykańsko-żydowskiego lobby (zdjęcia w jarmułce).

    To nie znaczy, że nie może wygrać, ale jego pozycja jest taka sobie.

    P.S. Delurkując, dziękują Autorowi za bloga i świetną biografię Lema.

  76. @wo
    „Andrzej Duda też nie miał wielkich osiągnięć”

    25 lat od Kidawy młodszy. Kiedy wygrywał to miał 43 lata. Dla polityka jest to wiek w którym brak wielkich osiągnięć jest wybaczany, zwłaszcza równoważony nowością.
    Ważniejsze może: Duda nie był klasycznym PiSowcem (tak wiem, teraz to wygląda trochę inaczej). Doktorat, języki, wyróżnienie przez „Politykę”, epizod z Unią Wolności, Twitter.
    MKB jest platformerska do bólu.

  77. Tymczasem Kidawa-Błońska poparła uchwałę sejmową o potępieniu wszelkich aktów nienawiści i propagandy antykatolickiej (większość klubu PO-KO wyjęła karty, przeciw głosowała ta sama czwórka co zwykle: Rosa, Szlapka, Lubnauer, Mieszkowski).

  78. MKB jest gorzej niż platformerska do bólu. Platformerscy do bólu to są bezideowi geszefciarze pokroju Halickiego. MKB to po prostu damska wersja hrabiego Komorowskiego. Nic poza tym tam niestety nie ma.

  79. @ Da radę Duda Kidawie?

    Duda żeby wygrać musi mieć zdecydowane poparcie PiS i TVPiS, a tam na razie wojenki: http://static.300polityka.pl/media/2019/10/IMG_1845-1160×616.jpeg

    Parytety jakich ziobryści i gowiniści zażądają w instytucjach i mediach, utrudnią prowadzenie zbornej polityki i kampanii.

    Banaś nie chce odejść (ma słusznie poczucie krzywdy: on z Sajmonem rozliczył się uczciwie, nie to co namawiający go do dymisji kontrahent Birgfellnera). Widowisko pomoże opozycji.

    Oczywiście, fakt że polityczne wzmocnienie destruktora sądów oraz szefowanie organowi konstytucyjnemu przez kuplera uznajemy za pozytywy świadczy o tym jakim dramatem jest owa „nie tragedia” w jakiej się znaleźliśmy. Jednak istnieje jakaś droga wyjścia.

    Chyba nie chcę już pisać o PiSie, liczę że nowe lewicowe posłanki i posłowie będą to robić głośniej i lepiej.

    Dla lewicy miałbym tylko taką sugestię: przyjrzyjcie się głosowaniu Polaków w zachodniej Europie, gdzie – zwłaszcza w Niemczech – wypadliście sporo lepiej niż w kraju. Nie wśród hipsterów, lecz autentycznej klasy pracującej: instalatorów, cukierników, pielęgniarek – inaczej niż w Chicago, zintegrowanych z krajem zamieszkania i korzystających z jego polityk. PiS straszy Europą pod rządami szariatu, może ktoś powinien mówić o Europie pod (współ-)rządami lewicy.

    Załączam narzędzie przestępstwa, jakiego ofiarą padłem niegdyś w szkole:
    https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/w-malinowym-chrusniaku.html

  80. MKB to dla lewicowego wyborcy kandydat bardzo niekoszerny. Chyba nikt się z tym nie kłóci.

    Jednocześnie, w sondażach już teraz remisuje z Dudą i ma naprawdę sensowne szanse na zwycięstwo w maju. Wyższe niż jakikolwiek truelewicowy kandydat. A bez prezydenta, bez 3/5 w Sejmie i bez Senatu, PiS będzie musiał zacząć trzymać się reguł gry.

    No i co mam zrobić? Zagłosuję. Wolę niekoszerną ale w miarę praworządną panią prezydent niż jedynowładztwo PiS.

    Cieszę się i tak, że przynajmniej w parlamentarnych mogłem zagłosować zgodnie z sumieniem na lewicową kandydatkę (Kraków, DGP), i że o dziwo weszła. Pierwszy raz w życiu takie cuda.

  81. @procyon

    Jest możliwe że hipotetyczna prezydentka MKB wymusi na PiS trzymanie się reguł gry. Tylko co z tego, jeśli gdy przyjdzie do podpisania np. ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji? Obawiam się że (sądząc po wspomnianym już głosowaniu) podpisałaby. To samo dotyczy innych spraw.

    kto zamiast niej? No cóż, śmiem sądzić że lewicowy kandydat na prezydenta (taki_a z faktyczną szansą na drugą turę) wyłoni się dopiero za kilka lat. Zapewne wśród tych, którzy weszli teraz do Sejmu.

  82. „Obawiam się że (sądząc po wspomnianym już głosowaniu) podpisałaby.”

    Duda też by podpisał. Za to ona nie podpisze np. zmiany ordynacji w celu zagwarantowania wiecznych rządów kaczystów. Nie mówię, że będzie idealnie, mówię, że będzie bezpieczniej. Jak się nie ma co się lubi itd.

    „No cóż, śmiem sądzić że lewicowy kandydat na prezydenta (taki_a z faktyczną szansą na drugą turę) wyłoni się dopiero za kilka lat.”

    Ano jak będzie Zandberg albo Zawisza w drugiej turze, to na pewno na niego/nią zagłosuję. Ale na razie nie będzie, na pewno nie w tych wyborach. Więc lepsza nawet MKB niż zostanie w domu i wygrana Dudy.

  83. @invinoveritas
    Co rozumiesz przez realną możliwość zastąpienia np. Porozumienia? Wchłonięcie posłów Konfederacji? Bo przecież żadna koalicja – jednym z podstawowych czynników stabilizujących układ pn. PiS jest właśnie brak koalicjanta.
    @z ministerstw na bruk
    Tak to działało do tej pory. W tej kadencji pojawią się pierwsze stress testy tego układu, wygląda też na to że zmieni się trochę układ sił (Ziobro się umocnił, Kurski jest znowu na cenzurowanym). Wiadomo, że na początku kadencji nie robi się gwałtownych ruchów, ale z czasem będzie już tylko więcej do tego powodów. Gowin z Kosiniakiem i Ziobro z Korwinistami mogą spokojnie myśleć o subwencji, niestety.
    @masa upadłościowa PO
    Jakkolwiek wydaje mi się że to jeszcze nie ten etap, to jednak dziwią mnie te złośliwości pod adresem Razem. Wyciągnęli wniosku, poszli na bardzo trudny kompromis, wykazali się więc elastycznością jakiej trudno oczekiwać od Schetyny. Że ten ostatni to nadal największa partia w opozycji i milionowe zasoby? Wielka masa rozkłada się zawsze wolniej. Pomysły w stylu „MKB na prezydenta” dowodzą zadziwiającej niemocy – to taka Kopacz albo Komorowski bis. Na debatę prezydencką nie wyśle przecież zastępstwa, a jeżeli miałaby wygrać choćby z Dudą to już od dziś musi zaczynać ćwiczenia. Wg mnie postawią jednak na Trzaskowskiego (aczkolwiek nie znam kompletnie wewnętrxnych rozgrywek w PO, więc może to nierealne).

  84. @s.trabalski

    „Jakkolwiek wydaje mi się że to jeszcze nie ten etap, to jednak dziwią mnie te złośliwości pod adresem Razem.”

    Oni uważają że te 12% należało się im jako jedynemu antypisowi a wtedy mieliby 39 i inaczej by to wyglądało. Większość platformersów (pisowców oczywiście też) święcie wierzy w podział na dwa plemiona i nie przyjmuje do wiadomości istnienia plemienia trzeciego. Więc traktują wyborców lewicy jako zdrajców i mają do nas żal

    ” Wg mnie postawią jednak na Trzaskowskiego (aczkolwiek nie znam kompletnie wewnętrxnych rozgrywek w PO, więc może to nierealne).”

    Całkowicie nierealne. Zresztą Trzaskowski nie jest mam nadzieję aż taki głupi by się na to zgodzić. Poza tym on się różni od MKB tylko wiekiem, mentalnie to dokładnie ten sam typ. Nawet gorzej bo o ile MKB widać że zależy to Rafałowi niejednokrotnie wszystko wisi i robi się na zblazowanego pseudo-gentlemana z oxfordu czy innego eton któremu w zasadzie wszystko lotto. Jeden taki występ na dużej oglądalności (a zdarza mu się to notorycznie, widać że to jego naturalna poza) i po zawodach.

  85. Wniosek mam podobny co gospodarz i niektórzy wyżej piszący – dobrze nie jest, ale mogło być gorzej. Biję się trochę z myślami na temat wejścia Konfederacji. Niby wiadomo, że ten elektorat zawsze będzie, ale jednak teokrata-homofob Braun w Sejmie to obrazek niewesoły. Można mieć nadzieję, że zwojują tam tyle, co Korwin w Europarlamencie.

    O ile cieszę się z pięciu posłów Razem w Sejmie, to też zdaję sobie sprawę, że zadanie przed nimi niełatwe. Mam nadzieję, że się nie zaplączą i nie dadzą zepchnąć na bok.

  86. Dzisiaj posłanka elektka (nie wiem czy tak pisać) z Razem będzie w dwóch stacjach radiowych i dwóch TV, być może potem efekt nowości przeminie ale to ogromny postęp od 8 sekund Zandberga.

  87. Pozwolę sobie na zwrócenie dyskusji w trochę inną stronę niż dotychczas. A mianowicie jakie będą efekty tych wyborów na sytuację w EU.

    I tutaj myślę, że jednak będzie tragedia, bo kolejne 4 lata rządów PiS oznaczają, że Polska w praktyce nie będzie jakkolwiek zaangażowana w decyzje o kierunkach reform w EU i nowej polityce budżetowej, obronnej i ochrony granic. Umowa wyjścia dla UK ma chwilowo dobre perspektywy, może nawet uda się to załatwić bez kolejnego przedłużenia, a jeżeli tak się stanie to cała energia EU zostanie przekierowana właśnie na sprawy wewnętrznych reform i dalszej integracji starej EU, czyli EU dwóch prędkości. Jakkolwiek to sobie nazwiemy to Polska na tym dobrze nie wyjdzie.

    Dodatkowo skoro wybrano ich na kolejne 4 lata to jasny sygnał, że nie jest to anomalia, a nowa normalność, więc EU po prostu zacznie wytwarzać mechanizmy ograniczania szkód, bo żadnych perspektyw na szybkie uzdrowienie sytuacji nie ma. Oczywiście żadnego Polexitu nie będzie, bo nie po to sobie Niemcy tu pobudowali fabryki komponentów dla swoich biznesów żeby od nich cło płacić, ale niestety bycie montownią i centrum outsourcingu dla bogatszej części EU zdaje się być najlepszą perspektywą na jaką możemy liczyć w EU.

    Dygresja/Wiadomość dla gospodarza: Pożyczyłem swojej mamie biografię Lema, książka się podobała, bardzo chwaliła pracę z materiałem źródłowym.

  88. @sfrustrowany_adiunkt

    „Jest możliwe że hipotetyczna prezydentka MKB wymusi na PiS trzymanie się reguł gry. Tylko co z tego, jeśli gdy przyjdzie do podpisania np. ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji? Obawiam się że (sądząc po wspomnianym już głosowaniu) podpisałaby”

    Analogia z d.* Poza tym pomyłka (zresztą oczywista, jak spojrzeć na zachowanie ogółu PO podczas głosowania), już sprostowała (i nie, nie pomyliłaby się nie/podpisując ustawy).

    *jakaś uchwała a całkowity zakaz aborcji. Tym bardziej z d., że MKB w sprawach światopoglądowych głosuje jak lewica: latarnik.info/?q=mp&q2=szukaj&k=8#

    @s.trabalski

    „@invinoveritas
    Co rozumiesz przez realną możliwość zastąpienia np. Porozumienia? Wchłonięcie posłów Konfederacji? Bo przecież żadna koalicja – jednym z podstawowych czynników stabilizujących układ pn. PiS jest właśnie brak koalicjanta”

    Konfederacja+PSL+K’15=41 (P+SP=36%, a przecież od koryta wszyscy by się nie dali odciągnąć). Tak, Komfederacja i K’15 nie tyle formalna koalicja, co przeciąganie do PIS/tworzenie nowych (tak jak do tej pory, tylko na większą skalę). PSL jak najbardziej formalnie (sami partyjni z PSL mają 19, więc sami mogliby zastąpić jedno jub drugie):
    [sonar.wyborcza.pl/sonar/7,156422,25315103,wybory-2019-ile-partii-weszlo-do-sejmu-i-co-to-oznacza-dla.html]

    „@z ministerstw na bruk
    Gowin z Kosiniakiem i Ziobro z Korwinistami mogą spokojnie myśleć o subwencji”

    Nie, z przelewy z partii do partii, to nielegalne (a PIS by nie popuścił).

