Czy Miedzymorze ma sens?

A ja znów na temat „Hearts of Iron 4”. Jeszcze na stare lata zostanę letsplejerem!

W czasach młodości nie miałem problemu z graniem w roli Hitlera czy Stalina. Tysiąc książek o Gułagu i Holokauście później już nie umiem.

Zapewne mało kto zasiada do tej gry z moją motywacją: zminimalizować ludobójstwo. Prawdziwym graczom, jak Roosevelt czy Churchill, to też przecież zwisało.

O ile gramy z opcją „historyczne fokusy”, to kluczem do minimalizacji jest Polska. Zastąpienie Hitlera i Stalina ekwiwalentami typu Hugenberg czy Trocki przecież nic nie zmieni (change my mind).

Dlatego obsesyjnie gram Polską. Ale co Polska może?

Nim przejdę do odpowiedzi, zaznaczam: opisuję wersje od 1.8 do 1.9.2, z wszystkimi DLC (zaczynałem bez MTG i LR). Wszystkie porady, jakie mi się udało wyguglać, dotyczą niestety wersji sprzed lat.

A więc, opcja zerowa: Rzeczpospolita Pokojowa. Niemcy żądają Gdańska (w tej grze to de facto Pomorze). Oddajemy, granica się cofa do tej sprzed 1466.

Zaraz potem Stalin żąda Wilna i Lwowa. Oddajemy? Zostaje kikut, otoczony przez totalitaryzmy. Nie ma sensu z tym grać.

Walczymy? Nie do wygrania. A w dodatku zachodni alianci, już zmasakrowani przez Hitlera (który ruszył na nich wcześniej), wypowiadają wojnę także Stalinowi.

Scenariusz „oba totalitaryzmy kontra alianci” to dopiero koszmar. Państwa Osi do 1941 zajmują cały basen Morza Śródziemnego, a Stalin podbija Indie. Wyobrażacie sobie te rzezie? I flagę ze swastyką nad Jerozolimą?

Z „HOI4” wynika, że nasi przodkowie, kosztem straszliwych cierpień wojny i okupacji, uratowali zachodnich aliantów przez strasznym losem. I dostali Jałtę w nagrodę.

Co więcej, gdy Polska np. grozi Niemcom wojną w 1938, zachodni alianci jej nie lubią za podnoszenie napięcia. I do końca tego nie wybaczają, nawet w 1945 będziemy u nich -80 do za podnoszenie napięcia (a przecież je podnosiłem, żeby im uratować biodra!).

Kolejna opcja: Poland stronk. Najwcześniej jak się da (wiosna 1938) najeżdżam Litwę. Na Kowno!

To daje (w tej grze) możliwość odtworzenia Rzeczpospolitej Obojga Narodów eventem. To z kolei daje tzw. core’y na granice z 1772, więc z rozpędu najeżdżam też Łotwę.

Jako dziennikarz sanacyjnej prasy uzasadniałbym to tym, że to Litwa nie chciała podpisać traktatu pokojowego z Polską. Nie chcieliście pokoju, no to macie defiladę ułanów w Kownie.

Najechania na Łotwę nie umiałbym uzasadnić. Po prostu starałbym się przemilczeć w nadziei, że ludzie może nie zauważą, przecież te kraje i tak się wszystkim zajączkują.

Gra daje margines, pozwalający najechać jeszcze kogoś. Gdy Węgrzy odrzucają traktat z Trianon (jesień 1938), najeżdżam na nich.

O ile wierzyć HOI4, Węgrzy wtedy blefowali. Wypowiadali wojnę Europie (tak bym to uzasadniał jako sanacyjny dziennikarz) mając jeszcze słabszą armię niż Polska. Walcuję ich w tydzień.

Na razie mam wrażenie, że cokolwiek zrobimy do jesieni 1939, Polska i tak nie ma szans na starcie z Niemcami. Monachium nas załatwiło na perłowo.

W wersji 1.8 Czechosłowacja czasem stawiała opór, o ile Polska równocześnie groziła Niemcom wojną – teraz już działania Polski nie mają znaczenia. Nie można nawet odmówić przyjęcia Zaolzia!

Gdańsk trzeba oddać, ale o ile zajęliśmy Litwę i Łotwę, mamy nawet lepszy dostęp do morza (Kłajpeda jest polska!). Ale co dalej?
Stalin tak czy siak uderzy w 1940. Albo wiosną od razu na Polskę, albo latem, po uprzednim „pokojowym” zajęciu Karelii i Besarabii. W tym drugim scenariuszu polskie granice są jeszcze trudniejsze do obrony.

We wszystkich grach jak dotąd lata 1938-1940 poświęcałem na budowę linii Maginockiego na Wschodzie. Polska po odpaleniu stosownych fokusów może ją budować dość szybko, acz pozostaje pytanie, czy nie lepiej jednak wtedy budować fabryk.

Nie wiem, ale kiedy wiosną 1940 ruszają na nas bolszewickie hordy, naprawdę utrzymanie frontu jest na styk. Bez tych bunkrów by chyba runął, a tak, Sowieci tracą miliony w pierwszych miesiącach, a Polska jakieś parę tysięcy.

Ale co potem? Czasem udaje mi się ruszyć do kontrataku, ale on też mi zawsze grzęznął ok. 1943 (choć raz nawet zająłem Leningrad!). Armia Czerwona w 1944 jest już nie do pokonania, a już na pewno nie przez osamotnioną Polskę.

A może nie musi być samotna? Kolejne wersje dały możliwość stworzenia sojuszu „Międzymorze”. Jak dotąd udało mi się do niego wciągnać kraje od Finlandii po Jugosławię, Bułgarię i Grecję (raz też mi weszła Turcja, ale to wymagało wojny polsko-rumuńskiej).

