Drodzy pisowcy (2020)…

Dawno się na blogu nie zwracałem do pisowców, bo teraz to nie ma sensu. Oni lubią przychodzić na opozycyjne blogi czy fora, gdy mają uczucie wygranej – ale nie potrafią bronić swojej sprawy, gdy ta przegrywa.

Tak samo było za poprzedniego PiS. Próbowali mi tu robić wjazdy w 2006, odpuścili sobie po upadku Żelaznego Kanclerza.
Teraz też u nich, z tego co widzę, panika i zamieszanie. Ale ponieważ tak mnie jakoś poniosło, że zwrociłem się do nich w swoim ostatnim „piąteczku”, zrobię to znów na blogu.

Otoż, Pisowcy drodzy i szanowni. Wasi wybrańcy mają was za kretynów. Nie nas – was.

Was – bo oczekują, że będziecie wierzyć w ich wersję wydarzeń. Na przykład panu ministrowi, gdy ten mówi, że gdyby nie nowe przypadki wzrostu zachorowań, to mielibyśmy spadek zachorowań. Teza w zasadzie prawdziwa, a przecież wielce durnowata (dla kogoś kumatego).

Do idiotów kierowane są też tłumaczenia w sprawie biznesów rodziny Sz. Fakty, ustalone już przez funkcjonariuszy obecnego reżimu są takie, że w NCBiR dochodziło do nieprawidłowości, które skutkowały m.in. dokonanymi w 2016 aresztowaniami.

Marcin Sz. brat pana ministra i Anna Sz., żona pana minsistra, pobierali wielomilionowe granty od NCBiR. W komisji przyznającej te granty zasiadał pan Marek Orłowski, kolega brata pana ministra.

Kontrolerzy obecnej władzy napisali: „Eksperci Pan Marcin Szumowski i Pan Marek Orłowski oceniali sobie wnioski nawzajem” (…) „Z przedstawionej korespondencji jednoznacznie wynika, że łączące [ich] stosunki osobiste były tego rodzaju, że mogły budzić wątpliwość co do ich bezstronnośc”. Zdaniem kontrolerów był to „najbardziej skrajny przykład braku unikania konfliktu interesów”.

Brat pana ministra odpowiada tymczasem, że nigdy nie był „jednocześnie oceniającym i ocenianym”. OK, niech będzie, że nie był. Ale kto nie jest idiotą, ten zauważy, że nie tego dotyczy zarzut!

Kto nie jest idiotą, ten nie da się też nabrać na tłumaczenia braci Sz., ilekroć są przyłapywani na dealu z jakąś szemraną postacią. „To nas oszukano, to my jesteśmy poszkodowani”.

Droga familio Sz.: skoro macie takiego pecha do współpracowików, to może nie powinniście wchodzić do biznesu, a zwłaszcza do polityki? A moze w ogóle nie powinniście – bo nikt nie powinien! – łączyć biznesu z polityką?

Idiota też tylko przyjmie za dobrą monetę tłumaczenia panów Sz., że kupili te lewe maseczki od swego instruktora narciarskiego, bo „był 16 marca, początek pandemii, wszyscy się prześcigali w zakupach”. Początek pandemii był dużo wcześniej.

Se można sprawdzić tajmlajna w wikipedii. WHO pierwsze ostrzeżenia formułowało zaraz po nowym roku. Do końca stycznia pierwsze zachorowania były już w Rosji, w USA, w Szwecji, we Francji. Zaczęto zamykać pierwsze granice.

Krótko mówiąc, już w styczniu było wiadomo, że będzie źle i że trzeba zacząć kupować sprzęt ochronny. Co robił w styczniu pan minister? Zjeżdżał na nartach z panem prezydentem i swoim instruktorem (choć kłamał, że nie miał z nim kontaktu od lat).

Tylko kretyn nie zada w tej sytuacji pytania: czemuż ach czemuż pan minister nie mógł zrezygnować z tych nart i zabrać się za zakupy już w styczniu. Albo chociaż lutym…

A skoro mowa o nartach: tylko idiota zaakceptuje oficjalną wersję tego, co się dzieje obecnie z panem prezydentem. W marcu z wielką pompą podpisał ustawę o przekazaniu 2 mld rocznie na propagandę (tak wiem, oficjalna wersja, że nie na propagandę, tylko na ośrodki regionalne – głupek w nią uwierzy, bo głupek nie umie sam sprawdzić proporcji wydatków), pod warunkiem usunięcia prezesa Kurskiego.

Pochlebcy i włazipupcy zapiewali wtedy, jak to pan prezydent odniósł wielki sukces, pokazał siłę, sprawczość i „macht”. A teraz prezes Kurski wraca, podobno na prośbę pana prezydenta, który przez te dwa miesiące machtania i sprawczania stracił 20 punktów procentowych.

No przecież tylko idiota nie widzi, że to kompromitacja pana prezydenta. Potwierdził tym wszystkie stereotypy o swoim nieudacznictwie, wyrażane dowcipem o depilacji (który jest tak niesmaczny i wulgarny, że zabraniam przytaczania go w komentarzach!).

A sytuacja w Polskim Radiu? Wyborco PiS, oni po tobie oczekują, że uwierzysz w taką wersję, że piosenka Kazika według regulaminu w ogóle nie powinna być notowana na liście, a poza tym powinna być na czwartym miejscu, a pan dyrektor wprawdzie wysłał SMS w sprawie piosenki. Ale innej.

Oni wiedzą, że nikt inteligentny w to nie uwierzy. No ale nie kierują tej ściemy do nas…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Skomentuj

434 Comments

  1. Wyborcy PiS-u bardzo dobrze wiedzą, że ta partia kłamie (sami śmieją się z pisowskiej propagandy), tyle że „przecież wszyscy inni też kłamią”. Na zarzut że „PiS kradnie” odpowiedzą, że „no przecież wszyscy inni też kradli”. Wot, polityka. Na każdy zarzut można odpowiedzieć w stylu „a u was biją Murzynów!”. Do wywalenia Kazika z radia też pewnie dorobią sobie jakąś legendę („a za PO nie puszczali Rosiewicza i dyskryminowali Pietrzaka!”). Jeśli ktoś wierzy że TVP=TVN, a PiS=PO, to w sumie jakie ma znaczenie, kto siedzi u koryta?

  2. Zarzutem wobec Szumowskiego jest jeszcze to, że pomimo wyłączenia się z oceny własnego wniosku oceniał wnioski konkurentów, a poza tym ustalał reguły oceniania wniosków. I to się działo i za PO i po i zbiega z pewnym nurtem reformowania polskiej nauki.

    Często się w przypadkach dofinansowania spółek podkreśla, że nie wsystko jest finansowane przez Państwo. W tym przypadku „Na rozwój leków Spółka pozyskała ponad 230 milionów złotych, zarówno od inwestorów prywatnych, jak również z licznych grantów i dotacji. OncoArendi zatrudnia obecnie ponad 70 osób”. Odejmując kwotę z NCBiR czyli ok. 180 mln zł Szumowski przedsiębiorczo pozyskał ponad 50 mln z innych źródeł. Mianowicie „Z debiutu giełdowego OncoArendi pozyskała 58 mln zł”. W końcu pewny interes gdy się zasiada – historią sukcesów w NCBiR mogła być przekonująca dla inwestorów. A jacy to inwestorzy: Największym udziałowcem jest Michał Sołowow, najbogatszy Polak.

    Skąd Szumowski znalazł się w takim towarzystwie? Wymyślił go prof. Jerzy Duszyński, obecny prezes Polskiej Akademii Nauk i piewca standardów naukometrycznych, prestiżu i „doskonałości w nauce” naturalnie według niego przekładającej się na wielograntowość. Instytut Biologii Doświadczalnej im. Nenckiego PAN zatrudniał Szumowskiego jako kierownika przez 13 lat, od początku do końca dyrektorowania w nim Duszyńskiego w latach 2002-2015. Trzy ostatnie z nich Szumowski pobierał już środki z NCBiR później jednocześnie w nim zasiadając. Duszyński rzucił się dawać świadectwo w obronie współpracownika tydzień temu, kiedy na agendzie były tylko maseczki. „Być może popełnił błąd, ale jestem przekonany, że w dobrej wierze. Ten ewentualny błąd nie zachwiał moją dobrą opinią o Marcinie. Ani też nie powinien przekreślić wszystkiego tego co zrobił i robi dla nauki w Polsce”. Najwyraźniej nie przewidział, że będzie ciąg dalszy. Nawet jeśli to możliwe, że przez 3 lata nie wiedział że jego najbliższy współpracownik współpracuje z największą w Polsce agencją grantową, tym gorzej to o nim świadczy. Szumowski nie ma w biotechnologii czy medycynie innych kompetencji niż zasiadanie na stanowisku które dał mu Duszyński. Doktorat zrobił z fizyki atmosfery, a potem został specjalistą rainmakerem od pisania grantów Duszyńskiego, jak się okazuje także od wyparowywania pieniędzy.

  3. Dzień dobry Państwu.

    Ostatnio przeczytałem brutalny komentarz, że na PiS głosują albo ludzie podli albo ludzie głupi. I myślę, że ta ocena jest trafna.

    Właśnie dlatego, przekręty Szumowskiego nie mają żadnego znaczenia dla elektoratu. Dla 95 procent z nich to nie ma znaczenia, albo wręcz nie rozumieją o co chodzi (genialny reportaż sprzed 2 dni Kto nie za PiSem ten wariat). Pozostałe 5 procent rozumie mechanizm, ale zwyczajnie zazdrości Szumowskiemu, Banasiowi i pozostałym, patrząc na nich z podziwem.

    Dlatego nikt z pisowców drogich nie podejmie tu rękawicy i nie weźmie udziału w dyskusji.

    A dla Polski nadzieja jest wyłącznie w tych 45 procentach co na wybory nie chodzi.

  4. @Maciek Trybuszewski
    A gimby nie wiedzą, jak strasznie tu było, zanim nie ruszyła!

  5. @polska nauka i reformy

    Pozwolę sobie jako uzupełnienie tego co napisał Bot, dorzucić niedawny tekst z prasy akademickiej [1]
    Generalnie ze swojej perspektwy sfrustrowanego pracownika który na szczęście za nic nie odpowiada i na nic nie ma wpływu- reforma, „doskonałość naukowa” i inne slogany służą przede wszystkim przetasowaniom kadrowym. Żadna reforma jaką pamiętam, nie była witana pozytywnie, raczej jako „wincyj tabelek do wypełnienia, wincyj!”. Nie zmienia to oczywiście żadnej z realnych bolączek polskiej nauki, a zwłaszcza układów i układzików jak w sprawie opisywanej powyżej. Co najwyżej wytwarzają się nowe strategie przetrwania lub cichego omijania/sabotowania zmian. Otwarty protest jaki miał miejsce dwa lata temu był niszowy i nie zmienił niczego.

    A co do pisowców – niezmiernie dziwi mnie że mimo co jakiś czas powtarzających się reportaży w rodzaju niedawnego [2]. Czyli „pojedźmy na prowincję i popatrzmy jak tam jest i czemu oni są za PiS-em”, Mimo badań Gduli (których chyba nikt nie powtórzył, nie zrobił podobnych), mimo książek takich jak „Nie zdążę” czy „Ostre cięcie” opisujących czemu ta prowincja na III RP się zawiodła – to wciąż nie widać ani sensownej oferty dla tejże pisowskiej prowincji ani nawet prób dotarcia do niej, poza częścią lewicy (ludowców pomijam bo tam byli zawsze).

    [1] [[https://miesiecznik.forumakademickie.pl/czasopisma/fa-03-2020/w-oparach-nowomowy%e2%80%a9/?fbclid=IwAR37f5e-JvIdN8HMjUao5I8OT9JVjhqPUlL7BcWbS61ZDURtMfGJQ0Nf1vQ ]
    [2] [https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25960885,jak-ktos-przeciw-pis-owi-to-mowia-ze-wariat-w-tej-gmienie.html]

  6. @mnf
    „o wywalenia Kazika z radia też pewnie dorobią sobie jakąś legendę („a za PO nie puszczali Rosiewicza i dyskryminowali Pietrzaka!”). ”

    Jasne, już dorabiają. Ale jednak PR3 po prostu przestało działać – już nawet nie są w stanie znaleźć w swoim gronie (!) chętnego do poprowadzenia Zapraszamy do Trójki czy Listy Przebojów.

  7. @monday.night.fever:
    Tak, też to słyszę. Ostatnio w karykaturalnej formie „Sz. kradnie — no widzicie, to znaczy, że Wasi musieli kraść jeszcze bardziej!”
    Tyle, że ten symetryzm jest pozorny. Bo gdyby to był symetryzm, to było by 50:50 w pojedynku PO-PiS. A nie jest.
    Gdy odbywały się uczniowskie protesty przeciwko ministrowi Romanowi Giertychowi, cytowano młodych ludzi z zadowoleniem, mówiących że „minister jest obciachowy”. A przecież „obciachowość” nie jest argumentem. Jakby to powiedzieć: „nie lubię Giertycha, ale jeszcze bardziej nie lubię pustki myślowej w głowach protestujących”.
    PO, „lewackość” itp. są obecnie obciachowe, przynajmniej na prowincji (bo w miastach, to trochę inaczej). Taka jest „mądrość zbiorowa” (tak, znam takich „Głosowałem na PiS, jak wszyscy”), a cała reszta to tylko (IMHO) próba racjonalizacji tej mądrości. Symetryzm, przymykanie oczu, machanie rękami.
    Czy ci ludzie są idiotami? Chętnie bym przytaknął, gdyby nie to, że jak zerkam do banieczki peowskiej, to mam dokładnie to samo, tyle że obciachem jest wszystko co nie z PO, symetryzmem zaś opowiadanie, że Biedroń w umowie z Bosakiem chcą zlikwidować w Polsce demokrację; a Kidawie należała się władza w Polsce — PO ma na to papiery od samego Pana Boga.
    Oczywiście, można idiotyzm rozciągnąć na drugą banieczkę, ale jak widzę je obie, to sam nie jestem pewien, czy i moja „lewackość” to nie podobny idiotyzm, tyle że przylegający do jeszcze innej bańki…

  8. @sfrustrowany_adiunkt:
    Dopiero co pisałem, ale napiszę jeszcze raz — nie kupuję tezy, że w tym jest jakiś racjonalny rdzeń. PiS wykreował rzeczywistość, w której demokratyczne partie, od liberałów po lewicę, leżą na śmietniku historii, niekoniecznie z jakiegoś powodu, a dopuszczalna dyskusja obejmuje PiS i Konfederację. Jakikolwiek miałbyś program natkniesz się na próg, ludzi, którzy nawet nie chcą go wysłuchać. Bo nie.

  9. „Ostatnio przeczytałem brutalny komentarz, że na PiS głosują albo ludzie podli albo ludzie głupi. I myślę, że ta ocena jest trafna.”
    Nawet jeśli to prawda, to przecież ludzie głupi i ludzie podli powinni mieć swoją reprezentację w Sejmie, byle nie osobiście.
    (Piszę to całkiem poważnie, obie w/w grupy ludzi mają pewne słuszne interesy, o które należy dbać)

  10. @wo
    „Otoż, Pisowcy drodzy i szanowni…”

    Przecież już nawet ostatnio prof. Markowski w wywiadzie na Wyb mówił otwarcie, że rozmowa z wyborcami PIS nie ma żadnego sensu. Chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby zmobilizować spetryfikowany i zastraszony przez Kidawę elektorat PO. Strzelanie do własnych wyborców takimi komunikatami (ostrzał był wspierany przez wielu publicystów, np. red. Wrońskiego) było jedną z najgłupszych rzeczy, którą zrobiła opozycja pod okupacją PIS. Jeśli Trzaskowski nie wygra z Dudą to właśnie z tego powodu. Rozumiem, że znęcanie się nad nieskażonymi głębszą myślą mózgami Pisowców jest formą hobbystycznego relaksu. So be it.

    @sfrustrowany_adiunkt

    Próbowałeś zmienić profesję?

  11. @ Vinidion

    „Próbowałeś zmienić profesję?”

    To sakramentalne pytanie pada w stosunku do naukowców, lekarzy/pielęgniarek, nauczycieli, policjantów i strażaków na pewno też (ale nie znam, to nie wiem) co chwilę. W zależności od pytającego, tonem albo mli-mli troski, albo passive aggressive pretensji niemal.

    I zwykle nie zmieniajo. Jacyś, widać, masochiści.

  12. @adiunkt
    „Czyli „pojedźmy na prowincję i popatrzmy jak tam jest i czemu oni są za PiS-em”,”

    Też przecież nie wszyscy. Nie wpadajmy z kolei w mit „PiS to głos prowincji”. Historia pokazuje, że o wyborach politycznym na poziomie prowincji często decyduje po prostu mechanizm „jak Toruń jest za gibelinami, to Bydgoszcz za gwelfami”.

    @pak
    „Tyle, że ten symetryzm jest pozorny. Bo gdyby to był symetryzm, to było by 50:50 w pojedynku PO-PiS. A nie jest.”

    Ależ właśnie jest (z dokładnością do 5 pkt proc). Cały czas wybory rozstrzygają się niewielką większością. To nie jest tak, że PiS ma masowe poparcie, jak Orban. Cały czas mamy wyniki raczej typu 48/52 w drugiej turze albo 235/225 w Sejmie, albo 51/49 w Senacie. Za to zresztą mam do nich przede wszystkim pretensję – że uzurpują sobie przemawianie w imieniu mitycznego Suwerena, a nie mają nawet szans na uczciwie zdobytą większość konstytucyjną.

    Więc tak naprawdę nadziei nie należy szukać w „45 co nie głosuje”, tylko w 5%, które się zniesmaczy panem Adrianem i nie pójdzie / odda głos nieważny.

  13. @obciachowosc
    Niektórym rozumienie młodzieży zatrzymało się gdzieś w okolicach programu Luz.

    @ wroclawski1977
    „na PiS głosują albo ludzie podli albo ludzie głupi. I myślę, że ta ocena jest trafna”

    Tyle ze to już ocena moralna, nieprzydatna do niczego. Ale trywialna prawda jest ze połowa społeczeństwa ma IQ niższe od przeciętnego. Dla nich na lewo od PiS nie ma realnej oferty albo jest przedstawiona w uczonej łacinie. Tutaj bon moty w stylu naucz się programować i weź kredyt w ogóle nie maja racji bytu. Pewne ścieżki kariery są dla nich zamknięte co nie znaczy ze ich nie potrzebują. Te perspektywy na przyszłość dają im rządzący i przedstawiają w ich języku, na serio i bez smieszkowania za plecami.

  14. @mcal
    „I zwykle nie zmieniajo”

    No i dzięki mamy takie fajne ksywki jak sfrustrowany_adiunkt (zajął jako pierwszy, ale pewnie mnóstwo adiunktów spogląda z zadrością… lucky bastard). Jeśli chodzi o naukowców i lekarzy to mam na to prostą teorię. Pomimo upokorzeń, niskich zarobków, mobbingu, etc. są to jednak grupy zawodowe, które widzą światełko w tunelu.

    Naukowiec marzy (i ma szanse) na zostanie nietykalnym-do-emerytury-habem z tytułem profesera uczelnianego i „partycypować w zyskach uniwerku”. Bo jak ktoś kiedyś ładnie powiedział, uniwersytet to współwłasność społeczności profesorów, a wszyscy tam są dla nich, a nie odwrotnie. Ścieżka kariery może i trochę cyniczna, ale gdzieś tam w głębi każdy marzy o dołączeniu do takiego grona.

    Lekarze z kolei są w jeszcze lepszej sytuacji. Po ciężkich studiach, upokarzającym stażu i rezydenturze (pełnej „przynieś-podaj-pozamiataj”, słabej kasy, mobbingu, dorabianiu w dziesięciu miejscach), lekarz może rozpocząć własną przygodę. Ma trochę po 30-tce i nagle zaczyna zarabiać rynkowe stawki spotykane w przeróżnych gabinetach (150-300 za godzinę). Dodatkowo jeśli chce wyjechać poza kraj – pytają się „kiedy przyjeżdżasz?”.

    Dla nauczycieli i pielęgniarek nie mam żadnej teorii i słów pocieszenia. Dlatego darzę ich zawody większym szacunkiem i uważam, że powinni zdecydowanie lepiej zarabiać, a budżet powinien to dzielnie znieść.

  15. @Vinidion

    „Próbowałeś zmienić profesję?”

    I tak i nie. Mimo tych wszystkich frustracji i problemów wciąż z perspektywy szeregowego pracownika nauki – zyski przewyższają koszta (czyli głównie frustracje) więc póki jeszcze warto, to nie. Ale właśnie z uwagi na długoterminową niepewność sytuacji – nad planem B a nawet C pracuję..od kilku lat. Póki co to są przynoszące skromny dochód zajęcia uboczne – bo zmiana kursu na świat korpo czy administracji publicznej jakoś mi się jednak nie uśmiecha. Ale też mam to szczęście że jakieś alternatywne ścieżki zawodowe są.
    Policjant na przykład ma już dużo gorzej – bo i ciężko robić coś sensownego po godzinach (zwłaszcza mając na uwadze że godziny nie kończą się zawsze na 8h zmianie) a i umiejętności i doświadczenie kiepsko się monetyzują (poza nielicznymi przypadkami branży ochrony czy szkoleń z powiedzmy wyższej półki ale to opcja dla ok 1-2% funkcjonariuszy bardzo szczególnych formacji). To samo pielęgniarki czy nauczyciele. Im pozostaje faktycznie zaczynanie czegoś zupełnie od nowa…

    @wo

    „Też przecież nie wszyscy. Nie wpadajmy z kolei w mit „PiS to głos prowincji””

    Jasne, przecież nawet ten przykładowy reportaż z warszawskiej Wyborczej to pokazuje – bardziej chodziło mi o to, że ta oferta dla prowincji jest taka se, jeśli w ogóle (PO/KO). I nie jest wykluczone że spadek poparcia dla PiS to jest kwestia pracy u podstaw zajmującej 2-3 kadencje (zresztą, ten wątek się tu nie raz przewijał, może Awal się wypowie).

  16. @Vinidion

    „Ścieżka kariery może i trochę cyniczna, ale gdzieś tam w głębi każdy marzy o dołączeniu do takiego grona”

    Skłamałbym gdybym zaprzeczył ale…perspektywa awansu wzwyż nie jest jakoś (ok, poza nietykalnością 😉 ) szczególnie kusząca. Bo może uda się delikatnie mając na coś wpływ zmienić coś na lepsze, komuś pomóc itd. Ale też to oznacza więcej obciążeń administracyjnych, rad, komisji i tego typu rzeczy. No i więcej polityki uczelnianej. Przy czym na tyle na ile widzę po znajomych z innych branż – to jest model uniwersalny w każdej instytucji/korpo/etc.

  17. @bantus

    „Dla nich na lewo od PiS nie ma realnej oferty albo jest przedstawiona w uczonej łacinie”

    Ależ ja się z Tobą w 100 procentach zgadzam. PiS jest w polityce tym czym Patryk Vega w kinematografii. Po prostu więcej jest tych odbiorców mniej wyrobionych i tylko PiS w to potrafi grać.

    Więc niestety uważam że wszelkie nadzieję o dialogu są płonne.

    A największą wadą 3RP było ignorowanie tych ludzi i pozostawienie ich samym sobie, dotyczy to również małomiasteczkowej klasy średniej.

    I życzyłbym sobie, żeby następca pisu postawił na edukację, choć oczywiście wiem że i na tym polu będzie rozczarowanie

  18. @sfrustrowany_adiunkt
    „Mimo badań Gduli (…) opisujących czemu ta prowincja na III RP się zawiodła – to wciąż nie widać ani sensownej oferty dla tejże pisowskiej prowincji ani nawet prób dotarcia do niej, poza częścią lewicy”

    Akurat badania Gduli* pokazują coś przeciwnego. PIS do władzy wynieśli nie „poszkodowani przez III RP” a całkiem upasiona prowincjonalna klasa średnia, o której nie można powiedzieć, że się zawiodła. Gdula wskazuje inne przyczyny (nie bez kozery w tytule pracy „Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”).

    Zaś próby dotarcia tej „części lewicy” na prowincji spełzły na niczym, ponieważ ona już samą diagnozę ma nieprawidłową** (którą ty też prezentujesz).

    *Pomijam wymienione książki i reportaż, bo to zideologizowane fantazje pisane pod z góry założoną tezę, przyzerowa wartość poznawcza, szkoda czasu.
    **Tutaj atak Zandberga na wyniki badań Gduli, które w najważniejszym aspekcie okazały się sprzeczne z tym, co wyfantazjował sobie Zandberg wraz z tą „częścią lewicy”: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,161770,23031679,adrian-zandberg-w-polsce-jest-za-duzo-gnojenia-nie-tylko-w.html

  19. @wrocławski 1977
    „przekręty Szumowskiego nie mają żadnego znaczenia dla elektoratu [PiS]. Dla 95 procent z nich to nie ma znaczenia, albo wręcz nie rozumieją o co chodzi”

    O to, to! Pani Jadzia z Mielca nie interesuje się polityką, na przekręty PiS odpowie ci, że „a za peło kradli ośmiorniczki i obżerali się zegarkami” i głosuje tak, jak ksiądz proboszcz przykazał.

    „A dla Polski nadzieja jest wyłącznie w tych 45 procentach co na wybory nie chodzi”

    Nadzieja w tym, że nadal będą siedzieć w domach. Inaczej PiS miałby większość konstytucyjną jak na Węgrzech.

    @pak4
    „PO, „lewackość” itp. są obecnie obciachowe, przynajmniej na prowincji (bo w miastach, to trochę inaczej).”

    Właśnie to jest w Polsce problemem, że nie mieliśmy porządnej lewicy, a więc cała reszta polityków (z eseldowską wydmuszką włącznie) zaczęła się – siłą rzeczy – licytować na prawicowość. Ta spirala przez ćwierć wieku się nakręcała, nakręcała, aż w końcu pękła. I dziś duża część wyborców PiS zwyczajnie wybacza im złodziejstwo i kłamstwa tylko dlatego, że są prawicowi i prokościelni (słyszę np., że „PiS jest jaki jest, ale pomyśl co by było, gdyby rządziła Platforma” – w znaczeniu: uchodźcze LGBT uczyłoby wychowania seksualnego w przedszkolach).

    Brzydka prawda jest taka, że przytłaczająca większość społeczeństwa to prawicowcy. Ale zauważyłem, że koleżeństwo lubi tu czasem rzucać oskarżeniami o „głupotę” czy „bezmyślność” tego elektoratu, więc jedno chciałbym zaznaczyć: TO NIE JEST ICH WINA – oni zostali tak wychowani i ukształtowani. W kraju Stanu Wojennego, Papieża-Polaka i octu na półkach tak być musiało. Gdybym wychowywał się w religijnej rodzinie na Podkarpaciu z portretem Papieża Polaka nad łóżkiem, to dziś też pewnie czytałbym „Nasz Dziennik” i głosował na PiS. To nie jest nawet kwestia głupoty, jak pisze @wrocławski, tylko systemu operacyjnego, który ci (media, szkoła, kościół) wgrali w mózg. Ja mam to szczęście, że żyję w multikulturowym Poznaniu, do kościoła nie zaglądałem, wiadomo – Cywilizacja Śmierci, blisko do bezbożnej Gejropy, więc dostałem ten lewacki software; a kolei pani Jadzia całe życie modli się w kościele w Mielcu, to dostała prawicowy. Dzięki Bogu nigdy też nie chodziłem w tym Poznaniu na mecze (w dvpie mam futbol od zawsze) – ale gdybym mieszkał koło stadionu, to pewnie miałbym kumpli kibiców i dziś być może popierałbym Konfederację.

    Wina leży nie więc po stronie zwykłego Kowalskiego, który raz na cztery lata zaznacza krzyżyk na kartce, tylko opiniotwórczych elit, które na początku lat `90 rozdały karty (ale nie lewicy) i które wgrały Kowalskiemu ten software do mózgu. W polskich warunkach decydował o tym przede wszystkim kościół, dlatego tak czekam na tę mityczną zapateryzację, która (podobno) ruszyła.

  20. @wroclawski1977
    „A dla Polski nadzieja jest wyłącznie w tych 45 procentach co na wybory nie chodzi.”

    Ludzie nie chodzą na wybory nie dlatego, że nie widzą dla siebie opcji, tylko dlatego, że nie czują sprawczości albo nie widzą sensu w samym procesie. Nie znaczy to, że ich preferencje po przyciśnięciu do muru byłyby diametralnie inne, niż ogólny rozkład sondażowy.

    @bantus
    „połowa społeczeństwa ma IQ niższe od przeciętnego”

    IQ jest skalibrowane tak, żeby przeciętnie IQ było, well, przeciętne. Z definicji 68% ludzi ma przeciętne IQ, tj. mieści się przedziale jednego odchylenia standardowego od średniej.

    PS. Mógłby mnie ktoś naprowadzić ciut bardziej na ten dowcip o depilacji? Bo mnie google-fu zawodzi. Jakieś inne słowa-klucze?

  21. @invinoveritas
    „Tutaj atak Zandberga na wyniki badań Gduli, które w najważniejszym aspekcie okazały się sprzeczne z tym, co wyfantazjował sobie Zandberg”

    Który to najważniejszy aspekt?

  22. @invinoveritas

    Tylko że najważniejszą częścią badań Gduli jest nie tyle diagnoza, co deskrypcja. Podobnie jak linkowanego reportażu. To właśnie diagnoza jest ogromnie dyskusyjna bo nie można wyciągać tak daleko idących wniosków na podstawie….30 wywiadów. Jakby tych badań zrobił więcej (i w kilku Miastkach) było by o czym rozmawiać. Chodzi właśnie o to że mając co jakiś czas powtarzane (niestety – za mało regularnie) mniej lub bardziej powierzchowne badania/reportaże ich efekt sprowadza się do „ludzie z Warszawy pojechali na prowincję i zonk, tam nie mieszkają chodzące stereotypy”. I co z tego wychodzi? Ano właśnie niewiele, powiedzmy że właśnie „wykluczenie komunikacyjne” udało się wprowadzić do języka polityki i jakieś – lepsze lub gorsze oferty w sferze polityki są czasem w tej sferze formułowane. Najczęściej właśnie ze strony lewicy.

    I tu pojawia się oczywiste pytanie – gdzie u Trammera czy Gitkiewicz masz „zideologizowane fantazje pisane pod z góry założoną tezę”? Zwłaszcza w przypadku tego pierwszego jestem szczególnie ciekawy bo opisał rzeczy które środowisko powiedzmy kolejowe i okołokolejowe dobrze znało.

  23. „Wyborcy PiS-u bardzo dobrze wiedzą, że ta partia kłamie (sami śmieją się z pisowskiej propagandy), tyle że „przecież wszyscy inni też kłamią”.”

    Ja akurat miałem szczęście do wyborców PiS (czy generalnie prawicy), którzy reprezentują postawę krytycznego krytyka, który jest tak krytyczny wobec wszystkiego, że na końcu daje wcisnąć sobie największy kit (przy okazji robiąc z siebie idiotę).

    Kolejną sprawą jest to, że PiS reprezentuje atrakcyjną i dającą w czasach w późnego PoMo poczucie bezpieczeństwa łatwą do przyswojenia dla sporej części Polaków tożsamość. Jeśli dodamy do tego, że obecnie mobilizacja elektoratu ma charakter militarny ((c) Małgorzata Jacyno) – jezu… sam przecież starciłem jakąkolwiek nadzieję i w drugiej turze zagłosuję na każdą mameję, która nie będzie Dudą i Bosakiem – to nic dziwnego, że dowolna afera spływa po elektoracie PiS jak po kaczce.

    „Wina leży nie więc po stronie zwykłego Kowalskiego, tylko opiniotwórczych elit, które na początku lat `90 rozdały karty (ale nie lewicy) i które wgrały Kowalskiemu ten software do mózgu.”

    To jakaś wersja a rebours prawicowego mema o wszechwładzy Gazety Aborczej?

  24. @krzloj
    „To jakaś wersja a rebours prawicowego mema o wszechwładzy Gazety Aborczej?”

    To – tłumacząc z polskiego na nasze – oznacza po prostu, że im bardziej lewicowej oferty nie było, tym bardziej jej nie ma i nie będzie (a nawet jak będzie, to jakby jej nie było). Ale też nie ma w tym nic zaskakującego, skoro naturalne procesy laicyzacjne zostały na parę dekad zamrożone przez pontyfikat Papieża Polaka. Taka karma. W tym barze mogliśmy zamówić tylko dwa dania: albo korwinobalceryzm dla fajnopolaków, albo janopawlizm i wyklętyzm dla reszty. Lewicowej oferty nie było w menu, więc pokrzywdzeni zwrócili się najpierw do Tymińskiego, później do Leppera, a ostatnio do Kaczyńskiego. Jak się lubi co się nie ma…

  25. @Maciek Trybuszewski

    „Zapateryzacja ruszyła.”

    Patrząc na ostatnie sondaże prezydenckie albo reakcje na nowy film Sekielskiego (i wątek „lawendowej mafii”) zmuszony jestem westchnąć: no jakoś nie bardzo.

  26. (…) piosenka Kazika według regulaminu w ogóle nie powinna być notowana na liście, a poza tym powinna być na czwartym miejscu (…)

    Kiedy ostatnio zajrzałem na stronę LP3, znajdowało się tam notowanie nr 1999 z 22 maja z piosenką Kazika na miejscu pierwszym (zmiana o trzy miejsca).

  27. @pk
    „Patrząc na ostatnie sondaże prezydenckie albo reakcje na nowy film Sekielskiego (i wątek „lawendowej mafii”) zmuszony jestem westchnąć: no jakoś nie bardzo.”

    Nim nie ruszyła, nie powstawały takie filmy. To byłoby po prostu nie do pomyślenia np. w 2005.

    @mrb
    „Kiedy ostatnio zajrzałem na stronę LP3, znajdowało się tam notowanie nr 1999 z 22 maja z piosenką Kazika na miejscu pierwszym (zmiana o trzy miejsca).”

    To teraz. Cytowałem wersję pana dyrektora dotyczącą poprzedniego notowania.

    @rozowyguzik
    „PS. Mógłby mnie ktoś naprowadzić ciut bardziej na ten dowcip o depilacji?”

    ZABRANIAM!

    @krzloj
    „To jakaś wersja a rebours prawicowego mema o wszechwładzy Gazety Aborczej?:”

    To jest po prostu oczywiste – przez pierwsze 2 lata III RP (1989-1991) Sejm był niedemokratyczny. Ludzie, którzy w nim zasiadali, mieli oczywistą przewagę polityczną nad tymi, którzy w tym okresie próbwali zakładać niezależne partie lewicowe czy prawicowe czy jakiekolwiek. Nie mogli też uczestniczyć w rozgrabieniu majątku RSW, a to przecież niejednemu środowisku dało potężny atut, wykorzystywany do dzisiaj.

  28. @Piotr Kowalczyk

    Mem „Zapateryzacja Ruszyła” pochodzi ze starego wpisu na tym blogu o tym samym tytule, w którym @wo napisał: „Proszę państwa, 9 sierpnia [2010] skończył się w Polsce klerykalizm”. Mam wrażenie, że został użyty przez Piotra Trybuszewskiego ironicznie. Od „końca klerykalizmu” minęła dekada, a kościół się umacnia – zarówno politycznie, jak i finansowo.

  29. @mnf
    „Mam wrażenie, że został użyty przez Piotra Trybuszewskiego ironicznie.”

    Bardzo możliwe, ale ironia też bywa głupia. Pewnie pan Piotr Trybuszewski był w 2010 dzieckiem i mu się wydaje, że film Sekielskich mógłby powstać wcześniej? Zanim nie ruszyła?

  30. „I zwykle nie zmieniajo. Jacyś, widać, masochiści.”

    Pewnie dlatego mamy lekarzy albo 60+ albo tuż przed 40. Jednak bardzo dużo lekarzy wyjechało i, zaryzykuję tezę, że jeszcze więcej wyjedzie po obecnej pandemii, dochodząc do wniosku, że po cholerę się użerać z całym tym systemem, gdy na Zachodzie zapytają „ile i czy chcą państwo kurs językowo od razu?”.

    To samo z pielęgniarkami, zresztą bardzo wiele z nich odchodzi z zawodu po skończeniu studiów albo wyjeżdża zagranico (także dlatego, że tam pielęgniarka nie jest traktowana jak niepełnosprawny pracownik zespołu a wykonuje szereg czynności które u nas robią lekarze).

    Myślę, że to nie problem inteligencji lub jej braku. Myślę, że mamy sporą grupę ludzi, którym nawet jak się udało, to byli poza. Instytucje typu przychodnia, sąd i tak dla nich nie działała, lokalne władze to była konkurencja, zmawiająca się ze sobą. Nic dziwnego, że propozycja PiS wzmocniona przez kościół do nich trafiła.

  31. @wo
    „To teraz. Cytowałem wersję pana dyrektora dotyczącą poprzedniego notowania.”

    Przecież wiem. Po prostu pisowskie konstrukty propagandowe, skierowane do ludzi traktowanych przez partię rządzącą za idiotów, są zdumiewające i fascynujące zarazem. To jest tak, jak z tym urządzeniem, które pojawia się w czołówce serialu „Elementary”. (Jak się nazywa ten rodzaj machin?)

  32. @mnf

    „a kościół się umacnia – zarówno politycznie, jak i finansowo.”

    No ale to nie jest ot po prostu takie sobie umocnienie zawieszone w próżni. To jest reakcja na to, co się dzieje w społeczeństwie, a społeczeństwo się chcąc nie chcąc sekularyzuje i rozwija, nawet wliczając nasz polski prawoskręt, na który tak tu lubimy narzekać. Z polskim kościołem obecnie jest tak, jak ze wszystkimi ruchami reakcyjnymi w historii – w sytuacji zagrożenia (a zagrożenie jest jak najbardziej realne) konsolidują siły i wyprowadzają kontrofensywę kulturalną.

    Jasne jest, że jest to nadal licząca się siła i w ten sposób na pewno sobie uszczknie całkiem sporo fruktów, ale nadal jest to konająca ostryga w tym sensie, że historii nie zatrzyma. Wyjścia z tej sytuacji są tylko dwie – albo postęp, albo faszyzm. A ponieważ faszyzm jest systemem z gruntu niestabilnym, to prędzej czy później tego typu reakcja się rozleci, jak w każdym innym historycznym przykładzie.

  33. @WO

    „Nim nie ruszyła, nie powstawały takie filmy.”

    Wątpię, czy bez YouTube’a i i Patronite’a i te by powstały.

    „To byłoby po prostu nie do pomyślenia np. w 2005.“

    W 2015 – scratch that, w zeszłym roku – byłoby nie do pomyślenia, że Bosak będzie miał lepszy wynik od Biedronia, a Sekielscy po nowym filmie będą się boksować werbalnie z działaczami LGBT zamiast Episkopatem. Debata prezydencka, dziesięcioro zapytanych o małżeństwa jednopłciowe: osiem głosów na nie, jedno uchylenie się od odpowiedzi (Kidawa-Błońska), jedna odpowiedź pozytywna, ale na tyle oględna, aby uniknąć formuły otwartego „Tak, podpisałbym“. Z mojej perspektywy to bardziej kręcenie się w koło niż postęp. Jeżeli mówimy o przeszłości, to pozwolę sobie na małe wspomnienie z racji prawie już pewnego zgonu „CD-Action“. Jedną z atrakcji tego pisma był dołączany na płycie zin „Action Mag“ tworzony głównie przez czytelników. Artykuły w nim zamieszczane nie miały ograniczeń tematycznych, ale pośród nazw działów wyróżniał się jeden, dosyć enigmatycznie zatytułowany „ROT-13″. To tam lądowały teksty, które redakcja uważała za zbyt „kontrowersyjne“ dla ogółu. I co się okazało, w większości znajdowały się w tym miejscu arty antyklerykalne z domieszką antyteistycznych. Nie mówię, że w mentalu nic nie zmieniło się od lata 90: o temacie małżeństw jednopłciowych można mówić, bo istnieją już na zgniłym Zachodzie, ale dla mnie zmiana jest głównie technologiczna. W sensie, że nie potrzeba już łaski pana redaktora, aby zgodził się wygospodarować zaszyfrowany zakątek płyty na niewygodny punkt widzenia. Można sobie wykroić własny kawałek Internetu, czy to ttdkn-owski, czy Razemowy, można zamanifestować widoczność rozmaitych mniejszości w Sieci, ale to, jak szybko duch podąża za maszyną, to już inna sprawa.
    (Debata i tak potwierdziła, że dominującą religią w Polsce pozostaje korwinobalceryzm z kultem św. Przedsiębiorcy. Powoli kandydatura Hołowni zaczyna zajmować pozycję najmniejszego ze wszystkich zeł. Holy crap.)

    @MNF

    „Mem „Zapateryzacja Ruszyła” pochodzi ze starego wpisu na tym blogu“

    Wiem przecież. Nadto kol. Trybuszewski to Maciej, nie Piotr.

  34. @MRB

    „To jest tak, jak z tym urządzeniem, które pojawia się w czołówce serialu ‚Elementary’. (Jak się nazywa ten rodzaj machin?)”

    Maszyna Rube Goldberga.

  35. @badania Gduli i opowieść o nękanej prowincji która z tego znękania głosuje na PiS. To oczywiście nie jest takie albo-albo. Z swojego małomiasteczkowego podwórka mogę napisać, że lokalne elity (biznes, biznesik, i rozmaite grube szychy) to albo jest PSL (ciągle), albo rzeczywiście PiS. Z tym, że tych ludzi nie jest aż znowu tak dużo przecież. A mają po głosie.
    W masach – klasie ludowej i pseudośredniej na PiS (jak i generalnie na całą nową prawicę na świecie) głosuje się głównie „na złość elitom”. I tu zgoda – to konsekwencja nie tyle zaorania pekaesów i pociągów, ale wypowiedzenia paktu społecznego (czyli cichej umowy, że my, elity, posuniemy się trochę by i wam, prostaczkom, sporo skapywało). Zastąpienie tej umowy przekazem „no przecież i ty też możesz być bogaczem” w połączeniu z zamianą marchewek na tęgi kij (nazwany dla jajec wędką) poskutkowało tym, co mamy. Wkurzeniem sporej części klasy ludowej.
    A opozycja generalnie przegrywała, bo nie potrafiła odwrócić kierunku tego wkurzenia, choć przecież wydaje się to z pozoru łatwe, jakie są rządy tych prawicowych pokrak każdy powinien widzieć, a jednak – o losie – nie widzi/widzieć nie chce. I to jest chyba główny problem tytułowych „drogich pisowców”.
    Dlatego tym pisiorom trza w kółko zadawać jedno i to samo pytanie: czemu was Tusk/Kidawa/Trzaskowski wkurza, a Morawiecki/Szumowski/Duda nie wkurza? Co jest z wami nie tak?

  36. @Piotr Kowalczyk
    „zmiana jest głównie technologiczna. W sensie, że nie potrzeba już łaski pana redaktora, aby zgodził się wygospodarować zaszyfrowany zakątek płyty na niewygodny punkt widzenia. Można sobie wykroić własny kawałek Internetu”

    Zgadzam się, ale to działa w obie strony. Oprócz lewaka i antyklerykała, kawałek internetu może teraz wykroić sobie też płatny troll, antyszczepionkowiec i zwolennik płaskiej ziemi. Oszołomy dostały potężną trybunę do głoszenia swoich bzdur i niestety prawica, która stosuje dezinformację, potrafi korzystać z tej broni dużo umiejętniej. W epoce mediów tradycyjnych takie coś jak opisywana tu na blogu Hipoteza Dwóch Fymów nawet nie leżałaby koło biurka (no dobra, może w jakichś klozetowych „Skandalach”). Ale trafiła do sieci i na prawicowych blogaskach ludzie się tym podniecali. Ba, żeby tylko! Krąży też pełno fałszywek, mających w założeniu podżegać do mordu. Biorąc pod uwagę hejt i teorie spiskowe, myślę, że jednak my jako społeczeństwo per saldo tracimy na takim zjawisku jak wolność słowa w sieci. Napisz długi, mądry, udokumentowany tekst (bo rzeczywistość jest skomplikowana) – w internetach zawsze przegrasz na kliki z filmikiem „Korwin zaorał feministkę w 30 sekund!”, z oszołomem od antyszczepów czy tzw. „gaciami Dody”.

  37. @MNF

    „Zgadzam się, ale to działa w obie strony.”

    No to zadziałało w ten sposób, że Konfederacja (będąca kontynuacją tylekroć u Ciebie wspominanego ZCHN) jest w obecnych prognozach bliżej mainstreamu niż jedyna, patchworkowa lewica. Pogłębianie jakiegoś dyskursu (pamiętasz tekst „Korwon, syn Popisa”), a jego kontestowanie to dwa zupełnie różne zjawiska.

    ” W epoce mediów tradycyjnych takie coś jak opisywana tu na blogu Hipoteza Dwóch Fymów nawet nie leżałaby koło biurka”

    Już bez przesady, określenie „wyklęty lud smoleński” też nie wzięło się znikąd.

  38. @pk
    „Wątpię, czy bez YouTube’a i i Patronite’a i te by powstały.”

    Ależ zgadzam się, że internet był jednym z czynników, dla których zapateryzacja ruszyła!

    „W 2015 – scratch that, w zeszłym roku – byłoby nie do pomyślenia,”

    A teraz już pan zmienia temat. Możemy sobie wymieniać daty różnych wydarzeń, które sobie ruszały. W każdym razie, do pewnego momentu krytyka papieża nie była w Polsce możliwa w mediach głównego nurtu. A potem jednak już tak, gdy zapateryzacja ruszyła.

  39. @pk
    „Już bez przesady, określenie „wyklęty lud smoleński” też nie wzięło się znikąd.”

    A co ono właściwie oznacza? Kretynow wierzących w sztuczną mgłę?

  40. @Piotr Kowalczyk
    „pamiętasz tekst „Korwon, syn Popisa””

    Mój ulubiony tekst ever na tym blogu! A niejedno już tu czytałem.

  41. Witam Państwa. Lurkuje to od nie pamiętam kiedy, ale temat notki wywołał mnie do tablicy jako wyborce PiS (albo Razem, zależnie od wyborów).
    Jeśli chodzi o pandemie – nie przekonuje mnie argument, że trzeba było się przygotować w styczniu. Nikt w Europie nie wierzył, że pandemia będzie mieć taki tragiczny przebieg u nas do momentu tragedii we Włoszech. To nie jest pierwsza pandemia grypy w XXI wieku na świecie, ale pierwsza o takiej skali. Gorzej, że innych krajach poziom zachorować już spadł prawie do zera a w Polsce dalej się utrzymuje, ale chyba teraz jest zbyt wcześnie żeby oceniać przyczyny. Zobaczymy za 2 tygodnie.

    Niejasności wokół Szumowskiego. Argument, że inni też kradli jest oczywiście kiepski retorycznie. Słabo jednak działa, jeśli alternatywą ma być partia „afery reprywatyzacyjnej” albo pana z Grupy (swego czasu) Trzymającej Władze. Może to przekonać do głosowania na Razem w wersji „osobno”, ale raczej się chyba nie zapowiada że na takie dictum będzie można głosować w najbliższym czasie.

    Słabość Dudy jako kandydata – pozycja prezydenta nie jest w Polsce na tyle mocna, żeby mógł być samodzielnym ośrodkiem władzy. Może być za rządem lub przeciw, a nie uważam żeby prezydent „taran” w stylu marszałka Grockiego był obecnie potrzebny, bo to tylko paraliżowałoby działania rządu.

    Sytuacja w Trójce – fatalne decyzje partyjnych nominatów których należy zweryfikować i wymienić. Może przyjdą lepsi. Swoją drogą, akurat na tym blogu spodziałem się, nawet choćby z przekąsem, jakiejś radości że linia muzyczna może się zmieni. Gospodarz nie darzył jej zbytnią sympatią z tego co pamiętam 🙂

    Głosuje jak głosuje bo nie widzę, żeby opozycja (poza Razem, ale to jest promil) miała jakąś wizję rozwoju kraju. Wygra KO, a potem przyjdzie Andrzej Rzońca z Romanem Giertychem, w jaki sposób to jest atrakcyjna wizja?

  42. Zapateryzacji pomoże koronawirusozacja. Dziwne, że jeszcze nikt nie bieże tego efektu na poważnie. Nagle ludzie przestali chodzić do Kościoła. Nie dlatego że nie chcą, ale po prostu dlatego że nie mogą. ALE JEDNAK NIE CHODZĄ. I może jednak część z nich – z czysto ludzkich przyczyn, lenistwa, siły nowego nawyku (a niekoniecznie pogłębionej refleksji filozoficznej nad życiem) – stwierdzi, że ta wolna niedziela może być spożytkowana na coś bardziej przyjemnego, niż słuchanie z pochyloną głową faceta w sukience, który mówi dorosłym ludziom jak mają żyć, co mają myśleć, na kogo głosować, czego i kiedy nie jeść, co robić i nie robić we własnej sypialni… Czy to jedynie moje wishful thinking?

  43. Swoją drogą, ciekawe jak będą wyglądały statystyki dominicantes / communicantes za Q1 i Q2. Z pewnością nie epickie. No chyba że wyłączność na ich publikacje będzie miała TVP…

  44. @Pakun111

    „To nie jest pierwsza pandemia grypy w XXI wieku na świecie, ale pierwsza o takiej skali”

    Ale COVID-19 to nie jest grypa. Druga sprawa i ważniejsza – od tego jest państwo aby być przygotowane na zagrożenia o dużej skali (w tym pandemie). Przypomnę tylko na zasadzie analogii że na wojnę państwo szykuje się cały czas, choćby corocznie nadając potencjalnym żołnierzom kategorie zdrowia. Na tym polega zarządzanie kryzysowe, że potencjalne kryzysy się przewiduje, szykuje się aby im zapobiec lub przynajmniej mieć środki do adekwatnej reakcji.

    Tymczasem Agencja Rezerw Materiałowych kupowała…węgiel. A już w lutym sprzedano 62 tysiące masek, masek których niedługo później zaczynało brakować. I nie ma tu zastosowania argument o tym że „nikt się nie spodziewał”. Bo tak jak w każdym filmie katastroficznym, na początku naukowcy ostrzegali. I to wielokrotnie [1] [2].

    I niestety bilans jaki rządy PiS zostawiły w sprawach bezpieczeństwa obywateli (w wielu obszarach – od wojska, poprzez służby specjalne po inne obszary) jest ogólnie na minusie. Dla mnie to jest powód aby na tę partię nigdy nie oddać głosu

    [1] [https://foreignpolicy.com/2020/04/01/coronavirus-pandemic-war-games-simulation-dark-winter/]
    [2] [https://www.npr.org/2020/05/19/853816473/years-before-the-pandemic-war-games-predicted-a-global-tempest?t=1590341763674]

  45. @Pakun111
    „Sytuacja w Trójce – fatalne decyzje partyjnych nominatów których należy zweryfikować i wymienić. ”

    To jest tak rozczulająco głupie, że wybacz, nie wierzę, że jesteś wyborcom PiSu, tylko podkręcasz atmosferę dla dyskusji.

    Ale jeśli nie – to wina systemu nie ludzi. Po prostu tam gdzie o radiu decydują słuchacze na podstawie przyjętych norm zwanych prawem, a nie jeden słuchacz z Żoliborza na podstawie własnego widzimisię, takie rzeczy nikomu do głowy nie przychodzą.

  46. @pakun
    „Nikt w Europie nie wierzył, że pandemia będzie mieć taki tragiczny przebieg u nas do momentu tragedii we Włoszech.”

    Niektórzy jednak tak, między innymi WHO wysyłała ostrzeżenia. Jeśli przyjmiemy, że minister Szumowski tyle o tym wiedział, co pan Heniu spod „Alkoholi Świata”, to w ogóle na czym polegają te jego legendarne zasługi?

    „Słabość Dudy jako kandydata – pozycja prezydenta nie jest w Polsce na tyle mocna, żeby mógł być samodzielnym ośrodkiem władzy.”

    Ale faceta bardziej pozbawionego ikry chyba jeszcze na tym stanowisku nigdy nie było.

    „Sytuacja w Trójce – fatalne decyzje partyjnych nominatów których należy zweryfikować i wymienić.”

    Przecież nigdy ich nie zweryfikują i nie zmienią. To jak z tymi, co dewastowali stadniny, muzea czy teatry. Powie pan oczywiście, że co to pana obchodz, skoro nie pracuje pan w radiu / muzeum / teatrze / redakcji [etc.], ale chyba widzi pan tu pewną prawidłowość. Gdziekolwiek pan pracuje, tam kiedyś w końcu PIS przyśle nominata, który tę instytucję zdewastuje tak, jak oni dewastują wszystko inne,

  47. @Vinidion
    „Dla nauczycieli i pielęgniarek nie mam żadnej teorii i słów pocieszenia. Dlatego darzę ich zawody większym szacunkiem i uważam, że powinni zdecydowanie lepiej zarabiać, a budżet powinien to dzielnie znieść.”

    Nauczyciele mają faktycznie kiepsko i zostają im albo korepetycje, albo zmiana zawodu. Jeśli są wystarczająco dobrzy to z korepetycji może być niezła kasa – dobry polonista w Trójmieście jest w stanie spokojnie skasować 100 zeta za godzinę i więcej, ale jest to orka popołudniami i wieczorami, a są również uczniowie chętni do pracy w weekendy. Przekwalifikowanie się wymaga kasy (studia zaczone są płatne), czasu i samozaparcia, ale warto, jeśli ma się jakiś pomysł na alternatywne życie zawodowe dające rozsądną kasę.

    Jeśli chodzi o pielęgniarki to jest trochę inaczej. „Prospołeczna” władza wypycha je skutecznie na kontrakty. Jak pielęgniarka chce pracowac na umowie o pracę, to dostanie pensję minimalną + ochłapy za dodatkowe dyżury. Na kontrakcie w Trójmieście dostanie do 43 zeta za godzinę netto (to podobno obecnie maksymalna stawka) i spokojnie zrobi ponad 200 godzin miesięcznie. Po odliczeniu ZUSu, obsługi księgowej i podatku zostaje dużo więcej niż na etacie. I żeby nie było, że to jest jakoś po cichu, szpitale regularnie i oficjalnie ogłaszają przetargi na usługi pielęgniarskie. To oczywiście oferta dla pielęgniarek, które mimo wszystko chcą zostać w Polsce.

    DG i kontrakt zamiast umowy o pracę oczywiście jest złem wcielonym, ale polskie władze robią wszystko, żeby ludzie „nie chcieli” być zatrudniani na umowy o pracę. I pomyśleć, że są w Polsce głupki uważające PiS za partię prospołeczną lub wręcz socjalistyczną (np. kuce z mojej fabryki).

  48. @WO

    „Ależ zgadzam się, że internet był jednym z czynników, dla których zapateryzacja ruszyła!“

    No i biedaczka ma teraz sporą zadyszkę. Martwię się po prostu, czy dobiegnie do mety, a jeżeli już, to ile razy zmieni się po drodze widownia i edycja maratonu. („Buchnęło, zawrzało i zgasło.“) Zawodniczka Korwinizacja na ten przykład wystartowała cztery lata później i na razie sobie rączo pomyka.

    „A teraz już pan zmienia temat.“

    No ba, kwestie LGBT często wręcz nazywane są „tematem zastępczym“… ale żeby na tym blogasku?

    „ W każdym razie, do pewnego momentu krytyka papieża nie była w Polsce możliwa w mediach głównego nurtu.“

    A, OK, to jest miara świeckości w Polsce. Tak po prawdzie to potem też jej za dużo nie było, w mainstreamie miała twarz Szumlewicza przewijającego się czasem jako gość w Polsacie (publicystyki KryPola nie nazwałbym „głównym nurtem“, raczej rozpoznawalną niszą).

    „A co ono właściwie oznacza? Kretynow wierzących w sztuczną mgłę?“

    Badacz problemu definiuje ich jako zwolenników „popularnej wśród blogowych radykałów doktryny h2m“. https://ekskursje.pl/2012/05/wyklety-lud-smolenski/

  49. @self
    Oczywiście korepetycje nie są rozwiązaniem dla wszystkich nauczycieli, bo możliwość ich udzielania zależy od wielu czynników: doświadczenia, lokalnego zapotrzebowania, dostępności wolnego czasu itd., itp. Obawiam się, że większość nauczycieli jest niestety w czarnej dupie i nawet nie mają kasy, żeby się przekwalifikować.

  50. @pk
    ” Martwię się po prostu, czy dobiegnie do mety,”

    Jak my wszyscy, jak my wszyscy.

    „A, OK, to jest miara świeckości w Polsce.”

    No niestety.

  51. @bartolpartol
    „ale polskie władze robią wszystko, żeby ludzie „nie chcieli” być zatrudniani na umowy o pracę. ”

    Naprawdę? Może gimbusy. Ja nie znam nikogo, kto woli śmieciówkę.

  52. @Pakun111

    „Jeśli chodzi o pandemie – nie przekonuje mnie argument, że trzeba było się przygotować w styczniu. Nikt w Europie nie wierzył […]”

    Na litość, przecież WHO od stycznia trąbiło, że prawdopodobnie będzie problem, a w lutym zaczął funkcjonować zespół kryzysowy ONZ i poważna koordynacja międzynarodowa. A samą wiedzę o tym, że jakaś pandemia w końcu się zdarzy mamy mniej więcej od epidemii SARS z 2002-2004 i MERS z 2012.

    „Słabo jednak działa, jeśli alternatywą ma być partia ‚afery reprywatyzacyjnej'”

    Czekaj, bo nie rozumiem – sugerujesz, że wolisz korupcję od nieudolności? Nie wspominając już o tym, że reprywatyzacja miała się dobrze i za prezydentury Lecha.

    „albo pana z Grupy (swego czasu) Trzymającej Władze.”

    Którego?

    „bo to tylko paraliżowałoby działania rządu.”

    Jeżeli te działania są niewłaściwe, to paraliż jest lepszy od ich prowadzenia, czyż nie?

  53. @bartolpartol
    Gospodarz przegapił twój cudzysłów. Poza tym chyba wasze wypowiedzi były mniej więcej spójne.

