Druga Irlandia

W czasach idealistycznej młodości zdążyłem (przez Ikonowicza, no bo przez kogo!) poznać paru ludzi z Sinn Fein („Sami dla siebie”). Nie ukrywam, że trochę się ich bałem – wiedziałem o nich tyle, że są politycznym przedłużeniem IRA, a ostatnie bomby wtedy jeszcze wybuchały w Londynie (1996).

A poza tym uważałem ich za nacjonalistów! „Nie nie, to porządni lewacy” – zapewniał Ikonowicz. Miał oczywiście rację, ale i tak się bałem.

Irlandia w ogóle mnie wtedy jednocześnie przerażała i fascynowała. Jak każdy nerd z mojego pokolenia, byłem zauroczony muzyką Clannad, legendami o Cuchulainie i podróżach Brendana, samym brzmieniem języka.

Z drugiej – była wtedy krajem nawet bardziej klerykalnie przegiętym od Polski. Bałbym się tam pojechać, tak jak dziś się boję pojechać – powiedzmy – do Iranu. Przerażają mnie skupiska fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych.

Od kiedy sięgnę pamięcią, irlandzką politykę wyznaczał duopol przypominający nasz PO-PiS. Rządziła albo partia Fianna Fail („Żołnierze przeznaczenia”) albo Fine Gael („Irlandzkie Plemię”), ta druga zazwyczaj w koalicji z Partią Pracy (jedyną z normalną nazwą). W europarlamencie ta pierwsza należy do liberałów, ta druga do chadeków, a ta trzecia do socjaldemokratow.

Ze 20 lat temu trzeba było jednak dodawać przy tym „jak na irlandzkie standardy”, bo na europejskie – wszystkie trzy były wściekle prawicowe, i gospodarczo, i obyczajowo. W 1983 prześcigały się w licytacji na papieskość podczas referendum o wpisaniu zakazu aborcji do konstytucji: poparli to jednogłośnie „liberałowie” i „chadecy”, a „socjaldemokraci” byli… podzieleni.

Irlandzka Partia Pracy była jak nasze SLD. Zakładali, że skoro działają w prawicowym kraju, to muszą być prawicową lewicą, jak ministrant Oleksy.

W tej sytuacji porządnym lewakom z Sinn Fein w irlandzkiej polityce pozostawała rola marginesu marginesu. Zgarniali sobie ułamek procenta. Nawet ich rola „politycznego ramienia IRA” zdawała się kończyć razem z procesem pokojowym.

Tymczasem skandal z seksualnymi zbrodniami w irlandzkim kościele powoli sobie dojrzewał przez lata 90., aż eksplodował w 2002. Kościół reagował z typową dla siebie krótkowzroczną arogancją: najpierw wszystkiemu zaprzeczał, a potem nagle musiał przyznawać, że rzeczywistość była gorsza niż mówili najwięksi antyklerykałowie.

W ciągu kilku lat kościoły opustoszały. Od tego czasu zdążyło wyrosnąć całe pokolenie, dla którego proboszcz czy katecheta nie jest już żadnym autorytetem.

W 1997 Sinn Fein wprowadziło do parlamentu pierwszego deputowanego. W 2002 pięciu. W 2007 czterech. W 2011 czternastkę.

W 2016 wprowadzili 16 deputowanych, co czyniło ich partią numer 3, ale rząd stworzyła znów koalicja oparta o Fine Gael. Tylko że to jest już inna Fine Gael, premierem został otwarty gej, Leo Varadkar. Za jego rządów w kolejnym referendum cofnięto aborcyjną poprawkę do konstytucji (2018).

W wyborach z 8 lutego Sinn Fein wprowadziło 37 posłów na 160 i stało się partią numer dwa. Nie wiadomo jeszcze, jaka z tego wyjdzie koalicja, ale za mojego życia Irlandia z kraju konserwatywnego i fanatycznie klerykalnego stała się krajem, w którym partie lewicowe (socjaliści, socjaldemokraci i zieloni) mają blisko połowy mandatów.

Czy to się może powtórzyć w Polsce? Jestem ostrożnym optymistą.

W demaskowaniu moralnej degrengolady episkopatu jesteśmy opóźnieni o jakieś 20 lat. Jesteśmy w takiej fazie, jak oni około 2000 – już wszyscy wszystko wiedzą, ale Kościół jeszcze zaprzecza.
Politycy PO-PiS jeszcze umizgują się o poparcie zblatowanych biskupów, ale już nie wiadomo, kto w tym partnerstwie jest stroną silniejszą. Czy PiS bardziej się boi utraty poparcia, czy Episkopat tego, że Ziobro ruszy ze śledztwami?

Kryzys gospodarczy z 2008 wyjątkowo boleśnie uderzył Irlandię. Wielu ludzi, zwłaszcza młodych, straciło wiarę w skapywanie bogatcwa i w Ferrari czekające za rogiem.

U nas ta wiara jeszcze jest żywa – bardziej chyba nawet, niż katolicyzm. Ale i to wygaśnie. Młody liberale: stracisz swoje sny, stracisz je i ty, i ty.

Jeszcze będziemy drugą Irlandią. Jeszcze wypowiemy konkordat, wprowadzimy aborcję na życzenie, a gej zostanie premierem. Niemożliwe? W Irlandii jeszcze 20 lat temu też nic tego nie zapowiadało.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

123 Comments

  1. Trochę przypomina zapateryzację sprzed 10 laty 😉 ekskursje.pl/2010/08/zapateryzacja-ruszyla/

  2. @WO
    „Jeszcze będziemy drugą Irlandią.”

    Mam nadzieję, że jednak nie do końca. Irlandzka polityka (którą trochę znam od wewnątrz) jeszcze niedawno była klanowo-rodzinna na poziomie przypominającym nasze rady powiatu. Każdy TD (poseł) wiedział, z kim trzymał sztamę jego dziadek – również TD – reprezentujący np. Cork East pół wieku temu. I ta sztama była dziedziczona przez wnuków, niezależnie od barw partyjnych. Dlatego nie zawsze o kierunku działań rządu decydowało ilu posłów miała partia rządząca, a raczej w jakich sprawach mogła ona liczyć na poparcie O’Malley’ów i Guinessów, a w jakich Kittów i Sullivanów. Dla uniknięcia wątpliwości, wyjaśnienie stopnia pokrewieństwa poszczególnych osób zawierały pół-oficjalne publikacje w rodzaju „The Round House O’Malleys” wraz z właściwymi drzewami genealogicznymi w załącznikach. To się może trochę zmieniło obecnie, ale chyba nie aż tak dramatycznie, by brać partyjne sondaże robione na wyspie zupełnie serio.

  3. „Przerażają mnie skupiska fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych.”

    Zaskoczyło mnie to trochę, pan jest autorem książek w których pan jeździ samochodem po Ameryce.

  4. Podejrzewam, że już w 2030 będziemy żyli w takiej Polsce, sytuacja jest naprawdę cholernie dynamiczna. Jeszcze 5 lat temu wydawało się, że cały kraj jest brunatny, a teraz tematy aborcji, małżeństw homoseksualnych i wyższych podatków są w głównym nurcie polityki.

  5. @wo

    …Irlandia w ogóle mnie wtedy jednocześnie przerażała i fascynowała…

    Trochę jak serialowy Ray Donovan. Amerykański Irlandczyk zajmujący się sprawami, hmm, trudnymi, mający prawo nie do końca w poważaniu, nie stroniącym od przemocy i do tego alkoholik po przejściach z księdzem. No po prostu stereotypowy Irlandczyk, ale jednak fascynuje i wzbudza sympatię.

  6. @invino
    „Trochę przypomina zapateryzację sprzed 10 laty ekskursje.pl/2010/08/zapateryzacja-ruszyla/”

    Słusznie, to mniej więcej wtedy się zaczęło – jesteśmy o jakieś 15 lat za nimi.

    @bigos
    „Zaskoczyło mnie to trochę, pan jest autorem książek w których pan jeździ samochodem po Ameryce.”

    Pewnie dlatego najlepiej czuję się jadąc tam przez pustkowia.

  7. @Michał Radomił Wiśniewski
    Przecież nikt już o nim nie pamięta. Na początku funkcjonował jako obiekt kultu, potem beki, a teraz wszyscy mają to gdzieś. Kult JP2 to takie samo retro jak Małyszomania.

  8. „W demaskowaniu moralnej degrengolady episkopatu jesteśmy opóźnieni o jakieś 20 lat.”
    To chyba jak ze wszystkim. Polska zawsze jakoś 20 lat opóźniona w stosunku do reszty Europy.

  9. @mrw
    „Pożyjemy zobaczymy; Irlandia nie miała JP2.”

    Stąd te kilkanaście lat opóźnienia. Ale fetysz Mzimu Dżejpitu nie ma już znaczenia dla obecnych 18-20 latków, to dla nich najwyżej mgliste wspomnienie z dzieciństwa.

  10. „Od kiedy sięgnę pamięcią, irlandzką politykę wyznaczał duopol przypominający nasz PO-PiS.”
    Pod pewnymi względami tak, ale ten irlandzki miał z tego, co kiedyś tam czytałem, dużo większe zakorzenienie historyczne – przecież wojna domowa w latach 20. i te sprawy. Pod tym względem bardziej przypominał podział typu SLD vs. AWS (w sensie silnego rodowodu) itd. Ten PO-PiS to wciąż mnie się wydaje taką jakąś fanaberią (ten stosunek do transformacji i te wszystkie narracje Kaczyńskiego tego nie zmieniają), znakiem czasów, eksperymentem rodem z jakiegoś opisywanego przez Aronsona, gdzie chłopców podzielono na plemiona, co chyba nie wytrzyma próby czasu, kiedy będzie na tapecie kwestia schedy po prezesie. Inna kwestia, czy obecne batalie o sądownictwo nie będą cementować tego podziału.

    „Tymczasem skandal z seksualnymi zbrodniami w irlandzkim kościele powoli sobie dojrzewał przez lata 90., aż eksplodował w 2002.”

    Nie to, żebym chciał coś mądrego przesadnie dodać, bo w sumie tak to trzeba ująć – dojrzewał, a komeć taki tylko w stylu „delurk” miał być, ale… tam już w 1994 skandal związany z procesem Smytha był jednym z kilku czynników prowadzących do rozwalenia koalicji rządowej Fianna Fail – Labour Party, a Labour Party aż zmieniła sobie następnie koalicjanta i weszła do tzw. „tęczowej koalicji” (w nazwie nie chodziło oczywiście o taką tęczę, co ją podpalali w Polsce). Więc to zaczynało kształtować konstelacje polityczne w pewnym sensie już wtedy. Zresztą ja wiem, że wszystkiego w blogonotce się nie da itd. To tylko pretekst do zdelurkowania się.

  11. @Martin_S
    „Ten PO-PiS to wciąż mnie się wydaje taką jakąś fanaberią (ten stosunek do transformacji i te wszystkie narracje Kaczyńskiego tego nie zmieniają), znakiem czasów, eksperymentem”
    Literacko kojarzy mi się z „Kocią kołyską” Vonneguta, gdzie dwaj idealiści, próbując zrobić państwo sprawiedliwe, po pierwszych nieudanych próbach urządzili wyspiarzom teatr – jeden był buntownikiem, drugi dyktatorem ścigającym buntownika.
    Nie żebym sugerował ściśle tajny spisek Tusk-Kaczyński.

  12. „Bałbym się tam pojechać, tak jak dziś się boję pojechać – powiedzmy – do Iranu.”
    Ależ Szanowny Gospodarzu, Iran to wspaniały kraj, a mieszkańcy najgościnniejsi na świecie. Nie ma się czego bać, tylko trzeba jechać!

  13. @wo
    „Bałbym się tam pojechać, tak jak dziś się boję pojechać – powiedzmy – do Iranu. Przerażają mnie skupiska fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych”

    Tylko że w Iranie ludność nie popiera reżimu, przynajmniej w miastach. Jak chcesz fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych – jedź do Arabii Saudyjskiej czy Izraela (lub, jak napisał kolega @bigos, do USA).

    Co do zapateryzacji w Polsce, to jestem sceptyczny. Jak na razie kościół zyskuje, i to nie tylko pod względem finansowym. Sojusz z władzą opłaca im się również religijnie, bo propaganda polityczna, w ramach sojuszu tronu z ołtarzem, wzmacnia również katolicyzm (PiS, po ostatecznym przejęciu edukacji, będzie na jeszcze większą niż dotychczas skalę wciskał dzieciom do głów katonacjonalizm). Jeśli do tej pory polskie szkoły opuszczały kolejne roczniki z wbitym do głów Janem Pawłem Drugim, przed którym nie były w stanie się obronić (dowód? wystarczy zajrzeć do internetu – 95% treści na Wykopie czy YT to twarda prawica), to co będzie, kiedy władza jeszcze nasili ten proces? Pokolenie „Solidarności” błędnie uważa, że każda brutalna propaganda jest kontrskuteczna (bo ludzie rzekomo potrafią ją rozszyfrować), ale to tylko popularny wśród liberałów mit. To działa tak, że im agresywniejsza propaganda, tym lepsze są jej efekty, im jest prymitywniejsza, tym lepiej. Do tej pory wartości prawicowe i katolickie były wbijane do głów młotkiem, teraz wbijane będą wiertarką udarową; obawiam się, że skończy się to hodowlą katoprawicowych hunwejbinów.