Polityka w świecie HOI4 jest zawężona do 4 ideologii: faszyzm, komunizm, demokracja i „niezaangażowanie” (non-aligned). Do tej kategorii wpadają autorytaryzmy w stylu sanacji, ale także Finlandia (co wydaje mi się niesprawiedliwe: przecież gdyby była dyktaturą, to socjalista Atos Wirtanen, pierwowzór Włóczykija z „Muminków”, nie mógłby być posłem!).

Mechanika HOI4 utrudnia, a czasem sztucznie uniemożliwia, tworzenie sojuszy między krajami o różnej ideologii. Czechosłowacja jest demokratyczna, więc sojusz czesko-polski jest tu blokowany z automatu.

Kraje „non aligned” przypominają Syldawię z Tintina. W odróżnieniu od totalitarnej Bordurii, Syldawia wydaje się sympatyczna, ale to jednak też dyktatura. Dlatego może upaść od utraty jednego artefaktu, tytułowego „berła króla Otokara”.

Historycznie podobnie wygladały te operetkowe bałkańskie monarchie, budujące swój tytuł do władzy na wydumanej ciągłości z Średniowieczem. Skończyły najpierw pod butem Hitlera, potem Stalina.

Podobnie kończy Międzymorze. Cokolwiek zrobimy, Rumunia i tak w 1940 zdradzi ten sojusz i dołączy do Osi (ma taki fokus). A potem razem z Osią najedzie na Jugosławię, Bułgarię i ew. Grecję.

Te wezwą inne kraje sojuszu na pomoc. Ja muszę odmówić, bo mam niemożliwą do obrony grancę z państwami Osi. Z tego samego powodu Estonia, Finlandia i Rumunia odmawiają w 1940 przyłączenia się do Polski w wojnie z ZSRR.

Jugosławia, Bułgaria i Grecja zgadzają się jednak w 1940 wypowiedzieć wojnę ZSRR, dwa pierwsze państwa nawet przysyłają do Polski kilka dywizji. Ponieważ jesteśmy razem w stanie wojny, mogę wysłać SWOJE dywizje na pomoc krajom bałkańskim – w ten sposób polscy żołnierze walczą z niemieckimi, bez formalnej wojny polsko-niemieckiej.

Najpierw wydawało mi się to bez sensu, ale w Barbarossie hiszpańscy żołnierze walczyli z radzieckimi, bez formalnej wojny Hiszpanii z ZSRR. Polskie dywizje górskie w Grecji mogą wydłużyć tę wojnę o dobre parę miesięcy – tym bardziej, że równocześnie na pomoc Grekom ruszają Anglicy.

Niestety, im lepiej bałkańskim Syldawiom idzie w 1940, tym straszniejsze są warunki porażki. W ostatniej grze Bałkany podzieliły między siebie Włochy i faszystowska Wielka Rumunia (paradoksalnie, gdy im idzie gorzej, zostają czasem kikuty w rodzaju Chorwacji, przez co Międzymorze nadal jest między morzami).

To w tym scenariuszu, gdy Wielka Rumunia miała lądową granicę z Turcją, Turcja zgodziła się wejść do Międzymorza. Ale ogólnie to nie był dobry scenariusz dla kogokolwiek.

Najgorsze, że Finlandia wychodzi z tego w stanie wojny z Niemcami. Która w latach 1940-1944 oznacza tylko zatapianie na Bałtyku statków z fińską flagą, ale Niemcy im w 1945 w końcu robią desant.

O ile dotąd nie byli w stanie wojny z ZSRR, to zaraz będą. Ogólnie po 1941 wchodzą w tę wojnę jak tylko mają jakąkolwiek lądową granicę, choćby w Kłajpedzie. Nie jest to dobry scenariusz dla kogoś, kto chciał minimalizować ludobójstwo.

Nie wiem, co robić z Międzymorzem. Może jak wyślę do Grecji więcej dywizji, to ją uratuję?

Może powiniem profilaktycznie powywalać kraje bałkańskie? Ale jak bym to uzasadnił jako sanacyjny dziennikarz? „Po bliższym zbadaniu okazało się, że jednak nie lubimy Greków”?

Albo w ogóle nie robić tego cholernego Międzymorza, tylko polegać na serii odrębnych sojuszy i gwarancji? Ten sojusz daje w sumie niewiele – najbardziej zależy mi na dostępie do lotniska w Tampere, z którego moje bombowce morskie PZL Foka pod eskortą ciężkich myśliwców PZL Wilk anihilują radziecką flotę na Bałtyku do 1942.

Tylko jeden sposób, by się przekonać: znów zagrać. Będę tradycyjnie wdzięczny PT komcionautom za ich doświadczenia lub namiary na porady w sieci.

Tylko sami wiecie, jak to jest z grami Paradoksu. Porady ważne dla 1.9.1 mogą się zrobić nieważne w 1.9.2.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

50 Comments

  1. Ciekawą opcją jest Jugosławia jako komunistyczna, ale poza Kominternem. Dalej jest możliwość wywołania przeworotu w Bułgarii i jako frakcja parcia na północ.

  2. @karakachanow
    „Ciekawą opcją jest Jugosławia jako komunistyczna, ale poza Kominternem. ”

    Nie umiem grać innym krajem. Za bardzo się martwię, że jeśli zostawię Polskę w niekompetentnych rękach sancji, powtórzą się wrzesień, Katyń, Auschwitz i Wołyń.