  54. @Piotr Kowalczyk
    „to jest miara świeckości w Polsce. Tak po prawdzie to potem też jej za dużo nie było”

    Ja odnoszę wrażenie, że w mediach głównego nurtu (GW, TVN) kościół zaczęto NA SERIO krytykować dopiero od 2014/2015 roku, kiedy to liberałowie – jakby to ująć – śmiertelnie *obrazili się* na to, że ich ukochany kościół „zdradził” ich jako formację intelektualno-polityczną, bezwarunkowo i totalnie popierając Kaczyńskiego. Mój zdziwieniometr wykazał wówczas zero koma zero, ale jaki to musiał być szok dla tych wszystkich platformianych chadeków! Przecież na początku lat `90 tak wspaniale im się współpracowało! Dla nich odrzucona miłość była jak splunięcie w twarz. Oczywiście – oni już wcześniej obserwowali ekscesy Rydzyka, ale liczyli na to, że frakcja falenicka przeważy nad otwocką (czy tam odwrotnie) i że kościół jako całość poprze elementy post-chadecko-uniowolnościowe, a nie post-zetchaeonowsko-kapeenowskie (choć po prawdzie, i jedni, i drudzy rozstali rozrzuceni po polskiej scenie politycznej…). Stąd te zajadłe ataki na kościół, najbardziej zabawne w przypadku takich tuzów ZChN jak Niesiołowski. Trochę mi to przypomina załamanych trockistów żyjących na wygnaniu w Republice Weimarskiej, wygrażających „zdrajcy” Stalinowi i rzucających nożami w jego portret. Trochę to śmieszne, trochę smutne, ale cieszy, że przynajmniej przejrzeli już na oczy. Lepiej późno, niż wcale… Jednak ich sprawczość jest dziś podobna jak tamtych trockistów zamkniętych w berlińskich piwnicach: coś tam sobie dyskutują, drukują jakieś manifesty o „oczyszczeniu kościoła”, ale kogo to jeszcze tak naprawdę obchodzi? Ja z ciekawością czytam wywiady z ludźmi, którzy z tej organizacji odeszli (Obirek, Bartoś, Polak) – oni twierdzą, że tam nie ma już czego ratować, wszystko przegniło do imentu.

  55. @wo:
    „Naprawdę? Może gimbusy. Ja nie znam nikogo, kto woli śmieciówkę.”
    To mało osób znasz z branży IT w takim razie. Połowa bardzo sobie chwali śmieciówki bo im się wydaje, że tak jest dla nich lepiej, bo na koniec miesiąca więcej pieniędzy wpada na konto. A że to nadal rynek pracownika (wiem wiem, do czasu) to oni wcale nie czują, że pracodawca może ich jakoś źle potraktować albo oszukać.
    Nie będę rozwijał, bo każdy kto regularnie bywa na tym blogu wie, ile warte są złudzenia równowagi siły między pracownikiem i pracodawcą, nawet na dla topowych 10 procent pracowników IT. Chciałem tylko zauważyć, że nikt nie chce śmieciówek.

  56. @carstein:
    ucieło za wcześnie…
    To, że nikt nie chce śmieciówek to niedocenianie potęgi zjawiska i mitu korzyści.

  57. @JDG i śmieciówki
    Głupio pisać takie oczywistości, ale od pewnego poziomu pensji brutto (8 tys. zł?) na samym zryczałtowanym ZUSie zaczyna się wychodzić do przodu. Jak się dorzuci do tego wszystkie zakupy papieru toaletowego i paliwa na firmę i atrakcyjne formy kredytowania (leasing) to dla każdego chcącego optymalizować swoje podatki robi się z tego no-brainer.

    (Najśmieszniejsze, że oprócz traktowania tego jak _prosty trick_ ludzie w IT (robiący de facto na etacie) jeszcze dodatkowo łykają całą ideologię o byciu ulepionymi z innej gliny Przedsiębiorczymi Kowalami Własnego Losu.)

    W’gle ciekawe jak ta sama _rzecz_ (konstrukt prawny) potrafi być jednocześnie dla jednych narzędziem wyzysku, a dla innych przywilejem (fiskalnym). Bardzo sprytnie zostało to przez naszych Overlordów pomyślane.

  58. @wo:
    „Naprawdę? Może gimbusy. Ja nie znam nikogo, kto woli śmieciówkę.”
    Przecież niemal wszyscy lekarze są teraz na kontraktach, sporo pielęgniarek też. I głównym powodem nawet nie jest różnica ZUSu, co ilości godzin które można sprzedać szpitalowi jako przedsiębiorca. Albo świadczeń (badania i ich opis, zależnie od specjalności). Osobiście poznałem 35-letniego ortopedę, który – fakt, że pracując niemal non stop – w grudniu 2019 zarobił 54 tys. PLN… Żaden szacowny pan profesor.

  59. @krzloj
    „Głupio pisać takie oczywistości, ale od pewnego poziomu pensji brutto (8 tys. zł?) na samym zryczałtowanym ZUSie zaczyna się wychodzić do przodu.”
    A ile dostaniesz emeryturki? Tu nie jest nic na plusie. Tylko masz teraz więcej, a nie będziesz miał potem prawie nic.

  60. „I głównym powodem nawet nie jest różnica ZUSu, co ilości godzin które można sprzedać szpitalowi jako przedsiębiorca.”
    Ale jeśli jakaś procedura jest płatna z NFZ to nawet godzin nie sprzedaje. Tylko bierze np. 300 zł za zaćmę i robi 10-20 zabiegów dziennie. To masz minimum 3k za jeden dzień.

  61. @Junoxe „Ale jeśli jakaś procedura jest płatna z NFZ to nawet godzin nie sprzedaje.”
    To było w kolejnym zdaniu o świadczeniach, może zbyt niejasno ujęte, akurat znam więcej radiologów niż okulistów.

  62. @junoxe:
    „A ile dostaniesz emeryturki? Tu nie jest nic na plusie. Tylko masz teraz więcej, a nie będziesz miał potem prawie nic.”
    Bo jak powszechnie wiadomo każdy dwudziestoparolatek nie myśli o niczym innym tylko o tym, ile na tą emerytuję odłoży.

  63. @Junoxe

    „Tylko masz teraz więcej, a nie będziesz miał potem prawie nic.”

    Przedsiębiorczy Kowal Losu powie, że przecież dzięki temu sam może odłożyć więcej, wrzucić w Zdywersyfikowany Portfel itepe.

    @sheik.yerbouti

    „Przecież niemal wszyscy lekarze są teraz na kontraktach”

    Są sytuacje, w których kontrakty są właściwym rozwiązaniem, podobnie zresztą jak umowy o dzieło, ale chodzi o to, że jeżeli dana osoba wykonuje de facto pracę na etacie, ale wybiera DG, to wybiera to DG nie dlatego, że DG jest obiektywnie lepszym konstruktem, tylko dlatego, że albo nie może wybrać umowy o pracę, albo alternatywa z UoP jest w jakimś zakresie bardziej ułomna. Nikt nie powie, że wolałby kontrakt, gdyby na UoP zarabiał tyle, co na ewentualnym kontrakcie.

  64. @rozowy „Nikt nie powie, że wolałby kontrakt, gdyby na UoP zarabiał tyle, co na ewentualnym kontrakcie”
    I jeszcze skrzynkę wina do tego. Tu nie ma tej opcji, lekarze zarabiają dobrze albo i bardzo dobrze _tylko_ jako przedsiębiorcy, pracując za dwóch/trzech. Przecież „strajk” rezydentów polegał na ograniczeniu pracy do wymiaru dozwolonego przez KP.

  65. „A ile dostaniesz emeryturki? Tu nie jest nic na plusie. Tylko masz teraz więcej, a nie będziesz miał potem prawie nic.”

    Ci którzy korzystają z tych myków zostali skutecznie zbodźcowani do tego, żeby uważać, że a) powinni liczyć tylko na siebie b) liczenie tylko na siebie jest godne, piękne i sprawiedliwe. Natomiast jeśli chodzi konkretnie o kwestię emerytur to uznają, że tylko nierozsądny człowiek może uważać, że jakieś _rozsądne_ będą wypłacane.

    Zresztą indywidualne przekonania i kwestia tego czy optymalizatorzy będą mieli niższą czy wyższą emeryture jakby w ogóle nie są ważne… problemem jest polityka i państwo, które na to pozwalają.

  66. @sheik.yerbouti

    „lekarze zarabiają dobrze albo i bardzo dobrze _tylko_ jako przedsiębiorcy”

    No jasne, kupa osób świetnie zarabia na DG, ale z tego co zrozumiałem z wypowiedzi gospodarza, to nie chodzi o to, na czym się w obecnej sytuacji lepiej zarabia/żyje, tylko o preferencje wyrażane w odniesieniu do świata idealnie sferycznego, w którym umowa o pracę i DG działają zgodnie z przeznaczeniem.

  67. @śmieciówki
    IT to kuce. Mam w fabryce takich co jadą na umowie o dzieło, nie płacą zdrowotnego tylko jakieś szemrane prywatne ubezpieczenie i są dumni jacy to cwani są. Ręce opadają.

    Chciałem jednak o czymś trochę innym. W IT mając stawkę 100 zeta za godzinę i pracując pełen etat dostaniesz „na rękę”:
    – ~10k na UoP,
    – ~13k na kontrakcie.
    I w sumie masz wybór.

    Ale w przypadku pielęgniarek, jak masz wybór (przyjąłem 200 godzin miesięcznie, bo to jest realna liczba godzin w tym zawodzie na etacie):
    – ~3k w kieszeni na UoP,
    – ~6k w kieszeni na śmieciówie (w dużym mieście),
    to de facto nie masz wyboru, bo za 3k. zł będziesz wegetował, a nie żył. Poza tym na kontrakcie są dużo większe możliwości dorobienia.

    I o to mi chodziło, gdy pisałem, że nasza „prosocjalna” władza wypycha ludzi na śmieciówki.

  68. „Zapateryzacji pomoże koronawirusozacja. Dziwne, że jeszcze nikt nie bieże tego efektu na poważnie. Nagle ludzie przestali chodzić do Kościoła”

    już znowu chodzą

    „Połowa bardzo sobie chwali śmieciówki bo im się wydaje, że tak jest dla nich lepiej, bo na koniec miesiąca więcej pieniędzy wpada na konto. A że to nadal rynek pracownika (wiem wiem, do czasu) to oni wcale nie czują, że pracodawca może ich jakoś źle potraktować albo oszukać.”

    podczas delikatnych koronaredukcji polecieli pierwsi

  69. Jako osoba, której przyszło spędzać kwarantannę z wujaszkiem z PiSu stwierdzam, że swoje robi polityka socjalna (PO podniosło mi emę o 5PLN, a PIS o 55PLN i jeszcze 13 dali) połączona z mediami (że niby ktoś z PiSu powiedział do lekarzy, by Ci wyjeżdżali?). Ale… Akurat był okres przedwyborczy, więc władza udając demokratów pozwoliła na jakieś dłuższe wypowiedzi opozycji. I tu w sumie nie wiem jaki jest proces selekcji do wystąpienia, ale opozycja niestety czasem nie radziła sobie nawet z najbardziej kretyńskimi konstruktami prowadzących (tymi pokroju, Węgry zrobiły coś i nazwały to „A”, my zrobiliśmy to samo, ale nazwaliśmy to „nie A”. No jak to może być, że Unia krytykuje zarówno A, jak i nie A?).

    To, że libki sobie nie radzili, było do przewidzenia. W końcu problem z nimi jest taki, że oni za bardzo na transformacji wygrali, a jednocześnie sama transformacja stworzyła ich wystarczająco wielu, by ich survivor bias stał się oficjalnym opisem rzeczywistości. Więc nie dziwią mnie plotki, jakoby nawet w środku największego kryzysu sugerowali radiowcom z trójki, by ci wzięli kredyty i zmienili pracę. W tym sensie kaczor jest mądrzejszy dając te lojalki do podpisania. Buduje sobie lojalność, bo będzie mógł potem dość przekonująco straszyć, że jak libki wrócą, to za te lojalki zabioro emerytury. Całej reszcie kwestia lojalek serdecznie powiewa, bo są nauczeni libkowym kodeksem pracy, że w robocie trzeba różne „dobrowolne zgody” in blanco podpisywać, jeśli chce się tę robotę mieć.

    Gorzej, że problemy ma też lewica, szczególnie ze strajkiem przedsiębiorców. Niektórzy zdaje się jeszcze nie zauważyli, że na ulicę wychodzą tylko maluczcy, bo ci wystarczająco duzi wychodzą z odpowiednimi osobami na narty. Inni z kolei powielają mit, jakoby owym przedsiębiorcom „należały się” jakieś odszkodowania. Otóż nic się nie należy, bo epidemia to nie wina państwa (większość biznesów i tak miałaby duży problem), co raczej nie zmienia tego, że wizja lewicowego państwa to wizja państwa pomagającego w przypadku kłopotów (pamiętajmy o tym, gdy kuce wyjdą na ulice walczyć o swoje emerytury, wymyślając przy tym jakieś racjonalizacje – to w końcu ich prawo).

    @”Sytuacja w Trójce – fatalne decyzje partyjnych nominatów których należy zweryfikować i wymienić. Może przyjdą lepsi.”
    Gospodarz miał taką analogię o wymianie kierowcy w zepsutym samochodzie. Ale nie, lepsi nie przyjdą. Wręcz przeciwnie, właśnie wychodzą. Tak to już jest, że niektórzy cenią sobie pewną niezależność, a jej poziom, tak patrząc z zewnątrz, w takiej Agorze wydaje się być tak przynajmniej o rząd wielkości wyższy niż w pisowskich mediach. Więc będzie selekcja negatywna. Miejsce tylko dla skrajnych cyników (którzy uwierzą, że prześcigną Kurskiego w bitwie o frukty i względy) oraz szczekaczek powtarzających przekaz dnia. Dla tych pierwszych zbyt wiele miejsc nie przewidziano. Z tymi drugimi problemy są inne, m.in. okresowo wywołują kryzysy takie, jak w Trójce.

    @”„Próbowałeś zmienić profesję?” To sakramentalne pytanie pada w stosunku do naukowców, lekarzy/pielęgniarek, nauczycieli, policjantów i strażaków na pewno też (ale nie znam, to nie wiem) co chwilę. (…). I zwykle nie zmieniajo. Jacyś, widać, masochiści.”

    A gdzie tam, przecież masowo zmieniają lub wyjeżdżają. W branży edukacji widać trochę mniej, bo złożyło się to z trendem niżu demograficznego. Ciągle jednak przed COVIDem był duży problem z nauczycielami, szczególnie jakiś niszowych technicznych przedmiotów. Rozbudowa sieci ekspresówek i autostrad pomagała tylko delikatnie.

  70. @sfrustrowany_adiunkt
    Tak, teoretycznie rząd powinien być na to przygotowany. Praktycznie, ja to widzę w jakiejś skali w której nie wyglądamy, póki co, źle. Nawet w Szwajcarii jest prawie dwa razy więcej ofiar niź w Polsce, przy kilkukrotnie mniejszej populacji. Ich też ostrzegało WHO. Chciałbym, żeby nasz rząd był najmądrzejszy w Europie, ale mierzmy siły na zamiary.

    @wroclawski1977
    System w Trójce był już zbutwiały przed czasami obecnego rządu, ale nie przeczę teraz patologia się tylko pogłębiła. Szkoda, bo zmarnowano doskonałą okazję do jakieś reformy, której Trójka potrzebowała od co najmniej dekady.

    @wo
    „Niektórzy jednak tak, między innymi WHO wysyłała ostrzeżenia. Jeśli przyjmiemy, że minister Szumowski tyle o tym wiedział, co pan Heniu spod „Alkoholi Świata”, to w ogóle na czym polegają te jego legendarne zasługi?”

    Zasługą ministra i całego rządu jest stosunkowo szybki lockdown. Przy poziomie zachorowań który był wtedy w Polsce, Anglicy i Hiszpanie siedzieli chodzili na mecze, co zresztą miało dla nich tragiczne skutki.

    „Ale faceta bardziej pozbawionego ikry chyba jeszcze na tym stanowisku nigdy nie było.”

    Moim zdaniem Komorowski w tej kategorii jednak był bezkonkurencyjny.

    „Przecież nigdy ich nie zweryfikują i nie zmienią. To jak z tymi, co dewastowali stadniny, muzea czy teatry. Powie pan oczywiście, że co to pana obchodz, skoro nie pracuje pan w radiu / muzeum / teatrze / redakcji [etc.], ale chyba widzi pan tu pewną prawidłowość. Gdziekolwiek pan pracuje, tam kiedyś w końcu PIS przyśle nominata, który tę instytucję zdewastuje tak, jak oni dewastują wszystko inne”

    Nie przeczę, w kilku dziedzinach zostały poczynione niewybaczalne błędy. O sytuacji twórców kultury się nie wypowiem, bo jej nie znam. Z mediami publicznymi jest trudniej. Dominacja kapitałowa strony liberalnej jest przytłaczająca. TV Republika nigdy niestała koło TVN24 pod żadnym względem, Gazeta Polska koło Wyborczej też nie. Zresztą lewica też przez to cierpi. Trudno rządzić jeśli własna wersja wydarzeń nie trafi do wyborcy. Poziom tego komunikatu to oczywiście inna sprawa. A co do tych partyjnych nominatów – myślę, że więcej ludzi cieszy się z minimalnej stawki godzinowej niż boi przyjścia kogoś takiego.

    @rozowyguzik
    „Na litość, przecież WHO od stycznia trąbiło, że prawdopodobnie będzie problem, a w lutym zaczął funkcjonować zespół kryzysowy ONZ i poważna koordynacja…

    Ani SARS, ani MERS ani świńska grypa nie wyrządziły w Europie większych szkód. Pewnie dlatego początkowo nikt nie bał się COVIDa.

    „Czekaj, bo nie rozumiem – sugerujesz, że wolisz korupcję od nieudolności? Nie wspominając już o tym, że reprywatyzacja miała się dobrze i za prezydentury Lecha.”

    Nie będę się tu bawić w wymienianie afer ludzi KO, bo to niczemu nie służy. Pod tym względem KO co najmniej nie jest lepsza niż PiS.

    „Którego?”

    Pan Przewodniczący SLD, zresztą Prezes TVP z tego okresu też jest posłem Lewicy. Super team do sanacji mediów publicznych.

    „Jeżeli te działania są niewłaściwe, to paraliż jest lepszy od ich prowadzenia, czyż nie?”

    Mam przekonanie graniczące z pewnością, że nie miałoby większego znaczenia czy to działanie byłoby dobre czy złe. Opozycyjny Prezydent działałby tylko w interesie własnej partii.

  71. @pakun111:
    > „Nawet w Szwajcarii”
    A jakieś porównanie z krajem, który miał atut późniejszego dotarcia COVIDa, tak jak Polska? Czechy? Słowacja? Rumunia?

    > „Nie będę się tu bawić w wymienianie afer ludzi KO, bo to niczemu nie służy. Pod tym względem KO co najmniej nie jest lepsza niż PiS.”
    Pod względem wielkości, to Księżyc jest co najmniej nie mniejszy do Słońca 😀

    Wiesz, musiałem przerobić szkolenie antykorupcyjne by dostać certyfikat z CBA. I na to przychodzi afera KNF. Jakby to powiedzieć… Bywały afery, bywało ciche pozwolenie przełożonych, ale po raz pierwszy zobaczyłem, że można całkiem jawnie i z przyzwoleniem partii politycznej, rządu, prezydenta, mediów państwowych, budować całą urząd prokorupcyjny, stawiając wszystkie zasady na głowie. I nikt za to nie beknął. Nikt, bo Chrzanowski to płotka, a absolutne minimum dymisji obejmowało Glapińskiego, Kamińskiego i Ziobrę. Jakaś refleksja?

  72. @loleklolek_pl
    „Inni z kolei powielają mit, jakoby owym przedsiębiorcom „należały się” jakieś odszkodowania. Otóż nic się nie należy, bo epidemia to nie wina państwa…”
    Nie wiem czy należą czy nie, ale pisanie, że to nie wina państwa nie unieważnia poglądu, że może jednak odszkodowania jakieś mogłyby się należeć. Z jakiegoś powodu we Francji w pierwszej instancji AXA przegrała sprawę o odszkodowania. Mam taką intuicję, że jakoś w Polsce można mniej ubezpieczyć i nie można ubezpieczyć się np. od moru, że to zdarzenie losowe. To na co ubezpieczenia jeśli nie od sił wyższych? Czy jednak to kwestia braku zapobiegliwości i nawyków (kapitał kulturowy?) społeczeństwa? Chyba, że nie mówimy o odszkodowaniach a o czymś innym.

    @lekarz vs pielęgniarka
    W podanym przeze przykładzie okulistycznym (warszawska jednodniówka, parę lat temu niesławna) lekarze w pogoni za zabiegami (przypomnę, minimum 300 zł/zabieg) tak cisną średni personel medyczny, że nie jest istotne czy pielęgniarka jadła coś czy nie. A żeby zjeść musi ponownie się „umyć”. Więc naciskają, żeby pielęgniarki nie wychodziły z sali nawet do toalety, bo im ucieka jeden zabieg na przerwy itp. Zdarzają się też naciski na niedezynfekowanie sal (!!!!) po zabiegach. Przy niedoświadczonych, młodych pielęgniarkach pojawiały się powikłania i zakażenia. Bo lekarz musiał mieć te 300 zyla więcej, przy całkowitym przychodzie rzędu np. 50 koła! To jest demoralizujące. Nie wspominając o tym ile zarabia pielęgniarka i że wypychana jest na kontrakt. Kompletna patologia.
    A mówimy o ludziach, od których (chyba) jeszcze się oczekuje jakiś standardów etycznych. Więc przekonuje mnie teza, że głosowanie na PiS to sprzeciw przeciwko elitom, a niekoniecznie głupota i podłość.

  73. @Pakun111
    Jak sobie radzimy z epidemią będziemy mogli w przybliżeniu sobie oszacować podliczając liczbę zgonów w porównaniu z poprzednimi latami. Niestety, tak jak za PRL-u, nie jestem w stanie uwierzyć w nic co ten rząd ma do powiedzenia w tej sprawie. Jeśli mówi taki błazen przed kamerą, że już właściwie nam się wypłaszcza krzywa to ja to zakładam, że jest odwrotnie. Dla obecnej ekipy priorytety są inne niż dla nas, dla nich to jest zorganizowanie wiecu poparcia dla Dudy, dla żartu zwanego „wyborami” a dla nas biologiczne przetrwanie. Wypłynął na ewidentnym kłamstwie, kneblował lekarzy, Karczewski robił sobie ustawki w kombinezonie ochronnym (sam pan jenerał w okopach!) no i uprawia się kreatywną „księgowość” jeśli chodzi o zgony, natomiast w liczbie wykonywanych testów jesteśmy gdzieś za Rumunią. Ktoś powie, że zmarłych na nowotwór nie należałoby doliczać nawet jeśli jest ich więcej niż w poprzednich latach, mnie jednak interesuje teraz bardziej sprawność podejścia systemowego do epidemii niż zjadliwość samego wirusa (na którą nie mamy wpływu), tak więc owszem, należy i doliczać też tutaj wszelki collateral damage.
    W działaniu obecnego rządu widzę sporo zbieżności z zarządzaniem obozem koncentracyjnym: wszędzie wołami wypisane hasła o higienie i czystości a w praktyce przeludnienie baraków prowadzące do wybuchu epidemii i brak dostępu do czystej wody. Rodzinie też pisano najczęściej, że osadzony zmarł na zapalenie płuc. Sorki, że tak ad Hitlerum, ale niekompetencja przyjmuje zdumiewająco zbliżoną formę. Obecnie ona jest lajtowa, ale zawsze może być gorzej, jak np. w Indiach, gdzie miliony ludzi pieszo próbują w upale bez jakiejkolwiek ochrony rządowej wrócić do swoich wiosek oddalonych o setki kilometrów.

  74. @Pakun111
    „Praktycznie, ja to widzę w jakiejś skali w której nie wyglądamy, póki co, źle.”
    Żeby móc powiedzieć czy wyglądamy źle czy nie musimy mieć dane. A ich nie mamy, bo nie robi się masowych testów. Ale możemy sobie sobie pośrednio wyrobić opinię obserwując realne czynności w służbie zdrowia w momencie zetknięcia ze śladem wirusa. Zeszły tydzień, szpital na Lindleya. Na SORze leży grupa pacjentów plus personel. We czwartek okazuje się, że we wtorek był kontakt na SOR. Pacjenci izolowani czwartek/piątek. Tych, którzy mają wyjść musi dostarczyć do miejsca specjalna ekipa. W sobotę wypis i jazda do domu komunikacją miejską. Nie ma komu rozwozić pacjentów. Mówimy o końcówce maja, nie o styczniu czy lutym. SOR służył i za SOR i za izolatorium, i tam leżeli pacjenci w oczekiwaniu na wynik badania na koronawirusa. SOR nie został zamknięty. Personel pracuje.
    No więc w statystykach nie wyglądamy źle, bo nie ma danych. Ale zajrzeć za kurtynę to jest tragedia. Instytucje służby zdrowia, które powinny chronić są źródłem zakażeń.
    Radzę koledze spróbować wyjść z rządowego bąbelka informacyjnego, bo może kolega i jego rodzina ucierpieć.
    Już nie wspomnę o lekarzach pracujących w ciągu dnia komercyjnie, a po godzinach idących do pracy np. do szpitala MSWiA czy na Szaserów.

  75. @Pakun

    „Tak, teoretycznie rząd powinien być na to przygotowany.”

    Rząd i podległe mu instytucje mają na to być przygotowane w praktyce. Przypomnę że są określone zadania zapisane w ustawach, na ich podstawie opisano procedury (choćby plany zarządzania kryzysowego).

    „Nawet w Szwajcarii jest prawie dwa razy więcej ofiar niź w Polsce, przy kilkukrotnie mniejszej populacji. Ich też ostrzegało WHO. Chciałbym, żeby nasz rząd był najmądrzejszy w Europie, ale mierzmy siły na zamiary.”

    Argument ad Szwajcarium jest już w praktyce whataboutismem. Bo pomijając widoczne w przypadku COVID-19 czynniki (czas dotarcia pandemii choćby ), to widać tutaj jedną rzecz. Najpierw argumentujesz że „Szwajcaria ma 2x więcej zgonów” (ergo: bogatsi i pewnie mądrzejsi sobie nie poradzili – choć ale akapit dalej chwalisz decyzje rządu odnośnie lockdownu też porównując z Zachodem).
    Tylko że o ile taka argumentacja („ale zachód…”) była by zrozumiała jeszcze w powiedzmy 2005 to jednak mamy rok 2020. Przez trzy dekady zasuwaliśmy aby osiągnąć poziom przeciętnego państwa europejskiego średniej wielkości i generalnie nam się to mimo wszystko udało. Mniej zasobnego niż Niemcy ale jednak długo to my pod wszystkimi względami prześcigaliśmy Rumunię, Bułgarię czy Ukrainę.

    Po paru sukcesach spektakularnych (choćby autostrady i ekspresówki), paru mniej widocznych i niszowych (sektorowo #rapiery, mimo wszystko parę fajnych rzeczy zrobiliśmy mimo oporu materii) to chyba mamy prawo oczekiwać aby Polska nie była wiecznie kimś od którego zawsze są mądrzejsi? Bo potęgą na poziomie Francji czy Niemiec nie będziemy ale sektorowo możemy być lepsi czy szybsi. Nie ma sensu bawić się w kompleksy, bo te powinniśmy za sobą zostawić dekadę temu.

  76. @”Nie wiem czy należą czy nie, ale pisanie, że to nie wina państwa nie unieważnia poglądu, że może jednak odszkodowania jakieś mogłyby się należeć.”
    Odszkodowania jak zwykle wygryzą sobie duzi. W moim zarzucie nie chodzi o to, czy się należy, czy nie, tylko o powielanie libkowego mitu o odwiecznej i nieusuwalnej winie państwa. Wręcz przeciwnie, trzeba docenić fakt odgórnego zamknięcia niektórych biznesów, bo tu z kolei libkowe narracje są takie, że jeśli z własnej woli ktoś przyszedł do pracy, zakaził się COVIDem i zmarł w cierpieniu, to jest sam sobie winny. Odszkodowania są dla dużych, a dla maluczkim pozostaje tylko roszczeniowość. Narracją lewicową nie powinny być odszkodowania tylko to, że osobom w biedzie trzeba pomagać. Tym bardziej, jeśli działamy w kraju, gdzie prywatnie niezbyt da się skutecznie ubezpieczyć.

  77. „Odszkodowania jak zwykle wygryzą sobie duzi.”
    Ja się po prostu nieprecyzyjnie wyraziłem. Chodziło mi o to, że narracja o odszkodowaniach powinna w pierwszym rzędzie dotyczyć rynku ubezpieczeń a nie państwa. Państwo powinno przypilnować, żeby takie ubezpieczenia były realnie dostępne i żeby je można było wyegzekwować.

  78. „Z mediami publicznymi jest trudniej. Dominacja kapitałowa strony liberalnej jest przytłaczająca. TV Republika nigdy niestała koło TVN24 pod żadnym względem, Gazeta Polska koło Wyborczej też nie. Zresztą lewica też przez to cierpi.”
    Uprzejmie przypominam, że na TVN, TVN24 etc. płacę dobrowolnie (jeśli w ogóle), natomiast na media publiczne płacę przymusowo. Bezpośrednio 22.70 zł na miesiąc i pośrednio mam udział w tych 2 miliardach dofinansowania.
    Mogę więc domagać się, żeby – program minimum – media publiczne były w stosunku do opozycji nieżyczliwie neutralne.
    Ponadto warto sprawdzić zasięgi. Zapewne tvn nie jest tak bardzo upośledzone w stosunku do tvp, ale już tvn24 ma zasięg znacznie mniejszy, niż tvp info.
    „Trudno rządzić jeśli własna wersja wydarzeń nie trafi do wyborcy.”
    Obecnie rząd ma wybór między wersją prawdziwą, ale niewygodną, albo wygodną, ale bezdennie głupią. Trudno rządzić, gdy rzeczywistość jest niewygodna.

  79. @Szwajcaria bogata a sobie nie poradziła
    Nie poradzę, wycieranie sobie gęby Szwajcarią akurat w tej sprawie mnie triggeruje.
    Szwajcarzy są bardzo ruchliwi (bogaci, więc kto im zabroni a do Włoch wpadają jak do sąsiada, więc wirusa przywleczono bardzo szybko. Zdecydowana większość zakażeń to kantony Genewa, Vaud(Lozanna) oraz Ticino, czyli przygraniczne, z tysiącami Włochów i Francuzów dojeżdżających do pracy. Co ciekawe, Bazylea nie była dotknięta tak mocno, jak można by się było spodziewać po regionie graniczącym z Alzacją – nawet przejmowano alzackich pacjentów dla których brakło respiratorów we Francji. Również w Szwajcu były braki w sprzęcie ochronnym, ale na nieporównywalnym z polskim poziomie, bo Szwajcaria bardzo poważnie podchodzi do zapasów na czas kryzysu czy wojny i naprawdę je ma. W żadnym momencie szpitale nie były przeciążone, nawet w Genewie. Obecnie liczba nowych zakażeń oscyluje wokół 20 na cały kraj (wczoraj:11 przypadków). Liczba zakażeń w szpitalach: minimalna. Normalnie zupełnie jak w Polsce.
    A co do śmierci na COVID w Polsce: w szpitalnych statystykach był burdel od lat, WHO od dawna uważa Polskę za niewiarygodną jeśli chodzi o diagnozowanie przyczyn zgonów. Raczej się to teraz nie poprawiło. W Polityce opisano ostatnio, dlaczego znacznie wygodniej jest pominąć COVID w akcie zgonu (mały hint: kwarantanna dla lekarza jeśli to nie był szpital jednoimienny).
    Polska służba zdrowia od tak dawna jeździ z kontrolką check engine, że nawet nie wiadomo od czego zacząć toto naprawiać.

  80. @sheik.yerbouti
    Dzięki za ten komentarz – zbierałem się, żeby coś podobnego odpisać. Sam mieszkam w Szwajcarii i jak zobaczyłem to porównanie to aż mi się Victorinox w kieszeni otworzył.

    @mrw:
    „podczas delikatnych koronaredukcji polecieli pierwsi”
    Ja widziałem lecących mitycznych „15 k na rękę” już w 2008, ale to środowisko się nie uczy i zawsze to samo bezbrzeżne zdziwienie, że no ale jak to, przecież bez mnie się to wszystko zawali. No ale mógłbym długo na ten temat.

  81. @pakun
    „Praktycznie, ja to widzę w jakiejś skali w której nie wyglądamy, póki co, źle.”

    Z naciskiem na „póki co”. W innych krajach już możma robić podsumowania, bo tam krzywa od dłuższego czasu opada. U nas ciągle rośnie. Najgorsze przed nami. Nie oceniajmy liczby trupów w filmie Quentina Tarantino zanim nie pojawi się napis FILMED IN PANAVISION (TM).

    „System w Trójce był już zbutwiały przed czasami obecnego rządu, ale nie przeczę teraz patologia się tylko pogłębiła.”

    Trójka nadaje teraz w kółko muzykę, flagowych programów nie miał nawet kto przejąć po odchodzących/zwalnianych. To już nie jest „patologia”, to zagłada. Już nie rozmawiamy o tym, czy nowy prowadzący listę przebojów jest lepszy czy gorszy. Rozmawiamy o tym, że go nie ma.

    ” O sytuacji twórców kultury się nie wypowiem, bo jej nie znam. ”

    Nie chodzi o „sytuację twórców”, chodzi o paraliż instytucji, które przejmują „partyjni nominaci”. Gdziekolwiek dociera pisowski nominat, tam instytucja umiera. Teatr gra w kółko lektury, radio nadaje w kółko muzykę. Oni potrafią tylko zniszczyć, nie potrafią niczego tworzyć. To chyba pan musi zauważyć – że nie ma czegoś takiego, jak „sukces pisowskiego nominata” (w dowolnej instytucji – teatr, stadnina, NIK, Centralny Port Lotniczy im Solidarności Baranów).

    „A co do tych partyjnych nominatów – myślę, że więcej ludzi cieszy się z minimalnej stawki godzinowej niż boi przyjścia kogoś takiego.”

    Platforma też podnosiła minimalną stawkę, ale proszę nie zmieniać tematu – proszę przyznać, że gdzie dotrze pisowski partyjny nominat, tam instytucja umiera. Nie można więc mieć nadziei na to, że w Trójce nominatom się uda coś naprawić. A jak pan mi odpowie, że „co z tego, skoro jest 500+”, to ja to wytnę, bo nie na temat.

  82. @wo
    „Naprawdę? Może gimbusy. Ja nie znam nikogo, kto woli śmieciówkę.”

    Ja znam, sporo osób. Np. IT jest dość duże parcie na tzw. kontrakty, najbardziej w grupie ludzi miedzy 27-37 (orientacyjnie, anekdatowo). Chodzi o dwie rzeczy: jedna to kol bartolpartol juz powiedzial (podatki), druga to możliwość pracy zdalnej w PL ale z zarobkami londyńskimi, bawarskimi czy holenderskimi.

  83. @ zapateryzacja ruszyła
    Nie wiem, czy – jak ktoś tu wcześniej pisał – wirus oduczy ludzi chodzenia do kościoła, ale długofalowy trend jest taki, że w przyszłości potencjalnemu chętnemu coraz trudniej będzie o bezpośredni kontakt z księdzem. Dzisiaj w lokalnej Wyborczej przeczytałem obszerne streszczenie listu (?) biskupa opolskiego i tym razem nie mam pretensji, ze Gazeta wyręcza gazetki parafialne, bo czytamy tam ciekawe rzeczy, m.in.:
    „Niestety ciągle zmniejsza się liczba powołań kapłańskich, także zakonnych i coraz bardziej brakuje kapłanów w naszej diecezji; podobnie dzieje się z siostrami zakonnymi. W naszym międzydiecezjalnym seminarium duchownym w Opolu formuje się obecnie zaledwie 51 kleryków: 30 z naszej diecezji, 20 z diecezji gliwickiej i 1 z Togo. W skład grona opolskiego wchodzi 6 kleryków na V roku, 10 na IV roku, 8 na III roku i po 3 na II i I roku”
    I dalej: „Do tej pory postępowałem w ten sposób, że ograniczałem liczbę duszpasterzy w dużych parafiach. Jednak ta droga została już całkowicie wyczerpana. Udało się też przekazać kilka parafii zgromadzeniom zakonnym (…). [W] aktualnej sytuacji rażącego deficytu duszpasterzy (wyświęcę siedmiu, potrzebuję szesnastu) te wszystkie działania jednak nie wystarczają (…) Dlatego w najbliższych latach, podobnie jak to już w kilku miejscach się dokonało, jestem zmuszony połączyć ze sobą mniejsze parafie”.

    Widać, że pogłębiający się trend spadku atrakcyjności KK dla potencjalnych kadr sprowadził liczbę chętnych do poziomu przyzerowego i sytuacja z perspektywy instytucji staje się dramatyczna – „wyświęcę siedmiu, potrzebuję szesnastu”! Ja tam się nie znam, ale to chyba jest jakiś symptom owej zapateryzacji.

  84. @Lolek
    Koncepcja jest taka, że odszkodowania należą się za lockdown (Tanajno u Sroczyńskiego), a nie za samą epidemię. BTW., Lepper naszych czasów stara się gromadzić pod swoją banderą wszystkich noezadowolonych, jak to już bywało, a miłościwie rządzący ułatwiają im to swoim brakiem umiejętności zarządzania kryzysem. Przypuszczam zaś, że przy wprowadzaniu ograniczeń pomysł był taki: „Mamy fajną sytuację, pokażemy, że potrafimy! Macht!” I nawet to zepsuli.

  85. @Pakun111
    „Głosuje jak głosuje bo nie widzę, żeby opozycja (poza Razem, ale to jest promil) miała jakąś wizję rozwoju kraju. Wygra KO, a potem przyjdzie Andrzej Rzońca z Romanem Giertychem, w jaki sposób to jest atrakcyjna wizja?”

    Ja bym się tylko chciał dowiedzieć czy kwestia przestrzegania konstytucji i ładu instytucjonalnego ma w tym wszystkim jakieś znaczenie, czy też liczy się tylko wizja.

  86. @Dude Yamaha:
    Ale tak można po wszystkim. Wizja? OK, Kaczyński pisał, ale jak to się ma do rzeczywistości? Szef partii o Pickettym, a rząd likwiduje podatek spadkowy. Premier pisze przedmowę do Mazzucato, a rząd ogłasza program elektromobilności, rozpoczęty od konkursu na rysunek samochodu elektrycznego…

    Praworządność — sami piszemy, czy to od strony konstytucji, czy zwykłych afer. Bezpieczeństwo? Standardy demokratyczne? Ideologia narodowo-katolicka? Prawa człowieka, w tym prawa reprodukcyjne kobiet? Rola pewnej brazylijskiej sekty? Ja w ogóle nie wiem, z której strony można by racjonalnie bronić PiS. No chyba, że 500+, a i to z zastrzeżeniem, że wybrali wariant najmniej skuteczny.

  87. @”Koncepcja jest taka, że odszkodowania należą się za lockdown (Tanajno u Sroczyńskiego)”
    Ależ osoby protestujące mogą sobie tworzyć dowolne racjonalizacje, dlaczego niby należy się akurat im. Takie prawo protestu. A Tanajno może sobie na tym budować kapitał polityczny. Mnie w rozmowie u Sroczyńskiego bardziej interesowało, co ma do powiedzenia Konieczny. Jak dla mnie za mało podkreślał, że PiS przynajmniej bardzo niefrasobliwie buduje napięcia społeczne w czasach epidemii.

    @”Ja bym się tylko chciał dowiedzieć czy kwestia przestrzegania konstytucji i ładu instytucjonalnego ma w tym wszystkim jakieś znaczenie, czy też liczy się tylko wizja.”
    Promocja wizji kraju, w którym kwestia przestrzegania konstytucji i ładu instytucjonalnego ma jakieś znaczenie, to odpowiedzialność osób promujących.

  88. @Korba
    „wirus oduczy ludzi chodzenia do kościoła (…) potencjalnemu chętnemu coraz trudniej będzie o bezpośredni kontakt z księdzem”

    Jak pisał @M.R.Wiśniewski – już znowu chodzą. A gdyby nawet przestali, to po prostu zwiększą się zasięgi Radia Maryja/TV Trwam.

    „pogłębiający się trend spadku atrakcyjności KK dla potencjalnych kadr sprowadził liczbę chętnych do poziomu przyzerowego”

    Się zaimportuje z Filipin czy innej Ugandy.

    „Ja tam się nie znam, ale to chyba jest jakiś symptom owej zapateryzacji”

    Ja się znam i to nie jest syndrom owej zapateryzacji. Zapateryzacja oznaczałaby porzucenie ideologii narodowokatolickiej, czyli rozerwanie związków kościoła i państwa i utratę „specjalnego” statusu KRk. A na to nie ma szans. Polacy, nawet gdyby zerwali formalny związek z kościołem (przestali chodzić do kościoła, wysyłać dzieci na religię, olali rytuały itp.), to przecież i tak będą traktować katolicyzm jako rozpięty wzdłuż granic różaniec, którego zadaniem jest ochrona naszego świętego bastionu przed płynącą z Cywilizacji Śmierci zgnilizną moralnego relatywizmu.

    Ergo: zapateryzacja mogłaby udać się tylko wtedy, gdyby Polacy nagle przestali być prawicowcami. W prawicowej Polsce pseudozapateryzacja będzie wyglądała tak, że Kowalski do kościoła chodzić nie będzie, ale będzie popierał silny, polityczny, rydzykowy kościół jako odtrutkę na zagrożenia płynące ze zboczonego zachodu.

    Przecież nawet w Rosji czy na Węgrzech w cerkwiach i kościołach hula wiatr, a religia używana jest do celów instrumentalnych. Bo właściwie po co cerkwi wierni? Putin sypie rubelkami, a w zamian cerkiew legitymizuje jego rządy; jest to deal opłacalny dla obu stron. Tak samo może być również w Polsce.

  89. @monday.night.fever „Ja się znam i to nie jest syndrom owej zapateryzacji. Zapateryzacja oznaczałaby porzucenie ideologii narodowokatolickiej, czyli rozerwanie związków kościoła i państwa i utratę „specjalnego” statusu KRk.”

    Obawiam się, że masz rację, ale czasem człowiek próbuje się pocieszyć, że przecież w Hiszpanii i Irlandii jeszcze nie tak dawno temu KK też miał specjalny status…

  90. „Polacy, nawet gdyby zerwali formalny związek z kościołem (przestali chodzić do kościoła, wysyłać dzieci na religię, olali rytuały itp.), to przecież i tak będą traktować katolicyzm jako rozpięty wzdłuż granic różaniec, którego zadaniem jest ochrona naszego świętego bastionu przed płynącą z Cywilizacji Śmierci zgnilizną moralnego relatywizmu.”

    Mów za siebie i nie odbieraj mi obywatelstwa tego kraju.
    BTW przynajmniej według niektórych uczestników tego bloga jestem skrajnym prawicowcem.

  91. @pak4
    „Ja w ogóle nie wiem, z której strony można by racjonalnie bronić PiS.”

    Tak, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Wiele innych rzeczy mógłbym PiS darować ale porządek prawny i instytucje to raczej fundament bez którego ciężko cokolwiek budować, a oni to naruszają.

    @loleklolek_pl
    „Promocja wizji kraju, w którym kwestia przestrzegania konstytucji i ładu instytucjonalnego ma jakieś znaczenie, to odpowiedzialność osób promujących.”

    Nie zrozumiałem tego niestety.

  92. @Korba
    „w Hiszpanii i Irlandii jeszcze nie tak dawno temu KK też miał specjalny status”

    Prawda, ale w Hiszpanii kościół był zblatowany z brutalnym reżimem, co spowodowało stopnienie jego autorytetu, z kolei w Irlandii ten autorytet naruszyły skandale pedofilskie. Nas to nie dotyczy: kaczyzm, jakkolwiek nieudolny i błazeński, został – w przeciwieństwie do frankizmu – wybrany przy urnach, z kolei skandale pedofilskie – inaczej niż w Irlandii – zostały umiejętnie przykryte bzdetami o LGBT. No i żaden z tych krajów nie miał „swojego” papieża, to największy power-up dla polskiego kleru.

    WO użył kiedyś takiego ciekawego porównania, że polski kościół gra w Dooma na „God Mode”, tzn. oszukując (wpisując kody na nieśmiertelność, przechodzenie przez ściany itd). Jak mu ostatnio zabrakło kodów, to wywołuje tzw. infighting, czyli prowokowanie przeciwników, żeby wyrzynali się sami. Dopóki Dominika Wielowieyska będzie boleć nad stanem polskiego kleru i brakiem powołań kapłańskich, dopóki Umiarkowane Postchadeckie Centrum będzie apelować o „poszanowanie kompromisu aborcyjnego” i wieszać portrety Największego Polaka na ścianach, dopóty kościół będzie tu mocny.

  93. @mnf
    „Zapateryzacja oznaczałaby porzucenie ideologii narodowokatolickiej, czyli rozerwanie związków kościoła i państwa i utratę „specjalnego” statusu KRk”

    To byłby jej tryjumfalny koniec. Przecież nikt nie twierdzi, że już po wszystkim, tylko że od ok. 2010 wreszcie w ogóle można zacząć otwarcie krytykować Kościół poza gettem typu „Nie”/”Fakty i mity”.

  94. @sfrustrowany_adiunkt
    „I tu pojawia się oczywiste pytanie – gdzie u Trammera czy Gitkiewicz masz „zideologizowane fantazje pisane pod z góry założoną tezę”?”

    Chodzi o tezę „III RP _z_premedytacją_ niszczyła połączenia pociągowe” (np. _specjalnie_ ustawianie godzin połączeń by nie pasowały), żeby… (w sumie nie wiadomo czemu).

  95. „Pisowiec” się melduje. Załóżmy (nawet nie czysto hipotetycznie), że argumenty z treści notki przyjmuję w całości i bez zastrzeżeń. Więc co zamiast kandydata PiS? Hołownia? Bosak? Czy może któryś z kandydatów propsowanych przez Gospodarza i pp. komciujących, dla których podstawowe kryterium to kto mocniej uderzy w plebana? Przyznaję, że w pierwszej turze, gdyby któryś z niszowych kandydatów zyskał moją sympatię, zyskałby mój głos jako żółtą kartkę dla upojonego władzą PiSu. Będziecie mnie namawiać do głosowania na Bosaka czy Hołownię? A w drugiej turze ratowanie Polski i zostanie w domu? Bez jaj 🙂

  96. @IT na DG
    Ja się trzymam nadal etatu, choć nie dalej jak na jesieni proponowano mi przejście na DG. Ale byłem blisko tej decyzji. Co mnie powstrzymało? Nie kwestie ZUS-owskie i ubezpieczenia, gdyż bez mrugnięcia okiem zaproponowano mi stawki, przy których sam opłacałbym (tak, serio opłacałbym) ZUS, oraz chorobowe/zdrowotne, w wysokości takiej, jak obecnie płacę do spółki z pracodawcą. Plus wszystkie „benefity” itp przeliczone gotówkę, plus jeszcze zostałaby solidna podwyżka w kieszeni. Krótko mówiąc, zaproponowano mi stawkę, która przekracza całkowite koszty zatrudnienia mnie obecnie przez firmę – sprawdzałem. Więc może pewność zatrudnienia na etacie? Też nie bardzo, bo zaproponowano mi bezterminową umowę z trzymiesięcznym pełnopłatnym okresem wypowiedzenia. Urlopy? I to nie – stawka miała być przeliczona na dni pracujące, których miało być na umowie tyle, ile na etacie.

    Odmówiłem, bo chciałem brać kredyt, a świeżym działaczom o kredyt nie jest łatwo.

    A co do zwalniania: fakt, obecnie przy COVID podziękowano już kilku… etatowcom. Konkluzja jest taka: firma najwyraźniej woli mieć nawet całościowo droższych kontraktorów, niż tańszych etatowców. Nie wiem za bardzo czemu. Mówią, że chodzi o tabelki w excelu, który wygląda atrakcyjniej dla inwestorów, gdy liczby w kolumnach z etatami i kosztami pracowniczymi są niższe.

  97. @Lolek
    Trudno się nie wdawać z p. T. w przepychanki słowne. A to ustawia go jako równorzędnego partnera. Co do braku – zgoda.

  98. @rozowyguzik
    „Który to najważniejszy aspekt?”

    Jw. „PIS do władzy wynieśli nie „poszkodowani przez III RP” a całkiem upasiona prowincjonalna klasa średnia, o której nie można powiedzieć, że się zawiodła. Gdula wskazuje inne przyczyny (nie bez kozery w tytule pracy „Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”)”.

  99. @Robert Osowiecki
    W pierwszej turze będę głosował na najlepszego dla mnie nieDudę, w drugiej na nieDudę. (Chyba że…).
    Co w tym niejasnego?

  100. @Dude Yamaha
    Ja rozumiem. Ja nawet byłbym się gotów zgodzić. Tylko jest jedno ale — nie każdy tak ma. Ale i wtedy pozostaje pytanie, bo pisowcy się bronią, że opozycja zła; ale zostawiając na boku jak głupie i zakłamane są to argumenty, to żeby kogoś poprzeć w demokratycznych wyborach, to wciąż za mało — należy jeszcze pokazać, że wybierana opcja ma coś pozytywnego. Ja jeszcze rozumiałem pięć lat temu, bo byli ludzie, którym naprawdę bezmyślność PO dokopała, ale dzisiaj? Dzisiaj to ja ewentualnie rozumiem narodowców, czy ultrakonserwatywnych katolików, jak najdosłowniej bardziej papieskich od papieża — dla nich to jest partia, jeśli nie chcą marnować głosów na Bosaka. Ale to nie daje większości wyborczej, nawet w jakimś chorym przesunięciu polityki na prawo. Więc pytam o te atuty PiSu — bo dla mnie to jest partia, w której leży wszystko — od świata wartości poczynając, na kompetencjach działaczy kończąc.

  101. @invinoveritas

    „Chodzi o tezę „III RP _z_premedytacją_ niszczyła połączenia pociągowe” (np. _specjalnie_ ustawianie godzin połączeń by nie pasowały), żeby… (w sumie nie wiadomo czemu).”

    Ale akurat tezę o zamierzonym wygaszaniu popytu trudno uznać za fantazje, zwłaszcza że Trammer przywołuje na to dokumenty i są one zbieżne z tym co można było usłyszeć od dawna w kręgach okołokolejowych oraz da się wychwycić analizując rozkłady jazdy. Oczywiście próbowano fragmentarycznie ratować sytuację, choćby tymi małoseryjnymi szynobusami ale efekt był mizerny. To z kolei było efektem braku innego pomysłu na transport niż „kupcie se samochody bo samochód to wolność”.

  102. @pak4
    „Więc pytam o te atuty PiSu — bo dla mnie to jest partia, w której leży wszystko — od świata wartości poczynając, na kompetencjach działaczy kończąc”

    PiS – oprócz zakłamanej retoryki, utrzymanej w tonie „łapaj złodzieja” (czym odwraca uwagę od własnych przekrętów) – ma tylko jeden „atut”: jest popierany przez Ciemną Stronę Mocy, i to bezwarunkowo. Dla nas jest to bez znaczenia, ale dla pani Jadzi z Mielca to bardzo ważne. I tu znów wracamy do zapateryzacji…

  103. > Co w tym niejasnego?

    Wszystko jasne, robiłbym to samo (przynajmniej w pierwszej turze), gdyby był dla mnie sensowny nieDuda (w drugiej: pewnie bym zagłosował na nieTrzaskowskiego i nieHołownię). Tylko nie rozumiem w jakim sensie algorytm wyborczy anty-PiSu mógłby być propozycją dla „pisowca”. Dla „skruszonego” PiSowca propozycja to nie „wszystko byle nie PiS” tylko „co zamiast PiS” (a jedyną jaką widzę tutaj to „zostań w domu i nie głosuj, matole do którego nic nie dociera”).

  104. @sfrustrowany_adiunkt
    Ale akurat tezę o zamierzonym zamachu smoleńskim trudno uznać za fantazje, zwłaszcza że Macierewicz przywołuje na to dokumenty i są one zbieżne z tym co można było usłyszeć od dawna w kręgach okołopsychiatrykowych oraz da się wychwycić analizując rozkłady lotów nad Smoleńskiem (zideologizowane fantazje pisane pod z góry założoną tezę).

    A tutaj teza o celowym przeszła w swoje przeciwieństwo, że jednak chcieli dobrze:
    „Oczywiście próbowano fragmentarycznie ratować sytuację, choćby tymi małoseryjnymi szynobusami ale efekt był mizerny. To z kolei było efektem braku innego pomysłu na transport niż „kupcie se samochody bo samochód to wolność”.

    I na boga ojca wszechmogącego i maryję zawsze dziewicę, Polacy _najpierw_ kupili sobie samochody i przestali jeździć koleją na wakacje itp…

    EOT bo i tak się nie przekonamy PZDR

  105. @invinoveritas
    „I na boga ojca wszechmogącego i maryję zawsze dziewicę, Polacy _najpierw_ kupili sobie samochody i przestali jeździć koleją na wakacje itp…”

    Straszne banialuki wygadujesz o systemowej promocji wykluczenia transportowego ostatnich 30 lat. Może kupiłeś sobie dawno samochód i nie zwracałeś już na nic innego uwagi?

    Najpierw zlikwidowano PKSy, pozwalając na wolną polankę z prywatnymi busiarzami. Którzy jeździli, dopóki im się opłacało. Potem przestali. Warunki tej jazdy to temat na następną książkę jakiegoś Trammera.

    W międzyczasie wygaszano popyt na pociągi, stosując wszystkie triki z podręcznika małego likwidatora, polecam poczytać Trammera.

    Za każdym jednym razem, kiedy kolej zaczynała jeździć sprawniej, pasażerów przybywało bardzo szybko. Sprawdź sobie dane. Samochody wtedy mieli już „wszyscy”.

    Ekipa władców demokratycznej Polski nie lubiła kolei ani transportu zbiorowego. Dlaczego? A dlaczego zrobili sobie Pendolino? Dlaczego Zdrojewski twierdzi, że kierowcy to „obywatele 3 kategorii” w polskich miastach?

    Ja znam odpowiedź, ale sam popróbuj.

  106. @Zapateryzacja
    Mam nadzieję, że rozmówcy śledzą bieżące wydarzenia związane ze studentkami Uni.Śląskiego.

    @Dude Yamaha
    Skoro rozmówca stwierdził, że nie widzi wizji państwa po stronie opozycji, to nie widzi m.in. wizji państwa prawa. Nie jego obowiązkiem jest wyjaśnianie dlaczego nie widzi, lecz raczej obowiązkiem opozycji jest to, by zobaczył.

    @”Chodzi o tezę „III RP _z_premedytacją_ niszczyła połączenia pociągowe” (np. _specjalnie_ ustawianie godzin połączeń by nie pasowały), żeby… (w sumie nie wiadomo czemu).”

    To nie musiało być nic szczególnego. Ot zwykłe „skasujmy nierentowne połączenie” powiązane z tym, że część pasażerów to wypychało, a przy okazji wypychało tych samych pasażerów z podróży w drugą stronę, które przez to też stawały się bardziej nierentowne. Do tego powiązane z zupełnym brakiem priorytetu dla regionalnego zbiorkomu wyrażanym do poziomu adekwatnie do owego priorytetu skonstruowanych wskaźniczków oceny efektywności projektów kolejowych włącznie. Żaden tam spisek. Zwykłe efekty braku priorytetu.

  107. @monday.night.fever:
    Tak zupełnie serio, to każda partia, która walczy o wygraną prowadzi „narrację polifoniczną”, sugerując różnym grupom, że jest dla nich. PiS jest sprawny propagandowo i mówi prostym, by nie powiedzieć prostackim językiem. Ma też wyjątkowo szerokie zaplecze medialne Tu doliczyłbym też wielu księży i różne media katolickie.

    W dodatku ludzie sugerują się opiniami otoczenia. Jeśli o kimś są one pozytywne, to i oni będą pozytywnie się do danej sprawy odnosili. Więcej — popularnym nawet nie wypada zbyt ostro wypominać słabości — wyobraź sobie partię o poglądach i działaniach PiSu ale z popularnością na poziomie Konfederacji — przecież zjedliby ich za afery, niekonsekwencję, totalitarne ciągotki…

    Tyle, że to wszystko to kombinacja braku logiki, braku racjonalności i kłamstwa. I właśnie to mnie ciekawie, przecież czasem odzywają się z tamtej strony ludzie, którzy uważają, że są zdolni do autorefleksji, do zastanowienia się nad swoim wyborem. I jakoś nie widzę, by cokolwiek z tego wynikało, poza rozpaczliwą obroną przed dysonansem poznawczym.

  108. @loleklolek_pl
    „Skoro rozmówca stwierdził, że nie widzi wizji państwa po stronie opozycji, to nie widzi m.in. wizji państwa prawa. Nie jego obowiązkiem jest wyjaśnianie dlaczego nie widzi, lecz raczej obowiązkiem opozycji jest to, by zobaczył.”

    OK, być może. Mnie zainteresowało czy piszący tu zwolennicy PiS dostrzegają stopniowanie różnych zagrożeń i czy w tym kontekście naruszanie praworządności gra jakąś rolę. Po prostu ciekawi mnie fakt że dla niektórych jest to zjawisko równorzędne np. z problemami oczyszczalni Czajka.

  109. @invino
    „Chodzi o tezę „III RP _z_premedytacją_ niszczyła połączenia pociągowe” (np. _specjalnie_ ustawianie godzin połączeń by nie pasowały), żeby… (w sumie nie wiadomo czemu).”

    Pan prawdopodobnie tych książek nie czytał, więc proszę się powstrzymać przed dalszym komentowaniem. W sumie wiadomo czego – a przynajmniej tym, co czytali. Wylecą dalsze pańskie komcie w tym stylu.

  110. @Robert Osowiecki
    Niezależnie od tego, w jakiej branży pan robi – tam też panu grozi dalsza dominacja PiSu. O ile nie jest pan bogaty (i to tak na poziomie Kulczyk/Solorz), powinien się pan np. obawiać kolejnych tarcz antypracowniczych. Ideałem Morawieckiego jest to, żeby wszyscy (poza poziomem Kulczyk/Solorz/Morawiecki/Szumowski) zap…li za miskę ryżu i cały czas do tego dąży.

  111. Pakun111
    „Opozycyjny Prezydent działałby tylko w interesie własnej partii.”

    A Andrzej D. to jest całkowicie niezależny, apolityczny i ponadpartyjny, nie? Łomatko!