    A jeśli nawet do upadku kościoła w Polsce dojdzie, to nie będzie to wcale dobra wiadomość. Po prostu jedną prawicę (katolicką) zamienimy na inną, jeszcze gorszą (korwiniści i narodowcy). Z deszczu pod rynnę. Ja zresztą z ateistami z Generacji X wspomnienia mam jak najgorsze: co jeden, to bredzący o darwinizmie społecznym kuc. To ja już wolę katoli – od nich przynajmniej nigdy nie usłyszałem hejtu na biedę czy twierdzeń o tym, że przeznaczeniem głupich i niezaradnych jest wyzdychać.

  14. Jeżeli chodzi o prawodawstwo to zapewne SzP Redaktor ma rację, ale w Polsce kościół już doszedł do punktu w którym wierni nie są mu do niczego potrzebni. Począwszy od majątku otrzymanego od PRL (ustawa z 17 maja 1989), poprzez Komisję Majątkową EP do Konkordatu zgromadzili tyle, że kościoły mogą stać puste a biznes i tak się będzie kręcić.

  15. @monday.night.fever

    „Jak chcesz fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych – jedź do Arabii Saudyjskiej”

    No, bywają, ale nie powiedziałbym, że na poziomie skupisk. Już choćby dlatego, że ok. 35% (szacunkowo) mieszkańców to gastarbeiterzy – co prawda z preferencjami dla krajów islamskich, tyle że reżim, w trosce o stabilność dyktatury, fanatyków co do zasady nie wpuszcza. Co do Saudyjczyków, z którymi miałem okazję (zwykle przyjemność, rzadko – nieprzyjemność) rozmawiać, to powiedziałbym, że islam jest mocnym składnikiem ich tożsamości, ale – poza jednostkowymi przypadkami – nie nazwałbym ich fanatykami. Ludzie jak ludzie.

  16. @Bartosz Zwoliński Co z tego że Kościół ma majątek. Władze PRL też miały wszystkie huty, kopalnie, fabryki i PGR-y. A i tak upadło. Bo nie potrafili zarządzać. Z Kościołem jest tak samo. Trochę znam to od środka: na poziomie przeciętnej parafii wygląda to tak, że jest dom parafialny warty rynkowo setki tysięcy lub miliony zł. (zaleznie od położenia i wielkości) i stoi pusty, a utrzymać trzeba. Są oczywiście wyjątki (często krzyczące), ale zasadniczo żeby utrzymać majątek i mieć z niego dochody trzeba umieć nim zarządzać. A z tym w KRK jest tak sobie.

  17. @Michał Radomił Wiśniewski
    „Irlandia nie miała JP2”

    @WO
    „Stąd te kilkanaście lat opóźnienia.”

    Nie do końca się zgodzę. Wojtyła ze swoją autokreacją „papieża-pielgrzyma” i „przybysza z dalekiego kraju” stał się dla Irlandczyków starszych pokoleń symbolem wcale nie słabszym niż u nas. Nierzadko zdarzało mi się od nich o JP2 słyszeć, może nie w tonach powierzchownie hagiograficznych jak u nas, lecz owszem w tonach podziwu dla biografii, która rezonowała z ich własnym narodowo-rodzinnym doświadczeniem (jako przedstawiciela małego narodu opierającego się obcej dominacji). Jego wizyta w 1979 r. na wyspie miała podobny przebieg jak u nas i wydaje mi się, że w kategorii „adoptowanych Irlandczyków” przegrywał tylko z JFK.

    Dlatego też rola JP2 nie wydaje mi się kluczową różnicą między nami a Irlandią. Owa różnica polega raczej na ich silniejszej od naszej autonomicznej kulturze świeckiej, zarówno elitarnej jak ludowej, wpisanej językowo w światowy obieg. Kulturę tę doceniamy w Polsce tylko częściowo, pewne jej segmenty np. program dublińskiego Abbey Theatre stworzonego przez Yeatsa i Lady Gregory, umykają nam jako z pozoru nieciekawe mieszczańskie starocie, tymczasem jest to żywa tradycja opisująca middleclassową niekonfesyjną tożsamość kraju (sięgającą szerzej niż nasze inteligenckie odpowiedniki w rodzaju Gombrowicza czy Wyspiańskiego). Również twórczość Joyce’a, choć oczywiście elitarna, zapewniała kolejnym pokoleniom wygodnie stopniowalną matrycę „wychodzenia z katolicyzmu”: kto chciał ten swoje odejście od konfesji wyraził tęsknotą za „lepszą” transcendencją wyrażoną w kilku opowiadaniach z tomu „Dublińczycy”, kto chciał zapalczywym młodzieńczym buntem z „Portretu artysty”, a kto inny ironicznym pastiszem ze sceny otwierającej „Ulissesa”. Może gdybyśmy mieli nadal polskich Żydów, wówczas następcy Tuwima i Schulza daliby nam coś podobnego. Niestety nie mamy ich, a okres PRL był w istocie okresem kulturowej fortyfikacji polskiego katolicyzmu. Wystarczy spojrzeć na sceny niedawnego pogrzebu Romualda Lipki, z Andrzejczakiem śpiewającym „Czas ołowiu” w katedrze, aby ujrzeć zasięg symbiozy z katolicyzmem nawet tych nurtów popkultury, które na zachodzie byłby oczywistym nośnikiem treści antyreligijnych.

    Ten nasz polski katolicyzm, owszem, jakoś w końcu skruszeje, jednak w inny sposób niż w Irlandii: bez wielkich przełomów i tąpnięć. Oczekiwałbym u nas powolnego wykształcenia się segmentu hołowniowych, fajnokatolickich elit (podobnego jak np. w Niemczech czy Belgii) oraz jednoczesnej erozji kościoła ludowego, który to częściowo wymrze, a częściowo dostosuje się, zachowując nominalną władzę nad coraz mocniej zeświecczonymi instytucjami np. szkołami w których oprócz kilku starszych zakonnic, cała kadra będzie składać się z cywilnych nauczycieli uczących według zasadniczo cywilnego programu (zaś na podobnej zasadzie osiedlowe kościoły staną się centrami kultury itd.).

  18. „tak jak dziś się boję pojechać – powiedzmy – do Iranu”

    Relacje kilkorga moich znajomych podróżujących po Iranie są wyjątkowo zgodne i wręcz entuzjastyczne — trudno spotkać ludzi bardziej od Persów gościnnych i chętnych do (niekomercyjnego) kontaktu z turystami.

  19. Wojtku, na przekór deklaratywnemu pesymizmowi zaskakuje mnie Twój optymizm. W dniu w którym zaczyna obowiązywać ustawa represyjna, a sejm przepycha dofinansowanie pisowskiej szczujni dwoma miliardami złotych – Ty kreślisz wizję przyszłości Polski jako kraju lewicowego i wypranego z katolickich złogów. Pogadamy w 2030 (o ile dożyjemy), ale wydaje mi się, że jest to nadmiernie optymistyczna wizja.

  20. Nie ma żadnego PO-PISu. To bajka, którą Razemki straszą swoje dzieci.

    Jest:
    -normalna scena polityczna (PO, SLD/Lewica, PSL, kiedyś UD/UW, ZChN czy AWS, itd) i
    -nienormalny PIS (antysystemowy, niedemokratyczny, który chce to wszystko rozwalić).

  21. @Awal Biały
    Może wynika to też z braku pańszczyzny? Nawet jeśli panowała nędza i wysokie czynsze chłopi mieli więcej czasu i swobody by tworzyć własną kulturę. Stąd Halloween, obchody świętego Patryka, puby itp. Do tego jako część pierwszego kapitalistycznego tworu, czyli Imperium Brytyjskiego wcześniej mieli styczność z konsumpcją i kulturą masową.
    Nie bez powodu kultura ludowa istnieje u nas tam gdzie nie było pańszczyny albo skończyła się wcześniej vide Podhale, Łowicz, Kurpie.

  22. @monday.night.fever
    Obawiam się, że badania empiryczne przeczą twoim tezom. Młodzież jest dużo mniej religijna niż ta sprzed 20 lat. Ilość religii w szkołach wcale religijności nie zwiększyła, wręcz przeciwnie.
    Prawicowość występuje, ale równie dobrze jak w edukacji możnaby jej szukać w rodzinach. Po prostu ci gorliwie wierzący katolicy się rozmnażali, natomiast liberałowie woleli kupować mieszkania. I to że kiedyś jedni się decydowali na trójkę, a drudzy na jedno dziś wypływa w tym, że tych którzy wynieśli prawicowość z domu jest po prstu więcej. Ale to tylko moja hipoteza, opierająca się o zachodnie badania o dziedziczeniu poglądów, nie udało mi się znaleźć źródeł pozwalających ją sfalsyfikować.

  23. @invinoveritas
    „Nie ma żadnego PO-PISu. To bajka, którą Razemki straszą swoje dzieci.”
    I dlatego jednym z czołowych polityków Zjednoczonej Prawicy jest były czołowy polityk PO, a jednym z czołowych polityków PO były czołowy polityk PiS? O innych pomniejszych przepływach kadrowych nie wspominając?

  24. @invinoveritas

    Razem należy do nowego nurtu polityki, który po prostu musi walczyć o swoją tożsamość, niestety zaistniał w czasach, kiedy bez nowego OKP możemy za chwilę skończyć tę całą zabawę z cywilizacją nad Wisłą. Efektem jest eksponowanie głównych problemów jako leżących w „neoliberalizmie” i „konserwatyzmie” i siłą rzeczy znajdowania ich śladów w licznych przedstawicielach konkurencyjnych formacji opozycyjnych. Na Twitterze obserwuję takie zjawisko niepokojąco silne, sprowadzające się do opnii typu: „w drugiej turze pomiędzy Dudą a MK-B zostaję w domu, bo jaki sens głosowanie na tego czy innego konserwatystę”. To już nie jest zwykły symetryzm, to jest coś znacznie gorszego – sprowadzanie grzechów PiSu do „konswerwatyzmu”, de facto potwornie je łagodząc i rozmywając. IMHO wpasowuje się to w zajwisko radykalizującego się ‚tożsamościowizmu’, który jest odpowiedzialny m.in. za potworną dewaluację prawdy we współczesnym życiu publicznym, której najlepszymi przykładami są dziś Trump (któremu wykazane kłamstwa idą już w dziesiątki tysięcy, czego nie negują i jego zwolennicy, ale nie ma to najmniejszego wpływu na jego popularność), czy TVP (która wsród kaczystów ma opinię „no może to jest i nachalna propaganda, ale przecież TVN jest takie samo, ale w drugą stronę”, stąd uchodzą jej przegięcia, które nie przeszłyby w najgłębszym PRL-u).

  25. @wo: Czytania sukcesu Sinn Fein z polskiej perspektywy przez pryzmat laicyzacji jest karkołomne niczym czytanie go przez pryzmat Brexitu z brytyjskiej (co jest jednym z ulubionych tematów szyder Irlandczyków w tym momencie). Sprawy obyczajowe, jak piszesz, zostały załatwione w drodze nowego, progresywnego kompromisu – więc to nie jest już żaden argument. Kluczem było to, że na irlandzkiej scenie politycznej Sinn Fein pokazała się jako partia zmiany, spoza duopolu. Skupiła się na usługach publicznych i sytuacji mieszkaniowej, i tym zdobyła nowy elektorat. Do tego zmiana przywództwa symbolicznie podsumowała przeniesienie akcentów polityki Sinn Fein z Belfastu na Dublin. Laicyzacja na pewno ułatwiła zadanie Sinn Feinn, ale to nie główny powód wygranej (liczonej procentowo). Na ile to poparcie się utrzyma *jeśli* Sinn Fein zacznie realizować program, to jeszcze zobaczymy. Irlandczycy popierają dofinansowanie usług publicznych i mieszkalnictwa, ale są też za utrzymaniem obecnej polityki podatkowej.

    To właśnie nie kompromis wokół Irlandii Północnej (który symbolizuje także odejście Gerry Adamsa), oraz obyczajowy wokół kwestii praw reprodukcyjnych i seksualnych (które nie są już przedmiotem debaty), umożliwił politykom i wyborcom skupienie się na kwestiach socjalnych i ekonomicznych. Tak mniej-więcej opisuje to choćby Fintan O’Toole.

  26. „@invinoveritas
    „Nie ma żadnego PO-PISu. To bajka, którą Razemki straszą swoje dzieci.”

    Jest tylko Kidawa łamiąca się opłatkiem z Witek, a mogła Konstytucją.
    Tak długo jak PO uważa PiS za normalną partię mamy PO-PiS.

  27. @rpyzel

    „Tak długo jak PO uważa PiS za normalną partię mamy PO-PiS”

    Ja bym powiedział: tak długo, jak ktokolwiek na serio uważa, że są jakieś istotne różnice między oboma skrzydłami tego ugrupowania.