  3. @wo

    …międzymorze…

    No nie gram. Jakoś nie złapałem bakcyla, ale przeczytałem alter historyczną książkę Ziemowita Szczerka Rzeczpospolita zwycięska. Ciekaw jestem jak jego wizja zagrałaby w tym ustrojstwie.
    W skrócie. W 39 opieramy naszą obronę na linii Wisły, zostawiając stosunkowo nieduże siły po jej lewej stronie, tylko po to, by doczekać alianckiej ofensywy na zachodzie, a jednocześnie alianci, Francja i Anglia, na poważnie przechodzą do tej ofensywy właśnie. Skutek? Francuzi zasuwają w głąb Niemiec, a nasi kontr atakując nie zniszczonymi siłami, odzyskują chwilowo zajęte tereny na zachodzie Polski i w końcowy efekcie zdobywają Berlin. Sowieci widząc co się dzieje, nie wchodzą do Polski.
    Efekty imponujące. Stajemy się europejskim mocarstwem. Mamy swoją strefę okupacyjną w Niemczech, Niemcy podzielone jak za Napoleona, a Prusy i Gdańsk są nasze. Co prawda jesteśmy mocarstwem na kredyt, bo nasi zachodni alianci uznali, że trzeba dosypać kasy, by to przedmurze przed Sowietami dało radę, ale na razie jest fajnie. Taki plan Marshalla. No i powstaje to wymarzone Międzymorze.
    No tak, ale jak to u Szczerka, w końcu znawcy środkowoeuropejskiej mentalności, zaczyna grać ta nasza i nie tylko nasza środkowoeuropejska szajba. Efekt? Wszystko i tak się rypło.
    Konkluzja? Co byś nie robi I tak d… z tyłu. Międzymorskie marzenia szczerkowego hipotetycznego mocarstw czy kieszonkowego mocarstwa Kaczyńskiego są skazane na porażkę z prostej przyczyny. Nie jesteśmy atrakcyjni dla naszych hipotetycznych międzymorskich sojuszników. Pribałtyka zawsze pójdzie do Skandynawii, Czesi do Niemiec i tak dalej.
    Chm, chyba nie ma co robić tego cholernego Międzymorz, bo i tak, summa sumarum, jako lidera nikt nas tam nie chce.

  4. „..zminimalizować ludobójstwo… Zastąpienie Hitlera i Stalina ekwiwalentami typu Hugenberg czy Trocki przecież nic nie zmieni (change my mind).”

    Jeśli mowa o Stalinie, spotkałem się z opinią, że nikt inny do nie przeprowadziłby całkowitej kolektywizacji, ponieważ wiadomym było, że skutki będą (i były) katastrofalne – nawet zwolennicy tego rozwiązania jak Trocki mówili, o „stopniowym” (oczywiście też _dobrowolnym_) procesie (odłożonym najlepiej na „świetego nigdy”). Tak więc bez niego można mówić o jednym ludobójstwie mniej.

  5. @mw.61
    A czytałeś szczerkowe, cóż, Międzymorze? Nieźle tam zobrazował problemy z tą kontrukcją – i Polską jako liderem. W skrócie – pogodzenie interesów i egoizmów tych małych narodów na małym terytorium (gdzie każdy ma swoje Wielkie Coś, na mapce u Szzerka fajnie to wygląda) i to tak, żeby nie narazić stosunków ich wszystkich z Niemcami to naprawdę karkołomne zadanie, nawet bez polskiego poczucia wyższości.
    No i co mielibyśmy im właściwie zaproponować?

    @wo
    Nie gram oczywiście i z góry proszę o wybaczenie jeżeli piszę głupoty – a gdyby w tym ’38 zaatakować nie tylko Litwę ale i Rumunię? Czy dałoby się wtedy solidniej wciągnąć Turcję i zapobiec późniejszej rumuńskiej faszyzacji i zdradzie?

  6. @s.trabalski
    „Nie gram oczywiście i z góry proszę o wybaczenie jeżeli piszę głupoty – a gdyby w tym ’38 zaatakować nie tylko Litwę ale i Rumunię? ”

    Nie da się. Do gorzkiego końca Rumunia ma gwarancje francuskie, więc wtedy automatycznie Polska (i ewentualne Międzymorze) będzie w stanie wojny z aliantami. A gdy Francja przestanie istnieć, Rumunia przechodzi na Oś (w sumie to z ich punktu widzenia nawet w pewnym sensie logiczne).

    @mw
    „W skrócie. W 39 opieramy naszą obronę na linii Wisły,”

    Próbowałem. O ile agonia Czechosłowacji przebiegła historycznie, to niemożliwe. Przypomnę, że Polska we wrześniu 1939 graniczyła nie tylko z Niemcami, ale także ze sprzymierzonymi z Osią Węgrami i marionetkową Słowacją. Nie da się „opierać o linię”, gdy walczysz z wrogiem atakującym z wszystkich stron. Oprzesz się o Wisłę, to masz natarcie od strony Mukaczewa.

  7. @krzloj:
    A ja spotkałem tezę, że szło o znalezienie rezerw na industrializację, którą uważano za konieczną dla zbudowania silnego państwa. I że chłopi byli jedyną rezerwą, z której dało się czerpać środki na wielkie budowy socjalizmu. Czyli kolektywizacja był raczej pretekstem by pozbawiać majątku i wsadzać do łagrów, niż odwrotnie — łagry efektem kolektywizacji.

  8. @s.trabalski

    …A czytałeś szczerkowe, cóż, Międzymorze?…

    Jasne! I to przed Rzeczpospolitą zwycięską, dlatego nie miałem złudzeń jak u Szczerka skończy się ta alternatywna historia.
    A na marginesie. Międzymorze Szczerka powinno być lekturą obowiązkową dla wszystkich międzymorskich marzycieli.