    Mało śledzę polskie newsy, bo postanowiłem przed listopadowym urlopem przestać i tak mi szczęśliwie zostało. Co się dzieje na świecie sprawdzam w Guardianie. Ale coś złe mnie kusi i przeglądam ostatnio trochę nagłówki i zajawki. I rzuciło mnię się nagle na oczy, że Andrzej D. mówi w ten deseń: „to JA dałem 13 emeryturę”, „to JA pomagam polskim przedsiębiorcom” itp., itd. Czasami dorzuci „i rząd”. Jednym słowem Andrzej D. doszedł już do „państwo to ja”. Biedaczek.

  112. @Invinoveritas
    „Chodzi o tezę „III RP _z_premedytacją_ niszczyła połączenia pociągowe” (np. _specjalnie_ ustawianie godzin połączeń by nie pasowały), żeby… (w sumie nie wiadomo czemu)”

    Doskonale wiadomo – chodziło o oszczędności. Po PRL-u odziedziczyliśmy nieekonomiczny i nieefektwyny system kolejowy – brak lekkiego taboru do obsługi bocznych linii, kupa pieniędzy wrzucona w elektryfikację linii lokalnych itd. Po zapaści w latach 80′ i 90′ brakowało pieniędzy na remonty, a PKP miała ogromny deficyt. Ponieważ panował neoliberalizm, to wyjście było jedne – ciąć nieekonomiczne połączenia. Przed likwidacją wygaszano popyt, by uniknąć protestów.

  113. @Paweł Ziarko
    „Doskonale wiadomo – chodziło o oszczędności”

    A nawet „oszczędności”, bo to żadna korzyść dla społeczeństwa jeśli się je tłamsi. A takim tłamszeniem, nawet w sensie bezpośrednio ekonomicznym, jest skazywanie tego społeczeństwa na prywatny środek transportu do pracy.

    Prywatyzacja transportu, prywatyzacja służby zdrowia, prywatyzacja edukacji to rewers prywatyzacji wielkiego przemysłu: tu nie doktor Kulczyk staje się miliarderem, tylko Jan Kowalski „inwestorem”.

  114. @Paweł Ziarko

    To wszystko prawda, ale tak od 2004 roku mieliśmy spore środki z UE, które powinny iść na koleje a które szły na drogi. Bo tak.

    @głosujący za PiS

    Różne rzeczy jestem w stanie zrozumieć, niechęć do PO, uważanie, że niewiele się zmieniło. Ale dopuszczanie takich osób jak Banaś na prezesa NIK-u, faceta od niebieskiej „taksówki”, miśków od służb specjalnych, którzy nie potrafią zauważyć, że księgowa wyniosła im parę milionów zeta i im pokrewnych – nie. Do tego nóż mi się w kieszeni otwiera jak tacy ludzie mówią, że przecież za PO też tak było. Jasne, świetnym tego przykładem minister Nowak czy Ćwiąkalski.

    @wo pensja minimalna

    Owszem PO-PSL ją podnosiło, ale w wielu branżach prawdziwą rewolucją było wprowadzanie minimalnej stawki godzinowej. W branży której robiłem, dla pracowników dołowych, oznaczało to znaczący wzrost pensji i pierwszy raz gdy coś dostali, a nie zostało im zabrane. Inna sprawa, że firmy zaczęły to obchodzić, a PIP-a i samorządy udawać, że nie wiedzą o co chodzi (fun fact: samorząd zapisał sobie w przetargu, że pracownicy mają być na UOP, ale płaci za kontrakt. W dodatku stawkę wyliczyli bez takich „burżujskich” osiągnięć jak urlop, chorobowe. Po dwu latach na rynku nie ma już żadnej firmy która przestrzegała zapisów UoP).

  115. @loleklolek_pl
    „należały się” jakieś odszkodowania. Otóż nic się nie należy, bo epidemia to nie wina państwa

    A kto tu mówi o winie? Czy jak planowana autostrada wypada przez środek pola Iksińskiego to jest czyjaś wina? Jeśli to jest optymalna lokalizacja, to społeczność się zrzuca się po groszu i wypłacają Iksińskiemu odszkodowanie. Bo sprawiedliwiej jest, żeby każdy obywatel wrzucił po groszaku, niż gdy całą sumę ma wyłożyć Iksiński, no bo przecież każdy może mieć pecha i w jakimś projekcie być tym Iksińskim. Podobnie jest np. z zamykaniem zakładów fryzjerskich. Jeżeli uważamy, że to dobry sposób na walkę z wirusem, to składamy się na odszkodowania dla fryzjerów – dzięki temu wszyscy jednakowo ponosimy koszty tej walki, a każdy pomysł uderza nas bezpośrednio po kieszeni. To zresztą pomaga racjonalnie podejmować decyzje, bo jest od razu widać, które ograniczenia powodują koszty nieadekwatne do efektu – tak jak konfigurując samochód albo planując wycieczkę rezygnujemy z opcji, które wprawdzie są bardzo fajne, ale zdecydowanie nie tak fajne, jak zaoszczędzone 8 koła w gotówce.

  116. @wo
    W naszym klimacie to raczej miska kartofli, bez skwarek. Ale podobne były moje obawy z początku rządów PiS-u: obecnie trudno mi je uznać za co innego, niż przysłowiowe strachy na Lachy (reszta komentarza zjadła autocenzura).

  117. „reszta komentarza zjadła autocenzura”

    Domyślam się, co było w tej zjedzonej części (wystarczy włączyć TVP). Domyślam się też, że systemowe psucie instytucji państwa i upadek autorytetu Polski na świecie (a podobno mieliśmy wstać z kolan…) koledze nie przeszkadza. Trudno uznać tę rozwałkę za „strachy na Lachy”. Tylko proszę nie mówić, że „za peło też psuli”, bo to nieprawda – tamci przynajmniej umieli w miarę kompetentnie administrować. No i domyślam się, że kolegi nie obchodzą relacje z Unią, które się pogorszyły.

    Co gorsza, PiS położył również usługi. Niby taka socjalna partia, a już niedługo jak nie będziesz miał pieniędzy, to będziesz wykluczony i nie będzie cię stać na szpital czy szkołę dla dziecka. Miało być tak socjalnie i przyjaźnie, a robi się europejski Honduras. Proszę sobie przeczytać wywiad Sroczyńskiego o „drugiej fali prywatyzacji” (https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25934562,pawlowski-idzie-druga-fala-prywatyzacji-za-chwile-dobra-szkola.html) i jeszcze raz zastanowić się, czy chce żyć w republice bananowej.

  118. @wskaźniki śmiertelności
    Wszyscy podejrzewają, że z powodu wirusa zmarło w Polsce znacznie więcej osób, niż podają dane oficjalne, gdyż manipuluje się przyczynami zgonów.
    Jednak można chyba sprawdzić łączną liczbę zmarłych, np. w ujęciu tygodniowym i porównać z latami poprzednimi?
    Oczywiście sytuację może zaburzać zmniejszona (odłożona na później niestety) śmiertelność z powodu ograniczenia liczby operacji. Kto wie, czy bym dzisiaj tu pisał, gdyby odbyła się operacja, którą miałem mieć pod koniec kwietnia…

  119. @janekr:
    Migają mi sprzeczne newsy. Wygląda jednak na to, że generalnie rok 2020 jest poniżej średniej wieloletniej dla Polski. Nieco ponad był marzec, ale luty trochę, a kwiecień wyraźnie pod średnią.
    Generalnie dyskutuje się, na ile COVID+lockdown mogą wpływać na wzrost śmiertelności, a na ile na spadek (wbrew pozorom mniejszy stres, operacje sam wymieniasz, łatwo dodać wypadki drogowe, itp.).

  120. @Robert Osowiecki
    „Ale podobne były moje obawy z początku rządów PiS-u: obecnie trudno mi je uznać za co innego, niż przysłowiowe strachy na Lachy (reszta komentarza zjadła autocenzura).”

    Straszenie przez opozycję końcem świata z powodu 500+ („druga wenezuela!”, etc.) było głupotą. Sam z tego przecież polewałem. Ale teraz wystarczy czytać projekty kolejnych „tarcz”.

    Nie wiem, w jakiej branży pan pracuje, ale kolejne tarcze zagrażają już wszystkim. Chyba, że jest pan bogaty na poziomie Solorz/Kulczyk i to pan się teraz cieszy z tego, że będzie mógł pan obniżyć żarobki o 20% tym wszystkim swoim chłopom folwarcznym. Tylko czy ludziom z taką pozycją wypada komciać na blogaskach, panie prezesie?

    A jeśli nie ma pan takiej pozycji, to panu teraz obniżą (albo skasują urlop, itd.).

  121. > Nie wiem, w jakiej branży pan pracuje, ale kolejne tarcze zagrażają już wszystkim.

    Nie jestem prezesem i pracuję na siebie (a nie chłopi na mnie), ale jeśli chodzi o to co zagraża mojemu portfelowi, to PiS może jeszcze dużo zabierać zanim choćby się zbliży do propozycji kalkulatora Razem (to mi autocenzura wycięła, bo uznałem, że to już trochę wykracza poza temat). Więc jak mi docisną śrubę, to jedyne zdziwienie: czemu dopiero teraz? Aaa, bo pandemia się wydarzyła.

  122. @Robert Osowiecki
    No tak, no to takiej lewicy, żeby dogodziła górnemu 1%, to się w ogóle nie da zrobić. Ale strach jest już na poziomie takiego chłopa folwarcznego jak ja. I nie chodzi o strach przed upadkiem Agory, tylko ze nowe, pisowskie antypracownicze przepisy sprawią, że Agora będzie mogła na wiele nowych sposobów wyzyskiwać pracowników nawet gdyby miłościwie nam panujący zarząd wymyślił coś nowego w miejsce utraconych parówek i popcornu.

  123. @Robert Osowiecki

    Nie do końca rozumiem twoją logikę cieszenia się z kolejnych rozwiązań PiSowskich ułatwiających wyrzucanie ludzi na bruk ze wszystkich rodzajów zatrudnienia: prywatnych/państwowych, kiedy w takiej Danii albo Hiszpanii zrobiono wszystko co się da, żeby jednak ludzie zostali na swoich stanowiskach.

    Rozumiem, że dobrze zarabiasz. Odpowiada ci życie jak panisko, kiedy dookoła będzie coraz więcej strachu, biedy i płaczu?

  124. @wo

    …strach jest już na poziomie takiego chłopa folwarcznego jak ja…

    No przecież to dla naszego dobra.

    Na jesień szykuje się ciekawa książka Adama Leszczyńskiego Ludowa historia Polski, o tym jak kilka procent właścicieli dymała resztę, oczywiście dla ich dobra. A jak byśmy szukali paraleli z dzisiejszymi czasami, to polecam wczorajszy wywiad Sroczyńskiego z autorem książki.

  125. Witam pandemicznie, kilka punktów ode mnie:

    1) Pod powyborczą notką WO („Tragedii nie ma”) pisałem, że ta kadencja ujawni interesujące PiS-owskie typy, takie jak hamletyzujący „dysdydent-gowinista” oraz „rzutki pisowczyk” z nieograniczoną kasą na innowacyjne projekty. Obaj ukazali się w pełnej krasie, zaś obok nich pojawiają się typy kolejne: „ludzkiego pisowca” który z absurdów w podległym mu urzędzie tłumaczy się jak PZPR-owski aparatczyk za Gierka („Co ci idioci wymyślili!”) oraz „sprawnego menadżera” który podobne absurdy wprowadza z uśmiechem na ustach i wyprzedzającą inicjatywą, bezwzględnie łamiąc opór podwładnych. Każdy reżim ma swoich karierowiczów-egzekutorów i niestety o najgorszych z nich publicznie nie słyszymy, są schowani w resortowej machinie. W czasach pandemii i de facto stanu wyjątkowego dostali oni szerokie pole do popisu. Ludzi pracujących pod ich kierownictwem dotyka teraz kryminalny mobbing na poziomie przy którym historie znane z korporacji i mediów to mimo wszystko działanie w białych rękawiczkach – mówimy o mafijnych groźbach wobec pracowników i ich rodzin. Tu i teraz, w unijnej (jeszcze) Polsce.

    2) Zatem koledze Pakun111 pytającemu o „jakąś wizję rozwoju kraju” odpowiadam – chciałbym dokonać żywota w Polsce, która spełnia minimalne standardy by pozostać członkiem UE. Taką mam skromną wizję, PiS realizuje wizję przeciwną. Jeżeli można, wolałbym więc jakiś realistyczny anty-PiS. Kto wie, może wcale nie będzie to „Giertych i Rzońca”, a na przykład „Bodnar i Leszczyna”? Wziąłbym bez pytania, skoro lewica w kolejnych wyborach z rzędu serwuje nam spektakularną porażkę kandydata „tylko nie za lewicowego, bo go nie wybiorą”…

    3) Zanotujmy na marginesie: każde wystąpienie Bodnara – jak ostatnio w sprawie wolności zgromadzeń – to rzeczowy skrót tego, co PiS niszczy i jednocześnie oskarżenie Dudy jako strażnika konstytucji. Zaś sam Duda ma już swoje miejsce w historii, gdzieś obok Osóbki-Morawskiego zapewne. Na dziś powinien zaktualizować swój flagowy projekt „trójmorza” – ponieważ Chorwacja i Bułgaria zaaplikują do strefy euro jeszcze przed naszymi wyborami, z trójmorza zostaje mu coś bardziej jak jednomorze. Ciasne, ale własne!

    P.S. WO polecał na podkaście „Życie” Juana Luisa Arsuagi jako książkę o początkach życia i historii ewolucji. Ponieważ pamiętam, że koledzy pytali o inne polecanki w tym zakresie, dorzuciłbym „Alien Oceans” Kevina Handa, który ten sam temat omawia w kontekście poszukiwań życia na lodowych księżycach Jowisza i Saturna (żwawo napisane, z detektywistycznymi analizami zdjęć teleskopowych i rozważaniami np. o możliwości rozwoju metalurgii przez zwierzęta wodne), jak również „The Vital Question” Nicka Lane (trudniejsze w lekturze, koncentruje się na kluczowym pytaniu o biochemię pierwszych komórek, klasyczna ekspozycja nurtu „metabolism first” w badaniach nad początkami życia; przeciwny kierunek „information first” reprezentuje np. Sara Imari Walker), wreszcie też wykłady video pochodzącej z Polski Kate (Katarzyny) Adamala, omawiające laboratoryjny „cuttning edge” w dziedzinie sztucznej syntezy organizmów żywych.

    P.S.2 Mój obiecany offtop na temat aktualnej sytuacji politycznej Chin napisał tymczasem Fukuyama, diagnoza jest trafna, choć brakuje w niej wątku lokalnych władz i grup interesu, a wnioski są niekiedy nazbyt optymistyczne (demokratyzacja nie wyjdzie z KPCh); do czytania łącznie z polecanym już przeze mnie Georgem Magnusem: https://www.the-american-interest.com/2020/05/18/what-kind-of-regime-does-china-have/

  126. „jak również „The Vital Question” Nicka Lane (trudniejsze w lekturze, koncentruje się na kluczowym pytaniu o biochemię pierwszych komórek, klasyczna ekspozycja nurtu „metabolism first” w badaniach nad początkami życia”
    Generalnie to polecam cokolwiek Nicka Lane’a. „Pytanie o życie” nie jest jakąś trudną pozycją. Czyta się łatwiej od „Oxygen”. Może to kwestia tłumaczenia.
    Faktycznie jednak, kiedy rozmawiałem ze znajomymi o lekturze tej książki to osoby bez oczytania (nie mówię o wykształceniu) biologicznego czy chemicznego uważały ją za trudniejszą. Ci którzy lubią biol-chem spokojnie przelecą przez tę książkę. No i pokazuje on gdzie jest styk chemii organicznej z nieorganiczną (w łańcuchu oddechowym). W badaniach nad świadomością aż tak daleko nie zaszliśmy (polecam Christophera Kocha Neurobiologia na tropie świadomości) czyli (chyba) jeszcze nie znamy neuronalnych korelatów świadomości.

  127. @wo @naturalucka
    Nie bardzo rozumiem tych dywagacjo/insynuacji więc nie bardzo wiem co mam odpowiedzieć. Chyba oczywiste jest, że nie podzielam pesymistycznej (albo wręcz: fatalistycznej) wizji krachu i nędzy, to jak niby mam się nią „cieszyć”? Takie scenariusze do tej pory kreślone były przez część opozycji, i to tam przez lamentacje przebrzmiewała nuta radości, że pisowski lud „kupiony za pińcet” na własnej skórze odczuje skutki krzyżyka na kartce wyborczej, kiedy nie będzie co do gara włożyć.

  128. @Awal

    „Jeżeli można, wolałbym więc jakiś realistyczny anty-PiS. Kto wie, może wcale nie będzie to „Giertych i Rzońca”, a na przykład „Bodnar i Leszczyna”?”

    Tutaj bym pozwolił sobie na pewną szerszą refleksję. Widząc kolejne działania władzy, postrzegane jako występowanie z pozycji siły i ograniczanie praw obywatelskich mogą zrodzić owszem poparcie dla liberalnego a wręcz lewicowego kandydata/partii upominającego się o przestrzeganie tychże podstawowych praw. Sęk w tym że elektorat dotąd wcześniej tego nie dostrzegał bo rozmowę o prawach człowieka ucinała argumentacja o wyższości bezpieczeństwa nad wolnością, o tyle łatwa do przełknięcia dla elit i elektoratu że dotyczyła obcych (Kiejkuty) tudzież osób z klasy ludowej a wręcz osób z kryminalną przeszłością (wszelkie sprawy o pobicia i inne nadużycia na komisariatach). Co zresztą znalazło odbicie w polskiej popkulturze, gdzie często gęsto pozytywny bohater działał wyraźnie w myśl zasady że „cel uświęca środki” (i jakby to się nasiliło w postaci amatorskiej twórczości niektórych funkcjonariuszy, rapujących o pałowaniu Sebiksów i Karyn, czy noszących na zabezpieczeniu manifestacji naszywkę z Punisherem).

    Stąd też obawiam się że liberalne odbicie może zostać zawężone do praw istotnych dla klasy średniej, właśnie w postaci Giertycha i Rzońcy (or compatibile) – co oznaczać będzie powiedzmy powrót do lat pre-2015 ale niestety nie w zakresie szerszym. Podobnie z innymi sprawami, co oznacza groźbę powrotu konserwatywnej prawicy (PiS czy post PiS) za jakiś czas bo taka centroliberalna narracja nie przyniesie odpowiedzi na szereg problemów.

    „Zaś sam Duda ma już swoje miejsce w historii, gdzieś obok Osóbki-Morawskiego zapewne.”

    No cóż, doskonałą ilustracją osiągnięć jego prezydentury był niedawny show z komandosami w Gliwicach. Bieda-śmigłowce (dwa z „aż” czterech kupionych) , pojazdy z demobilu amerykańskiego, a wszystko w rękach formacji budowanej (z niewątpliwymi sukcesami, co trzeba III RP przyznać) w sposób niewątpliwie inspirowany amerykańską armią i co tu dużo mówić używanej właśnie w postkolonialnych interwencjach w koalicjach pod wodzą USA. Kierunek polityki zagranicznej obrano na jednoznacznie proamerykański – i znów, obawiam się że hipotetyczna alternatywa będzie do USA bardzo silnie przywiązana, silniej niż do Europy. Ergo znów bardziej Giertych (or compatibile) niż Bodnar (or compatibile).

  129. @wo
    Ideałem Morawieckiego jest to, żeby wszyscy (poza poziomem Kulczyk/Solorz/Morawiecki/Szumowski) zap…li za miskę ryżu i cały czas do tego dąży.

    Jak to przeczytałem to jakoś tak wewnętrznie się z tym nie zgodziłem ale nie miałem argumentów. Potem usłyszałem ze „Human capital stock” w USA jest gotowy powrócić do pracy. I to jest chyba właśnie sposób w jaki prawicowa władza myśli o ludziach. Gdy myśli się o ludzkiej pracy w takim języku to nie trzeba sobie zadawać pytań o to jak to jest żyć za miskę ryżu. Zawsze jak się wdam z kolegami z IT to mi się wydaję, że jest to ogólnoświatowa klęska uczelni które nie uczą filozofii i potem taki jeden z drugim przeczyta Ann Rand i już wszystko wie. Wątpię żeby to było takie proste w przypadku premiera Morawieckiego. Mi się wydaję, że to jest taka pułapka własnych przekonań. Jak i tak już znasz odpowiedzi – obniżka kosztów pracy, deregulacja, zwiększanie efektywności doprowadzi to tego, ze przypływ podniesie wszystkie lodzie to nie musisz sobie zadawać trudnych pytań. Nie wiem w zasadzie czy się nie zgodziłem, chciałem tylko spróbować lepiej zrozómiec jak można tak myśleć.

  130. @Lukasz Dobrek:
    Sądzą po znajomych prawicowych pisowcach (przy całej pokrętności ich myśl, gdzie w jednej części zdania potępiają liberałów nie dbających o prostych ludzi, a w drugiej morawieckują marząc o misce ryżu za całodniową pracę), to chodzi bardziej o swoistą „fascynację Spartą” (współcześnie raczej Chinami). Tzn. wiarę, że trudy, ciężary i bieda czynią narody silnymi i zwycięskimi, a bogactwo (zwłaszcza w miarę egalitarnie rozprowadzone) prowadzi do zniewieścienia i klęski.

  131. @Robert
    „odczuje skutki krzyżyka na kartce wyborczej, kiedy nie będzie co do gara włożyć.”

    Tu nawet nie chodzi o wkładanie czegokolwiek do garnka. Nadepniesz kiedyś na odcisk niewłaściwej osobie i zrozumiesz o co chodzi, gdy się okaże, że policjant/prokurator wszystko może łącznie ze stosowaniem przemocy psychicznej i fizycznej, że żaden adwokat nie kiwnie palcem w Twojej sprawie, że sąd klepnie wszystko co mu prokurator podsunie, a sąd najwyższy (jak cudem znajdziesz adwokata, który odważy się złożyć kasację) przyklepie to co robiły sądy niższych instancji. Jeśli oczywiście dożyjesz wyroku. I za niewinność zlądujesz na długo w pierdlu, a w Twoim domu/mieszkaniu zamieszka jakiś pisowiec, po uprzednim „dobrowolnym” przekazaniu mu Twojego majątku przez zastraszoną rodzinę. Choć może nie będą się bawili w niuanse i będą konfiskowali majątek zaraz po postawieniu zarzutów.

    Metody komunistyczne wracają i jak będziesz miał pecha, to Cię przemielą, tak jak wielu innych. Tylko wtedy będzie trochę za późno na żale. I nie mów, że nic takiego Ci się nie przytrafi, „bo uczciwi nie mają się czego bać”. Jak pijany synalek pisowskiego czynownika przywali w Twój samochód i zrobi sobie krzywdę, to nagle przestaniesz być tym uczciwym. I jeśli nie będziesz miał szerszych pleców niż on, to Twoje spokojne, syte życie szybko i boleśnie się skończy.

    Czego Tobie i wszystkim pisowcom życzę z całego serca. Nic tak dobrze nie otrzeźwia jak tęgi kop w rzyć od wybranej przez siebie władzy.

  132. @Robert Osowiecki „Chyba oczywiste jest, że nie podzielam pesymistycznej (albo wręcz: fatalistycznej) wizji krachu i nędzy”
    To nie będzie postapo typu MadMax, ale sporo ludzi już straciło pracę albo właśnie ją traci. Całe branże leżą i kwiczą – oczywiście w jakiejś mierze w całej Europie, ale Europa pomaga swoim obywatelom i firmom, a Polska tradycyjnie nie. Naturalnie zawsze, w czasie nawet najgorszych krachów są ludzie, którym się względnie dobrze żyje (nawet TERAZ w Wenezueli i Somalii), ale w tym modelu każda willa ma trzymetrowy mur z drutem kolczastym na górze.

  133. @bartolpatrol
    Albo moją matkę staruszkę przejedzie celebryta bez prawa jazdy i przeglądu, jak będzie przechodziła na pasach (sprawdzić czy nie ksiądz).

    @sheik.yerbouti
    Owszem; będą negatywne skutki tego typu i wzrost niezadowolenia społecznego. Prorokuję, że PiS pożegna się z samodzielnymi rządami w przyszłej kadencji parlamentu (albo z rządami w ogóle).

    @ale Europa pomaga a Polska nie
    A to już przedyskutujcie sobie, czy kolejne tarcze zrujnują finanse państwowe, czy Polska nie pomaga, bo to chyba jakoś się wyklucza wzajemnie. Stanowisko gospodarza rozumiem tak: pomaga firmom (i ich dzianym prezesom) ze szkodą dla obywateli.

  134. @Robert Osowiecki
    „Chyba oczywiste jest, że nie podzielam pesymistycznej (albo wręcz: fatalistycznej) wizji krachu i nędzy”

    Oczywiste dla mnie jest, że nie podzielasz strachu przed realiami rozwiązań antypracowniczych zawartymi w już uchwalonych i planowanych tarczach. Natomiast zmieniasz temat na wizje i prognozy pogromów ekonomicznych.

    Wszystko, co ogranicza praca pracownicze jest złe dla pracownika, z definicji. I jeśli nie martwi, to cieszy.

  135. @Robert O
    „A to już przedyskutujcie sobie, czy kolejne tarcze zrujnują finanse państwowe, czy Polska nie pomaga, bo to chyba jakoś się wyklucza wzajemnie.”

    Jeśli państwo wspomaga wyzysk pracownika lub wręcz wyrzucanie go na bruk, to kto będzie kupował te wszystkie produkty, które produkuje przemysł i gospodarka?

    W mojej opinii zmniejszanie strony popytowej zmniejsza stronę podażową.

  136. @naturalucka
    Ku takim wizjom mnie nakierowuje grobowy ton notek i komentarzy, sorry.

    A jeśli obawy są o to, że: pod pretekstem ochrony miejsc pracy „tymczasowo” poluzuje się przywileje pracownicze, a potem (zgodnie z tendencją do utrzymywania wiecznej prowizorki) trudno będzie je odzyskać — pełna zgoda. Sprzyja temu kult „ochrony miejsc pracy” (bez oglądania się na ich jakość/godność) którym pracodawcy lubią szantażować, a rządzący (i sami zainteresowani pracownicy) są skłonni mu ulegać — bo lepsza robota za miskę ryżu niż żadna.

    Pytanie: jaka by była odpowiedź bardziej lewicowego rządu niż (przyjąwszy perspektywę Gospodarza) „liberalnego” PiS-u? Twardo nie ulegaliby obłudnemu biadoleniu „jak nie obetniemy pensji/urlopów/etc. to padniemy, a gniew bezrobotnego ludu obróci się na was” licząc na to, że na miejsce nieudolnego Janusza biznesu przyjdzie myślący po szwedzku Janus? Kryzys już mamy, a jeszcze większy za pasem…

  137. @ro
    „Pytanie: jaka by była odpowiedź bardziej lewicowego rządu niż (przyjąwszy perspektywę Gospodarza) „liberalnego” PiS-u?”

    Ja mam cały czas tę samą odpowiedź. Upodmiotowienie nas. Jako związkowiec w gruncie rzeczy tak samo hejtuję rząd PiS jak zarząd Agory. Dla mnie jedni są warci drugich, zjednoczeni wspólnym pragnieniem obniżenia mi zarobków, celem wypłacania sobie premii. Po prostu ani jedni, ani drudzy nas nie pytają o zdanie. Może jakaś część z nas by wolała dobrowolne odejścia? Może byśmy woleli utrzymanie maksimum zatrudnienia kosztem obniżek? Nikt nas nawet nie pyta o zdanie. Buce z PiSu tworzą narzędzia prawne, z których korzystają wyzyskiwacze z HRu. A gdyby tak do władzy doszli tacy, co nie są ani z tych, ani z tamtych?

  138. @sheik yerbouti
    „To nie będzie postapo typu MadMax (…) Naturalnie zawsze, w czasie nawet najgorszych krachów są ludzie, którym się względnie dobrze żyje (nawet TERAZ w Wenezueli i Somalii), ale w tym modelu każda willa ma trzymetrowy mur z drutem kolczastym na górze”

    Żeby daleko nie szukać – takie postapo mieliśmy za naszą wschodnią granicą. Mówię o Ukrainie, która w latach `90 przez dekadę złodziejstwa i korupcji straciła ponad połowę PKB liczonego per capita. Formalnie wszystko było w porządku: jakieś tam wybory się odbywały, utrzymywano fasadę państwa prawa itp. Faktycznie były to rządy oligarchów ze zrujnowanymi usługami publicznymi, kolesiostwem, polityką opartą na przekupstwie, brudnych dealach i brutalnym przejmowaniem biznesów. Coś takiego – tzw. „crony capitalism” – szykuje nam obecna mafia u władzy (naturalnie w wersji light, bo jednak jesteśmy w Unii i społeczeństwo nie jest pogrążone w *aż takiej* apatii jak wówczas na Ukrainie).

    Zabawne że PiS, będąc w opozycji, krytykował Platformę za tworzenie korupcyjnych sitw, nieformalnych grup, quasimafijnych sieci itp., a po dorwaniu się do koryta robi dokładnie to, co obiecywał wypalić gorącym żelazem.

  139. @wo:

    W warunkach stabilności wyobrażam sobie polityków z innego obozu, którzy zagraliby w ten gambit i zdolni by powiedzieć: a upadajcie w cholerę, pracownikom wypłaci się godne odprawy z tego co syndyk zlicytuje. W PiSie pewnie jest (oceniam: niewielka mniejszość) cyników, którzy zacierając łapki wybierają działkę pod większy domek i model samochodu wyższej klasy dla siebie i kolegów, ale ogół działaczy (z prezesem na czele) pewnie myśli raczej, że kosztem pewnych wyrzeczeń Ratują Miejsca Pracy. Tak bardzo pewne jest, że ludzie „nie z tamtych” nie daliby się wsadzić w te same buty, czy obowiązuje już strategia „gorzej już być nie może”?

  140. @pak4
    „A jakieś porównanie z krajem, który miał atut późniejszego dotarcia COVIDa, tak jak Polska? Czechy? Słowacja? Rumunia?”

    W śmierciach na milion mieszk.:
    Rumunia 63
    Czechy 30
    Polska 27
    Słowacja 5

  141. @Robert Osowiecki
    Tak bardzo pewne jest, że ludzie „nie z tamtych” nie daliby się wsadzić w te same buty, czy obowiązuje już strategia „gorzej już być nie może”?

    Według mnie ludzie władzy, także w Polsce, nie mają żadnych takich rozterek teologicznych, tylko władzę i ciśnienie, żeby mieć jej jeszcze więcej.

    Etykietki „prawica”, „lewica” czy „liberał” są już używane na serio przez garstkę bez władzy.

    W tej chwili zostali już tylko właściciele świata i cała reszta. Wątpię w istnienie masowego ruchu neoliberalnego na szczytach władzy / oligarchii. Podejrzewam, że to była modna ideologia do wykorzystania przez nich do wykupienia świata, a teraz ważniejsze jest prawo własności i skłonność do jego rozbudowy i obrony.

    Tezę swoją opieram na tym, że kilkaset osób ma tyle majątku, co dolna połowa (i przewaga rośnie) i że na epidemii najwięcej zarobili miliarderzy (w US). I innych przesłankach.

    Przywitajmy się w finaliźmie, finansowym feudaliźmie, siostry i bracia.

  142. @Robert Osowiecki – wizja antykryzysowych tarcz, jakie wdrażałby rząd Budki i podpisywał prezydent Trzaskowski, gdyby akurat teraz byli u władzy, też sprawia, że zaczynam odczuwać sympatię do PiS. Na to niestety wygląda, że wobec widocznej już klapy prawicowych rządów zainicjowanej łomotem Dudy czeka nas powrót balcerowiczyzmu podpicowanego ideologią tolerancji seksualnej. Tym Bodnarem i Leszczyną to jakoś bym się nie łudził, niestety.

  143. @aldek

    póki co nie zanosi się by PO szybko mogła rządzić samodzielnie, a nawet z PSL-em ciągle będą mieć za mało głosów. Zakładając, że spór PiS – PO, dzięki wyborom Kaczyńskiego, jest osobisty i przejścia z jednej formacji do drugiej na poziomie sejmu są wątpliwe to potrzebowaliby Lewicy. Pytanie czy Lewica, poza Razem, odrobiła lekcje i wymusiłaby pewną korektą rządu Budki czy też klepałaby wszystko jak leci (i wtedy Razem znowu osobno).

    Pomijając, że nie wiemy co robiłoby PO, bo nie rządzą – mamy pewne przesłanki po tym co robili w 2008 (dzięki czemu pierwszą pracę w Korpo zaliczyłem jako wynajęty przez zewnętrzną firmę pracownik, a odszedłem po tym jak general manager na Polskę raczył powiedzieć, że nie podniesie wszystkim pensji, bo wyszłoby marne 200-300 zł! Fakt, że na sali połowa obecnych to byli zewnętrzni pracownicy dla których to była podwyżka o 1/6-1/7 pensji to była drobnostka), ale nie pewność.

    No i nadal wolę ich, z ich egzaminami na urzędnicze stanowiska, rozłączeniem prokuratura generalnego od ministra sprawiedliwości i wywalaniu ludzi za drogi zegarek niż PiS który idzie na rympał i za chwilę wyprowadzi nas z UE, wpychając nas albo z powrotem w ręce wujka Putina albo Puchatka.

  144. @nudnykotlet
    „To wszystko prawda, ale tak od 2004 roku mieliśmy spore środki z UE, które powinny iść na koleje a które szły na drogi. Bo tak.”

    Tylko pieniądze z Unii mogły być wydane na remonty, ale już na utrzymanie przewozów musiałyby płacić samorządy.

    @Robert Osowiecki
    „Albo moją matkę staruszkę przejedzie celebryta bez prawa jazdy i przeglądu, jak będzie przechodziła na pasach (sprawdzić czy nie ksiądz).”

    Niestety, to nie musi być celebryta. W Polsce żeby zostać skazanym za potrącenie pieszego trzeba mieć pecha i sprawa musi być ewidentna. A akurat Najsztub został skazany w pierwszej instancji. Wprowadzenie pierwszeństwa na pasach nie udało się za PO, PiS też to zapowiedział, ale na razie nic się nie dzieje w tym temacie.

  145. @Robert Osowiecki
    „ogół działaczy (z prezesem na czele) pewnie myśli raczej, że kosztem pewnych wyrzeczeń Ratują Miejsca Pracy”

    Nie zrozumiał pan lub nie zauważył słowa „upodmiotowienie”, więc odpowiada pan nie na temat. To nie jest takie istotne, co myślą działacze z prezesem. Najważniejsze, że kolejne tarcze antypracownicze odbierają pracownikom podmiotowość, tzn. możliwość decydowania o własnym losie. PiS odbiera nam kolejne prawa, sprowadzając nas do roli bezwolnych zasobów ludzkich. Co oczywiście jest na rękę korporacyjnym HRom, ale nie na rękę 99% z nas.

    Może jakaś część z nas wolałaby, żeby NIE ratowano ich miejsca pracy i wolałaby odejść w ustawowym trybie likwidacji stanowiska (z wszystkimi świadczeniami). Może zamiast ciąć wszystkim o 20%, dałoby się znaleźć dostatecznie wielu chętnych do przejścia na pół etatu – itd. Logika pisowskich tarcz zmierza do tego, żeby ludzi o to nie pytać, tylko narzucać im odgórnie rozwiązania. „Dla ich dobra”. Jesteśmy więc traktowani jak w obozie pracy za miskę ryżu, nawet nie wolno nam dyskutować ze strażnikami.

    „Tak bardzo pewne jest, że ludzie „nie z tamtych” nie daliby się wsadzić w te same buty, czy obowiązuje już strategia „gorzej już być nie może”?”

    PiS jest jedyną dużą partią dążącą do państwa autorytarnego. Jasne, że PO była równie antypracownicza, ale nie dążyła do odbierania ludziom ich praw obywatelskich na poziomie jednostki. PiS tak. Kolejne „tarcze” to po prostu zawieszanie kolejnych praw pracownika.

  146. @Paweł Ziarko
    „Niestety, to nie musi być celebryta. W Polsce żeby zostać skazanym za potrącenie pieszego trzeba mieć pecha i sprawa musi być ewidentna. A akurat Najsztub został skazany w pierwszej instancji. ”

    Przypominam przede wszystkim, że nie przejechał. Idiota, który wierzy w kłamstwa TVP może sobie to wyobrażać tak, że pędził stówą i przejechał po jej zmasakrowanych zwłokach (w takim razie: dlaczego nigdy nie pokazano tych plam krwi, nie obfotografowano tych wgnieceń na jego superluksusowym sportolimizunokabriolecie?). No ale idiota, który wierzy w kłamstwa TVP, wierzy też w zamach w Smoleńsku.

    To był nieistotny incydent, jakich wiele. Ale sprawca pechowo był celebrytą, więc to rozdmuchano.

  147. @Awal Biały
    Bardzo się cieszę, że jeszcze czasem znajdujesz czas by tu odpisać. To zawsze są rzeczy warte przeczytania. Dziękuję.

    „Każdy reżim ma swoich karierowiczów-egzekutorów i niestety o najgorszych z nich publicznie nie słyszymy, są schowani w resortowej machinie. W czasach pandemii i de facto stanu wyjątkowego dostali oni szerokie pole do popisu. Ludzi pracujących pod ich kierownictwem dotyka teraz kryminalny mobbing na poziomie przy którym historie znane z korporacji i mediów to mimo wszystko działanie w białych rękawiczkach – mówimy o mafijnych groźbach wobec pracowników i ich rodzin. Tu i teraz, w unijnej (jeszcze) Polsce.”

    Wielka szkoda, że nie możesz napisać czegoś więcej. Może chociaż obszar gdzie to się dzieje (np. Ministertwo Sprawiedliwości, sąd ten czy owem (Najwyższy, TK, inne), jakieś bardziej AMR czy okolice?

    „chciałbym dokonać żywota w Polsce, która spełnia minimalne standardy by pozostać członkiem UE. Taką mam skromną wizję”

    Mam też taką nadzieję, ale nie wizję – może się uda, że będziemy dalej państwem C-klasy, ale jednak na peryferiach cywilizowanego zachodu, a nie w postsowieckim limbo między Ukrainą, Białorusią, Armenią i Azerbejdżanem. Smuci jednak, że nawet taka nadzieja robi się coraz bardziej wątła, a w stosunku do wyobrażeń sprzed paru lat jest drastycznym zredukowaniem oczekiwań (bycie częścią cywilizowanego świata jako oczywistość).

    „każde wystąpienie Bodnara – jak ostatnio w sprawie wolności zgromadzeń – to rzeczowy skrót tego, co PiS niszczy i jednocześnie oskarżenie Dudy jako strażnika konstytucji.”

    Ja niezmiernie szanuję za to Bodnara, sam już pewnie bym się poddał. Z przykrością jednak stwierdzam, że jego wystąpienia nie zmieniają absolutnie nic w rzeczywistości.

    „Zaś sam Duda ma już swoje miejsce w historii, gdzieś obok Osóbki-Morawskiego zapewne.”

    Piękny bon-mot. Pewnie sam z siebie nie postawiłbym go tak wysoko z uwagi na brak inicjatywy i samodzielności, ale rejon zdecydowanie ten.

    „Mój obiecany offtop na temat aktualnej sytuacji politycznej Chin napisał tymczasem Fukuyama, diagnoza jest trafna, choć brakuje w niej wątku lokalnych władz i grup interesu”

    Może mógłbyś napisać małe addendum czy też komentarz do Fukuyamy?

  148. @Opcja_Marsjanska
    Polskie statystyki zgonów organizacje międzynarodowe krytykowały jeszcze przed pandemią. Są po prostu nierzetelnie prowadzone. Za parę miesięcy da się coś oszacować z liczby pogrzebów, teraz to są liczby z sufitu.

  149. @aldek
    „wizja antykryzysowych tarcz, jakie wdrażałby rząd Budki i podpisywał prezydent Trzaskowski, gdyby akurat teraz byli u władzy, też sprawia, że zaczynam odczuwać sympatię do PiS.”

    Ale czy te tarcze pana bezpośrednio dotykają (tzn. pan też, tak jak ja, traci właśnie różne prawa), czy pan tak sobie tylko beztrosko gdyba, zatrudniony w popularnej na fejsbuku firmie „Szlachta Nie Pracuje”?

  150. @to.or
    „Jeśli to jest optymalna lokalizacja, to społeczność się zrzuca się po groszu i wypłacają Iksińskiemu odszkodowanie.”
    Przy analizie uwzględniającej wiele aspektów w praktyce trudno mówić o czymś takim, jak „optymalność”. Ewentualna wysokość odszkodowań jest tu raczej parametrem, który na ową „optymalność” wpływa. Inny przebieg będzie „optymalny”, gdy odszkodowania będą jednostkowo niższe, a inny, gdy wyższe.

    @”Bo sprawiedliwiej jest…”
    Odpowiedź na pytanie, kiedy jest sprawiedliwiej, to esencja polityki. Chciałbym, żeby lewica prezentowała w tym zakresie lewicowe poglądy.

    @”Podobnie jest np. z zamykaniem zakładów fryzjerskich.”
    Nie sądzę by było podobnie, ale jeśli Pan nalegasz, to możemy podyskutować o tym, ile dodatkowych umarłych osób jest akceptowalną liczbą, żebyśmy mogli sobie w zamian zrobić paznokcie w salonie. Zakładając, że ci umarli w ogóle zechcą do owego salonu przyjść.

    @”To zresztą pomaga racjonalnie podejmować decyzje, bo jest od razu widać, które ograniczenia powodują koszty nieadekwatne do efektu”
    Ja tam się zgadzam, że PiS powoduje koszty nieadekwatne do efektu, ale to dlatego, że z dystansowania społecznego nie korzysta, jako z narzędzia do opanowania epidemii, lecz jako z pałki na tych, których nie lubi. Oni tam bardzo słabo pamiętają o tym, że trzeba się dystansować, gdy chcą sobie pojechać na cmentarz albo zrobić polityczną ustawkę, ale jednocześnie zadziwiająco szybko sobie o tym przypominają, jeśli ktoś inny chce pojechać na cmentarz lub zamanifestować się politycznie. Niestety mali przedsiębiorcy nie są pod tym względem jakoś szczególnie wyjątkowi.

    @”niż PiS który idzie na rympał i za chwilę wyprowadzi nas z UE, wpychając nas albo z powrotem w ręce wujka Putina albo Puchatka.”
    Putin nas nie chce. Wie, że go nie lubimy. Nawet gazociąg buduje tak, żeby nasz kraj ominąć. Nam pozostanie tylko otchłań.

    @”Gdula wskazuje inne przyczyny (nie bez kozery w tytule pracy „Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”)”.”
    Nasz wschodni sąsiad pokazuje, co w praktyce oznacza neoautorytaryzm. Droższe jedzenie i setki trupów tylko po to, by znajomy królika mógł dorobić sobie na prawach transmisji tv meczy, które w innych okolicznościach oglądaliby jedynie wytrawni koneserzy. Zaiste świetlana przyszłość przed nami. Trochę szkoda, bo mogliśmy być krajem skutecznie konkurującym z Rosją o rolę przywództwa w Europie Środkowej.

  151. @Opcja_Marsjanska:
    Pytanie było retoryczne, dlatego sam odpowiedzi nie podawałem. Ale dziękuję. Nawet według niespełniających normy polskich statystyk wychodzi nam dużo gorzej niż w Słowacji, mniej więcej na poziomie Czech. Jeśli Słowacji pomaga niższa urbanizacja, to należy zwrócić uwagę, że powinna ona szkodzić Czechom.

    @wo:
    Ja bym się tak nie upierał. Owszem, z różnych anecdata wychodzi, że liczba ofiar COVIDa w Polsce jest z jakieś 5 razy większa, ale to wciąż się mieści w normalnych różnicach śmiertelności i nie jest sprzeczna z danymi, które znalazłem (źródło… TVN), że Polska generalnie jest wciąż poniżej średniej wieloletniej.

    @pisowcy:
    OK, ja rozumiem argumenty „konstytucja mnie nie kręci, bo się nie znam”, albo „gospodarka się jeszcze nie załamała” — nie zgadzam się, żeby było jasne, ale rozumiem. Mnie też bardziej kręcą te afery, na których się znam, od tych, w które się nie wgłębiłem. Tyle że to są wciąż argumenty, że w jakimś wycinku rzeczywistości PiS nie jest gorszy od reszty; albo że jest obojętny. Ale żeby głosować na PiS, tak na logikę, to on w czymś musi być lepszy. Co sprawia, że PiS jest tym wyborem domyślnym, któremu stawiacie niższe oczekiwania niż opozycji?

  152. @wo, pozdrowienia z RASP uprzejmie zasyłam, i na tym ten wątek skończmy, ok?

  153. @Robert Osowiecki
    „Albo moją matkę staruszkę przejedzie celebryta bez prawa jazdy i przeglądu, jak będzie przechodziła na pasach (sprawdzić czy nie ksiądz).”

    To ofiara Najsztuba siedzi w pierdlu? Ciekawe.

  154. @Słowacja

    Tak się składa że pracuję ze Słowakami i ilość zgonów na covida w oficjalnych statystykach to temat którego poruszenie gwarantuje parsknięcie śmiechem z ich strony. Wszyscy z nich bowiem zgodnie twierdzą że to jedna jedyna rzecz co do której ich rząd w sprawie epidemii się naprawdę przyłożył: zapewnienie by statystyki były jak najniższe. Przez bardzo długi czas oficjalnie nie mieli ani jednego zgonu na covida. Oczywiście ludzie umierali jak wszędzie na świecie tylko w aktach zgonu jakimś cudem zawsze znajdowała się jakaś inna przyczyna śmierci. Także ich statystyki należy traktować z jeszcze większym przymrożeniem oka jak polskie.

  155. @pak4
    „@pisowcy
    OK, ja rozumiem argumenty „konstytucja mnie nie kręci, bo się nie znam”

    A ja przyznam że tego jednego nie rozumiem.

    Bo zdecydowana większość współczesnych dyktatur zaczynała się własnie od grzebania w trybunałach, sądach i konstytucji, co Gospodarz zresztą pieczołowicie dokumentuje tu i w GW.

    Bo żadne trwale bogate państwo Zachodu nie ma takiego naruszenia praworządności jak u nas.

    Bo podstawą rozwoju i własnie bogactwa tych państw jest zawsze porządek instytucjonalny. Bogactwa naturalne, klimat czy wojny mogą mieć lub nie ale to wydaje się zawsze warunkiem koniecznym.

    Ja rozumiem przywiązanie pisowców do ich wodza albo nienawiść do przeciwników PiS ale jakaś granica chyba jest. Sam z perspektywy wyborcy PO dostrzegłem jakościową różnicę jak Kropiwnicki chciał tych 2 sędziów powołać na zapas.

  156. > Co sprawia, że PiS jest tym wyborem domyślnym, któremu stawiacie niższe oczekiwania niż opozycji?

    Śmiesznie takie pytanie brzmi w kręgu, gdzie co drugi deklaruje, że zagłosuje prędzej na diabła niż na Dudę i jakoś nie musi się z tego wyboru tłumaczyć 😀

  157. Szanowny Panie Redaktorze, byłbym bardzo wdzięczny, gdyby objaśnił Pan, dlaczego w ogóle pisze Pan te teksty adresowane do pisowców. Autentycznie frapuje mnie pytanie co Panem powoduje. Chce Pan nam (tak, jestem pisowcem, ale naprawdę odległym od pisowskiego „betonu”) coś wytłumaczyć? Chce Pan nam sprawić przykrość? Coś z siebie wyrzucić? Adresatem jesteśmy „my” czy „wy”? Naprawdę nie rozumiem Pana motywacji, a bez tego powyższy (i poprzednie) teksty są dla mnie całkowicie enigmatyczne. Nie wiem czy to możliwe, ale proszę uwierzyć, że pytam bez złośliwości, po prostu chcę się w tym połapać.

  158. @sj2
    „Szanowny Panie Redaktorze, byłbym bardzo wdzięczny, gdyby objaśnił Pan, dlaczego w ogóle pisze Pan te teksty adresowane do pisowców. Autentycznie frapuje mnie pytanie co Panem powoduje.”

    Część rozmowy przecież jest całkiem ciekawa. Awal się odezwał, a więc to już znaczy, że było warto.

    @Robert Osowiecki
    „jakoś nie musi się z tego wyboru tłumaczyć ”

    Hola hola. Chce pan nam zarzucić, że nie umiemy swojego wyboru uzasadnić? Nie zauważył pan takiego uzasadnienia np. w moich wypowiedziach?

    @aldek
    ” pozdrowienia z RASP uprzejmie zasyłam, i na tym ten wątek skończmy, ok?”

    O tyle chciałbym, żeby pan jednak to rozwinął, że rzeczywiście jestem ciekaw, dlaczego pan się nie boi kolejnych tarcz antypracowniczych. Może mój strach jest nieuzasadniony i czegoś w nich nie rozumiem, a tak naprawdę nie ma się czego bać? Widzi pan, to jak z wypłaszczaniem krzywej. Ja naprawdę cholernie chciałbym pochwalić rząd PiS za skuteczne ograniczanie pandemii, jak już będzie po wszystkim. Albo chociaż: jak już będzie tydzień nieprzerwanego trendu spadkowego. Na razie ta krzywa nieprzerwanie rośnie jak poparcie Trzaskowskiemu.

    Jak to więc możliwe, że pana też uderzy obniżka zarobków, skasowanie funduszu socjalnego, utrudnienie w dysponowaniu urlopem (itd.), a pan się tym nie martwi?

  159. @pak
    „Ja bym się tak nie upierał. Owszem, z różnych anecdata wychodzi, że liczba ofiar COVIDa w Polsce jest z jakieś 5 razy większa, ale to wciąż się mieści w normalnych różnicach śmiertelności i nie jest sprzeczna z danymi, które znalazłem (źródło… TVN),”

    A więc mało wiarygodne. Ja też na różne sposoby próbuję doszukać się czegoś o tych zgonach, wszystko co w tej chwili mamy, to wróżenie z fusów. Koledzy z działu Biqdata, którzy w „Wyborczej” robią różne fancy infografiki też mówią, że polskie statystyki są po prostu nierzetelne. I nie w sensie „ukrywają koronawirusa”, tylko od lat są nierzetelne.

  160. > Chce pan nam zarzucić, że nie umiemy swojego wyboru uzasadnić?

    A czy interesujące jakkolwiek będą uzasadnienia, będące prostymi zaprzeczeniami opinii będących podstawą Twoich uzasadnień? Bo wypracowania na temat „dlaczego głosujesz na PiS mimo że łamią konstytucję, niszczą sądy, wyprowadzają nas z Unii i sprowadzają koronawirusa, gradobicie i koklusz” pisać nie zamierzam, to nie klasa profesora Pimko.

  161. @Robert Osowiecki
    „A czy interesujące jakkolwiek będą uzasadnienia, będące prostymi zaprzeczeniami opinii będących podstawą Twoich uzasadnień?”

    Czy pan pisze przez Google Translate? Zarzucił nam pan brak uzasadnień („co drugi deklaruje, że zagłosuje prędzej na diabła niż na Dudę i jakoś nie musi się z tego wyboru tłumaczyć”). a wobec oczywistej nietrafności tego zarzutu, ucieka pan w bełkot przemieszany z żartami o „klasie prof. Pimko”. Jeśli próbuje pan zaprzeczyć tezie, że PiS to opcja dla idiotów, to idzie to panu trochę jakby tak średnio.

  162. @pisowcy
    Ponieważ pojawiło się tu kilku wyborców pisu, mam do Was pytanie. Jak to jest, że:
    jak ktoś powie – Łukasz Sz. z rodziną ukradł grube miliony!
    to pisowiec odpowie – a Nowakowski miał nie wiadomo skąd zegarek za 20 tys., więc za PO kradli tak samom, jeśli nie bardziej!
    i Wam się to logicznie składa do kupy?

    Wy naprawdę nie widzicie różnicy w skali kradzieży, nadużyć, ordynarnego łamania prawa itd.?

  163. @pak, wo
    W sprawie statystyk koronawirusowych – nie sądzę, żeby dało się ukrywać skalę zarażeń tak jak to sugerują różne teorie spiskowe z tym związane: 5x więcej zgonów oznaczałoby kilkukrotnie większą liczbę zachorowań, a to z kolei oznaczałoby, że jest więcej chorych niewidocznych dla systemu niż widocznych. Co znowuż znaczyłoby, że wirus nie jest skutecznie izolowany, więc może się rozprzestrzeniać. Noooo i tych chorych w krótkim czasie byłoby tak dużo, że ukrywanie stałoby się niemożliwe.

  164. Ale ponieważ darzę gospodarza niechętną sympatią, to rozszerzam odpowiedź, lekko zasugerowaną przez bon-mocik wyboru pomiędzy diabłem a Dudą: dopóku jest cień szansy, że do władzy powróci formacja skupiona wokół PO, to dla powstrzymania tej bandy jestem gotów ciężko wzdychając głosować na PiS. Jak PO szczeźnie i ostatni szczur z ich okrętu ucieknie: zastanowię się nad żółtą kartką dla PiS-u, który szarpie u mnie kredyt zaufania mocno nieudolnością, ostatnio dodatkowo wzmacnianą upojeniem władzą (aczkolwiek nie aż tak mocno, jakby chciał to widzieć WO i pozostali), ale jeszcze nie wyczerpał. Ma czas do wyborów parlamentalnych: albo wyczerpie, albo się opamięta 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    [A widzę, że już wcześniej wskoczył komentarz, zanim skończyłem pisać ten, więc proszę nie poczytywań nie odniesienie się do niego za niegrzeczność]

  165. @jgl
    „nie sądzę, żeby dało się ukrywać skalę zarażeń tak jak to sugerują różne teorie spiskowe z tym związane: ”

    Tu nie chodzi o „celowe ukrywanie”, tam po prostu od dawna jest bałagan.

  166. @Robert Osowiecki
    „dla powstrzymania tej bandy jestem gotów ciężko wzdychając głosować na PiS.”

    A jest pan na tyle bogaty i ustawiony życiowo, że tarcze antypracownicze na pewno nie uderzą akurat w Pana. OK, rozumiem, bardzo możliwe, że gdybym był banksterem albo celebrytą, też bym głosował na PiS.

  167. @bartol

    „Ponieważ pojawiło się tu kilku wyborców pisu, mam do Was pytanie. Jak to jest, że:
    jak ktoś powie – Łukasz Sz. z rodziną ukradł grube miliony!
    to pisowiec odpowie – a Nowakowski miał nie wiadomo skąd zegarek za 20 tys., więc za PO kradli tak samom, jeśli nie bardziej!
    i Wam się to logicznie składa do kupy?

    Wy naprawdę nie widzicie różnicy w skali kradzieży, nadużyć, ordynarnego łamania prawa itd.?”

    Nie jestem pisowcem ale moje obserwacje mówią mi że mają oni tak silny instynkt stadny że są skłonni wybaczyć bardzo wiele „swojemu” a drobiazg pochodzący od kogoś „nieswojego” urasta do rangi przepotężnej zbrodni. Innymi słowy nie jest problemem że swój Szumowski przywłaszczył miliony a zegarek Nowaka to prawie ludobójstwo. I są to szczere ich uczucia. Nie wiem co trzeba mieć nie tak z mózgiem by mieć takie postrzeganie świata ale tak po prostu jest.

  168. @wo
    Bałagan może zrobić różnicę pińcet w jedną lub w drugą, a nie zamaskować epidemię na taką skalę jak w Rosji albo Białorusi

  169. @wo
    „A jest pan na tyle bogaty i ustawiony życiowo, że tarcze antypracownicze na pewno nie uderzą akurat w Pana.”

    A to jest kolejny element tego samego biasu: pisowcy szczerze wierzą że potencjalne zło typu np nieuczciwy proces nie dotkną na pewno ich, tylko tych innych, bo przecież oni są „swoi” więc czują się przed złem chronieni, wiedzą że możliwe są niesprawiedliwości ale wierzą że one dotkną tylko tych drugich. Wielokrotnie takie tłumaczenie słyszałem.

  170. > że gdybym był banksterem albo celebrytą, też bym głosował na PiS

    Ech, pan to sobie musi wszystko wygodnie klasowo wytłumaczyć, chociaż bliżej mi do wyrobnika niż do kogokolwiek z tych kategorii. Głosami ustawionych życiowo PiS nie zapewnił ani nie zapewni sobie władzy, więc aby poznać opinię naprawdę „przeciętnego pisowca” pozostaje czekać na jakiegoś gościa z LC, który A) zabłądzi tutaj B) przeczyta notkę C) nie zamamrocze przekleństwa pod nosem i nie pójdzie sobie w cholerę.

    Słabo to widzę.

  171. @ Robert Osowiecki

    „dopóku jest cień szansy, że do władzy powróci formacja skupiona wokół PO, to dla powstrzymania tej bandy jestem gotów ciężko wzdychając głosować na PiS”

    Co takiego zrobiło PO, że PiS jest zdecydowanie mniejszym złem?

    Przy nastepujących założeniach: 1. pytam serio, nie retorycznie 2. nie lubię PO (a niektórych polityków formacji więcej niż nie lubię) 3. mimo wszystko nawet PO nie odwalało takich rzeczy jak PiS w dziedzinie polityki zagranicznej, wymiaru sprawiedliwości i szeroko pojętych mediów

  172. W sprawie co kieruje pisowcami dla mnie są pouczające dwie analogie:
    1. Stadnina koni w Janowie
    Tak mi się jakoś złożyło, że z osobistych przyczyń nie znoszę wszelkiego koniarstwa jak i koni jako istot Bożych. Tak więc kiedy PiS dewastuje tę nieszczęsną stadninę, mam taką emo reakcję, lol! a dobrze tak temu koniarstwu! Wiem że to głupie no i to niezbyt istotna sprawa, więc się tym nie kieruję, natomiast podejrzewam, że spora część zwolenników PiS-u miała tak przy niszczeniu instytucji państwa. Nie zależy im na zreformowaniu tak żeby sprawnie działało, zależy im na dokopaniu dziadom.