  28. @invinoveritas
    „Jest:
    -normalna scena polityczna (PO, SLD/Lewica, PSL, kiedyś UD/UW, ZChN czy AWS, itd) i
    -nienormalny PIS (antysystemowy, niedemokratyczny, który chce to wszystko rozwalić).”

    I dlatego politycy tacy, jak Gowin, Sikorski, Dorn, Rokita czy Ujazdowski ciągle sobie wędrują z jednego obozu do drugiego, nawet nie zmieniając przy tym poglądów, tylko model monetyzacji?

  29. @asl
    „Ależ Szanowny Gospodarzu, Iran to wspaniały kraj, a mieszkańcy najgościnniejsi na świecie. Nie ma się czego bać, tylko trzeba jechać!”

    Niedawno czytałem relacje dziennikarza, którego przetrzymywali przez miesiąc pod zdupnym zarzutem o szpiegostwo, on też myślał, że nie ma czego się bać. Thanks, but no thanks. Poza tym mój strach przed ludźmi religijnymi jest po prostu strachem – boję się, że będą mili, ale ja potem nagle niechcący powiem „o Jezu” albo zapomnę o zdjęciu lub założeniu czapki czy splunięciu trzy razy przez lewe ramię czy czego tam ich religia wymaga, i zaraz mnie zaczną kamienować.

  30. @invinoveritas
    „Jest:
    -normalna scena polityczna (PO, SLD/Lewica, PSL, kiedyś UD/UW, ZChN czy AWS, itd) i
    -nienormalny PIS (antysystemowy, niedemokratyczny, który chce to wszystko rozwalić).”

    No, ale w to własnie PiSowi graj. Ponieważ to wzmacnia sens i siłę ich istnienia. Może pojadą sobie bardziej po bandzie, może mniej, ale istotna jest ta „walka”. Nie jest ważne, czy to największe po drugiej stronie będzie się nazywać dalej PO, czy przekształci się w co innego. Sens duopolu jest najważniejszy, tj. aby był PiS i ci drudzy/ta reszta. No, chyba że pełzająca dyktaturka ma mieć miejsce, wtedy przecież jeszcze lepiej.

    Inna sprawa, że wspomniane właśnie w komciu powyżej transfery pomiędzy największymi ugrupowaniami zaczynają stanowić o sile podziału. Tak się przecież dzieje w tych wszystkich dojrzałych dwupartyjnych. Oby ten podział przepadł, nie kibicuję mu wcale.

  31. @wo

    „Niedawno czytałem relacje dziennikarza, którego przetrzymywali przez miesiąc pod zdupnym zarzutem o szpiegostwo, on też myślał, że nie ma czego się bać. Thanks, but no thanks.”

    No ale to ma mały związek z religią a duży z tym że Iran znajduje się w stanie de facto wojny z USA. Zamordyzm religijny w Arabii Saudyjskiej jest dużo bardziej odczuwalny (a byłem i tu i tu) a tam nikt nikogo z „naszych” o szpiegostwo nie posądza bo jesteśmy z tej prawilnej strony.

    „Poza tym mój strach przed ludźmi religijnymi jest po prostu strachem – boję się, że będą mili, ale ja potem nagle niechcący powiem „o Jezu” albo zapomnę o zdjęciu lub założeniu czapki czy splunięciu trzy razy przez lewe ramię czy czego tam ich religia wymaga, i zaraz mnie zaczną kamienować.”

    W sumie podzielam ten twój strach i z dokladnie tego powodu unikam bywania w przybytkach jakiejkolwiek wiary, czy to meczet czy kościół. Bywałeś w Izraelu, prawda? Tam ci to nie przeszkadzało? Bo np jedyny raz kiedy zdarzyło mi się coś w tych klimatach naprawdę to na starym mieście w Jerozolimie gdzie w pewnym momencie jacyś ortodoksi zaczęli na mnie krzyczeć i szarpać mnie za ubranie. Do tej pory nie wiem dlaczego ale zapewne właśnie gdzieś nie splunąłem przez lewe ramie albo coś. Uciekłem ale było to bardzo niemiłe doświadczenie i w sumie nigdzie w krajach islamskich nigdy nic nawet bardzo remotely podobnego mnie nie spotkało

  32. @midnight_rambler
    „Razem należy do nowego nurtu polityki”

    Razem próbowała należeć do nowego nurtu polityki i skończyła na 1,cośtam% w eurowyborach. Jak inne „nowe nurty”: https://en.wikipedia.org/wiki/Democracy_in_Europe_Movement_2025#Membership
    Ale już poszła po rozum do głowy (dzięki Schetynie) i przystąpiła do starego nurtu polityki (SLD) i dzięki temu dostała się do sejmu. Może coś osiągnie.

    @wo
    „I dlatego politycy tacy, jak Gowin, Sikorski, Dorn, Rokita czy Ujazdowski ciągle sobie wędrują z jednego obozu do drugiego, nawet nie zmieniając przy tym poglądów, tylko model monetyzacji?”

    Nie „wędrują z jednego obozu do drugiego” (niby w te i w tamte). Sikorski, Dorn i Ujazdowski zmądrzeli (przejrzeli na oczy) po syfie IV RP (dżjzas to już ponad dekadę).
    Gowin, Rokita zgłupieli do reszty (Gowin ciągle udaje normalnego, Rokita nie).

    Ich przejście to potwierdzenie, że są normalne partie/myślenia i nienormalne (raczej normalni przeszli do normalnych i odwrotnie). Jednokierunkowo (coś jak Razem do SLD).
    Bo jest:
    -normalna scena polityczna (PO, SLD/Lewica, PSL, kiedyś UD/UW, ZChN czy AWS, itd) i
    -nienormalny PIS (antysystemowy, niedemokratyczny, który chce to wszystko rozwalić).

    Oczywiście mogę się mylić ale nie sądzę.

  33. @invino
    „Nie „wędrują z jednego obozu do drugiego” (niby w te i w tamte). Sikorski, Dorn i Ujazdowski zmądrzeli (przejrzeli na oczy) po syfie IV RP (dżjzas to już ponad dekadę).
    Gowin, Rokita zgłupieli do reszty (Gowin ciągle udaje normalnego, Rokita nie).”

    Same shit, bro. Nazwałeś to po prostu inaczej. Nie wiemy zresztą, czy to były już ich ostatnie transfery i czy nagle nie wrócą (Rokita do „nas”, Dorn do „nich”, itd). Wytnę Twoje dalsze gołosłowne zapewnienia, że wcale a wcale tak nie jest, tylko jedni głupieją, a drudzy mądrzeją (na jedno przecież wychodzi – na moje zresztą).

  34. @embercadero
    ” Zamordyzm religijny w Arabii Saudyjskiej ”

    A czy ja wyglądam na kogoś, kto się tam wybiera?

    „Bywałeś w Izraelu, prawda? Tam ci to nie przeszkadzało? Bo np jedyny raz kiedy zdarzyło mi się coś w tych klimatach naprawdę to na starym mieście w Jerozolimie”

    No i właśnie dlatego nigdy nie byłem w Jerozolimie (i nie planuję).

  35. @embercodero

    Dobre. Dodałbym jeszcze, że Irak czy Iran były i są – w porównaniu z Arabią Saudyjską i monarchiami Zatoki – dużo mniej religijne (to trochę jakby porównywać Ukrainę z Polską). Zresztą w Lewancie przez wieki żyły mniejszości religijne, a na półwyspie – ni chuchu.

  36. @monday.night.fever
    „Zresztą w Lewancie przez wieki żyły mniejszości religijne, a na półwyspie – ni chuchu.”

    Zależy gdzie na półwyspie. Oman (precyzyjniej: omańskie wybrzeże wokół Maskatu) zawsze był i jest obszarem religijnej tolerancji w ramach dominującego islamu. Zasługa szerokich historycznych kontaktów handlowych od Zanzibaru po Indus oraz liberalnego lokalnego odłamu islamu: ibadytyzmu. Przesadą były zachwyty nad rządami niedawno zmarłego sułtana Kabusa – kraj, podobnie jak inne kraje zatoki, jest klanową monarchią, gdzie zwalcza się niezależną aktywność opozycyjną i umożliwia prywatny wyzysk imigrantów sprowadzanych jako „pomoc domowa”. Jednak pewne aspekty życia w Omanie, zwłaszcza edukacyjna i zawodowa pozycja kobiet, wyglądają lepiej niż u sąsiadów, zaś europejski ekspat mieszkający w tym kraju nie będzie poddawany presji religijnej czy obyczajowej, jakiej obawia się WO. Sukcesja po śmierci Kabusa odbyła się płynnie, co rokuje względnie dobrze na przyszłość, o ile można mówić o dobrych rokowaniach w przypadku kraju położonego między Jemenem a Iranem.

  37. @monday.night.fever biorąc pod uwagę, że w Iraku powstało ISIS, a konflikty przebiegają według klucza wyznaniowego to raczej trudno stwierdzić, że są mniej religijni.
    Z tymi mniejszościami też mamy proste wyjaśnienie, półwysep dosyć szybko stał się peryferiami świata islamu, jego prawdziwe centrum to były Bagdad, Kair, Damaszek i Samarkanda. Tereny Saudów i państw zatoki były domeną beduinów i piratów, tam nie było warunków do takiego multi kulti jak w Lewancie. Chociaż tez nie jest jakoś źle pod tym względem, istnieje spora mniejszość szyicka.

  38. @wo
    „Przerażają mnie skupiska fanatycznych wyznawców religii monoteistycznych”
    Wyznawcy politeizmu też całkiem skutecznie prześladują religijnie. Przykładem Indie, gdzie w ostatnich latach robi się gorzej pod tym względem. W dodatku przy wsparciu państwa.

  39. Wracając na nasze krajowe podwórko, ciekawie wygląda porównanie z Irlandią w zależności od rejonu kraju. Na Ziemiach Odzyskanych wpływy z tacy są zwykle niskie, hierarchia ma dobre kontakty z władzą, a społeczeństwo wie, jak wygląda życie na zachodzie z powodu częstych wyjazdów. Sam jestem ciekaw, jak to się rozwinie. Przy tym pewna anegdota: na spotkanie z RPO przyszło dwóch prawicowych młodzieńców, zostali wybuczani przez emerytów, ktorych kojarzyłbym raczej z moherem. Co o tym myśleć???

  40. @Nankin
    „biorąc pod uwagę, że w Iraku powstało ISIS, a konflikty przebiegają według klucza wyznaniowego to raczej trudno stwierdzić, że są mniej religijni”

    Błagam! Przecież to był typowy saudyjski produkt eksportowy (Arabia Saudyjska od lat `70 finansuje na całym świecie z petrodolarów podobne inicjatywy, w tym również niemilitarne). Spójrz, kto finansował ISIS w pierwszej fazie: uwielbiane przez USA bogate monarchie znad Zatoki (AS, Katar, Kuwejt, Emiraty itd.) w nadziei, że ci obalą Asada w Syrii i „szyicki reżim” w Iraku. Co trzeba mieć w głowie, żeby wysyłać pieniądze takim ludziom?

    „konflikty przebiegają według klucza wyznaniowego”

    To ciekawe, biorąc pod uwagę że w ostatnich wyborach sunnici głosowali w wielkiej części na partie szyickie, a sami szyici wybory olali (a ci, którzy poszli, głosowali głównie na koalicję Sadra i komunistów).

  41. „na półwyspie – ni chuchu”

    Sprawdzić, czy nie Żydzi jemeńscy 🙂

    I tak jak przeddyskutanci pisali – w obrębie islamu znaczące mniejszości wyznaniowe szyickie i ibadyjskie (ta druga bodaj nawet większościowa w Omanie).

  42. Ja nie na temat, ale liczę na wyrozumiałość gospodarza. Otóż wczorajszy Piąteczek słuchało się bardzo przyjemnie. Chyba najlepszy odcinek, a w każdym razie mam poczucie, że jest coraz lepiej. Pod wieloma względami, dykcja, brak jąkania się, mniej pośpiechu. Szeleszczącymi kartkami to w ogóle się nie ma co przejmować. Wiem, że ktoś na to narzekał, ale dla mnie to tylko oznaka, że autor się dobrze przygotowuje do audycji.
    Tylko adres mailowy podany na końcu chyba nieprawidłowy (powinno być chyba z .pl na końcu?).

  43. @monday.night.fever podejrzewam, że to może być coś w stylu 100 procentowego poparcia dla Putina w Czeczenii. Przecież mówimy o kraju z niedawno zakończoną wojną i bojówkami, które setkami masakrują protestujących i właściwie robią co chcą. W takich warunkach trudno mówić o uczciwych wyborach, zwłaszcza w rejonie gdzie panowało ISIS, a teraz różne szyickie bojówki.
    Nie chce robić za adwokata diabła i bronić Saudów, wiem, że to oni stoją głównie za sunnickimi ekstremizmem od Trynidadu i Tobago przez Kosowo po Indonezję, ale nie wiem czy możemy tak całkiem ignorować nastroje lokalnej ludności. W ciężkich czasach i w warunkach konfliktu wszelki radykalizm może zdobyć spore poparcie.