  9. @mw.61
    Tzn. ja nie jestem całkowitym międzymorskim pesymistą. Jasne, że propagandowa wydmuszka PiS, w dodatku jawnie skierowana przeciw Niemcom nie ma szans na realizację (i dobrze!). To musiałby być długoletni projekt, wychodzący od wspólnych inicjatyw w konkretnych sprawach. Trzeba by też znaleźć formułę, w której Polska nie gra pierwszych skrzypiec (w każdym razie nie kłuje innych w oczy), umieścić w tym wszystkim jakoś Niemcy itd.

  10. Pod wpływem pierwszego wpisu Gospodarza o HOI4 również postanowiłem spróbować się z zadaniem obrony Polski. Po licznych podejściach udało mi się wreszcie pokonać Rzeszę i Sowietów, ale moim finalnym wnioskiem jest, że granie Polską to skazywanie się na łaskę zewnętrznych okoliczności. Co jest o tyle realistyczne, co frustrujące.

    Trudno mi wręcz uwierzyć, że możliwe jest niezawodne, czy choćby systematycznie powtarzalne, osiąganie Zwycięstwa (może z wyjątkiem hipotetycznego poziomu mistrzowskiego, albo jazdy na jakichś exploitach). Próbowałem rozmaitych strategii (Międzymorze, zajmowanie krajów bałtyckich, podlizywanie się UK, maksymalizacja fortów, różne ścieżki z drzewa focusów, różne kompozycje dywizji, itp.), ale bez odpowiednich zbiegów okoliczności na arenie międzynarodowej na nic się to zdawało.

    W moim przypadku kluczowe okazało się utworzenie przez Francję Małej Ententy, do której zdołałem się doprosić. To sprawiło, że Rzesza musiała walczyć na kilku frontach jednocześnie i padła po kilkunastu miesiącach starć. Kiedy zaatakował Stalin Polska była już nie tylko znacznie wzmocniona, ale i wspierana przez licznych sojuszników. Rzeź na wschodzie trwała kilka lat, ale rezultat był przesądzony już po kilkunastu miesiącach. Największym wyzwaniem tej partii było wytrwanie do momentu zajęcia takiej części terytorium ZSRR, która wymusza kapitulację.

    Na tym moja przygoda z HOI4 się zakończyła. Nie widzę sensu grania inną nacją, a już na pewno nie żadną z potęg. Klimat gry i okoliczności historyczne są świetne, ale rezultat jest dla mnie zbyt uzależniony od zmiennych poza kontrolą gracza. Europa Universalis lepszejsza.

  11. @wo
    „Zastąpienie Hitlera i Stalina ekwiwalentami typu Hugenberg czy Trocki przecież nic nie zmieni (change my mind).”

    Tołstoj approves! Ale przecież wiemy, że nie miał racji…

  12. @pak4
    To trochę pachnie już powojennymi interpretacjami idącymi w stronę, że bez kolektywizacji nie byłoby zwycięstwa nad faszystowską gadziną. Chociaż oczywistym jest, że w kraju w których 90% populacji stanowią chłopi to większość _wartości dodanej_ będzie konsumowana na wsiach, to kolektywizacja (jeśli celem miała być industrializacja) była przeciwskuteczna – przecież w jej trakcie zasoby i kapitał zostały zniszczone (głównie przez samych chłopów) na niespotykaną skalę i jeśli udało się coś z niej „pozyskać” to w 1932 już nie było czego „pozyskiwać”. To że doprowadzono ją do końca mimo katastrofy ekonomicznej, ludzkiej i zachwiania samy reżimem można tylko zawdzięczać żelaznej woli Stalina. Jakby to… one not simply dokonuje postępu przez zagłodzenie 10 mln ludzi i pozbycia się połowy żywego inwentarza.

    (Dla samej industrializacji, większe znaczenia miała współpraca z Niemcami i Wielki Kryzys [przez który nie dość, że ZSRR uzyskał dostęp do dóbr kapitałowych to jeszcze były tańsze].)

  13. Nie gram więc spytam. Próbowałeś wariantu swego czasu lansowanego przez przy-IPNowską prawice, to jest z Hitlerem na Stalina i w odpowiednim momencie zmiana frontu gdy będzie akurat wracał przez Polskę na zachód? Domyślam się że skutki katastrofalne?

  14. „jak Roosevelt czy Churchill, to też przecież zwisało.”
    Nie do końca, poważnie zastanawiano soę nad zrzuceniem bomby na Kioto, ale Truman był przeciw. Ze względu na kulturowe i religijne znaczenie tego miasta dla Japończyków.
    Szczerek to nerwica natręctw, a nie literatura.

  15. Próbowałem zagrać w Hearts of Iron 4, ale chyba mam za mało czasu by przegryzać się przez wszystkie możliwości micro-managementu jaki dają. Za to pan redaktor powinien dostać premię za skuteczną reklamę!

  16. @embercadero
    [Z Hitlerem na Stalina!]

    Mechanika gry to utrudnia w sposób, który chyba dobrze oddaje procesy historyczne. Przypominam, że kraje o odmiennej ideologii mają różne punkty karne do dyplomacji. W 1936 ten sam mechanizm, który uniemożliwia zbudowanie sojuszu polsko-czechosłowackiego (niezaangażowanie + demokracja), uniemozliwia sojusz polsko-niemiecki (niezaangażowanie + faszyzm). Dogadać się z faszystami Polska może generalnie tylko za cenę zmiany w kraj faszystowski (=władza ONR), podobnie jak dogadanie z aliantami na dalszą metę wymaga obalenia sanacji i prezydenta Witosa. Otwarcie faszystowska Polska to już scenariusz ludobójstwa – znów mamy Auschwitz i Treblinkę, choć może w innych miejscowościach.