    2. Bezprawne wprowadzenie obostrzeń epidemicznych
    Wiem że PiS nie zadbał o to, żeby ograniczenia wolności związane z zapobieganiem epidemii były właściwie przygotowane prawnie, ale nie oburza mnie to szczególnie, bo same w sobie ograniczenia uważam za głęboko sensowne i nie boli mnie rezygnacja ze swojej wolności dla większego dobra. No i myślę że podobnie pisowcy mogą się zgadzać, że niektóre pisowskie rozwiązania prawne są z czapy, ale to ich nie oburza, bo wierzą w ich wyższy sens (co zabawne, co najmniej jedna znana mi osoba popierająca PiS przestała go popierać głównie ze względu na epidemiczne ograniczanie wolności).

  173. @embercadero
    „Nie wiem co trzeba mieć nie tak z mózgiem by mieć takie postrzeganie świata ale tak po prostu jest.”

    No ja sobie doskonale zdaję z tego sprawę, ale chciałbym to usłyszeć z ust pisowca.

    Ale z tego co widzę Robert O. nie wprost odpowiedział na moje pytanie. I dokładnie pokrywa się ta odpowiedź z tym co napisałeś, więc jestem kontent.

    Koleżanka mojej żony z pracy głosuje na pis, bo (cytat mniej więcej): „nie obchodzi mnie co robi pis, ważne dla mnie jest to, że jest taki kościelny”. To taka sama klasyczna świętoszka jak Łukasz Sz. i ferajna – ostatnio straciła prawko za zbyt szybką jazdę, a potem, szczęśliwie, jeżdżąc bez prawka spowodowała kolizję, więc ma spore problemy i ogromny żal do świata, że jest taki zły („no ja jechałam raptem 101km/h, a te skurwysyny prawko mi zabrali”). Oczywiście sobie nie ma nic do zarzucenia.

  174. @wo: a żeby tak już całkiem rozwiać bajania o moich rzekomych bogactwach: od naszej tzw. klasy średniej, patrząc w sufit może mnie dzielić odległość jednej, góra dwóch rat kredytu po niezapłaceniu których bank jednym palcem spycha mnie w nędzę razem z rodziną. Więc naprawę: gdzież mi do wyżyn celebrycko/banksterskich, proszę już dać z tym spokój.

    @mcal:
    Oj długo by wymieniać, dwa słowa: Donald Tusk.
    Ad 3. Różnimy się w ocenach; PO „nie odwalało” bo albo nie robiło nic (np. nie reformowało sądów) albo basowało „starej Unii”, gdyż: patrz wyżej. No, ale autostrady budowali, to kiedyś było najważniejsze.

  175. @Nawet PO nie odwalało takich rzeczy w dziedzinie polityki zagranicznej
    W sumie tak, natomiast to nie jest tak, że PO i PiS są jednorodne. Jeden przykład: stan Bałtyku jest w sporej mierze kontrolowany przez HELCOM (duże uproszczenie). Tąpnięcie w polskim udziale w bardzo wielu grupach HELCOMu nastąpiło przy zmianie Tusk/Kopacz, i przez długi czas było bardzo tragicznie – nawet grupy powołane przez Polskę spotykały się bez Polaków, bo nikt tam nikogo nie wysyłał, chaos był naprawdę fest – tylko polscy szefowie delegacji się pojawiali na najważniejszych zebraniach, ale w zasadzie bez żadnych własnych wniosków.
    To trwało przez Kopacz i Szydło, dopiero za Morawieckiego jakoś to wyprowadzono na prostą.
    Wiem, że to jest wycinek i to niewielki – nasze stosunki zagraniczne leżą – odpowiedzi na jakiekolwiek zarzuty sprowadzają się do:
    1. Wcale nie
    2. U was biją murzynów
    3. Gówno was to obchodzi
    Ale jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy dopatrują się jasnych punktów rządów PiSu. Natomiast wolałbym, żeby przytaczali konkretne przykłady, a nie w kółko porównywali się z platformą…

  176. @embercadero swoi vs. nie swoi
    To jest jedna z najważniejszych – i fatalnych – cech polskiego społeczeństwa, czyli amoralny familiaryzm. Niemal wszystko może być i jest tak postrzegane: nasi są nasi, nieważne co odwalili, popieramy i wybaczamy, tamci nie są nasi więc oskarżymy ich nawet o nasze grzeszki, przecież to obcy.
    Cały gatunek ma takie skłonności, ale taka np. Skandynawia z tym walczy, natomiast Polska i Sycylia, dwa bratanki.

  177. Zresztą wszyscy pamiętamy słynnego smsa „Chwała nam i naszym kolegom”, z czasów kiedy PiS bodaj jeszcze nawet nie istniał.

  178. @Robert Osowiecki:
    Nie. Nie śmiesznie, bo od diabła do Dudy nie jest tak daleko 😛

    Pięknie ktoś napisał o lewicowym minimum na KP. W skrócie — oczekuję przestrzegania prawa, a to gwarantują na 99%: Biedroń, Hołownia, Kosiniak, Trzaskowski. Niewiadomą jest Bosak. A pewnym łamaczem prawa (udowodnił przez 5 lat) — jest Duda.

    Oczekuję osoby… co najmniej neutralnej w sporach aborcyjnych, prawach LGBT itp. Znowu: to gwarantują Biedroń i Trzaskowski, nadzieje dają Hołownia i Kosiniak. Bosak ma żonę z Ordo Iuris, a ludzi Ordo Iuris (przypominam: na prawo od Kościoła Katolickiego) zatrudnia i desygnuje na stanowiska Duda.

    Oczekuję osoby, która w miarę rozumie współczesny świat i realia międzynarodowe, kto mógłby zadbać o bezpieczeństwo i chronić wojsko przed Macierewiczem. I znowu: Trzaskowski, Biedroń, Kosiniak, Hołownia — na plus. Duda i Bosak na minus; bo co z tego, że Duda się w końcu z Macierewiczem posprzeczał, skoro wcześniej nie zablokował jego nominacji.

    Chciałbym osoby, która nie dba tylko o swoją partię polityczną. Znowu: Biedroń, Trzaskowski i Kosiniak potrafili tego dowieść na urzędach. Hołownia deklaruje. Duda — nie spełnia warunku.

    Gospodarka? Prezydent nie ma uprawnień, można więc mówić o deklaracjach. No chyba, żeby wziąć Kosiniaka, który o ułatwienia finansowe dla rodzin zabiegał (skutecznie) jako minister. I znowu: Trzaskowski, Biedroń na plus. Duda? Duda mógł. I nie zrobił niczego. Hołownia — niewiadoma. Bosak jest w Konfederacji (czyt. akceptuje Korwina), co tłumaczy się samo.

    Może zapytasz o afery. No to ja zapytam, czy Andrzej Duda zaprotestował przeciwko nominacji kogokolwiek z PiS, gdy pojawiły się udokumentowane zarzuty korupcyjne? Bo gdy pojawił się zarzut niezgodności z linią polityczną, to owszem, potrafił interweniować, nawet łamiąc prawo. Więc znowu: reszta neutralna (a nawet lekki plus, skoro podobnych zarzutów nie wyciągnięto na serio wobec pełniących urzędy Biedroniowi, czy Kosiniakowi), a Duda na minus.

    Słowem: przy innych plusy lub neutralność. Przy Bosaku dominują minusy, ale w paru miejscach jest niewiadomą. Duda we wszystkich punktach jest na dobrze uzasadnionym minusie.

    A co z tym Tuskiem?

  179. @wo, och, wygląda na to, że dołączył mnie Pan do grona „pisowców” zadowolonych z tarcz antypracowniczych. Na Boga, niesłusznie. Wobec tego, co dzieje się w naszej branży byłoby to rzeczywiście głupie. Dodam jeszcze, że nie głosowałem na nich, ani nie zamierzam.
    Nic jednak nie poradzę na to, że nie wierzę w nawrócenie PO. Ich powrót do władzy nie będzie – w mojej skromnej opinii – oznaczał bardziej propracowniczych rozwiązań. Nie, czeka nas wtedy ultraliberalna kontrrewolucja. Będą lansować jeszcze więcej dokręcania śruby, bo takie jest ich ideowe dna.
    Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości co do moich opinii.

  180. @Robert Osowiecki

    „PO „nie odwalało” bo albo nie robiło nic (np. nie reformowało sądów) albo basowało „starej Unii””

    No cóż, wyciągam znów #rapiery i nie waham się ich użyć. Przy wszystkich ograniczeniach PO, będących konsekwencją zanurzenia w polskiej kulturze strategicznej i typowo polskiego postrzegania szeregu spraw związanych z polityką obronną (w tym zwłaszcza silne przywiązanie do USA i powielanie wzorców) oraz deklaratywnej modernizacji (często ujmowanej w ładne hasła) to jednak bilans PiS wypada dużo gorzej.
    PO pod presją wyborów ocknęło się zwodowano tę nieszczęsną korwetę (patrolową…ale jednak) Ślązak i klepnęło program całkiem fajnych niszczycieli min (zasługą PiS jest po prostu nie uwalenie tego programu na szczęście). PiS nie był w stanie kupić dwóch używanych fregat, przerywając interes na skutek kłótni w obozie rządzącym.
    PO mimo wszystko doprowadziło prawie do finału zakup 50 Caracali – PiS radośnie to uwalił, zastępując to parodią zakupów w postaci mikroflot w kuriozalnych konfiguracjach.
    PO nie kupiło myśliwców (program „harpia”) – można im postawić zarzut grzechu zaniechania. PiS zafundował nam F-35 bez żadnego trybu, na które nie wiadomo czy nas będzie stać i czy będziemy w stanie je sensownie wykorzystać.
    PO tylko część uzbrojenia kupowało od Amerykanów – znów Caracale czy używane Leopardy – przynajmniej nie dochodziło do monopolu. Obecnie wyraźnie widać że nastały czasy kupowania amerykańskiego – bo amerykańskie.
    PO nietrafioną reformą systemu kierowania i dowodzenia tylko narobiło bałaganu – ale PiS nie tylko jej nie przywrócił ale dodał do wojska WOT którego tworzenie pochłonęło masę zasobów potrzebnych gdzie indziej a styl tworzenia WOT skutkował i skutkuje tworzeniem niepotrzebnych podziałów w armii na „lepszych” i „gorszych”.

    Ergo – można postawić PO zarzut nic nie robienia albo braku odpowiedzi na szereg pojawiających się problemów – przykładowo, zawieszenie poboru z wymyśloną na szybko protezą w postaci NSR, bez długofalowych reform – ale PiS narobił tu dużo więcej zamieszania. Właśnie przez podejmowanie złych decyzji. Kadrowych, zakupowych, organizacyjnych – będziemy się z ich skutkami bili przez lata.

    Przy czym znów – niestety PiS był w stanie ubrać to propagandowo w przekaz czytelny dla zwykłego zjadacza chleba (artykuły w stylu „armię redukują zmieści się na stadionie”) i kreując przekaz odwołujący się do polskich konserwatywnych kodów i symboli (wannabe partyzant w lesie z karabinem jest czytelniejszy od okularnicy kierującej lotem bezzałogowca), PO nie umiało na to odpowiedzieć. I znów to jest winą PO. Ale – nie przeważa ani nawet nie równoważy tego co nabroił PiS.

  181. @Pak4
    W dziedzinach porównywania kandydatów należałoby jeszcze dodać współistnienie z rządem i sejmem obecnej kadencji, na zasadzie nie uwalania wszystkiego w czambuł. Tutaj: Duda plus, Kosiniak – raczej minus, choć deklaruje neutralność, Trzaskowski – zdecydowany minus, Biedroń, Hołownia – deklarowana neutralność, Bosak – raczej minus?

  182. @aldek

    „Będą lansować jeszcze więcej dokręcania śruby, bo takie jest ich ideowe dna.”

    Wbrew pozorom jak się rozmawia z platformiarzami, przynajmniej warszawskimi, to jest z tym bardzo różnie, zdarzają się ideowi korwiniści ale zdarzają się też i to liczni osobnicy na lewo od mejnstrimu PO. Tak naprawdę to tych ludzi ideowo naprawdę niewiele łączy, szczególnie po wchłonięciu nowoczesnej (która sama była zlepkiem od prawa do lewa). Z tym że jak już patrzeć na władze z Budką na czele to oczywiście masz rację. Prawdziwy książe warszawski czyli Kierwiński tak samo. Ale już Trzaskowski nie. Liczne zachowania na lewo od mejnstrimu wydają sie być u niego szczere.

  183. @aldek
    „Ich powrót do władzy nie będzie – w mojej skromnej opinii – oznaczał bardziej propracowniczych rozwiązań (…) Będą lansować jeszcze więcej dokręcania śruby, bo takie jest ich ideowe dna”.

    Nawet jeśli mają być antypracownicze, to będą antypracownicze inaczej. Ideowym DNA PiS-u jest autorytaryzm i miskoryżyzm. Platformie związki zawodowe były zawsze po prostu obojętne, ale nie przypominam sobie z ich strony ustaw osłabiających związki – po prostu nas olewali. PiS natomiast wyraźnie dąży do przekształcenia związków zawodowych w organizacje, które mogą se najwyżej składać kwiaty pod pomnikiem. W DNA PiS-u jest fałszywa „opiekuńczość” rozumiana jako „bierz 500+ i morda w kubeł”. Obie partie są antypracownicze, ale obie na swój sposób. Autorytaryzmu boję się bardziej.

  184. @jgl
    „Wiem że to głupie no i to niezbyt istotna sprawa, więc się tym nie kieruję, natomiast podejrzewam, że spora część zwolenników PiS-u miała tak przy niszczeniu instytucji państwa. Nie zależy im na zreformowaniu tak żeby sprawnie działało, zależy im na dokopaniu dziadom.”

    Domyślam się, ale skąd ci ludzie biorą przekonanie, że ich branża (firma, urząd, instytucja) nie dostanie pisowskiego nominata, który ich też rozwali? Skąd wiedzą, że nie staną się następnymi dziadami do dokopania?

  185. @Robert Osowiecki
    Czy tylko ja widzę, że ty po prostu odmawiasz odpowiedzi?
    – Dlaczego głosujesz na PiS
    – Bo nie jest Platformą
    – A dlaczego Platforma jest okropna?
    – Bo Tusk.

    Przecież to nie są żadne wyjaśnienia. To jest właśnie rozmowa jak u Pimki. Dlaczego Tusk jest gorszy od Kaczora? Na tym blogu bardzo konkretnych powodów, że jest odwrotnie – faktów, nie opinii – wymieniono już mnóstwo. Dołóż coś od siebie.

    @gospodarz
    Dołączam się do kolegi, który bardzo powątpiewająco pytał o sens rozmawiania z pisowcami. Ludzie, którzy umieliby coś sensownego w odpowiedzi napisać… z natury rzeczy nie głosowaliby na pis. To jest zapraszanie trolli, nie mówię, że płatnych, ale po prostu plemiennych zwolenników tej partii takich jak kol. Osowiecki, który pod pozorem sympatii markuje tylko dyskusję i wzbija muł z dna zamiast konkretnych argumentów. Lepiej trzymać poziom.

  186. @wo

    „PiS natomiast wyraźnie dąży do przekształcenia związków zawodowych w organizacje, które mogą se najwyżej składać kwiaty pod pomnikiem”

    O czym całkiem niedawno przekonali się związkowcy ze Świdnika, kiedyś bardzo aktywni w protestach przeciwko kupowaniu Caracali, tak na marginesie. Niestety jest to smutny case study potwierdzający słowa Gospodarza odnośnie pisowskich nominatów (choć nie bezpośrednio, tutaj widać skutki decyzji tychże)

  187. @Robert Osowiecki
    Toż mówię – Polska dzieli się na ludzi głosujących z obrzydzeniem na PIS i na głosujących z obrzydzeniem na PO. Reszta jest śladowa.

  188. @embercadero
    „Ale już Trzaskowski nie. Liczne zachowania na lewo od mejnstrimu wydają sie być u niego szczere.”

    Nawet jeśli są szczere, to to bez znaczenia, bo system go będzie trzymał za marynarkę. System jako komitywa PO.

  189. @wo
    „Domyślam się, ale skąd ci ludzie biorą przekonanie, że ich branża (firma, urząd, instytucja) nie dostanie pisowskiego nominata, który ich też rozwali? Skąd wiedzą, że nie staną się następnymi dziadami do dokopania?”

    Już pisałem, oni tego nie wiedzą za to w to głęboko wierzą. Że jako że są swoi to nic złego ich nie dotknie. Że to tylko ci inni ucierpią (i dobrze im tak). To się wymyka rozumowemu poznaniu.

  190. @naturalucka

    „Nawet jeśli są szczere, to to bez znaczenia, bo system go będzie trzymał za marynarkę. System jako komitywa PO.”

    Oczywiście. Zresztą w dużym pałacu będzie mógł jeszcze mniej niż w Warszawie (gdzie de facto i tak rządzi Kierwiński z Szostakowskim)

  191. @„nie obchodzi mnie co robi pis, ważne dla mnie jest to, że jest taki kościelny””
    Księża może i gwałcą dzieci, ale to jest już gwałt oswojony. Zmiana tego stanu rzeczy wymaga zmiany świata, czyli wprowadzenia stanu nieoswojonego.

    @Przecież to nie są żadne wyjaśnienia.
    A gdzie tam. Właśnie tłumaczenia są dość konkretne. Wyjaśniają np. dlaczego w kółko tvp pokazuje jakąś wypowiedź DT sprzed ponad 30 lat. Niektórzy są na to zwyczajnie odporni nawet do poziomu niezrozumienia. Ale niektórzy inni najwyraźniej nie są na to odporni

  192. @naturalucka
    „Nawet jeśli są szczere, to to bez znaczenia, bo system go będzie trzymał za marynarkę. System jako komitywa PO.”

    Na pewno nie. Dwa argumenty: Trzaskowski parokrotnie już pokazywał, że nie jest człowiekiem aparatu PO i potrafi działać wbrew niemu. Wbrew niemu wszedł przed laty do europarlamentu z „niebiorącego miejsca”. A po drugie, prezydent zawsze w końcu robi się wyautowany ze swojego obozu. Taka jest dynamika tego urzędu. Duda też jest teraz outsiderem w PiS, nawet nie wiadomo tak do końca, czy go nadal popierają. Przedtem Komorowski był wyautowany w Platformie, Kwaśniewski w SLD, Wałęsa zaś to chodzący aut.

  193. @Robert Osowiecki
    Zechciałby pan mimo wszystko wyjaśnić powody swojej niechęci do Tuska? Że źle mu z oczu patrzy i uśmiechał się do Putina w Smoleńsku? Czy jednak jest tu coś bardziej merytorycznego?

  194. @ @antypracowniczość inaczej – a czy nie jest tak, że owa wsobność „Solidarności” w PiS-ie nie działa czasem tak, że hamuje ich wewnętrznego Korwina? Czy to tylko propaganda, że Duda (ten drugi Duda) jednak coś tam czasem tupnie nóżką? Bez złej woli pytam, jest Pan działaczem związku, pewnie ze środka to lepiej widać.

  195. @wo
    „Domyślam się, ale skąd ci ludzie biorą przekonanie, że ich branża (firma, urząd, instytucja) nie dostanie pisowskiego nominata, który ich też rozwali? Skąd wiedzą, że nie staną się następnymi dziadami do dokopania?”

    W sumie większość ludzi, nie tylko pisowców, nie widzi związku między swoim codziennym życiem, a warszawską polityką. To jest jak oglądanie paradokumentu w tv.

    Skądinąd ten brak związku rodzi tęsknoty autorytarne u tych którzy chcieliby poczuć taki związek, zainteresowanie(?) władzy centralnej bezpośrednio w swoim życiu. Niech pan premier upomni kociarzy/psiarzy po sąsiedzku, żeby nie sikali na klatce czy coś w tym rodzaju.

  196. @wo
    „Na pewno nie. Dwa argumenty: Trzaskowski parokrotnie już pokazywał, że nie jest człowiekiem aparatu PO i potrafi działać wbrew niemu.”

    Jeśli obserwowałeś z bliska jak rządzi/ł Warszawą, to mnie zdumiewasz swoją opinią.

    W Warszawie Trzaskowski z miejsca i do tej pory okazał się figurynką do pokazywania za zachodnich rautach, władzę oddając dobrze znanemu lobby układu warszawskiemu PO. Betonoza, wycinka, deweloperka – tak słownikowo.

    I wiem dobrze, bo widzę dobrze w swojej okolicy i tam gdzie jestem.

  197. > Że źle mu z oczu patrzy i uśmiechał się do Putina w Smoleńsku?
    Tak ładnie sobie można sprowadzić całą nieudolność i indolencję jego rządu? A to proszę sobie tak tłumaczyć. Podpowowiadam: Kaczyński wrzeszcał z mównicy „mordy zdradzieckie”.

  198. @Robert Osowiecki
    „Podpowowiadam: Kaczyński wrzeszcał z mównicy „mordy zdradzieckie”.”

    Ale to jest nudne. Wszyscy ładnie proszą o konkrety. Jakieś na pewno są. Pomyśl przez chwilkę, że skoro nie wiemy i nie rozumiemy jak można na PiS głosować DZIŚ, to znaczy, że nie wiemy i nie rozumiemy. Po prostu wytłumacz. Podaj jakieś weryfikowalne konkrety.
    Poprosze.

  199. No przecież podaję: wasze konkrety brzmią dla mnie niekonkretnie. PiS blokuje póki co powrót do władzy sił, których u władzy widzieć nie zamierzam. Z czarnych scenariuszy, które zaczęto mu dopisywać od pierwszego dnia rządów nie zrealizował żaden. Więc niechże rządzi dalej, jako „suweren” łaskawie zezwalam.

  200. @Robert Osowiecki
    „No przecież podaję: wasze konkrety brzmią dla mnie niekonkretnie”

    Czyli że moje uzasadnienia dotyczące np. tarczy antypracowniczej albo korupcji z udziałem braci Sz., są dla pana niekonkretnie, ale panskie „Tusk jest be i nie uzasadnię tego, bo nie” jest konkretne?

  201. @Robert Osowiecki
    „Podpowowiadam: Kaczyński wrzeszcał z mównicy „mordy zdradzieckie”.”

    I co ma wynikać z tej podpowiedzi, że zgadza się pan z tym wrzaskiem, tzn. naprawdę uważa, że Tusk mu zabił brata?

  202. @Robert O
    „Z czarnych scenariuszy, które zaczęto mu dopisywać od pierwszego dnia rządów nie zrealizował żaden.”

    Czyli jesteś totalnym grouppie, co oczywiście „tłumaczy” dlacczego popierasz, ale nie tłumaczy dlaczego tych ludzi sobie wybrałeś na idoli.

  203. @Robert Osowiecki
    «Podpowowiadam: Kaczyński wrzeszcał z mównicy „mordy zdradzieckie”.»

    To jest najbardziej intrygujący argument jakiego bym się spodziewał w dyskusji, bez żadnej ironii.

    Co on dla ciebie oznacza? Że Tusk zdradził? PO zdradziło? Jak? Kogo? Komu?

  204. > I co ma wynikać z tej podpowiedzi, że zgadza się pan z tym wrzaskiem, tzn. naprawdę uważa, że Tusk mu zabił brata?

    Z tej odpowiedzi mam wynikać, że nie zamierzam brać udziału w dyskusji, w której na początku muszę ściągać a to błyszczące lakierki bankstera, a to foliową czapkę spiskowca smoleńskiego, a to beret (może być moherowy, miła tkanina) cioci na imieninach, która polityków ocenia po tym, który jest „sympatyczny”. Możecie odhaczyć, że pokonaliście PiSowca takimi oto rzeczowymi argumentami 🙂

  205. @Robert Osowiecki
    ” nie zamierzam brać udziału w dyskusji, ”

    Dyskusja to jedno, uzasadnienie swojego stanowiska to drugie. Tego też pan nie potrafi.

    „to błyszczące lakierki bankstera”

    To pan o sobie powiedział, że jest tak dobrze ustawiony, że tarcze antypracownicze panu nie zagrażają.

    „foliową czapkę spiskowca smoleńskiego,”

    To pan się powołał na przemówienie „zabiliście mi brata”, jako wyjaśnienie, co konkretnie ma pan do zarzucenia Tuskowi.

    ” cioci na imieninach, która polityków ocenia po tym, który jest „sympatyczny””

    To Pan swoje stanowisko uzasadnia wyłącznie jakąś dziwną personalną antypatią do Tuska (mi tam zwiska, Tusk czy Szmusk, nawet Morawieckiego bym lubił, gdyby proponował jakieś propracownicze rozwiązania).

    „Możecie odhaczyć, że pokonaliście PiSowca takimi oto rzeczowymi argumentami ”

    Raczej że po raz kolejny pisowiec okazał się osobą niezdolną do merytorycznego uzasadnienia swojego stanowiska. Pokonaliśmy pana przez walkower.

  206. @Robert Osowiecki
    „Możecie odhaczyć, że pokonaliście PiSowca takimi oto rzeczowymi argumentami”

    Mi na pewno nie o to chodziło i osobiście szkoduję, że uciekasz od odpowiedzi na kwestie, które sam zasiałeś.

  207. @Robert Ossowiecki Doceniam szaleńczą odwagę, że się Pan wpakował do tej pułapki na pisowców, którą tu czasem rozstawia gospodarz tego bloga. Niemniej, gdybym ja miał bronić swojego (ewentualnego!) propisizmu, to bym trochę się wysilił. I napisał choćby to niepokojące mnie zdanie, że przy całym swoim buraczanym prawactwie, to jednak partia Kaczyńskiego najlepiej w historii wolnej RP dba o zwykłego zjadacza chleba. Choćby dlatego, że nie odetną mu prądu jak go wyleją, albo dorzucą łaskawie zasiłek solidarnościowy (sprawdzić, czy przeszło przez Sejm).
    Niemniej, panie Ossowiecki, od siebie dodam, że jednak można głosować na lewicowe partie, i wtedy nie musieć przekładać sobie sumienia pomiędzy kieszeniami. Są takie w Polsce, serio. Mają swoje narowy, ale generalnie – daj Boże, by kiedyś rządziły.

  208. @sfrustrowany_adiunkt
    „Ciekawe że w 2016 i dalej widać tam głównie….same zera.”

    Strzelam, że śmigłowce trudno kupić przez pośrednika będącego instruktorem szkoły balejażu siostry żony brata ministra.

  209. @aldek
    „Bez złej woli pytam, jest Pan działaczem związku, pewnie ze środka to lepiej widać.”

    Ze środka wygląda to tak, że nie ma większej różnicy. Nie ma żadnej „wsobności”. Nie ma w rządzie Morawieckiego ministra, który okazywałby jakąś większą propracowniczość. Wobec kolejnych skandalicznych propozycji „Solidarność” robi mniej więcej to samo, co za rządów Platformy – czyli grozi demonstracją lub robi akcję masowego wysyłania maili do posłów. Nie zetknąłem się nawet z cieniem nadziei typu „Iksiński to nasz człowiek w Sejmie/na Nowogrodzkiej, piszmy do niego, on nas poprze”. Jeśli jest jakaś „wsobność”, to nie objawia się niczym konkretnym dla szeregowego Franka Sobotki w komisji zakładowej.

  210. @hyron
    „W dziedzinach porównywania kandydatów należałoby jeszcze dodać współistnienie z rządem i sejmem obecnej kadencji, na zasadzie nie uwalania wszystkiego w czambuł. Tutaj: Duda plus, Kosiniak – raczej minus, choć deklaruje neutralność, Trzaskowski – zdecydowany minus, Biedroń, Hołownia – deklarowana neutralność, Bosak – raczej minus?”

    Ty tak serio? Uważasz, że prezydent robiący wszystko co mu jego partia zleci jest ok?

  211. Widzę, że komentatorzy dali się nabrać na postać Roberta Osowieckiego – trolla, który mniej więcej raz na rok się tutaj pojawia jako „merytoryczny pisowiec” :). Mnie on do bólu przypomina postawę Kudłaczka i Bąbelka wobec Smutnego Zwierzaka, z jednego z niezapomnianych dzieł mistrza Baranowskiego: zwierzakiem okazuje się być turlająca i krztusząca się ze śniechu hiena, ale że opisana była jako „smutny zwierzak”, jeden z nich kwituje spotkanie komentarzem: „w życiu nie widziałem smutniejszego stworzenia”.

    Tę postawę, niestety już w realu, najjaskrawiej chyba było widać przy aferze dwóch wież, kiedy w zasadzie jedyna linia obrony pisowców była: „no ale jak to, gdzie jakiś przekręt? Kogo przesłuchiwać – Kaczyńskiego?? No co za absurd!” – bo przecież, jak ten smutny zwierzak, czegokolwiek by nie zrobił, to jest wzorem cnót i uczciwości. Tam nawet nie było prób formułowania jakichś argumentów, samo to byłoby przecież legitimizowaniem tego bluźnierstwa, że Kaczyńskiego wolno w ogóle o coś oskarżać.

    Wspomniany troll robi tak samo, pisze: „no ale przecież Tusk!” (i każdy wyobraża sobie tę zgrozę na obliczu, kiedy to pisał), i w sumie tyle – później jakieś wyniosłe śmieszkowanie, że tak strasznie zaorał, ale groch o ścianę, tu wszyscy takie bezmyślne antypisiory…

    Jak już ktoś tu wspomniał – to jest modelowy fanatyzm zaślepionej groupie, chociaż w tej nonszalanko-wyniosłej formie szczególnie groteskowy.

  212. Dziękuję WO i koledze TerryPratchettsTerriblePosterchild za miłe słowa. Odpowiadam ratami.

    @Sytuacja w administracji za rządów PiS i pandemii [1]

    Od czasów rządów Belki mam dosyć ciągły obraz zmian jakie przechodziła polska administracja w okresie naszego unijnego debiutu. Było różnie, jednak to co zaprowadził aktualny rząd PiS jest regresem nawet wobec czasów pierwszych rządów tej partii. Kluczowa jest długość aktualnego PiS-owskiego pozostawania przy władzy, co oznacza że z administracji zaczęli odchodzić lub zostali wypchnięci kluczowi ludzie, którzy w pierwszym odruchu nastawialiby się na przeczekanie. Duże znaczenie miało też – niedoceniane jako czynnik ewolucji tego obozu – wysłanie sporej części PiS-owskiej elity do Europarlamentu. Ludzie, którzy zastąpili PiS-owskich europosłów i ich najbliższych współpracowników w ministerstwach są mniej pewni swojej pozycji, mniej zorientowani w woli „Nowogrodzkiej” i, wobec strachu o popełnienie błędu, bardziej skłonni do działań kontrolnych wobec podwładnych. Mobbing pojawia się właśnie w takim kontekście, pandemia wymusza na takich decydentach pokazanie szybkich – choćby pozornych – efektów, a brak im po temu metod innych niż siłowe. Nie tylko minister aktywów i poczt musiał się w ostatnich miesiącach wykazać i nie tylko on działał na podstawie „spodziewanej ustawy”, czyli w warunkach potencjalnej odpowiedzialności karnej. Aby wymusić na opornych podwładnych potrzebne działania, szybko znajdowały się środki, które z domeny publicznej znamy z walki z Tuskiem, Grodzkim, sędziami czy starym kierownictwem KNF.

    Ujmując temat trochę z innej strony: w ciągu ostatnich miesięcy otrzymałem telefony z trzech niezależnych źródeł wśród technokratów pracujących w administracji (szczebel zbliżony do dyrektorów departamentów) – pytali o planowane unijne działania antykryzysowe, a ton tych pytań to było takie charakterystyczne „Czy może słyszałem gdzieś coś” jakie pamiętam z czasów przedakcesyjnych. Wtedy polska administracja nie miała swoich ludzi w strukturach UE i często opierała się na osobistych kontaktach wśród zewnętrznych ekspertów. Teraz niby jesteśmy członkiem klubu, lecz ludzie wydelegowani do funkcjonowania w jego trybach („dwórki” i „dworzanie” na stanowiskach szefowych wydziałów unijnych) nie mają po temu minimalnych kompetencji – nie czytają pism, nie jeżdżą na grupy robocze, nie umieją zalogować się do systemów obiegu dokumentów, nie wychodzą z własnymi inicjatywami, więc nikogo nie znają i nikt ich nie zna, są nic znaczącym polskim nazwiskiem na liście mailowej. W chwili, gdy liczy się szybkie dotarcie do informacji takie osoby są bezużyteczne a wręcz groźne – agresją pokrywają swoją niekompetencję. Stąd sięga się po telefon do przyjaciela. Innymi słowy staliśmy się obecnie na powrót krajem de facto przedakcesyjnym: taką wewnątrzunijną Mołdawią. I stan ten, jeżeli PiS porządzi dłużej, zostanie po prostu zaakceptowany jako „nowa normalność”, wygodna dla wszystkich stron. Unia nałoży na nas praworządnościowe sankcje i zawieszenia, ale nie wyrzuci nas ze swego grona, bo jednak posiadanie dużej nearshorowej lokalizacji dla montowni samochodów i centrów outsourcingowych jest rozwiązaniem korzystnym, łatwym do wytłumaczenia jako element wycofywaniu produkcji z Chin. „Należy podnosić kwestię naruszeń praw człowieka wobec Tybetańczyków i Ujgurów [poprawić: polskich sędziów i dziennikarzy], ale nie możemy sobie pozwolić na utratę kontaktów gospodarczych z ich rządem”. Bardziej kumate PiS-owskie elity (bez wątpienia Morawiecki) widzą siebie właśnie jako administratorów i beneficjentów takiego cichego polexitu – jakaś część skumplowanych z władzą kapitalistów będzie umiała korzystać z takiego układu, a unijna „wolność przepływu pracowników” zapewni bezpiecznik w postaci emigracji potencjalnie niezadowlonych grup na Zachód – czy to jako lekarzy, czy też jako opiekunek dla starców (znowu, z cichym przyzwoleniem i satysfakcją Zachodu). To jest właśnie „wizja rozwoju kraju”, jaką realizuje PiS. Rządy Erdoğana w Turcji – które przecież trwają mimo protestów tamtejszych sędziów i wielkomiejskiej opozycji – dają im podstawy do takich kalkulacji.

    cdn.

    [1] Szerszy kontekst tematu starałem się dać wcześniej pod „kilka uwag o sytuacji w polskich urzędach za PiS” w komentarzu do jednej z poprzednich notek WO:
    https://ekskursje.pl/2019/09/wielki-problem-malej-emi/

  213. @naturalucka

    „śmigłowce trudno kupić przez pośrednika będącego instruktorem szkoły balejażu siostry żony brata ministra”

    Najzabawniejsze jest to że w razie potrzeby firma-krzak założona przez hipotetycznego instruktora balejażu by się mogła pojawić, ale kluczowa jest tu niemoc decyzyjna. Tę niemoc wywołują zmiany kadrowe, destabilizacja struktur, w tle jest aktywność lobbingowa (w końcu hajs do wzięcia duży) oraz także wewnętrzna rywalizacja i interesy grup wewnątrz wojska (co ma różną intensywność i efektywność ale istnieje).
    Efekt? Najprościej w przypadku dużych programów najbezpieczniej uciec w „dialog techniczny” albo „fazę analityczno – koncepcyjną”, bo to nie prowadzi (najczęściej) do niczego. A decyzje stricte polityczne, które w końcu doprowadzają do kupienia czegoś (jak te nieszczęsne śmigłowce) zapadają bardzo rzadko. Oczywiście czynnika politycznej decyzji nie da się nigdy wyeliminować w 100% ale jest różnica pomiędzy sytuacją gdy minister dostaje na biurko wyniki postępowania przeprowadzonego przez urzędników i specjalistów a inaczej gdy jest inaczej i uzasadnienie merytoryczne jest powiedzmy…wątpliwe.

  214. @śmigłowce

    To nie USA ustala nam jakie śmigłowce mamy kupić? Ostatnio ustali jakie podatki i firmy taksówkarski mają być w tym pięknym kraju nad Wisłą. Zapomnieli o śmigłowcach?

  215. @wo
    „Skąd wiedzą, że nie staną się następnymi dziadami do dokopania”
    Bo nie są nikim szczególnie ważnym

  216. @krzloj

    „To nie USA ustala nam jakie śmigłowce mamy kupić?”

    Akurat większość śmigłowcowych zakupów (wojsko i inne formacje państwowe) w ostatnich latach zgarnęły firmy amerykańskie. I spodziewam się dominacji tego trendu (sprawę komplikuje to że chętnych do podziału tortu jest kilku). Do tego z powodów wewnętrznych oraz zewnętrznych możliwe jest że „coś” trafi do firm europejskich. Jak duże będzie to „coś” będzie też miernikiem jak silna jest wiara rządzących w sojusz z USA, co oczywiste.

  217. @jgl

    „Bo nie są nikim szczególnie ważnym”

    Ale wiemy, że to nie ma żadnego znaczenia. Wystarczy mieć pecha i nie zauważyć rządowej kolumny.
    Poza tym powiedz to wszystkim technikom, trzeciorzędnym dziennikarzom TVP albo Polskiego Radia (fun fact: znajomy najpierw wyleciał a później, co prawda do innego programu, proponowano mu powrót z pensją x2, bo się okazało że jednak trzeba trochę wiedzy specjalistycznej w tej dziedzinie).

    Jeszcze jakby PiS faktycznie naprawiał te rzeczy o których mówił, że działają źle, ale przecież gdzie nie spojrzeć tam zniszczenia i pożoga: edukacja, służba zdrowia, wojsko, służby specjalne, sądownictwo. Nawet ich wielki sukces 500+ jest wykonywany rękoma samorządów! A potem słyszę, że Tusk zły (pomijam, że PO nie jest jedyną alternatywną dla PiS-u)…

  218. @jgl
    „Bo nie są nikim szczególnie ważnym”

    Bo jak PiS zniszczy stadninę, to sprzątaczka nie straci pracy? Przecież gdzie przyjdzie PiS, tam wzsyscy cierpią. Także ci na samym dole.

  219. @bartol
    Ja nie uważam, że bezmyślnie klepiący wszystkie ustawy prezydent jest zaletą, ale przecież dyskutujemy z hipotetycznym wyborcą PiS? Dla niego to niewątpliwy plus, być może największy. Dlatego po drugiej stronie jest Trzaskowski, blokujący wszystko w ciemno.
    Dla mnie ideałem byłby prezydent z własnym zdaniem – bardzo mi utkwiły rządy PO przed Smoleńskiem, gdzie nie uchwalano żadnych zmian, bo to nie ma sensu, bo Lech Kaczyński zawetuje. Modne było wtedy słowo kohabitacja….

  220. @kotlet, wo
    Chyba znaczenie stadniny w Janowie, Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego jako pracodawców nie jest aż tak duże…

  221. @jgl

    zapomniałeś o TVP, Radiu. A pewnie ten san model działał i działa we wszystkich spółkach skarbu podległych Sasinowi, np. energetycznych molach zatrudniających po kilka-kilkanaście tysięcy ludzi.

    Pewnie te pielęgniarki wyrzucone ostatnio z szpitali zarządzanych przez ludzi Dobrej Zmiany też były bardzo ważne.

    Ja tylko przypomnę, że za tego złego Pe-Ło Mariusz Kamiński pracował w CBA do października 2019 r., nie chce mi się sprawdzać jak długo stary Wildstein był prezesem TVP. Od taka kolejna drobnostka.

    Swoją drogą co za czasy bym musiał bronić PO i jej rządów przed zalewem wyobrażeń. Trochę jak konieczność bronienia Rzeplińskiego.

  222. molach = molochach. Jednak pozbycie się siłowe zęba robi swoje. Przepraszam gospodarza, bo wiem że zwraca uwagę na takie rzeczy.

  223. @hyron
    No, faktycznie dla gamoni to zaleta, że nikt nie staje na drodze ich wodza.

  224. Siedzę w tzw. wolnym zawodzie (w tym miejscu wielu moich znajomych po fachu zdawkowo by parsknęło). Długo pracowałem nad tym, aby nie wiązać się umową o pracę ani śmieciówką. Tarcza taka czy owaka raczej mnie nie dotknie, to dość dalekie miejsce w hierarchii moich lęków. Ale jednak zrobi się zdecydowanie nieprzyjemnie, gdy moi klienci (w dużej części zatrudniani na UoP) zaczną doznawać dobrodziejstw tych rozwiązań. Co do mojej sytuacji – kolejni miłościwie rządzący konsekwentnie mi to wpajali, a obecni wyjątkowo silnie pracują na brak zaufania z mojej strony.

  225. pan Osowiecki to miłośnik Lema z Kontancina czy inny?

  226. > To pan się powołał na przemówienie „zabiliście mi brata”, jako wyjaśnienie, co konkretnie ma pan do zarzucenia Tuskowi.

    Zostałem źle zrozumiany: przywołałem „zdradzieckie mordy” w kontekście „złego spojrzenia” i „uśmieszków” Tuska, czyli generalnie: oceniania polityków po powierzchowności, mowie ciała i wywieranym przez nich wrażeniu. Więc „nielubienie Tuska” za to ma tyle sensu, co „nielubienie Kaczyńskiego” bo jest niesympatyczny i brzydko się wyraża.

    Tusk ma na sumieniu więcej niż bycie niesympatycznym; może Panu zwisa, że politykę państwa rękami swojej formacji podporządkował karierze międzynarodowej — mnie nie. To jest zarzut, a nie jakie grymasy robił witając się z Putinem, do kroćset!

    @aldek

    Osowiecki, przez jedno s (a nie jak ten jasnowidz).

    Jestem „wyborcą” PiS-u, a nie jego apologetą. Głosuję w tych wyborach na Dudę, bo prezydent „totalny” mi niepotrzebny, a kandydaci „nie-totalni” nie zdobyli mojego zaufania. Jak potrzebowaliście pisowca-ideowca, to trochę nie ten adres. Gdyby pytanie brzmiało: „co dobrego w PiS” to bym pewnie poszedł za Twoją radą. Ale jak ton pytania brzmi „dlaczego PiS skoro jest: taki, siaki i owaki” raczej będę przedstawiał opinię: nie jest aż tak bardzo siaki ani w ogóle owaki, jak przedstawiacie — czyli raczej zdania przeczące niż twierdzące.

    W ramach walkoweru totalnego: bardzo chętnie PiS „suwerennie” wymienię na inną władzę (byle tylko utrzymała kurs: reform wymiaru sprawiedliwości i obrony interesów Polski w polityce zagranicznej), ale nie na taką jaka się w tej chwili ustawia w kolejce.

    @MRW: podpisałem się pod satelitą „Lem”? Obiema ręcyma!

    @midnight_rambler: chyba jednak mnie pomyliłeś z kimś, polityka to nie to, co mnie na tym blogu najbardziej interesuje.

  227. @RO
    „Tusk ma na sumieniu więcej niż bycie niesympatycznym; może Panu zwisa, że politykę państwa rękami swojej formacji podporządkował karierze międzynarodowej ”

    To jest znowu interpretacja i opinia, a nie fakt. Tu na tym blogu ceni się umiejętność odróżnienia faktów od opinii. Jeśli więc sam wzywasz do tego, żeby nie oceniać polityków po stylu i wyglądzie, to podaj fakty uzasadniające twoją opinię: co konkretnie Tusk rzekomo zrobił, co było szkodliwe dla państwa, a wspierało jego karierę międzynarodową? Jest politykiem, więc jako fakty będą liczyć się takie rzeczy jak: ustawy, które przepchnął, ludzie, których nominował, umowy, jakie zawarł itp. itd. Nie syntetyczne jednozdaniowe oceny.

    Dodatkowe pytanie: czy rzekome podporządkowanie przez Tuska polityki państwa swojej karierze – które, przypomina, wciąż musisz jakoś uzasadnić – przeszkadza ci bardziej niż liczne, kolosalne afery PiS, udowadniające podporządkowanie polityki państwa indywidualnemu nachapaniu się polityków tej partii?

  228. @RO

    Ja też poproszę o rozwinięcie wątku strasznej polityki państwa, którą prowadził Donald Tusk w celu zrobienia kariery międzynarodowej. I poprosiłbym o przedstawienie jakieś alternatywy, realnej, a nie wydumanej, wobec tego co robił Tusk (a co de facto było kontynuacją procesów rozpoczętych w latach ’90).

    @”(byle tylko utrzymała kurs: reform wymiaru sprawiedliwości i obrony interesów Polski w polityce zagranicznej)”

    Aha, a jakie osiągnięcia ma PiS w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości, oczywiście inne niż rozwalenie dwu sądów które akurat działały sprawnie (mowa oczywiście o TK i SN), cieszyły się dużym zaufaniem (nawet gdy były krytykowanego, jak za Rzeplińskiego) i były obsadzane, w zdecydowanej większości, przez wybitnych prawników? Może poprawili dostęp do sądów pierwszej instancji, np. likwidując wysokość opłaty stosunkowej (5% wartości pozwu, do 100 tys. złotych) albo zmniejszyli opłaty stałe (podpowiem – podwyższyli)? Może wprowadzili wybitnych prawników o nieposzlakowanej opinii, pokazując nową jakość (podpowiem: TK zarządza pani, która najpewniej by wyleciała z zawodu za wybitne osiągnięcia)? Albo chociaż uporządkowali bałagan w prawodawstwie albo chociaż wzmocnili sądy gospodarcze o których wzmocnienie samo środowisko apeluje od lat? Nie… no właśnie.

    „obrony interesów Polski w polityce zagranicznej”

    A jakież to interesy udało się obronić PiS? Bo pamiętam takie głosowania które kończyły się 27:1. Może nasz głos jest brany pod uwagę w dyskusji na temat przyszłości UE i jej kształtu? Nie, no to może chociaż mamy komisarza od finansów UE, który przepchnął nam parę miliardów Euro? Też nie?

    I ponownie – poprosimy o naświetlenie alternatywy i wskazanie rzeczywistych osiągnięć tego rządu w polityce zagranicznej, inne niż spychanie nas niebezpiecznie poza granicę UE, wprost do wujka Putina.

  229. @Robert Osowiecki
    „może Panu zwisa, że politykę państwa rękami swojej formacji podporządkował karierze międzynarodowej — mnie nie.”

    Pomijając już wspomnianą wyżej prośbę o podanie konkretów widzę też taki problem, że w półperyferyjnym kraju takim jakim jest Polska podporządkowanie polityki kwestii niezależności zewnętrznej skutkuje tym, że tracimy niezależność wewnętrzną, co objawia się tym, że to USA ustala nam (w formie krótkich rozmów dyscyplinujących premiera Morawieckiego z wiceprezydentem USA, czy oburzających listów z ambasady USA) jak mają wyglądać u nas podatki (sprawa z podatkiem od internetowych megakorpów), jakie napoje mamy spożywać (kwestia podatku od napojów słodzonych), czy jak ma wyglądać prawo dotyczące przewozu osób (sprawa z Uberem).

    Do rachunku za realizowany przez PiS projekt suwerenność/nie-suwerenność dopisałbym jeszcze ~20 mld (bez offsetu) za samoloty F-35, które podobno mają problemy z lataniem, tak więc…

  230. Za Tuska Polska klęczała, za PISu wstała z kolan, a wy o jakieś konkrety pytacie!

  231. @Robert Osowiecki
    „Tusk ma na sumieniu więcej niż bycie niesympatycznym; może Panu zwisa, że politykę państwa rękami swojej formacji podporządkował karierze międzynarodowej — mnie nie. ”

    Mi też by to nie zwisało, gdybym widział jakieś tego przejawy. Na przykład: gdyby pan wskazał choć jeden konkretny przykład, w którym Tusk zrobił coś niekorzystnego dla Polski w imię swojej kariery międzynarodowej.

    „kurs: reform wymiaru sprawiedliwości”

    Czy po 5 latach reformy widzi pan jakieś jej pozytywne skutki? Procesy biegną szybciej? Szary obywatel czuje się bezpieczniej?

    „obrony interesów Polski w polityce zagranicznej”

    Czy widzi pan jakiś konkretny przykład sukcesu – jakiś obroniony interes? Wrak sprowadzili? Reperacje wywalczyli? Wie pan, ja bym się bardzo ucieszył, jakbym miał okazję ich za coś pochwalić, ale widzę wyłącznie pozorowane gesty typu „wstajemy z kolan! pokażemy wszystkim polską wspaniałość przy pomocy Jachtu Który Nie Pływa”! Pomoże mi pan, wskaże pan jakiś sukces?

  232. @RO
    „Zostałem źle zrozumiany…”
    Generalnie to mała rada. Kolega przez 2 dni bełkotał coś myśląc, ze jest błyskotliwy i swoją wyrafinowaną ironią nas nakieruje na właściwy tok myślenia. I tego niestety czytamy efekty. Więc jeśli przez 2 dni komunikacja szwankuje to dobrze jest pomyśleć, co się robi nie tak. A potem napisać coś w stylu – przepraszam, nieumiejętnie sformułowałem myśli. Coś w tym stylu.

    „… przywołałem „zdradzieckie mordy” w kontekście „złego spojrzenia” i „uśmieszków” Tuska, czyli generalnie: oceniania polityków po powierzchowności, mowie ciała i wywieranym przez nich wrażeniu. Więc „nielubienie Tuska” za to ma tyle sensu, co „nielubienie Kaczyńskiego” bo jest niesympatyczny i brzydko się wyraża.”
    No więc nie. Złe spojrzenie czy uśmieszki to kompletna imaginacja. Może ma złe, może dobre. Zaś brzydkie wyrażenia i pogarda w słowach to kompletnie inna para kaloszy.

    „Tusk ma na sumieniu więcej niż bycie niesympatycznym; może Panu zwisa, że politykę państwa rękami swojej formacji podporządkował karierze międzynarodowej — mnie nie.”
    Generalnie po dwóch dniach bełkotu mamy wreszcie, ogólnikowy wprawdzie, ale jakiś zarzut. Ponieważ jest dość enigmatyczny, czy można poprosić o szczegóły?

  233. @maglowanie pisowca
    Nie chcę bronić Roberta O., bo nie ma kogo, ale jak zapatrzony w Kaczyńskiego wyborca pisu ma powiedzieć coś konkretnego o Tusku, skoro sam Kaczyński z przydupasami od wielu lat nie potrafi sformułować jakiegokolwiek trzymającego się kupy zarzutu? Wyborcy pisu pozostaje jedynie bezmyślne powtarzanie niezbornych pomówień wykrzykiwanych przez oszalałego z nienawiści Kaczyńskiego. I najwyraźniej mu to wystarcza, bo na więcej intelektu nie staje. Wychowanie kościółkowe robi swoje – nie myśl, powtarzaj, czcij pana swego.

  234. @bartolpartol
    „I najwyraźniej mu to wystarcza, bo na więcej intelektu nie staje”

    Dla mnie to jest o tyle cenne, że nikt tak do końca nie może wiedzieć, czy nie przemawia przez niego myślenie plemienne. Może faktycznie PiS ma jakieś ogromne sukcesy w reformie sądownictwa / polityce zagranicznej / czymkolwiek bądź, a ja ich nie widzę? Nie wiem. Dlatego chcę dać pisowcom szansę na wskazanie tych sukcesów (tak, wiem, 500+ – no i nie mam nic przeciwko, ale to sukces sprzed 5 lat; co poza tym?).

    Może niepotrzebnie się boję kolejnych tarcz Morawieckiego? Może dla samego bonu na wakacyjne 1000 złotych opłaca mi się mieć obniżone zarobki i ogólnie osłabioną pozycję negocjacyjną wobec pracodawcy? Ja naprawdę *chciałbym*, żeby ktoś mnie przekonał do tego, że rząd Morawieckiego jest propracowniczy i nie ma się czego bać. A cytat o misce ryżu jest wyrwany z kontekstu (kurna, w całym kontekście nadal jest taki sam).

    Więc to jednak jest cenna wiadomosć, że sami pisowcy nie potrafią uzasadnić swojego wyboru.

  235. @naturalucka
    „W Warszawie Trzaskowski z miejsca i do tej pory okazał się figurynką do pokazywania za zachodnich rautach, władzę oddając dobrze znanemu lobby układu warszawskiemu PO. Betonoza, wycinka, deweloperka – tak słownikowo.”

    Mówię o jego niezależności od aparatu partyjnego – ogólnokrajowego. Obawiam się, że na szczeblu samorządowym te patologie są po prostu i tak nie do pokonania, bo ich źródłem jest prodeweloperskie prawo. Prezydent Śpiewak też by poległ.

  236. „Może faktycznie PiS ma jakieś ogromne sukcesy w reformie sądownictwa”
    No ma, w SN zdjęli niektóre portrety!

  237. > robił coś niekorzystnego dla Polski w imię swojej kariery międzynarodowej.

    Jak już przy Smoleńsku jesteśmy: oddanie śledztwa Rosjanom w imię „niezadrażniania stosunków”. Jak mało, to trudno: nie widzę sensu podawać kolejnych, mogę odesłać do pisowskiej prasy.

    @Więc to jednak jest cenna wiadomość

    Zawsze do usług: cenna jest również wiadomość, że przekonywanie w drugą stroną nadal odbywa się głównie przez shaming, strategię która przestała działać dawno, dawno temu. Już widzę jak „z metra ciętego” Trzaskowskiego przeciwstawia się obciachowemu Adriankowi i łapki zacieram, co to będzie za piękna katastrofa 🙂

  238. > No ma, w SN zdjęli niektóre portrety!

    Izba dyscyplinarna ruszyła. Przy tym nasileniu „obrony sądów” serio się obawiałem, że to nigdy się nie stanie.

  239. @RO – „oddanie śledztwa Rosjanom”

    Zapomniałeś jeszcze o Niderlandach.
    A jeśli żart nie został zrozumiany, to bardziej merytorycznie: to, co napisałeś, jest kosmiczną bzdurą/wierutnym kłamstwem. Naprawdę, powtarzanie Macierewiczowskich spinów nie jest dobrą linią „argumentacji”, a teza o „oddaniu” śledztwa krajowi (w dodatku całkiem sporemu), na którego terytorium zdarzyła się katastrofa, nie jest ani trochę mniej głupia od sztucznej mgły termobarycznej testowanej parówką. Akurat znacznie bardziej zasadna jest teza przeciwna – że Tusk (skoro już tak osobiście Tuska wszystko jest winą, to także i zasługą) był tak umiejętnym graczem i dyplomatą, że Rosjanie oddali śledztwo nam, w sensie pełnego dostępu do miejsca, wraku, skrzynek, a nawet dokumentacji i rejestratorów rozmów z lotniska. Bo akurat zupełnie nie musieli.

    A jakbyś wyjął głowę ze sterty Gazet Polskich i chwilę nią pomyślał, spróbował sobie zwizualizować tę sytuację, gdzie… no właśnie, kto? Może Grom? No w każdym razie ktoś z Polski jedzie silną ekipą do Smoleńska, odgradza cały teren, przejmuje nad nim kontrolę, wchodzi do budynków lotniskowych i wszystko plombuje, a kiedy nadjeżdżają jacyś oficyjele rosyjscy, choćby i lokalny leśniczy, to oficer z karabinem na ramieniu i orzełkiem na hełmie podnosi dłoń i mówi: „izwinitie, riebiata! Iditie nazad! To naszeyje sliedztswo! Naszyj priemier-gieroj nie oddajet go ruskim bandiorom!” – to zrozumiałbyś, jakie komiczne są te obrazki stojące za wbitą Ci w głowę przez dość toporną porpagandę tezą o „oddaniu Rosjanom śledztwa”. I Niderlandów, w pakiecie, oczywiście.

  240. @RO
    „Jak mało, to trudno: nie widzę sensu podawać kolejnych, mogę odesłać do pisowskiej prasy.”
    Ale właśnie dlatego kierowane są zarzuty do Ciebie. To co jest w prasie pisowskiej to kompletnie jest bez sensu. Komunikacja w prasie jest jednokierunkowa. Nie ma szans na dyskusje i podważanie tez. Ale kiedy taki wyborca PiS przyjdzie i będzie komunikował się (czyli wymiana informacji, a nie copy/paste z prasy pisowskiej) to możemy nasze wątpliwości zamienić w pytania do niego. I wtedy On ma szansę ustosunkować się i na przykład rozwiać nasze obawy. Wystarczy chcieć. Lub móc. Ty twierdzisz, że chcesz, ale z każdego zdania wychodzi, że nie możesz.

  241. @Robert Osowiecki
    „Jak już przy Smoleńsku jesteśmy: oddanie śledztwa Rosjanom w imię „niezadrażniania stosunków”. ”

    Nie było możliwości nieoddania. Katastrofa się wydarzyła na ich terytorium, więc to do nich należą wszystkie decyzje w tej sprawie. Wszystkie pisowskie propozycje typu „powołać się na jakąś konwencję” miałyby taki sam skutek, jak inne pisowskie pomysły na uprawianie dyplomacji. Ktoś by sobie krzyczał „powołuję się na konwencję”, a Putin by wzruszał obojętnie ramionami.

    Pańscy wybrańcy okłamali pana w kwestii sprowadzenia wraka. Obiecali panu, że to zrobią. Po 5 latach nic nie zrobili, prawda? Bo okłamują pana też w kwestii „możliwości nieoddania sledztwa”. Nie można Rosji „oddać śledztwa”, tak jak nie można jej oddać Moskwy.

    Ma Pan jakiś realistyczny przykład?

  242. @RO
    „Jak już przy Smoleńsku jesteśmy: oddanie śledztwa Rosjanom w imię „niezadrażniania stosunków”. Jak mało, to trudno: nie widzę sensu podawać kolejnych, mogę odesłać do pisowskiej prasy.”

    Ale rozumie pan prawo lotnicze i konsekwencje konwencji międzynarodowych doń dotyczących, które podpisaliśmy? Ja rozumiem, że wierzycie w materiały z http://www.wielkarzeczpospolita.net/ w którym to świecie Polska rozciąga się na cały kontynent (a nawet nieco dalej), ale w rzeczywistości stosunek sił jest jakby nieco inny. Co miałby uczynić Donald Tusk i jego rząd? Wjechać tam dywizją pancerną?

    Pomijając, że PiS-owi tak świetnie idzie odzyskiwanie Tupolewa albo stawianie się komukolwiek, w czymkolwiek – vide przywołane już przykłady gdy do porządku przywołuje nas pani ambasador. No i mówimy o wydarzeniu, które miało miejsce 10 lat temu. Przepraszam, ale jego wartość zaczyna być podobna do rozważań na temat tego kto z kim pił w Magdalence.

    „Izba dyscyplinarna ruszyła. Przy tym nasileniu „obrony sądów” serio się obawiałem, że to nigdy się nie stanie.”