  44. @monday.night.fever:

    „A jeśli nawet do upadku kościoła w Polsce dojdzie, to nie będzie to wcale dobra wiadomość. Po prostu jedną prawicę (katolicką) zamienimy na inną, jeszcze gorszą (korwiniści i narodowcy). Z deszczu pod rynnę. Ja zresztą z ateistami z Generacji X wspomnienia mam jak najgorsze: co jeden, to bredzący o darwinizmie społecznym kuc. To ja już wolę katoli – od nich przynajmniej nigdy nie usłyszałem hejtu na biedę czy twierdzeń o tym, że przeznaczeniem głupich i niezaradnych jest wyzdychać.”

    Mam dokładnie tak samo. Czasami próbuję jakoś racjonalizować sobie ludowy konserwatyzm, przejawiający się a to w lęku przed dżenderem, a to w histerii anty-LGBT: otóż twierdzę, że opór przed jakąkolwiek formą kontestowania „tradycyjnych wartości” to często po prostu przejaw odrazy wobec liberalnego kuca, którego każdy kiedyś gdzieś spotkał i który na ogół jest ateistą — mam wrażenie, że następuje tu utożsamienie wszystkiego, co nie-katolickie i nie-konserwatywne z bucem awansowanym do BKŚ…

  45. @froz
    „Tylko adres mailowy podany na końcu chyba nieprawidłowy (powinno być chyba z .pl na końcu?).”

    Bardzo dziękuję za miłe słowa! Pracuję nad sobą, naprawdę! Adres domeny pocztowej to „tok.fm”. Nie wiem dlaczego, ktoś to kiedyś wymyślił i tak zostało. W Polsce chyba RMF zapoczątkowało tę modę, inne rozgłośnie podążyły (a potem zostały z takimi adresami pocztowymi, bo te trudniej zmienić).

  46. Ach, rozumiem, nie spodziewałem się tego, to już poprawiam wysłany email (co ciekawe nie dostałem żadnej zwrotki o nieistniejącym adresie).

  47. @Paweł Gładki
    „to często po prostu przejaw odrazy wobec liberalnego kuca, którego każdy kiedyś gdzieś spotkał i który na ogół jest ateistą”

    To be fair, akurat większość *kuców* wcale się ze swoim ateizmem nie obnosiła, bo – jak stwierdził kiedyś jeden z tych durniów w rozmowie ze mną – głupcy z nizin społecznych muszą w coś wierzyć, bo tylko strach przed siłą wyższą powstrzymuje ich przed popełnianiem przestępstw przeciwko mieniu lepiej sytuowanych. Brak religii to zagrożenie, że jeszcze by się zapisali do jakichś lewaków aby „grabić zagrabione”! A dopóki „roszczeniowa hołota” (to były jeszcze czasy popularności Leppera) znajduje się pod moderującymi skrzydłami kościoła, dopóty nie jest realnym zagrożeniem dla Ludzi Sukcesu.

    Napięcia na linii kuce-kościół pojawiają się dopiero od niedawna i mają ścisły związek a to z redystrybucją (500+), a to z rzekomym pisowskim „socjalizmem”. Ostatnio zauważyłem wśród internetowych kuców rozczarowanie postawą kościoła, który poparł PiS (a nie liberalną monarchię Krula), co jest równoznaczne z dopieszczaniem „patoli z PGR-ów” „flaszkowym”. Na szczęście nie wszystko stracone, jest jeszcze ksiądz Stryczek.

  48. Wysłuchałem „Piąteczku” i umocniłem się w przekonaniu, ze dla Razem byłoby najrozsądniej traktować PO jako przeciwnika, a PIS jako wroga.
    No ale to ja.
    PISowski Sapkowski? Hmm… RAZ?
    PISowska Tokarczuk? Dawajcie kandydatury, bo nie mam cienia koncepcji.

  49. @Pawel Gladki w sensie ludzie nie lubią LGBT przez korwinistów? To zdecydowanie najdziwniejsza teorią jaką czytałem.

  50. @vito-slaw:
    Ja bym powiedział, że zakorzenienie vs. indywidualizm.
    „Ziemie odzyskane”, ale też miasta, są zamieszkiwane głównie przez imigrantów, jeśli nie w pierwszym to drugim, trzecim pokoleniu. To oznacza o wiele mniejszy przymus społeczny, większy indywidualizm.
    To oznacza ateizację, ale też czasem poszukiwanie — jeśli szukać w Polsce jakiś mniejszości chrześcijańskich (ale znowu: nie tradycyjnie regionalnych, jak prawosławie, czy grekokatolicyzm, czy nawet luteranizm), typu zielonoświątkowcy — to właśnie tam.
    W dużych miastach, albo w jakiejś prawnej teorii moze się wydawać, że w Polsce jest wolnosć religijna, ale spórbuj być ateistą na wsi, zwłaszcza na wsi, w której większość mieszkańców jest potomkami mieszkańców sprzed 100, czy 200 lat. A jeśli nie potomkami z tej wsi, to z sąsiedniej.
    Nie, oczywiście, przymusu prawnego i formalnego nie ma, ale pewne oczekiwanie, że wszyscy będą dopasowani do tego samego schematu: narodowo-katolicko-heteroseksualnego jest tak duże, że trudno się temu nie poddać.

  51. @ludowy konserwatyzm

    Nie podejrzewałbym akurat kucy o powodowanie niechęci do osób LGBT. Z tej części mojego bąbelka która lokuje się w przedziale „małomiasteczkowa/wiejska klasa ludowa” niechęć do LGBT powoduje raczej przekaz kościelny oraz propaganda z telewizji publicznej. Czyli wyjęte z kontekstu urywki z parad równości, straszenie nauką masturbacji, opowieści o przebieraniu chłopców w sukienki w szkołach i tego typu rzeczy. To jest o tyleż skuteczne że tą zakorzenioną homofobię da się jakoś korygować argumentacją odwołującą się do wartości rodzinno – konserwatywnych. Łatwiej jest po prostu oswoić problem związków partnerskich wyjaśnieniem że chodzi o stabilny związek dwóch osób. Potwor gender budzi skojarzenia z Samymi Strasznymi Rzeczami.

  52. @mnf

    „głupcy z nizin społecznych muszą w coś wierzyć, bo tylko strach przed siłą wyższą powstrzymuje ich przed popełnianiem przestępstw przeciwko mieniu lepiej sytuowanych. Brak religii to zagrożenie, że jeszcze by się zapisali do jakichś lewaków aby „grabić zagrabione”! A dopóki „roszczeniowa chołota” (to były jeszcze czasy popularności Leppera) znajduje się pod moderującymi skrzydłami kościoła, dopóty nie jest realnym zagrożeniem dla Ludzi Sukcesu.”

    Jakby ktoś nie czytał, to dodam tylko, że jest to niemal cytat z „Mein Kampf”. Co oczywiście nie oznacza popularności tej książki w rzeczonym środowisku, raczej tego, że powyższa myśl nie jest objawem specjalnej kreatywności, która wszakże i autora wspomnianego dzieła nie bardzo cechowała.

  53. @midnight_rambler
    „Jakby ktoś nie czytał, to dodam tylko, że jest to niemal cytat z „Mein Kampf”. Co oczywiście nie oznacza popularności tej książki w rzeczonym środowisku, raczej tego, że powyższa myśl nie jest objawem specjalnej kreatywności,”

    „Gdy wyobrażę sobie Polskę bez Kościoła, to mam czarny obraz. Nasze życie byłoby o wiele uboższe w sferze etyki.” Adam Michnik 🙂

  54. @midnight.rambler
    „Jakby ktoś nie czytał, to dodam tylko, że jest to niemal cytat z „Mein Kampf””

    Tak, mnie też darwinizm społeczny a’la Korwin kojarzy się dokładnie z tym. Podobieństw jest więcej: te historyjki, że w dżungli wygrywa najsilniejszy, że słabsi i głupsi muszą umrzeć (bo takie są Prawa Natury), że socjalizm sztucznie utrzymuje jednostki bezproduktywne przy życiu, że grube ryby żywią się małymi, a wszystkich na raz pożerają rekiny… Kult siły i testosteronu, walka o byt, gladiatorzy na ringu, jedz innych albo zostaniesz zjedzony – to jest terminologia używana na równi przez kuców, dresów na siłowni, coachów biznesowych i narodowy socjalizm. Czego by nie powiedzieć o moherowym katolu, od niego nigdy czegoś takiego bym nie usłyszał.

    @rpyzel

    Dominacja kościoła oznacza kościółkową prawicę u władzy (to mamy dziś), z kolei jego marginalizacja kościoła oznaczać będzie niekościelną prawicę u władzy (np. całe to oszołomstwo z Konfederacji). Jak się nie obrócisz, dupa z tyłu. Dlaczego tak jest? Bo wielki kapitał zasadniczo nie wtrąca się do polityki, chyba że reaktywnie: kościółkowa i niekościółkowa prawica mu nie przeszkadza, ale nigdy nie pozwoli na dojście do władzy lewactwa głoszącego systemową redystrybucję (a więc zagrażającemu jego interesom) i gdy się tacy pojawią na horyzoncie, reaguje.

    Michnik miał rację w tym sensie, że kościoła rzeczywiście potrzebowaliśmy – ale innego niż ten, który był (lewicowego, nie prawicowego, bez tych wszystkich Rydzyków)! Potrzebowaliśmy, mówiąc krótko, Teologii Wyzwolenia (był taki ruch księży-marksistów, zaorany przez Największego Polaka). Nie będę się już na ten temat rozwodzić, bo np. Ikonowicz ciekawie o tym pisał (https://www.rp.pl/Publicystyka/308319890-Piotr-Ikonowicz-Kapitalizm-jest-amoralny.html). No, ale na coś takiego nie było szans.

  55. Ja też pozwolę sobie na Piąteczkowy oftop. Szeleszczenie papierami w ogóle mi nie przeszkadza. Jąkanie też nie jest uciążliwe (w obecnych dawkach to już raczej coś w rodzaju stylu mówienia, a nie wady). Jednak dość często zdarza się, że mówisz „TĄ rękę i TĄ nogę”, a nie tradycyjnie poprawne „TĘ rękę i TĘ nogę”. Ja wiem, że językoznawcy się poddają i dopuszczają w mowie (zwłaszcza potocznej) formę „tą” tam, gdzie kiedyś jedynie poprawne było „tę”, ale to jest jednak radio…

  56. @myself
    No tak, przyganiał kocioł garnkowi. Pouczam gospodarza, a sam sadzę ortografy. Zdaje się, że „Piąteczkowy” powyżej miał być z małej litery. Palę się ze wstydu i wracam do kąta.

  57. @korba
    „ale to jest jednak radio…”

    Podkast – a nie radio! A poza tym od kiedy językoznawcy uznają oboczność, to ja też. Hiperpoprawność (czyli wybieganie przed językoznawców) to TEŻ jest błąd stylistyczny.

  58. „TĄ rękę i TĄ nogę”

    Podobno gdzieś na ścianie wschodniej żyją ludzie, którzy natywnie mówią „tę rękę i tę nogę” (chociaż dotychczas spotkałem tylko jedną taką osobę). Tam, gdzie dorastałem i nabywałem kompetencji językowych, akurat wszyscy mówili „tą rękę, tą nogę”, od robotników do wykładowców uniwersyteckich. Wobec tego traktuję „tą” w bierniku jak pełnoprawny regionalizm i używam jak wszystkich innych regionalizmów, tzn. w mowie bez skrępowania, a w piśmie – w zależności od tego, jak dany tekst ma być nacechowany.

  59. @pak4
    Może raczej zakorzenienie vs. brak zakorzenienia. Jeśli jesteś potomkiem imigrantów, a obok masz potomków innych imigrantów, którzy się nieco od ciebie różnią, to lżej przechodzisz kolejne zetknięcie z innością. Indywidualizm przychodzi później, gdy już chcesz się wyróżnić. Znam przypadki dobrze zsocjalizowanych członków wiejskiej społeczności, którzy są mniej, czy bardziej otwarcie niehetero. Tubylcy na zdziwienie przyjezdnych reagują wzruszeniem ramion. Co do ruchów religijnych – masz rację, ale większość jest „letnia”.

  60. @m.bied
    W przedwojennej Warszawie natywne było mówienie „te renkie, te nogie”. Resztki tej wymowy da się jeszcze u nasz usłyszeć na żywo od osób 60+ z warszawskimi korzeniami.

  61. @monday.night.fever
    „Jak na razie Kościół zyskuje.”

    To złudzenie. Wszystkie statystyki, nawet oficjalne, lekko manipulowane statystyki Kościoła pokazują co innego. Spada liczba powołań, nowicjatów, communicantes itd. Anegdotycznie, kiedy byłem w liceum na religię nie chodziły 2 osoby. W klasie mojego syna na religię chodzi 6 osób. IMHO to kwestia maksymalnie 2 dekad kiedy dojdziemy do sytuacji, w której rola KK będzie marginalna.