    „@masa upadłościowa PO
    Jakkolwiek wydaje mi się że to jeszcze nie ten etap, to jednak dziwią mnie te złośliwości pod adresem Razem…”

    To raczej reakcja na tutejsze złośliwości Razemków pod PO. Obiecuję poprawę!
    BTW W tych wyborach, jako elektorat wahający się między PO a Lewicą (a najlepiej wspólna koalicja), miałem komfortową sytuację:
    -do senatu wspólny Dunin – głosujący jak światopoglądowo jak lewica,
    -do sejmu Trela z SLD poparty przez Zdanowską
    (cokolwiek tam @embercadero sobie ubzdura 😉

    „…Wyciągnęli wniosku, poszli na bardzo trudny kompromis”

    Ja w ogóle uważam, że Razem jest jedynym zdecydowanym zwycięzcą tych wyborów:
    -jednak są w sejmie
    -i _dostali_ w KW SLD niemal dużo więcej jedynek/biorących niż proporcjonalnie im się należało [np. podczas ustalania podziału jedynek stosunek SLD-Wiosna-Razem wg zbiorczych sondaży z ewybory.eu: 7(8)-5(6)-1(,03) – gdyby liczyć 1/13, to powinni mieć ok 3 jedynek a dostali 6]

  89. W dyskusjach nie pojawił się jeszcze jeden wątek. Wspólnych głosowań lewicy – zwłaszcza Razem – z PiS. Zandberg zawsze chwalił program 500+. Zresztą gospodarz bloga też oklaskiwał. Nie ważna jest opinia o takich programach – ważne są konsekwencje dla strategii politycznej. Zatem: jakby przyszło do głosowania np. zniesienia limitu składek na ZUS, to jakby Razem głosowało? Pytanie o tyle ciekawe, że w samym PiS-ie i okolicach rośnie świadomość, że za bardzo wystraszyli przedsiębiorców swoimi potrzebami budżetowymi i część (Gowin) już ustawia się (może tylko negocjacyjnie) w kontrze do planów rządowych.

    Takich przypadków może być w kadencji więcej, bo komponent socjalny w PiS jest duży i paradoksalnie Razem (mniej reszta lewicy) może działać stabilizująco na rząd PiS, dawać lewar Kaczyńskiemu na dyscyplinowanie własnej gromadki i umacniać władzę prezesa. Oczywiście zawsze mogą zgłosić poprawkę od czapy (np. w stylu nie 500+, ale 1000+), którą większość rządowa musi odrzucić i wówczas z czystym sumieniem zagłosować przeciwko, ale tylko daję przykład zagrożeń przed jakimi stają nowicjusze w grze parlamentarnej.

  90. @stmi
    „Dygresja/Wiadomość dla gospodarza: Pożyczyłem swojej mamie biografię Lema, książka się podobała, bardzo chwaliła pracę z materiałem źródłowym.”

    Bardzo dziękuję! Proszę kupić teraz książkę o Baranie 🙂

  91. @astanczak
    ” Zatem: jakby przyszło do głosowania np. zniesienia limitu składek na ZUS, to jakby Razem głosowało?”

    Moim zdaniem, odpowiedź jest oczywista. Znieść limit składek, ale wprowadzić limit emerytur. O przedsiębiorców niech się troszczy Platforma.

  92. Pierwszy raz kandydatka na którą głosowałem, nie jako na mniejsze zło, weszła do sejmu. Bardzo miłe uczucie. Szkoda jednak, że Razem traci subwencję. Nie wróży to dobrze na przyszłość.

  93. @bantus
    ” Szkoda jednak, że Razem traci subwencję. Nie wróży to dobrze na przyszłość.”

    Niekoniecznie – nie wiemy (i nie możemy wiedzieć) jakie dokładnie są ich rozliczenia. Przecież gdyby tak po prostu SLD wysłało kasę przelewem opisanym jako „Dzięki za wczoraj!”, PKW by to zakwestionowała.

  94. @ wo

    Nie oceniam wyborów programowych i troski o grupy elektoratów. Pytam o konsekwencje w tym sejmie i na przyszłość. Konfederacja nie będzie miała żadnego problemu, żeby temat rozegrać strategicznie. W efekcie w następnym sejmie może być 40 posłów Konfederacji i ciągle 5 razem, bo… nagle zrobi się w Polsce popyt na pomysły typu Koch-Brothers. Sukces Petru w poprzednich wyborach pokazuje, iż centrowa partia nie może ignorować może 10-procent ludzi szukających reprezentacji. Oczywiście to nie są czytelnicy tego bloga i generalnie wyborcy Razem, ale oni szukają swojego na scenie politycznej. Sukces nowej-lewicy typy Blair (wiem, że lewica nie uważa tego za lewicę), którą później próbował w Polsce kopiować Miller, był po części efektem jednak sięgnięcia po ten elektorat. PO raczej nie odzyska już przedsiębiorców. Skok na OFE był jednym z największych błędów strategicznych tej partii. Kosztował władzę i symetryzację PiS z PO w oczach części elektoratu liberalnego. Moim zdaniem, tak jak w poprzednim sejmie lewica nie miała swojej reprezentacji i w ten sposób sejm był przechylony na prawo (nie pierwszy raz), tak dziś czytelnej reprezentacji nie ma te 10 procent, które kiedyś zagospodarował (mało ważne, czy dobrze) Petru. Rozpuszczenie się N w PO ten proces wzmacnia. Dziś wyborcy z tego segmentu rozproszyli po PSL, Korwinie i pewnie części PO. Mogą spłynąć w stronę Korwina i wówczas w następnym sejmie mamy koalicję Konfederacji z PiS. Idealne połączenie dla przyszłości Polski w UE.

  95. @astanczak
    „Oczywiście to nie są czytelnicy tego bloga i generalnie wyborcy Razem, ale oni szukają swojego na scenie politycznej.”

    I super, ale przecież nie będzie to Razem. Skoro ta sprawa nie interesuje mnie ani czytelników tego bloga, czy nie można by się z tym przeniesć np. na profil FOR?

  96. @subwencja
    Wygląda na to, że z subwencją też jest „not great, not terrible”.

    „“Poszkodowane” partie – czyli Wiosna i Razem – twierdzą, że umówiły się w ten sposób, że SLD będzie na etatach zatrudniać ich działaczy np. do drukowania materiałów. Problem pojawi się jednak, gdy partie się pokłócą albo gdy większy partner postanowi zaszantażować dostępem do pieniędzy mniejszego.”
    https://www.rmf24.pl/raporty/raport-wybory-parlamentarne-2019-fakty/najnowsze/news-psl-i-sld-nie-zamierzaja-dzielic-sie-subwencja-ze-swoimi-koa,nId,3283194

  97. @astanczak

    „jakby przyszło do głosowania np. zniesienia limitu składek na ZUS, to jakby Razem głosowało”

    Mam szczerą nadzieję, że zgodnie z deklaracją programową partii (liniowy ZUS bez limitu składek). W tym celu głosowałem w wyborach.

  98. @PoNowocześni:

    Jako były elektorat .Nowoczesnej z 2015 wskazuję, że całkiem sporo osób z tamtej strony to są osoby o poglądach liberalnych gospodarczo i liberalnych społecznie, więc na duże przepływy w kierunku Korwina bym nie liczył, szczególnie w kombinacji Korwin+Braun. Osobiście wątpię, by w kolejnych wyborach Korwin startował – nie te lata.

    Nie widzę też, z mojej perspektywy, szans na zostanie wyborcą Razem w normalnych okolicznościach – nie po drodze z ich programem gospodarczym, choć jako liberał w pewnych szczegółach systemu gospodarczego (państwowe emerytury, szkolnictwo i służba zdrowia) mm silny przechył socjalliberalny lub socjaldemokratyczny. Te aspekty zwyczajnie działają efektywniej gdy są obsługiwane przez państwo.

  99. @invinoverotas
    Pisząc o widokach na wspólne subwencje miałem na myśli oczywiście te po wyborach w nowej konfiguracji. Problem kasy na kampanię jest do rozwiązania i o ile partnerzy będą zdecydowani.
    Problem z koalicją w PiSie byłby ten, że każdy nowy gracz natusza równowagę sił przy korycie. Układ może takich ruchów nie wytrzymać. Tym bardziej, że obaj potencjalni partnerzy to albo trouble makers albo cwani działacze, którzy nie będą chcieli podzielić losu innych cwanych działaczy z przeszłości.
    Ale to oczywiście teoretyzowanie. Układ był stabilny gdy działał w sprzyjających okolicznościach. Jak się zachowa w czasie niepogody – to jest największa zagadka teraz.

    A co do PO – tu właśnie złośliwości są jak najbardziej na miejscu. Mieli zasoby, mieli własną telewizję czołową gazetę w kraju, mieli wreszcie pozycję domyślnego lidera opozycji (i bezlitośnie ją wykorzystywali). Mieli masę pomniejszych atutów i osiągnęli… No właśnie, co właściwie?
    A Razem coż, pomału wychodzi ze stanu terminalnego, właściwie mogą tylko albo urosnąć albo zginąć. Tak czy siak, przelewy od sympatyków będą bardzo potrzebne.

  100. @invinoveritas
    „BTW W tych wyborach, jako elektorat wahający się między PO a Lewicą (a najlepiej wspólna koalicja), miałem komfortową sytuację:
    -do senatu wspólny Dunin – głosujący jak światopoglądowo jak lewica,
    -do sejmu Trela z SLD poparty przez Zdanowską
    (cokolwiek tam @embercadero sobie ubzdura ”

    No widzisz. A w Warszawie ludzie głosowali na MKB albo i na – hoho – Jachirę, a w pakiecie dostali Fabisiak. A na dokładkę do senatu do wyboru albo Opus Dei albo wielbiciela motoryzacji Pocieja.

  101. Czy Komcionauci wiedzą, że Kaczyńskiego i Ziobrę można usunąć w tydzień?

    KO + PSL + Lewica mają razem 213 posłów. Porozumienie Gowina ma 18. W sumie 231. Dla bezpieczeństwa jest jeszcze 1 poseł mniejszości niemieckiej. To wystarczy, żeby nie udzielić wotum zaufania Morawieckiemu, a następnie powołać własny rząd, oczywiście z Premierem Gowinem, w którym szereg resortów będzie zarządzanych przez KO, Lewicę i PSL.

    Koszty:
    – brak ruchu w kwestiach obyczajowych
    – może lekka korekta liberalna w gospodarce

    Przychody:
    – Kaczyński i Ziobro skompromitowani, odsunięci od władzy na 4 lata (wyobraźcie sobie ich miny)
    – koniec strachu o przejęcie mediów prywatnych
    – koniec strachu o manipulacje ordynacją wyborczą
    – koniec eliminowania checks & balances
    – koniec osłabiania samorządności
    – koniec antyunijnej polityki, izolacji w Europie i obaw o obcięcie funduszy unijnych
    – koniec masowej kradzieży pieniędzy publicznych na rzecz pisowskiej oligarchii
    – mniej sceptycyzmu klimatycznego
    – mimo konserwatywno-wolnorynkowej kotwicy wiele rzeczy może udać się osiągnąć w poszczególnych resortach

    Wymieńmy Jarka na lepszego Jarka!

  102. @CriticalThinker
    Proponuję jednak z takimi pomysłami na bloga do red. Tomasza Lisa.