    Po pokojowym oddaniu Pomorza Polska rzeczywiście dostaje szansę dołączenia do Osi mimo odmiennej ideologii (mamy wybór: „Turn Axis from a threat to an ally” / „Working diplomatically with the Soviets”). To drugie to placebo button, there’s no way to work anything diplomatically with the Soviets.

    Te IPN-owskie modele zakładają, że Stalin bezczynnie czeka na Barbarossę. Czemu by miał? W HOI4 cokolwiek zrobimy, Stalin i tak uderza na Polskę w 1940. Niemcy mają to gdzieś (jeśli wybraliśmy drugą opcję), są zresztą pochłonięci kampanią w Afryce i na Bałkanach. Jeśli zaś wybraliśmy pierwszą, mamy lawinowy wzrost popularności ONR i podatność na „fascist diplomacy” (w skrócie, chodzi o to, że gdy Niemcy powiedzą np. „nie podoba nam się, że wysłaliście attache do naszego wroga”, dramatycznie spada stabilność). To oznacza, że ONR obejmie władzę najpóźniej w 1941, a wszelkie próby przeciwdziałania znów obniżą stabilność, zwiększając ryzyko faszystowskiego zamachu stanu.

    Dla Sanacji to po prostu byłaby jedna z ostatnich decyzji, potem w marionetkowej Polsce by już rządził ONR, czyli de facto namiestnicy Berlina. Podobnie to wyglądało przecież w innych krajach „Międzymorza”, które poszły tą drogą. Deal with the devil… a potem już w kraju rządzi SS.

  17. @nankin
    „Nie do końca, poważnie zastanawiano soę nad zrzuceniem bomby na Kioto, ”

    I to w kontekście zapobiegania ludobójstwu? Nie widzę związku.

  18. Chciałem się krótko przywitać. Poprzednia notka Gospodarza na ten temat skłoniła mnie do spróbowania HoI i zdążyłem przez ten czas przetestować różne alternatywne scenariusze.

    @embercadero
    Z moich doświadczeń, to Hitler taką wojnę po prostu przegrywa. Zwykle dlatego, że Włochy jednocześnie wplątują go w wojnę z Aliantami, uderzając na Jugosławię albo Francję. A jeśli ją wygrywa, to w tym momencie nie mamy już kiedy i na kogo zmienić stron – z jednej strony jest Trzecia Rzesza sięgająca po Atlantyk, z drugiej Russian Empire z Rodzajewskim na czele. Wielka Brytania istnieje, ale bez posiadłości w Afryce i bez jakiejkolwiek możliwości wskórania czegoś w Europie.

    @francuskie gwarancje Rumunii
    Jest sposób – wypowiedzieć wojnę Grecji, która jest gwarantowana przez Rumunię, do takiej wojny Francja się nie włącza. Żeby jednak dojść do Grecji, to trzeba obrać trasę albo przez Bułgarię, albo przez Jugosławię (która też ma francuskie gwarancje). Da się zrobić, ale nie wiem z jakim wpływem na sumienie sanacyjnego dziennikarza.

  19. Abstrahując od gry. O ile dobrze pamiętam te pisowskie fantasmagorie to miało to być tak: w okolicach Monachium wstępujemy do Osi, w 1940 wspólnie z Niemcami atakujemy Stalina. Jeśli wygrywamy to jest malinowo bo (hahaha) jesteśmy cennym sojusznikiem i co najmniej odzyskujemy granice z 1772. Holocaust oczywiście następuje tak samo jak w realu ale dla tych panów to nie był problem. W przypadku gdyby wojna ze Stalinem nie poszła to gdy front zbliży się do naszych granic zmieniamy stronę i wspólnie bijemy Niemca. W tym wypadku ończymy jako PRL.

    Tak to jakoś leciało, pierwszy fakap: po podporządkowaniu Polski Hitler miałby w dupie Stalina i priorytetem dla niego byłaby Francja. W międzyczasie Stalin skasowałby nas.

  20. @krzloj
    „Jeśli mowa o Stalinie, spotkałem się z opinią, że nikt inny do nie przeprowadziłby całkowitej kolektywizacji, ”

    Wątpię. Biografia Trockiego nie pokazuje mi go jako większego pragmatyka. Praźródłem zła była szatańska konstrukcja leninowskiej filozofii. Ponieważ partia komunistyczna jest w niej ucieleśnieniem Historii, nie może się mylić. Wszystkie decyzje przywódcy są słuszne, bo są decyzjami przywódcy. Ten mechanizm pchnął Stalina do zbrodni związanych z kolektywizacją – działałby zapewne także z Trockim.

    @pak
    „A ja spotkałem tezę, że szło o znalezienie rezerw na industrializację, którą uważano za konieczną dla zbudowania silnego państwa. I że chłopi byli jedyną rezerwą, z której dało się czerpać środki na wielkie budowy socjalizmu”

    To wszystko wydaje mi się dorabianiem post factum uzasadnień, żeby tylko nie przyznać, że ten ustrój był po prostu szaleńczy. Tak samo różne racjonalne uzasadnienia próbuje się dodać do Holokaustu, a on przecież nie był nawet grabieżą, bo Niemcy do niego dopłacali.