    Trololo. Powtórzę się: jak zmienia to wymiar sprawiedliwości dla zwykłego Kowalskiego? Łatwiej będzie mu wnieść sprawę do sądu (patrz opłaty)? Może będzie sprawniej procedowana? Może naprawi to nierozwiązywalny problem z biegłymi sądowymi (ich brakiem, ewidentnymi brakami ich wiedzy w niektórych dziedzinach, długości oczekiwania na opinie)? Może sprawi to że sądy administracyjne przestaną być sądami czysto formalno-prawnymi, ale zaczną tęż badać sprawę i cel (mój ulubiony case – zapis w przetargu dający firmie robiącej 30% więcej niż konkurencji, dlatego że działała dłużej na rynku)? A może naprawiono ewidentne przeoczenie w działaniu e-sądu, które sprawia że bardzo łatwo zgłosić przeterminowane wierzytelności, które ściągnie komornik?

    Bo w chwili obecnej Izba Dyscyplinarna to będzie zbieranina służąca do pałowania sędziów pokroju tego sędziego który raczył skazać (nieprawomocnie) na więzienie Mariusza Kamińskiego; to oczywiście świetnie zrobi całemu systemowi sprawiedliwości, zachęci obywateli do wnoszenia spraw przeciwko urzędnikom (szczególnie tym związanym z władzą).

    A może świetnie działająca jest prokuratura? Np. w sprawie byłego dyrektora stadniny w Janowie? Albo w przypadku pani prokurator, która chciała sprawdzić czy nie ma zagrożenia epidemiologicznego?

    Jeszcze raz podkreślę – tak, polskie sądy, prawo i wymiar sprawiedliwości (całościowo) wymagał i wymaga zmian. Ale na pewno nie takich jak te które przeprowadza PiS.

  243. „Pańscy wybrańcy okłamali pana w kwestii sprowadzenia wraka. Obiecali panu, że to zrobią. Po 5 latach nic nie zrobili, prawda?”
    Poseł Suski w sprawie wraku publicznie oświadczył „my przynajmniej się staraliśmy, a nasi poprzednicy nie robili w tej sprawie nic”.
    Zabrzmiało to komicznie (w pewnym sensie tego słowa) biorąc pod uwagę, że polskie MSZ za PO wystosowało do Rosji więcej not w tej sprawie, niż za PIS.
    Faktycznie PIS wynajął amerykańską kancelarię prawniczą w celu sprowadzenia tego wraka. Czy ktoś coś wie o efektach?

  244. @hyron:
    Współpraca z rządem? Hipotetycznie oczekiwałbym krytycznej współpracy, coś jak Kwaśniewski z Buzkiem 🙂 Nie, żeby Kwaśniewski nie robił błędów, ale było trochę wetowania (podatek liniowy), a było trochę współpracy (np. samorządy w tym samym pakiecie reform). Ja rozumiem, że każdy polityk i urząd jest podatny na błędy, że będzie błędna współpraca i niesłuszne weta, że czasem może być za dużo krytycyzmu, ale ogólna zasada — j.w.

    I już z tego miejsca wielka krecha u Dudy.

    Ale sytuacja jest szczególna — zgadzam się z Gospodarzem, że Polska odchodzi od demokracji, że demontaż jej się rozpoczął w 2015. I od prezydenta w takich czasach oczekuję bardzo, ale to bardzo krytycznego podejścia do rządu; wręcz do poziomu próby uniemożliwienia mu rządzenia. (A co? myślisz, że Duda z ew. rządem nie-PiSu nie postępowałby tak?)

  245. @ro
    „Zawsze do usług: cenna jest również wiadomość, że przekonywanie w drugą stroną nadal odbywa się głównie przez shaming,”

    Przypominam, że przedstawiliśmy tu wiele merytorycznych argumentów – np. jakie mamy zastrzeżenia do tarcz Morawieckiego, albo dlaczego nie można „odebrać śledztwa” państwu, na terytorium którego miała miejsce katastrofa, itd. Pan natomiast cały czas jedzie głownie różnymi wariantami „Tusk się uśmiechnął do Putina, ZDJĘCIA”.

  246. @Robert Osowiecki:
    To powiem co mnie wzburzyło w sprawie KNF tak bardzo.
    Otóż bywałem „ekspertem” państwowym w rozmowach z firmami prywatnymi, przy decydowaniu o dotacjach.

    Wpajana mi do głowy zasada: nie wolno mi się spotkać sam na sam z przedstawicielem firmy ubiegającej się o dotacje. Każda rozmowa z przedstawicielami firmy ubiegającej się jest: a) prowadzona w przez kilku przedstawicieli „rządowych”; b) rejestrowana. Oczywiście każda rzecz, którą by mi przy takiej okazji wręczył przedstawiciel firmy musi być pokazana innym i zaprotokołowana. Nawet sobie wizytówki nie mogę zabrać na boku.

    Jeśli się do tego nie zastosuję, mogę się spodziewać pukania o 6-tej rano do drzwi mieszkania. (Ba! Nawet jeśli się zastosuję, ale popełnię ludzki błąd w ocenie to może mnie spotkać.) Jeśli widzę, że coś takiego robi inny ekspert, mam obowiązek zgłosić sprawę do urzędu.

    I teraz szef KNF spotyka się sam na sam z przedstawicielem prywatnego banku. Ba! Przygotowuje pomieszczenie, instalując w nim słynne „szumidło”. To nie jest wypadek przy pracy — to złamanie reguł, poprzedzone wielotygodniowym przygotowaniem do popełnienia przestępstwa. I można się domyślać — nie jednego.

    Tak, wiem jak się w Polsce pracuje i rozumiem, że współpracownicy nie poszli ze skargą do CBA, choć mieli taki obowiązek. OK, nie do nich w pierwszym rzędzie pretensja. Ale co robi rząd?

    Sprawę dostrzegają urzędy dopiero po publikacji w mediach. Już to powinno być wezwaniem do dymisji szefa służb. Ale idźmy dalej — te służby nawet po publikacji tak się spieszą, że nie zabezpieczają dokumentów. I nadal, żadnej dymisji ministerialnej.

    Czyli: jak dotąd uważałbym za normalną reakcję dymisję dwóch ministrów (służby i prokuratura).

    Ale dalej jest nadal ciekawie, bo problemu nie widzi szef NBP. No jakże, nie przeszkolili go? Też się spotyka sam na sam? Nie przeszedł przeszkolenia i nie wie? To jakie ma kwalifikacje? Znowu: oczekuję, że też wylatuje ze stanowiska.

    Nikt z nich nie wyleciał. Zamknięto tylko bezpośrednio winnego. Ja może tego nie nazwę skrajną nieudolnością. Ja to raczej nazwę mafią.

  247. @Robert Osowiecki:
    Przepraszam, że w kawałkach, ale nadrobiłem dyskusję po przerwie, gdy urosło komentarzy.

    @oddanie śledztwa Rosjanom:
    Fałsz, ale to już było.

    @reforma sądownictwa:
    Polityczne kierowanie. Zresztą także przywrócenie do politycznego kierowania prokuraturą, nie tylko sądami, wraz z uczynieniem prokuratora generalnego strażnikiem niekaralności PiSu (proponuję zerknąć do zapisów ustawy).

    Po pierwsze, to ja czytałem Monteskiusza* i wiem o co chodzi w trójpodziale władzy, więc próbę mówienia, że PiS „reformuje sądownictwo” uważam za próbę chamskiego wciśnięcia kłamstwa i odbieram jako osobisty policzek.

    Po drugie, procedury, procedury, procedury. A PiS zmienia ludzi. Tu była kiedyś bardzo pouczająca dyskusja o sądownictwie. I o tym, czego potrzeba by działało lepiej. Nie, nie politycznej kontroli.

    Po trzecie, wie pan kto szefował prokuraturze za Tuska?


    *) A propos lektur: czytałem Mazzucato, do której przedmowę pisał Morawiecki. Czytałem Picketty’ego, na którego powoływał się Kaczyński. I jeśli oni się powołują, to albo kłamią że czytali, albo kłamią że z aprobatą. Tak, czy siak, kłamią.

  248. @Robert Osowiecki
    „Chyba oczywiste jest, że nie podzielam pesymistycznej (albo wręcz: fatalistycznej) wizji krachu i nędzy”; „obrona interesów Polski w polityce zagranicznej”; „przekonywanie w drugą stroną nadal odbywa się głównie przez shaming”

    Panie Robercie, jeżeli zagląda Pan tu regularnie to zauważy Pan, że bronię „Polski PiS-owskiej” przed shamingiem, nie odpowiadają mi używane w lewicowym dyskursie „ciemnogrody” i „Polskie Irany”. Jednak nie zmienia to faktu, że w zakresie obrony interesów Polski na arenie międzynarodowej aktualne rządy są regresem nie tylko wobec rządów Tuska, ale i wobec poprzednich rządów PiS, kiedy za te sprawy odpowiadały takie osoby jak Stefan Meller czy Ewa Juńczyk-Ziomecka. Pod poprzednią notką WO pt. „Dordzy PiSowcy” [1] w swoich wpisach z 9-10 stycznia szczegółowo pokazuję na przykładzie stosunków z Izraelem jak z kraju nadającego ton międzynarodowej debacie o Zagładzie, szanowanego w tej roli przez Izrael, Zachód i nawet Putina, staliśmy się po 2015 r. krajem ignorowanym w tym obszarze, którego szczytem ambicji jest boksowanie się z izraelskimi bulwarówkami. Innymi słowy wróciliśmy do lat 90-tych i etapu „sporu o żwirowisko”. Jest to niestety wynik pozbawienia się przez aktualny rząd PiS (w przeciwieństwie do rządów PiS z lat 2005-7 oraz ówczesnej polityki prezydenta Kaczyńskiego) całego budowanego przez lata zaplecza eksperckiego oraz wejścia przez PiS-owskie kierownictwo w destruktywną rywalizację z nacjonalistami na antysemicki radykalizm. Nic z tego dla Polski dobrego nie wynika, nie jest tak, że w zamian za zniszczone dobre relacje z Izraelem mamy lepsze relacje z kimś innym. Przeciwnie, mamy gorsze relacje ze wszystkimi stronami zainteresowanymi tą tematyką, beneficjentem naszego osłabienia jest Putin. Zeszliśmy tym samym do statusu kraju drugoligowego, choć akurat w tym obszarze – jako kraj opiekujący się miejscami Zagłady i reprezentujący długie wieki relacji polsko-żydowskich – powinniśmy być krajem pierwszoligowym.

    To tylko jeden prosty, choć ważny przykład. W każdym innym obszarze naszych stosunków zagranicznych jest podobnie. PiS-owski mainstream pokrywa swoją tromtadracką retoryką naszą pogłębiającą się izolację międzynarodową i obronne uzależnienie od USA, a wewnętrzni PiS-owscy technokraci wokół Morawieckiego po cichu uznają tę sytuację za korzystne środowisko, w ramach którego mogą zarządzać procesem utrwalania „pozycji Polski” jako nearshorowego przemysłowego zaplecza Zachodu, destynacji dla montowni i outsourcingu, oferującej korzystne stawki podatkowe, niskie koszty pracy oraz administracyjno-policyjną ochronę zaprzyjaźnionych inwestycji przed aktywizmem pracowniczym i ekologicznym. W rządzonej przez PiS Polsce zachodnim inwestorom nie grożą ekologiczne protesty, kosztowne standardy pracownicze czy niewygodne dla nich podatki. „Reforma sądownicza” budzi ich niepokój, lecz – jak zapewniają po cichu PiS-owscy technokraci – „odzyskane” sądy nie będą im robić krzywdy. Ten model ma szanse utrzymania się, jak pokazują przykłady Węgier czy Turcji (czyli istotnie to nie jest „krach i nędza”, lecz stabilizacja w niskim equilibrium). Być może nawet pan osobiście znajduje w tym modelu swoją niszę. Mimo to chciałbym poddać panu, panie Robercie, kilka kwestii pod rozwagę:

    – Czy to jest polityka samodzielna? Moim zdaniem nie – to usłużne ustawianie się w roli klienckiego półperyferium, bez ambicji na jakie powinno być stać „dumny naród polski”; w dłuższym okresie to droga ku korupcyjnej stagnacji a la Ukraina, a przy niekorzystnej odmianie sytuacji międzynarodowej (np. po wycofaniu USA z Europy) – ku utracie suwerenności

    – Czy to jest polityka konserwatywna? Na pewno nie w rozumieniu, w jakim polityczną i gospodarczą pozycję swoich krajów budują zachodnie partie prawicowe, takie jak np. CDU – one starają się dla swoich firm tworzyć środowisko sprzyjające uzyskiwaniu globalnej przewagi konkurencyjnej przez wiodący R&D i stały dopływ pracowników przygotowanych do pracy w przyszłościowych branżach (jak np. zaawansowana automatyka, farmaceutyki, biotechnologia); wkrótce motywem przewodnim tych działań będzie „green economy” i „green finance”, które my oddamy walkowerem (w retoryce oficjalnej tromtadracji: „obronimy polski węgiel”)

    – Czy to jest – dla mnie sprawa najważniejsza – polityka optymalna dla naszego społeczeństwa? Moim zdaniem bynajmniej – stała fala emigracji jaką widzimy w różnych klasach i grupach zawodowych – od lekarzy po pracowników rolnych i od doświadczonych urzędników po artystów – oznacza, że społeczeństwo na tym modelu nie zyskuje tak, jakby mogło zyskiwać w bardziej progresywnej, ściślej europejsko zintegrowanej wersji naszej polityki. Jak wspomniałem, być może pan osobiście znajduje w tym modelu znośną niszę, zdziwiłbym się jednak, aby podobnie kwestię pozostania w Polsce widziały pańskie dzieci (rzeczywiste czy metaforyczne).

    To tyle z mojej strony w tym dialogu (chętnie poznam pańskie komentarze), do pozostałych kilku wątków odniosę się odrębnie.

    [1] https://ekskursje.pl/2020/01/drodzy-pisowcy-3/

  249. Zabawne, że jeszcze w pierwszej kadencji perwersyjna zabawa w „a co tam, dla jaj pobronię PiS-u przed kodziarzami” była nawet fajna, to od ostatnich wyborów zrobiła się jałowa. Zupełnie. Tu już naprawdę nie ma za co tej ekipy pochwalić, bo reanimacja zdychającej redystrybucji się już odbyła, i ileż można poklepywać ich za to samo.
    W wypowiedzi Awala jest ciekawy wątek, że PiS prawdopodobnie nie doprowadzi do polexitu, tylko dokona swoistego dealu z elitami UE, którego efektem będzie „parobkizacja” statusu naszego kraju w tej wspólnocie. Czyli jak parobek cukier znów zwędzi, to czasem pogrożą, ale ze dworu nie przegnają, bo ktoś ten gnój wyrzucać musi. Ale żeby do pańskiego stołu dopuścić, o, co to, to nie. Dla elit PiS-owskich taki deal to doskonały układ, poza pośrednictwem w tych wszystkich właśnie przyznanych grantach i dystrybucji pożyczek, dochodzi jeszcze to, co prawica robić jedynie ostatnio umie: wyprawianie igrzysk podeptanej godności. Parobkizacja Polski w UE to przecież niewyczerpane wręcz źródło grania na resentymentach, jak to nas krzywdzą/pomiatają/ignorują łojezu. Konrad Wąż/Kamil Szybszak już lubią to.

  250. @”Szkoda, bo zmarnowano doskonałą okazję do jakieś reformy, której Trójka potrzebowała od co najmniej dekady”

    Gdyby Trójka utrzymała słuchalność na poziomie z 2015 roku to dziś byłaby w pierwszej trójce (na trzecim miejscu) najchętniej słuchanych stacji. No, ale dzielni wojacy z PiS zarządzają radiem tak świetnie, że i Jedynka, i Trójka straciły połowę słuchaczy w czasie dobrej zmiany.

  251. @jgl
    „Chyba znaczenie stadniny w Janowie, Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego jako pracodawców nie jest aż tak duże…”

    Tarcza antypracownicza uderza już dosłownie we wszystkich, z wyjątkiem naprawdę najbogatszych (tzn. na szczeblu Kulczyk/Szumowski/Solorz/Morawiecki). W kolejnej wersji uderza na przykład w całą budżetówkę. Jeśli ktoś ma nadzieję typu „zniszczyli radio, zniszczyli stadninę, ale mi nic nie grozi, bo mojej branży nie zniszczą”, to po prostu nie uważał.

  252. Wizja awala ma sens o tyle, że umożliwia ona utrzymanie przywilejów grupom istotnym z perspektywy władzy (PiSowi oraz kościołowi). Interesariusze Ci zwyczajnie nie mieli by szans przy pojawieniu się jakichkolwiek wyższych standardów w tym kraju. Już to zresztą było widać patrząc na przebieg karier wybranych kluczowych person z tamtego środowiska.

    Natomiast wizja awala jest jednocześnie niezwykle optymistyczna, bo oznacza, że gramy w jednej lidze z Turcją (która jest w unii celnej) czy Rosją nie mając atutów tych krajów. Do obrony przed kremlowską propagandą potrzebne są silne media publiczne, a nasze niestety są na tyle słabe, że same w większość tej propagandy wierzą. Można więc spodziewać się pewnej intensyfikacji w niszczeniu infrastruktury telekom czy dręczeniu osób „mówiących innymi językami”, co będzie niekorzystne dla biznesu. Zapewnienia Morawieckiego tu na nic się zdadzą. Poza tym sami zrezygnowaliśmy z naszych atutów, więc na zachodzie będziemy stawiani na równi z Rosją i Turcją także jeśli chodzi o naciski, by z nami nie współpracować, bo zamordyzm i emisje CO2.

  253. @pak4
    „Ja to raczej nazwę mafią.”

    Mafia, nie mafia, grunt że pod ramię z biskupami i szeregowym zakonnikiem.

  254. @aldek
    „W wypowiedzi Awala jest ciekawy wątek, że PiS prawdopodobnie nie doprowadzi do polexitu, tylko dokona swoistego dealu z elitami UE, którego efektem będzie „parobkizacja” statusu naszego kraju w tej wspólnocie.”

    @loleklolek_pl
    „Poza tym sami zrezygnowaliśmy z naszych atutów, więc na zachodzie będziemy stawiani na równi z Rosją i Turcją także jeśli chodzi o naciski, by z nami nie współpracować, bo zamordyzm i emisje CO2.”

    Dziękuję za zainteresowanie moim opisem sytuacji. Mówimy o „dealu” PiS-owskich technokratów z przemysłowo-konserwatywną częścią zachodnich elit – która jednak, gdybyśmy się wznieśli ponad standardy rządów PiS, szybko ułożyłaby się też z Polską ambitną technologicznie i progresywną społecznie. W apogeum rządów Tuska, gdy zdawało się, że wchodzimy do europejskiej pierwszej ligi, ów segment zachodnich elit dawał sygnały swojej gotowości do ułożenia się z nami jako z nowym kluczowym graczem (czynił to poprzez np. editoriale w czołowych dziennikach). Jednocześnie segment „socjaldemokratyczny” elit Zachodu szukał porozumienia z naszą lewicą (o ile tylko ktoś był tu w stanie odebrać telefon, przez moment wydawało się że będzie to Biedroń). Te poszczególne segmenty elit na Zachodzie nie są tak zantagonizowane jak u nas (vide: niemiecka Wielka Koalicja) i po prostu wspólnie zaakceptowałyby europejską, emancypującą się Polskę jako partnera w wielostronnym układzie zależności w ramach UE. Ale cóż, skoro taka Polska się nie materializuje, zaakceptują również „parobczańską” (dobre określenie kolegi aldka) – dobrze to widać w postawie Angeli Merkel, która ze stoickim spokojem negocjowała modus vivendi tak z Tuskiem, jak z Kaczyńskim. Wbrew PiS-owskiej propagandzie, Unia nie wymusi na nas kierunku naszego rozwoju – stworzy pewne bodźce, wyartykułuje preferencje (jak zauważa kolega loleklolek), ale ostatecznie dostosuje się do naszego wyboru. To my sami musimy zdecydować czy chcemy pozostać na gumnie, czy wejść do westybulu. I to zdecydować w miarę wspólnie jako cała społeczność, głosem zarówno miejskich inteligentów, jak prowincji. (cdn.)

  255. @Awal

    Na wstępie – dzięki za dające wiele do myślenia komentarze. Jedna rzecz mnie zastanawia, mianowicie samo postrzeganie świata przez osoby z wewnątrz PiS. O ile pewne decyzje skrajnie proamerykańskie (wzmiankowane już zakupy wojskowe czy regulacje podatkowe) da się wyjaśnić lobbingiem i tradycyjnymi tegoż lobbingu metodami (których to metod skutki popkulturowo opisała, choć na gruncie niemieckim płyta Calverta „Captain Lockheed and the Starfighters”). To jednak nie wyjaśnia chyba aż tak wielkiego strategicznego przechylenia. Mówiąc kolokwialnie – są aż tak cyniczni, czy aż tak nieświadomi?

  256. @wo
    „Tarcza antypracownicza”
    Nie no moja analogia dotyczyła tylko stadnin i instytucji demokratycznego państwa prawa.

  257. @jgl
    „Nie no moja analogia dotyczyła tylko stadnin i instytucji demokratycznego państwa prawa”

    Ale teraz się jakoś to sypie, bo chodzi o to, że człowiek tracący pracę w innej instytucji ma się radować pociechą pt „ale przynajmniej w stadninie też stracili”?

  258. @Awal Biały
    „To jest właśnie „wizja rozwoju kraju”, jaką realizuje PiS. Rządy Erdoğana w Turcji”

    Jest to przerażająca wizja. Jednak Polska nie jest strategicznym członkiem NATO (Bosfor), nie może szantażować UE uchodźcami, a w końcu nie jest członkiem UE, więc możliwości nacisku są inne. Zostaje jakaś wersja opcji węgierskiej, choć na razie średnio to wychodzi.

    „destynacji dla montowni i outsourcingu, oferującej korzystne stawki podatkowe, niskie koszty pracy”

    No to tutaj nic się nie zmieni, różnica będzie tylko symboliczna. Kto wie może nawet gospodarczo tego nie odczujemy.

    Za to wewnętrznie zejdziemy do niższego kręgu polskiego piekiełka. Jakoś wątpię w twardy autorytaryzm PiSu, raczej czeka nas kleptokracja partyjna. Wiadomo będzie gdzie, kiedy, ile i komu trzeba zapłacić, żeby coś załatwić.

    Zostaną po nas obrazki w stylu Zboże płaci / Zboże nie płaci w wersji robotyczno postindustrialnej.

    p.s. Zawsze z niecierpliwością czekam na Twoje komentarze 🙂

  259. @Awall-u
    Żeby sobie spokojnie pogadać na interesujące ciebie tematy, trzeba by innej atmosfery niż późniejsze komentarze, poświęcone rozstrzyganiu czy mityczny lud pisowski jest bardziej cyniczny czy pogubiony i domaganiu się „wyjaśnień” tak jakby ten lud gadał po pisowsku, a nie po polsku i nie miał swoich mediów i publicystów, których doprawdy nie mam zamiaru wyręczać. Już samo przyjęcie narracji „nieudolni politycy popsuli nam relacje z Izraelem” bez uwzględnienia cynicznej gry polityków izraelskich pokazuje, jak bardzo mamy odmienną perspektywę i pewnie długo by nam zajęło znajdowanie porozumienia już w tej jednej kwestii.

    @WO:
    No wreszcie PiS uderza nie w abstrakcyjną „praworządność” ani nie w lekceważoną albo rozumianą inaczej „pozycję Polski w świecie”, ale w prostego człowieka i jego domowy budżet. Czy notka miała za zadanie wyjaśnić, czemu mu w takim razie poparcie nie spada albo spada zbyt wolno? Niestety, nie bardzo jestem w stanie pomóc: być może wtórując Gospodarzowi pogdybam, że przeciętny wyborca mało orientuje się oględnie mówiąc a wybory polityczne motywuje sympatią/antypatią. Załóżmy jednak, że groźba zmniejszenia dochodów doń dotarła; wtedy mogę sobie wyobrazić rozumowanie złożone z następujących wątków:
    a) aż tak źle to nie będzie, jakoś przeżyjemy (zwłaszcza pokolenie moje i starsze)
    b) lepiej robić za mniej niż stracić robotę, jak zakład padnie i reszta też
    c) a bo to pierwszy raz straszyli?

    Jeden z tychże publicystów, bardzo „ceniony” tutaj RAZ trafnie zauważył, że lud polski jest cierpliwy i może wybaczać władzy wiele, ale gniew narasta i może wybuchnąć sprowokowany jakąś błahostką typu „ośmiorniczki”.

    Więc pewnie drodzy pisowcy, do których adresujesz notkę, obudzą się dopiero z obniżoną wypłatą albo niezbyt wysoką odprawą w kieszeni, ale nawet wtedy gniew mogą obrócić bezpośrednio na pracodawcę, a nie na ustawodawcę, który mu to umożliwił — ale sobie to zakarbuje i utęsknionego kopa w tyłek wymierzy PiS-owi dopiero później wobec odpowiednio medialnie nośnej (lista LP3 tutaj się nie sprawdziła, tak jak stadnina wcześniej) afery, której realny wpływ jest jednak dużo słabszy.

  260. @monday.night.fever

    „W tym barze mogliśmy zamówić tylko dwa dania: albo korwinobalceryzm dla fajnopolaków, albo janopawlizm i wyklętyzm dla reszty. Lewicowej oferty nie było w menu, więc pokrzywdzeni zwrócili się najpierw do Tymińskiego, później do Leppera, a ostatnio do Kaczyńskiego.”

    Na koniec pozwólcie, że zajmę się względnie pozytywnymi wariantami polskiej przyszłości, które mimo wszystko nie wydają się mi wykluczone. Nie mówię o jakieś Polsce idealnej, ale o takiej w miarę realistycznej, gdzie zamiast prawicowego duopolu podsumowanego przez kolegę monday.night.fever, mamy w którymś momencie na naszej scenie politycznej socjaldemokratyczną lewicę, wielkomiejskie liberalne centrum i cywilizowaną europejską prawicę, podgryzaną – co nieuniknione – przez eurosceptycznych nacjonalistów. Coś w rodzaju sceny niemieckiej, czy nawet niech tam – austriackiej. Austriacka ÖVP to jest taki trochę lepszy PiS, partia podskórnie ksenofobiczna i mocno patriarchalna, która wizyty kanclerza Kurza w lokalnych strukturach ogłasza na czołówce miejscowej (formalnie niezależnej) gazety i której byli koalicyjni partnerzy (nacjonaliści z FPÖ), jak wiadomo z ubiegłorocznej afery, nie mieli problemów z braniem korupcyjnych rosyjskich pieniędzy. Mimo to ÖVP potrafi się dzielić władzą w demokratycznych procedurach z wiedeńskimi socjalistami oraz zielonymi, utrzymując przez cały czas mocne europejskie zakotwiczenie kraju, w tym kanon praw socjalnych i „obyczajowych” w rodzaju małżeństw jednopłciowych. Podobny kierunek politycznej ewolucji obserwujemy, przy wszystkich zastrzeżeniach, w innych krajach naszego regionu – jak wiecie, zwracałem tu zwłaszcza na uwagę na Chorwację, kraj do niedawna w podobnym stopniu do nas zdominowany przez polityczny katolicyzm i nacjonalistyczną mitologię, który obrał jednoznaczny europejski kurs. Dlaczego więc Polska, która gospodarczo przewyższa Chorwację i goni Austrię, politycznie coraz bardziej osuwa się ku Ukrainie lub Mołdawii – krajom ostro podzielonym na frakcje pro- i anty-europejskie, mającym trudności ze spełnieniem podstawowych kryteriów demokratycznych? Bez wątpienia swoją rolę w naszym przypadku ma dziedzictwo folwarczne, wieki szlachecko-inteligenckiego paternalizmu i słabego politycznego upodmiotowienia klas ludowych – co m.in. rozważa się w bieżącej dyskusji o najnowszej książce Adama Leszczyńskiego [1] [2]. Chciałbym jednak na ten problem spojrzeć z trochę innej strony, wychodząc z mniej oczywistej perspektywy. Przez media tradycyjne i społecznościowe przeszedł ostatnio głośny spór o mobbing w redakcji „Przekroju”, rozpoczęty tekstem Hanny Zielińskiej w „Press”, na który z wyrazami poparcia, bądź z zastrzeżeniami i pretensjami zareagowali inni autorki i autorzy, w dużej mierze elita młodego polskiego dziennikarstwa. W sporze tym uderzyło mnie to, iż mocno spierający się ze sobą polemiści zgadzali się domyślnie co do jednego punktu: iż mianowicie właściciel „Przekroju”, przedstawiany jako „znany fotograf i dziedzic fortuny koncernu Agros Nova” miał jakoby szansę lepiej pokierować nabytym periodykiem, gdyby miał więcej doświadczenia w mediach, bądź zaufał fachowcom. Jest to myślenie fałszywe: bliższe prawdzie jest stwierdzenie, że właściciel „Przekroju” po prostu skorzystał w swoim nowym biznesie z bogatego doświadczenia, jakie zdobył w starym. Był on nie tylko „dziedzicem” rodzinnego koncernu, lecz też jego współzałożycielem i współzarządcą (członkiem rady nadzorczej) i w tych rolach odnosił korzyści z warunków polskiego transformacyjnego kapitalizmu: niskich kosztów pracy, niskiego uzwiązkowienia, dużej dochodowości niskotechnologicznych branż takich jak przetwórstwo rolne. Agros Nova, wraz z dopuszczonym do grona wspólników zagranicznym funduszem inwestycyjnym, podejmowała decyzje np. o zwolnieniach zbiorowych czy likwidacji całych zakładów motywowane „strategią rozwoju firmy” (czyli szybkim zyskiem udziałowców), bez skrępowania uciążliwymi gwarancjami zatrudnienia czy oporem lokalnych władz [3]. Jej właściciele wykorzystali do cna swoją niszę peryferyjnego („parobczańskiego”) kapitalizmu, jaki wypracowaliśmy w czasie naszej transformacji i jaki PiS obecnie twórczo doskonali. Naprawdę nie powinniśmy się dziwić, że w takim modelu pracowników „Przekroju” potraktowano tak samo jak pracowników zakładów przetwórstwa we Włocławku. Jeżeli chcemy lepszej Polski, Polski w której żyje się lepiej wszystkim, nie tylko braciom Szumowskim i Karnowskim (względnie Messrs. Giertychowi i Rzońcy), musimy traktować prawa socjalne prowincjonalnych pracowników fabryki keczupu równie serio jak prawa warszawskich inteligentów do nieprzemocowego środowiska pracy i „Trójki” naszej powszedniej. Wydaje mi się, że warunki do wytworzenia i ustabilizowania takiego myślenia wymagają naszego dalszego zbliżenia się – ekonomicznego, technologicznego, socjalnego i politycznego – do rdzenia Europy jaką w tej chwili reprezentuje strefa euro (bez wątpienia dość umowna i tymczasowa formuła, która na naszych oczach ulega dalszej pogłębionej integracji). Zbliżenie to musi obejmować całość, a przynajmniej przeważającą cześć naszego społeczeństwa – wielkie miasta i prowincję, wschód i zachód, pracowników „dołowych” i „biurowych”. Do Europy tak, ale z naszymi Radomiami… Co w praktyce oznacza (skupiam się na aspektach, co do których oczekiwałbym minimalnego politycznego konsensu): przeniesienie gospodarki na tory zielonych technologii, wzmocnienie szkolnictwa zawodowego w przyszłościowych branżach, poprawę gwarancji pracowniczych, zapewnienie warunków dla wysokiego zatrudnienia seniorów i kobiet, szeroki program mieszkaniowy, zwalczanie wykluczenia technicznego i komunikacyjnego. Wydaje mi się, że w sytuacji politycznej jaką wytworzył PiS, ruch w takim kierunku będzie wymagał jakiegoś nowego okrągłego stołu i układu typu „wasz prezydent, nasz premier” – ale przede wszystkim również aktywności wyemancypowanej, pewnej siebie lewicy, Zandberga który startuje w wyborach prezydenckich czy warszawskich, a nie tylko wygłasza celne „anty-expose”. Tyle na dziś, zachęcam do odpowiedzi, krótki dopisek o Chinach niedługo.

    [1] https://krytykapolityczna.pl/kraj/leszczynski-lud-sprzedal-wolnosc-za-500-to-bardzo-stary-koncept/
    [2] https://krytykapolityczna.pl/gospodarka/podle-elity-dobry-lud-i-dogmat-500/
    [3] https://wloclawek.naszemiasto.pl/agros-nova-likwiduje-zaklad-we-wloclawku-koniec-produkcji/ar/c3-1873907

  261. @Robert Osowiecki
    „Już samo przyjęcie narracji „nieudolni politycy popsuli nam relacje z Izraelem” bez uwzględnienia cynicznej gry polityków izraelskich pokazuje, jak bardzo mamy odmienną perspektywę i pewnie długo by nam zajęło znajdowanie porozumienia już w tej jednej kwestii.”

    Izraelska prawica i Putin nie byli mniej cyniczni za Tuska, niż są za PiSu. A jednak tamten rząd potrafił (co dokumentowałem we wskazanych wpisach ze stycznia) odnaleźć się w tym nieprzychylnym środowisku i sprawić, że Putin przyjeżdżał na nasze zaproszenie na imprezę współorganizowaną przez Kantora w Oświęcimiu, w której uczestniczyła 100-osobowa delegacja Parlamentu Europejskiego. Aktualny rząd tego nie potrafi, i dlatego ten sam Putin, przy udziale tego samego Kantora, nie mając równorzędnego przeciwnika w Polsce, robi sobie z naszego kraju tarczę strzelniczą. Wszystko co powiedziały na ten temat prawicowe media (śledziłem tę narrację) to dorabianie usprawiedliwień do porażki. Porażki wynikającej z tego, że w MSZ-ecie zabrakło kompetentnych i politycznie umocowanych ludzi, że w Ministerstwie Kultury, odpowiadającym za muzea w Oświęcimiu oraz Polin, obrano kurs konfliktowy wobec międzynarodowych rad tych kluczowych placówek oraz że w Sejmie PiS pozwolił na przeprowadzenie ustawy o IPN wymyślonej przez nacjonalistów, zapewne nie bez rosyjskiej inspiracji. Ta nieudolna i niespójna polityka nie ma nic wspólnego z obroną interesów kraju. Bartoszewski, przecież nie żaden lewak, prowadziłby ją dla PiSu o wiele lepiej, gdyby dożył i pozwolono mu działać. Dlatego, że miał kompetencje, pozycję, kontakty. Jego urodziny Simon Peres zauważał listem z nagłówkiem „Drogi Władysławie” co nieco kontrastuje z nagłówkiem „Dear Minister Moraweicki” jaki naszemu premierowi wysłała amerykańska ambasador. Piszę to nie celem „dowalenia PiSowi”, lecz jako elementy uczciwej diagnozy, której nie da się pominąć, jeżeli jakiś lepszy PiS ma kiedyś współdzielić odpowiedzialność za stabilną europejską Polskę. Część kierownictwa mainstreamowego PiSu (ewidentnie Brudziński), dostrzega te deficyty i myśli o niezbędnych do ich opanowania krokach, możliwych „po Kaczyńskim”.

  262. @Robert Osowiecki
    „domaganiu się „wyjaśnień” tak jakby ten lud gadał po pisowsku, a nie po polsku ”

    Dobre określenie. Rzeczywiście, nieliczni zwolennicy PiS wypowiadali się tu po pisowsku, a nie po polsku – nie jesteście w stanie uzasadnić swoich tez. Awal potrafi, ja potrafię, inni potrafią. Pan nie. Pan umie tylko „odsyłać do swoich publicystów”, których najwyraźniej traktuje pan bezkrytycznie jako objawione autorytety. My po naszej stronie po prostu tak nie podchodzimy do „naszych” mediów (zresztą nie ma tu chyba z naszej strony nikogo, kto by jakieś medium uważał stuprocentowo za „swoje”).

    „Czy notka miała za zadanie wyjaśnić, czemu mu w takim razie poparcie nie spada albo spada zbyt wolno? Niestety, nie bardzo jestem w stanie pomóc:”

    Cel jest zawsze ten sam: ciekawa rozmowa na merytoryczne argumenty. Rzeczywiście, zauważyliśmy Pańską niezdolność do takowej.

    „Więc pewnie drodzy pisowcy, do których adresujesz notkę, obudzą się dopiero z obniżoną wypłatą albo niezbyt wysoką odprawą w kieszeni,”

    Podobno shaming nie działa, ale ja nie jestem od „działania”: otóż taką właśnie życiową postawę nazywam głupotą. Że człowiek się budzi dopiero jak już dostanie obniżony przelew. Z pańskich słów pośrednio wynika, że Pan też uważa elektorat PiS za głupców, przynajmniej tak definiowanych jak w poprzednim zdaniu.

  263. @”ten sam Putin, przy udziale tego samego Kantora, nie mając równorzędnego przeciwnika w Polsce, robi sobie z naszego kraju tarczę strzelniczą.”

    Te braki było też widać gdy Putin zrzucił na Polskę współodpowiedzialność za II wojnę światową [sic!] – jakże inaczej wyglądałby nasza odpowiedź, gdyby została wsparta autorytetem takich historyków jak Snyder, Davies czy nawet Borodzieja (a wtedy zapewne dołączyliby też najbardziej znani historycy niemieccy). Zamiast tego w radzie programowej mamy takich wybitnych speców jak Piotr Semka czy Bogdan „Nienawidzę Borodziej” Musiał.

    Ale hej, ważne że jest narodowo. Cokolwiek to oznacza.

  264. @awal – nie podzielam Twoich optymistycznych wizji dotyczących cywilizującego wpływu Europy, bo pograżony w smutku sądzę, że taka właśnie, cywilizująca siebie i innych Europa umiera. Zwróć uwagę, że taka konstrukcja sojuszu technokratycznych elit UE z kleptokracją pisowską, jaką nakreśliłeś parę postów powyżej byłaby w ogóle „nie do pomyślenia” dekadę, półtorej temu. To pokazuje, że te negatywne sprężyny działają i tam. Tą samą uwagę zastosowałbym do Putina i Izraela, to co mógł robić jeszcze Tusk, już teraz się chyba zrobić nie da, wszyscy gracze grają coraz ostrzej, a uśmiechanie się do siebie nie jest już w cenie.
    Tak samo może zakończyć się nasz akces do strefy euro, przeczuwam, że czas na taki akces, owo okienko transferowe na doskonały deal to nam się jakiś czas temu zamknęło, i teraz wynikną z tego same kłopoty. Od gospodarczych po społeczne. Obym się mylił.

  265. @aldek
    ” nie podzielam Twoich optymistycznych wizji dotyczących cywilizującego wpływu Europy, bo pograżony w smutku sądzę, że taka właśnie, cywilizująca siebie i innych Europa umiera. ”

    Na pociechę zauważę jednak, że ona zawsze umiera. Teksty typu „Europa umiera” są mniej więcej równie stare, jak tożsamość europejska. W epoce, którą dziś nazywamy Renesansem, panowało powszechne przekonanie, że To Już Koniec, widać je w zachowanej z tej epoki korespondencji (dużo ostatnio czytam o późnym średniowieczu i renesansie, szykując się na nowy DLC do EU4!). Proszę tylko pomyśleć, jak silnie to musieli czuć pisarze tacy jak Marai czy Gombrowicz w roku pańskim dajmy na to 1943. Jeszcze Europa nie zginęła!

  266. @inni potrafią. Pan nie

    Zbyt wiele odbyłem rozmów przez barykadę światopoglądową, aby się takimi ocenami przejmować. Dla mnie pocieszające jest, że ja ogólnych „was” jestem w stanie zrozumieć: jakie sprężyny i śrubki sprawiają, że PiS jest Państwu obrzydliwy, a mi wciąż jednak nie. I nie zgodzę się, żebym uważał elektorat pisowski za głupi: większość ludzi jednak myśli racjonalnie (np. zgoda na zaciskanie pasa w zamian za stabilność zatrudnienia jest racjonalna, wybór stabilności politycznej zamiast nowej wojny na górze w przypadku totalno-opozycyjnego prezydenta: takoż). Utwierdzanie się w przekonaniu, że do zakutych pisowskich łbów nic nie dotrze raczej kiepsko służy oskrobaniu tej formacji z miękkiej otoczki, tak bym sugerował.

  267. @aldek

    „taka konstrukcja sojuszu technokratycznych elit UE z kleptokracją pisowską, jaką nakreśliłeś parę postów powyżej byłaby w ogóle „nie do pomyślenia” dekadę, półtorej temu”

    Akurat elity europejskie nigdy specjalnie nie miały problemów z dealami z dyktatorami różnej maści. Żeby nie szukać daleko, wystarczy popatrzeć komu państwa europejskie sprzedają czołgi i karabiny. Bynajmniej nie są to miłujące pokój liberalne demokracje (przynajmniej nie tylko). Oczywiście czym innym jest sytuacja w której współpraca z jakimś państwem to po prostu biznes (bo gotówka, bo ropa itd) a czym innym są inne relacje – co zresztą już opisał Awal.

  268. @awal
    Jak już się mleko rozlało, to można do woli mówić, że nie trzeba było ruszać konewki. Skoro interesem Polski jest dla ciebie lawirowanie i niezadrażnianie za wszelką cenę np. za cenę prowadzenia własnej „polityki historycznej” w kontrze do przypisywanej nam roli „narodu sprawców”, to tutaj mamy kolejny punkt rozbieżności. Można krytykować podjęte działania, ale ekipa która ich by nie podjęła miałaby u mnie minus. Oczywiście: można wszystko było zrobić lepiej, post factum takie stwierdzenie jest zawsze prawdziwe.

  269. @bantus
    „No to tutaj nic się nie zmieni, różnica będzie tylko symboliczna.”

    W gospodarce „green economy” to odjeżdżający pociąg, który właśnie przegapiamy. Mówiąc hasłowo, dla naszego establiszmentu ekologia to Greta Thunberg, a dla zachodniego – Michael Bloomberg [1].

    „Jednak Polska nie jest strategicznym członkiem NATO (Bosfor), nie może szantażować UE uchodźcami, a w końcu nie jest członkiem UE.”

    Turcja ma Bosfor, my mamy bufor – jesteśmy nim, przeciw postsowieckiej strefie niestabilności. W tym sensie agresywna polityka Putina zachęca Zachód, zwłaszcza Niemcy, do utrzymywania nas w swej orbicie. Ale nic nie jest dane raz na zawsze. Kluczowa dla nas utrzymująca się stabilność rządów Angeli Merkel w Niemczech wynika ze zbiegu okoliczności, jaki polskie media prawie zupełnie przeoczyły: tuż przed wybuchem pandemii, antysystemowa AfD, która bez wątpienia stałaby się głównym beneficjentem pandemicznego kryzysu, weszła w fazę ostrego frakcyjnego konfliktu, w którym jej skrzydło para-nazistowskie (Höcke, Gauland) starło się z eurosceptyczno-nacjonalistycznym (Meuthen, von Storch). Odpryskiem tej sytuacji (w związku z wydarzeniami w Turyngii, gdzie lokalna CDU znalazła się w chwilowym sojuszu wyborczym z para-nazistami) było odejście ze stanowiska szefowej CDU słabej Annegret Kramp-Karrenbauer, wcześniej wymuszonej na Merkel jako jej domniemana następczyni. W wytworzonej politycznej próżni, Merkel wróciła u zarania pandemii w pełni sił jako de facto ponadpartyjna europejska kanclerz Niemiec i przywódca Europy. Dalszym wzmocnieniem jej europejskiego kursu był też niedawny wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który kwestionując bierne akceptowanie przez berliński rząd antykryzysowej polityki EBC, otworzył polityczne okno dla bezpośrednich rządowych działań antykryzysowych, czyli francusko-niemieckiej inicjatywy wspólnotowych obligacji (mówimy w tym kontekście o dwu różnych kryzysach: starym, finansowym, i nowym, wirusowym, które jednak zlały się w rzeczywistości politycznej w jeden). Wszystkie te czynniki razem wzięte ważą zapewne pozytywnie na przyszłości Polski więcej niż działania naszych polityków – co jednak niestety oznacza, że zestaw negatywnych wydarzeń tego rodzaju zaważy kiedyś w przeciwnym kierunku. Po odejściu Merkel zarówno na niemieckiej lewicy (patrz nowa książka „Mateusza Placka” [2]), jak i na prawicy (Merz) powrócą głosy nawołujące do resetu z Rosją – dobrze byłoby, aby do tego czasu był w Warszawie ktoś, kto w tej sprawie będzie umiał zareagować bardziej kompetentnie niż w sprawach żydowskich. Generalnie to jeszcze jedna perspektywa pokazująca, że nasza polityka prowadzona poza rdzeniem Unii jest skazana na nieefektywność: czynniki wewnątrzunijne na które pozbawiamy się wpływu, wpływają na nas silniej niż nasze własne krajowe działania.

    Dziękuję za miłe słowa, jeżeli w moim pisaniu pojawiają się przerwy to ma to zazwyczaj związek z dbałością o jego jakość: czasem trzeba najpierw coś przeczytać i przemyśleć. Wpisy wielu kolegów również śledzę uważnie i zachęcam do dzielenia się różnymi ciekawymi profesjonalnymi perspektywami, które tu są reprezentowane.

    [1] https://www.fsb-tcfd.org/
    [2] https://www.ullstein-buchverlage.de/nc/buch/details/wir-brauchen-eine-neue-ostpolitik-9783549100141.html

  270. @ Robert Osowiecki „ekipa która ich by nie podjęła miałaby u mnie minus”,

    Odnoszę wrażenie, że Tobie wystarcza samo zadeklarowanie podjęcia tematu. A to, że czasem rzeczywistego podjęcia nie było (np. milion promów elektrycznych ze stoczni, czy jakoś tak) lub że temat podjęto, ale z opłakanym skutkiem (np. obrona „dobrego imienia”), to już trudno.

  271. @robert osowiecki
    „jakie sprężyny i śrubki sprawiają, że PiS jest Państwu obrzydliwy, a mi wciąż jednak nie”

    Brawo, Sherlocku. To, że PiS wprowadza ustawy umożliwiające obniżanie zarobków nie podoba się tym, którzy na mocy tych ustawa mają obniżane zarobki.

  272. @RO – nie wiem, czy sobie zdajesz sprawę, jakie Twoje posty są groteskowe, w tej swojej stylistyce pogardliwej wyższości, wobec chyba najbardziej spokojnej, życzliwej i do bólu merytorycznej („straszliwie konkretnej”, jak napisałby mistrz Karnowski) postawie tutejszych komentatorów (i tym samym niniejszym pokornie przepraszam Ich wszystkich za swoje odstawanie od tego stylu, ale po prostu nie umiem, sorry), podczas kiedy Ty sam od samego początku odmawiasz sformułowania chociażby jednego małego konkretu, bądź odniesienia się do chociażby jednej merytorycznej uwagi w sposób inny niż hasłem, zazwyczaj potwornie głupim („oddanie śledztwa”, „reforma sądownictwa” itp.).

    Wizualizuję sobie Ciebie jako Czarnego Rycerza ze „Świętego Graala” Pythonów wstawionego do „Nowych Szat Króla” Andersena. „Zbyt wiele odbyłem rozmów przez barykadę światopoglądową, aby się takimi ocenami przejmować” – dokładnie! To niemal cytat z Czarnego Rycerza: to tylko draśnięcie, tak naprawdę wygrywasz, po prostu retorycznie rozjeżdżasz bezradnych przeciwników, jak ów Czarny Rycerz, zupełnie niewrażliwy na nieudolne ciosy przeciwnika. W sumie to w swoim doskonałym samopoczuciu jesteś od niego jeszcze lepszy, bo on w końcu uznał, że był remis, co Tobie najwyraźniej nie grozi.

  273. @midnight_rambler
    No ale jednocześnie trzeba przyznać, że byłoby nam wszystkim głupio, gdyby facet merytorycznie rozjechał nasze argumenty i np. przeprowadził wywód w stylu Awala, że Tusk mógł „nie oddawać śledztwa” Rosjanom, wystarczyło się powołać na konwencję jakąś tam, a Putin by nie miał ruchu, bo coś tam.

  274. @Awal Biały
    „W gospodarce „green economy” to odjeżdżający pociąg, który właśnie przegapiamy.”

    Jak najbardziej się z tym zgadzam. Po prostu z mojego zielonego punktu widzenia to co robili poprzednicy było dalece niewystarczające, po prostu dryfowali z prądem. To samo dotyczy pułapki średniego wzrostu. PiS natomiast dał całą wstecz choć udało mu się tylko zatrzymać nas w miejscu, a paliwo się kończy.

    „Zachód, zwłaszcza Niemcy, do utrzymywania nas w swej orbicie.”

    To prawda, ale gdyby nastąpiła zmiana warty za oceanem możemy dostać bolesnego plaskacza. Dla Stanów liczy się kilka mostów na Wiśle i Odrze, a poza tym jesteśmy pewnie tylko potencjalną radioaktywną pustynią, też dobry bufor.

    Musimy liczyć na dalszą integrację Unii, może także militarną kiedyś.

  275. @wo – oczywiście, i ja bardzo cenię (bez ironii) postawę typu: „ale wysłuchajmy argumentów płaskoziemców, nie zaczynajmy od szydery i wyzywania ich od głupków”, nawet po wysłuchaniu tysiąca i dojściu za każdym razem do wniosku, że jednak argumenty nie są mocne. Takie sokratejskie podejście. Rzadkie, i niełatwe.

    Niemniej mamy najwyraźniej tysiącpierwszy przypadek, move along, next, please…

  276. @ wo „gdyby facet merytorycznie rozjechał nasze argumenty i np. przeprowadził wywód w stylu Awala”
    To jest przerażająca wizja, bo następstwem takiego rozjechania musiałaby być dla wielu z nas nieomal kompletna rewizja poglądów. No chyba, że zachowalibyśmy się podobnie jak RO – czyli przeszli do porządku dziennego nad onieśmielająco wręcz wysokim poziomem postów Awala i kompletnie zignorowali zawartą w nich argumentację.

  277. @midnight_rambler
    Chyba mam za grubą skórę, żeby odczuć różnicę pomiędzy twoim szturchaniem, a głaskaniem przez WO. Poza tym: oddałem walkowerem ileś tam rozmów wyżej, więc kto tu ciągle kogo szturcha „stawaj waść” to ja nie wiem…

    @wo
    Putin przecież dawał międzynarodową komisję na talerzu… No tak, ale roztropny Tusk nie nabrał się na ten podstęp. Brawo on.

  278. @Robert Osowiecki

    „Skoro interesem Polski jest dla ciebie lawirowanie i niezadrażnianie za wszelką cenę np. za cenę prowadzenia własnej „polityki historycznej” w kontrze do przypisywanej nam roli „narodu sprawców”, to tutaj mamy kolejny punkt rozbieżności.”

    Poprzednio był tylko kompletny brak konkretów i hasła bez treści. A to teraz to już jest pełen PiS-standard, czyli obrzydliwe insynuacje. Oczywiście umiesz podać przykłady, jak to za PO władze zgadzały się na przypisywanie nam roli „narodu sprawców” w zamian za frukty. Pewnie w ogóle za to Mosad umieścił Tuska na unijnym stanowisku. A po co się ograniczać w fantazjach.

  279. @Robert Osowiecki
    „Skoro interesem Polski jest dla ciebie lawirowanie i niezadrażnianie za wszelką cenę np. za cenę prowadzenia własnej „polityki historycznej” w kontrze do przypisywanej nam roli „narodu sprawców”, to tutaj mamy kolejny punkt rozbieżności. Można krytykować podjęte działania, ale ekipa która ich by nie podjęła miałaby u mnie minus. Oczywiście: można wszystko było zrobić lepiej, post factum takie stwierdzenie jest zawsze prawdziwe.”

    Polska przed PiS-owska nie lawirowała, lecz dorobiła się po latach silnego słyszalnego globalnie głosu jako „gospodarz pamięci” wojny i Zagłady jaka się rozegrała na naszych ziemiach. Wydarzenia i placówki, jakie wymieniałem (obchody oświęcimskie, Polin, także Muzeum Drugiej Wojny Światowej) były wyrazem autonomicznego, dojrzałego głosu kraju, który był wysłuchiwany i poważany. Między innymi dlatego, że był to głos nie prezentujący naiwnej nacjonalistycznej bajki, ale humanistyczną opowieść o zamordowanych obywatelach różnej narodowości i wyznania, również tych którzy zginęli opuszczeni bądź zdradzeni przez współobywateli. Ale też dlatego, że potrafiliśmy pamięci o ofiarach nadać wymiar prawdziwie ponadnarodowy, wykorzystać poważane postacie naszej elity, takie jak Władysław Bartoszewski, dla skupienia wspólnoty międzynarodowej wokół polskich inicjatyw. Mówiąc bardziej cynicznie: bardziej opłacało się nas szanować, niż atakować. Wszystko co zrobił PiS ma dokładnie odwrotny skutek. Nie mogło być inaczej skoro PiS zaczął od niszczenia struktur jakie zostały wcześniej stworzone i do jakich ludzie PiSu byli zapraszani (przypominam: Lech Kaczyński, Ewa Juńczyk-Ziomecka), a w kolejnych działaniach oparł się o dyletantów i amatorów. Gdyby PiS chciał poprawiać to co zastał – do czego jak najbardziej była przestrzeń – mógłby np. dążyć do silniejszego zaznaczenia pamięci wojny w płaszczyźnie europejskiej. Do przełamywania wciąż dominującego w zbiorowej pamięci zachodnich społeczeństw obrazu europejskiej wojny jako czegoś, co się rozegrało między Dunkierką a Casablanką. Być może stworzenia wspólnego belgijsko-polskiego instytucjonalnego projektu o obu wojnach (tak się składa że kluczowe miejsca pamięci pierwszej wojny leżą w kraju goszczącym instytucje UE, a te dotyczące drugiej wojny – u nas). W podobny sposób rząd taki działałby w odniesieniu do tematu Zagłady, być może łącząc go z innymi upamiętnieniami ludobójstwa (Ormianie, Bałkany). Cóż, chyba obaj widzimy, że fantazjuję. Nie ta partia, nie ci ludzie, może za 20 lat…

  280. @wojtek_rr
    A insynuuj się sam, nic takiego nie napisałem. Strusia polityka wobec coraz bardziej natarczywej narracji spod hasła „polskie obozy” to dla mnie wystarczająca przewina.

  281. @awal:
    > Mówiąc bardziej cynicznie: bardziej opłacało się nas szanować, niż atakować.

    Mówiąc jeszcze bardziej cynicznie: jak opłaciło się nas zaatakować, to i tak to zrobiono.

  282. @Robert Osowiecki

    „Putin przecież dawał międzynarodową komisję na talerzu…”

    Na jakiej podstawie miała by ona działać? Według jakich procedur? Tak tylko się spytam…

  283. @RO

    „Strusia polityka wobec coraz bardziej natarczywej narracji spod hasła „polskie obozy” to dla mnie wystarczająca przewina.”

    I dalszy ciąg insynuacji. Może jakiś konkret?

  284. @Robert Ossowiecki:
    Napisałem i skasowałem bo za długie, ale jak czytam >>natarczywej narracji spod hasła „polskie obozy”<< to napiszę jeszcze raz:

    Próbuję czasem czytać, czy słuchać publicystów z tamtej strony. Czasem zresztą daję się zaskoczyć — czytam lub słucham kogoś, kogo poglądów nie ma. Próbuję, nie znaczy że się gruntownie zapoznaję. Odpadam przez swoją awersję do kłamstwa. Bo nie chodzi o poglądy, mogę zrozumieć, że ktoś ma inne, ale o tym, że tworzy wyimaginowany świat, którego fałsz bardzo łatwo sprawdzić, a potem opisuje jakby był rzeczywisty — kpi z niego, wyśmiewa go, kontrargumentuje. Tyle, że wszystko jest obciążone podstawowym błędem: ten świat tkwi w jego głowie, a nie w rzeczywistości za oknem.

    Bywają przejęzyczenia, bywa poczucie krzywdy (zresztą, jak byś się w głębił w stosunki polsko-żydowskie, to zrozumiałbyś że trudno z tym polemizować), bywają skróty myślowe. Ale nie ma "narracji". A tym bardziej "natarczywej". A jak chcesz dobrego wizerunki Polski to dziękuj Michnikowi, to pójdź na grób Bartoszewskiego z kwiatami.

  285. @sfrustrowany_adiunkt
    Bezprecedensowej: tak jak sama katastrofa pod względem jej politycznego znaczenia.

    @pak4
    Rosnąca liczba „przejęzyczeń” i „skrótów” przy braku naocznych świadków — tak, to właśnie się dzieje. O przepraszam, to sobie w głowie skonstruowałem.

  286. @Robert Osowiecki
    „Mówiąc jeszcze bardziej cynicznie: jak opłaciło się nas zaatakować, to i tak to zrobiono.”

    Sami sprawiliśmy, że się opłaciło. Zastąpiliśmy silną drużynę słabą, która nawet nie pozorowała silnej (choć mogła – pierwsze zachodnie reakcje po wyborze Dudy to był czytelny kredyt zaufania, gdyby PiS nie wygrał wyborów parlamentarnych, Andrzej mógłby dziś być – wyobraź to sobie! – szanowanym europejskim przywódcą).

  287. @RO:
    „Bezprecedensowej: tak jak sama katastrofa pod względem jej politycznego znaczenia.”
    A, czyli bez żadnego trybu, mocą krzywd doświadczonych. W sumie mogłem się takiej argumentacji spodziewać.
    Tak poza tym, kto komisję prowadził, masz jakieś zastrzeżenia do wniosków komisji?

  288. @polityka historyczna

    Obawiam się że polityka historyczna o której mówi Awal i której autorami poza Bartoszewskim byli ludzie bynajmniej nie PO a Unii Wolności, bo to się zaczęło przecież wcześniej, nie była możliwa do utrzymania po tym gdy 20 lat „reformy edukacji” wychowało pokolenie husarzy wyklętych którzy jej po prostu nienawidzą. Partia która przygarnęła elektorat husarzy, akurat był to pis, musiała zrobić w tej sprawie to czego oczekują husarze, inaczej poszliby oni głosować na aktualną partię ruskiej ambasady, czy jest to LPR, Korwin, Konfederacja czy co tam. Szczerze mówiąc ja nie widzę wyjścia z tej sytuacji, rząd który chciałby full opcja wrócić do polityki czasów Bartoszewskiego i Geremka przy pierwszej okazji polegnie pod ciosomi husarzy

  289. @”I dalszy ciąg insynuacji.”
    Wygląda raczej na brak świadomości, że istnieje płaszczyzna medialna oraz płaszczyzna ukryta. W tym sensie rzeczywiście PiS jest atrakcyjną partią, bo słychać pokrzykiwania. Podobnie zresztą jak kwestia preferencji dla stosowania „bezprecedensowych” procedur. Mnie tam ta wizja nie pociąga, bo z praktyki widać, że z „bezprecedensowych” procedur wychodzi chaos. Ale co kto lubi.