    @s.trabalski
    „mieli własną telewizję czołową gazetę w kraju”

    Nie mieli. To niebezpieczne złudzenie, któremu wielu ulega („…nasi przyjaciele w TVN…”). Korporacje kierują się klikalnością/oglądalnością itd. i wielokrotnie już wystawiały w związku z tym Platformę do wiatru. Przed 2012 media liberalne o budowie autostrad pisały na przykład skandliczne głupoty, bo nagłówki „NIC NIE BUDUJĄ A CO ZBUDUJĄ TO TRZEBA BĘDZIE ZAMYKAĆ” się lepiej klikały.

  103. @CriticalThinker

    Sorry, ale to brutalnie napisze: to dziecinna zabawa kalkulatorem i zabawa wybitnie krótkoterminowa.

    1/ Gowin absolutnie nie ma szans na bycie zaakceptowanym przez środowiska opozycyjne jako premier – szczególnie przez posłów Razem, kukizowców czy eks-Nowoczesną.
    2/ Taki ruch przy braku możliwości płynnej zmiany warty w organach w rodzaju TK, NIK oraz przy nadal silnej pozycji PiS i nadchodzącym kryzysie raczej by mocno zaszkodził wszystkim uczestnikom.

    Jakikolwiek bunt w obozie władzy połączony z wejściem KO i Lewicy do rządu może mieć miejsce najwcześniej po spadkach poparcia dla PiS.

  104. @wo

    „Znieść limit składek, ale wprowadzić limit emerytur.”

    Tak kiedyś było, aż uwalił to Trybunał Konstytucyjny. Słusznie zresztą. Jeżeli mamy udawać, że ZUS to podatek, uczciwiej jest zlikwidować ZUS, podnieść (adekwatniw progresywnie) podatki, a emerytury finansować w całości z budżetu według jakiegoś klucza.
    Póki jednak mamy jakiś system emerytalny, traktowanie składek jako „kredytu na cel dowolny” dziś, tu i teraz, a potem niech się martwią, niezbyt służy – i tak już tragicznemu – zaufaniu do państwa.

  105. @midnight_rambler

    ZUS to nie tylko składka emerytalna, ale tez rentowe, chorobowa i zdrowotna (NFZ sam dla siebie nie zbiera). Ewentualna likwidacja musiałaby tez objąć systemowe rozwiązanie problemów ubezpieczeń rentowych, chorobowego i zdrowotnego, a nie tylko emerytur.

    Kasując ZUS jako instytucję trzeba by też coś zrobić np. z obsługiwanymi przez niego systemami bazodanowymi – zusowskie KSI jest jednak najlepszą publiczną bazą danych.

    Likwidacja 30-krotności jest niezbędna, ale IMHO jedynie jako podwyżka PIT dla wysokich zarobków, tak jak postulował to ZUS w „białej księdze”.

  106. @rambler
    „Tak kiedyś było, aż uwalił to Trybunał Konstytucyjny. ”

    Może teraz nie uwali. Trzeba zerwać z neoliberalnym mitem, że emerytura to coś, na co obywatel sam sobie wpłaca składki. Każdy realnie istniejacy system na świecie polega na tym, że młodzi płacą na starych.

  107. @wo
    Ok, przesadziłem. To nie były własna tv i własna gazeta w rozumieniu TVP i tygodnika (?) Karnowskich. Nie da się jednak zaprzeczyć wybitnej przychylności tych mediów wobec Lidera Opozycji. No i pamiętam Jarosława Kurskiego na jednym demo na Nowogrodzkiej, któregoś 13 grudnia. Nie był tam jedynie w charakterze delegowanego menedżera na evencie partnerskiej organizacji.
    W temacie autostrad – to nie było tylko wystawienie do wiatru przez media ale własna nieporadność PO. Mieć taki sukces i niemal nic na nim nie zyskać propagandowo, to jest wyższa szkoła jazdy. Ta tradycja jest w PO kultywowana do dziś.

  108. @CriticalThinker
    Przepraszam za post pod postem, ale wcześniej jakoś przegapiłem. Kak nie cierpię Gowina jak mało kogo, tak akurat w tym pomyśle widzę pewien potencjał rozrywkowy. Lewica mogłaby to poprzeć, czemu nie, pod warunkiem wcześniejszego uchwalenia ustawy o pełnej równości małżeńskiej oraz pakietu podwyżek dla budżetówki z kotwicami finansowymi na służbę zdrowia i edukację (uchwalenia i załatwienia podpisu prezydenta). Jakby to załatwił to możnaby mu odpuścić udział w pradach równości – pójdą wicepremierzy z Lewicy.

  109. s.trabalski

    „No i pamiętam Jarosława Kurskiego na jednym demo na Nowogrodzkiej, któregoś 13 grudnia. Nie był tam jedynie w charakterze delegowanego menedżera na evencie partnerskiej organizacji.”

    Jest obywatelem i ma prawo demonstrować. Ty jakieś michnikowskie, że „niektórym mniej wolno uskuteczniasz”? Jego brat, z publicznej TV, był gościem wieczoru wyborczego PiS, a Ty chcesz, żeby GW miała równy dystans od tych co chcą tęczowych ślubów i tych co na nich szczują? To właśnie TVN tak robi!

    „Tymczasem tuż po ogłoszeniu wyników exit poll w programie „Czas decyzji” w TVN jego prowadzący Konrad Piasecki konstatuje, że nie ma w polskiej polityce ugrupowań bardziej skrajnych niż Konfederacja i Lewica, w ten oto sposób zaliczając przypadkowo PiS do politycznego centrum. Nic nowego: jego przedstawiciele od dawna zrównują nacjonalistyczną, skrajną prawicę z choćby najbardziej umiarkowaną lewicą.” Adrianna Rozwadowska (reszta w linku)

    http://wyborcza.pl/7,155290,25306369,ja-i-grzegorz-braun-niby-inni-a-jednak-tacy-sami.html

  110. @s.trabalski
    „Pisząc o widokach na wspólne subwencje miałem na myśli oczywiście te po wyborach w nowej konfiguracji. Problem kasy na kampanię jest do rozwiązania i o ile partnerzy będą zdecydowani”

    Ja też, bo _subwencja_ to ta po wyborach: na cele statutowe partii(!). Za wybory to należy się _dotacja_ (podmiotowa): taki „zwrot” za wybory. Obie nie należą się P i SP. Gdyby Konfederacja lub PSL chciały przekazywać innej partii, łamią prawo i podkładają sie PIS-owi (rozwiązać/załatwić niezauwazalnie, to można jakieś fistaszki – a PSL nie chce się podzielić nawet ze swoimi Kukizami, świetny link powyżej z rmf24).

    Ale to naprawdę nie ma sensu rozpatrywać. Opuszczenie rządów przez P i SP jest całkowicie nieprawdopodobne. Ja wtym temacie EOT.

    „A co do PO (…) osiągnęli… No właśnie, co właściwie?”

    Np. poprawili wynik sprzed 4 lat (w liczbie i %), osiągnęli lepszy wynik niż dawały sondaże (średnia za ewybory.eu), potwierdzili pozycję lidera opozycji (a mieli być masą upadłościową). Mało?
    Oczywiście mogliby więcej, gdyby nie odrzucili napraszających się SLD i Wiosny, robiąc wspólną koalicję, ale to już zupełnie inny temat.

  111. @rpyzel
    Ależ ma prawo i ja mu tego nie odmawiam przecież (naprawdę zabrzmiało to jak zarzut?) Po prostu to pokazuje gdzie leżała sympatia tej konkretnej redakcji, co stanowiło istotny kapitał Platformy.
    @invinoveritas
    Ale widzisz, wysokość subwencji trochę zależy od wyniku wyborczego komitetu. Twierdzę, że SP i P mogą liczyć na to, że startując z PSL czy Konfederacją subwencję utrzymają.
    Co do szans na opuszczenie PiS – Gowin już raz zrobił nieco podobny numer. Zresztą nie muszą od razu wychodzić narobić poważnych problemów. Ale zgoda – to czysta gdybologia. EOT
    @wyniki PO
    Podsumujmy: są największą partią opozycyjną, poprawili wynik ze słabych sondaży. Natomiast zmniejszyła im się liczba posłów. Wszystko to w sytuacji gdy przeciwnik co i rusz podkładał tyłek i wciskał w rękę wielką rózgę. W wyborach europejskich grali na swoim terenie zresztą i tak im poszło, że poprawili wynik w wyborach parlamentarnych? A jeszcze rtcy różni rzucali im kłody złośliwie nie chcąc pracować na ich wynik (sprawdzić czy nie senat).
    Nie uważam, że to masa upadłościowa. Ale interes nie idzie, max co daje się wycisnąć to stagnacja (jak się naciągnie wynik), brakuje pimysłu na nowe produkty, nie udaje się wykorzystać potknięć konkurencji. Potencjalny Jobs siedzi w Brukseli i może nie dać się ściągnąć (zresztą nikt chyba tego nie chce), rodzimych nie widać. Czyli całość zmierza jefnak w stronę upadłości.

  112. s.trabalski
    „Po prostu to pokazuje gdzie leżała sympatia tej konkretnej redakcji, co stanowiło istotny kapitał Platformy.”

    Ogarnij, że sympatia leży w raportach kwartalnych.

  113. Re: „PO poprawiła wynik sprzed 4 lat” – otóż nie. KO, jak sama nazwa sugeruje, to lista koalicyjna. Porównajcie jej wyniki z sumą PO + .Nowoczesnej z 2015 (ciężej z Inicjatywą Polską, która jako stowarzyszenie jeszcze formalnie nie istniała, ale taka Barbara Nowacka kandydowała z list Zjednoczonej Lewicy), i procentowo wychodzi wyraźnie w plecy, a liczbowo najwyżej w okolicach remisu (trudniej policzyć właśnie przez Nowacką).

    (Sam głosowałem na KO, jakby to miało dla kogoś znaczenie).

  114. @s.trabalski
    „No i pamiętam Jarosława Kurskiego na jednym demo na Nowogrodzkiej, któregoś 13 grudnia. Nie był tam jedynie w charakterze delegowanego menedżera na evencie partnerskiej organizacji.”

    Trzymając się Twojego przykładu – gdyby „GW” była tak platformiana jak choćby serwis Szubiego, to dlaczego podwładnym Jarosława Kurskiego wolno publicznie wychwalać Razem? Dlaczego jak tylko ukaże się jakiś zdecydowanie platformiany tekst, to potem idzie polemika – dajmy na to – Adriany Rozwadowskiej? I co więcej, tę polemikę oficjalnie zamawia na porannym kolegium red. Wojciech Maziarski? Z punktu widzenia Platformy, jesteśmy nieprzewidywalnym partnerem.

  115. Czy ja mógłbym prosić szanownych komentatorów o trochę więcej szacunku dla słowa pisanego? Błąd każdemu zdarza się zrobić, ale czytanie niektórych komentarzy to męka. A podobno niechlujstwo to domena prawaków.

  116. @rpyzel
    Ogarnąłem. Nie jest istotne czy sympatia wynika z osobistych preferencji czy akurat się dana partia siè dobrze klika na portalu. Ważne, że w największej gazecie w kraju masz masę przychylnych artykułów i komentarzy. Ważne, że ta gazeta często apeluje o jedność opozycji z Tobą jako liderem. No i red. Olejnik i red. Piasecki nigdy nie zrobią krzywdy jak ktoś od Ciebie do nich pójdzie. To są poważne atuty. I tylko o tym napisałem.
    @wo
    Dlatego zgadzam się, że strzeliłem głupotę pisząc o „własnej” gazecie. Ale dużej przychylności to nie unieważnia. Wojciech Orliński, Grzegorz Sroczyński i Adrianna Rozwadowska to nazwiska istotne ale jednak nie pierwszorzędne (nad czym boleję za każdym razem gdy przychodzi termin przedłużenia prenumeraty). Może nie jest tak, że jak partia wyśle wytyczne to Wyborcza poprawi przecinki i wydrukuje, ale możesz liczyć na to, że wystarczająco często pojawi się coś wzywającego do jedności w obronie demokracji, jedności wokół Ciebie. To już bardzo dużo.

  117. W rozważaniach o PO moi przedpiścy pomijają fakt, że partia taka jak PO miała przez bardzo długi czas mocno zawyżone poparcie. Praktycznie od 2007 roku do wyborów do PE w 2014 PO miało duże poparcie lewicowych wyborców, co spowodowane było rozdrobnieniem i słabością lewicowych partii. Potem po utworzeniu .N, Razem i Wiosny i w związku z różnymi innymi procesami (głownie zużycie rządzeniem) ta część elektoratu stopniowo od nich naturalnie odeszła. Vide Gospodarz bloga. Tak więc te ponad 27% to jest całkiem przyzwoity wynik.