    Zwróćmy uwagę, że ZSRR przeżywało niewielki, ale zauważalny wzrost gospodarczy ilekroć odpuszczali sobie kolektywizację i pozwalali chłopom np. na uprawianie niewielkich własnych działek. Kolektywizacja nie miała żadnych pozytywnych skutków. Kraj byłby lepiej przygotowany do wojny, gdyby miał tłumy zdrowych, niezagłodzonych wieśniaków (=większy manpower).

  21. @embercadero
    „Abstrahując od gry. O ile dobrze pamiętam te pisowskie fantasmagorie to miało to być tak: w okolicach Monachium wstępujemy do Osi, w 1940 wspólnie z Niemcami atakujemy Stalina”

    Sanacyjna dyplomacja musiałaby mieć taką siłę przebicia, żeby namówić Hitlera do rezygnacji z ataku na Francję. To niemożliwe. Po pierwsze, główną motywacją do głosowania na NSDAP/DNVP była chęć zemszczenia się za traktat wersalski. Po drugie, Niemcy mieli żywotne interesy na Bałkanach: rumuńską ropę i walkę o basen Morza Śródziemnego, a więc Afrykę. Francja natomiast gwarantowała Rumunię i Jugosławię. Wprawdzie co te gwarancje były warte, to skądinąd wiemy, ale… nie wiem, czy to dalej byłaby „dziwna wojna”, gdyby większość Wehrmachtu naprawdę się zaangażowała nad Zbruczem i Dniestrem.

    Odpuszczenie Rumunii oznaczałoby dla Niemców poważne problemy z ropą. To się zresztą i tak dzieje w moich grach, gdy Rumunia przelotnie jest w Międzymorzu. Blitzkrieg się zatrzymuje z braku paliwa, Francja upada podbita przez Włochy (wojska do Paryża wchodzą od południa).

    Ribbentrop nie był glupi, więc by nie powiedział do Becka w 1940 „aber natuerlich, mein Freund, pieprzyć Francję, pieprzzyć Rumunię, oddajmy aliantom Afrykę, idziemy razem na Stalina”. Warunkiem uderzenia na Stalina było dla Niemców opanowanie zachodniego frontu i Bałkanów. Przecież historycznie opóźnił Barbarossę, bo się ślimaczyła kampania bałkańska.

  22. @embercadero
    „Tak to jakoś leciało, pierwszy fakap: po podporządkowaniu Polski Hitler miałby w dupie Stalina i priorytetem dla niego byłaby Francja. W międzyczasie Stalin skasowałby nas.”

    No i tak się mniej więcej dzieje w HOI4, z tą poprawką, że po wybudowaniu linii Maginockiego na linii Zbrucza, Polska jest w stanie utrzymać front. Ale potem mam problem z kontratakiem.

  23. @embercadero
    „O ile dobrze pamiętam te pisowskie fantasmagorie to miało to być tak: w okolicach Monachium wstępujemy do Osi…”

    …jasne, a głupiutki Stalin nie robi nic. Spokojnie czeka sobie na katastrofę.

    „…a w 1940 wspólnie z Niemcami atakujemy Stalina”

    Przypominam, że Barbarossa początkowo udała się tylko dlatego, że Hitler wziął Stalina z zaskoczenia. ZSRR był (chwilowo) nieprzygotowany do obrony, bo watażka z Kaukazu nie wierzył w niemiecki atak i nie chciał niepotrzebnie prowokować Hitlera mobilizacją (co ciekawe, Wehrmacht faktycznie był przeciwny wszczynaniu wojny z ZSRR). Gdyby Polska weszła do Osi, przecież nie doszłoby do paktu Ribbentrop-Mołotow, a wroga (bo niezwiązana paktem) III Rzesza zbliżyłaby się do granic ZSRR. Co w takiej sytuacji zrobiłby Stalin? Natychmiastowa mobilizacja i albo uderzenie wyprzedzające, albo – co bardziej prawdopodobne – przygotowanie kraju do obrony. Oba scenariusze oznaczałyby niemożliwość przeprowadzenia polsko-niemieckiego blitzkriegu i mielibyśmy (prawdopodobnie) coś w rodzaju wojny pozycyjnej gdzieś na bagnach i w lasach Białorusi. W takim scenariuszu może udałoby się zająć Leningrad, ale o dojściu do Moskwy nie moglibyśmy nawet marzyć.

    Myślenie ahistoryczne bez uwzględniania politycznych zależności i zmiennych („do zdobycia Moskwy Hitlerowi zabrało polskich dywizji”) jest po prostu głupie i charakterystyczne dla niedouczonych pisarzy science-fiction. Chyba żaden poważny historyk nie twierdzi, że coś takiego byłoby w realnym świecie możliwe.

  24. @mario
    „Jest sposób – wypowiedzieć wojnę Grecji, która jest gwarantowana przez Rumunię, do takiej wojny Francja się nie włącza. Żeby jednak dojść do Grecji, to trzeba obrać trasę albo przez Bułgarię, albo przez Jugosławię (która też ma francuskie gwarancje). Da się zrobić, ale nie wiem z jakim wpływem na sumienie sanacyjnego dziennikarza.”

    Bardzo dziękuję, zrobię taką próbę. Gdy fantazjuję o sanacyjnm dziennikarzu, myślę konkretnie o Melchiorze Wańkowiczu, który napisał serię absolutnie parszywych, propaganowych tekstów o Polsce mocarstwowej i zajęciu Zaolzia. Wyszło jakieś 10 lat temu, czytałem z osłupieniem. Dostał za to od reżimu willę na Żoliborzu. Cóż, dla willi na Żoliborzu można wiele.