    Moim zdaniem jednoznaczne opowiedzenie się po stronie jednej partii tylko przyspieszy ten proces w długim terminie. To jest jak leczenie próchnicy wypełnieniem z gumy do żucia.

  62. @monday.night.fever
    „wielki kapitał zasadniczo nie wtrąca się do polityki, chyba że reaktywnie: kościółkowa i niekościółkowa prawica mu nie przeszkadza, ale nigdy nie pozwoli na dojście do władzy lewactwa głoszącego systemową redystrybucję”
    W 2016 roku też czytałem, że w UE nikogo nie interesuje polski Trybunał Konstytucyjny, jest to jedynie pretekst do krytyki rządu za 500+, które zagraża interesom wielkiego kapitału.
    Cóż mogę powiedzieć oprócz tego, że nie sądzę.

  63. Ciekawe notki się ostatnio pojawiają. Dziwne że tak mało komciów pod Bojackiem. ;/

    1. #notka ” z kraju konserwatywnego i fanatycznie klerykalnego stała się krajem, w którym partie lewicowe (socjaliści, socjaldemokraci i zieloni) mają blisko połowy mandatów.
    Czy to się może powtórzyć w Polsce? Jestem ostrożnym optymistą.”

    Rozumiem kontrast względem fanatycznej prawicy która była wcześniej, ale odnoszę wrażenie że zieloni nie są czymś co chciałby Pan widzieć u władzy? (np ze względu na głupi antyatomizm)

    2@monday.night.fever
    2.1″Jeśli do tej pory polskie szkoły opuszczały kolejne roczniki z wbitym do głów Janem Pawłem Drugim, przed którym nie były w stanie się obronić (dowód? wystarczy zajrzeć do internetu – 95% treści na Wykopie czy YT to twarda prawica),”

    Absolutna głupota imo. Ale to już kolejna notka pod którą głosisz podobną co do zasady tezę. Odwołałeś się do czegoś konkretnego – nachalna propaganda JP2 w szkołach i nie tylko. Moim zdaniem jednym z jej efektów są „2137”, „hehe papieSZ XDDD”, ” JP2GMD”, reakcyjne „jeszcze jak”, „jest możliwe”, „tak jak Pan XXX powiedział”… czy legendarna już pasta „ale żałosny typek z Ciebie. Masz Ty rozum i godność człowieka?! (…)”. Wywodzące się z niej RIGCZ weszło do języka potocznego i swoją drogą jest tytułem niedawno wydanej książki (przypuszczalnie jednej z najwyższą sprzedażą w ostatnim kwartale).

    2.2 „Po prostu jedną prawicę (katolicką) zamienimy na inną, jeszcze gorszą (korwiniści i narodowcy).”
    Możliwe, ale to bardzo daleko idące założenie. IMO mało prawdopodobne.

    2.3 „Ja zresztą z ateistami z Generacji X wspomnienia mam jak najgorsze (…)”

    Przypuszczalnie jedna z niewielu rzeczy w której się z Tobą zgadzam. Z X-ów znam mało zadeklarowanych ateistów/agnostyków/sceptyków. Jeden który mi przychodzi do głowy to wieloletni czytelnik „nie” oraz wyznawca innej religii – homeopatii.
    Natomiast jeśli chodzi o millenierskich ateistów, to często hmm jak to ująć elegancko- to prostaki są. Często dużo lepiej o sferze wartości można pogadać z umiarkowanymi katolami (wg moich obserwacji umiarkowani, ale faktycznie religijni katole z biegiem lat się często ateizują i „leaczą” :D)

    2.3.2 – nawiązując odrobinę do poprzedniego- w ogóle całkowicie niereprezentatywne, na postawie własnych obserwacji zauważam, że wśród X-owej i millenierskiej (29-50) BKŚ zauważam zaskakująco duży odsetek takich hard katolików- w stylu chodzenie na pielgrzymki itp.

    3.@Bartosz Zwoliński
    ” kościół już doszedł do punktu w którym wierni nie są mu do niczego potrzebni. Począwszy od majątku otrzymanego od PRL (ustawa z 17 maja 1989)”

    Chciałbym zwrócić uwagę że:
    a) wcześniej (II RP) kościół miał jeszcze większy majątek
    b) w takich państwach jak Irlandia podejrzewam że relatywnie kościół miał większy majątek (skala placówek opiekuńczych, przedszkoli, szkół prowadzanych przez kościół). Można by powiedzieć że „okazja czyni pedofila”. 😛 W Pl odnosiłem wrażenie że jedyna nisza edukacyjna w której kościół się dobrze umościł do były gimnazja. (Ciekawe że rząd otwarcie robiący „łaske” kościołowi zniszczył im tą gałąź działalności.)
    c) Hajs to nie jedyna podnieta. Ponoć niektórych bardziej kręci władza (tak jak Pan Frank powiedział), ergo – posiadanie $$, bez posiadania „rządu dusz” może niektórym hierarchom nie wystarczyć.

    4. @invino
    #popis
    Padły same męskie nazwiska świadczące że po-is to jedno środowisko, więc tak szybko- Zyta Gilowska (myślę że to był transfer na miarę Sikorskiego Gowina- wszystkie inne chorągiewki były mniej istotne).
    Also- imo to że psiapsiuły z „fabryki” HGW i KP znalazły się po dwóch stronach barykady to całkowity przypadek. W sferze wartości/ biografii wyglądają b. podobnie.

    5. @WO
    Pamiętam że gdzieś kiedyś (notka, komć, post na fb) ubolewał Pan że jest jebwa, a nie ma czegoś akiego „lewicowego”. Jakieś 2 tyg temu znajomy mnie do takiej grupki zaprosił i zauważyłem, że takich grupek lewicowych jest sporo.
    Jeśli mogę zapytać – był tam Pan swym troll kontem? Jeśli tak, to jak wrażenia? (mam swoje podejrzenia, ale nie chce spoileroać :D). Widziałem tam oficjalne konto jednej z koleżanek redakcyjnych i pewnego warszawskiego „znanego syna profesora socjologii” :P.

    6. #piąteczek #agora #biznes
    Potwierdza się moja trochę spiskowa teoria, że agora działa jak dealer z memów „pierwsza działka za darmo”. Kiedyś, każdy inteligentny człowiek umiał jednym kliknięciem obejść paywall GW. Potem załatano ten „jeden prosty trick”. Niby można założyć „kiepskie wdrożenie, a potem poprawione”. ale pół ironicznie, pół nie mawiałem „a co jeśli to miało wychować konsumentów lubiących czytywać GW, a teraz zbierać żniwa?”. Zważywszy że pierwszy odcinek piąteczku był dostępny za free, a dostęp premium GW rozdaje teraz za darmo niczym spotify, odnoszę ważenie że to prawda.

  64. @mistrz analizy
    „Jeśli mogę zapytać – był tam Pan swym troll kontem? Jeśli tak, to jak wrażenia? (mam swoje podejrzenia, ale nie chce spoileroać :D).”

    Rozczaruję – nie posiadam.

    „Potwierdza się moja trochę spiskowa teoria, że agora działa jak dealer z memów „pierwsza działka za darmo”. ”

    W ogóle nie jest spiskowa. Nikt tego nawet jakoś specjalnie nie ukrywa.

  65. Oj, Mistrzu… Nie chcę już testować cierpliwości wo, ale muszę coś wyjaśnić: piszesz, że nachalna propaganda JP2 w szkołach jest kontrskuteczna (bo jakieś durne memy). No nie. Im nie chodzi o to, żeby wszystkie dzieciaki ściągnęły bawełniane czapki i założyły mohery. Im chodzi o to, żeby wychować tylu katoprawicowców, ilu się tylko da, o hodowlę hunwejbinów, o stworzenie dla „swoich” fortecy ze zbrojonego betonu. To tak jak z TVP: wiadomo, że nie wszyscy kupią ich bullshit (ba, większość wyrzuci telewizor przez okno!), ale ci, którzy mimo wszystko to oglądają, zostaną silnie zindoktrynowani (właśnie dlatego, że ta propaganda jest głupia i nachalna!). Kościół i prawica nie muszą przekonać do siebie WSZYSTKICH – coś takiego jest zresztą niemożliwe; im wystarczy, że spora część dzieciaków nasiąknie prawicowymi treściami ładowanymi im szuflą do głów. A zapewniam, że spora grupa (na prowincji, na ścianie wschodniej) zostanie silnie zindoktrynowana, a w każdym razie tak to działa do tej pory, teraz ten proces zostanie jeszcze nasilony. Tobie się wydaje, że kościół/prawica przegra, bo większość odrzuci ich chamską, prymitywną, kłamliwą propagandę? W wielkich miastach, wśród ludzi z wysokim kapitałem kulturowym – na pewno, ale czy w szkole im. Żołnierzy Wyklętych w Myciskach, to już mam wątpliwości. Nie zapominaj o tym, że Liceum Batorego nie jest reprezentatywne dla całej populacji. Moja teza brzmi tak: w skali całej Polski jest więcej Krzysztofów Kononowiczów niż Stefanów Banachów, o czym kościół i prawica doskonale wiedzą.

    Przecież nie tylko u nas tak to działa! Putin też o tym wie – co z tego, że w Moskwie jest niepopularny, skoro głęboka prowincja stoi za nim murem? Trump też przecież nie prowadzi przecież kampanii w Nowym Jorku – po co mu to? Wiadomo, że i tak tam nie wygra, więc skupia się na tych stanach, w których ma szansę (im głębsza prowincja, tym lepiej). Kościoła/prawicy nie obchodzi więc elitarne liceum w Warszawie i inne „Zbawixy” – oni nie mają tam czego szukać, ich obchodzi Podkarpacie. Prowincja. I tam odnoszą realne sukcesy. To częsty błąd ludzi obytych i wykształconych, zamkniętych w specyficznej bańce dobrze zarabiających ludzi sukcesu, że ekstrapolują własne trendy środowiskowe na całą Polskę (a później wielkie zdziwko, że PiS nakrył ich czapkami). Kościół i prawica elity już sobie odpuścił (i słusznie, bo po co się kopać z koniem?), dlatego ich propaganda staje się coraz bardziej toporna. Jej postępująca prymitywizacja coraz słabiej działa na jednych (Banach) i coraz silniej na drugich (Kononowicz).

    @janekr
    „W 2016 roku też czytałem, że w UE nikogo nie interesuje polski Trybunał Konstytucyjny, jest to jedynie pretekst do krytyki rządu za 500+, które zagraża interesom wielkiego kapitału”

    Sorry, ale twój komentarz jest bałamutny. Na tezę, że Kapitałowi nie zagraża prawica (kościółkowa czy nie), za to lewica jak najbardziej, podałeś mi jakąś bzdurę z Gazety Polskiej. Pisałem przecież, że PiS (oraz inni populiści tego typu) nie są żadnym realnym zagrożeniem dla Wielkiego Kapitału. Realnym zagrożeniem byłaby dopiero klasyczna powojenna lewica wprowadzająca Welfare State, taka dajmy na to Labour Party z lat `50. Lewicowość to systemowa redystrybucja od klasy wyższej do reszty społeczeństwa (a 500+ klasy wyższej w żaden sposób nie rusza, to przekładanie pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej) oraz inkluzywność (włączanie LC do średniej i ściąganie UC do tejże). To właśnie pomysły ograbiania UC przez lewicę są w dzisiejszym świecie dla nich zagrożeniem i na to, w obronie swoich interesów, reagują. Z Trumpem czy Kaczyńskim taki Zuckerberg czy Solorz zawsze mogą się dogadać, z Sandersem czy Zandbergiem już by nie mieli takiej możliwości.

    Jeszcze raz, żeby było jasne: to, co PiS (czy Trump oraz inni prawicowi populiści) proponują, to sojusz klasy niższej i wyższej przeciwko średniej. Wielki Kapitał jest tym zachwycony! Im po dupie dałby dopiero sojusz średniej z niższą przeciwko nim, tak jak to było w Wielkim Powojennym Trzydziestoleciu. Ale na to nie ma szans, na każdy taki pomysł Zuckerbergi i bracia Koch zareagują artylerią (a mają czym strzelać).

  66. @m.bied
    „Wobec tego traktuję «tą» w bierniku jak pełnoprawny regionalizm”
    A ten region to cała Polska. Podobno najdłużej opierało się Poznańskie, ale to było dawno i nieprawda. Tylko, uwaga, mowa o języku ogólnym, bo już dobre sto lat temu językoznawca Nitsch obserwował, że jest to wynalazek miejskiej inteligencji, a gwary są bardziej konserwatywne i utrzymują „tę”.

  67. monday.night.fever

    „Kościoła/prawicy nie obchodzi więc elitarne liceum w Warszawie i inne „Zbawixy” – oni nie mają tam czego szukać, ich obchodzi Podkarpacie. ‚

    Mają własne szkoły, licea i nawet wyższe uczelnie. Zarżnięcie publicznej edukacji przez PiS bardzo im sprzyja.