    Pytanie jeszcze, w co się PO/KO przeobrazi. Bo co by nie pisać, 1/3 posłów z ich list to nowe twarze. Za 2-3 lata to może być całkiem inna partia.

  118. @s.trabalski
    „(nad czym boleję za każdym razem gdy przychodzi termin przedłużenia prenumeraty).”

    Przypominam, że Sroczyński jest bezprenumeratowo dostępny w innym serwisie wydawanym przez tę samą firmę, więc nie powinien być brany pod uwagę przy decyzjach prenumeratowych!

  119. No jest, ale kiedyś był o tu i tu więc jego brak wzmacnia nie-pozytywną reakcję:) Coraz więcej takich braków ostatnio, ech…

  120. Zwracam jednak uwagę na dwie rzeczy:

    1. Znaczna część antypisowskich mediów wspiera właśnie Lidera Opozycji, niezależnie kto nim jest. W tej chwili jest nim Grzegorz Schetyna. Gdy zostanie nim Adrian Zandberg, zaczną wspierać Zandberga. Przecież Wyborcza i Polityka nie od razu polubiły Platformę.

    2. Media podlegają przemianom pokoleniowym, a pokolenie dziennikarzy <40 jest zdecydowanie bardziej lewicowe niż platformerskie.

  121. @Ellen Asp:
    To chyba niezupelnie tak.

    Owszem, PO bywalo wyrazem polskiej politycznej poprawnosci w praktyce (nie mylic z zachodnia polityczna poprawnoscia, bo polska bardziej chroni Kosciol niz mniejszosci, na przyklad); ale wazne bylo to, ze PO skutecznie byla „partia polifoniczna”, tzn. zlozona z wielu glosow, ktore mialy trafiac do roznych wyborcow. Jak to dzialalo, to liberal slyszal liberala, lewicowic lewicowca, konserwatysta konserwatyste, wszystko pod jednym szyldem, na ktory sie glosowalo.

    Taka partia bylo SLD w swoim czasie, taka partia jest PiS. Oczywiscie sa przesuniecia, ale ze w 2015 byly glosy osob LGBT popierajacych PiS to nie przypadek, choc akurat to przyklad odwrotnosci polityki PiS.

    Tyle, ze jak SLD, tak potem PO przestala byc taka partia. Nie wiem jak ten mechanizm do konca dziala, zapewne troche to propagandy, troche umiejetnosci i zacietosci przeciwnikow, troche spojnosci samej partii. W 2015 wyborcy z lewa widzieli PO liberalna i konserwatywna; a liberalni uznali ja — za Balcerowiczem — za nieodpowiedzialnie lewicowa. A konserwatysci mieli oryginal w postaci PiSu i nie potrzebowali podrobki. I „polifonia” sie rozsypala. (Tak i sie rozsypie polifonia PiS, ale kiedy?) To, ze PO przetrwalo, to tylko zasluga obciachowosci PiS w oczach wciaz licznych srodowisk.

    Wypoczakowanie .Nowoczesnej, przeplywy do Razem, albo do zostania w domu w czasie wyborow, to bylo wlasnie to. I teraz, silniejsza lewica, alternatywne, konserwatywne PSL to tez jest to, tyle ze przynajmniej wprowadza poslow do sejmu…

    Czy PO sie odrodzi? Coz, nigdy nie mow nigdy. Ale na razie ciagnie sie za nim cien partii, na ktora wypada wybrzydzac.

  122. @wo
    „Trzeba zerwać z neoliberalnym mitem, że emerytura to coś, na co obywatel sam sobie wpłaca składki. Każdy realnie istniejacy system na świecie polega na tym, że młodzi płacą na starych.”

    Nie wiem czy taki mit. W Europie teraz na jednego starego przypada nieco ponad 3 młodych. W ciągu 50 lat ten wskaźnik się przepołowi. Ma to jakieś znaczenie?

  123. @dude
    „Ma to jakieś znaczenie?”

    Dla ogólnej zasady „młodzi płacąc na starych” – nie. Przecież nawet jak dodamy kolejnego pośrednika, czyli „inwestycje na giełdzie”, to nadal młodzi pracujący w korporacjach płacą na starych.

  124. @Dude

    … W Europie teraz na jednego starego przypada nieco ponad 3 młodych. W ciągu 50 lat ten wskaźnik się przepołowi…

    Nowe czasy, nowe wyzwania, nowe mechanizmy.
    10000 robotników u Forda produkowała x samochodów. Dzisiaj ten sam x samochodów produkuje pięciuset licząc razem z obsługą techniczną, logistyczną i administracją. Wiadomo. Robotyzacja, mechanizacja, komputeryzacja, śmacja i takie tam. Za chwilę miliony kierowców tirów pójdzie na bruk, bo przyjdą autonomiczne ciężarówki na długich przelotach autostradowych, logistyka zarządzana przez AI i takie tam. I tak dalej. W redakcji sportowej czy pogodowej w GW pewnie też(jeden koleś co się na tym zna i pisze komentarze, reszta komputerek redagujący newsy).
    Jakby nie patrzeć, to ci co kiedyś pracowali na emerytury swoich rodziców nazywają się teraz w skrócie robot. Właściciele, jakiś 1-2 % populacji, zarabiają, płacą podatek od dochodu, ale emerytury dla maszynki nie przewidują.
    Może by tak podatek od tego tego ustrojstwa na poczet emerytur?

  125. @mw.61 ekhm, nie żeby coś, ale wo wspólnie z komentującymi już dawno rozprawił się z mitem inteligentych ciężarówek, tosterów itp.

  126. @airborell
    „Nie głosowałem na siebie, tylko na Darię Gosek-Popiołek w Krakowie.
    A swoich wyborców z OW29 namawiałem, żeby głosowali nie na mnie, tylko na Basię Słanię, bo miała teoretyczne szanse na drugi mandat”

    Szacun taką układankę!
    Tylko nie rozumiem tej strategii: głosując w innym OW na DG-P, jednocześnie obniżałeś szanse BS we własnym. Ma to jakieś uzasadnienie?

    „Razem zyskało drugi mandat w Warszawie właśnie dzięki temu, że ma ogarniętych wyborców, którzy rozumieją ordynację wyborczą i zasady głosowania strategicznego”

    To było świetne. Można doliczyć AD-B (co prawda z Wiosną przegoniła tak Razemka, ale wyborców można zaliczyć do ogarniętych z Razem).
    Ale to tylko 2 przypadki, a w większości zyskiwało tak SLD (opieram się na twoim tłicie, gdzie pokazywałeś całą listę Lewicy – 4 razy zyskiwało SLD). Czy to oznacza, że wyborcy parti SLD też są ogarnięci i to bardziej?

    @astanczak
    To wszystkie „fakty”, które da się zweryfikować:

    1. „Zandberg zawsze chwalił program 500+”

    Zandberg luty 2016: „500 zł na dziecko to jest propozycja, którą można skwitować jednym zdaniem. Koncepcja dobra, ale wykonanie fatalne” (i tak samo do 2019).

    2. „PO raczej nie odzyska już przedsiębiorców”

    Nie odzyska przedsiębiorców, bo nigdy nie straciła (IPSOS link wyżej):
    KO – 38,8%
    PIS – 29,8%
    SLD – 12,4%
    PSL – 9,4%
    Konf – 8,6%

    3. „Rozpuszczenie się N w PO ten proces wzmacnia. Dziś wyborcy z tego segmentu rozproszyli po PSL, Korwinie i pewnie części PO”

    Też nie. Nowoczesna rozpuścia się w (IPSOS link wyżej):
    PO – 50%
    Lewica – 30%
    PSL – 8,7%
    PIS – 4,4%
    Konf – 4,3%

    @mbojko
    „Re: „PO poprawiła wynik sprzed 4 lat” – otóż nie. KO, jak sama nazwa sugeruje, to lista koalicyjna. Porównajcie jej wyniki z sumą PO + .Nowoczesnej z 2015”

    Ja o PO a ty o KO. Nie na temat – póki co: praktyczny rozpad Nowoczesnej spowodował, że wbrew pozorom, tylko 50% do PO a aż 30% do Lewicy (pewnie Wiosna, bo tak było w eurowyborach) – IPSOS link wyżej. Teraz sobie pododawaj, zobaczysz jakie jaja ci wyjdą, kto stracił, kto zyskał.

  127. @invinoveritas
    „Ja o PO a ty o KO.”

    A to przepraszam.
    To, żebyśmy mieli wspólny temat do rozmowy – jaki był wynik wyborczy samej KO (nie PO) w tych wyborach parlamentarnych?

  128. Za spowolnienie oskarży się Brukselę i Totalną Opozycję. Dojdą nowe zagrożenia przed którymi tylko PiS nas obroni. Lud to łyknie i za 4 lata znowu większość.

  129. @tendencje w GW
    GW nigdy nie była pasem transmisyjnym między Partią (PO) a masami, ale przez pewien czas (2 lata?) udało jej się być imho biuletynem KOD-u. Z GW po wyborach w 2015 stało się coś, co w (podobno szeroko komentowanym – tak czy siak polecam!) wywiadzie z prof. Jacyno [1] zostało określone jako „mobilizacja militarna”. Wszystkie, nawet najbardziej badziewiaste pomysły i wyskoki Demokratycznej Polski, o ile za cel brały sobie odsunięcie od władzy Kaczora-Dyktatora, a samo miejsce PO w tym wszystkim zależało od tego w jakim miejscu tego Ostatecznego Celu ją generałowie-redaktorzy widzieli (przez długi czas było to miejsce Wielkiego Jednoczyciela Opozycji).
    Jeśli w ogóle mam jakieś nadzieje związane z Lewicą, to właśnie związane z tym, że przestanie być „opozycją totalną” i zacznie po ludzku mówić np. o problemach związanych ze służbą zdrowia, a nie „pogadamy o tym zaraz po tym, kiedy odsuniemy Kaczora od władzy”.

    @Przyszłość Razem
    Jako były członek mogę być nieobiektywny, ale po tym jak w wyborach EU kadra kierownicza postawiła na osoby chcące budować wege-eko-true-oddolną-socjalistyczną lewicę z Ikonowiczem kosztem urąbania osób chętnych do współpracy z Biedroniem, żeby zaraz potem odrąbać tę nóżkę przez pójście na współpracę z… Biedroniem i SLD, to Razem jest kadłubkiem z dogorywającym aktywem.
    @Przyszłość PO
    Nie jest to moja bańka, ale generalnie mam wrażenie, że wymaganie zmiany od nich, jest tym samym co wymaganie, żeby 60-letnie gwiazdy rocka nagrały coś świeżego – mogą nawet samego tego chcieć, mocno się spiąć, ale na koniec i tak wyjdzie symfoniczny art-rock ma konceptualnym albumie z 12 minutowymi kawałkami, tak samo PO zawsze wyjdzie Rzońca i Jachira rzucona na odcinek pozyskiwania młodzieży.

    @Przyszłość najbliższa
    Po pierwszych dniach po wyborach wygląda na to, że jak poprzednia kadencja była pod znakiem Bazy, tak ta PiS postanowił poświecić na Nadbudowę – o edukacji seksualnej wszyscy już słyszeli, ale wnosząc po wypowiedziach o akademii socjologa Jakiego [2] i pojawiających się plotkach, że zaczęło się grzebanie w IPN w teczkach akademików, kolejnym frontem pewnie będzie unarodowienie szkolnictwa wyższego.

    [1], [2] – Tutaj powinny być linki linki, ale filtr antyspamowy ich nie przepuszcza.

  130. „@mw.61 ekhm, nie żeby coś, ale wo wspólnie z komentującymi już dawno rozprawił się z mitem inteligentych ciężarówek, tosterów itp.”

    Hipotetyczne inteligentne ciężarówki i tostery będą systemami autonomicznymi, będą więc dbały o własne interesy, zatem kiedyś nauczą się domagać wyższych wynagrodzeń. Dlatego można wyobrazić sobie inteligentną sondę kosmiczną, ale raczej nie lodówkę.