  290. @ Robert Osowiecki
    „Putin przecież dawał międzynarodową komisję na talerzu… ”

    Bzdura. Nigdy czegoś takiego po prostu nie było. Książka Rzeczkowskiego, którą tu niedawno rekomendowałem, dokładnie odtwarza wydarzenia dzień po dniu. Może jest pan w stanie chociaż przybliżoną datę złożenia takiej propozycji przez Putina?

  291. @Robert Osowiecki

    „Bezprecedensowej: tak jak sama katastrofa pod względem jej politycznego znaczenia.”

    Co jest „bezprecedensowego” w katastrofie samolotu pasażerskiego (eksploatowanego jako dyspozycyjny) lądującego przy kiepskiej pogodzie, z kiepsko wyszkoloną (łagodnie mówiąc) załogą na kiepsko przygotowanym lotnisku? Owszem, polityczne konsekwencje były poważne ale…w badaniu wypadków lotniczych to nie ma istotnego znaczenia. Bada się przyczynę wypadku czy incydentu i czynniki które doprowadziły do zaistnienia takiej sytuacji. I teraz samo badanie wymaga przeprowadzenia szeregu ekspertyz: meteorologicznych, technicznych, analizy wyszkolenia załogi (w tym stanu zdrowia), wydarzeń poprzedzających zaistnienie zdarzenia, wreszcie badań najważniejszych dowodów czy zapisu rejestratorów oraz oględzin (a w razie potrzeby szczegółowych badań) rozbitego czy uszkodzonego samolotu. To jest ogrom pracy, ujętej właśnie w przepisy i procedury. Sorki, ale tak się nie da po prostu powołać „międzynarodowej komisji” działającej „bez żadnego trybu” albo co gorsza na podstawie napisanej gdzieś na szybko na kartce umowy.

  292. @Robert Osowiecki
    „Putin przecież dawał międzynarodową komisję na talerzu… No tak, ale roztropny Tusk nie nabrał się na ten podstęp.”

    Jakkolwiek nie obiecuję swojego wkładu w dyskusję o katastrofie smoleńskiej, chciałem mimo wszystko uczciwie pogratulować koledze odwagi w odstępstwie od partyjnej linii. Ta bowiem jest taka, że dla wyjaśnienia katastrofy konwencja chicagowska została „ochoczo przyjęta przez premiera Tuska pod naporem W. Putina” [1]

    [1] http://kj.edu.pl/wp-content/uploads/2018/05/Prawne-problemy-tragedii-smole%C5%84skiej.pdf str. 49

  293. @adiunkt
    No pijany generał stojący pilotowi nad głową był jednak dość bezprecedensowy< Domyślam się ze typowy wyznawca uważa ze komisja powinna ten fakt przemilczeć

  294. @Bzdura. Nigdy czegoś takiego po prostu nie było. Książka Rzeczkowskiego…

    Sprawdzę, dziękuję. A jak wyglądała zgodność z procedurami śledztwa MAK to niestety widzieliśmy i widzimy nadal (wiata nad wrakiem to jakaś stoi, czy nadal moknie, bo nie sprawdzałem dawno?). Nawet jeśli technicznie niemożliwe by było inne prowadzenie śledztwa, to objęcie go bardziej bezstronnym nadzorem międzynarodowym mogłoby się odbyć w ramach „szybko na kartce” spisanej umowy spokojnie — oczekiwanie wobec administracji PO a personalnie Tuska z pewnością było takie, a podczas której rozmowy strona rosyjska zasugerowała otwarcie taką możliwość: tego nie wiem, na papierze zostały już ostateczne ustalenia.

  295. @RO

    Ja cię (skoro wolisz tryb ‚z małej’, nie ma sprawy) nie „szturcham”, raczej staram wprowadzić tryb komentowania nieco niwelujący te ogromne fory i pokłady nieuzasadnionej życzliwości, jakie mają innim, w tym Sz. Gospodarz chociażby, do którego mam wręcz pretensje, że sprowadza dyskusję o ewentualnych zasługach PiSu do formy: „uznam zasługę PiSu, jeżeli w tarczy 4.0 znajdą się regulacje propracownicze”. Bo absolutnie nie zasługuje na takie traktowanie rząd, który w kolejnych tarczach, rzekomo antykryzysowych, przemyca co i rusz jakieś zmiany w Kodeksie Karnym, ordynacji wyborczej, który bezczelnie kłamie „dajemy 200 milardów”, dając de facto max kilkanaście, do reszty rzekomej dwusetki wliczając jakieś pożyczki czy gwarancje dla banków, a czasem nawet koszta przerzucane z firmy na jej klientów, który nawet w ramach tych kilkunastu mld wprowadza rozwiązania typu: „zwolnimy z ZUS-u”, po czym proceduralnie we Wrocławiu odrzuca nie 90%, nie 99%, ale 100% wniosków, itd… Innymi słowy – PiS nie zasługuje na pochwały za ŻADNE nie tylko deklaracje, ale ani nawet już wprowadzone przepisy, bo ma dokładnie ZEROWĄ wiarygodność na dosłownie każdym poziomie, nie tylko obietnic i skuteczności swoich działań, ale również (a właściwie przede wszystkim) na poziomie motywacji dla nich oraz przestrzegania prawa, począwszy od Konstytucji, a skończywszy na własnych rozporządzeniach.

  296. @Robert Osowiecki:
    Skoro nie wymyśliłeś, to zapewne masz jakąś statystykę? Podzielisz się?
    Bo ja nie miałem i musiałem zapytać Wujka Googla.
    No i Googiel pokazuje wykres — od 2004 wychodzi tendencja spadkowa użycia tego wyrażenia (wcześniejszych danych brak). Nie wiem, czy to jakakolwiek narracja, bo o „polish death camp” dyskutują głównie Polacy (59%), a reszta wydaje się nieźle korelować z Polonią…
    Gdy pytam po polsku, to wykres jest inny — tzn. może niewielki spadek, ale wszystko przesłania pik zainteresowania w 2018. Podkreślam: Polacy w Polsce, a nie zły spiskujący świat.

  297. @awal
    😀 Donosy w sprawie niepokornego działacza, którego trzeba karnie usunąć z partii i stanowisk na których go posadziła, uprasza się pisać na Berdyczów. Ale dzięki za wskazanie kolejnej lektury na nudny wieczór kwarantannowej odsiadki.

  298. @troll Osowiecki i katastrofa smoleńska – strasznie korci, ale grozi niezłym flejmem, więc póki co powstrzymam się od komentowania kretynizmów i poczekam na zezwolenie Gospodarza… 🙂

  299. @Robert Osowiecki

    Tylko że znów: na czym „międzynarodowy nadzór” miałby polegać. Zgaduję: nie widziałeś nigdy raportu z badania wypadku lotniczego? To polecam choćby to na początek. Dobra zmiana skasowała ze strony oficjalnej, ale sobie w internetach wisi:
    Raport końcowy z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska Smoleńsk Północny” Komisja Badania Wypadków Lotnictwa Państwowego Warszawa 2011.

    Sęk w tym że postępowanie niezależne od MAK prowadziła w/w polska komisja i wskazała przyczyny. Mówienie o „oddaniu śledztwa Rosjanom” jest po prostu mitem.

  300. @midnight_rambler
    „„zwolnimy z ZUS-u”, po czym proceduralnie we Wrocławiu odrzuca nie 90%, nie 99%, ale 100% wniosków”

    A to ciekawe, poratujesz jakimś źródłem?

    Ja tylko mogę podać funfact ze stolycy, na dzień przed ogłoszeniem kandydatury Rafałka Urząd Pracy miał „wykonalność” umów pożyczek z tarczy antykryzysowej na poziomie 6 czy 8 procent złożonych wniosków (a było ich ponad 100 tys podobno). Wczoraj podajże wiceprez Olszewski odtrąbił że przerobili wszystkie. Takiego przyspieszenia znienacka doznali.

  301. @embercadero
    „polityka historyczna”

    Liczę na jej ulokalnienie. W Polsce wciąż są nieoznakowane miejsca pochówku z czasów wojny, o których „ludzie wiedzą” i o których godne upamiętnienie nie zadbano. Leżą w nich rozmaici ludzie: partyzanci różnych barw, chłopi powieszeni w odwecie za ich akcje, Żydzi, pojedynczy żołnierze radzieccy. Sam byłem świadkiem jak jedno takie poszukiwanie i ekshumację prowadziła grupa lokalnych aktywistów, wsparta następnie oficjalnie i energicznie przez młodych historyków z oddziału IPN (przed i po objęciu władzy przez PiS). Historia oglądana z perspektywy indywidualnych losów i czaszek przestaje być komiksem z husarzami. Wszędzie w Polsce można pokazać uczniom miejsce, z którym wiąże się taka zwykła, tragiczna historia, niekoniecznie jednobarwna i jednoznaczna. Prawie każda polska miejscowość ma swoich „nieobecnych” (Żydów, Niemców, Ukraińców), o jakich można przypomnieć. Może ktoś zrobi apkę pokazującą to wirtualnie? Wydaje mi się, że to lepsze niż geocaching…

  302. „Nawet jeśli technicznie niemożliwe by było inne prowadzenie śledztwa, to objęcie go bardziej bezstronnym nadzorem międzynarodowym mogłoby się odbyć w ramach „szybko na kartce” spisanej umowy spokojnie ”

    Nie bardzo. Po pierwsze, jaki ma pan pomysł na skłonienie Putina do „podpisania szybko na kartce umowy”? Po drugie, skąd pewność, że „na szybko” znalazłyby się zewnętrzne podmioty zainteresowane do udziału w tym „międzynarodowym nadzorze”? Dopiszemy tam, powiedzmy, „międzynarodowy czerwony krzyż” bez pytania go o zdanie? Po trzecie wreszcie, dokumenty „spisane szybko na kartce” zazwyczaj są nieprecyzyjne. Długie negocjowanie umów międzynarodowych bierze się nie tylko z tego, że wszyscy uczestnicy tak lubią tę kawę i ciasteczka. Trzeba w długim procesie uzgadniać problemy typu „a co gdyby”.

  303. @mr
    „Gospodarz chociażby, do którego mam wręcz pretensje, że sprowadza dyskusję o ewentualnych zasługach PiSu do formy: „uznam zasługę PiSu, jeżeli w tarczy 4.0 znajdą się regulacje propracownicze”.”

    Parafrazujac cytat z Churchilla, który czasem się pojawia w HOI4: gdyby diabeł wprowadził w Polsce propracowicze rozwiązania, umieściłbym na blogu kilka przychylnych wzmianek o piekle.

  304. @midnight_rambler

    Z góry odmawiam udziału; chciałbym kiedyś móc jeszcze tu pogadać o IT albo o fantastyce.

  305. @Robert Osowiecki
    „Z góry odmawiam udziału;”

    Z pewnością nigdy też nie poda pan choćby przybliżonej daty owej propozycji, którą Putin złożył Tuskowi, a ten odrzucił (równocześnie, rzecz jasna, spoglądając złowrogo, a także przybijając żółwika i wołając „polskie obozy, polskie obozy”).

  306. @awal
    ” Może ktoś zrobi apkę pokazującą to wirtualnie? Wydaje mi się, że to lepsze niż geocaching…”

    Bardzo dobra propozycja. Taka apka w pewnym sensie jest: to openstreetmap. Od dłuższego czasu zaznaczane są tam różne miejsca pochówku, w tym także te słabo oznakowane, bo to np. Niemcy.

  307. @wo

    Przecież całą narrację opieram na (zanegowanych zresztą przez Pana) półoficjalnych przeciekach, że Putina nie trzeba było bardzo namawiać, a wręcz sam coś podobnego zasugerował. W ustaleniach ostatecznych taka kontrola mało by zwojowała; może tylko pod jej okiem zwalanie całej winy na stronę polską przy wybielaniu byłoby mniej bezczelne. Ale różnica symboliczna i wizerunkowa byłaby gigantyczna: może na tyle, że byłby cykl notek „Drodzy PO-wcy”? No ale z karierą międzynarodową DT byłoby krucho…

  308. @embercadero – chyba spamołap nie przepuszcza linków, ale wystarczy google: wnioski we wrocławiu

  309. @RO – ja naprawdę nie mam siły jako ‚półekspert’, ale proszę, błagam, obejrzyj sobie chociaż jeden sezon „Mayday” (w Polsce chyba jako „Katastrofa w przestworzach”) i nie gadaj bzdur o „międzynarodowych komisjach”, bo tylko zdradzasz żenującą ignorancję w temacie. Swoją drogą – co z ciebie za husarz, że chcesz komisji „międzynarodowej”, nie zadowala cię polska? KBWL przeprowadziła kompleksowe dochodzenie, z pełnym dostępem do materiału – tak modelowe, że wręcz nudne, jak sama katastrofa. Smutno to brzmi, ale była wręcz sztampowa (co akurat lepiej pokazuje raport MAK, bo ten KBWL, chociaż znacznie bardziej drobiazgowy, jest dość zbiasowany i przez to mniej ‚techniczny’).

    W historii katastrof było trochę takich, w których występowały problemy natury międzynarodowej, bo często jest tak, że zaangażowane jest do trzech państw – linii lotniczych, miejsca katastrofy i producenta samolotu – co powoduje napięcia, jeśli stosunki międzynarodowe są niepewne. Nie ma żadnych uniwersalnych regulacji na takie okazje i nie będzie, przynajmniej do czasu powstania NWO (czego my, lewacy, wyczekujemy z utęsknieniem). I zawsze, ze względów oczywistych, decydujący głos ma właściciel terytorium. W Smoleńsku też był ten potencjał, ale akurat poszło bardzo gładko – Rosja udostępniła polskim służbom dokładnie wszystkie dowody, w tym nawet te, których nie musiała, czyli nagrania z lotniska. Polecam dla kontrastu poznać przypadek katastrofy lotu Iran Air Flight 655 z 1988 roku, gdzie winni bardzo się starali, żeby ukryć winę, w dużej mierze skutecznie. Tak, dokładnie – chodzi o to wredne imperium, które rości sobie prawo do rozstawiania po kątach maluczkich, lekceważy prawo międzynarodowe, posuwa się do zamachów na głowy innych państw, łamania praw człowieka czy nawet tortur wobec tych, których uzna za wrogów zagrażających bezpieczeństwu swojego narodu.

  310. „Teksty typu „Europa umiera” są mniej więcej równie stare, jak tożsamość europejska.”
    Wells, „Ludzie jak bogowie” :
    „W końcu zamknął na klucz szopę z samochodem i usadowił się wygodnie w trzcinowym fotelu w ogrodzie z fajką i sympatyczną mądrą książką o bankructwie Europy celem nadania sobie przed powrotem rodziny do domu możliwie niewinnego i zwyczajnego wyglądu”

  311. @midnight
    Teraz powoływanie kolejnych komisji to już chyba tylko Macierewicza i jego ferajnę grzeje. Mówię o postawie administracji PO i osobiście Tuska, który w tej kryzysowej sytuacji mógł wykorzystać tenże brak konkretnych regulacji i postawić parę wniosków, które Rosjanom byłoby niewygodnie odrzucić, nawet jeśli byli w prawie. Bo teraz obaj jesteśmy mądrzy i możemy ocenić, że MAK nie musiał specjalnie wiele mataczyć i jak na standardy rosyjskie wyprodukował raport wcale rzetelny, z paroma tylko listkami figowymi.

  312. @Robert Osowiecki
    „które Rosjanom byłoby niewygodnie odrzucić,”

    Z pewnością tę tezę potrafi pan uzasadnić równie solidnie, jak wszystkie poprzednie.

  313. @Robert Osowiecki
    „Przecież całą narrację opieram na (zanegowanych zresztą przez Pana) półoficjalnych przeciekach, że Putina nie trzeba było bardzo namawiać, a wręcz sam coś podobnego zasugerował. ”

    Ale gdzie, kiedy? Skąd pan wytrzasnął te „półoficjalne przecieki”? Jakiś cień konkretu? Albo chociaż zdradzi pan, kto był źródłem tych przecieków? Czy wybaczy mi pan, że wierzę raczej Rzeczkowskiemu i Piątkowi, ktory na każdą tezę mają źródło? I może pan kwestionować te źródła, proszę bardzo, ale przecież na podstawie innych źródeł, a nie zwykłego „widzimisię”?

  314. „zwalanie całej winy na stronę polską przy wybielaniu byłoby mniej bezczelne”

    Głównym winowajcą katastrofy typu CFIT zawsze jest pilot (=kierujący statkiem powietrznym). Tak samo głównym winowajcą katastrofy drogowej jest kierowca, nawet jeśli tak poza tym droga była źle odśnieżona. Było jechać wolniej, albo inną drogą, albo wcale.

  315. @Robert Osowiecki

    To ja dorzucę do listy ciekawych przypadków EgyptAir 990 – tam rozbieżności dwóch różnych komisji były fundamentalne. Natomiast jestem niezmiernie ciekaw, czemu w przypadku mitycznej międzynarodowej komisji ” Ale różnica symboliczna i wizerunkowa byłaby gigantyczna” – ciekaw jestem po prostu toku myślenia. Bo fakty ustaliła by te same, niezbyt chlubne dla Polski.

    Natomiast odnośnie „półoficjalnych przecieków” – to nie mają one żadnej wartości dowodowej. Na tej samej zasadzie to ja widziałem „półoficjalne przecieki” o kosmicie złapanym w 1957 roku bodaj w Gdyni na plaży. Co innego relacje wiarygodnych świadków albo dokumenty czy nagrania.

  316. Z rzekomej przychylności Putina wobec poddania śledztwa jakiejś formie kontroli międzynarodowej już się wycofałem: „takie krążyły plotki” to faktycznie, coś na poziomie „nagrania rozmowy braci”, a gugiel mi nie jest pomocny w znajdowaniu, kto tak twierdził i jak to uzasadniał.

    A do „Katastrofy posmoleńskiej” Piatek się nie przykładał chyba? Na okładce jego nazwiska nie ma (i bardzo dobrze, bo wtedy bym już nie czytał).

  317. @ RO

    Pomijając wszystko inne – tzn. nawet biorąc bez sprzeciwu i Żydów (że obecna polityka lepsza) i Smoleńsk (że niby inaczej przeprowadzone dochodzenie ujawniłoby… właściwie co? tzn. co innego niż ujawniono), serio pytanie brzmi „czy warto”.

    Warto było mieć konieczność znoszenia faktu, że dyplomaci i głowy państw wiedzą, że Prezydent i Premier Polski są figurantami, a chcąc odbyć rzeczywiste rozmowy na najwyższym szczeblu trzeba się spotykać z prezesem partii rządzącej, jak Merkelowa z Kaczyńskim, warto było mieć te wszystkie tryumfy dyplomacji polskiej – zerwanie kontraktu na śmigłowce kosztem wkurwienia Francji tylko po to, żeby potem ich i tak nie kupić, 27:1 Szydło, ministra Waszczykowskiego, Ziobro ręcznie sterującego ministerstwem i sądami po odkręceniu reformy, TVP i Polskie Radio w takim stanie jak teraz (to faktycznie nie są jakieś pojękiwania platformiarzy, bo słychać różnicę w przypadku Trójki na przykład, albo jak się zajrzy w Wiadomości… czy nie?), gości z Ordo Iuris włażących z butami do różnych komisji (chyba, że to… dobrze, Pana zdaniem?), Sasina i Morawieckiego fuckup po całości z wyborami, z którego dopiero poszła fala śmiechu po prasie europejskiej i światowej, et patati et patata. To dość smutne wszystko przecież. Serio, dla wraku Tupolewa i szarpaniny z Izraelem – warto było?

  318. @sfrustrowany_adiunkt
    „Natomiast odnośnie „półoficjalnych przecieków” – to nie mają one żadnej wartości dowodowej. ”

    Ustalmy najpierw, czy w ogóle takowe były. Wygląda na to, że kolegę Osowieckiego zawiodła pamięć, bo jakoś niespecjalnie chce to skonkretyzować.

  319. @Robert Osowiecki
    „Donosy w sprawie niepokornego działacza, którego trzeba karnie usunąć z partii i stanowisk na których go posadziła, uprasza się pisać na Berdyczów. Ale dzięki za wskazanie kolejnej lektury na nudny wieczór kwarantannowej odsiadki.”

    Lektury nie polecam (stylistyka i dowodzenie nie budzi mojego zaufania), jednak nie podejrzewam też pana o osobiste korzyści z PiS-owskiej władzy tego typu jakie ciągną jej działacze i ich otoczenie. Zakładam raczej, że gardłuje pan za PiS-em w zasadzie bezinteresownie, w zamian za poczucie pewnej „wirtualnej sprawczości”, jaką panu oferują. Zakładam – trochę kierując się przykładami osób składających podobne deklaracje w moim otoczeniu – że pańskie życie zawodowe czy osobiste niewiele zmieniło się na skutek przejęcia przez PiS władzy, natomiast zyskał pan przekonanie, że ktoś w pańskim imieniu przeciwstawił się poprzedniej ekipie, z którą był pan równie słabo związany. Stąd pana poparcie dla kroków w rodzaju Izby Dyscyplinarnej, ustawy o IPN czy maglowania Tuska. Nie deprecjonuję tej motywacji do zmiany władzy, ona jest normalna w demokracjach, jednak w wypadku naszej polskiej sytuacji i tej konkretnie partii – to wszystko nas po prostu za dużo kosztuje. Mam nadzieję, że znajdzie pan jakichś innych symbolicznych egzekutorów w przyszłych wyborach. A jeszcze większą, że znajdzie pan sposób na zaangażowanie publiczne (niekoniecznie polityczne) w swoim środowisku, które da panu poczucie bardziej realnego wpływu na otaczającą rzeczywistość oraz możliwość bezpośredniej oceny składanych deklaracji i osiąganych wyników.

  320. (Jak gospodarz pomoże w wywaleniu komentarza wyżej, to będę wdzięczny. Francuskie cudzysłowy mnie zgubiły.)
    @mcal:
    „czy warto”

    Ja mam wrażenie, że to jednak źle postawione pytanie, bo sugeruje ono jakiś proces ważenia za i przeciw; jakiś „balance sheet”.
    Patrząc natomiast na komentarze, ja tu widze tylko jakiś rachunek krzywd, jakieś nieprzepracowane traumy i zwalczanie złego Tuska za jakieś mgławicowe przewiny. Ciekawe, że w tych wszystkich komentarzach wizytującego PiSowca nie ma żadnego cienia pozytywu – nie ma żadnego „bo coś tam jest lepiej”. Jest tylko i wyłącznie „ukarać”, „skazać”, „zwolnić” i „rozwalić”. Wszystko w imie subiektywnego poczucia godności.

  321. @Awal

    Słusznie tu Pana chwalą, przyłączam się do tychże pochwał 🙂 Dodam po cichu: też na to w przyszłych wyborach (tych ważniejszych) liczę, że będzie do wyboru nie Anty-PiS (bo tutaj można przebierać), ale zamiast-PiS. Zaś poczucie sprawczości — uważam, że mam takie samo jak ktokolwiek poza partyjno/biznesową oligarchią spod dowolnego znaku.

  322. @Awal
    Proponuję jednak tę historię odnośnie Agros Nova jednak ponownie prześledzić, w szczególności czy aby na pewno syn założyciela faktycznie angażował się w zarządzanie (hint: w radzie nadzorczej to można co najwyżej półaktywność przejawiać), czy aby na pewno przełożył stamtąd lekcje do Przekroju (hint: wkładanie mln zł i płacenenie ponad rynek żeby się polansować na salonach to nie dokładnie to samo co przetwórstwo rolno-spożywcze na prowincji) oraz czy aby na pewno likwidacja zakładu we Włocławku to był taki dramat i quick win dla matki (hint: pracowników przejął o ile dobrze pamiętam inny zakład z miasta a zlikwidowanie zakładu to rzadko kiedy jest szybki zysk dla udziałowca).

  323. @embercadero
    „@midnight_rambler
    „„zwolnimy z ZUS-u”, po czym proceduralnie we Wrocławiu odrzuca nie 90%, nie 99%, ale 100% wniosków”

    A to ciekawe, poratujesz jakimś źródłem?”

    To o to poniżej chodzi, czołowe osiągnięcie polskiej administracji, w kilka dni wyczyścić sobie biurko z roboty.

    464 wnioski o dofinansowanie wynagrodzeń pracowników w ramach tarczy antykryzysowej złożyli do piątku przedsiębiorcy z Wrocławia i powiatu wrocławskiego. Pieniędzy na razie nie zobaczył nikt. Wszystkie wnioski Powiatowy Urząd Pracy odesłał bowiem przedsiębiorcom do poprawki. Każdy zawierał błędy.
    https://gazetawroclawska.pl/tarcza-antykryzysowa-wszystkie-wnioski-we-wroclawiu-odrzucone-bo-maja-bledy/ar/c1-14937060

  324. @RO: „Teraz powoływanie kolejnych komisji to już chyba tylko Macierewicza i jego ferajnę grzeje”

    O. Czym. Ty. Do. Mnie. Rozmawiasz. (pytajnik)

    Ja mówię o tym, żebyś obejrzał parę odcinków „Mayday” i zrozumiał, jak _standardowa_i_nudna_ była katastrofa smoleńska pod każdym kątem, jaki jest dla serialu przyczynkiem do tego, żeby w ogóle zrobić odcinek, bo coś było tam ciekawego – całkiem często właśnie polityczne podłoże dochodzenia. W ogóle pokazują tam, że jak badania komisji lotniczej (najczęściej NTSB) prowadzą do wniosków, że winne są osoby żyjące, to włącza się prokuratura, FBI, CIA czy inne służby – zupełnie jak w każdy inny przypadek typu zawalenie budynku itp.

    W przypadku Smoleńska, w przeciwieństwie do bardzo wielu innych katastrof, często „politycznych” (bardzo polecam niemal bliźniaczą katastrofę USAF CT-43A z 1996 roku), nie ma w ogóle żadnych problemów. Zgodnie z konwecją Chicagowską sprawę badały komisje delegowane z różnych podmiotów, doszły do niemal identycznych wniosków, nie było żadnego problemu z dostępem do materiału dowodowego itd. W sprawie nie ma dosłownie żadnych niedomówień czy wątpliwości. Oczywiście, na poziomie faktów, procedur. Coś jak wobec kształtu Ziemi – wszelkie opinie ‚alternatywne’ mieszczą się w spektrum kabaretu.

  325. @wo
    „Na przykład: gdyby pan wskazał choć jeden konkretny przykład, w którym Tusk zrobił coś niekorzystnego dla Polski w imię swojej kariery międzynarodowej”

    Wskażę ja, gdyż akurat w tej kwestii zgadzam się z Robertem Osowieckim. Tusk przed końcem kadencji Sejmu i swojej jako premiera zwinął manatki do Brukseli. Uprzednio zażegnowawszy się wielce, że tego nie zrobi. Na fotel premiera wysunął Ewę Kopacz, co do której słusznie lub nie, wielu wyborców PO miało ogromne pretensje. Coś jakby sytuacja z Kidawą niedawno. Moim zdaniem osłabił w ten sposób swoją partię i faktycznie utorował drogę do jej porażki.

    Spokojnie przyjmuję wersję, że dla swoich osobistych korzyści zostawił nas w kraju w czarnej… e, czeluści wyborczej.

    Wyglądało to mi tak samo kiedy się działo, jak i wygląda z dobrodziejstwem znania wyniku gry.

    @wo
    „Obawiam się, że na szczeblu samorządowym te patologie są po prostu i tak nie do pokonania, bo ich źródłem jest prodeweloperskie prawo.”

    Tak samo jak ty, z chęcią poznałbym zalety prezydenta Warszawy Trzaskowskiego, żeby się tak nie dołować.

    Mam taki test: co zrobił do tej pory Trzaskowski, czego nie zrobiłaby HGW?

    Sam znajduję tylko jedną rzecz: na pewno nie podpisałaby Karty LGBT (mniejsza o skutki).

    Patrzę na inne miasta w Polsce i niestety, to nie jest tylko ustawa prodeweloperska. Warszawa zaczyna mocno odstawać od czołówki w humanitaryźmie urbanistycznym również w kraju. Na przykład na tle Jaworzna w BRD.

    Co zrobił Trzaskowski od zabójstwa na Sokratesa? Pogadał, na początku.

    To jest kwestia absolutnego braku woli i ideałów urbanistycznych, czy też, za Tuskiem: „jakbym miał wizje, poszedłbym do psychiatry”. Mój ulubiony cytat, wizji brak stwierdziłem.

  326. Tak jeszcze na marginesie i ad vocem spraw europejskich. Dziś ogłoszono list [1] ministrów obrony Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch do ministrów obrony pozostałych państw Unii oraz Josepa Borrella (Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa). List sam w sobie godny uwagi – przekaz jest prosty: wybiła godzina próby, jest ciężko bo pandemia ale to okazja aby wzmocnić europejską politykę obronną i jej zaplecze przemysłowe (pkt 3 i 4 wiele mówią). Tylko że widząc go pojawia się pytanie – czy kilka lat temu nie byłby to list także polskiego ministra? A może gdyby historia potoczyła się inaczej, to teraz Polak by go podpisywał?

    [1] [https://www.defense.gouv.fr/salle-de-presse/communiques/communique_lettre-des-ministres-de-la-defense-francaise-allemande-espagnole-et-italien-le-29-mai-2020 ]

  327. @naturalucka
    „Tak samo jak ty, z chęcią poznałbym zalety prezydenta Warszawy Trzaskowskiego, żeby się tak nie dołować.”

    Panie, ja przecież w pierwszej turze na Biedronia (a wtedy na Śpiewaka). Trzaskowski ma dwie zalety, jest nieświętojebliwym Antypisem. Niby nic, a jednak dwa razy więcej zalet niż HGW. W drugiej turze będę więc na niego głosować z mniejszym niesmakiem, niż na Kosiniak-Hołownię.

  328. @Dude Yamaha
    Agros Nova (pierwotnie Sonda) była w czasie rządów jej założycieli firmą typowo rodzinną – zarządzał nią ojciec Tadeusz (przewodniczący rady nadzorczej) i syn Robert (prezes zarządu), jednak drugi syn Tomasz, ten od „Przekroju”, od początku uczestniczył we władzach i tak jak napisałem odnosił korzyści z warunków, w jakich ten biznes prowadzono. Firma znana była z kupowania marek, jak Kotlin, z dużą premią a co do stylu zarządzania… napiszmy, że był charakterystyczny dla firm rodzinnych. Decyzja o pozbyciu się zakładów we Włocławku została podjęta w okresie realizacji przez rodzinę finansowego zysku z wyjścia z firmy poprzez jej sprzedaż grupie IK Investments, która już wtedy była współudziałowcem, a po kolejnych 4 latach odsprzedała poszczególne części holdingu po ich uprzednim „zoptymalizowaniu” kolejnym inwestorom. Przy czym bynajmniej nie sugeruję, że Niewiadomscy jakoś odbiegali od zwykłego polskiego standardu – można nawet dowodzić, że jeżeli już to na plus, bo przecież terminowo wypłacali pensje. Natomiast ów zwykły polski standard, jak sam piszesz, obejmuje traktowanie pracowników jak chłopów pańszczyźnianych sprzedawanych razem z wioską bez prawa głosu co do swoich losów, względnie parobków puszczanych luzem, gdy potrzebne są fundusze na studia malarskie panicza w Paryżu. I mam niestety wrażenie, że polskiej dziennikarskiej elity niezbyt to wszystko interesowało – pieniądze zarabiane w ten (powtarzam, zwyczajny w Polsce) sposób miały w jakiś sposób stać się podstawą wyrafinowanego przedsięwzięcia medialnego tworzonego na partnerskich zasadach z pracownikami. To tak nie działa – jak pisze tu regularnie WO, biznes dostosowuje się do warunków, a warunki w Polsce odpowiadają naszej roli jako kapitalistycznych półperyferii.

  329. @wo
    „W drugiej turze będę więc na niego głosować z mniejszym niesmakiem, niż na Kosiniak-Hołownię.”

    Bez wątpienia i żadnych niedomówień ja również nie na Dudę. Szkoda mi tylko osobiście bardzo, że jako prezydent Warszawy okazał się pufnięciem.

  330. @sfrustrowany_adiunkt
    „list ministrów obrony”

    Od dziś Putin wie, że podstawą naszej polskiej obrony jest państwo opuszczające z dnia na dzień międzynarodowe organizacje. Czasami mam wrażenie, że polska racja stanu jest naprawdę banalnie prosta: „Trzymać się Europy i nie świrować”, ale może to tylko ja…

  331. @Awal
    Chodziło mi o to, że to nie jest historia że syn wąsatego Janusza od pomidorów przyjeżdża do stolicy i zarządza redakcją jak zakładem przetwórstwa owocowo-warzywnego, a tak trochę wynikało z Twojej opowieści, ale OK. Poza tym zdaje mi się że rodzina sprzedała biznes przed zamknięciem tego zakładu we Włocławku i późniejszej sprzedaży reszty Maspexowi, ale ok, być może coś tam sobie jeszcze zachowali. W każdym razie milionów na tym zamknięciu nie zbili.

  332. @naturalucka
    „Co zrobił Trzaskowski od zabójstwa na Sokratesa? Pogadał, na początku.”

    Przecież zwężą to i ograniczą prędkość, akurat wolałbym więcej takich zachowań bez występów w stylu Jaki czy Ziobro, a raczej nastawionej na efekt.

  333. @Dude Yamaha
    „Przecież zwężą to i ograniczą prędkość, akurat wolałbym więcej takich zachowań bez występów w stylu Jaki czy Ziobro, a raczej nastawionej na efekt.”

    Dude, lajk, kiedy? Zabójstwo było chyba pół roku temu. Takich miejsc w Warszawie jest od ciula. Bezpieczeństwo nie jest priorytetem tej ekipy, jak i nie było poprzedniej. Koszt ofiar jest wliczony w prawo do husarskiej jazdy.

    Teksty „Chcemy, aby poprawiło się bezpieczeństwo, wobec tego podpisujemy umowę przedwstępną na deklarację promesy” są znane i powszechnie używane ze skutkiem tragicznym od lat.

  334. @naturalucka
    „Bezpieczeństwo nie jest priorytetem tej ekipy, jak i nie było poprzedniej. Koszt ofiar jest wliczony w prawo do husarskiej jazdy.”

    Chyba żadnej i nigdzie z wyłączeniem jednego wyjątku gdzieś w Polsce, gdzie po zmianach nie było żadnego wypadku śmiertelnego. Nazwy miasta niestety nie pamiętam. Ale to absolutny wyjątek.

    Wydaje mi się, że dopóki urzędnicy miejscy z dyrekcjami i prezydentami włącznie, nie będą mieli zakazu dojeżdżania do pracy samochodami, nic się nie poprawi ani z bezpieczeństwem na drogach, ani z komunikacją zbiorową, ani infrastrukturą pieszo-rowerowo-hulajnogową.

  335. @bartolpartol
    „Nazwy miasta niestety nie pamiętam. Ale to absolutny wyjątek.”

    Jaworzno, są artykuły.

    Bezpieczeństwo to jedno, ale i w kwestii humanitaryzmu urbanistycznego pojawiły się ciekawe przełomy, tylko tych miast ja z kolei nie pamiętam. Poznań? Wrocław?

    Wystarczy pooglądać sobie miasta Europy – albo Ameryk – z poziomu Google Street View i widać o ile więcej tam zieleni. Pierwsza podstawowa kulka cywilizacyjna.

  336. @naturalucka
    A może Dąbrowa Górnicza? Jak dla mnie całkowity unikat w skali kraju – miasto kupiło działkę po upadłym zakładzie i zamierza tam wybudować swoje nowe centrum. Ogłoszono konkurs architektoniczny, ale – o ile wierzyć doniesieniom – wzięto pod uwagę opinię mieszkańców (dużo wysiłku poszło na rozmaite konsultacje). Wygląda to ciekawie, warto kibicować. Jeżeli uda się władzom Dąbrowy tam to może inni wezmą z nich przykład?

  337. @Awal Biały
    „utrzymująca się stabilność rządów Angeli Merkel w Niemczech wynika ze zbiegu okoliczności, jaki polskie media prawie zupełnie przeoczyły: tuż przed wybuchem pandemii, antysystemowa AfD, która bez wątpienia stałaby się głównym beneficjentem pandemicznego kryzysu, weszła w fazę ostrego frakcyjnego konfliktu,”

    Śledzę to od lat i tu się nie zgodzę – ten konflikt nie pojawił się niedawno, oni tam się prztykają na ostro przez cały czas. AfD jest od samego początku pęknięta – Flügel to neofaszyści starający się udawać „normalną” partię (bo otwarty neofaszyzm typu NPD czy Die Republikaner się nie sprawdził – nie było szans na coś więcej niż margines), a reszta chce być zwykłą partią, tyle że antysystemową. W sumie to Fügel (czyli Skrzydło) to jest esencja AfD, a reszta jest na przyczepkę. Ten ich aktualny konflikt to nic w porównaniu z konfliktem z 2017. Teraz chodzi głównie o to, że Urząd Ochrony Konstytucji stwierdził, że Flügel będzie obserwowany i jak partia się od niego nie odetnie, to wezmą pod obserwację wszystkich. Więc teraz idzie o to, jak odciąć się od Skrzydła, ale żeby go nie wywalić (bo partia przestanie istnieć).

  338. @naturalucka
    Dzięki. Trochę się tam włóczyłem przed paroma laty, faktycznie bywa pięknie (trzeba będzie wrócić i pooglądać dokładniej). No i zajrzeć do samych Puław (nie kojarzą mi się co prawda z npwoczesną urbanistyką).

  339. @s.trabalski
    „faktycznie bywa pięknie (trzeba będzie wrócić i pooglądać dokładniej)”

    Najlepiej korzystać ze szlaków turystycznych z zaznaczonymi punktami widokowymi i być rowerem. Pewnik to wyjście z Kazimierza na południe wzdłuż Wisły. W pewnym momencie wjeżdża się na skarpę i są dostępne punkty widokowe. Co z nich widać jak się człowiek pokręci może zaskoczyć.

    „No i zajrzeć do samych Puław (nie kojarzą mi się co prawda z npwoczesną urbanistyką)”

    Głównie stare, dobre, PRLowskie planowanie przestrzenne z odpowiednią ilością zieleni. Niemal nieskażone gorączką architektoniczną 90-10. Z rzeczy starożytnych park po Czartoryskich, z nowych marina i bulwary nadwiślańskie na północ od mariny. Pół dnia na obskoczenie wszystkiego na piechotę.

  340. @cmos
    Zawsze z zainteresowaniem śledzę Twoje uwagi o Niemczech i cenię sobie też Twoją stronę o NRD (każdy może na nią wejść klikając w nick kolegi cmosa). Moja ocena sytuacji w AfD jest niestety dla Polski pesymistyczna. Partia to owszem przechodzi, jak piszesz, kolejne kryzysy przywództwa od chwili swojego powstania w 2013 r. Jednak te kryzysy raczej ją wzmacniają, niż osłabiają. Polegają one na usuwaniu z kierownictwa ludzi mniej utalentowanych i bezwzględnych, których zastępuje „lepszy model”. Tak odczytuję wypchnięcie Lucke’go przez Petry w 2015, którą z kolei w 2017 zastąpiła Alice Weidel. Ta ostatnia polityczka to już w pełni profesjonalny pułap – w tej chwili zajęta jest godzeniem wewnątrzpartyjnych frakcji i marginalizacją konkurentów w rodzaju Meuthena, i jeżeli ten manewr jej się powiedzie, AfD stanie się podmiotem faktycznie współkształtującym, formalnie lub nieformalnie, niemiecką politykę po Merkel. Weidel jest nie tylko intelektualnie sprawniejsza od naszej „prawicy” ale i od Le Pen czy Salviniego, ma wokół siebie grupę ekspertów wziętych z konserwatywnych szczytów niemieckiego biznesu, takich jak Roland Hartwig, były główny prawnik koncernu Bayer, i będzie umiała do siebie przekonać różnych europejskich „braci Koch”, często zlokalizowanych poza Niemcami, np. w Szwajcarii, swoistą międzynarodówkę eurosceptycznego kapitału. Będąc jednocześnie osobą przyznającą się do tożsamości LGBT wznosi się ponad wizerunek „łysego naziola” kojarzony ze zwolennikami jej partii (jednak nie antagonizując takich zwolenników, raczej wasalizując ich przywódców w rodzaju Höckego). Gdy przyjdzie jej czas, Rosjanie bardzo szybko odnajdą w niej partnera dla propozycji jakiejś nowej „reorganizacji stosunków politycznych w Europie Wschodniej” (termin z lat 60-tych, sprzed epoki Willy’ego Brandta, kiedy oznaczał on propozycje dogadania się zachodnich Niemiec z ZSRR w sprawie zwrotu ziem przyznanych Polsce). To jest zjawisko kompletnie poza radarem i możliwościami odziaływania naszej bieda-prawicy, której berliński ambasador jak wiadomo zajmuje się projekcjami filmu „Smoleńsk”, tym samym udawadniając intelektualną niesprawność naszego rządu i zapraszając do potraktowania nas jako przedmiotu a nie podmiotu negocjacji. Intelektualnie sprawna polska prawica dążyłaby do zbliżenia z konserwatystami z CDU (np. pochodzącym z Polski Paulem Ziemiakiem) i występowała z propozycjami zaadresowania tematu „AfD”, partii silnej zwłaszcza na wschodzie Niemiec, poprzez wspólne transgraniczne działania: wzmocnienie transgranicznej infrastruktury drogowej i kolejowej, wspólne inicjatywy gospodarcze, itd. Jeżeli Merkel odejdzie w czasie kiedy w Polsce nadal będzie rządził PiS w aktualnej postaci, niemiecki reset z Rosją zastanie nas bezbronnych i osamotnionych. Nasza tromtadracja oczywiście ogłosi serię niezłomnych protestów wobec niemiecko-rosyjskiego zbliżenia, i będzie piętnować cynizm tamtejszych polityków. Co w niczym nam nie pomoże: staniemy się wzorem Ukrainy biernym przedmiotem ustaleń jakiegoś „formatu kopenhaskiego”. Niestety, w Polsce – co pisałem nie raz – mamy mały margines na polityczną niedojrzałość naszych elit, taka karma…

  341. @Awal

    Wczorajsze wystąpienie pana premiera wskazuje, że sednem naszej polityki wobec Niemiec jest budowa centralnego lotniska baranów a wobec Rosji przekop Mierzei. I coś mi się wydaje, ze koledzy prezentujący tu punkt widzenia PiSu uznają to za wartość samą w sobie i powód do głosowania na Dudę.

    W konsekwencji tu nie ma marginesu o jakim wspominasz bo w modelu rządów autorytarnych opartych o plebiscyt (a takie coś nam budują) władza ma ograniczone pole zmiany kursu polityki w tego rodzaju sprawach. To ich różni np od Gomółki który dzięki temu ze władzy nie opierał na plebiscycie a na własnej/sowieckiej sile mógł podpisać układ z Niemcami.

    Kaczyński czy mieszkający w Niemczech Krasnodębski mogą sobie nawet zdawać sprawę z tego o czym napisałeś ale logika ich rządów, jak i każdych podobnych z historii w rodzaju Cesarstwa Napoleon III czy Argentyny lat 80 (patrz np wojna o Falklandy) jest nieubłagana. Dodatkowo, choćby patrząc na kolegów opisujących powody głosowania na PiS, nie wierzę w jakąś możliwość zmiany myślenia tych 30-40 proc elektoratu bo to byłoby oczekiwanie od nich zakwestionowania ich autentycznego, szczerego i głęboko przeżywanego sposobu rozumienia naszej historii i kultury, takie zmiany są zaś możliwe tylko w sytuacjach ultra gwałtownych, wojennych czy rewolucyjnych a tego nam jako Polsce bardzo nie życzę. Wole w tej sytuacji już staczanie się i powolny uwiąd
    niż destrukcje. Przynajmniej centralne lotnisko baranów będzie nowa wersją mostu w Zaleszczykach. Z dwojga złego lepiej go mieć niż nie mieć bo choćby jest teoretyczna szans aby stad wiać jak przyjdzie czas.

  342. No i jeszcze – przepraszam za podwójny wpis – skoro już tak sobie analizujemy naszą prawicową scenę w kontekście międzynarodowym, wspomnijmy o polskim kościele katolickim. Jest on u nas zajęty jak wiadomo zamykaniem oczu na rzeczywistość – nie tylko na przestępstwa pedofilskie, ale i na rolę jaką katolicyzm stara się zająć we współczesnej Europie. Rolę tę wyraża brukselska polityczna reprezentacja Watykanu – COMECE [1], której polskim odpowiednikiem jest mikro-środowisko skupione wokół świeckiego czasopisma „Kontakt”. Mówimy o katolikach pogodzonych z ekologią, prawami socjalnymi, feminizmem, społeczną inkluzywnością wobec migrantów. Taki katolicyzm dominuje również w lokalnych episkopatach Europy, jego głosem jest m.in. „Droga Synodalna” w Niemczech, czyli ruch akcentujący współpracę hierarchów i świeckich. Gdyby polski episkopat chciał coś zrobić dla interesu kraju, który go hojnie subsydiuje, starałby się o jakąś swoją reprezentację tym nurcie. Unia Europejska nie jest „lewacka” jak sugeruje nasza rządowa propaganda, silną rolę odgrywają w niej politycy ze spektrum chadeckiego (jak choćby von der Leyen, Moerkel, Conte), szukający współpracy ze zmodernizowanymi kościołami. Zaniedbując swojej modernizacji nasz kościół odbiera Polsce głos w tym gronie, pozbawia nas jednej z istotnych europejskich kotwic i sprawia że w prawicowym spektrum opinię na temat naszego kraju mogą na Zachodzie kształtować ci, którzy – jak AfD czy Liga Salviniego – chętnie dostosują tę opinię do oczekiwań Kremla. Inaczej niż Ordo Iuris, Kreml nie musi nawet finansować naszego episkopatu, wystarczy mu pozwolić być takim jaki jest.

    [1] http://www.comece.eu/site/en/home

  343. @Obywatel
    „nie wierzę w jakąś możliwość zmiany myślenia tych 30-40 proc elektoratu”

    Rozumiem Twoje obawy, jednak sądzę że są też w naszym społeczeństwie niewykorzystane rezerwy „elektoratu europejskiego”. To nie tylko duże miasta i prowincjonalni inteligenci, ale również to obszary Polski ludowej, które Europę znają z kontaktów rodzinnych i wahadłowych podróży zarobkowych. Zjawisko to silniej koncentruje się w kilku województwach (opolskie, lubuskie), jednak w różnych formach jest obecne w całym kraju.
    Również wspomniani powyżej biskupi mają tu rolę – kto wie, może przerzedzone pandemią ławy kościelne ośmielą tych spośród nich, którzy zdają sobie z tego sprawę. Moim zdaniem nie jesteśmy skazani na bierny dryf ku pozycji półperyferium, jeszcze możemy go odwrócić.

  344. @Awal

    Dzięki za Twoje komentarze. Dodałbym zahaczając o popkulturę że scenariusz w którym
    „Merkel odejdzie w czasie kiedy w Polsce nadal będzie rządził PiS w aktualnej postaci, niemiecki reset z Rosją zastanie nas bezbronnych i osamotnionych.” i jego konsekwencje przywołują napisaną dawno temu (a wciąż popularną w pewnych kręgach) powieść L. Bonda „Kocioł” w której to powieści Polska i Węgry zostają najechane przez koalicję francusko – niemiecką a jedynym sojusznikiem okazują się Amerykanie.

    Wracając jednak do smutnych realiów, obawiam się w tym kontekście jeszcze jednej złej rzeczy. Silne w Polsce, głównie prawicowe (choć nie tylko vide polityka rządu SLD po 2001 roku ) podejście do bezpieczeństwa zakładało utrzymanie Polski na amerykańskiej mapie mentalnej poprzez szereg transakcji – zgoda na ulokowanie bazy systemy obrony antyrakietowej, udział polskich kontyngentów w operacjach pod przywództwem amerykańskim, zakupy uzbrojenia wreszcie (to widać najbardziej). W sytuacji silnego amerykańskiego zwrotu ku Azji, misji nie będzie (chyba że jakaś wojna z Iranem, ale wątpię) a nie da się ukryć że kryzys gospodarczy i pandemia oznaczać mogą że ostatni atut czyli zakupy odpadną. Jest to piękny scenariusz porzucenia nas, mam nadzieję że co poniektórzy jawni i niejawni lobbyści załapią się na miejsca w C-17 odlatującym z któreś z baz (bo nie z CPK, który pewnie nie powstanie ostatecznie – projektować go za to można przez całą wieczność).

    Jedyną pociechą jest to że jeszcze można go odwrócić, zarówno gestami symbolicznymi i deklaratywnymi (hipotetyczny prezydent z atyPiS miałby tu do dyspozycji choćby aparat BBN) jak i faktycznymi decyzjami i działaniami (tutaj jednak trzeba by poczekać obawiam się na zmianę rządu a przynajmniej polityki). Jeszcze jakieś pole manewru mamy.

  345. @sfrustrowany_adiunkt
    „pole manewru”

    Podsumowując moje stanowisko: w wizji lepszej i „w miarę realistycznej” Polski nie zakładam marginalizacji prawicy. Ona z nami pozostanie, i to, tak jak gdzie indziej w Europie – zarówno w wersji chadeckiej jak i eurosceptyczno-nacjonalistycznej. Liczę jedynie na to, że polska prawica aspirująca do reprezentowania tradycji chadeckiej przestanie być u nas anachroniczna, antysystemowa i antyeuropejska. Do czego mogą się przyczynić jej wyborcy w niektórych segmentach, ale też pozaprawicowi obserwatorzy. Mam wrażenie, że zbyt słabo wychwytujemy to co w działaniach PiS-u jest niezgodne z polityką partii prawicowych w UE, a także ze stanowiskiem europejskiego kościoła katolickiego. Kiedy resort Ziobry publikuje ogłoszenia agresywnie „broniące” katolików przed genderem i islamem, to nie reprezentuje tym samym głosu mieszczącego się w europejskim konserwatywnym spektrum. Europejskie episkopaty protestowały wobec podobnych samozwańczych obrońców: akcentowały, że rozumieją swoją rolę jako działanie w poszanowaniu praw człowieka, i w solidarności z obywatelami i migrantami bez względu na przynależność religijną. Ziobro nie przemawia więc językiem europejskich katolików, lecz neo-nazistów z Pegidy i AfD oraz manipulatorów z Kremla, trzeba pytać jego PiS-owskich towarzyszy, czy im to odpowiada. Książki takie jak te Rzeczkowskiego czy Suchanow są niezbędne, by dać kontekst dla takich pytań, podobnie jak dokumentacja niezgodności działań PiS z europejskimi standardami, wytworzona przez Bodnara (przecież też człowieka z kręgu euro-chadeckiego, jego niedawną książkę wydało wydawnictwo jezuitów). Częścią pozytywnego scenariusza musi być też oczywiście energiczna i pewna swej tożsamości lewica (o której dzisiaj nie rozmawiamy) – przykład katolickich krajów na południe od nas, jak Austria, Słowenia, Chorwacja, być może wkrótce Słowacja, pokazuje że w towarzystwie takiej ogarniętej lewicy katolicka prawica czerpiąca siłę z kościelnej inkulturacji i nacjonalistycznych mitów ma szansę się trwale zeuropeizować (co nie znaczy, że stać się we wszystkim miłą i ugodową, to nadal jest prawica, której postulaty i język są dla człowieka lewicy odległe, niekiedy irytujące). Widzę zarówno egzystencjalne ryzyka związane z pozostawaniem PiS u władzy, jak i szanse na ich zażegnanie, przez wzmacnianie kotwic i kotwiczek łączących różne grupy polskiego społeczeństwa z Europą (jej Zachodem, lecz też Południem i Północą). Wydaje mi się, że czytelny opis europejskiego kontekstu działań PiS jest działaniem pomocnym w tym zakresie.

  346. Dyskusja z Ossowieckim jako żywo przypomina dyskusję Prezessimusa z opozycją. Prezes rzuca jakieś oskarżenie od czapy, opozycja merytorycznie odpowiada, prostuje to i tamto. Prezes nie zniża się do reakcji na to, tylko za jakiś czas znowu rzuca inne oskarżenie, na które opozycja znowu z pełną powagą odpowiada. Genialny strateg jednym słowem.

  347. @waclaw
    „Prezes rzuca jakieś oskarżenie od czapy, opozycja merytorycznie odpowiada, prostuje to i tamto. Prezes nie zniża się do reakcji na to, tylko za jakiś czas znowu rzuca inne oskarżenie, na które opozycja znowu z pełną powagą odpowiada.”

    Otóż to. Tak mi przyszło do głowy, że sytuacja jest skrajnie niesymetryczna. Nawet tutaj na blogu, gdzie nie pisanie bzdur jest szybko karane banem, pisowcy mogą wypisywać co chcą i jeszcze towarzystwo się nimi interesuje (przynajmniej pod notkami z serii „drodzy pisowcy”).

    Niepisowcy są glanowani przez pisowców w pisowskich mediach bez ograniczeń. A pisowcy w niepisowskich mediach są wysłuchiwani i nawet niepisowcy próbują z nimi nawiązać jakiś kontakt intelektualny, co z zasady się nie udaje. Można co najwyżej usłyszeć pisowski przekaz dnia i wyzwiska. Więc pisowcy mogą gadać co chcą wszędzie, a niepisowcy tylko w mediach niepisowskich. To zdecydowanie zaburza równowagę i chyba najwyższy czas z tym skończyć. Jak pisowiec wyskoczy ze swoimi bzdurami w mediach niepisowych powinien dostawać od razu z buta i do widzenia. Jak pisowcy chcą dzielić społeczeństwo na swoich i nie swoich to im to załatwmy. Niech wreszcie poczują o co chodzi.

    A tymczasem mamy sytuacje, że jak pisowiec przyjdzie w gości do niepisowców i walnie gospodarza w mordę, to usłyszy „ok, jesteś pisowcem, więc spróbuję cię zrozumieć”. Skończmy wreszcie z masochizmem!

  348. @bartolpartol:
    Ale myślę, że przynajmniej część z nas chce zrozumieć. Jak badanie obcej cywilizacji, jej mitów, jej logiki.
    Wacław mi nasunął inne skojarzenie, które tu zresztą padało — słabość weryfikacji informacji. Coś jak Kpinomir u Jędraszewskiego, co przecież nawet umocowania ideologicznego nie miało.

  349. @bartolpartol

    To wszystko prawda o czym piszesz. A z drugiej strony żeby coś się zmieniło w naszym państwie to trochę osób głosujących na PiS trzeba wyciągnąć. Nie da się tego zrobić uznając, że nie warto z nimi nawet rozmawiać.

    Mnie zawsze bardziej zadziwia, że krytycy tego rządu z lewicy potrafią pokazać konkretne rzeczy które im się udało, a głosującym na PiS wystarcza „hurr-durr odsunęli Tuska który sprzedał Polskę Niemcom i któremu źle patrzy z oczu”…

  350. @pak4
    „Ale myślę, że przynajmniej część z nas chce zrozumieć.”

    A może po 5 latach bezowocnych prób trzeba dać sobie spokój? Może to oni wreszcie powinni zrozumieć i odczuć na własnej skórze w jakie szambo wpakowali nas?

  351. @nudnykotlet
    „To wszystko prawda o czym piszesz. A z drugiej strony żeby coś się zmieniło w naszym państwie to trochę osób głosujących na PiS trzeba wyciągnąć. Nie da się tego zrobić uznając, że nie warto z nimi nawet rozmawiać.”

    No właśnie wydaje mi się, że rozmowa już nie ma sensu, co doskonale pokazuje próba jej nawiązania z Robertem O. Muszą poczuć na własnej skórze do czego prowadzi to co robią. Wtedy może część z nich otrzeźwieje. Tymczasem uważają, że im wszystko wolno i nic nie muszą rozumieć. Przestańmy bawić się w Jezusa, załóżmy glany.

  352. „Muszą poczuć na własnej skórze do czego prowadzi to co robią.”
    Ale to jest myślenie magiczne. Niczego takiego nie będzie. Zauważ co kolega Osowiecki mówił. Raz, że atmosfera (sic!) taka niekorzystna, by wytłumaczyć co się ma na myśli. Albo, że kolega oddaje walkowerem ileś tam rozmów. Kiedy go o cokolwiek pytano. Za dużo, panie, tych pytań było.
    Nie będzie żadnej tego typu refleksji. To jest osobny świat.

    Zaś kolega RO przypomina mi pewien typ rozmówców, którzy stosują swoisty kult cargo w „dyskusji”. Mają taką jakąś imaginację, że ludzie, którzy coś wiedzą i na czymś się znają to mówią w pewien charakterystyczny sposób. Że trochę zagadką, że z lekko ukrywaną drwiną. W takim ojcowskim tonie. Na spokojnie. I oni to naśladują, myśląc, że jeśli tylko będą w taki sposób się wypowiadać, to automatycznie będą mówili mądrze. Jakby o wartości wypowiedzi nie decydowała merytoryka a wyłącznie sposób wypowiedzi. Przecież kolega Robert nam przynosił kaganek, tylko myśmy się nie zorientowali.
    W real life to takie osoby najczęściej deklarują, że interesują się geopolityką. Bo to jest taka etykietka, która nadaje powagi. A w kwestii światopoglądu to oni są wolnościowcami.

  353. @bartolpartol

    Nie da się żyć w tak podzielonym społeczeństwie, bo takie podejście gwarantuje nam, że z każdą zmianą do akcji wkraczają glany. Zgodnie z zasadą – skopaliście Xińskiego to teraz my skopiemy Ygrekowskiego, Zetowskiego i Betowskiego. Przy czym to napisawszy uważam, że jednym z większych błędów Donalda Tuska było założenie, że jak odpuści drugiej stronie to przyjdzie tam refleksja, kopną Kaczyńskiego i będzie z kim rozmawiać, dlatego potrzymajmy Wildsteina, Karnowskich i Kamińskiego na różnych stanowiskach. Nie nadeszła.