    Olimpiada Matematyczna Juniorów drugi etap z Warszawy
    2018 pięć szkół publicznych
    2019 4 szkoły publ. jedna Przymierza Rodzin
    2020 jedna szkoła publiczna, cztery niepubliczne: Przymierza Rodzin, Sióstr Niepokalanek …

    https://niedlachaosuwszkole.pl/2019/12/27/xv-olimpiada-matematyczna-juniorow-statystyki-nie-klamia/

  68. @arturjot
    Hmm, ciekawe. U mnie w domu (miejsko-inteligenckim, centralna Polska) zawsze mówiło się „tę rękę”, tak samo u żony (Trójmiasto + Ziemie Zachodnie), tak mówią i nasze dzieci. I mimo że nie mam specjalnego słuchu językowego, to „tą” mnie jakoś zawsze raziło i razi.

  69. @wo
    > Adres domeny pocztowej to „tok.fm”. Nie wiem dlaczego, ktoś to kiedyś wymyślił i tak zostało.
    > W Polsce chyba RMF zapoczątkowało tę modę

    Taka ciekawostka: przychody ze sprzedaży domen internetowych .fm . i .tv stanowią pokaźną pozycję w budżetach Federacji Mikronezji i Tuvalu, bo rejestrowanie serwisów stacji radiowych i telewizyjnych w tych domenach jest powszechne na całym świecie – to nie jest tylko polska moda.

  70. @mnf
    „A zapewniam, że spora grupa (na prowincji, na ścianie wschodniej) zostanie silnie zindoktrynowana, a w każdym razie tak to działa do tej pory, teraz ten proces zostanie jeszcze nasilony. ”

    *Wszystkie* liczbowe parametry mówią co innego. Oni już część statystyk zaczęli ukrywać, więc nie znamy obrazu całości (co znów już coś mówi), ale z tych, które publikują – dosłownie każdy leci im na mordę. Także na tej głębokiej prowincji już się zdarzają miniskandale, że seminarium duchowne rezygnuje w jakimś roczniku z rekrutacji, bo nie zgłosił się po prostu NIKT. Przypuszczam, że to uboczny pozytywny skutek 500+, ten fetysz klasy ludowej, żeby choć jedno dziecko dać na księdza, to ominie nas nędza, już wygasł.

  71. @Wo
    1. No darmowy 1 odcinek podcastu, czy „ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej” to oczywisty przejaw zjawiska o którym wspomniałem. Ale to, że kiedyś, zmieniając tylko user agenta przeglądarki można było całkowicie wyłą,czyć paywall – to można było interpretować albo jako niedoróbkę, albo „hodowanie narkomanów”

    2. Nie rozczarowało mnie to. Po prostu ciekawi mnie reakcja inteligentnego, zadeklarowanego socjalisty, związkowca, marksisty jakby zobaczył mainstream takich lewicowych grupek ( „zuy kapitalis”, ” NRD>RFN”, ” PRL TAKI FAJNY”, oraz może nie mainstream, ale szanowana, aktywna mniejszość komunistów ” zajeb*** własność prywatna”, ” Pan Stalin taki fajny”, ” i tak łagodnie się obchodzili z wrogami ludu”). Jakbym tego nie zobaczył, to bym nie uwierzył. Wypowiadając się tak jak na blogu byłby Pan pewnie wyzwany od „libka”. 😛

  72. @Propaganda:
    Ale przecież propaganda to nie tylko próba bezpośredniego sprzedania towaru. Znam ludzi, których podejrzewam, albo wprost wiem o poparciu dla PiS. Czy TVP ich zdaniem kłamie? — Oczywiście. Tyle, że fakt iż TVP kłamie umacnia w nich przekonanie, że wszystkie media kłamią. A więc i wszystko, co słyszą z innych źródeł jest nieprawdą, więc w zasadzie, czymś większym niż bezpośrednie doświadczenie (tu się liczy 500+ i dobra koniunktura; może się liczyć inflacja, jeśli na serio ruszy) nie ma się co przejmować.

    Kolejna rzecz… Propaganda jednak zakreśla pewne ramy dla myślenia. Jak byłem dzieckiem, nikt nie mówił o „życiu od poczęcia”. Teraz widzę młodych ludzi, wcale nie nastawionych katolicko, dla których „życie od poczęcia” jest natualnym, bezdyskusyjnym faktem. I nic w tym nie zmienia, że mogą sobie pokpiwać z JPII po godzinach.

    To samo dotyczy nacjonalizmu. To samo dotyczy liberalizmu gospodarczego. Zresztą stąd może sukces PiS — 500+ było traktowane przez znanych mi, szarych ludzi, jako absurd, coś niemożliwego, sprzecznego z samymi fundamentami świata — bo państwo ludziom coś daje… Ale wprowadzenie 500+ nie tyle zmieniło postrzeganie gospodarki i polityki gospodarczej, co podniosło nieufność do mediów i ekspertów.

  73. @Mistrz Analizy
    „” Pan Stalin taki fajny”, ” i tak łagodnie się obchodzili z wrogami ludu”). Jakbym tego nie zobaczył, to bym nie uwierzył”

    Fizyk Łukasz Lamża twierdzi, że do swojej książki o pseudonauce (tej ze space kotkiem na okładce) starał się odnaleźć w Polsce choćby JEDNEGO płaskoziemcę na poważnie wierzącego w to, że ziemia może być płaska (ale nie trolla, tylko szczerego aktywistę). Przerył dziesiątki grup dyskusyjnych, rozmawiał z różnymi ludźmi i jego zdaniem wszystko to jedna wielka beka. 100% kontentu o płaskiej ziemi w języku polskim to fejk – Seba z piwkiem ma ubaw z trollowania, ale nie traktuje tego na poważnie. Podejrzewam, że to samo można powiedzieć o trollkontach typu „fajny Stalin”.

    Nie wykluczam, że gdzieś w Arkansas ludzie rzeczywiście mogą wierzyć w płaską ziemię, tak samo jak gdzieś gdzieś w Tobolsku mogą wierzyć w fajnego Stalina. W Polsce to tylko ciężka beka.

  74. @mistrz analizy
    „to można było interpretować albo jako niedoróbkę, albo „hodowanie narkomanów””

    To akurat nigdy nie była niedoróbka. Różne inne rzeczy tak – ale to nie. Jeśli ktoś serio sobie wyobrażał, że jest taki cwany i przechytrzył korporację, to naprawdę nie powinien uzywać ksywki „mistrz analizy”. Fachowa nazwa na tę metodę to: „porous paywall” (se mistrz wygugla).

    „Po prostu ciekawi mnie reakcja inteligentnego, zadeklarowanego socjalisty, związkowca, marksisty jakby zobaczył mainstream takich lewicowych grupek”

    Reakcja to jak zwykle „internet jest gupi”.

  75. @rpyzel
    „Mają własne szkoły, licea i nawet wyższe uczelnie. Zarżnięcie publicznej edukacji przez PiS bardzo im sprzyja”

    Anecdata, ale… rozmawiałem z jedną panią, która uczęszczała do elitarnego liceum katolickiego w Poznaniu. Twierdzi, że szkoła skutecznie oduczyła ją jakichkolwiek praktyk religijnych. Co więcej, nasłuchałem się też opowieści o orgiach i rozpasaniu seksualnym, panujących podobno w tej placówce. No ale Poznań to wielkie miasto na zachodzie Polski, gdzieś na Podhalu to może działać inaczej. Na dwoje babka wróżyła.

  76. @monday.night.fever

    W Warszawie działa tak samo. Np znani mi dwaj absolwenci jednego z takich liceów w wieku lat 22-23 spędzali już większość swego czasu na odwyku, z czego jeden nie dożył 30-tki klasycznie się zapijając na śmierć. Anecdata to anecdata ale ci goście niczego z religią wspólnego nie mieli, wylądowali w tej szkole z powodu hysia swoich starych. I to nawet nie hysia religijnego ale „aby bylo prestiżowo”

  77. „gdzieś na Podhalu to może działać inaczej.” Nie wiem jak z Podhalem, ale moje doświadczenia z typową wsią w centralnej Polsce, gdzie ksiądz jest najwyższą władzą są mocno przygnębiające. Weź te wszystkie historie o ćpających, pijących i zachodzących w ciąże nastolatkach z dużych miast i pomnóż razy kilka. Dodałbym jeszcze parę samobójstw i wyroków wśród moich rówieśników, a nie mam nawet trzydziestki. Mało się o tym mówi bo nie ma nastoletnich raperów wożonych przez ojców do studia nagraniowego.

  78. @wo

    „(…) że seminarium duchowne rezygnuje w jakimś roczniku z rekrutacji, bo nie zgłosił się po prostu NIKT. Przypuszczam, że to uboczny pozytywny skutek 500+, ten fetysz klasy ludowej, żeby choć jedno dziecko dać na księdza, to ominie nas nędza, już wygasł.”

    Jest jeszcze jeden powód, dla którego zaczyna brakować „powołań”: marsze równości.
    To właśnie pisze Martel – homofobia prowincji była jednym z motywatorów do „pójścia na księdza”.
    Jak marsze były w Warszawie, to je ignorowano. Jak są w Krośnie, to już jest to realne zagrożenie replikacji kleru. A przy okazji, jak radny PiS mówi, że „Marsz Równości promuje homoseksualizm, pedofilię” i dostaje potem za to wyrok to już jest trzęsienie ziemi.

    Podkarpacie to ciekawy przypadek – z jednej stronie straszna dewocja ludzi 40+.
    A z drugiej strony młodsi którzy pamiętają, że Biedroń jest z Krosna a Michał Szpak z Jasła.

  79. @Nankin
    > @Pawel Gladki w sensie ludzie nie lubią LGBT przez korwinistów? To zdecydowanie najdziwniejsza teorią jaką czytałem.

    Ot i masz odpowiedź:

    > A z drugiej strony młodsi którzy pamiętają, że Biedroń jest z Krosna a Michał Szpak z Jasła.

    Starsi też to mogą kojarzyć, ale nie z przyszłością której już nie mają (tak jak Instagrama), a z fałszem neoliberalizmu, w którego kooptowani przedstawiciele LGBT są eksponentą. Takie skutki uboczne ma strategia kooptacji ruchu LBGT wypranego ze swojej oryginalnej ideologii.

  80. @orbifold
    „Starsi też to mogą kojarzyć (…) z fałszem neoliberalizmu, w którego kooptowani przedstawiciele LGBT są eksponentą”

    Jeśli dobrze rozumiem, masz na myśli tzw. „gejokorwinizm”? Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, już wyjaśniam. Jest to zbiór przekonań, które można streścić następująco: „tak wewogle to my jesteśmy za aborcją, LGBT i legalizacją trawki, j…ć kler, biedę i wieśniactwo, niech żyją Parady Równości, ale w sprawach gospodarczych Korwin jednak ma trochę racji – obniżyć podatki, zaorać ZUS, a roszczeniowa hołota niech zamknie mordy”.

    Mam wrażenie, że zjawisko libertarianizmu, silnie reprezentowane przez Palikota, a później przez Petru, ostatnio jakby osłabło. W roku 2020 przyznać się do gejokorwinizmu to jednak trochę siara.

  81. @monday.night.fever
    „Nie wykluczam, że gdzieś w Arkansas ludzie rzeczywiście mogą wierzyć w płaską ziemię, tak samo jak gdzieś gdzieś w Tobolsku mogą wierzyć w fajnego Stalina. W Polsce to tylko ciężka beka.”

    Widzę, że ominęła cię choćby inba z Michałem Nowickim argumentującym, że Stalin słusznie strzelał w Katyniu, bo nie mógł legalnie kazać pracować jeńcom.

  82. Mam na myśli też i coś szerszego, kooptacja jest terminem fachowym. LGBT zostało skomercjalizowane i na dzisiaj głównie pojawia się w kampaniach wizerunkowych korporacji. Prawica nienawidzi „identity politics” nienawidząc nie wiadomo czego tak naprawdę, może tak po prostu fajnych kolorowych ludzi, a może fajnopolactwa, można się tylko domyślać.

  83. „gejokorwinizm”

    Gejkorwinizm pamiętam jako zwykłą strategię przetrwania — nie chcą dać mi praw, to sobie je kupię; oczywiście nieskuteczną i dostępną dla nielicznych, ale jednak zrozumiałą.

  84. @orbifold

    Aha. Myślałem, że chodziło ci o zjawisko „znany gej w czerwonym Ferrari uświadamia w telewizji śniadaniowej biedotę z PGR-ów, że to wstyd jeść pasztet za 2 złote i kupować w lumpeksach, a jeździć wypada do Mikronezji a nie do Hurghady”. Tego typu pajace przyłożyły rękę do budowania niechęci wobec całej społeczności LGBT (na tej zasadzie jak Wojewódzki kompromitował nie tylko siebie, ale cały obóz postępowy).

  85. To zjawisko występuje, są fajni geje i patologiczne pedały, środowisko jest wobec siebie brutalne. Jednak z punktu widzenia Jasła środowiska nie widać. Przykłady są tylko wymyślone lub podpowiedziane przez media narodowe, bo to naprawdę są strefy wolne od LGBT. Nikogo tam nie ma, wyjechali do Krakowa, albo się „nie obnoszą”.