    A żeby nie było offtopa, przed wyborami miałem trzy oczekiwania:

    1. PiS wprawdzie wygra, lecz nie zdobędzie większości konstytucyjnej;
    2. Lewica – a w szczególności partia Razem, na którą głosowałem – wejdzie do sejmu;
    3. PiS nie zdobędzie większości w senacie.

    Ponieważ wszystkie trzy oczekiwania się spełniły, więc chyba powinienem być zadowolony? Tym bardziej, że spodziewane kłopoty partii rządzącej (wywołane np. spowolnieniem gospodarczym) mogą spowodować przepływ posłów i senatorów na stronę opozycji.

  131. @mw.61
    „10000 robotników u Forda produkowała x samochodów. Dzisiaj ten sam x samochodów produkuje pięciuset”

    Ale ja nie o tym pisałem. Chodziło mi o to że jak z czasem młodych w stosunku do starych będzie ubywać, i ci młodzi mają pracować na emerytury tych starych, to gdzieś to się musi odbić, czy to w wysokości tych emerytur, czy to w obciążeniach tych młodych, czy w podwyższaniu wieku emerytalnego, czy jeszcze gdzie indziej. Innym rozwiązaniem tego jest system zdefiniowanej składki (ale prawdziwy, nie to co obecnie jest w PL), gdzie dostajesz tyle ile odłożyłeś, plus odsetki. Nie komentuje co jest dobre a co złe bo to nie temat dyskusji jak sądzę.

  132. „Innym rozwiązaniem tego jest system zdefiniowanej składki (ale prawdziwy, nie to co obecnie jest w PL), gdzie dostajesz tyle ile odłożyłeś, plus odsetki.”

    Ale samo „odłożenie” to jest p u r e i d e o l o g y, bo po prostu za 50 lat będzie przepompowywana do Ciebie z realnej gospodarki (na którą składają się zasoby, kapitał i praca) część wytworzonych przez tą przyszłą gospodarkę produktów/usług. Oczywiście forma ma tutaj znaczenie (czy to przepompowanie następuje w wyniku umowy społecznej, czy w wyniku posiadanych przez Ciebie praw własności, jednak samo „przepompowywanie” jest „przepompowywaniem”.

    „Innym rozwiązaniem tego jest system zdefiniowanej składki (ale prawdziwy, nie to co obecnie jest w PL), gdzie dostajesz tyle ile odłożyłeś, plus odsetki.”

    Jedyny problem jaki tutaj widzę jest taki, że jeśli taka emerytura ma być pewna, to jest ona równoznaczna z rentierstwem. Nie znam wielu 70+ rentierów. Sam bardziej wierzę w to, że dostanę emeryturę z ZUS, niż to że na starość zostanę rentierem.

  133. [i]@airborell
    „Nie głosowałem na siebie, tylko na Darię Gosek-Popiołek w Krakowie.
    A swoich wyborców z OW29 namawiałem, żeby głosowali nie na mnie, tylko na Basię Słanię, bo miała teoretyczne szanse na drugi mandat”

    Szacun taką układankę!
    Tylko nie rozumiem tej strategii: głosując w innym OW na DG-P, jednocześnie obniżałeś szanse BS we własnym. Ma to jakieś uzasadnienie? [/i]

    Drugi mandat w Krakowie bierze się przy ok. 12,5% w kraju. Drugi mandat w Gliwicach – przy ok. 15%. (A drugi we Wrocławiu – przy ok. 10% w kraju). Więc to była tylko kwestia oceny czy Lewica jest bliżej 12% (wtedy trzeba walczyć o Kraków) czy 15% (wtedy jest szansa na Gliwice).

    [i]Ale to tylko 2 przypadki, a w większości zyskiwało tak SLD (opieram się na twoim tłicie, gdzie pokazywałeś całą listę Lewicy – 4 razy zyskiwało SLD). Czy to oznacza, że wyborcy parti SLD też są ogarnięci i to bardziej?[/i]

    Nie rozumiesz. Było dla wszystkich oczywiste że ex-posłowie SLD z „dwójek” będą przeskakiwać razemitów i wiośniarzy na „jedynkach” i ja osobiście jestem zdziwiony że były tylko dwa takie przypadki i np. Olejniczakowi nie udało się przeskoczyć Pauliny Matysiak.

    Natomiast w OW19 część wyborców Razem świadomie zdecydowała się na głosowanie na Biejat wychodząc ze słusznego założenia że Zandberg i tak zdobędzie mandat. I dzięki temu Razem ma dwa mandaty w Warszawie a nie jeden.

  134. @krzloj
    „Ale samo „odłożenie” to jest p u r e i d e o l o g y, bo po prostu za 50 lat będzie przepompowywana do Ciebie z realnej gospodarki (na którą składają się zasoby, kapitał i praca) część wytworzonych przez tą przyszłą gospodarkę produktów/usług.”

    Na tej zasadzie odkładanie na koncie bankowym też jest ideologią, bo ta 1 zł odłożona teraz to nie będzie ta sama 1 zł którą wybiorę z konta za 50 lat, bo na nią też ktoś będzie musiał zapracować.

  135. @Dude Yamaha

    Jest ideologią, jeśli zasadniczo wierzysz, że „odkładanie” polega na jakimś magicznym składaniu pieniędzy w skarbcu i wyciągnięcie tej złotówki za 50 lat zasadniczo różni się od tego, że w ramach umowy społecznej i przysługującej ci emerytury państwo „wyciągnie” ją dla Ciebie z realnej gospodarki, a zasadniczo na tym właśnie polega popularny mem, że „ZUS to piramida finansowa, nie to co indywidualne oszczędzanie”.

  136. krzloj
    „Jest ideologią, jeśli zasadniczo wierzysz, że „odkładanie” polega na jakimś magicznym składaniu pieniędzy w skarbcu i wyciągnięcie tej złotówki za 50 lat zasadniczo różni się od tego, że w ramach umowy społecznej i przysługującej ci emerytury państwo „wyciągnie” ją dla Ciebie z realnej gospodarki”

    To jest pogląd że pojęcia „środki pieniężne” i „należności” są zasadniczo tożsame. Ja się z tym poglądem nie utożsamiam, podobnie jak pewnie każdy inny kto kiedyś wystawił fakturę lub rachunek który był choć 1 dzień po terminie.

    Albo mówiąc inaczej, to jest pogląd że aktywa FUS w kwocie kilkunastu mld zł są takie same jak np. aktywa OFE w kwocie ponad 300 mld zł (przed likwidacją). Z tym też się nie zgadzam.

  137. Wybory mało ciekawe, bo wynik generalnie zgodnym z sondażami. Mnie trochę zaskoczyła frekwencja (nie sam wzrost, ale że aż tak). Największa niewiadoma – czy Konfa wejdzie czy nie – na zdecydowaną niekorzyść. Bardzo jakbym chciał, żeby to pozwoliło PiSowi na dryf (choćby pozorny) w stronę obyczajowego centrum (jak tu niektórzy spekulują), to obawiam się że jednak zakończy się licytacją na której PiS wyjdzie jak Cameron na referendum.
    Pożyjemy, zobaczymy.

    @Dude Yamaha
    „Ale ja nie o tym pisałem. Chodziło mi o to że jak z czasem młodych w stosunku do starych będzie ubywać, i ci młodzi mają pracować na emerytury tych starych, to gdzieś to się musi odbić”

    Nie musi. Bo ogół pracujących (mimo kurczenia się) tworzy tyle samo, a nawet więcej dóbr (rosnące PKB) dzięki wzrostowi produktywności, a jednocześnie ilość gęb do wyżywienia (pracujących czy nie) w Polsce nie ulega zmianie, a nawet maleje.

  138. @airborell

    Dziękuję za objaśnienia.

    @mbojko
    „jaki był wynik wyborczy samej PO (nie KO) w tych wyborach parlamentarnych?”

    W moim okręgu 9 miała PO:
    2015 – 31,28%
    2019 – 33,84% – tylko osoby należące do partii PO, bez wystawianych przez nią bezpartyjnych (w tym bez Bonisławskiego z 2,37%, który startował w wyborach z PO od 2010, z nim 36,21%)

    Wszystkich okręgów ci nie sprawdzę, nie chce mi się, sorki, ale akurat Łódź wydaje mi się dobrym poligonem na takie sprawdzanie (b. mocne i PO/KO i SLD/Lewica).

  139. @Opcja_Marsjanska
    „Nie musi. Bo ogół pracujących (mimo kurczenia się) tworzy tyle samo, a nawet więcej dóbr (rosnące PKB) dzięki wzrostowi produktywności”

    To dosyć chyba skomplikowane wyliczenia żeby wzrost PKB przełożyć na zrównoważenie FUS za kilkadziesiąt lat, przynajmniej ja się tego nie podejmuję, ale jeżeli gdzieś jest pokazane ile musiałoby rosnąć PKB żeby przy takiej demografii zachować realny poziom emerytur, to chętnie się zapoznam.

  140. @Dude Yamaha

    „To jest pogląd że pojęcia „środki pieniężne” i „należności” są zasadniczo tożsame. Ja się z tym poglądem nie utożsamiam, podobnie jak pewnie każdy inny kto kiedyś wystawił fakturę lub rachunek który był choć 1 dzień po terminie.”

    Bo wiadomo, że państwo to taki drobny przedsiębiorca wystawiający faktury…
    … co nie zmienia faktu, że przez tą całą zabawę z indywidualnymi kontami ZUS/zabawami w Bank państwo składa obietnice, który prawdopodobnie nie dopełni, a wysokość emerytury będzie zależała od stanu gospodarki i ściągniętych przez nie środków podatków (notabenę taki disclaimer – odnośnie podatków – znajduje się na amerykańskiej stronie Social Security – https://www.ssa.gov/benefits/retirement/estimator.html)

  141. @Dude Yamaha
    „To dosyć chyba skomplikowane wyliczenia żeby wzrost PKB przełożyć na zrównoważenie FUS za kilkadziesiąt lat, przynajmniej ja się tego nie podejmuję, ale jeżeli gdzieś jest pokazane ile musiałoby rosnąć PKB żeby przy takiej demografii zachować realny poziom emerytur, to chętnie się zapoznam.”

    Jak jesteśmy przy karkołomnych wyliczeniach i prognozach, to zacznijmy od prognóz demograficznych. Bo jak w ciągu następnych 50 lat nie wydarzy się coś w znacznym stopniu wpływającego na demografię (np. wojny klimatyczne, pandemia bakterii odpornych na antybiotykie, przepływy imigracyjne itp. etc.) to będę bardzo zdziwionym człowiekiem. Przy 15tu bym się zastanawiał, ale przy 50 możemy równie dobrze mieć ogromny skok produkcyjny jak i już dawno nie istnieć.
    Insza inszość że powyższy paragraf i tak nie ma znaczenia bo jeżeli za 50 lat ogółu wyprodukowanych dóbr nie wystarczy do wyżywnienia ogółu przyszłej populacji, to będzie to tak samo prawdziwe niezależnie od tego czy konta emerytalne były prywatne czy nieprywatne.

  142. @krzloj
    „Bo wiadomo, że państwo to taki drobny przedsiębiorca wystawiający faktury…”

    Ja tak nie pisałem i nie tego się tyczyło moje porównanie, dotyczyło drugiej strony transakcji, czyli obywatela.

    „wysokość emerytury będzie zależała od stanu gospodarki i ściągniętych przez nie środków podatków (notabenę taki disclaimer – odnośnie podatków – znajduje się na amerykańskiej stronie Social Security –

    The law governing benefit amounts may change because, by 2035, the combined trust fund reserves are projected to become depleted – one year later than projected last year.”

    Tak jest. Albo obiecujemy komuś że dostanie za 40 lat 100 zł niezależnie od wszystkiego, albo mówimy że jak teraz włoży 100 zł to za 40 lat ma szansę wyciągnąć 100 zł + x%. W tym pierwszym przypadku ryzyko jest takie że tych 100 zł jednak nie będzie, bo się akurat w 41 roku nie znalazło, i będzie np. 80, a w drugim ryzyko jest takie że ten x% będzie bardzo mały i przez 40 lat nie zrekompensuje wzrostu kosztów utrzymania i pewnego standardu do którego człowiek przywykł. Prawdopodobieństwa obu scenariuszy są naturalnie ciężkie do oszacowania. Widzę zalety i wady obu rozwiązań.