    Zrobiłem kolejne podejście, w którym polski wywiad, antycypując Monachium, wysyła do Czechosłowacji Krystynę Skarbek z misją zamachu stanu. Polscy agenci (już mam ich wtedy czwórkę!) po jej światłym kierownictwem propaguję ideologię Non Aligned. I zaraz po Monachium, ale zanim Niemcy ostatecznie przyłączą kraj, robią zamach stanu. Wtedy pojawia się „syldawskie” Kingdom of Bohemia, które toczy wojnę domową z demokratyczną Czechosłowację. Niemcy korzystając z zamieszania wkraczają. Kingdom of Bohemia zajmuje terytorium Słowacji (ale z Ukrainą Zakarpacką) i wchodzi do Międzymorza.

    Jako sanacyjny dziennikarz kategorycznie zaprzeczałbym jakiemukolwiek zaangażowaniu Polski w tej sprawie (ze swojej willi na Żoliborzu).

    To mi utrudniło zajęcie Węgier, bo w poprzedniej grze ich nastukałem via Mukaczewo. Tu musiałem czekać na Międzymorze (zima 1939), po czym ich nastukałem biorąc w klasyczne kółeczko, jednoczesna inwazja z Kingdom of Bohemia, z Jugosławii i Rumunii, plus korpus ekspedycyjny dowodzony przez generała Andersa.

    Teraz mam dobre granice do wojny z Niemcami i może w jakiejś następnej grze zaryzykuję?

  25. @wo

    … Gdy fantazjuję o sanacyjnm dziennikarzu, myślę konkretnie o Melchiorze Wańkowiczu, który napisał serię absolutnie parszywych, propaganowych tekstów o Polsce mocarstwowej i zajęciu Zaolzia. Wyszło jakieś 10 lat temu, czytałem z osłupieniem. Dostał za to od reżimu willę na Żoliborzu. Cóż, dla willi na Żoliborzu można wiele…

    Ooo! Tego nie znałem. Czyżby to ta sama sielankowa, a w czasie okupacji ostoja jego córki Krysi, willa na Żoliborzu znana z Ziela na kraterze?
    Daj namiar na tę publikację.

  26. @mw
    „Daj namiar na tę publikację.”

    Za Wiki: W tym samym roku wicepremier i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski zaproponował Wańkowiczowi propagowanie założeń czteroletniego planu inwestycyjnego, którego głównym punktem była budowa Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP). Pisarz wyraził na to zgodę; owocem jego pracy stała się Sztafeta – cykl reportaży z realizacji nowych inwestycji, w którym autor entuzjastycznie przyjął też zajęcie przez Polskę Zaolzia w 1938 r. Z powodu tej tematyki książka oczywiście nie mogła ukazać się później w okresie PRL, była to jednocześnie ostatnia książka Wańkowicza wydana w II Rzeczypospolitej

  27. No proszę, niby takie zmiany a sposób przydzielania willi na Żoliborzu ten sam. O domu oczywiście wiedziałem, ale o sposobie pozyskania nie. W sumie bardzo blisko prezesa, pewnie nawet 500m nie ma.

  28. „Czyżby to ta sama sielankowa, a w czasie okupacji ostoja jego córki Krysi, willa na Żoliborzu znana z Ziela na kraterze?”
    Ziele na kraterze jest wbrew pozorom fikcją literacką. Teraz nie znajdę źródeł, jednak córki W. nie wychowywały się w „domeczku”. Z powodu trudności finansowych owa willa była wynajęta, a rodzina Wańkowiczów mieszkały w wynajętym mieszkaniu.

  29. @embercadero
    „No proszę, niby takie zmiany a sposób przydzielania willi na Żoliborzu ten sam. ”

    Znaczy, moment, możliwe że to nie było takie bezpośrednie – tzn. że po prostu na tym zamówieniu rządowym zamówił taką górę hajsu, że (itd).

  30. @embercadero
    „W sumie bardzo blisko prezesa, pewnie nawet 500m nie ma.”

    Prawie 700 m do obecnej willi.
    Do poprzedniej jest znacznie dalej.

    Lokalizacja willi Wańkowicza jest też ważna – on miał bliziutko do Żoliborza Oficerskiego gdzie mieszkała ówczesna elita wojskowa.

  31. @wo

    No co do hajsu to wprawdzie nie czuję się biografem Wańkowicza ale zdaje się że już za „cukier krzepi” przytulił bardzo konkretny pieniądz. Więc może faktycznie dom kupił.

  32. @terpa

    Jakiej „poprzedniej”? Prezes miał jakąś poprzednią czy Melchior?

  33. @embercadero
    „No co do hajsu to wprawdzie nie czuję się biografem Wańkowicza”

    Ja też nie, przepraszam jeśli wprowadziłem w błąd. Po prostu takie prorządowe teksty, jakie pisał w „Sztafecie”, to ja mógłbym tylko za willę. A i to nie jestem pewien, bo ówczesny Żoliborz to chyba taka dzisiejsza Białołęka, kiepski dojazd, słaba infrastruktura, bez kaloszy nie przeżyjesz.

  34. Zgadza się, Żoliborz Dziennikarski to był wtedy koniec cywilizacji, prestiżowe wille pod koniec lat 30-tych powstawały raczej na Saskiej Kępie.

  35. Za „cukier krzepi” Wańkowicz dostał, jak sam pisze*, 5000 zł czyli ówczesnych $250 za słowo. Sporo, ale do willi, nawet na Żoliborzu, daleko.
    (Chevrolet montowany w Warszawie na Woli kosztował ok. 10000 zł)
    *przypominam, że w tekstach Wańkowicza nie doszukiwałbym się aptekarskiej ścisłości, mówiąc oględnie.