  86. @orbifold

    Właśnie ci „fajni geje” stanęli w TVN po stronie liberalizmu i ostentacyjnej konsumpcji. Była pewna grupa wyoutowanych celebrytów (całkiem pokaźna), którzy uczyli wieśniaków, czym jest Luksus i jak jeść nożem i widelcem (po pierwsze – musi być srebrny). We mnie się skręca jak widzę takich ludzi, i chyba nie tylko we mnie. Utożsamienie LGBT z tymi błaznami było policzkiem śmierci dla środowiska („patrz Grażyna, pedały ośmiorniczki żrą!”).

  87. Nie podzielam tej opinii o wielkim wpływie TVN, czy jakiegoś Wykopu. Być może nie mam takiego kontaktu z młodzieżą jak Ty czy prof. Gładki, lub jest to młodzież starsza. (Nie dostrzegam też tej fali korwinistycznej młodzieży, może dlatego że sam jeszcze dekadę temu poddawałem się logice argumentów Hanny Gronkiewicz-Waltz o naturalności gentryfikacji jako alokacji lepiej zarabiających produktywnych ludzi bliżej centrum, w związku z czym biedotę trzeba wyrzucać z miasta. I to pomimo ekspozycji na urbanistykę marksistowską Davida Harveya… aż w końcu się dorosło i weszło, zacząłem dostrzegać wyjątkowo perfidne niespójności tej logiki od bankowego zaplecza).

    Myślę bardziej o takiej polityce, która skupia się na indywidualnych wyborach jednostek, a kwestie systemowe ma w dupie.

    I LGBT zaczęło funkcjonować w tym frameworku do tego stopnia, że już go chyba symbolizuje. Ustami liberalnych polityków troszczących się z tęczowymi torbami IKEI na ramieniu bynajmniej nie o dyskryminację (często klasową) na prowincji, a o prawo zatomizowanych przedstawicieli wyższych klas do samookreślania się. Podobnie ostatnia Parada Równości Wszystkich Brandów Tęczy. Chcąc nie chcąc te symbole niosą ze sobą resztę liberalnej etyki „cnót charakteru”, która mówi wszystkim ludziom z prowincji jak bardzo są do dupy.

  88. @kuba_wu
    Ja znowu mam wrażenie, że ostatnio słyszę „tę” częściej niż w młodości (choć może nie zwracałem na to uwagi), i nie do końca się z tą formą oswoiłem. Trzeba też pamiętać, że za PRL-u zadekretowano, że ma być „tę” i już, a teraz w zasadzie wróciliśmy do stanu sprzed wojny, przynajmniej jeśli chodzi o nakazy.

  89. 1) Ja nie widzę jakiejś złości na bogatych. Widzę złość na elity, ale elity w sensie: wykształcenie, język…
    Mam wrażenie, że dla „ludu” bogactwo jest autentyczną miarą człowieka; a jakiekolwiek tytuły, czy choćby style (np. poprawna i bogata polszczyzna w rozmowie) są próbą „wynoszenia się” i czymś moralnie podejrzanym.

    2) To samo dotyczy homoseksualistów. Bogaty gej z dużego miasta, to osoba, którą może nie otacza się jakimś wielkim szacunkiem, ale też do której nie żywi się niechęci. Natomiast biedny pedał (bo też „lud” użyje innego słowa dla jego opisu) to obiekt lokalnej pogardy.

  90. pak4
    „Bogaty gej z dużego miasta, to osoba, którą może nie otacza się jakimś wielkim szacunkiem, ale też do której nie żywi się niechęci. Natomiast biedny pedał (bo też „lud” użyje innego słowa dla jego opisu) to obiekt lokalnej pogardy.’

    No tu już powtarzasz kiepski dowcip. Po prostu bogaty ma środki, kontakty, social-media żeby wyegzekwować szacunek, więc nierozsądnie go atakować. Jak właściciel jakieś małomiasteczkowej pizzerni wyskoczył do Dehnela na fejsie, to szybciutko dostał takie bęcki, że przepraszał i odszczekiwał. Miejscowego ucznia technikum mógłby szczuć bezkarnie a lokalsi pewnie by mu kibicowali.

  91. @rpyzel:
    Dowcip, bo dowcip, ale ten dowcip jakoś (IMHO) oddaje dość powszechne podejście — ludzie, którzy między sobą narzekają na pedałów, z szacunkiem podejdą do majętnego celebryty-homoseksualisty.
    Możliwość wyegzekwowania? Być może.
    Ale też wyżej pada teza, że niejako nienawiść do elit jest zastępczą nienawiścią do posiadających więcej. A mi to nie bardzo pasuje, bo — powtórzę — akurat pieniądze i ludzie majętni są otaczani szacunkiem. I nie widzę, by to wynikało z jakiegoś procesowania się, czy nawet feudalnej zależności.
    To jest coś innego.

  92. @niechęć do elit / bogatych

    Muj borze, ludzie nie mają skali, żeby interpretować bogactwo. Klasa ludowa nie ogarnia ile zarabia klasa średnia, niższa klasa średnia nie ogarnia ile zarabia średnia klasa średnia i tak dalej. Klasa średnia z prowincji nie ogarnia ile zarabia klasa średnia z Waffki. Widziałem jak klasa średnia uważa, że klasa wyższa zaczyna się od zarobków 10 kPLN xD

  93. @embercadero
    „to na starym mieście w Jerozolimie gdzie w pewnym momencie jacyś ortodoksi zaczęli na mnie krzyczeć i szarpać mnie za ubranie”
    Zrobiłeś im zdjęcie. Bardzo nie lubią, gdy traktuje ich się jak małpki do fotografowania. Ładnie byś zapytał, uśmiechnął się i nie byłoby problemu. Albo powiedzieliby nie, bo dla niektórych w sobotę nawet na zdjęciu nie wypada być i nie bardzo mają jak uciec z kadru, bo kroki liczą.
    @Jerozolima, to akurat idealne miejsce by obejrzeć tygiel kultur. Więcej tam kościołów chrześcijańskich niż w Lublinie, stężenie pewnie wyższe niż w Rzymie. Można zobaczyć wszsytkie odłamy wiary, a trochę ich jest i warto. Sąsiadują z meczetami i prawie niewidocznymi synagogami. Śpiewy muezinów zgrane są z biciem dzwonów. Jak się jest w Izraelu to jednak warto zobaczyć Jerozolimę i zjeść po całkiem przystępnej cenie lokalne specjały. Zobaczyć Gehennę, grób Miriam, która przecież wniebowstąpiła i takie tam. Tylko robiąc street photo, trzeba unikać ortodoksów, a już szczególnie ich świętych miejsc przy murze.

  94. @jgl
    „Widziałem jak klasa średnia uważa, że klasa wyższa zaczyna się od zarobków 10 kPLN xD”

    Jeżeli ktoś w ogóle ma „zarobki”, to nie jest w klasie wyższej. Sułtan Brunei i Sebastian Kulczyk nie mają „zarobków”.

  95. @szwed
    ” Więcej tam kościołów chrześcijańskich niż w Lublinie”

    Ty to umiesz zniechęcić!

  96. @szwed

    Nie Szerloku, nawet nie miałem wtedy aparatu. W sensie że w ogóle nie miałem. Był 1997 rok a ja tam wtedy mieszkałem przez pół roku będąc na stypendium na uczelni o swojsko brzmiącym akronimie (HUJ). Także ten, strzelaj dalej.

    O ile miałbym coś obstawiać to to że wlazłem w środek jakiejś imprezy religijnej, wzięli mnie za swojaka (z wyglądu jestem dość „śródziemnomorski”) i dostało mi się za krótkie portki i brak jarmułki. Ale to też tylko guess.

  97. @mnf
    „Była pewna grupa wyoutowanych celebrytów (całkiem pokaźna), którzy uczyli wieśniaków, czym jest Luksus i jak jeść nożem i widelcem (po pierwsze – musi być srebrny).”

    Czyli robili to samo, co celebryci heterycy. Warto oddzielić celebryckie bezguście od homofobii. To nie przez jednego czy drugiego wyoutowanego geja celebrytę niektórzy wyrzucają własne dzieci z domów. Możliwe, że jest wręcz na odwrót, jeśli weźmiemy pod uwagę też osoby mniej zindoktrynowane nienawiścią.

  98. @szwed
    ”Więcej tam kościołów chrześcijańskich niż w Lublinie”

    Na lubelskiej starówce jest jeden kościół – bodaj obecnie najbardziej liberalny w kraju klasztor dominikanów (Ludwik Wiśniewski, Tomasz Dostatni). Pozostałe znajdujące się w mieście zabytkowe świątynie to często unikatowe ślady wielokulturowości – jak choćby Kościół św. Jozafata, dawna cerkiew wschodnich kupców. Zwłaszcza kaplicę zamkową z bizantyjskimi freskami odwiedźcie czym prędzej, póki można ją obejrzeć w spokoju – zanim „National Geographic” odkryje, że jest to miejsce na miarę Kościoła Chora w Stambule. O kultywowanym bez klezmerstwa dziedzictwie żydowskim (Jeszywas Chachmej, Sejm Czterech Ziem) nie wspominając…

    Błagam o trochę mniej stereotypizacji „ściany wschodniej”. PiS robi wiele, aby nas na te tory popchnąć – jednak dostrzeżmy, że jest to tylko wewnętrzna regionalna wersja tej samej gęby, jaką na poziomie Europy przyprawia on całemu krajowi. Odmawiajmy współpracy.

  99. @awal
    „bodaj obecnie najbardziej liberalny w kraju klasztor dominikanów”

    To ten z grobem Życińskiego? No dzięki za taki liberalizm.

  100. Krypty są chyba w katedrze nie w klasztorze. Do obu chodzą ogromne tłumy korkując stare miasto w niedzielę kompletnie. A dziedzictwo żydowskie… Lubelska fundacja „Teatr NN” to miejsce wiele lat regularnie napadane, bodaj któryś szef nawet dostał fizycznie cegłą. W żadnym większym mieście nic takiego się nie działo, spalenie kukły żyda to jednak nie to samo. Podobnie LGBT, na paradzie równości tam poleciały kostki brukowe. Ludzie LGBT z Lublina wymagają często profesjonalnej pomocy, a jak się otworzy gejowskie aplikacje w tym mieście to dosłownie nikogo tam nie ma, nikt nie pokazuje twarzy a profile kończą sie w profilu kilometra i nastepne pokazują z oddalonej o 150km Warszawy. To jest strefa wolna.

  101. @pak4
    „Natomiast biedny pedał (bo też „lud” użyje innego słowa dla jego opisu) to obiekt lokalnej pogardy”

    A to nie jest tak, że „gej” po prostu zastąpił „pedała”? Zauważyłem, że ostatnio wśród ciężkiej patologii alkoholowo-kryminalnej, chyba jedynym (i jednoznacznie obraźliwym) słowem używanym do opisu homoseksualisty jest „gej”, zazwyczaj w towarzystwie steku przekleństw. Opisuje ono bardzo szeroki zespół zachowań, właściwie dowolny, bo odnosi się zarówno do księdza-pedofila, wyoutowanego celebryty, jak i męskiej prostytutki pod celą, ale także stuprocentowego heteroseksualisty (np. nielubianego kolegi od kieliszka czy zwykłego faceta noszącego czerwone skarpetki). Określenie „gej” miało być wypromowane jako posiadające wydźwięk neutralny, ale to mrzonki – w języku nie da się czegoś odgórnie zadekretować. Faktycznie funkcjonuje dziś jako powód do bójki („ty geju $%^*!”).

  102. @jgl
    „Muj borze, ludzie nie mają skali, żeby interpretować bogactwo. Klasa ludowa nie ogarnia ile zarabia klasa średnia”

    Klasę ludową bardziej od *zarobków* interesuje stan posiadania bogaczy, a właściwie jego zewnętrzne przejawy. Zainteresowani już na pewno wiedzą (widzą) ile posiadają celebryci: oglądają przecież TVN-y i widzą, że Kowalski jeździ Ferrari, Nowak ma jacht, Iksiński był w kurorcie na Malediwach, ślub Skarpetowskiej z królem kefirów kosztował sto zylionów, a były piosenkarz Igrekowski przegrał wielomilionową fortunę w pokera. Z punktu widzenia pani Krysi z Pleszewa i Wojewódzki, i ksiądz Jankowski (swego czasu), i Kulczyk to, hoho, paniska. Są ludzie, których blichtr salonów onieśmiela – te wszystkie Fakty i Pudelki żyją z grzebania w kontach i spektakularnych rozwodów, a i sama celebrytoza lubi błyszczeć. Ludzie z prawdziwą forsą raczej się z tym nie afiszują, ale też jest sporo takich, którzy robią to na pokaz.

  103. @Awal Biały
    „Błagam o trochę mniej stereotypizacji „ściany wschodniej”.”
    To nie ja, to Krasicki w „Monachomachii”. Choć może raczej o Przemyśl mu chodziło…

  104. @WO,
    „To ten z grobem Życińskiego?”

    To ten z grobem Mikołaja Firleja, promotora renesansu i towarzysza Dantyszka na kongresie wiedeńskim między Jagiellonami a Habsburgami.