    @Opcja_Marsjanska
    „bo jeżeli za 50 lat ogółu wyprodukowanych dóbr nie wystarczy do wyżywnienia ogółu przyszłej populacji”

    Tak to raczej nikt rozsądny nie twierdzi.

  143. @Dude Yamaha

    „a w drugim [coś ala konto w banku] ryzyko jest takie że ten x% będzie bardzo mały i przez 40 lat nie zrekompensuje wzrostu kosztów utrzymania i pewnego standardu do którego człowiek przywykł.”

    Łopanie, gdyby to było jedyne ryzyko – z takich, które przychodzą wymienię na szybko bankructwo instytucji finansowej zarządzającą twoją emeryturą – jeśli już mielibyśmy iść w hardcorowe „dostaną tyle ile sobie w OFE odłożyli”, to wachlarz wysokości emerytury w twoim „drugim przypadku” zaczyna kształtować się od 0zł.

    Zresztą system najbliższy „tyle ile sobie ludzie odłożyli w instytucjach finansowych” funkcjonował w Chile, do momentu, kiedy nie okazało się, że państwo i tak musi prowadzić dodatkowe świadczenia (lajk ściągnąć zasoby z realnej gospodarki… w celu przekazania ich emerytom), bo kwota zastąpienia (wysokość emerytury/ostatnia pensja) np. dla kobiet była gdzieś w okolicach 20%.

    WO nas zabije…

  144. @krzloj
    „bankructwo instytucji finansowej zarządzającą twoją emeryturą”

    Przecież od tego nie znikną aktywa w funduszu. Instytucja jak nazwa wskazuje tylko zarządza aktywami.

    „WO nas zabije…”

    Z tym się zgodzę. Dziękuję za dyskusję.

  145. @invinoveritas
    „W moim okręgu 9 miała PO:
    2015 – 31,28%
    2019 – 33,84% – tylko osoby należące do partii PO, bez wystawianych przez nią bezpartyjnych (w tym bez Bonisławskiego z 2,37%, który startował w wyborach z PO od 2010, z nim 36,21%)

    Wszystkich okręgów ci nie sprawdzę, nie chce mi się, sorki,”

    No to tu jest szereg problemów. Zaczynając od tego, że nie ma czegoś takiego, jak reprezentatywny okręg, a nawet gdyby był, to nie byłby to okręg nr 9, którego lwią część stanowi jedno z największych polskich miast. Poprzez to, że jedynką i lokomotywą KO w tym okręgu (ponad 47 tys. głosów, jedna trzecia wszystkich głosów na listę) nie był polityk PO, a „nie należy do partii politycznej” Tomasz Zimoch.

    A skończywszy na tym, że najpierw wypowiadasz się dość autorytatywnie, tak, jakbyś tę wiedzę rzeczywiście posiadał, a zapytany o szczegóły wykręcasz się „nie sprawdzę, nie chce mi się, sorki”. Nie sądziłem, że będziesz musiał sprawdzać, byłem przekonany, że już sprawdziłeś i to na terenie całego kraju (czy w którymś momencie okroiliśmy temat do samej Łodzi, a mi umknęło?).

    Sorry, nie gram.

  146. @mbojko
    „No to tu jest szereg problemów…”

    To może skróćmy gadkę, bo ty rzucasz coś z dupy, ja liczę, a ty się potem przypieprzasz do szczegółów.

    Napisałeś:
    „jaki był wynik wyborczy samej PO (nie KO) w tych wyborach parlamentarnych?”

    Ja ci podałem:
    W moim okręgu 9 miała PO:
    2015 – 31,28%
    2019 – 33,84% (36,21%)

    Więc wzrosło.

    Teraz, jeśli ty mi podasz choć jeden okręg, gdzie PO (nie mylić znowu z KO) spadło, to przeliczę pierwszą połowę okręgów.

    Dawaj

  147. @Dude Yamaha
    <>

    Jeżeli tak, to prawdziwą przyczyną ewentualnego kryzysu emerytur nie będzie stosunek liczby pracujących do niepracujących (bo „nikt rozsądny” nie twierdzi że będzie ich za mało żeby zapracować na siebie i niepracujących) tylko najwidoczniej coś innego.

  148. @mbojko
    PS
    „Zaczynając od tego, że nie ma czegoś takiego, jak reprezentatywny okręg”

    Nic takiego nie twierdziłem.

    „nie był polityk PO, a „nie należy do partii politycznej” Tomasz Zimoch”

    Tak, tu mnie złapałes. Głosowali na niego słuchacze radia sportowego.

    „najpierw wypowiadasz się dość autorytatywnie”

    Kłamiesz. Nie wypowiadam się autorytatywnie, zawsze staram się podpierać kwitami. W odróżnieniu od ciebie („– otóż nie”).

    „Nie sądziłem, że będziesz musiał sprawdzać, byłem przekonany, że już sprawdziłeś i to na terenie całego kraju”

    Za dużo myślisz, za mało czytasz.

    A tu masz PO Warszawę (19), bez „bezpartyjnego”:
    2015 – 27,54%
    2019 – 30,11 tylko sama Kidawa (bo nie chce mi się liczyć reszty dla jakiegoś…)

    Wzrosło?

  149. @invinoveritas

    Jakiej części zdania „nie gram” nie zrozumiałeś?\

    Chcesz pokazać, że Platformie w skali kraju wzrosło, pokaż, że Platformie w skali kraju wzrosło. Nie chcesz, nie pokazuj. Jeżeli ci nie zależy, fajn baj mi.

  150. @mbojko
    „Jakiej części zdania „nie gram” nie zrozumiałeś?\
    Chcesz pokazać, że Platformie w skali kraju wzrosło, pokaż, że Platformie w skali kraju wzrosło”

    Przeliczyłem już. PO wzrosło we wszystkich okręgach (z jednym wyjątkiem).

    Teraz możesz odszczekiwać („– otóż nie”).

  151. @invinoveritas: a możesz pokazać wyliczenia?

    Ja to planuję w wolnej chwili policzyć, ale patrząc na cząstkowe wyniki w okręgach trudno mi trochę w to wierzyć.

  152. @invinoveritas
    „2019 – 33,84% – tylko osoby należące do partii PO, bez wystawianych przez nią bezpartyjnych (w tym bez Bonisławskiego z 2,37%, który startował w wyborach z PO od 2010, z nim 36,21%)”
    Przepraszam, ale coś tu nie gra: ze strony PKW wynika, że w cała KO w okręgu nr 9 dostała 35,82% – z czego Gołaszewski (N) 3,19% a Zimoch (chyba bezpartyjny) 11,47%. Więc bez tych dwóch wychodzi nieco ponad 21% dla PO w okręgu nr 9.

    W sumie jednak uważam, że obliczanie ile głosów padło na kandydatów-członków PO i porównywanie tego z wynikiem wyborczym PO w 2015 ma znikomy sens. Teza o PO/KO jako „masie upadłościowej” jest pozbawioną rzeczowego uzasadnienia retoryczną przesadą (ponad 5 mln głosów, czyli nieco więcej niż PO i N łącznie w 2015) – raczej należy mówić o stagnacji oraz o tym, że PO/KO w obecnym kształcie nie ma zdolności do istotnego powiększenia swojej bazy wyborczej. Co do twierdzeń o możliwości kurczenia się tej bazy na rzecz lewicy to na razie żadnych empirycznie uzasadnionych argumentów nie da się przedstawić, bo po prostu za mało czasu upłyneło (like 3 miesiące) od momentu kiedy lewica stała się znaczącą politycznie siłą.

  153. Sprawdziłem też okręg nr 11 (Sieradz):
    w 2015 PO 21,18% (N 5,32%)
    w 2019 PO/KO 20,48%
    Dodatkowo, w tym konkretnie okręgu bezwzględna liczba głosów na PO/KO jest (nieco, ok. 4 tys) mniejsza niż suma głosów na PO i N w 2015 roku. Tak że ten. Inna rzecz, że rozkład mandatów w tym okręgu (mimo tego że PiSowi wzrosło poparcie o 10%) jest praktycznie identyczny jak w 2015 (jedna różnica taka, że mandat Kukiza przejęła Lewica).

  154. Dodam jeszcze, że w co najmniej 3 innych niż Sieradz okręgach (N. Sącz, Radom, Kielce) PO/KO ma (minimalnie) gorszy % wynik niż PO w 2015.

  155. @airborell
    „a możesz pokazać wyliczenia?”

    To ofc były blefy mające skłonić mbojko do liczenia(„jeśli ty mi podasz choć jeden okręg”, „PO wzrosło we wszystkich okręgach”). Niestety nieudane.

    W całym kraju PO ma więcej/około: 24,33 wg moich wyliczeń.
    Metoda: od wyniku % KO odejmowałem wyniki IP/Zieloni/N, nie odejmowałem jedynek (bo musiałbym Zimocha, Sienkiewicza, Jaśkiewicza – byłoby to kuriozalne) i bezpartyjnych/innych (czyli możliwe małe, zero przecinek coś tam, zawyżenie PO. PO miałaby więcej, gdyby nie anomalie w okręgach 32, 37 i 39. Możliwe małe błędy, bo nie robiłem tego za kasę, będę wdzięczny za ich wskazanie.

    W następnym komentarzy wkleję po okręgach z excela – w następnym bo nie wiem jak tu się przyjmie, będzie WO mógł wykasować.

  156. 1 23,66
    2 29,39
    3 26,28
    4 30,98
    5 26,12
    6 18,95
    7 13,6
    8 30,97
    9 31,55
    10 15,38
    11 17,1
    12 21,31
    13 28,73
    14 12,73
    15 13,2
    16 16,21
    17 16,85
    18 13,61
    19 39,24
    20 26,48
    21 26,57
    22 15,65
    23 14,24
    24 20,87
    25 40,13
    26 35,14
    27 23,81
    28 22,39
    29 31,84
    30 26,55
    31 34,03
    32 17,67
    33 16,46
    34 26,92
    35 25,12
    36 24,6
    37 13,75
    38 28,88
    39 33,74
    40 31,63
    41 35,12
    24,33

  157. nr 2015 2019
    1 25,24 23,66
    2 32,65 29,39
    3 30,49 26,28
    4 29,64 30,98
    5 25,77 26,12
    6 16,59 18,95
    7 12,31 13,6
    8 28,21 30,97
    9 31,28 31,55
    10 15,46 15,38
    11 21,18 17,1
    12 20,42 21,31
    13 24,61 28,73
    14 13,95 12,73
    15 14,71 13,2
    16 16,44 16,21
    17 17,55 16,85
    18 13,55 13,61
    19 27,54 39,24
    20 25,12 26,48
    21 26,23 26,57
    22 13,76 15,65
    23 13,11 14,24
    24 16,74 20,87
    25 34,72 40,13
    26 33,46 35,14
    27 23,57 23,81
    28 20,95 22,39
    29 28,99 31,84
    30 24,21 26,55
    31 28,37 34,03
    32 25,56 17,67
    33 17,25 16,46
    34 30,12 26,92
    35 27,07 25,12
    36 24,69 24,6
    37 20,23 13,75
    38 31,02 28,88
    39 35,65 33,74
    40 30,07 31,63
    41 31,93 35,12

  158. @doctor nikt
    „uważam, że obliczanie ile głosów padło na kandydatów-członków PO i porównywanie tego z wynikiem wyborczym PO w 2015 ma znikomy sens”

    A jak inaczej/lepiej wykazać bezsens bredni części tutejszych Razemków, że PO upadła (masa upadłościowa)? To zawsze są liczby (na „nie upadła” odpowiedzą po trzykroć „upadła” – i co?)

    „ponad 5 mln głosów, czyli nieco więcej niż PO i N łącznie w 2015”

    Ale to wzrost frekwencji, mało znaczy. Już lepsze, że to KO zmobilizowała najwięcej niegłosujących (IPSOS – link wyżej). Ale czy dotrze?

    „Co do twierdzeń o możliwości kurczenia się tej bazy na rzecz lewicy to na razie żadnych empirycznie uzasadnionych argumentów nie da się przedstawić”

    Są empiryczne argumenty, że baza Razemków się kurczy, (wybory 2015 – 2018 – 2019 eurowybory). A w tych ostatnich umarła. Trzeba było reanimacji przez komunistycznych liberałów z SLD.