    Więc o tyle się zgadzam, że wszelkie rozmowy można toczyć dopiero gdy postacie takie jak Ziobro, Szumowski, Kamiński, panowie z „Kasty”, a w końcu sam prezes poczują jak to jest gdy ktoś inny zaaplikuje im ich własne lekarstwo, bez znieczulenia i deklaracji typu „porozmawiajmy”.

    A swoją drogą zadziwia mnie, że media liberalne prędzej zaproszą do wysłuchania kogoś z PiS niż kogoś z Lewicy.

    Oczywistym jest, od któregoś wpisu, że z kolegą Robertem O. rozmawiać nie warto, bo jest to kanał jednokierunkowy, który na dowolny argument merytoryczny, ale zmieni temat albo będzie się zasłaniać tym, że Tuskowi źle patrzy z oczu! Swoją drogą dawno, dawno temu, raz w życiu, miałem z zachowania dobry. Gdy moja szanowna matka udała się do wychowawczyni zapytać co się stało, ta raczyła powiedzieć „no bo syn wszystko robi, ale jak się nie zgadza z czymś to tak na mnie patrzy!”.

  354. @nudnykotlet:
    > „A swoją drogą zadziwia mnie, że media liberalne prędzej zaproszą do wysłuchania kogoś z PiS niż kogoś z Lewicy.”
    Raz, uważają, że trzeba przedstawiać poglądy w miarę proporcjonalnie. Lewica ma małe poparcie społeczne, oznacza, że rzadko powinna być w mediach.
    Dwa, to działa także „w podświadomości”. To zresztą świetnie widać w PiSie, który gada totalne bzdury, ale za takie bzdury można (jeszcze) wyśmiać Konfederację, jednak partię, która przekroczy jakieś 20% poparcia traktuje się z szacunkiem i unika rzeczy dla niej nieprzyjemnych. Na przykład prostowania ich kłamstw, albo częstego przypominania afer.

  355. Nie mam poczucia, że media liberalne rzadko przypominają ich afery (inna sprawa, że PiS generuje jedną poważną aferę na tydzień-dwa); problem widzę raczej w tym, że dajemy im przestrzeń do wrzucania wątpliwości, że pan minister Sz. to świetny fachowiec i nie miał żadnego wpływu na konkursy w których brał udział jego brat. No i pytanie jest o zasięgi, przecież TOK-FM nie dociera wszędzie, podobnie jak Newsweek. A w TVP przecież nie usłyszymy o tym, nikt nie będzie drążyć, że dziwnym trafem gdy granty dostawał brat ministra to tenże minister, akurat tego dnia, był decyzyjnym.

    Zresztą ja lubię słuchać jak za PeŁo TVP była rządowa i zła. No tak, była tak zła, że zegarek ministra Nowaka był wałkowany do jego dymisji. Ile materiałów o Banasiu czy Sz. było w TVP?

  356. @nudnykotlet:
    Kwestia skali — gdyby to była partia mniejszościowa, to by nie było chwili bez wytykania palcami. Ja pamiętam TVP2 za późnego Millera, czyli kiedy rządził nią PiS. Każdy materiał filmowy w programie informacyjnym musiał się kończyć przypomnieniem, że SLD jest złe, beznadziejne i wszystkiemu winne. (TVP1 wtedy rządziło PO — i też realizowało linię POPiSu, ale jednak to była różnica klas, bo mimo wszystko silili się na jakiś obiektywizm, przynajmniej pod względem formy.)

    Tak, mnie to też uderza, jak bardzo ludzie, którzy często byli przekonani, że dokonują wyboru moralnego, z dnia na dzień potrafili przejść z narracji „PO robi i jest złe”, na „ale PO też tak robiło”, nie dostrzegając utraty logiki w argumentacji.

    Zasięg: o tak! Czasem nawiedzam małopolską wieś, gdzie duszami rządzą TVP i TV Trwam. Pamiętam, jak po pierwszym filmie Sekielskich, gdy „cała Polska” o nim dyskutowała pojechaliśmy tam, a spotkani ludzie nic, a nic nie wiedzą… Ja rozumiem, że młodsi i tam odsłuchiwali, ale to jest właśnie kwestia zasięgu. I przemyślanej gry na ten zasięg, bo np. lokalny Kościół sabotował wszystkie działania episkopatu w sprawie pedofilii — chcą jakiś list z przeprosinami, a co my mamy czytać? jeszcze się parafianie dowiedzą, że był problem. Jakieś plakaty, gdzie uzyskać wsparcie — to samo — nie powiesimy.

  357. @junoxe
    ” Mają taką jakąś imaginację, że ludzie, którzy coś wiedzą i na czymś się znają to mówią w pewien charakterystyczny sposób. Że trochę zagadką, że z lekko ukrywaną drwiną. ”

    Przypuszczam, że to kolejna krzywda wyrządzona polskiemu społeczeństwu przez Kościół. To typowa retoryka księdza w kazaniu. Polscy księża wypowiadają się tak mętnie, że nie zawsze wiadomo, czy z tym całym Chrystusem to są właściwie za czy przeciw – i to nawet ci teoretycznie „nasi”, rzekomo „fajni”, z profesorami przed nazwiskiem, jak Tischner czy Życiński. No i potem taki kolega Osowiecki po prostu też chce się wypowiadać tak, jak autorytet intelektualny jego miejscowości.

  358. „Zasięg: o tak! Czasem nawiedzam małopolską wieś, gdzie duszami rządzą TVP i TV Trwam.”
    Ale chodzi o zasięg fizyczny czy mentalny?
    Chyba jest niewiele miejsc, gdzie dociera TVP, a nie dociera Polsat ani TVN w sensie technicznej możliwości odbioru bez dopłaty?
    Co innego z TVN24 (tylko sieci kablowe i płatne platformy satelitarne).

  359. @janekr:
    Trochę jeden, trochę drugi. Tzn. TVN, ale nie TVN24 i tylko kontrolnie oglądany od czasu do czasu. Albo wcale.

  360. @janekr

    Polsat jednak bardzo spuścił z tonu, gdy okazało się że PiS zagraża innym interesom Solorza, a szkoda bo przed „dobrą zmianą” to był najciekawszy program informacyjny. Do TVN24 dostęp jest jednak dużo mniejszy, a samo TVN nie ma tak dużo publicystyki. Lewicy w głównych wiadomościach TVN-u prawie, w Polsacie też raczej w tych specjalistycznych programach (i to o tyle, o ile).

    Taki TOK-FM to generalnie jest margines. Szczerze to ja zawsze jestem zaskoczony jak bardzo nieskuteczna jest propaganda obecnego PiS-u przy środkach jakimi dysponują.

    Poza tym powtórzę to co kiedyś tu pisałem. Na ludziach z małych i średnich ośrodków jakaś informacja o sądach nie robi żadnego wrażenia, podobnie jak informacja o niedziałającym szpitalu, przychodni czy szkole w której nie można znaleźć nauczyciela, bo to jest rzeczywistość sporej część z nich. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że chociaż na poziomie narracji PiS może być dla nich atrakcją, podobnie jak fakt podniesienia stawki minimalnej i powiązania jej z umowami zlecenia.

  361. @janekr:
    Dodam jeszcze jedno, a propos TV Trwam na pewno, czy TVP, albo PR, nie wiem. Otóż oglądałem kiedyś TV Trwam, przy okazji takiej wizyty, i zaskoczył mnie sposób opowiadania. Dla mnie to ciągnęło się jak flaki w oleju, z powtórzeniami, wolnym wypowiadaniem zdań. Ale widziałem, że dla osób starszych to właśnie czyniło ten program przyjaznym. Przekrzykiwanie się szybko padającymi argumentami (oby argumentami…) nie było dla nich.

  362. @pak
    „Dla mnie to ciągnęło się jak flaki w oleju, z powtórzeniami, wolnym wypowiadaniem zdań. Ale widziałem, że dla osób starszych to właśnie czyniło ten program przyjaznym. ”

    Tak, to fascynujace zjawisko. W pogoni za optymalną demografią dla reklamodawców, media komercyjne zupełnie olały te kohorty demograficzne, które po prostu nie nadążają za szybko wypluwającym słowa Radiem Zet (itd.). W efekcie sami tę demografię wypchnęliśmy Rydzykowi w ramiona.

  363. „Ale widziałem, że dla osób starszych to właśnie czyniło ten program przyjaznym.”
    Też kiedyś oglądałem sobie TV Trwam. Widziałem jakąś transmisję live z jakiegoś wydarzenia w kościele (w sensie budynku). Oprócz tego przyjaznego tempa przekazu, cała narracja była bardzo inkluzywna. Tylko miłość bóstw i radość wiekuista. Zero agresji, nawet zero konfrontacji. Jeśli padła jakaś uwaga okołopolityczna (wprost takiej nie było) to tylko z pozycji akceptacyjnych.
    No, ale to było z 10-15 lat temu. Nie wiem czy wtedy to był standard czy tylko miałem szczęście.

  364. Przepraszam za double post.
    „W efekcie sami tę demografię wypchnęliśmy Rydzykowi w ramiona.”
    To jedno z ważniejszych wykluczeń III RP niestety.

  365. @radio M
    Jeszcze jedna uwaga – piosenki puszczane tylko polskie, zagraniczne – tylko w wersji instrumentalnej. Żadnego obcego jezyka na antenie.

  366. @wo
    „Polscy księża wypowiadają się tak mętnie, że nie zawsze wiadomo, czy z tym całym Chrystusem to są właściwie za czy przeciw – i to nawet ci teoretycznie „nasi””

    Mówią o nim dokładnie w ten sam sposób jak komuniści z PZPR o Marksie – czyli tak, żeby nic nie powiedzieć. Bo jeszcze ktoś by się zainteresował i zaczął zadawać pytania. Mowa-trawa jest znacznie wygodniejsza, zresztą chyba dla obu stron.

  367. @Junoxe:
    To co ja widziałem też było apolityczne. I też dodam — dla ich słuchaczy zbyt dużo polityki byłoby niestrawne.
    Inna rzecz, że „odpytywani” słuchacze mówią, że nie, że to nie jest stacja bezkrytycznie pro-pisowska, bo dopuszcza głos Konfederacji.

  368. Słowem kluczem jest godność.

    Tak, głosowałem kiedyś na PiS. Tak, nie wykluczam, że kiedyś znów będę. Nie, nie czuję winy ni wstydu[*].

    Moją wielką przemianę w pisiora wywołał Smoleńsk. W 2005 głosowałem na PO, „nie-komuchów” i „nie-populistów”. W wyborach prezydenckich głosowałem pod wpływem debaty telewizyjnej, chociaż pomny prezydenta-„lecz mam wyższe wykształcenie”-alkoholika oraz prezydenta „nie matura lecz chęć szczera”, profesura przy magisterce też była mi ważka. Byłem zniesmaczony tym, że PO-PiS się nie udał, ale nie wgłębiałem się w szczegóły, który polityk którego bardziej nie trawi. W 2007 również głosowałem na PO, bo PiS pokazał, że może i na czymś mu zależy, ale nie umie w gierki polityczne. Narracja „ciepłej wody w kranie” była dla mnie jakaś taka słaba, ale „ok” – myślałem sobie – „idziemy w pozytywistyczną pracę u podstaw oraz kończymy z polityką zaciskania pasa”. Przekraczanie granicy godności z koronnym w 2007 „zabierz babci dowód” oraz „młodzi, wykształceni, z wielkich miast” od zawsze bardzo mi brzydko pachniało.

    A potem wydarzył się Smoleńsk.

    Każdy chyba pamięta swój moment. Mnie uderzyła reakcja doktora prowadzącego zajęcia na uczelni na słowa „prezydent nie żyje”: „Ach. Wracajmy do zajęć”. Nie zrozumiałem wówczas jej, była dla mnie dzika.

    A potem było:
    – felietony o treści „nie walcie nas tymi trumnami”, gdy nie wiadomo było nawet jeszcze gdzie, kiedy i ile ich będzie; albo „taniec z trumnami”,
    – odmawianie godnego pogrzebu komuś, kto własną piersią bronił stolicy obcego kraju przed armią inwazyjną,
    – Ewa Kopacz mówiąca o „przekopaniu ziemi na metr w głąb”, choć gdy jeszcze nie wybrzmiały te słowa znajdowano leżące na ziemi palce,
    – Donald Tusk, który – tak! – uśmiechał się, choć od przecież sprawnego polityka, kandydata na prezydenta, przewodniczącego wielkiej partii można było oczekiwać przywdziania stosownej maski,
    – nieprawdziwe informacje z czarnych skrzynek samolotu,
    – informacje, że zmniejszono polską obsługę naziemną na lotnisku,
    – zabranianie zapalania, gaszenie i przenoszenie zniczy przez policję i straż miejską,
    – sikanie na te znicze i dosłownie plucie w twarz babciom,
    – krzyż z puszek po piwie Lech,
    – Eyjafjallajökull, 14 kwietnia do 23 maja 2010,
    – wystawienie do wyborów prezydenckich człowieka, który dosłownie nie odróżniał krzesła od schodów,
    – reklama „Zimny Lech” przy Wawelu, lipiec 2010,
    – atak na PiS i zabójstwo w Łodzi, październik 2010,
    – „samobójstwo” Leppera, sierpień 2011.

    Wszystkie te wydarzenia zlały się w jedno wstrząsająco-mistyczno-obudzające doświadczenie przejścia, świadectwo współżycia w jednym miejscu z barbarzyńcami, dla których nie ma czegoś takiego, jak:
    – autorytet (wieku, doświadczenia, władzy, odwagi, ciężkiej pracy, wykształcenia, mądrości, tradycji, sprawności),
    – powaga i godność śmierci,
    – powaga, autorytet i godność urzędu prezydenta jako symbolu wspólnoty obywateli,
    – szacunek dla prawdy,
    – żałoba,
    – sprawność polityczna (brak użycia silnej karty podarowanej od losu w polityce międzynarodowej),
    – lojalność,
    – swoboda wyrażania patriotyzmu,
    – patriotyzm sam w sobie.

    Barbarzyństwo.

    I gdyby tylko ktoś gdzieś kiedyś próbował posklejać nie wpadłbym w objęcia PiS-u. Gdyby:
    – felietonować, że dziś „wszyscy jesteśmy Berlińczykami” i „wszyscy jesteśmy pisiorami”,
    – przyznać, że owszem, nie lubię, nie zgadzałem się, nie popieram, widzę sprawy inaczej, ale przecież coś zrobił i niech wam będzie, że „poległ”, niech sobie „spocznie” wśród królów,
    – Ewa Kopacz przekonywała, że mamy nadzieję, że nasz rosyjski partner jest rzetelny informując o przekopywaniu metr w głąb, ale bardziej ufamy społeczności międzynarodowej i standardom jakości UE więc będziemy się starać o przekazanie śledztwa tej komisji, co badała MH17 (tak, wiem, ahistoryzm),
    – Donald Tusk srożył się na zdjęciach i nie podawał ręki Putinowi,
    – poddawać w wątpliwość informacje z czarnych skrzynek, skoro są dyktowane z Moskwy,
    – posypać głowę popiołem i powiedzieć, że źle się stało, że prezydent nie miał tej samej obstawy, co premier trzy dni wcześniej,
    – zachęcać ludzi do przeżywania żałoby na każdym chodniku i
    – chronić ich przed „chamską hołotą”,
    – aresztować nie tych od Antykomora, tylko tych od puszek,
    – otworzyć połączenia kolejowe dla VIP-ów, aby obejść pył wulkaniczny,
    – wystawić Radosława Sikorskiego jako ukłon w stronę PiS-u (przecież był w PiS-ie przedtem) oraz jako rozładowanie casus belli wyborem korespondenta wojennego z Afganistanu, twórcę strefy zdekomunizowanej,
    – powstrzymać retorykę klinczu i nie odczłowieczać przeciwników politycznych,
    – okazać empatię bliźniakowi, nawet z tymi jego groteskowymi miesięcznicami.

    Gdyby choć połowa z tych rzeczy się stała nie byłbym pod wrażeniem, że mam do czynienia z nie-Europejczykami. Gdyby Sikorski został prezydentem być może nie zostałbym pisiorem ani na chwilę. A tu proszę, było mi po drodze z PiS, sam byłem sobą zaskoczony.

    A potem czekałem 10 lat na konstatację, że totalna opozycja to jednak ślepa uliczka. Kukiz był światełkiem w tunelu, że jednak można mówić z szacunkiem i o japiszonach, i o mocherach, no ale Kukiz to była ta sama bajka, co Giertych, Palikot, Biedroń, Polska Partia Emerytów i Rencistów i Polska Partia Przyjaciół Piwa. Dopiero przed chwilą Koalicja Polska przestała być częścią totalstwa. Jeszcze rok temu mógłbym przysiąc, że z PSL-em mi nie po drodze – i znów sam siebie zaskakuję. Jak to możliwe, że dopiero po dekadzie pojawił się ktoś poważny, kto mnie nie wyzywa od małomiasteczkowych, zmanipulowanych, podłych, głupich, zaślepionych, sekciarzy, niewyedukowanych, ograniczonych, antyeuropejskich, zaściankowych, ekstremistów, nietolerancyjnych, papistów, zadżumionych, ciemnoty, roszczeniowych, secesjonistów, niestety mógłbym tak długo.

    [*] Głosowałem też na Unię Polityki Realnej, Akcję Wyborczą Solidarność, Platformę Obywatelską oraz na Razem. Też się nie wstydzę, choć z różnych powodów.

    Każdy z akapitów z osobna i wszystkie razem traktują o jednej rzeczy. Reszta to tylko słowa. Gospodarz tego bloga przyrównując do siebie nawzajem banksterów, polityków PO i zarząd Agory, albo wytykając Janowi Pawłowi Drugiemu zbyt małą skłonność do dialogu mówi innymi słowy o dokładnie tym samym: godności.

  369. @jamrok
    Bardzo dziękuję za tę odpowiedź. Zacznę od fragmentu:

    „sikanie na te znicze i dosłownie plucie w twarz babciom,”

    Jestem zdumiony Pańskim (i ludzi podobnym Panu) brakiem sceptycyzmu. To już było w czasach, w których każdy miał przy sobie aparat fotograficzny podłączony do internetu. Tam było mnóstwo policji i w ogóle dużo ludzi. Jak to się stało, że ta opowieść funkcjonuje wyłącznie w formie legendy miejskiej: „słyszałem, że tak było”, ale *NIGDY* nie zobaczyliśmy żadnego zdjęcia, filmiku, albo chociaż relacji naocznego świadka: „byłem tam, widziałem na własne oczy”? Każdy tylko słyszał od kogoś, kto o tym słyszał.

    Jest Pan osobą bardzo łatwowierną.

    „odmawianie godnego pogrzebu komuś, kto własną piersią bronił stolicy obcego kraju przed armią inwazyjną,”

    Między „godnym pogrzebem” a Wawelem jest spore spektrum. Wawel to był głupi, jątrzący pomysł.

    ” Donald Tusk, który – tak! – uśmiechał się, choć od przecież sprawnego polityka, kandydata na prezydenta, przewodniczącego wielkiej partii można było oczekiwać przywdziania stosownej maski,”

    To jest niemożliwe. Gdyby przejrzeć wszystkie zdjęcia z twarzy Jarosława Kaczyńskiego albo Antoniego Macierewicza (setki zdjęć, dokumentujących kolejne już nawet nie sekundy, tylko ich ułamki), też pan znajdzie takie, na których „uśmiechają się porozumiewawczo do Putina”. Te akurat zdjęcia wybrano spośród tysięcy w nadziei wzbudzenia w ludziach naiwnych jak Pan tej nienawiści.

    ” Eyjafjallajökull, 14 kwietnia do 23 maja 2010,”

    Wina Tuska? Wie pan, tu już był koleś *przekonany*, że Putin błagał Tuska, „Donald ja cię proszę, wy przejmijcie to śledztwo”, a Tusk twardo „nyet”. Ale nawet on go nie oskarżał o spisek wulkanizacyjny!

    „„samobójstwo” Leppera, sierpień 2011.”

    Też Pan oczywiście jest przekonany, że to spisek. Może jeszczze za to, że ujawnił więzienia CIA?

    „otworzyć połączenia kolejowe dla VIP-ów, aby obejść pył wulkaniczny,”

    Przez Atlantyk?

    „Donald Tusk srożył się na zdjęciach i nie podawał ręki Putinowi,”

    Ale za co? Za to, że polski pilot podjął błędną decyzję, miałby się obrazić akurat na Putina?

    „posypać głowę popiołem i powiedzieć, że źle się stało, że prezydent nie miał tej samej obstawy, co premier trzy dni wcześniej,”

    To by po prostu więcej ludzi zginęło. Przyczyną katastrofy było zejście zbyt nisko przy zerowej widoczności – żadna obstawa by tego nie zmieniła.

    „aresztować nie tych od Antykomora, tylko tych od puszek,”

    Antykomor snuł żarty o *zabijaniu* prezyenta. Żart z puszek byl niesmaczny, ale legalny. Na pewno, gdyby rzeczywiście ktoś sikał na znicze albo gasił papierosy na staruszkach, powinien być zatrzymany. Ale niestety to było niemożliwe.

  370. @jamrok

    Dziękuję za ten wpis, o ile to nie wyrafinowany trolling (Eyjafjallajökull? WTF?). Ze swojej strony mogę dodać tyle, że różni ludzie mają „doświadczenia przejścia” umiejscowione w różnych miejscach. Moją godność obraża np. fakt, że w 2010 r. Smoleńsk (jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych) wydarzał się na polskich drogach co tydzień. (Teraz jest trochę lepiej – co 12 dni). Łączę to z barbarzyńskim neoliberalnym kierunkiem rozwoju kraju i uważam za jeden powód więcej, dlaczego POPiS esse delendam.

  371. Cieszę się, że mogłem przybliżyć zrozumienie możliwości istnienia wyborców PiS-u. Ale Panie Wojtku, co Pan zamierza zaczynać? Nie był moim celem prozelityzm, nie wołałem o miłość, nie pragnę dekonstrukcji mojego mitu. Chciałem wytłumaczyć jak to możliwe, że ludzie, którym bliskie są podobne wartości, mogą zacząć ciążyć ku lokalnym minimom po dwu stronach burzliwego frontu.

    I tak, wśród zwiększających dystans określeń „naiwność” dość często występowała. Może rzeczywiście jestem naiwny, kiedy wciąż odczuwam zdziwienie stylem, w jaki profesor Hartman – autor świetnej przecież „Etyki!” – walczy z drugą połową obywateli. Na pewno nie jestem naiwny, kiedy jadąc samochodem przerzucam z TOK FM na Polskie Radio 24 i z powrotem; najlepiej sięgać do źródeł. Nie czułem się naiwny, kiedy próbowałem wszystkich tygodników opinii i od każdego bolały mnie zęby, aż zostałem z Przekrojem i Plusem-Minusem, rzeczami można by rzec stojącymi w poprzek podziałów, choć oczywiście skrzywionymi na swój własny sposób.

    Myślę, że żaden z nas nie potrzebuje w tej kwestii polemiki. Ja osobiście potrzebuję, aby więcej nas uświadomiło sobie, że z równoprawnego połączenia Wielkiej i Małej Polski powstało Królestwo, z połączenia Korony i Litwy powstała Rzeczpospolita, z połączenia Moskwy i Mordowii – Rosja, Francji i Niemiec – Unia Europejska, z połączenia Górnego i Dolnego Egiptu – millenialne państwo.

    A propos wulkanu: dodał do całej śmiertelno-wściekło-panicznej mieszanki atmosferę mistyczną. Nie potrzeba redukować do absurdu tej kwestii, można za to wspomnieć epopeję Saakaszwiliego.

    @m.bied Przyrównywanie śmierci setki tych do śmierci wielu setek innych jest na pierwszy rzut oka legitne, ale przyzna Pan, że nie o empatię w Pańskiej wypowiedzi chodzi.

  372. @jamrok
    ” Ale Panie Wojtku, co Pan zamierza zaczynać? ”

    W kilku miejscach napisał Pan jednak ewidentne nieprawdy, toteż sprostowałem. Zawsze tak robię.

    ” Może rzeczywiście jestem naiwny, kiedy wciąż odczuwam zdziwienie stylem, w jaki profesor Hartman – autor świetnej przecież „Etyki!” – walczy z drugą połową obywateli. Na pewno nie jestem naiwny, kiedy jadąc samochodem przerzucam z TOK FM”

    Też nie jestem fanem jego publicystyki.

    „Nie czułem się naiwny, kiedy próbowałem wszystkich tygodników opinii i od każdego bolały mnie zęby,”

    To jest nas dwóch takich w tym mieście. Ogólnie nie szanuję polskiej publicystyki opinii, tak zwanej „naszej” też. Dziennikarstwo antypisowskie – jak już to wiele razy tu na blogu pisałem – cenię raczej właśnie za to, że nie jest wyłącznie publicystyką opinii (a z pisowskim trochę już tak jest). U nas czasem ktoś jedzie do Kazachstanu czy też do Małkini po prostu z ciekawości. I takie teksty lubię czytać, od tych wszystkich napuszonych edytoriali „na kogo głosować” mi też się robi niedobrze (nawet gdy się z nimi zgadzam). Czemu ci ludzie nie mogą tego wyrażać u siebie na blogu czy fejsie? Czemu robią z tego „dziennikarstwo”?

    „Nie potrzeba redukować do absurdu tej kwestii, można za to wspomnieć epopeję Saakaszwiliego.”

    No ale to jest kiepski bohater. Nie na epopeję.

    „Myślę, że żaden z nas nie potrzebuje w tej kwestii polemiki.”

    No jasne, ale nie zakłamujmy faktów. W samobójstwie Leppera nie ma nic dziwnego: stracił wszystko, nie miał jak wyjść z długów, nie umial się nauczyć żyć w biedzie po dziesięcioleciach życia w luksusie.

  373. @jamrok

    „Każdy chyba pamięta swój moment. Mnie uderzyła reakcja doktora prowadzącego zajęcia na uczelni na słowa „prezydent nie żyje”: „Ach. Wracajmy do zajęć”. Nie zrozumiałem wówczas jej, była dla mnie dzika.”

    A przepraszam co należałoby zrobić? Przerwać zajęcia w ogóle? Gdyby coś takiego się zdarzyło teraz, podczas moich zajęć była by minuta ciszy, chwila rozmowy – jeśli ktoś czułby taką potrzebę.
    Mam porównanie o tyle że tego dnia, w poprzednim jeszcze doktoranckim etapie życia pomagałem prowadzić zajęcia dla grupy żołnierzy. Wiadomość dotarła jeszcze przed rozpoczęciem zajęć gdy wszyscy jechali na strzelnicę, bo tego dnia tam mieliśmy zajęcia. I taki był właśnie przebieg tego dnia – minuta ciszy, chwila rozmowy i zabieramy się za robotę, bo co innego zostało?
    Po prostu – na żałobę i pogrzeby jest czas a życie toczy się dalej a troszczyć się najpierw trzeba o żywych. Bo im można pomóc.

    „odmawianie godnego pogrzebu komuś, kto własną piersią bronił stolicy obcego kraju przed armią inwazyjną”

    Nie pamiętam odmawiania pogrzebu – co najwyżej spór o to czy Wawel jest właściwy. Ale „obrona stolicy obcego kraju” jest tak daleka od prawdy jak Ziemia od Plutona.

    „informacje, że zmniejszono polską obsługę naziemną na lotnisku,”

    Jaką? Gdzie? Na lotnisku w Smoleńsku byli tylko dyplomaci dziennikarze i inny personel obsługujący samą wizytę. Personelu lotniczego tam nie było o ile mi wiadomo.

    „posypać głowę popiołem i powiedzieć, że źle się stało, że prezydent nie miał tej samej obstawy, co premier trzy dni wcześniej”

    Naprawdę polecam przeczytać trochę raportów z katastrof lotniczych. A potem przeczytać raport dotyczący Smoleńska. Taka katastrofa mogła wydarzyć się podczas każdego innego lotu 36 SPLT wykonywanych na kiepsko wyposażone lotnisko i przy złych warunkach atmosferycznych.

    „atak na PiS i zabójstwo w Łodzi, październik 2010,”

    Przecież to był czyn samotnego, owszem zaślepionego nienawiścią człowieka. Takich ataków w Polsce – choć rzadko z użyciem broni palnej – jest wiele. Niedawno skazano „obrońców rodziny” za to że w Lublinie chcieli zdetonować IED na Marszu Równości. I tak można wymieniać.

  374. @jamrok

    ” Chciałem wytłumaczyć jak to możliwe, że ludzie, którym bliskie są podobne wartości, mogą zacząć ciążyć ku lokalnym minimom po dwu stronach burzliwego frontu.”

    Wytknięto Ci tutaj naiwność, ja widzę jednak coś więcej – nieuczciwość i skłonność do myślenia spiskowego. Nieuczciwość, bo Twój zestaw powodów zdradza, że jest on wtórny wobec wyboru, którego – być może podświadomie – dokonałeś wcześniej, wg innych kryteriów. Twoja lista zawiera jawne kłamstwa, propagowane przez pisowską stronę debaty publicznej, metodami, do których po prostu inni się nie zniżają. Przykłady: rzekomo nieprawdziwe informacje z czarnych skrzynek (nigdy nie podważono żadnego zapisu ani w rosyjskim, ani polskim raporcie, nie było fałszywych przecieków z MAK i KBWL, nawet nie wiem, skąd to wziąłeś – może wziąłeś na poważnie jakieś żarty „ląduj dziadu” i przypisałeś je Tuskowi?), sikanie do zniczy, „krzesło Komorowskiego”. Poza tym, jakieś absurdalne sugestie okazywania wrogości Putinowi, intencjonalności (rządowo inspirowana?) reklamy Lecha (wisiała wcześniej), ukierunkowane myślenie paranoidalne (Lepper, wulkan), rażąca dysproporcja oburzenia na cytaty z obu stron – jak się ma niefortunne, naiwne i do wyrzygania eksponowane „przekopanie ziemi na metr” Kopacz wobec tego, co wygadywał Macierewicz, Brudziński, co bardziej opętane rodziny smoleńskie (Kochanowska, Błasikowa i inni) czy sam Kaczyński?
    No i last but not least: „okazać empatię bliźniakowi, nawet z tymi jego groteskowymi miesięcznicami”.
    No tak, oczywiście. Kazik właśnie o tym napisał piosenkę 10 lat później. Naczelna cecha wszystkich pisowców: znikanie 80+ ofiar katastrofy smoleńskiej, takich jak Karpiniuk, Szmajdziński, Szymanek-Deresz czy Jaruga-Nowacka. „Empatię” bowiem trzeba okazywać wyłącznie „bliźniakowi”, który w przeciwieństwie do rodzin ogromnej większości innych (i 100% nie-pisowskich) ofiar ze swojego „bólu lepszego niż mój” robił regularne wiece polityczne, połączone z pluciem jadem i miotaniem potwornych oskarżeń. Kiedyś się ładnie obnażył sam zresztą – niejaki Adam Małysz wypowiedział się w mediach, że nie rozumie, czemu Kaczyński składa kwiaty w Warszawie, skoro brat jest pochowany w Krakowie, na co Kaczyński odpalił, że Małysz niech się wypowiada o sporcie, jak się na nim zna, ale nie nie o – uwaga – polityce, bo się nie zna. No więc właśnie – apelujesz o „empatię” tylko dla jednego człowieka, który już wobec innych okazuje zerową (czym są np. ekshumacje wbrew woli rodzin, żeby pofolgować swoim paranojom?), chociaż on sam przyznaje, że te jego miesięcznicowe szopki to polityka przede wszystkim.

    Piszesz o godności, szacunku, po czym przywołujesz Smoleńsk? Przecież w tej sprawie nikt nie pokazał więcej pogardy, braku empatii, braku pryncypiów, jeśli w grę wchodzi interes polityczny, jak Kaczyński i jego przyboczni właśnie.

    Podsumowując: jeżeli chciałeś „przybliżyć zrozumienie możliwości istnienia wyborców PiS-u”, to nie przybliżyłeś nic. Twoje twierdzenie, że pisowcem zostałeś pod wpływem Smoleńska, jest po prostu nieprawdziwe. Nie chcę go nazywać kłamstwem, bo dopuszczam możliwość, że odbyło się to w Twojej podświadomości, a kłamstwo musi być świadome. Ale pisowcem ewidentnie byłeś przed smoleńskiem – świadczy o tym Twoje ogromnie stronnicze, nie wahające się wpadania w czystą paranoję, czysto pisowskie spojrzenie na Katastrofę Smoleńską i (a raczej zwłaszcza) na jej następstwa.

  375. @wo
    „sprostowałem”

    🙂 Dążenie do prawdy – piękna i dobra rzecz. Od niedawna jednak zaczynam wierzyć, że od prawd mojszej i twojszej ważniejsza jest umiejętność wypalenia fajki pokoju.

    „czasem ktoś jedzie do Kazachstanu czy też do Małkini po prostu z ciekawości. I takie teksty lubię czytać”

    Tak, takie dziennikarstwo jest cenne. Trochę przeniosło się do książek, jak np. „Zawód” Kamila Fejfera, trochę do festiwali filmowych, czyli de facto wzięło i znikło, ale to już pojękiwania na zupełnie inny temat. I tak, prawakom takiego dziennikarstwa jeszcze bardziej brak, jedna Irena Lasota ze wsi spod Waszyngtonu nie załatwia sprawy.

    @sfrustrowany_adiunkt
    „A przepraszam co należałoby zrobić? Przerwać zajęcia w ogóle?”

    Dzień później tak się stało. Rektor stanął na wysokości zadania i odwołał wszelkie niedzielne zajęcia. Minuta ciszy by była adekwatna, tak; chyba nawet konieczna i wystarczająca. „Szacun, bo zginął przełożony, bo symbol nas wszystkich”, potem jedziemy dalej, albo wplatamy (jeśli kto gibki umysłowo) temat w bieżące zajęcia. Więc moja i Pańska intuicja są zgodne.

    @midnight_rambler
    „nieuczciwość i skłonność do myślenia spiskowego, kłamstwa, niskie metody, nieznanie się na żartach, absurdalne sugestie, myślenie paranoidalne, rażąca dysproporcja oburzenia”, imputowanie prapisizmu pomimo jawnie stojącej w tekscie szerokiej listy partii, które dostały mój głos.

    Zauważa Pan, że oczekuję szacunku. Czego Pan oczekuje po rozmowie?

  376. @jamrok

    „przyzna Pan, że nie o empatię w Pańskiej wypowiedzi chodzi”

    Przykro mi, ale mam podstaw, żeby coś takiego przyznać. Szczerze podziękowałem za wgląd w emocje i sposób myślenia kogoś innego ode mnie i na zasadach wzajemności przedstawiłem swoje emocje i sposób myślenia w tej samej sprawie. Uważam, że wymiana informacji jest niezbędna dla wzajemnego zrozumienia.

  377. @jamrok

    „z równoprawnego połączenia Wielkiej i Małej Polski powstało Królestwo”

    PS Dopiero teraz doczytałem – proszę uważać, bo można w tej kwestii dotknąć wrażliwego punktu. Pyry pod wodzą dynastii handlarzy niewolników po prostu ordynarnie nas podbiły. Wolna Wiślania!

  378. @jamrok
    „Dążenie do prawdy – piękna i dobra rzecz. Od niedawna jednak zaczynam wierzyć, że od prawd mojszej i twojszej ważniejsza jest umiejętność wypalenia fajki pokoju.”

    I tak, i nie. Po prostu pokój wymaga pewnego minimum prawdy. Umiejętność wypalenia tej fajki blokuje Panu właśnie to, że wypiera pan fakty, więc żyje Pan w przekonaniu, że umowni „my” (Antypis) blokował wtedy żałobę. Ja ją ogłosiłem u siebie na blogu i wycinałem komentarze, które jechały jakimiś „zimnymi nóżkami”. Przerwałem dopiero gdy PiS w swojej bezczelności poszedł do żądania oddania bratu prezydentury bez kampanii wyborczej – widzi pan, żałoba to jedno, ale oddanie władzy to drugie.

    „ak, takie dziennikarstwo jest cenne. Trochę przeniosło się do książek, jak np. „Zawód” Kamila Fejfera, trochę do festiwali filmowych, czyli de facto wzięło i znikło, ale to już pojękiwania na zupełnie inny temat.”

    Jednak na ten sam, bo takie dziennikarstwo uprawia się wyłącznie w Antypisie. Wygrana Pisu będzie śmiercią takiego dziennikarstwa – po prostu nie można go uprawiać ani w TVPiS, ani w „Do Rzeczy”.

    „jedna Irena Lasota ze wsi spod Waszyngtonu nie załatwia sprawy.”

    To ma być wyjątek? Ona też nie uprawia nic poza opiniami.

    „Minuta ciszy by była adekwatna, tak; chyba nawet konieczna i wystarczająca.”

    Ależ zgoda. Ale Wawel to była przesada – kretyński pomysł, który podkręcił atmosferę.

  379. @m.bied
    „Przykro mi, ale mam podstaw, żeby coś takiego przyznać”

    OK, to chyba przewrażliwienie z mojej strony. Tak, budowanie infrastruktury głównie dla oligarchii kosztem gminu jest złe. Wiele jest zła na świecie. Ja odebrałem Pańską wypowiedź jako nieco sarkastyczne rozmycie tematu („chciałbym, aby był pokój na świecie”), ale jeśli to jest na temat „ja a punkt zwrotny”, w takim razie rozumiem.

    > Pyry pod wodzą dynastii handlarzy niewolników po prostu ordynarnie nas podbiły

    🙂 Tej, mnie się tam wydaje, że to handlarze z południa owinęli sobie wokół palca byczki z północy, a ci uwierzyli, że są górą. Grunt że dopełnili się i stali się ośrodkiem ładu w chaosie krucjat i jesieni animizmu.

  380. @jamrok

    „nieco sarkastyczne rozmycie tematu”

    Zaręczam, że nie taka była intencja. Bardzo serio odczuwam żal z powodu każdej ofiary śmiertelnej wypadków komunikacyjnych – i często złość, kiedy zostały one ewidentnie zawinione. Różnimy się (prawdopodobnie) w tym, że nie uważam za zasadne, żeby ofiary katastrofy prezydenckiego Tu-154 traktować w szczególny sposób.

  381. @jamrok

    „imputowanie prapisizmu pomimo jawnie stojącej w tekscie szerokiej listy partii, które dostały mój głos.”

    Imputowanie szeroko uzasadnione, do czego się nie odnosisz, a nie anulujesz go pustą deklaracją „no ale wcześniej głosowałem na PO”. Przypomina mi to trochę niejaką katarynę, która też lansowała się na taką kaczystkę, co to do kaczyzmu doszła po głębokiej refleksji na temat sceny politycznej po aferze Rywina, wcześniej będąc sympatyczką UW. W ogóle to dość popularny zabieg, takie pozycjonowanie się na „nie jestem żadnym betonem, moje poglądy są konsekwencją wysiłków i starań, a dowodem jest ich taka oto ewolucja”. I ja nie twierdzę, że on jest jakiś z natury kłamliwy, po prostu sama taka deklaracja ma zerową wartość argumentacyjną.

    I nie terroryzuj mnie tym swoim oczekwianiem szacunku. Mój komentarz był ostry, ale nie obraźliwy, ani pogardliwy. A wybacz, ale dla mnie jest wręcz osobiście obraźliwe opisywanie Smoleńska tak jak Ty to robisz, bo można to bez specjalnego wykrzywiania sprowadzić do przekazu: „Jarosław Kaczyński to wielki człowiek, przy którym jesteś nikim, więc morda w kubeł, masz go szanować czego by nie robił”. No bo przecież tak właśnie skosntruowałeś swoje uzasadnienie, które dla ułatwienia nawet wypunktowałeś. Sorry, ale tego się nie da obronić po prostu – weźmy chociaż ten jeden przykład z Kopacz. Naprawdę, z wypowiedzi polityków po Smoleńsku właśnie ten cytat, z niej, to jest to, gdzie najbardziej w kłamstwie i braku szacunku dla innych ludzi zabrnięto? Który ze wszystkich zbulwersował Cię najbardziej? Przecież to brzmi jak ponury kabaret, jakiś zapomniany skecz Monty Pythona.

    Ale chyba jeszcze lepszy przykład to jeden z Twoich punktów, czego oczekiwałeś po Smoleńsku: „powstrzymać retorykę klinczu i nie odczłowieczać przeciwników politycznych”. Super. I co, Ty serio kierujesz ten postulat do kogo, ówczesnego rządu? Ty w ogóle mieszkałeś na planecie Ziemia w 2010-2011 roku, czy przyleciałeś z Marsa nieco później, a relację zdarzeń czerpałeś z roczników „Gazety Polskiej”?

    Jak inaczej niż głęboko zakorzenionym iście sekciarskim myśleniem pisowskim można wyjaśnić tak skonstruowane uzasadnienie, jak Ty to zrobiłeś? Gdzie osią całego Twojego procesu zostania pisowcem ma być rzekome obserwowanie braku szacunku, deptania godności ludzkiej itd. Gdzie nawołujesz do „empatii” do wyłącznie jednego z wielu setek bezpośrednio dotkniętych utratą najbliższych w tej katastrofie, który organizuje pod pretekstem czczenia pamięci brata polityczne szopki zupełnie wprost wykluczające z podobnych praw do empatii ogromną rzeszę ludzi w co najmniej takiej samej sytuacji jak on, kiedy on akurat wprost przyznaje, że szopki mają charakter polityczny itd.

    I jeszcze jeden bardzo typowy zabieg dla człowieka głęboko przesiąkniętego pisowskim sekciarstwem. Załóżmy, że wszystkie te „sikanie do zniczy” i intencjonalne reklamy „zimnego Lecha” to prawda. Wszystko przypisujesz ‚drugiej stronie’, jakby robili to politycy. A widzisz, żaden nie-pisowiec nie wpada na argument typu: „Kaczyński, przeproś za bloga Free Your Mind!” czy innych znacznie gorszych propisowskich obłąkańców, których imię legion. My, nie-pisowcy, tak nie myślimy. Soczewica, koło, miele, młyn.

    Tymczasem z polityków nikt bardziej nie pomiatał szacunkiem dla ofiar niż Macierewicz z jego parówkową ekipą. Robili to przez lata. Wydali na to grube miliony podatników. Żaden nie okazał cienia skruchy, cienia empatii właśnie – wyłącznie nadętą pogardę, wyniosłość, lekceważenie dla dokładnie wszystkich polemistów, a wszystko przy groteskowej wprost niekompetencji, ostentacyjnej bezkarności w pleceniu i pokazywaniu dowolnych bzdur, zazwyczaj również sprzecznych same ze sobą.

    Ale Ty usłyszałeś Kopacz, że „przekopali ziemię na metr”. Ale nie przekopali. A Ty się wtedy zbulwersowałeś, doznałeś szoku, jak tak można kłamać i gardzić ludźmi. I zostałeś PiSowcem.

  382. @wo
    „pokój wymaga pewnego minimum prawdy”

    Tak samo mówił JPII: dialog wymaga pewnego minimum Prawdy.

    Mnie nie blokuje wypalenia fajki pokoju już nic, nareszcie. Znalazł się na scenie politycznej byt, (a nawet trzy, licząc Razem i Konfę), który nie jest anty-PiS-em. Gdybyż jeszcze moi znajomi syci, wykształceni z wielkich ośrodków oraz znajome kasjerki z Biedry i sprzątaczki z mordoru przestali na siebie patrzeć nieufnie… Wiem, naiwność. Prędzej „Parasite” ‎Bong Joon-ho, niż Kościuszko i Judym.

    „Ona też nie uprawia nic poza opiniami.”

    Ostatnio pojechała Malinowskim, jak to piła late czy Budweisera wśród wykluczonych WASP-ów. To nie była czysta opinia.

    „Ale Wawel to była przesada – kretyński pomysł, który podkręcił atmosferę.”

    Podkręcił. Wszystko podkręcało. I w tym mój bul.

  383. Szablon nie lubi niemieckich cudzysłowów, więc poprawiony duplikat:

    @midnight_rambler

    ” „Jarosław Kaczyński to wielki człowiek, przy którym jesteś nikim, więc morda w kubeł, masz go szanować czego by nie robił” ”

    Odnoszę wrażenie, że nie rozmawia Pan ze mną.

    Jednak spróbujmy.

    „Mój komentarz był ostry, ale nie obraźliwy, ani pogardliwy”

    Mam zgagę.

    ” „nie odczłowieczać przeciwników politycznych”. Super. I co, Ty serio kierujesz ten postulat do kogo, ówczesnego rządu?

    Tak. I po troszę do ludzi mediów. Śmierć w rodzinie to dobry pretekst do ucywilizowania relacji. Albo do spalenia Njala.

    „Tymczasem z polityków nikt bardziej nie pomiatał szacunkiem dla ofiar niż Macierewicz z jego parówkową ekipą”

    To stało się później i nie przynależy do opowieści „dlaczego anty-anty-PiS”. Przynależy natomiast do opowieści „dlaczego jednak zmęczenie PiS-em”.

  384. @Midnight_Rambler

    „Mój komentarz był ostry, ale nie obraźliwy, ani pogardliwy.”

    Patrząc na to z boku: zaczynał się od oskarżenia od nieuczciwość, kończył wspomnieniem o „czystej paranoi”. Jak wyobrażasz sobie model dyskusji, w którym nazywasz polemistę paranoikiem, ale on dalej nie ma prawa uznawać się za obrażonego?

    „A wybacz, ale dla mnie jest wręcz osobiście obraźliwe opisywanie Smoleńska tak jak Ty to robisz, bo można to bez specjalnego wykrzywiania sprowadzić do przekazu: „Jarosław Kaczyński to wielki człowiek, przy którym jesteś nikim, więc morda w kubeł, masz go szanować czego by nie robił”.”

    Odwrotnie, to właśnie wymagałoby celowej deformacji i złej woli. Zestawienie Jamroka można oskarżyć o naiwność, ale nie ma tam nigdzie takiego feudalnego poniżania.

    „Sorry, ale tego się nie da obronić po prostu – weźmy chociaż ten jeden przykład z Kopacz.”

    Z wypowiedzią Kopacz problem polegał na tym, że była „niefortunna” albo „naiwna”, tylko nieprawdziwa w dosyć krytycznej sprawie. Mam dziwne przeczucie, że ciągłego przypominania Kaczyńskiemu słów o „staniu tam, gdzie ZOMO” czy „gorszym sorcie”, jakoś nie nazwałbyś „eksponowaniem do wyrzygania”.

    „Wszystko przypisujesz ‚drugiej stronie’, jakby robili to politycy. A widzisz, żaden nie-pisowiec nie wpada na argument typu: „Kaczyński, przeproś za bloga Free Your Mind!” czy innych znacznie gorszych propisowskich obłąkańców, których imię legion. My, nie-pisowcy, tak nie myślimy.”

    Pewnie. Przecież nikt nie wiąże krytyki TVP, Trójki, Sieci czy Do Rzeczy z Kaczyńskim.
    Rozumiem, że gdybym Cię teraz oskarżył o kłamstwo, albo spytał o miejsce przebywania w galaktyce, nie uznałbyś tego za obelgę, albo wyraz pogardy?

    „Żaden nie okazał cienia skruchy, cienia empatii właśnie – wyłącznie nadętą pogardę, wyniosłość, lekceważenie dla dokładnie wszystkich polemistów, a wszystko przy groteskowej wprost niekompetencji, ostentacyjnej bezkarności w pleceniu i pokazywaniu dowolnych bzdur, zazwyczaj również sprzecznych same ze sobą.”

    Widzę, że pozazdrościłeś metody Ziemkiewiczowi: wzywasz innych do pokuty, sam starając się wstawić do jednego zdania tyle pejoratywów i inwektyw, ile to fizycznie możliwe.

  385. @Midnight_Rambler

    Właśnie. Wewnętrzne przepychanki w obrębie POPiS-u (ceterum censeo…) to nie jest coś, co mnie szczególnie zajmuje, ale w ślad za @piotremkowalczykiem napiszę, że mam przykre wrażenie przesady retorycznej skierowanej w stronę kolegi popierającego inny odłam tego ugrupowania.

  386. @jamrok
    „Ostatnio pojechała Malinowskim, jak to piła late czy Budweisera wśród wykluczonych WASP-ów. To nie była czysta opinia.”

    No nie, to nadal czysta opinia – tyle że z cytatami i ilustracjami. To mój zawod, więc bardzo wyraźnie czuję różnicę.

    *CZASAMI* gdzieś jadę – albo robię jakiś risercz. Wygrzebuję dokumenty, gdzieś tam docieram, rozmawiam z ludźmi. To jest dziennikarstwo.

    *CZASAMI* wyrażam opinię (owszem, zacytuje w niej jak nie Katnzelsona to Berlina). To tylko opinia, choćbym w niej cytował samego Marksa.

    [Macierewicz] „To stało się później ”

    Nieprawda. Macierewicz już 10 kwietnia 2010 uciekł z Rosji. Zostawiając Kopacz samej sobie. Owszem, jej lapsus był głupi. Ale ona przynajmniej coś próbowała zrobić. Co wtedy, w kwietniu 2010, robił Macierewicz? Albo Kaczyński?

  387. @wo
    „To mój zawod, więc bardzo wyraźnie czuję różnicę.”

    Ymkej, przyjmuję ten argument z autorytetu. Czy to dowód na to, że czuję miętę do autorytaryzmu? 😉

    „Co wtedy, w kwietniu 2010, robił Macierewicz? Albo Kaczyński?”

    Macierewicz pewnie bił się w kisielu z Niesiołowskim i Palikotem. A Kaczyński stawiał sobie pomnik trwalszy, niż ze spiży. Czy

  388. Czy Kopacz próbowała coś zrobić? Oj, od przyszłej premier wymagam więcej, niż to, czego dokonała.

  389. @jamrok

    OK, postulat: „nie odczłowieczać przeciwników politycznych” kierujesz do rządu i ludzi mediów po 10.04.2010. Jako że nie mam pojęcia, na czym miałoby owo ‚odczłowieczanie’ polegać ze strony rządu, to poproszę o przykłady/cytaty. Jeśli zaś chodzi o media, to liczne przykłady sam znam, więc zakładając, że chodziło Ci przede wszystkim o Sakiewicza, to mamy wreszcie jakąś zgodę.

    „To stało się później” – jak już Gospodarz zauważył: bzdura. PiS w ogóle wtedy przyjął taktykę, że Kaczyński będzie udawał „jestem na prochach, wydaję odezwy przyjaźni do Rosjan”, a robotę szczucia i pomówień będą odwalać przyboczni i kontrolowane media. I zaczęło się to 10-11 kwietnia.

    Od reszty kwestii uciekasz. A jednak to bardzo ciekawe, że tak strasznie zbulwersowało Cię stwierdzenie Kopacz (która, co trzeba przypominać, w tamtych dniach zachowywała się wręcz heroicznie, a i tak medialnie została skopana, co jakoś tak dzisiaj smutno kontrastuje z wizerunkiem Łukasza „Podkrążone Oko” Szumowskiego, który na pandemii wychodzi jako utuczony na moich podatkach multimilioner) wobec ówczesnej działaności Macierewicza. Nawet jakby uznać, że wypowiedź Kopacz równa jest którejkolwiek z bzdur Macierewicza (co już obraża inteligencję każdego organizmu powyżej jętki), to ilościowo mamy przepaść.

    No i przede wszystkim uciekasz od swojego dyżurnego postulatu, żeby okazać „empatię” konkretnie Kaczyńskiemu. Bo co chcesz powiedzieć – że konkurenci polityczni mówili mu coś w rodzaju: „hej, Jarek, już tak nie opłakuj brata, jesteś gupi, Lech był gupi, żałoba to obciach, tradycja to obciach, weź się wyluzuj i walnij se browca”? Bo Twoja argumentacja sprowadza się do rzucania pustosłownych haseł: „pogarda dla żałoby, brak empatii” itd. Tymczasem cała krytyka tzw. miesięcznic szła po zupełnie innej linii, i naprawdę tylko ktoś z Marsa, albo zamknięty w jaskini, może uczciwie twierdzić, że nie wie o co chodzi. A owa linia zawierała w sobie m.in. właśnie zarzut o pogardę dla żałoby i tradycji, oraz brak empatii. Bo niczym innym jak właśnie takim zestawem nie jest całe zjawisko ‚miesięcznic’ służących wyłącznie temu, aby z Katastrofy Smoleńskiej zrobić martyrologiczną mitologię ofiar poległych w wyniku niegodziwości i knowań sił wrogich jedynej sile politycznej chcącej Dobra dla Polski. Ofiar wyłącznie pisowskich, oczywiście – co jest nie jedynym, ale chyba najbardziej jaskrawym obnażeniem całej fałszywości intencji PiSu w ogóle, a także osobiście Kaczyńskiego, w całym 10-letnim podejściu do „żałoby i tradycji” w tej konkretnej sprawie.

  390. @jamrok
    „Ymkej, przyjmuję ten argument z autorytetu. ”

    Nie z autorytetu, z doświadczenia po prostu. Pan też przecież ma jakiś zawód, który pan uprawia od pewnego czasu. Nie ośmieliłbym się pana pouczać, jak się robi [coś co jest jego podstawą].

    „Macierewicz pewnie bił się w kisielu z Niesiołowskim i Palikotem.”

    Czy to już jest ten moment, w którym pan porzuca maskę „uprzejmego pisowca” i jedzie full Hartman?

    „Czy Kopacz próbowała coś zrobić? Oj, od przyszłej premier wymagam więcej, niż to, czego dokonała.”

    A co wtedy dokonywali Morawiecki albo Szydło? Kopacz nie jest bohaterką mojego romansu, ale jednak coś w tej Moskwie próbowała załatwić dla rodzin ofiar. No jasne, że nie załatwiła wiele. A pan wie, jak ciężko coś w Moskwie załatwić? PiS rządzi już dwie kadencje i załatwił zero koma zero. A mieli wrak sprowadzić, jakieś dowody znaleźć…

  391. @piotrkowalczyk

    „Patrząc na to z boku (…)”

    Jedyny komentarz tutaj (po lekturze reszty komcia) jaki mi przychodzi do głowy to: ROTFL

    „Jak wyobrażasz sobie model dyskusji, w którym nazywasz polemistę paranoikiem, ale on dalej nie ma prawa uznawać się za obrażonego?”

    Mam o tym taką samą opinię jak o maści różowego jednorożca. Innymi słowy, albo pisz o co Ci chodzi konkretnie, z cytatami, albo nie oczekuj deklaracji moich wyobrażeń.

    „Odwrotnie, to właśnie wymagałoby celowej deformacji i złej woli. Zestawienie Jamroka można oskarżyć o naiwność, ale nie ma tam nigdzie takiego feudalnego poniżania.”

    Zupełnie nie. Specjalnie użyłem prowokacyjnej formy parafrazy jego myśli, bo jamrok gada z (uwaga: będzie obrażanie!) typowymi dla sekciarza aksjomatami, skupiając się na Kaczyńskim i oczekując, że będę podzielał jego skoncentrowanie na tej konkretnie osobie. Dla niego stosunek do miesięcznic Kaczyńskiego to jakiś najbardziej dobitny przykład „braku empatii”, czy ogólnie poszanowania dla sposobu przeżywania tragedii przez rodziny ofiar. Tymczasem sytuacja wyglądała tak, że od pierwszego dnia po katastrofie PiS sterroryzował opinię publiczną moralną własnością emocji po katastrofie, uosabiając całą tragedię w jednym Lechu Kaczyńskim, wykorzystując nieporównywalną z niczym innym siłę symboliki jego stanowiska w tym zdarzeniu. Cały ‚spór smoleński’ można w zasadzie sprowadzić do niezgody na takie traktowanie tego zdarzenia przez tych, którzy temu terrorowi starali się nie ulec. Jamarok mu uległ całkowicie, przez co dziś nie wie, że mówi prozą, kiedy nawołuje do „empatii dla Kaczyńskiego” – de facto chyba ostatniej osoby, która z wszystkich jakoś tą tragedią dotkniętych na empatię zasługuje.

    „Z wypowiedzią Kopacz problem polegał na tym, że była „niefortunna” albo „naiwna”, tylko nieprawdziwa w dosyć krytycznej sprawie.”

    Sprawa absolutnie nie była krytyczna. Jedną z najbardziej sztampowych cech paranoi posmoleńskiej jest wyolbrzymianie nieistotnych szczegółów, jak „brzoza”, „brak rzetelnych sekcji zwłok” i zylion innych.

    „Mam dziwne przeczucie, że ciągłego przypominania Kaczyńskiemu słów o „staniu tam, gdzie ZOMO” czy „gorszym sorcie”, jakoś nie nazwałbyś „eksponowaniem do wyrzygania”.”

    Twoje przeczucie jest nie tyle dziwne, że po prostu z głębokiej d… Ale rozumiem, że starasz się mnie sobie łatwo ustawić jako jakiegoś szablonowego antykaczystę. Ale Twoje porównanie jest o tyle nietrafione, że wymienione przez Ciebie cytaty są wypowiedziami, które charakteryzują percepcję politycznej/społecznej rzeczywistości je wypowiadającego. Kopacz natomiast dokonała pewnej relacji bieżącej sytuacji, bardzo lokalnej czasowo i przestrzennie, nie mającej nic w ogóle wspólnego ze światopoglądem itp. Nie wiem więc, jak skomentować Twój pomysł zestawienia tych cytatów, nie obrażając Cię.

    „Pewnie. Przecież nikt nie wiąże krytyki TVP, Trójki, Sieci czy Do Rzeczy z Kaczyńskim.”

    Zaraz zaraz. Czy właśnie zasugerowałeś, że związek kolesi od krzyża z puszek piwa „Lech”, domniemanych sikaczy do zniczy itp. z rządem Tuska jest taki sam, jak dzisiejszej TVP, Trójki czy Sieci z Kaczyńskim? #ojacieniemoge!

    „Widzę, że pozazdrościłeś metody Ziemkiewiczowi: wzywasz innych do pokuty, sam starając się wstawić do jednego zdania tyle pejoratywów i inwektyw, ile to fizycznie możliwe”

    Przyznam się, że w rzeczonym komentarzu to, co sobie miałem najbardziej do zarzucenia, to niedostatek pejoratywów i inwektyw skierowanych w stronę Macierewicza i jego ekipy. Niniejszym za to przepraszam i obiecuję na przyszłość być mniej leniwym.

  392. @jamrok

    „Czy Kopacz próbowała coś zrobić? Oj, od przyszłej premier wymagam więcej, niż to, czego dokonała.”