    @orbifold
    „Podobnie LGBT, na paradzie równości tam poleciały kostki brukowe.”

    Marsz Równości odbył się w Lublinie dwa razy – za pierwszym razem w 2018 r. określiłbym atmosferę wokół niego jako napiętą, ale nie pogromową (jak w wyniku nadgorliwości lokalnego PiSu stało się w Białymstoku). Lokalna policja chroniła maszerujących i rozproszyła agresywnych kontrmanifestantów. Czołowy lokalny PiS-owski homofob przegrał potem sprawę o zniesławienie w sądzie [1]. Za drugim razem w 2019 r. agresja przeciwników marszu była, owszem, lepiej wyćwiczona i widoczna. To jednak jest już niestety krajowa norma. Sam fakt pojawienia się marszu jako regularnego zjawiska jest sukcesem lubelskich organizacji i dowodzi, że nie ma powrotu do dezintegracji i marginalizacji lokalnego środowiska LGBT.

    Proszę dostrzegać te sprawy w miarę proporcjonalnie, nie pomagać PiS-owi w tworzeniu wrażenia, że są w Polsce jakieś jego nienaruszalne mateczniki. Zdaję sobie sprawę, że walczę tu trochę z wiatrakami – raz uruchomiona stygmatyzacja „dzikiego wschodu” potrwa latami. Widzę ją wszędzie w lewicowym internecie, gdzie „Podhale”, „Podkarpacie” „ściana wschodnia” itp. to synonimy najgorszych lęków. Jednocześnie moja autopsyjna znajomość różnych rejonów kraju pokazuje znacznie bardziej zniuansowany obraz. Białystok to też choćby Festiwal Oktawa Kultur, a Lublin – Konfrontacje Teatralne i Inne Brzmienia. Wszędzie w Polsce są ludzie wierzący w europejską przyszłość kraju – prosiłbym (wyjątkowo serio): nie zostawiajmy niektórych z nich za jakąś mentalną żelazną kurtyną.

    [1] https://strajk.eu/sad-lubelski-radny-pis-winny-znieslawienia-organizatora-marszu-rownosci/

  105. @szwed
    „To nie ja, to Krasicki w „Monachomachii”.

    Ach, takie klasztory – siedliska swawoli i degustacji trunków, to chyba nam nie straszne?

  106. @Awal Biały
    „takie klasztory”
    Chodziło mi o liczbę i do dziś mnie mocno śmieszą te „gdzieniegdzie domki”.
    Tak mi się skojarzyło, gdy myślałem z czym porównać mocno nadmiarową liczbę świątyń w Jerozolimie.

  107. @szwed
    „gdzieniegdzie domki” – Lublin rzeczywiście dałoby się tak opisać po… ekhm… potopie szwedzkim. Jednak od tego czasu pewne zmiany miały miejsce, dynamiczne zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat.

  108. @awal
    ” Widzę ją wszędzie w lewicowym internecie, gdzie „Podhale”, „Podkarpacie” „ściana wschodnia” itp. to synonimy najgorszych lęków. ”

    Hej, spoko. Jak mnie zapraszają tam na spotkanie autorskie (albo na Festiwal Haupta), to jadę.

  109. @pak4 i @rpyzel
    „Bogaty gej z dużego miasta, to osoba, którą może nie otacza się jakimś wielkim szacunkiem, ale też do której nie żywi się niechęci. Natomiast biedny pedał (bo też „lud” użyje innego słowa dla jego opisu) to obiekt lokalnej pogardy.’

    No tu już powtarzasz kiepski dowcip

    Był też taki, że inaczej się określa wiotkiego gościa w fancy fatałaszkach, a inaczej takiego co ma ma biceps jak ty udo… bo może uderzyć.

  110. @awal
    „raz uruchomiona stygmatyzacja „dzikiego wschodu” potrwa latami. Widzę ją wszędzie w lewicowym internecie, gdzie „Podhale”, „Podkarpacie” „ściana wschodnia” itp. to synonimy najgorszych lęków”

    A zatem kolega twierdzi, że „dziki wschód” to nieprawda? Że to tylko niesprawiedliwa stygmatyzacja (bo przecież w Lublinie mają Konfrontacje Teatralne I Inne Brzmienia), względnie że ich skręt na prawo to stosunkowo świeże zjawisko? No to spójrzmy na twarde dane (a takie można znaleźć np. w statystykach wyborczych). Ściana wschodnia (a szczególnie południowy wschód) zawsze była ostoją katolicyzmu, antykomunizmu, nacjonalizmu, konserwatyzmu i homofobii. Krótko mówiąc – prawicowy zaścianek. Proszę bardzo, tu są mapy, zobacz jak ściana wschodnia głosowała w wyborach:
    => w I turze prezydenckich 1990 – murem za Wałęsą (http://www.mapki.ga/prez1990/walesa),
    => ta mapka też wiele mówi – Kwaśniewski w 2000 miał na ścianie wschodniej nikłe poparcie (http://www.mapki.ga/prez2000/kwasniewski), w przeciwieństwie do Krzaklewskiego (http://www.mapki.ga/prez2000/krzaklewski).

    Celowo podaję stare wybory (sprzed dwóch i trzech dekad) żeby pokazać, że sprawicowienie Wschodu nie zaczęło się wczoraj. Ściana wschodnia OD ZAWSZE była antykomunistyczna i żadne Konfrontacje Teatralne w Lublinie, a nawet Parady Równości tego nie zmienią. Tam rządzi Cejrowski, Jan Paweł II i Wyklęci.

  111. > po… ekhm… potopie szwedzkim. Jednak od tego czasu pewne zmiany miały miejsce, dynamiczne zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat.

    Masz na myśli dynamiczne ukończenie Teatru w Budowie po kilku dekadach, czy dynamiczną wymianę taboru, ale nie rozkładu? Czy też może niezmienną dynamikę wyludniania się?

    > pojawienia się marszu jako regularnego zjawiska jest sukcesem lubelskich organizacji

    Powtórzonym po dekadzie. To już było.

    > są ludzie wierzący w europejską przyszłość

    I to bardzo, i jest to nie tylko wiara i energia. Z równą energią wyjeżdżają po paru latach wierzenia. Dlatego większość z tych imprez ma charakter efemeryczny, organizatorzy po pewnym czasie zostają sami.

    > „gdzieniegdzie domki”.
    > Tak mi się skojarzyło, gdy myślałem z czym porównać mocno nadmiarową liczbę świątyń w Jerozolimie.

    W Jerozolimie w domu Królowej Polski wisi sobie normalnie pranie, widać że mieszka 😉

    Koscioły i gdzieniegdzie domki nie pasuje do żadnego miasta na wschodzie, ale do regionu z poziomu roweru już tak. Są to często samotne późnorenesansowe i barokowe kościoły otoczone czterema domkami na krzyż i jest ich mnóstwo. Sceneria bitwy pod Gołębiem w której Sobieski bił się dla Szwedów nie zmieniła się chyba od Potopu tylko oprócz domku loretaskiego jest jeszcze zamknięte muzeum nietypowych rowerów i nieczynna remiza strażacka.

  112. > Tam rządzi Cejrowski, Jan Paweł II i Wyklęci

    Z punktu widzenia roweru na wschodzie jest mniej pomników JP2 niż na zachodzie. W zasadzie to ich nie ma. W Portugalii jest więcej.

    A wybory to jednak fifty-fifty, połowa głosuje na kogo innego mniej więcej wszędzie tak samo. Natomiast w wyborach samorządowych ten Lublin to było UW, AWS-powiedzmy-ze-PiS, i od ponad dekady PO. Bilansem tych ponaddwudziestoletnich rządów jest to co pół jednej kadencji Uszoka w Katowicach: jakiś deptak, jakiś branding (Kato „miasto ogrodów”, Lublin „miasto inspiracji”), do tego fontanna, dokończenie jakiejś ruiny i festiwal z kasy miasta. A wszystko dookoła leży i nawet nie ma siły kwiczeć.

  113. @orbifold
    „na wschodzie jest mniej pomników JP2 niż na zachodzie. W zasadzie to ich nie ma”

    Chętnie dokonałbym fact checkingu i zobaczył, jak to wygląda w rzeczywistości (na mapce). Jest taka mapka pomników JP2 i szkół Jego Imienia (punkty nałożone na mapę Polski) i generalnie wynika z niej, że najgęściej jest na południu kraju, ale nie będę linkować, bo:
    – mapka jest na Wykopie,
    – mapka jest stara (sprzed 10 lat),
    – trudno ocenić jej wiarygodność.

  114. „Chętnie dokonałbym fact checkingu” – chyba nie trzeba, to że więcej pomników jest w obszarze gęściej zabudowanym to raczej pewnik 😉

  115. Irlandia będzie miała kolejny etap. Powstały tam dwie partie nowej prawicy – Ireland’s Freedom Party (libertarianie) i National Party (nacjonaliści). Na razie mają poparcie bliskie zeru, ale kiedyś urosną. Akcja rodzi reakcję, zawsze.

  116. @monday.night.fever

    „A zatem kolega twierdzi, że „dziki wschód” to nieprawda?”

    Twierdzę, jak powyżej napisałem, że wszędzie w Polsce są ludzie wierzący w europejską przyszłość kraju. Te wszystkie używane w roli epitetu „Podkarpacia” i „Podlasia” unieważniają postawy i działania ludzi z tych terenów, którzy podejmują wysiłek utrzymania swoich małych ojczyzn w orbicie europejskiej. Nie oddawajmy ich w pacht PiS-owi, który właśnie na to liczy: aby ich notabl czy biskup mógł stanąć na mównicy lub ambonie i zawołać, że jakiś progresywny pogląd czy postulat to „inicjatywa obca naszej ziemi i społeczności, tak mocno zakorzenionej w Bogu”. Nie róbmy PiSowi i biskupom tej przysługi.

    Mapki preferencji wyborczych, które określasz jako „twarde fakty” pokazują głównie to na kogo głosują słabo zaludnione tereny wiejskie – one tworzą na nich imponujące plamy w różnych kolorach. Jednak dla aktualnej władzy PiS kluczowe są nie owe plamy, lecz małe punkty – średnie miasta na prawach powiatu (często zdegradowane dawne miasta wojewódzkie). Gdyby w tej kategorii PiS wygrywał tylko we wschodnich „matecznikach”, albo tylko w miastach które dawniej popierały Wałęsę przeciw Kwaśniewskiemu, nie zdobyłby władzy w kraju. Jednak wygrywał również na zachodzie i również w miastach dawniej „czerwonych” np. w Zamościu, Chełmie, Głogowie, Koninie, Skierniewicach (wszystkie te miasta były w puli Kwaśniewskiego przeciw Wałęsie, a ostatnio w puli Dudy przeciw Komorowskiemu). Z kolei duże miasta polski wschodniej: Białystok, Lublin, Rzeszów zawsze głosowały bardziej centrowo/ lewicowo niż otaczające je powiaty ziemskie. Żadne z tych miast nie ma obecnie PiS-owskiego prezydenta. Dlatego pozwól, że jeszcze raz Cię poproszę: unikajmy uproszczeń.

    „Tam rządzi Cejrowski, Jan Paweł II i Wyklęci.”

    I znowu jeśli mogę prośba: o żołnierzach WiNu zwanych przez PiS „wyklętymi”, nie mówmy w jednej linijce z Cejrowskim. Nie zasłużyli na to. WiN był konspiracyjną organizacją dążącą do obrony demokracji w Polsce, realizacji lewicowego programu społecznego i utrzymania związków kraju z zachodem. PiS kreując przycięty do swoich potrzeb kult „wyklętych” zawłaszcza sobie dziedzictwo organizacji, której dowódcy wprost powoływali się na pokrewieństwo polityczne z socjalistami i PSL, i której „testamentem” był memoriał wysyłany do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze i do Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie łamania praw człowieka w Polsce. Nie współpracujmy z tym PiS-owskim łgarstwem, nie oddawajmy im w pacht ludzi, których sobie zaetykietowali jako swoją bojówkę, a którzy dziś byliby zapewne ich krytykami.

  117. Dlatego też PiS nie mówi o WiN, lansuje wyklętych jako trochę szerszą kategorię. Co ciekawe w Lublinie nie ma Wyklętych, jest rondo im. WiN. Rondo Wyklętych zażyczył mieć sobie… Wrocław.

  118. @mnf

    „A zatem kolega twierdzi, że „dziki wschód” to nieprawda? Że to tylko niesprawiedliwa stygmatyzacja”

    Ja tu zgodzę się z Awalem, ale od innej strony – nie chodzi o to, że to nieprawda (bo statystycznie jest tam gorzej), ale o to, że faktycznie traktujemy (wiele razy to widziałem) ścianę wschodnią jako nienaprawialną dzicz, o której lepiej nie myśleć. Wchodzimy w retorykę, w której skupiamy się na tych, co bili w Białymstoku, a zapominamy o tych, co byli bici, co jest dla nich zwyczajnie niesprawiedliwe, bo przecież widzimy, jak próbują.

Dodaj komentarz