  159. Baza Razemków się nie kurczy, tylko wyborcy w poprzednich wyborach „nie marnowali głosu”. W tych wyborach na członków Razem głosowało 509 796 osób. Jak się doda bezpartyjnych popieranych przez Razem, to możemy dojść w pobliże wyniku z 2015.

    A na członków PO głosowało 3 593 250 osób.

  160. @airborell
    „Baza Razemków się nie kurczy, tylko wyborcy w poprzednich wyborach „nie marnowali głosu”. W tych wyborach na członków Razem głosowało”

    Chodziło mi oczywiście o procenty, bo o to chodzi w wyborach (większa liczba głosów a większa frekwencja):
    2015 – 3,62
    2018 – 1,57
    2019 – 1,24
    W Łodzi, w idealnych warunkach (lewicowe miast + świadomy elektorat strategicznie głosujący) też się skurczyliście (o połowę!):
    2015 – 4,63
    2019 – 2,19
    (nie dam się już wkręcić w sprawdzanie całego kraju)

    PS
    Ala baza PO się kurczy? 😉

  161. Ale już wyjaśnialiśmy, dlaczego wyborcy nie głosowali na listy Razem w 2018 i maju 2019 i dlaczego znów zagłosowali na kandydatów Razem w październiku 2019.

  162. @”Chodziło mi oczywiście o procenty, bo o to chodzi w wyborach”
    Ale chyba nie w określeniu bazy wyborców. Zresztą nawet ilościowo takie szacowania są obarczone dużym błędem. Ja tam np. zastanawiałem między głosowaniem po linii partyjnej, a głosowaniem po linii zawodowej zupełnie akceptując fakt, że mój głos ostatecznie przyczyni się wejścia jeszcze kogoś innego.

    Wyniki wyborów KO rodzą jedynie pytanie na ile szefostwu PO uda się wchłonąć osoby spoza, które zdobyły dużo głosów i stały się jakimiś tam twarzami, a w samym PO nie są.

  163. @airborell
    „Ale już wyjaśnialiśmy, dlaczego wyborcy nie głosowali na listy Razem w 2018 i maju 2019 i dlaczego znów zagłosowali na kandydatów Razem w październiku 2019”

    A wyjaśniliśmy dlaczego tylko połowa wyborców Razem (z 2015) głosowała na w 2019?

    PS
    W 2018 Razemki były zmotywowane (ale mamy szansę!). Dopiero w eurowyborach okazało się (wbrew namowom Gospdarza), że kupa ich głosuje na Wiosnę.

  164. [i]A wyjaśniliśmy dlaczego tylko połowa wyborców Razem (z 2015) głosowała na w 2019?[/]

    Ale mówisz o analizie przepływów z exit polla? Well, z niej wynika tylko tyle, że ludzie nie pamiętają albo wypierają, na kogo głosowali 4 lata temu. Gdyby wierzyć temu, co ludzie mówili w analizie przepływów, na Nowoczesną w 2015 roku głosowałoby… 1,5% wyborców (a w każdym razie wyborców 2019).

  165. @airborell
    „Drugi mandat w Krakowie bierze się przy ok. 12,5% w kraju. Drugi mandat w Gliwicach – przy ok. 15%.”

    Nigdy nie rozumiałem tej przeliczanki „jak w skali kraju wzrośnie do n to w okręgu X będzie tyle mandatów”. Natomiast rozumiem rywalizację na poziomie okręgów – w Krakowie lokalne Razem było potężnie zmobilizowane, żeby wyrwać ten mandat dla DGP, wywalczyli 13% dla listy i pięcioma tysiącami głosów odebrali piąty mandat KO. Drugi mandat w Gliwicach (też kosztem KO) wymagał zebrania dodatkowych 10 tysięcy głosów względem faktycznego wyniku.

    „Było dla wszystkich oczywiste że ex-posłowie SLD z „dwójek” będą przeskakiwać razemitów i wiośniarzy na „jedynkach” i ja osobiście jestem zdziwiony że były tylko dwa takie przypadki i np. Olejniczakowi nie udało się przeskoczyć Pauliny Matysiak.”

    To dlatego Szpro jechała głosować do Opola? 🙂

  166. Łatwo jest być mądrym po fakcie, ale gdyby tysiąc razemków strategicznie pojechało głosować do Wyszkowa czy Garwolina, to Razem urwałoby PiS mandat w Siedlcach… i jeszcze by na mandat dla Biejat wystarczyło.
    OK, cieszymy się z tego co jest.

  167. No jednak ogólnokrajowe poparcie jest jak poziom wody – może Cię unieść wyżej w okręgu _niezależnie_ od kampanii przeprowadzanej lokalnie, jakości listy itp. I dopiero na tym możesz dodać dodatkowy punkcik dzięki lokalnej kampanii.

  168. Znaczy ja pytałem o przeliczanki na poziomie konkretnych liczb – 12,56% poparcia Lewicy w wyborach dawało 13,01% w Krakowie (drugi mandat), 13,38% w Gliwicach (drugi mandat w okolicach 16,35%, a przynajmniej na poziomie połowy głosów któregoś z największych komitetów +1) i 6,45% w Siedlcach (mandat przy 6,65%).

  169. @loleklolek_pl
    „Ich narracje są kompletnie odporne na problemy dnia codziennego, z którymi mierzą się kobiety.”
    Właśnie jestem w szoku ile moich koleżanek linkuje jakimś konfederackim gównem w stylu „think od The children”.
    Więc po raz kolejny ostrzegam, konfederacja to PiS przyszłości.

  170. Z tym przeliczaniem z kraju na okręgi (lub w szczególności okręg 13 – mamy na myśli północ, rite?) należy jeszcze zadać pytanie uzupełniające: „a o której partii mówimy?”.

    Takiemu PSL-owi nawet jakby dosypać okrągły milion głosów nationwide, windując go do poziomu 13.24%, ciągle nie będzie mieć dwóch mandatów w rzeczonym okręgu. Za to gdyby ten milion dopisać dla odmiany Konfederacji (tfu, tfu, na psa urok i odpukać w niemalowane), dostałaby te dwa mandaty i to przy ogólnopolskim poparciu w okolicach 11.5%.

  171. Przy czym Lewica zyskała w OW13 2,75 punktu procentowego w porównaniu do 2015 roku (ZL+Razem). Gdyby zyskała „tylko” tyle co średnio w kraju (1,39), tego drugiego mandatu by nie było.

    (W „moim” okręgu 29 również jest zysk ponad średnią (+2,03), co z kolei stawia pod znakiem zapytania tezę że jakiś wpływ na wynik ma kampania, której tu praktycznie nie było…)

  172. Przyjrzyjmy się teraz wynikom wyborów do sejmu w moich stronach (powiaty nowotarski i tatrzański, a więc – jak to określił Jacek Dehnel na swoim Facebooku – w polskim Iranie). Dane zaczerpnąłem z portalu Państwowej Komisji Wyborczej. Porównałem wyniki POPiS-u (łącznie z sojusznikami) oraz szeroko pojętej lewicy. Odnotowałem: liczbę zdobytych głosów, procent głosów w okręgu oraz liczbę uzyskanych mandatów (dla całego okręgu nr 14).

    A. Wybory do sejmu 2015

    Okręg nr 14 – powiat nowotarski

    KW Prawo i Sprawiedliwość: 39 127; 59,45%; 8
    KW Platforma Obywatelska RP: 9692; 14,73%; 1
    KW Partia Razem: 1429; 2.17%; 0
    Koalicyjny Komitet Wyborczy Zjednoczona Lewica SLD+TR+PPS+UP+Zieloni: 1423; 2,16%; 0

    Okręg nr 14 – powiat tatrzański

    KW Prawo i Sprawiedliwość: 14079; 53,93%; 8
    KW Platforma Obywatelska RP: 5424; 20,78%; 1
    Koalicyjny Komitet Wyborczy Zjednoczona Lewica SLD+TR+PPS+UP+Zieloni: 669; 2,56%; 0
    KW Partia Razem: 606; 2,32%; 0

    B. Wybory do sejmu 2019

    Okręg nr 14 – powiat nowotarski

    KW Prawo i Sprawiedliwość: 53 600; 66,69%; 8
    Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni: 11 372; 14,15%; 1
    KW Sojusz Lewicy Demokratycznej: 4223; 5,25%; 0

    Okręg nr 14 – powiat tatrzański

    KW Prawo i Sprawiedliwość: 19 034; 56,03%; 8
    Koalicyjny Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska PO .N IPL Zieloni: 8081; 23,79%; 1
    KW Sojusz Lewicy Demokratycznej: 2317; 6,82%; 0

    Widać, że nawet w „polskim Iranie” wzrasta siła lewicy, działają członkowie i sympatycy Razem (z lewicowej listy nr 3 startowała na przykład członkini Razem, pielęgniarka z Bańskiej Niżnej). Prawicowe są tak naprawdę miejscowe układy, zwykli ludzie już niekoniecznie.

  173. „Prawicowe są tak naprawdę miejscowe układy, zwykli ludzie już niekoniecznie.”
    2/3 wyborców w powiecie nowotarskim głosuje za PiS a kolejne 7,73%, czyli prawie 75% dla prawicy (nie wchodzę w dyskusję o tym, czy PO i PSL w polskich warunkach to prawica). W powiecie limanowskim prawie 80%, w nowosądeckim takoż. W warunkach demokratycznych to jest landslide do potęgi. Trochę trudno bronić tezy, że większość z tych wyborców tak naprawdę to właściwie nie ma prawicowych poglądów i potencjalnie mogloby zagłosować na lewicę.

  174. Dodam jeszcze, że w 2011 roku w powiecie tatrzańskim oraz nowotarskim SLD i Ruch Palikota miały łącznie prawie 8% czyli więcej niż Lewica teraz.

  175. Dyskusja trochę wysycha więc rzucę sobię taką anegdotkę bez znacznia. Komentarz, nie verbatim niestety, pochodzi z walla mojego znajomego, którego generalnie uważam za inteligentnego człowieka, a któremu z latarnika wyborczego wyszło jakieś 65% KW Lewica, reszta mniej:
    „Interesujące, ale musiało by mnie pos*** żeby głosować na lewicę” (i raczej nie chodziło mu o zmarnowany głos)
    No i w zasadzie to nie wiem jak to skomentować. Że ludzie głosują wbrew własnym interesom, niezgodnie z własnymi poglądami byle nie głosować na „lewaków”, bo ktoś im do głowy nakład, że lewica be? No nic, sporo jeszcze pracy w sferze memetycznej, zanim będzie można w ogóle o programach rozmawiać.

  176. To jest właśnie ciekawe – siła i trwałość antylewicowych memów w Polsce. U ich źródeł znaleźlibyśmy pewnie ten protest-song o babci Ludwice, która miała do kolan buciki albo studenckie pielgrzymki na Jasną Górę jako przejawy młodzieżowego buntu przeciw opresyjnej rzeczywistości PRL-u.

  177. W 2015 głosowałem na Razem – jako na wspaniałą lewicę, odcięta od SLD. W tym roku, niestety. Nie dodam choćby mandatu tym [censored] i nie o żadnę lewicowość tu chodzi, tylko o zmarnowanie mi 2/3 życia.

  178. @janekr:
    Hmm, SLD rządziło w sumie chyba z 8 lat, więc jak ci zmarnowali 2/3 życia, to masz zdaje się 12?
    No chyba, że rozciągasz to na cały PRL (idiotycznie, moim zdaniem), który ci zmarnował 2/3 życia. To by z koleii oznaczało, że 1/3 twojego życia to okres po PRL – z prostych rachunków wychodzi że masz jakieś 90 lat. Z tym, że całe PRL to jakieś 45 lat, więc nijak nie wychodzi mi to 2/3. Czy mógłbyś może sprecyzować o jakie zmarnowanie ci chodzi?