  36. Skoro notka jest na temat gry, to może Gospodarz pozwoli na gorące polecenie innej produkcji, a mianowicie ubiegłorocznego debiutu estońskiego studia ZA/UM – Disco Elysium.

    Teoretycznie jest to „realistyczny”, izometryczny rolplej osadzony w postrewolucyjnej i peryferyjnej krainie, która może przywodzić na myśl potransformacyjne kraje bałtyckie. Tym co czyni tę grę wyjątkową jest unikalny system dialogowy, jakość narracji oraz ogólny poziom artystyczny. Brak tu aktywnej walki, większość aktywności odbywa się przez skill checki oraz wybory dialogowe. Nasz protagonista nie zbawia świata, a jedynie próbuje odnaleźć się w zastanym świecie i być może rozwiązać zagadkę kryminalną.

    Postacie są krwiste, świat przedstawiony wciąga jak bagno, poruszane tematy to nie standardowa roleplejowa papka, humor bije po trzewiach, a główne mechaniki (dialogi + statystyki) są tak rewolucyjne dla narracji, że aż dziw bierze, iż nikt nie wpadł na to wcześniej. Po tym doświadczeniu powrót do klasycznych erpegów fabularnych może być trudny.

    Na zakąskę dodam jeszcze, że jedną z najciekawszych postaci w grze jest związkowy boss rządzący dokami.

    Kto wie, może Disco Elysium mogłoby się nawet okazać przyczynkiem do jakiegoś przyszłego felietonu?

  37. @wo
    „Kto wie, może Disco Elysium mogłoby się nawet okazać przyczynkiem do jakiegoś przyszłego felietonu?”

    Podejrzewam, że problemem jest brak edycji na Maca. Wiem, bo sam chciałem pograć.

  38. @kmitko
    „Jest w appstore”

    Od miesiąca, a ja sprawdzałem 2 temu. Dzięki!

  39. Nigdy nie grałem w HOI, ale trope „cobybyłogdyby?” jest moim ulubionym w fikcji wszelkiego rodzaju. Dlatego też wychodzę na moment z trybu lurkowania, żeby powiedzieć, że to genialna notka! Jeśli w głowie Gospodarza zakiełkuje myśl o kolejnej, to od razu oddaję głos na „tak”.

  40. Sztafetę przejrzeć polecam. Kupiłem sobie głównie dlatego, że książkę pięknie zaprojektował Mieczysław Berman(!!!). O Zaolziu jest cały rozdział „Fanfara zaolziańska” wg mnie trochę sztucznie dodany na końcu książki.

  41. @wo

    Czekając na DLC do EU4… (pod tym postem wydaje mi się bardziej na miejscu)

    Jako miłośnik gier Paradoxu, ale sceptyk DLC (czyli kupuję podstawowe gry, ale DLC pobieramt ylko darmowe) mam tutaj pytanko dla szanownych komcionautów: czy dużo tracę? Bo sama idea płacenia za mini dodatkowy kontent X razy wartość gry wygląda mi absurdalnie, ale jeśli można ostrzyć zęby na nowe DLC do EU4, to chyba mnie coś ominęło.

  42. @tandaradam
    „sama idea płacenia za mini dodatkowy kontent X razy wartość gry wygląda mi absurdalnie,”

    Doskonale rozumiem postaawę kolegi, ale potem jestem jak (i tu dorabiamy fejsbukowego mama) „WOJNY HUSYCKIE? SHUT UP AND TAKE MY MONEY!”.

  43. @tandaradam DLC – czy warto

    Czy warto kupować DLC Paradoxu? Warto. Zazwyczaj warto jednak poczekać na dobrą przecenę – bo dodatków wiele a bez nich da się grać.
    To jakie dodatki warto zależy czasami od tego kim lubimy grać – szczególnie w EU4 dodatki potrafią być skrojone mocno pod pewien kraj/region albo mechanikę (np handel – nie wyobrażam sobie teraz gry imperium kolonialnym bez Dharmy). Sensowne (aktualizowane) przewodniki po paradoxowych DLC ma strategygamer.com Warto też po prostu poczytać na wiki co dany dodatek rozbudowuje.

  44. @naturalucka

    „NIE MA JUŻ PŁATNOŚCI W ZŁOTÓWKACH”

    A skąd takie dziwne informacje? U mnie jest.

  45. @tandaradam
    „Jako miłośnik gier Paradoxu, ale sceptyk DLC (czyli kupuję podstawowe gry, ale DLC pobieramt ylko darmowe) mam tutaj pytanko dla szanownych komcionautów: czy dużo tracę?”
    Już EU3 bez dodatków to była mocno taka sobie gra (pamiętam, że byłem bardzo rozczarowany a grałem wcześniej w EU1, EU2 i w zasadzie wszystko co wydał Paradox w gatunku grand strategy). Po wydaniu dodatków do EU3 (NA, IN i HTTT) to znowu była strategia pełną gębą. EU4 – nie mam dużego porównania bo kupuję dodatki i już się nie cofam do podstawowej wersji. Tak jak ktoś wspomniał – warto poczekać na promocje i można kupować hurtem. EU1, EU2, HoI1, HoI2 – grało się wspaniale bez DLC, ale teraz w zasadzie rzadko wydają nowe gry, raczej dopieszczają istniejące.

  46. Prorok jakiś czy co? Właśnie przeczytałem że Wojsko Polskie okupuje Czechy. Pare metrów co prawda, wokół kapliczki ale zawsze. Czy mają odpowiedniego claima?

Dodaj komentarz