    Jak już przedpiścy wspomnieli: coś robiła. Nie musiała lecieć do Moskwy, mogła zrzucić to na kogoś innego – podwładnych, ambasadę, MSZ, kogokolwiek. Ale poleciała i pomagała. Śmiem sądzić że jej słowa takie jak z tego wywiadu [1] są prawdziwe – bo w przeszłości pracowała na prowincji ( w tym w pogotowiu) więc widziała niejedno i wiedziała że są tam ludzie którzy potrzebują pomocy. Tylko tyle i aż tyle.

    W porównaniu z Macierewiczem – kontrast jest skrajny.

    [1] [https://www.newsweek.pl/polska/ewa-kopacz-o-smolensku/2t2gh9f]

  393. To trochę jak z tym koronnym argumentem przeciwko Trzaskowskiemu, że miał awarię oczyszczalni. Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy nie miał na koncie awarii oczyszczalni, bo nie miał oczyszczalni.

    Tak samo wszyscy piscowcy politycy – uciekli z Rosji pierwszego dnia, 10 kwietnia. Żaden nic się nie ośmielił próbować załatwić. Jak łatwo im z tej pozycji krytykować Kopacz…

  394. @wo

    „Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy nie miał na koncie awarii oczyszczalni, bo nie miał oczyszczalni”

    Dla ścisłości: „Czajka” wtedy działała, chociaż nie jako oczyszczalnia dla całej Warszawy. Natomiast zgoda z powyższym o tyle, że za kadencji Lecha Kaczyńskiego nie funkcjonował transport lewobrzeżnych ścieków do prawobrzeżnej „Czajki”, czyli to, co nawaliło w zeszłym roku.

  395. @m.bied

    Pozwolę sobie nie traktować poważnie jakichkolwiek uwag że strony kogoś, kto używa pojęcia „POPiS” w innym kontekście, niż w historycznym omawianiu sytuacji politycznej Polski w roku 2005.

  396. @midnight_rambler

    A proszę sobie pozwalać, jak najbardziej. Ja z kolei nie jestem politologicznym badaczem owadzich nogów i niuanse dzielące polską reakcyjną prawicę słabo mnie interesują.

  397. @midnight_rambler

    PS Natomiast zdecydowanie dostrzegam różnicę między uprzejmymi i zapienionymi POPiS-owcami i muszę z przykrością stwierdzić, że nie sytuuje się Pan po korzystnej stronie tej różnicy.

  398. @piotrkowalczyk, m.bied

    OK, już rozumiem, że pochodzimy z radykalnie innych szkół filozoficznych w dziedzinach etyki i estetyki, na czym wypada zakończyć „dyskusję”. M.in. z tego powodu, że też czasem jadam podczas czytania blogów.

  399. @Kopacz

    Ja tu akurat przeczytałem jakąś książkę, mianowicie „Smoleńsk” Torańskiej. I żeby stawiać zarzuty Ewie Kopacz o zachowanie po katastrofie to trzeba być k.. bez sumienia.

  400. @jamroksays:

    To będzie nieco spóźniony komentarz, ale odniosę się do niektórych życzeń przedstawionych na tej liście „co by musiało się stać, żebym nie stał sie PiS-akiem”

    „– felietonować, że dziś „wszyscy jesteśmy Berlińczykami” i „wszyscy jesteśmy pisiorami”,”

    Chociaż wiadomo, że w tamtym czasie był „samolot Tuska” i „Samolot Lecha”, to warto przypominać, że ani w jednym ani w drugim nie była tylko ekipa partyjna. Byli politycy innych formacji (Jaruga Nowacka), sporo generalicji, trochę funkcjonariuszy państwowych. Oczekujesz od innych poczucia wspólnoty a sam -wirtualnie- wyrzucasz nie-PiS-owców z tego samolotu. Albo wkładasz im pośmiertnie legitymację partyjną do trumny.

    „– przyznać, że owszem, nie lubię, nie zgadzałem się, nie popieram, widzę sprawy inaczej, ale przecież coś zrobił i niech wam będzie, że „poległ”, niech sobie „spocznie” wśród królów,”

    Nie obrażaj ludzi wrażliwych patriotycznie na argument, że „coś zrobił” wystarcza jako kwalifikacja na Wawel. I przypomnę Ci, że kłótnie o Wawel to taka polska tradycja. Piłsudski bezapelacyjnie zrobił wiele (nie zawsze dobrego), a kłótnie były, nawet jakieś lewe nawrócenie na katolicyzm mu dopisano.

    Ale niech będzie, należę do tych ludzi, dla których lot Lecha K. do Gruzji to jedna z lepszych jego akcji, choć mogła się zakończyć podobnie tragicznie. Jeżeli jednak Lech leży na Wawelu, to czemu nie facet, który bezapelacyjnie walczył o Polskę chociażby pod Lenino? Miałbyś podobną empatię dla innego prezydenta Polski? Czy byś argumentował bilansem jego działań i odczuciami większości Polaków?

    „– Ewa Kopacz przekonywała, że mamy nadzieję, że nasz rosyjski partner jest rzetelny informując o przekopywaniu metr w głąb, ale bardziej ufamy społeczności międzynarodowej i standardom jakości UE więc będziemy się starać o przekazanie śledztwa tej komisji, co badała MH17 (tak, wiem, ahistoryzm),”

    Zapomniałeś, że MH17 nie wydarzył się na terenie Rosji? Może stare mapy? A może takie, gdzie te tereny są wydzielone z Ukrainy? Smoleńsk wprawdzie był częścią RON, ale nawet wtedy to nie była Polska, jeno Litwa. A dziś, wiadomo.

    „– Donald Tusk srożył się na zdjęciach i nie podawał ręki Putinowi,”

    No bądź poważny, miał pokazywać mu język za plecami? Albo jak jakiś polityk PiS u wydzierać się o „ruskiej ziemi”?

    „– poddawać w wątpliwość informacje z czarnych skrzynek, skoro są dyktowane z Moskwy,”

    Bo?

    „– posypać głowę popiołem i powiedzieć, że źle się stało, że prezydent nie miał tej samej obstawy, co premier trzy dni wcześniej,”

    I ta „obstawa” co by mogła, mgłę rozdmuchać? Petelecki dobrze podsumował braki organizacji lotu i nie polegały one na jakichś paru ludkach z „obsługi naziemnej”.

    „- zachęcać ludzi do przeżywania żałoby na każdym chodniku i
    – chronić ich przed „chamską hołotą”,”

    Przypomnijmy, że to „przeżywanie żałoby” miało już wtedy kontekst stawiania pomników. Że już wtedy, oprócz zniczy, stawiano też krzyże. Że PiS rozpoczął wtedy „długi marsz” do całkowitego opanowania nie tylko opinii publicznej, ale i resztek nie-PiS-owskiego Kościoła. A jak biskup przysłał ludzi, żeby przeniosła krzyż w godniejsze miejsce, został wygwizdany i wyzwany od żydów i ubecji. To, w przeciwieństwie do bzdur o „sikaniu” jest udokumentowane.

    „– aresztować nie tych od Antykomora, tylko tych od puszek,”

    Symetria nieco umyka.

    „– otworzyć połączenia kolejowe dla VIP-ów, aby obejść pył wulkaniczny,”

    Kolej przechodzi przez inne kraje. Sakaszwili musiałby jechać przez Rosję. Pardon, po „ruskiej ziemi”.

    „- powstrzymać retorykę klinczu i nie odczłowieczać przeciwników politycznych,”

    To zaczął JarKacz, kiedy zrobił z brata symbol. LechKacz, mimo wielu słabości, był „lepszym bliźnkakiem”. Zwłaszcza w okresie sporów wokół TK widać było różnicę.

    „– okazać empatię bliźniakowi, nawet z tymi jego groteskowymi miesięcznicami.”

    Jak już pokazali koledzy, tu nie ma noc groteskowego, to kalkulacja polityczna znijania kapitału politycznego i kanalizacji żałoby do nienawiści wobec wroga. „Trasycja” miesięcznic nie istniała, wymyślił ją JarKacz, żeby nie pozwolić temu żarowi zgasnąc.

    To na razie tyle.

    @wo

    Jednak „samobójstwo” Leppera było bardziej tajemnicze, niż śmierc Lady Di.

  401. @bert
    „Jednak „samobójstwo” Leppera było bardziej tajemnicze, niż śmierc Lady Di.”

    Ja nie jestem jakimś wielkim fanem teorii spiskowych o śmierci Diany, po prostu napisałem, że to dla mnie ciekawsze od hagiografii Jana Pawła II. To nisko wyznaczona poprzeczka, prawdopodobnie od filmu o JP2 wolałbym także oglądanie schnięcia farby.

    Inna sprawa, że nie widzę poważnych powodów, żeby wątpić w samobójstwo Leppera. Miał powody, by to zrobić. Teorie spiskowe tutaj są tak głupie, że aż nie zgadzają się w podstawowej chronologii („ujawnił więzienia CIA!”).

  402. @wo
    „Czy to już jest ten moment, w którym pan porzuca maskę „uprzejmego pisowca” i jedzie full Hartman?”

    Nie przybyłem tutaj z białą flagą, ani ze sztucerem. Przybyłem na zaproszenie, jako gość, aby wyjaśnić. Czy to już ten moment, w którym staję się nieproszonym gościem? Może użyłem zbytniego skrótu, co w przypadku takich podziałów może kończyć się wybuchem rozmowy, jak Wołodyjowskiego w piwnicy. Rozwinę więc: Antoni stoi dla mnie w tej samej lidze, co Stefan i Janusz. Z jakiegoś względu partie polityczne potrzebują zarówno nobliwych think tanków z wysokiego rejestru, jak i kuriozalnych postaci z niskiego rejestru, zupełnie jak u Szekspira i jak w mangach. Wolałbym, aby ich nie potrzebowały, ale chyba tacy ludzie są przydatni, szczególnie w demokracji.

    To, co robi PiS dziś jest mało istotne dla opowieści o „dlaczego nie trawię anty-PiS-u”.

    Jeszcze ta Kopacz jakoś powrca jako „może i niezgrabna, ale miała dobre chęci”. Wg mnie rolą polityka jest konstruowanie przekazu tak, aby coś uzyskać. Co chciała uzyskać Kopacz powtarzając milionom ludzi kłamstwa kogoś nieżyczliwego tym milionom? Żadna z alternatyw, które przychodzą mi do głowy nie jest fajna. Może i się starała, również wtedy, kiedy PO się rozsypywała i była premierem na dotrwanie, można się nad nią pochylić i powspółczuć, jako… nie wiem, trudno znaleźć adekwatny termin, ofierze? Ale nie wtedy, gdy próbuje to bycie ofiarą (w tym wypadku ofiarą kłamstwa) przelać na każdego obywatela.

    @bert04
    „ani w jednym ani w drugim nie była tylko ekipa partyjna”

    Zgoda, może w mojej wypowiedzi za dużo światła padło na Lecha, wbrew zamysłowi. Poproszę o zastosowanie mentalnej erraty: wszędzie tam, gdzie czytelnik widzi „prezydent jako symbol” proszę wstawić „prezydent, generał, kapelan, prezydent na uchodźstwie i wielu innych, dla których temat ludobójstwa był ważniejszy od dzielenia kraju”.

    „Dlaczego nie Berling, czy Piłsudski na Wawelu?”

    Nie znam sprawy, nie oponuję.

    „No bądź poważny, miał pokazywać mu język za plecami?”

    Wystarczyłoby, gdyby okazał, że bliżej mu do prezydenta Rzeczpospolitej, niż do prezydenta Federacji.

    „„– poddawać w wątpliwość informacje z czarnych skrzynek, skoro są dyktowane z Moskwy,”
    Bo?”

    Bo Czeczenia, Gruzja i Katyń?

    Ogólnie nie chodziło mi o zapobieżenie wypadkom. Raczej o powiedzenie „no źle się stało, LechKacz miał dobre cechy, niech będzie świętej pamięci, porozmawiajmy”.

  403. @jamrok

    „no źle się stało”

    Bardzo źle się stało. Kolejny w ciągu kilku lat wypadek o bardzo podobnej genezie (po katastrofie Casy w 2008 r.), prawie zero wyciągniętych wniosków i kolejne ofiary śmiertelne.

    „LechKacz miał dobre cechy, niech będzie świętej pamięci”

    A to nie jest tak, że jako zmarły katolik i tak już był świętej pamięci, niejako z automatu?

    „porozmawiajmy”

    Trudno się rozmawia z kimś, kto na przywitanie na ciebie wrzeszczy i obrzuca groteskowymi kalumniami. Bo, w zasadzie, o czym?

    „Ogólnie nie chodziło mi o zapobieżenie wypadkom”

    Domyślam się, że miał Pan w tym momencie na myśli inne wypadki niż katastrofa samolotowa, ale skorzystam z tej okazji, żeby zapisać że mnie z kolei ogólnie chodziłoby właśnie o zapobieżenie wypadkom, tzn. żeby efektem tych, które się wydarzyły, było zapobieganie następnym. Z ludźmi, którym chodzi ogólnie o co innego (i których formacja polityczna, twierdzę, rządzi naszym krajem nieprzerwanie od piętnastu lat, a można argumentować, że i dłużej) jest mi po prostu trudno się dogadać.

  404. Dla mnie najważniejszym faktem w sporze o katastrofę w Smoleńsku jest niskie poparcie dla L. Kaczyńskiego. Sondaże (łatwo to sprawdzić np. https://www.google.pl/amp/s/www.money.pl/gospodarka/polityka/artykul/sondaz%3bkaczynski%3bnie%3bma%3bszans%3bna%3breelekcje,22,0,603670.html%3famp=1 ) wskazywały, że przegra.
    NIKOMU nie chciałoby się ryzykować takiego posunięcia jak zamach, skoro wystarczyło poczekać do wyborów.
    Ośmielam się nawet sądzić, że gdyby w Smoleńsku nic się nie stało, obaj Kaczyńscy byliby dziś w politycznym zapomnieniu.

  405. @jamrok

    „„„– poddawać w wątpliwość informacje z czarnych skrzynek, skoro są dyktowane z Moskwy,”
    Bo?

    Bo Czeczenia, Gruzja i Katyń?””

    Pozwolę tylko przypomnieć że w Tu-154 był zamontowany oprócz standardowych rejestratorów parametrów lotu oraz magnetofonu pokładowego także polski rejestrator ATM-QAR. W tym momencie epatowanie historią, jakby nie było tragiczną – nie wytrzymuje konfrontacji z faktami.
    Druga rzecz jest taka że odczyt danych z rejestratorów standardowych odbył się…dzień po katastrofie (poza jednym, którego nie odnaleziono – ale to był rejestrator eksploatacyjny a nie „czarna skrzynka”).
    Jak już tu pisano wielokrotnie – Smoleńsk to była banalna w swoim przebiegu (choć nie w skutkach) katastrofa. Jedna z całej serii w tamtym okresie. Wszystkie miały tą samą wspólną cechę – lekceważenie procedur i kiepskie wyszkolenie.

  406. @jamrok
    „Słowem kluczem jest godność.”

    Na pański wpis i odpowiedzi kolegów chciałbym spojrzeć z pewnego dystansu, z perspektywy nazwijmy to psychoanalizy narodowej. Istotą sytuacji w jakiej znajdujemy się w Polsce jest to, że wielki segment naszego społeczeństwa ma głęboko wydrukowane poczucie nieufności „nas zwykłych ludzi” wobec „onych” z otaczanej niechęcią elity. Poczucie to jest dziedziczone wraz z sytuacją społeczno-klasową i ma historyczne korzenie w pańszczyźnie: do dziś nieprzepracowanym dziedzictwie poddaństwa, a także w prekaryjności naszej narodowej historii. PiS skapitalizował politycznie to poczucie, czego pański pierwszy wpis jest doskonałą egzemplifikacją: zestawione są w nim pańskie rozmaitej rangi zarzuty wobec władzy „onych”, których wspólną cechą jest odczucie „nie szanowano nas, zdradzono nas”. Hasło to, choć w konkretnych wypadkach jak pokazują koledzy może mieć nader luźny związek z faktami, daje PiSowi władzę gdyż rezonuje z polską ludową psychologią i historycznym doświadczeniem. Ludzie wyrastający rodzinne ze świadomością przynależności do wyzyskiwanego „ludu” czują na głębokim psychicznym poziomie, że skryta za niewidzialnymi barierami dostępu „lepsza”, kosmpolityczna klasa inteligentów-prywaciarzy-mieszczuchów-obcych gardzi nimi i zostawi ich na pastwę wojen i kryzysów, gdy te nieuchronnie przyjdą. Poczucia tego nie zmienia nawet względny sukces ekonomiczny. Bogaty rolnik z Lubelszczyzny czy umocowany w państwowej strukturze funkcjonariusz PiS z Podlasia należą według standardowych „zachodnich” kryteriów socjologicznych do dobrze radzących sobie grup społecznych. Mają oni jednak poczucie prekaryjności swej pozycji, historyczną świadomość, że „jakby co” to o przeżyciu zadecyduje kapitał kulturowy jaki mają nie oni, lecz biedniejsza od nich lokalna lekarka czy nauczyciel – osoby dziedziczące historyczny status „inteligencji” i „szlachty”. Przez pierwsze dwie dekady naszej transformacji, segment „inteligencki” i „aspiracyjny” dominował na scenie politycznej, a segment „ludowy” pozostawał w dużej mierze politycznie bierny i niedoreprezentowany. PiS zmienił te proporcje, wprowadził stan nieustannej emocjonalnej mobilizacji ludu wokół politycznego programu, wyrażonego w nazwie ugrupowania: przynosi ludowi „prawo”, uosabiane przez ministra Ziobro, którego każące ręka dosięgnie chytre „wynoszące się” elity, oraz „sprawiedliwość”, która się ludowi należy w formie transferów socjalnych i godnościowych, uosabianych przez wciąż pamiętaną „naszą Beatkę” oraz prezydenta Dudę. Program ten jest żywotny siłą głębokiego społecznego resentymentu, symboli bardziej niż faktów. Gdyby nie „ośmiorniczki”, symbolem takim byłby jakieś „polędwiczki” lub inna dojmująca i powszechnie zrozumiała oznaka przywileju „onych”, tego samego rodzaju co kiełbasa i salceson wyrzucane z okien budynków PZPR i bezpieki w czasie robotniczych strajków Poznania czy Radomia. Ludzie będący głosem naszej aktualnej anty-PiSowskiej opozycji do niedawna świetnie wpisywali się w tę zadaną im przez Kaczyńskiego rolę wywyższających się elit – dopiero w tej kampanii nauczyli się w miarę skrupulatnie unikać wypowiedzi deprecjonujących „mohery” i „ciemnogród”. Z pańskiego wpisu wnioskuję, że to właśnie takie wypowiedzi zaprowadziły pana swego czasu do grona wyborców PiS, zaś przeciwne w tonie wypowiedzi Kosiniaka lub Zandberga mają szansę z tego grona wyprowadzić. Zachęcam do tego, gdyż – jak również wnioskuję z pańskiego wpisu – dostrzega pan, iż PiS prowadzi politykę, jak to pan ujmuje „lokalnego minimum”. Można się z tym określeniem zgodzić: polski podział na „lud” i „elitę” wynika z wieków peryferyjności naszych ziem wobec centrów kapitalizmu. W warunkach takiej wielowiekowej peryferyjności wąska zalogowana do zachodu elita nie musiała i nie mogła z nikim dzielić się benefitami modernizacji. Jak nadmieniałem powyżej w rozmowie z kolegą osowieckim, PiS tej peryferyjności nie usuwa, lecz ją pogłębia – w szybkim tempie hoduje nową uprzywilejowaną elitę, maskującą się przed ludem coraz bardziej desperackim okrzykiem „ludzie, my z was, my wasi, owszem nakradliśmy, ale dzieci do komunii posyłamy i słuchamy Zenka, a tamci wami gardzą!”. Lepsza Polska to taka, gdzie zarówno elity jak i lud mają poczucie – ekonomiczne, polityczne, kulturowe – zalogowania do Europy. I niechże w tym lepszym, europejskim, nie „lokalnie minimalnym” kontekście ucierają swoje interesy oraz przeżywają społeczne emocje. Tak jak choćby w katolickiej Austrii, czy równie katolickiej Chorwacji i Słowacji już także. W aktualnych wyborach jestem w stanie zrozumieć, że Trzaskowski to może być dla pana zbyt słaba obietnica ewolucji PO w kierunku godnościowego docenienia ludu, i że również Biedroń to nie jest pański kandydat. Proponowałbym panu oddanie głosu na Kamysza, a w drugiej turze demonstracyjny głos nieważny – zaś we wszystkich innych wyborach powrót do głosowania na „Razem”.

  407. @jamrok
    „Rozwinę więc: Antoni stoi dla mnie w tej samej lidze, co Stefan i Janusz. ”

    A to przepraszam, źle odczytałem Pańskie intencje (łatwo o to przy takich wybuchowych tematach).

    Co do stania w lidze, zgadzam się. Niestety, oceniam go surowiej, bo Platforma – proszę zauważyć – trzymała Niesiołowskiego tam, gdzie nie mógł zrobić dużo szkody. Robił z siebie durnia w telewizji, i tyle. Macierewicz niestety poważnie osłabił naszą obronność. Jestem naprawdę zdumiony tym, że z jednej strony boi się pan Putina (słusznie!), a z drugiej pobłażliwie patrzy pan na faceta, który rozbroił polską armię. Przypominam, że w 2016 on miał mnóstwo planów z serii „mam lepszy pomysł od Caracali”, nic z nich nie wyszło.

    „Wg mnie rolą polityka jest konstruowanie przekazu tak, aby coś uzyskać.”

    Nie zgadzam się. Rolą polityka jest dostarczać rozwiązania, pracować itd. Kopacz nie pojechała do Moskwy na wakacje. Wzięła na siebie czarną robotę pomagania rodzinom.

    Owszem, miała niezręczną wypowiedź. Ale sprowadzając CAŁY jej dorobek tylko do tego, jest Pan jak ci antypisowcy, którzy dorobek Lecha Kaczyńskiego sprowadzali do gaf typu Borubar/Irasiad.

    Każdego polityka możemy załatwić obsesyjnym wyszukiwaniem takich gaf oraz zdjęć, na których „uśmiecha się do Putina” albo „trzyma szalik do góry nogami”. Także Lecha Kaczyńskiego. Zna Pan chyba podobne przykłady z jego działalności? Co Pan myśli o ludziach, którzy jego dorobek sprowadzają do tych gaf? A co pan myśli o ludziach, którzy to samo robią z Ewą Kopacz?

    (ja nie jestem fanem ani Kopacz, ani Kaczyńskiego; ale po prostu jednego i drugą wolałbym oceniać bardziej całościowo).

    „Wystarczyłoby, gdyby okazał, że bliżej mu do prezydenta Rzeczpospolitej, niż do prezydenta Federacji.”

    A czy kiedykolwiek Tusk okazał co innego? Ma pan na to jakiś konkret, poza „z milionów zdjęć wyszukano takie, na którym jakby się uśmiecha”? To zupełnie jak z tym Lechem Kaczyńskim, co to na jednym z milionów zdjęć trzyma szalik do góry nogami.

  408. @jamrok

    „Zgoda, może w mojej wypowiedzi za dużo światła padło na Lecha, wbrew zamysłowi. Poproszę o zastosowanie mentalnej erraty: wszędzie tam, gdzie czytelnik widzi „prezydent jako symbol” proszę wstawić „prezydent, generał, kapelan, prezydent na uchodźstwie i wielu innych, dla których temat ludobójstwa był ważniejszy od dzielenia kraju”.”

    Ja cierpię dolę, ma być lepiej a jest coraz gorzej. To jak Tusk leciał do Katynia 3 dni wcześniej to dla niego temat ludobójstwa był nieważny? To, że po raz pierwszy był tam nie kto inny jak Putin się nie liczyło? Przecież już zanim LechKacz wsiadł na pokład samolotu, z którego miał nigdy nie wysiąść, normalni ludzie pytali się, po cholerę robi drugą uroczystość. Gdyby wylądował, a lepiej, gdyby nie poleciał wcale, 7 kwietnia 2010 byłby najlepszym momentem w Katyniu od czasu tej zbrodni, z opcją na być może dalsze, polityczne lub realne gesty. A tak stał się zaczynem tego, co podzieliło Polaków na trwałe.

    „„Dlaczego nie Berling, czy Piłsudski na Wawelu?””

    Wypraszam sobie tak ohydną manipulację. Są fora, na których za fałszywe cytaty dostaje się bana bez ostrzeżenia. Ponieważ tu jestem gościem, musisz zadowolić się moją pogardą. Nigdy nie pisałem o Berlingu, nie wiem skąd ten pomysł. Jedynym prezydentem Polski, który walczył pod Lenino, był oczywiście Jaruzelski. Ten sam, któremu strona żądająca godności i szacunku urządzała spektakle nienawiści aż po grób. I co zgodziłbyś się, żeby za Lenino położyć Generała między Marią Kaczyńską a Józefem Piłsudskim?

    „Wystarczyłoby, gdyby okazał, że bliżej mu do prezydenta Rzeczpospolitej, niż do prezydenta Federacji.”

    Był bliżej prezydenta Rzeczypospolitej w Smoleńsku, niż Macierewicz siedząc w Polsce i trąbiąc te swoje paranoje na temat zamachu, drugiego Katynia itd. Przecież dla PiS-u Tusk chyba musiałby się oblać kerozyną i podpalić. Choć pewnie i to by nie zadowoliło wszystkich.

    „Bo Czeczenia, Gruzja i Katyń?”

    Bo Katyń? Robiąc takie porównanie wykluczasz większość państw świata, bo jak Niemcy to Oświęcim, jak USA to wojna w Iraku.

    „Ogólnie nie chodziło mi o zapobieżenie wypadkom. Raczej o powiedzenie „no źle się stało, LechKacz miał dobre cechy, niech będzie świętej pamięci, porozmawiajmy”.”

    Ja tam pamiętam po stronie anty-PiSu moment wielkiej refleksji. Kiedy właśnie ludzie spostrzegli, że coś niedobrego się działo przedtem, że te wszystkie zdjęcia możliwie niekorzystne, te cytaty wyrwane z kontekstu, to dworowanie sobie ze wzrostu. To trwało czas jakiś, żeby prysnąć nagle. I wiesz, kiedy ten moment nastąpił? Możesz oceniać to inaczej, ale dla mnie ten moment ma nazwę: Wawel. To w tym momencie okazało się, że żałoba to nie dość. Że PiS będzie dążył do „świeckiej kanonizacji” LechKacza, używając go nie mniej do politycznych celów, niż Bolek Chrobry biskupa Wojciecha. Że ktokolwiek będzie w pałacu prezydenckim, przed pałacem będzie Jego pomnik. A zamiast pierwszych piątków miesiąca będzie demonstracja partyjna każdego dziesiątego.

    LechKacz zasłużył na to, żeby żyć dłużej, ale jak już zmarł zasłużył na godniejsze traktowanie, niż wsadzenie w wirtualny relikwiarz i obnoszenie po miastach i placach.

  409. Bardzo lubię czytać tutaj (szkoda, że tak nieliczne) świadectwa wyborców PiS. Choć często spotykają się one z furią, uważam je bardzo cenne. Pomagają zrozumieć, choć owszem – najłatwiej zwymyślać od oszustów i sekciarzy.
    Podobnie jak @awal, też uważam, że kluczowe dla poparcia PiS-u jest słowo „godność”. A właściwie poczucie jej „przywracania” przez obecną prawicową jaczejkę. Przy czym wnikliwa analiza awala wiążąca to z pańszczyzną mnie nie przekonuje, bo uważam, że kilkadziesiąt lat bezprzykładnego w polskiej historii awansu klasy ludowej w PRL było swoistym „resetem” efektu pańszczyźnianego wykluczenia. Więcej – przykład wyborów w 2007 r., gdy udało się „odzyskać” władzę z ręki Kaczyńskiego czy tam innego Giertycha i potem wygrywać swobodnie następne wybory pokazuje, że nie jesteśmy skazani na rządy PiS-u na zawsze. Ino tylko nie trza brnąć w wykluczanie, elitarizm i pogardę dla „sekciarzy”. Bo oni mają kartki wyborcze przecież.
    Akurat Smoleńsk jako doświadczenie formacyjne wielu wyborców prawicy przekonuje mnie o tyle, że rzeczywiście doszło do jakiś absurdalnych demonstracji przeciwko krzyżowi na Krakowskim Przedmieściu, jakiejś zupełnie debilnej rozkoszy w drażnieniu wrażliwości ludzi o konserwatywnych poglądach. Mądra lewica szanuje ludzką wrażliwość człeka prostego, co więcej – uważam, że ona jest „do wygrania” – triumfy SLD pokazują, że bywało to możliwe. Ole Olek tańczący disco-polo nikogo nie wykluczał, z krzyżami nie walczył, to i wygrywał.

  410. @Awal Biały

    To jest poziom, na którym chciałbym rozmawiać – taki bardziej z lotu ptaka, aby zrozumieć, o co w tej demokracji nam obywatelom chodzi.

    Dotyka Pan pańszczyzny, nieufności międzyklasowej, wyższości „odczucia poniżenia i zdrady” nad twardymi faktami. Ziemkiewicz, Sikorski czy studia o kolonializmie mówą w podobnym tonie, gdy mówią o murzyńskości, polactwie, rozbracie interesów postkolonialnych elit z ludem.

    Po większej części dobrze oddaje Pan moje odczucia.

    Ciekawe i dyskutowalne pozostają kwestie wyjątkowości polskiej sytuacji wobec innych krajów czy narodów, przyczyn rozbratu oraz możliwych prób rozbrojenia tego problemu.

    Dla mnie Polska jest mniej wyjątkowa, niż jawi się to Panu, @aidek również polemizuje. Francuska prowincja, zubożała klasa średnia w USA, kraje postkolonialne na każdym kontynencie mają podobne problemy z tym, że elita chce być kosmopolityczna. Może wyjątkowe są Chiny, gdzie nie tylko proletariat, ale i Partia źle widzi kosmopolityzm elit; oraz Rosja, z której owszem, można wyjechać, ale ona z Rosjanina – nigdy. Z tego poczucia rozbieżności interesów bierze się też napięcie w różnym rozumieniu globalizacji i „europeizacji”, co jest tematem wartym osobnej dyskusji.

    Jeśli chodzi o trzecią rzecz, rozbrojenie, kilka rzeczy przychodzi do głowy.

    Sukces Solidarności jako sztamy między robotnikami i inteligentami. Gdy istnieje wspólny wróg, dobrze rozpoznany, obcy, wówczas można łączyć i czerpać stamtąd dobro społeczne. Sianie strachu przed nieistniejącym zagrożeniem (imigranci, lewacy, gender ale też mochery czy COVID-19) jest manipulacją, posiadanie prawdziwego groźnego wroga, jak właśnie Polacy w PRL-u, Koreańczycy z południa, zimnowojenni Amerykanie daje dotykalne zyski. Sprawa była dotykana w wielu ciekawych książkach, choćby w Watchmenach, u Philipa Dicka czy w serii o Enderze.

    Czarni w USA. U nas odpowiednikiem byli swego czasu PGR-owcy ze swoją Arizoną. W USA bardzo starają się wykluczonych społecznie włączyć w tkankę reszty społeczeństwa rozmaitymi systemami, aby znalazło się miejsce przy stole dla tych, którzy mają siły i chęci. Dzięki temu osiągają trzy cele. Mają modelowych ludzi sukcesu z niskiej kasty, których można pokazywać młodzieży i polepszać ją, samym przykładem wyzwalać chęć pracy nad sobą. Mogą kanalizować frustrację tych, którym się nie powiodło, aby byli przekonani, że skoro im się nie udało – w odróżnieniu od modeli – to znaczy, że po prostu są nieudacznikami. Trzeci cel to rozbrojenie gotującej się rewolucji, bo jeśli umożliwić przywódcom awans społeczny i uznać ich za swoich, to nie będzie tych, którzy potrafiliby wzniecić wielki pożar i poprowadzić za sobą mniej wolnych.

    Egalitaryzm na wzór społeczeństw północnej Europy. To wydaje się w Polsce osiągalne i bardzo kuszące, ale wymaga dość dużej pracy nad szerokimi zmianami. Byle nie zanadto, bo nie chcemy stać się Szwedami przestając być Polakami (a wedle https://www.hofstede-insights.com/product/compare-countries/ jest nam dość daleko).

    Republikanizm w sensie: każdy stara się jak chce i umie, ale od tych, którzy mają wymagamy więcej niż od tych, którym brak. Tak rozumiany republikanizm jest bliski ideowo pod pewnymi względami socjalizmowi. To w pewnym sensie zaprzeczenie czystej demokracji, przyznanie, że ludzie nie rodzą się równi, a jednocześnie – odmiennie od filozofii liberalizmu – pilnowanie, aby każdy był równie godny. Tutaj napięcie budzi z jednej strony sam pomysł, że ludzie nie rodzą się równi, a z drugiej pomysły wokół eutanazji, aborcji i płodności, które kręcą się niebezpiecznie blisko eugeniki. Ogólnie trudne, bardzo złożone rozwiązanie.

    Bogacenie. Jeśli wszyscy się bogacą i żyje się wygodniej, wówczas nie przeszkadza, że bogaty bogaci się bardzej. To dziś się dzieje u nas, niestety bogacenie nie jest dane raz na zawsze. Rozwiązanie łatwe, ale o krótkich nóżkach.

    @wo
    Rzeczywiście Niesiołowski psuł tylko dyskurs, Macierewicz stoi na stanowisku, gdzie może psuć dużo więcej.

    Co do Tuska? Cóż, od KLD, przez Smoleńsk po UE nie potrafił zaskarbić sobie mojego zaufania, jest dla mnie archetypem liberała-egoisty.

    @aidek
    Tak, PiS sprawnie wykorzystuje potrzebę przywracania godności i w większości istotnych działań oraz w gestach do niej się odnosi. Ostatnio – vide piosenka Kazika – potyka się, a coraz więcej takich potknięć może stać się dlań bolesne. Mam nadzieję, że do czasu zmiany warty inne partie polityczne przejmą to godnościowe podejście, które jest przecież niezależne od podziału na linii konserwatyzm-postęp-socjalizm-liberalizm.

    Pańszczyzna może rzeczywiście została „zresetowana” komunizmem, tak jak część kolonializmu (pańszczyzna jako kolonializm, bo Europa Zachodnia i Gdańsk i zboże; oraz rozbiory jako kolonializm). Czwarta RP próbuje zresetować ćwierćwiecze liberalno-globalistyczno-unioeuropejskiego kolonializmu i przynajmniej na poziomie językowym i społecznym jej się to udaje. Warto, by ktoś przejął tę pałeczkę.

  411. @jamrok
    „Co do Tuska? Cóż, od KLD, przez Smoleńsk po UE nie potrafił zaskarbić sobie mojego zaufania, jest dla mnie archetypem liberała-egoisty.”

    Z tym się zgodzę, acz zauważę, że w Brukseli się trochę podciągnął i już chyba nie podpisałby się pod swoimi poglądami gospodarczymi z lat 2005-2010. No ale stąd kawał drogi do tez (nie pamiętam, którą z nich Pan wysuwał, pojawiały się tu tak ogólnie), że „oddał śledztwo”, „wolał rosyjskiego prezydenta od polskiego”, „sprzedał Polskę za międzynarodową karierę” itd.

    „Mam nadzieję, że do czasu zmiany warty inne partie polityczne przejmą to godnościowe podejście”

    A ja jednak nadal nie, bo ja w politykach najbardziej sobie cenię gdy dostarczają. Widzi pan, byłbym wielkim fanem (a co najmniej życzliwie neutralny) PiSu, gdyby oni dostarczyli coś z tego, co obiecywali w 2015. Elektryczne samochody, uruchomienie stoczni w Szczecinie, wywalczenie reparacji od Niemców, zakup tańszych i lepszych helikopterów od Caracali, usprawienienie sądów albo nawet ten wielki historyczny film przedstawiający polski punkt widzenia. Wspaniałe filmy o 2WŚ robiono w intencjach jawnie propagandowych, potrafił PRL, potrafili Sowieci, potrafi Jerry Bruckheimer i tylko ten żałosny nieudacznik minister Gliński nie potrafi. On potrafi tylko zakładać fundacje, sławiące dobre imię Polski przy pomocy jachtu, który nie jest zdolny do pływania. Wydali 6 mln na coś, co się w końcu okazało „dokumentalnym filmem” w postaci wywiadu z premierem Morawieckim.

    Dlatego w PO najbardziej sobie ceniłem Grabarczyka, bo obiecał budowę autostrad – i dostarczył. A w PiS Kluzik-Rostkowską, bo dostarczyła 500+.

    Pan robi na mnie wrażenie kogoś, dla kogo dostarczanie nie ma znaczenia. Cała Kopacz sprowadza się dla pana do jednego niezręcznego cytatu z wywiadu, jakby ona tak poza tym niczego już w tej Moskwie nie robiła. Wystarcza panu „przywracanie godności” w postaci agresywnej retoryki. Ja chcę polityków modernizujących Polskę – „przywracających godność” w taki sposób, żeby można było bez wstydu oprowadzić po swoim mieście obcokrajowca. Zazwyczaj to są samorządowcy, których cenię sobie (średnio) bardziej od polityków centralnych.

  412. „Sianie strachu przed nieistniejącym zagrożeniem (imigranci, lewacy, gender ale też mochery czy COVID-19)”
    Nieistniejącym? To może ja niepotrzebnie chodzę po zakupy w takim strachu, jeżdżę tylko samochodem i nawet listy trzymam w kwarantannie?
    ” jest manipulacją, posiadanie prawdziwego groźnego wroga, jak właśnie Polacy w PRL-u”
    Zaraz, Polacy w PRL byli wrogiem? Czyim?
    (Ja wiem, o co chodzi, ale sugeruję podkręcenie jasności gramatycznej wywodu)

  413. @jamrok
    „Czarni w USA. U nas odpowiednikiem byli swego czasu PGR-owcy ze swoją Arizoną.”

    To jest niemądre porównanie. Można opuścić PGR i być miastowym, nie do odrożnienia od innych miastowych. Afroamerykanin nawet jak odniesie sukces, to ma swoją rasę wypisaną na twarzy – więc np. policjant będzie go inaczej traktował podczas kontroli drogowej.

  414. @Godność
    O ile wiem, politycy PIS sugerują, że przypisywanie Polskiemu Oficerowi Pilotowi jakiejkolwiek odpowiedzialności za katastrofę w Smoleńsku, to odbieranie Godności Narodowi Polskiemu.
    Niezależnie od stanu faktycznego.

    Tak rozumianą godność ja [censored].

  415. @jamrok

    „Jeśli chodzi o trzecią rzecz, rozbrojenie, kilka rzeczy przychodzi do głowy.

    Sukces Solidarności jako sztamy między robotnikami i inteligentami. Gdy istnieje wspólny wróg, dobrze rozpoznany, obcy, wówczas można łączyć i czerpać stamtąd dobro społeczne.”

    Chyba nie do końca rozumiem sens tego postulatu. Gdy chodzi o wykreowanie jakiegoś „wroga” lub mitu w nadziei na konsolidację społeczeństwa – to akurat Solidarność już dawno stała się takim mitem o zbrojnym wręcz (ew. nie zbrojnym bo ksiądz powiedział żeby karabiny zostawić w spokoju) antykomunistycznym powstaniu. Co prawda – mitem o tyleż paternalistycznym że najczęściej obsadzającym inteligencję (w tym księży) jako nadających kierunek działaniom robotników. Faktyczne źródła owego letniego zrywu – czyli sprawy bytowe zostają najczęściej na drugim planie. Z tym że nośność tego mitu jest ograniczona – stąd też widać jak prawica próbowała uzupełnić go kultem AK/Powstania i tzw. wyklętych. Konstruowanie wroga w sposób bardziej współczesny jest ryzykowne a wręcz podłe (straszenie uchodźcami). Finalnie – coraz mniej osób pamięta emocjonalnie ten okres.

    Coś co być może by działało – ale mam wciąż wątpliwości – to mit pozytywny: podniesienia się z kryzysu i powolnego budowania dobrobytu i dołączenia do Zachodu. Tylko że czytelność tego jest ograniczona z powodów o których Awal wspominał. Po prostu najbardziej odczuły korzyści z tego elity. Potencjalnie dało by się to jednak wykorzystać.

    Dobrym przykładem jest to co zrobiono (pomijam ostatnie kilka lat – mam nadzieję że te zmiany nie są aż tak trwałe) z sektorem mundurowym. Przecież modernizacja jaka się dokonała to był gigantyczny wysiłek nie tylko centralnego aparatu urzędniczego, zmieniającego przepisy, procedury, tworzącego nowe efektywne struktury – owszem na wzór zachodni ale z jakimś wyraźnym efektem. To bowiem co osiągnięto na polu choćby radzenia sobie z przestępczością kryminalną w tym zorganizowaną to nie był wysiłek tylko ministrów i komendantów. To było ciężkie kilkanaście lat ciężkiej pracy policjantów wielu szczebli – czy w Centralnym Biurze Śledczym czy innych specjalistycznych jednostkach Policji. Historia JW Grom jest tu też fantastycznym przykładem – bo poza pierwszym dowódcą wywodzącym się z warszawskiej inteligencji ta jednostka jak i inne elitarne jednostki wojskowe w Polsce (nie tylko komandosów jest sporo miejsc gdzie nie mamy się czego wstydzić i tak, Zachód nawet nam paru rzeczy zazdrości) to jest efekt tytanicznej pracy ludzi wywodzących się często gęsto z klasy ludowej, z małych miejscowości. Kilka książek jak już wspominani „Generałowie” czy w odniesieniu do Policji – „Antyterroryści” Schwetnera i Baczyńskiego cykl książek Puzyńskiej „Policjanci: ulica/bez munduru/w boju czy „Biuro Tajnych Spraw” (jeszcze z 2012 ) o wielu innych (fiction i non-fiction) jakoś to pokazują (popkultura filmowa czy serialowa już dużo gorzej ale to temat na inny wątek).

    Ale w tej inkluzywnej jak mało która opowieści – gdzie obok siebie stają niegdysiejszy funkcjonariusz aparatu bezpieczeństwa PRL, niegdysiejszy opozycjonista, chłopak ze wsi na Podkarpaciu i dziewczyna z dawnego miasta wojewódzkiego i jakoś usiłują wspólnie coś zrobić dla kraju a nie dla ideologii jest zwyczajnie nie do zaakceptowania dla PiS. Bo jest zbyt inkluzywna.

  416. @wo

    „„Mam nadzieję, że do czasu zmiany warty inne partie polityczne przejmą to godnościowe podejście”

    A ja jednak nadal nie, bo ja w politykach najbardziej sobie cenię gdy dostarczają. Widzi pan, byłbym wielkim fanem (a co najmniej życzliwie neutralny) PiSu, gdyby oni dostarczyli coś z tego, co obiecywali w 2015.”

    Jak dla mnie coś tam dostraczyli, choć potrafiliby i mogli więcej – ale to zupełnie inna dyskusja i nie chcę w nią wchodzić. Wszystkie wymienione przez Pana obietnice były piękniejsze od polityki zaciskania pasa, doganiania Europy, drugiej Japonii czy ciepłej wody w kranie. Ale niestety są niespełnione i dlatego są brzydkie i ciążą. Mówienie „ale 500+” jest zbyt tanie i kiedyś się wyczerpie. Bez zawstydzania wyborców PiS-u i podziałów światopoglądowych PiS byłby już trupem.

    „Dostarczanie” ma dla mnie znaczenie. Widzę je chyba jednak nieco szerzej. Zmiana świadomości za PiS naprawdę się dokonała i nic już nie będzie takie jak przedtem. Balcerowicz naprawdę odszedł.

    A obcokrajowców po swoim mieście oprowadzam bez wstydu – bo wstyd leży gdzieś pomiędzy sercem oprowadzającego, a okiem oprowadzanego „w sercu rzymskokatolickiej Polski”.

    „Można opuścić PGR i być miastowym, nie do odrożnienia od innych miastowych. Afroamerykanin nawet jak odniesie sukces, to ma swoją rasę wypisaną na twarzy”

    Wydaje mi się, że od barwy skóry i uprzedzeń z nią związanych, w USA dużo większym problemem jest społeczne wykluczenie i dziedziczenie dysfunkcji, co dotyczy popegeerowszczyzny – choć w mniejszym stopniu, bo czas wykluczenia jednak był u nas krótszy.

    @sfrustrowany_adiunkt
    „”wspólny wróg”
    Chyba nie do końca rozumiem sens tego postulatu”

    Jest wiele możliwości grania na tym bębenku – jedne prawdziwe, jak w Korei, ine brzydkie, jak straszenie obcym, jeszcze inne wymyślone, jak np. problem roku tysięcznego. Sam mechanizm działania człowieka jest tutaj prosty: jeśli człowiek nie ma pod jaskinią stada tygrysów szablozębnych, zaczyna się kłócić z kolegami o wykałaczkę; obecność tygrysów skłania do współdziałania.

    Pański pozytywny przykład budowania służb mundurowych bardzo mi się podoba, nadaje się na mit.

  417. @jamrok

    „Pański pozytywny przykład budowania służb mundurowych bardzo mi się podoba, nadaje się na mit.”

    I zupełnie Panu nie przeszkadza, że przez PiS cały wypracowany pozytywny obraz policji właśnie się zaciera?

    Jako rzecze znany lewicowiec, Łukasz Warzecha: „Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek w KGP, inspektora generalnego Szymczyka wliczając, zdaje sobie sprawę, że policja roztrwania właśnie w ekspresowym tempie – na polecenie polityków – cały wątły kapitał wizerunkowy, który sobie w ciągu ostatnich lat mozolnie wypracowała.”

  418. @sfrustrowany adiunkt – problem z etosem modernizacyjnym (pięknie pokazałeś to na przykładzie służb mundurowych) polega na tym, że jego atrakcyjność mocno spłowiała. Mówiąc trywialnie, co z tego, że były esbek, opozycjonista i wiejska dziewczyna do Europy nas tu tak dzielnie wespół zespół wprowadzili, skoro my tu teraz wyższe cele w tym PiS-ie stawiamy, z kolan wstajemy i do boju z dżender-śmender ruszamy. Nie mówiąc już o tym, że ta cała Unia to nie jest już taki cymes i rajch, jak w latach 80., szwagier był i mówił.
    Sam nie wiem, jaki mógłby być „kontretos” dla tego zabójczego miksu przywracania godności z triumfalizmem, jaki wciska ludziom PiS. Nie wydaje mi się, by było to włączanie do Unii i eschatologiczna wizja stosunków społecznych (pasa zaciskajcie, pokutujcie, bo inaczej nie nastanie Europejskie Królestwo Niebieskie). Chciałbym, by był to etos budowania dobrobytu i sprawiedliwego podziału, ale wobec nagłego zmartwychwstania PO, obawiam się, że zostaliśmy znów wtrąceni w upiorny taniec partii tępawej godności z partią naiwnej modernizacji.

  419. @aldek

    „Sam nie wiem, jaki mógłby być „kontretos” dla tego zabójczego miksu przywracania godności z triumfalizmem, jaki wciska ludziom PiS.”

    Dobre pytanie – dla mnie to było by po prostu właśnie umacnianie tego co dała nam Europa – tu zrobiliśmy ten fatalny błąd że robiąc te wszystkie fajne rzeczy wciąż robiliśmy to wyspowo. Opowieściami o fajnej jednostce komandosów, pokonaniu gangów czy czymś tam jeszcze…no nie zlikwiduje się ot tak śmieciówek i nie doprowadzi kolei do wykluczonych transportowo. U nas rozkręcono w ostatnich latach dokładnie to czego chce Jamrok – mobilizację społeczeństwa przeciwko „kaście”, „ideologii gender” i „ideologii lgbt” – i efekt jest jaki jest.

    Paradoksalnie, gdyby kierunek rządów PO był bardziej lewicowy – związki partnerskie by przegłosowali, zabrali się za śmieciówki a zamiast piłkarskiego festynu była by jakaś realna reforma służby zdrowia – być może można by próbować mobilizacji w obronie tych zdobyczy przed czarnosecinną, agresywną Rosją Putina – w rozumieniu tamtejszej władzy oczywiście nie społeczeństwa. Byłoby to pewnie o tyleż łatwiejsze że prawicę – tą centrową motywowałaby niechęć do ustroju w którym rządzą dawni funkcjonariusze KGB.

    Niestety obawiam się że teraz byłoby znacznie trudniej – o ile w ogóle, nawet w opcji z prezydentem Trzaskowskim bo to oznaczałoby cokolwiek szorstką kohabitację. I dążenie do „zróbmy tak jak już było, przecież było tak dobrze” (skład ekipy doradców od bezpieczeństwa dobrze to pokazuje – oprócz kompetencji, których im nie brakuje kryterium było najwyraźniej – bycie zwolnionym z wojska/służb przez PiS…)

  420. @jamrok
    „Zmiana świadomości za PiS naprawdę się dokonała i nic już nie będzie takie jak przedtem. Balcerowicz naprawdę odszedł.”

    Pobożne życzenie, obawiam się. Problem w tym, że PiS rozgrywa ten słuszny gniew wykluczonych, podkręcając polaryzację i wskazując ciągle jakiegoś wewnętrznego wroga do bicia. Przypomina to raczej tworzenie lemowskich Wrogomorów, których budowano pod klienta żeby mógł ulżyć swojej silnej potrzebie ratowania ojczyzny, niż budowanie jedności narodowej w obliczu wspólnego wroga. Podlewanie wszystkiego katonacjonalistycznym sosem kończy się niestety tak, że głowa tego kraju przyklepuje odbieranie części swoim współobywatelom prawa do człowieczeństwa. Z jednej strony nienawidzisz Putina, któremu tak strasznie się podobno podlizywał Tusk, a z drugiej nie widzisz że taka retoryka spycha nas z kursu na cywilizowany zachód prosto w objęcia wujka Wołodii? Z jednej strony jesteś wyczulony na gesty i retorykę, a z drugiej nie mierzi Cię wywalający nasze wspólne pieniądze Sasin czy Szumowski? Chciałbyś państwa dobrobytu, ale nie zauważasz tego, że PiS doi budżet tego kraju na rympał i nie próbuje zachować już żadnych pozorów? Chwilę temu młoda pani minister w Finlandii podała się do dymisji, bo wykazano jej że wydała 50 tys. euro ze wspólnej kasy na szkolenia medialne dla siebie. W tym samym momencie Szumowski w TVPiS opowiada Holeckiej że trwa na niego medialna nagonka opozycji, chociaż są kwity że przewalił kasę o rzędy wielkości większą od fińskiej ministry. Czy to są standardy europejskie, czy oligarchicznej putinowskiej Rosji?
    Do tego wszystkiego bankster Morawiecki, wykorzystujący covid do rozluźniania kodeksu pracy i ułatwiania masowych zwolnień. Gdzie wg. Ciebie zniknął ten duch Balcerowicza?
    Owszem, poczucie „ludu” że władza im coś dała w postaci 500+ jest jakimśtam krokiem w stronę uświadomienia że możemy zbudować tu skandynawskie państwo dobrobytu, ale idące w pakiecie grabienie i demontaż instytucji powinno każdemu zapalić lampkę ostrzegawczą. Transfery socjalne przy takiej polityce wyglądają przecież jak łapówka dla stróża, żeby odwrócił oczy jak będą obrabiać skarbiec banku.
    Ktoś już Ci wypominał wyżej naiwność, WO już kilka notek napisał o tym że „oni Was mają za idiotów”, ja widzę jeazcze dodatkowo że Twoja chęć do dyskutowania o wszystkim „z lotu ptaka” to po prostu unik, bo z daleka te wszystkie slogany o wstawaniu z kolan i godności brzmią super, ale z bliska ten rząd to paskudne bagno, czego zwyczajnie nie chcesz widzieć.

    PS. Pisanie o koronawirusie jako o wymyślonym zagrożeniu też nie świadczy niestety za dobrze o Twoim intelekcie, szczególnie w kontekście tych smoleńskich błagań o szacunek do śmierci. Parole, parole, parole…

  421. @jamrok
    „Jak dla mnie coś tam dostraczyli, choć potrafiliby i mogli więcej – ale to zupełnie inna dyskusja i nie chcę w nią wchodzić. ”

    To bardzo zabawne, że zwolennik PiS „nie chce wchodzić” w kwestię nieudacznictwa. Wie Pan, dlaczego my tak lubimy Was „obrażać” i „zawstydzać”? Bo dla nas odróżnienie tego co się da, od tego co się nie da, jest po prostu bardzo istotne (bo istotne jest wspomniane „dostarczanie”). Więc już w 2015 uważałem za skończonego durnia każdego, kto wierzył w szanse na „uzyskanie reparacji od Niemiec”. A wy wszystkich, którzy was uprzedzali, że to po prostu niemożliwe, nazywaliście zdrajcami. To samo ze „sprowadzeniem wraku” albo „nieddaniem śledztwa” – PiS miał was za dość głupich, żebyście w to uwierzyli.

    Symetrycznie: zgadzam się, że każdy, kto mówił, że 500+ też się nie da, ośmieszył się i wypadł na durnia. Tylko że nie wszyscy w Antypisie tak mówili, ja np. nie.

    „A obcokrajowców po swoim mieście oprowadzam bez wstydu – bo wstyd leży gdzieś pomiędzy sercem oprowadzającego, a okiem oprowadzanego „w sercu rzymskokatolickiej Polski”.

    To jest pusty slogan. Jeszcze w latach 90. Polska była przede wszystkim potwornie brudna i na każdym kroku demonstrowała niegospodarność. Żeby wtedy polskie miasta wyglądały CHOCIAŻ na „biedne, ale wysprzątane!”. Niestety, skumulowane skutki zaniedbań PRL i wcześniejszych epok prowadziło do ulic, których naprawdę powinniśmy się byli wstydzić, jako gospodarze tych miast.

    Ale to już w bardzo dużym stopniu przeszłość, teraz polskie miasta, duże i małe, to w większości przypadków powód do uzasadnionej dumy mieszkańców. Zasługi PiS są tu zazwyczaj żadne, jeśli już, to raczej sabotuje działalność samorządów.

    „Wydaje mi się, że od barwy skóry i uprzedzeń z nią związanych, w USA dużo większym problemem jest społeczne wykluczenie i dziedziczenie dysfunkcji, ”

    Bardzo dużo o tym czytałem, w tym relacje najbardziej zainteresowanych, czyli samych Afroamerykanów. Pomiając kwestię koloru skóry, obraża Pan hurtowo cierpienia obu grup.

  422. @jamroz
    „A obcokrajowców po swoim mieście oprowadzam bez wstydu”

    Ciekawe, czy masz ku temu wiele okazji? Jako Polak mieszkający od dekady za granicą przez wiele lat dostawałem pytania kolegów z korpo, czy warto pojechać do Polski, co warto zobaczyć i tym podobne. Chętnie polecałem polskie unikatowe atrakcje, od Auschwitz przez Wieliczkę po Puszczę Białowieską.

    To się skończyło jakoś w 2016. Zauważyłem, że nikt już od jakiegoś czasu mnie nie pyta o Polskę. Nie wiem, czy to potwierdzają jakieś cyferki na temat ruchu turystycznego (pewnie nie, koledzy z Krakowa mówili, że aż do covidu strumień chcących się nabzdryngolić Brytoli był coraz potężniejszy). Ale nie tak dawno w końcu ktoś, koleżanka Hinduska o dość ciemnym kolorze skóry, spytała mnie, czy warto i co zwiedzić, chciałaby się wybrać z mężem. Ze ściśniętym gardłem sam odpowiedziałem jej, że to może nie być najlepszy moment na odwiedziny niektórych miejsc w Europie Wschodniej.

  423. @wkochano
    „To się skończyło jakoś w 2016. Zauważyłem, że nikt już od jakiegoś czasu mnie nie pyta o Polskę. ”

    Nie może być! W TVPiS zapewniano, że wobec zagrożenia terroryzmem, strefami szariatu i LGBT na Zachodzie, tamtejsi turyści tłumnie do nas przyjeżdżają!

  424. @jako smakosz dziennika telewizyjnego śpieszę nadmienić, że jacy tam turyści. Teraz to z Norwegii wieją do Polski, by się u nas osiedlić, bo u nas lepiej. Parę razy już taki propagit żem widział, także ten.

  425. @och, i jeszcze bezczelnie mówią, że Ci Amerykanie nie istnieją tylko dlatego, że gugiel ich nie zna, a tymczasem (idę o zakład), dziś w dtv będzie sążnisty dowód (filmy są od wczoraj na yt), że chris prężnie działa i robi całą kolekcję na tłentitłenti.
    Uwielbiam patrzeć, jak tą tępą propagandą Kurski dorzyna szanse Dudy na reelekcję. Aczkolwiek imponuje rzemieślnicza sprawność tych gebelsiątek – zwykle jak PiS dostaje czymś w zęby, to oni szybciutko dostarczają kontrę. Tępą i głupią, ale zawsze elektorat nie zostaje pozostawiony sam sobie z niewygodnymi faktami. I to gebelsiątka odróżnia od starej poczciwej szkoły przemilczania niewygodnych spraw.

  426. @jamrok
    „Wystarczyłoby, gdyby okazał, że bliżej mu do prezydenta Rzeczpospolitej, niż do prezydenta Federacji.”

    Uwielbiam takie teksty. A co niby miał zrobić? Rzucić się na trupa i zawodzić? Jak już piszesz, że ktoś powinien coś inaczej zrobić, to napisz co by Cię zadowoliło, bo w przeciwnym przypadku są to puste, bezsensowne słowa. Typowe dla pisowskien narracji. Sami nie wiecie czego chcecie, potraficie tylko bredzić bez sensu.

    Zastanawia mnie, że tak się pisowcy cieszą, że pis dekomunizuje, a nie widzą, że w pisie jest pewnie dobra połowa żyjących jeszcze członków PZPRu. Albo, że dekomunizuje sądy, a prominentnymi członkami pisu są komunistyczni sędziowie i prokuratorzy, któzy skazywali i oskarżali opozycjonistów. Albo tak się cieszycie, że pis robi porządek z byłymi służbami bezpieczeństwa, a rząd płaci grubą kasę byłemu UBekowi czy SBkowi, jeden pies. I to jeszcze płaci z góry. Itp., itd. Nie razi Cię to, że pis mówi jedno, a robi coś zupełnie przeciwnego? Że ordynarnie łże?

    I tylko nie jęcz, że jesteś tu źle traktowany. Odpowiadaj na pytania.

Dodaj komentarz