  179. Jedno z drugim się imo zazębia – lewicy nie ma, bo 1. małe partie lewicowe były latami zjadane przez SLD, 2. odkąd niepodzielnie dominuje w memosferze prawica to lewica tym bardziej robi za jakies curiosum (nieprzypadkowo mejnsztrimowe media jadą narracją „omg skrajne środowiska w Sejmie!!!1” – mając na myśli Konfederację i najzupełniej normalne socjaldemokratyczne nudne Razem). Tym sposobem cały potencjalny elektorat lewicy nie wie, że jest elektoratem lewicy, a jeśli nawet wie, to lewica kojarzy im się z dyducho-milleryzmem. No i nawet trudno specjalnie uważać, że niesłusznie.

  180. @carstein
    „rozciągasz to na cały PRL (idiotycznie, moim zdaniem), który ci zmarnował 2/3 życia.”
    Oczywiście, że mam na myśli PZPR. I nie, to nie jest idiotyczne.
    Teraz rachunki – faktycznie bezpośrednio zmarnowano mi tylko 0,56 życia, resztę z rozpędu. Przepraszam za zbyt pochopne podanie przesadzonych liczb.

  181. @janker:
    Mówiąc idiotyczne miałem na myśli, że rociąganie PRL na dzisiejszy KW Lewica to grube nadużycie. Dobrze, że nie obwiniasz ich za łagry i Syberię. No i podejmowanie decyzji wyborczych rozpamiętując system z przed 30 lat uważam za lekko głupie.
    No i jestem też bardzo ciekaw co ci ten PRL tak zmarnował – czy masz na myśli to, że cię system jakoś wyjątkowo gnębił, w więzieniach zamykał czy po prostu o to, że nie dał ci takich możliwości jak mieli twoi rówieśnicy na zachodzie? Bo wiesz, ja miałem takiego wujka, co odkąd pamiętam wyrzekał na tą straszną komunę (no i rzecz jasna żydów) grzmiąc, że on by ich wszystkich wieszał wygodnie zapominając, że ta straszna komuna wyrwała go z małej wioski na wschodzie i kilku morg ziemi, wysłała do szkoły, dała wykształcenie techniczne, wysłała do pracach na budowie za granicą. A jak jeszcze wypadek miał na tych budowach to mu zapewniła leczenie i rehabilitację. No ale oczywiście komuna mu życie zmarnowała.
    No i żeby nie było – nie mam ani sympatii ani sentymentu do PRL, po prostu rzeszom ludzi się wtedy jednak polepszyło (np. w stosunku do II RP). A że nie tak bardzo jak na zachodzie? No cóż, generator tak wygenerował; zrestartuj mapę.
    *oczywiście szanownego Pana nie znam, zatem istnieje możliwość, że PRL odebrał rodzinie jakiś dworek i folwark, w takim przypadku proszę przyjąć moje wyrazy ubolewania.

  182. @carstein
    Wiesz, 20 lat temu Janek puszczał pianę z ust i dostawał trzęsiączki wzdłużnej na samo słowo „marksizm”, więc i tak się całkiem ładnie zresocjalizował.

  183. @wo
    „anek puszczał pianę z ust i dostawał trzęsiączki wzdłużnej”
    *Trochę* demonizujesz… Według Latarnika jestem od 20 lat tam, gdzie byłem – dokładnie w średniej poglądów ówczesnego syffa.

  184. tu spóźniony głos milenialsa (rocznik ’85). Tym wszystkim zdziwionym, że „ale jak to, młodzi nie głosują na Lewicę??” odpowiadam – trudno głosować na koalicję z SLD na pokładzie, gdy okres licealnego kształtowania się postaw i poglądów przypada na rządy Leszka „nie-odchodzę” Millera”, kiedy to stosunek SLD do gejów i ich skarpetek dobitnie wyraziła posłanka Błochowiak. Zmianę podejścia do SLD i lewicy utrudniała sama lewica – już, już wydawało się że są tacy w miarę nowocześni, a tu nagle przy okazji upamiętnienia Przemyka prof. Iwiński broni Sami-Wiecie-Kogo [1]. Rozumiem, że 30 po okrągłym stole prosty rewanżyzm i dychotomia solidaruchy/komuchy są anachroniczne, ale myśl, że głos na nawet dorzecznego Razemitę idzie na listę i załatwia mandat PZPRowskim złogom jest bolesna.

    [1] https://polskieradio24.pl/7/129/Artykul/846152,Uchwala-w-sprawie-Przemyka-Dokad-siega-odpowiedzialnosc-za-zbrodnie

  185. Prof. Iwińskiemu nie pozwolono startować, więc trudno byłoby mu załatwić mandat. Zalinkowany artykuł jest sprzed ponad 6 lat. Ja mówiąc szczerze słabo pamiętam, co było 15 lat temu i jaki był wtedy stosunek posłanki, która 8 lat temu odeszła z polityki. Biorąc pod uwagę inne partie, na które można było zagłosować, nawet do końca nie rozumiem, w jaki sposób owa wypowiedź sprzed 15 lat miałaby przykryć wypowiedzi dużo świeższe.

  186. „Nasze społeczeństwo jest tradycyjne. Inność nie może liczyć na poparcie i tolerancję. Ten pan [Robert Biedroń – przyp. red.] wyznaniem o homoseksualizmie raczej sobie zaszkodził niż pomógł. Moim zdaniem, nie powinien on sprawować żadnych funkcji publicznych i kandydować w wyborach.”

    To jest wypowiedź pani Ewy Kopacz, obecnie koleżanki Biedronia z Parlamentu Europejskiego. Rok 2002. Nawet wtedy, w połowie lat 2000, SLD był bardziej progresywny niż PO i PiS.

    A dzisiaj trzeba przyznać Czarzastemu, że Iwińskiego i jemu podobną formację po prostu (poza pojedynczymi wyjątkami) nie wpuścił na listy.

  187. @wolny_rodnik

    Jajako silnie anty-PZPR-owsko uwarunkowany X-er mogę powiedzieć tyle: ode mnie z okręgu wybrano posłankę, na którą głosowałem, więc, jak mawia wybitny artysta Klocuch, luksja. (Plus jakiegoś nudziarza-spadochroniarza z okolic Krypy – not great, not terrible, trudno).

    Natomiast nawet gdybym nie miał takiego komfortu i swoim głosem dołożył do mandatu jakiemuś eselduchowi, to cóż: pozbawiłbym w ten sposób radości zasiadania w parlamencie takiego albo innego posła Żalka.pl (ta osoba jako pars pro toto, oczywiście, ze względu zarówno na nazwisko mówiące, jak i dogodne reprezentowanie obu odłamów POPiS-u). Myślę sobie, że w ten sposób nie zaszkodziłbym specjalnie polskiemu społeczeństwu.

  188. BTW tu parę cytatów polityków SLD, z tego samego okresu:

    „Piotr Gadzinowski (SLD)
    Często w naszym parlamencie są honorowane różnego rodzaju mniejszości narodowe i kulturalne. Mam wniosek formalny, aby tęczowa flaga, symbol gejów i lesbijek na całym świecie, znalazła się na terenie naszego parlamentu. Niech dumnie powiewa i pokazuje, że jesteśmy ponad ksenofobią
    W sejmie 12.03.2004″

    Izabela Sierakowska (SLD)
    To są normalne rodziny, które prowadzą normalne domy. Prawo nie może tego ignorować.
    luty 2002

    Ryszard Kalisz
    Jeśli dziecko nie ma normalnych rodziców, nie ma normalnej rodziny i miałoby być w domy dziecka lub w ogóle bez żadnej opieki… to gdyby to miało być dla dobra dziecka (…), to ja nie wykluczam możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne.
    Ryszard Kalisz, Doradca prezydenta RP, kwiecień 2001”

  189. Ze wszystkich możliwych powodów, by nie głosować na lewicę, pamięć bon mota młodej posłanki Błochowiak nt. kolorowych skarpetek jest najsłabszy. Chyba najsłabszy możliwy.

  190. @ progresywizm SLD
    Jeśli dobrze pamiętam, góra SLD (a wcześniej i SdRP) od początku deklarowała ambicje zostania europejską socjaldemokracją. Socjaldemokracją pod względem gospodarczym raczej w stylu Blaira i Schrödera, ale jednak europejską z wszelkimi konsekwencjami, czyli także podejściem do praw człowieka (sprawdzić, czy wyjątkowo nie chodzi o spełnienie prośby Amerykanów), LGBT itp. Oczywiście aktyw na dole, wychowany często w PZPR i jej młodzieżówkach, mógł nie lubić „tych roszczeniowych pedałów”, ale publicznie raczej się z tym nie obnosił.
    Oni naprawdę chcieli wejść do tego klubu (UE) i nie chcieli, żeby ich pokazywano palcami, jako tych, którym słoma z butów wychodzi.

  191. Jeżeli mnie – zwolennika Razem – coś odstręczało od SLD, to były to tego rodzaju wypowiedzi, jak ta byłego szefa Sojuszu Krzysztofa Janika: „SLD jest umiarkowanie konserwatywne światopoglądowo, natomiast umiarkowanie liberalne gospodarczo”. I chyba też Janik powiedział coś takiego, że SLD nie zajmuje się problemami ludzi z klasy niższej, bo oni nie głosują. I jeszcze to, co opowiedział w wywiadzie Piotr Ikonowicz o swoim spotkaniu z eseldowcami (znalazłem w Wikicytatach):

    „Pamiętam kolację z posłami SLD w knajpie sejmowej, było nas 17, policzyłem. W całej tej grupie tylko ja nie byłem pracodawcą. Siedzimy, pijemy i poseł Henryk Długosz z Kielc – ten od późniejszej afery starachowickiej – opowiedział anegdotę następującą: <>. I wszyscy się śmieją! Jeden poseł lewicy drugiemu takie żarciki zasuwa. Taka to u nas była lewica.”

    PZPR reprezentowała interesy pracodawców oraz klasy wyższej i wyższo-średniej prl-owskiego społeczeństwa, a SLD kontynuowała to nastawienie (nie ma się co dziwić, był to oczywisty etap ewolucji partii spiskowej, usiłującej odgórnie uszczęśliwiać społeczeństwo utopijnymi projektami). Skoro jednak teraz SLD chce prowadzić bardziej lewicową politykę społeczną i gospodarczą, to można to tylko pochwalić. Rozumiem znaczenie dyplomacji i kompromisów dla zbliżania się do ustalonych celów, dlatego właśnie głosowałem na wspólną listę Lewicy, ale czujność i podejrzliwość jest uzasadniona (szczególnie niepokoją mnie kwestie finansów KW SLD).

  192. Skasowało anegdotę opowiedzianą przez eseldowca, więc ją przytaczam poniżej:

    „Przyszedł do mnie taki cizio na budowie i powiedział, że założy w mojej firmie związek zawodowy. To ja mu na to, że od dzisiaj kołki w stropy będzie wkręcał ręcznie, a nie wiertarką. I wiecie co? Nie ma związku zawodowego. Ha, ha, ha.”

    Pamiętajcie, żeby nie używać jako cudzysłowu podwojonych znaków: .

  193. @mbojko
    to nie jest tak, że posłanka Błochowiak walnęła tego pierda o wiadomych skarpetkach (wybacz, to nie jest bon mot) czym zrujnowała moją psychikę, co skutkuje brakiem głosu po dziś dzień. Po prostu lewica z okolic późnego premierostwa Millera nie przekonywała mnie (miasta, które przekonywała niech siem wpisujom!) – Rywingate i Miller przyssany do stołka miały na to większy wpływ. I żeby nie było – Razem miało mój głos 4 lata temu. W skarpetkowym przykładzie bardziej chodziło mi o oddanie nastroju tego czasu i pokazanie na ile ta lewica była lewicowa – co @Marcin Robert Bigos celnie podsumował.
    Od tamtej pory podchodzę do SLD et consortes z pewną dozą nieufności, którą systematycznie podbudowują a to wspomniany prof. Iwiński, a to wspomniany Miller robiący sałatkę z ogórka na wybory prezydenckie. Przy czym ok, skoro Iwińskiego nie ma, to nie walmy w ten bęben, ale ilu SLD-owcom przeszłoby dziś gładko przez gardło potępienie czy krytyka PZPRu? Bo mam wrażenie, że jak dobrze poskrobać w ten sposób tych europejskich socjaldemokratów, to pazłotka schodzi i dalej jest „wiecie, rozumiecie, ale wtedy były inne czasy, towarzyszu…”

Dodaj komentarz